Gość: (gość)
IP: 194.42.110.*
31.05.12, 11:09
Hm, ciekawe czy ci sami mieszkańcy, którzy protestują przeciw budowie spalarni są (wzorem krakowskich kolegów) tymi, którzy w zimie palą w piecach wszystkim, co się tylko da znieść ze śmietnika pod kamienicą (bo co się będzie darmowy opał marnować) i dorzucają się w ten sposób do niskiej emisji. Emisji, która bardziej niż jakikolwiek zakład przemysłowy przyczyniła się do tego, że ubiegłej zimy powietrze w Krakowie było na szczycie listy najbardziej zapylonych w polskich miastach.
Kiedy po raz kolejny wróciłem z pracy z obolałymi i zaczerwienionymi oczami tylko dlatego, że musiałem się przedzierać przez ulice o szarawym powietrzu i kiedy moja żona musiała przez miesiąc dzień w dzień sprawdzać prognozy stanu powietrza zamiast spojrzeć na termometr przed wyjściem z małą córeczką na spacer usiedliśmy któregoś wieczoru i zaczęliśmy rozmawiać. Klamka zapadła, we wrześniu wyprowadzamy się z Krakowa. Nie możemy mieszkać w mieście, gdzie m.in. przez niską emisję statystycznie co drugi dzieciak w wieku poniżej 12 lat ma na coś alergię i chore drogi oddechowe. Szkoda będzie, ale trudno - zdrowie i przyszłość dziecka ważniejsze. Dobrze że my możemy, bo moja praca jest związana z netem, a żony wkrótce będzie. Ilu innych nie ma takiego komfortu?