Dodaj do ulubionych

Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ...

IP: *.89.98.101.static.cdpnetia.pl 02.07.12, 11:30
żaden uniwersytet nie nauczy chamstwa czy jak wbić nóż koledze w plecy, albo jak się odszczekiwać. To są bardzo przydatne umiejętności. NIektórzy uczą się tego za młodu w swoich wioskach, niektórzy mają wrodzone ale na pewno nie nauczysz się tego na uniwersytecie a są to bardzo potrzebne umiejętności aby przetrwać. Niektórzy kombinują żeby zaciągnąć się na budowę - tam można nauczyć się pełnego repertuaru odszczekańczych zwrotów.

Poza tym - rzadko w naszym kraju zdarza się przedsięwzięcie które jest technicznie zaawansowane. Częściej zdarzają się prostsze rzeczy, tak proste że obszerna wiedza będzie przeszkadzać. Często liczy się prostota umysłu a nie zbędne analizy.

Uniwersytetu za ten stan rzeczy bym nie winił. Ot życie. Niech biolog zajmie się biologią a buddolog kulturą wschodu a wszystko będzie dobrze. Gorzej gdy "zdobyta" wiedza nie przyda się nigdy. Wtedy te 5 lat będzie stracone. PO prostu stracone. Efektywność zero. Nie łudźmy sie że i myślenia można się nauczyć bo rodzaje myślenia bywają różne!
Obserwuj wątek
    • Gość: tik-tak Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.bra.telnet.krakow.pl 02.07.12, 11:42
      "To kierunek kompletnie oderwany od rzeczywistości, a filozofowie wmówili społeczeństwu, że są potrzebni. A już szczytem wszystkiego jest buddologia! Dlaczego z naszych podatków opłaca się takie kierunki? - zastanawia się na forum "Gazety", Tomasz."

      Ale źli i przebiegli ci nieudacznicy filozofowie: wmówili społeczeństwu że są potrzebni !!! Biedne społeczeństwo !!! Ale niejaki "Tomasz" przejrzał ich knowania... zapisze się na... hmmm... na Wydział Górniczy AGH i godnością osobistą da odpór filozoficznemu chamstwu !!

      • Gość: greta_nov Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.pool.mediaWays.net 02.07.12, 12:06
        Tak, racja, najlepiej, żeby każdy - według Tomasza - był murarzem, albo górnikiem-hutnikiem.

        O ile mi wiadomo zadanie uniwersytetu to z pewnością nie przygotowywanie do "zawodu". Od tego są średnie szkoły zawodowe, praktyki, staże, etc. Uniwersytet to placówka naukowa, a nie ośrodek szkoleniowy. Jeśli pragnę być księgową, to udaję się do Wyższej Szkoły Biznesu czy Czegośtam i "studiuję" ekonomię, a nie buddologię.

        Studenci dają się złapać w pułapkę myślową kapitalistycznych korporacji i prywatnych pracodawców, którzy oczywiście najchętniej chcieliby, żeby państwo na swój koszt przygotowało im "odszykowanych" pracowników, a oni mogli sobie tylko wybierać i korzystać.


        • Gość: brb43b3bynb ostra (normalna) matura z matematyki i nie byłoby IP: *.dynamic.chello.pl 02.07.12, 16:13
          komu "studiować" takich pierdów bo wszystkie matoły by skończyły ze średnim niepełnym

          żeby nie łamać życiorysów ludziom należałoby też wprowadzić egzaminy do szkoły średniej

          mniej zdolny by popłakał tydzień, że nie zdał, a potem nauczył obsługi tokarki w zawodówce
          potem byłby FACHOWCEM i zarabiał 3 x tyle co zmywakowy półdebil po filozofii
          • Gość: buddolog Re: ostra (normalna) matura z matematyki i nie by IP: *.omi.pl 02.07.12, 18:12
            @brb43b3bynb Mam nadzieję, że lepiej obsługujesz tokarkę niż piszesz, matole.
            • Gość: tik-tak Re: ostra (normalna) matura z matematyki i nie by IP: *.centertel.pl 02.07.12, 20:20
              nie denerwuj go, on się przygotowuje do ostrej matury z matematyki...
            • Gość: he he he o jak prawda zabolała przygłupa z dysmóżdżem IP: *.dynamic.chello.pl 02.07.12, 21:34
              8 + 6 * 4 = ?

              hehehe problemik byłby dyskalkuliku, co ?
              ten twój papier z mgr jest NIEWAŻNY
              spie...j
              • Gość: kulturoznawca Re: o jak prawda zabolała przygłupa z dysmóżdżem IP: *.gk.pl 05.07.12, 13:45
                32. A Ty wiesz? Nie podałeś wyniku.... Nas przynajmniej na tych "tumanistycznych" kierunkach nauczyli kultury, a Ciebie? Moja babcia zawsze powtarzała "z wielką dupą się wszędzie zmmieścisz, z wielką gębą nigdzie"....
                • Gość: ekonomista Re: o jak prawda zabolała przygłupa z dysmóżdżem IP: *.cable.net-inotel.pl 06.07.12, 18:39
                  >Ostatnio na łamach "Gazety" dyskusję rozgrzał na nowo prezes PZU Andrzej Klesyk. Stwierdził, że uczelnie są "fabrykami bezrobotnych". Tłumaczył, że absolwentów szkół wyższych pracodawcy muszą uczyć zawodu od zera, nawet tych po studiach kierunkowych - od recepcjonistów po menedżerów.<

                  Prezes coś się ostatnio uaktywnił w mediach. Jego wypowiedź to kompletne bzdury. Może firma którą reprezentuje nie oferuje zbyt dobrych warunków pracy lub po prostu nie wie czego chce od pracownika i dlatego takie frustracje. Prezes należy chyba do ludzi, którzy umieją tylko żądać od innych, ale od siebie nic. To też jest metoda skuteczna, często wystę pująca w korporacjach, ale do pewnego momentu. Jego dalsze wypowiedzi w art. sa też takie pełne pretensji do całego świata.


          • Gość: poszydzimy? na zmywaku siedzą ci od "praktycznych" kierunków IP: *.ksi-system.net 02.07.12, 22:13
            na zmywaku zatrudniamy tych od tzw. praktycznych kierunków. Od nauki zawodu są szkoły zawodowe i nie ma co udawać, że są one "wyższe". Zamiast Wyższej Szkoły Gotowania na GAzie może lepiej nazwać się Zasadniczą Szkołą Zawodową Gastronomii - będzie prościej i mnie stresu, że się potem jest Wyższym Menagerem w McDonalds. Ktoś kto oczekuje od uniwersytetu (jak sam łacińska jego nazwa wskazuje) wykształcenia zawodowego dyskwalifikuje się jako mający problemy z myśleniem. "Specjaliści" od marketingu też pewnie 10 lat temu uważali się za zawód z przyszłością. A kompletnym osłem jest ten uważa, że wykształcenie dla niego najlepsze znajdzie podrzędny urzędnik w warszawie. Na studia idą dorośli ludzie - sami muszą dokonać wyboru. Nawet tego złego. Siłą nikogo na filozofię ani buddologię nikt nie zapisuje - to nie wojsko. To zawsze indywidualny wybór - patrz co robisz. Chcesz mieć kasę - to zostań szewcem.
            • Gość: tik-tak Re: na zmywaku siedzą ci od "praktycznych" kierun IP: *.centertel.pl 02.07.12, 22:45
              10/10 !!!!
              • Gość: sss haha pocieszajcie sie przygłupy dalej IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.12, 08:57
                marketing to nie nauka scisla
                gó... takie samo jak wasze cipologie i pizdeistyki ch...manistyczne
      • Gość: maxxi Re: Studiują filozofię i buddologię... IP: 173.233.201.* 02.07.12, 22:25
        Wszystkie kierunki studiow powinny byc platne... i niech potem kazdy studiuje na co tylko ma ochote!
        • Gość: greta_nov Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.pool.mediaWays.net 02.07.12, 23:29
          Cholernie bystry pomysł z płaceniem za studia, taki na miarę junior account managera.

          Jeśli chcemy, by średni poziom wykształcenia Polaków spadł na łeb, prowadząc tym samym do obniżenia średniego poziomu inteligencji i ogłupienia społeczeństwa, jeśli chcemy dyskryminacji młodych ludzi z biedniejszych środowisk, nierówności socjalnych, pogłębienia różnic społecznych i kapitalizmu z lat 90-tych, to tak, jasne, wprowadźmy opłaty za studia.

          Tylko na szczęście państwu się to nie opłaca. Państwo póki co ma interes w tym, by mieć wykształconych, myślących obywateli z miarę równym dostępem do edukacji.
    • turpin Kto ich potem zatrudni? 02.07.12, 11:55
      Jak to, kto?

      Są dwie takie instytucje - McDonald's i Ujot Jagielloński. Ten pierwszy, wiadomo - karmi nienasyconych; ten drugi zaś, jak to trafnie ujął Naukowiec, wszak 'jest celem w samym sobie'.

      • Gość: greta_nov Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.pool.mediaWays.net 02.07.12, 12:09
        Uniwersytet to ośrodek naukowy, a nie firma szkoleniowa.
        Jeśli ktoś decyduje się na buddologię, to chyba nie z wiarą, że ten kierunek przygotuje go na stanowisko junior account manager.



        • Gość: gugcia0 ostrzegam,ze na chleb trzeba pracowac przez IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.07.12, 12:31
          nastepne 40 lat po studiach i szansa na znalezienie jakiejkolwiek!!! pracy dla takich humanistow jest zerowa.Moja zona skonczyla polonistyke z filmoznastwem,jeszcze w PRL,najpierw miala duzo pracy,do konca PRL,domy kultury,gazety,wydawnictwa,TVP,potem bylo juz tylko gorzej,przez ostatnie 22 lata byla wiele razy bez pracy,nawet bez zasilku,bo nigdy nie miala porzadnej umowy o prace,ostatnio znow byla 9 miesiecy bez pracy,jakby nie ja i moje arbeitanie w Niemczech latem (tez jestem humanista,ale takim praktyczniejszym,studiowalem angielski i niemiecki,robie w RFN proste rzeczy) to umarlaby z glodu.Jak studenci owych kierunkow maja bogatych rodzicow lub bogatych malzonkow to OK,nie beda pracowac,tylko reprezentowac i gotowac oraz chodzic na spacery z dziecmi.Jezeli jednak beda musieli pracowac to rzeczywiscie fryciarnie,kielbasy z grilla,lodziarnie,zmywak za granica,opieka nad starszymi lub dziecmi,rozwozenie pizzy i podobne "wzniosle" zajecia.Na przykladzie zony wiem,ze to nie sa zarty,szczegolnie teraz gdy zwolnia jeszcze tysiace nauczycieli i zamkna domy kultury.
          • ar.co Re: ostrzegam,ze na chleb trzeba pracowac przez 06.07.12, 19:16
            Ciekawe, skąd się biorą te "urban legends" o humanistach zmuszonych do najgorzej płatnych prac fizycznych? Kończyłam jeden z takich modelowo "niepraktycznych" kierunków - historię; praca (naukowa, ciekawa i jak najbardziej związana z wykształceniem) sama do mnie przyszła jeszcze przed skończeniem doktoratu, zarabiam w okolicy średniej krajowej, mam czas na pisanie własnych publikacji. Jak ktoś przyzwyczaił się do pracy w warunkach peerelowskiego "czy się stoi czy się leży" (albo go tego nauczyli rodzice), to nic dziwnego, że może liczyć tylko na pensję mądrzejszego współmałżonka.
            • Gość: Ekonomista. Re: ostrzegam,ze na chleb trzeba pracowac przez IP: *.cable.net-inotel.pl 06.07.12, 21:21
              Widzisz ar.co, sprawa wygląda na ogół jednak trochę inaczej. choć podobnie jak Ty, jestem za tym, żeby każdy wybierał sobie studia takie jakie go interesują, a nie takie jakie są modne czy w odczuciu powszechnym praktyczne.
              Znam bowiem zmuszonych, na ogół atmosferą rodzinną, do studiowania medycyny bo mama tata lekarz albo nawet prof. med i ich córka nie będzie, choć chciała być , historykiem właśnie . itd. itd.
              Ale spoglądając na to szerzej trzeba stwierdzić jasno, że aby utrzymać siebie i rodzinę, to łatwiej to uczynić z pozycji zwykłego lekarza, zwykłego inżyniera, kierownika sklepu, dentysty, chemika w fabryce czekolady czy księgowego, niż z pozycji egiptologa, kulturoznawcy, religioznawcy, filmoznawcy itd. W tych zawodach trzeba już być wybitnym i coś nowego wymodzić, żeby zarobić tyle co ci z pierwszej grupy. I na tym polega cały problem. Żeby polonista zarobił tyle co dyrektor banku to musi pisać dobre książki i najlepiej, żeby wg nich kręcono filmy. Żeby w egiptologii zarobić tyle co dobry lekarz to trzeba być jak prof. Michałowski. Tu nie wystarczy być tylko dobrym trzeba być wybitnym lub celebrytą..
        • Gość: lol Re: Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 12:59
          > Jeśli ktoś decyduje się na buddologię, to chyba nie z wiarą, że ten kierunek pr
          > zygotuje go na stanowisko junior account manager.

          Przygotuje za to do regularnych wizyt w pośredniaku...
        • Gość: Lama Re: Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 19:02
          Ale jakąś fuchę w klasztorze w Nepalu pewnie znajdzie.
          • Gość: greta_nov Re: Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.pool.mediaWays.net 02.07.12, 19:44
            Właśnie o to chodzi, że osoba studiująca buddologię nie na fuchę liczy, a na pracę naukową, pracę na uniwersytecie, pracę w kulturze, z pasją, etc.

            Niektórzy mają szczęście i udaje im się realizować pasję za dobre pieniądze (np. praca w ambasadach). Niektórzy robią coś zupełnie innego, bo są do tego finansowo zmuszeni, co nie oznacza, że mają być idealnie przygotowani na każdą zawodową ewentualność. Po to firmy mają przeprowadzać szkolenia i staże.

            Na szczęście jeszcze nie nastały czasy, w których to "managerowie - dorobkiewiczowie" z dyplomami PWSZ-tów z kapitalistycznych korporacji dyktują państwowym uniwersytetom, jak mają kształcić studentów, tylko po to, żeby oni mogli zaoszczędzić pięć stów na szkoleniu.

            • Gość: poszydzimy? Re: Uniwersytet to nie ośrodek szkoleniowy. IP: *.ksi-system.net 02.07.12, 22:17
              ha, ha czyżby? To przyglądnij się po jakich to uczelniach jest personel w MNiSW? Zwłaszcza ten młody.... Wnioski są interesujące.....
      • Gość: raj Re: Kto ich potem zatrudni? IP: *.motorola-solutions.com 02.07.12, 12:58
        Znam absolwenta filozofii, który pracuje w firmie komputerowej i jest z tej pracy bardzo zadowolony, jak również pracodawca jest z niego zadowolony. Niekoniecznie trzeba pracować w zawodzie zgodnym ze skończonymi studiami. To juz chyba nie te czasy, kiedy wykształcenie określało drogę zawodową człowieka "raz na zawsze"...
        • Gość: ABC Filozof w szpitalu IP: *.centertel.pl 02.07.12, 17:20
          > Znam absolwenta filozofii, który pracuje w firmie komputerowej i jest z tej pra
          > cy bardzo zadowolony, jak również pracodawca jest z niego zadowolony.

          Znam absolwenta filozofii który pracuje w szpitalu, też jest z tej pracy bardzo zadowolony. Pracodawca jest też z niego bardzo zadowolony.
        • Gość: EM Re: Kto ich potem zatrudni? IP: *.173.0.95.tesatnet.pl 02.07.12, 20:57
          W swiecie anglosaskim, i nie tylko, nie jest niczym dziwnym, ze humanista idzie do biznesu. Pomijam juz oczywistosci, jak HR czy PR, ktore sa od dawna w ich reku. Praktycznie kazdy wiekszy koncern ma roczny czy dwuletni program dla "trainees" z takim rodowodem.
      • Gość: jonny Re: Kto ich potem zatrudni? IP: *.dynamic.chello.pl 02.07.12, 19:20
        Gazeta wyborcza ich zatrudni, pisała rok temu że jest praca po tych studiach:
        gazetapraca.pl/gazetapraca/56,91736,10097029,Buddologia,,2.html
        gazetapraca.pl/gazetapraca/56,91736,10097029,Kognitywistyka,,6.htmlHhahahaha...
    • Gość: ja Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.ghnet.pl 02.07.12, 12:36
      A po jakim kierunku teraz można mieć pewną i adekwatnie płatną pracę?
      Co to za myślenie! Problemem nie jest kierunek studiów ale ilość studentów. Jedni drugich blokują, bo przyjeżdżają z innych części Polski i chwytają się prac, gdzie pensja jest żadna, przez co nakręcają taki rynek. A przy tym narzekają! =
      • Gość: . Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote IP: 213.155.180.* 02.07.12, 15:05
        Żeby zostać prezydentem wystarczy dwuletnia zawódówka przy ośrodku mechanizacji rolnictwa albo WUML.
    • misself Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 13:01
      Do tego, żeby nie myśleć, że jedynym wskaźnikiem sukcesu życiowego jest "dobrze płatna" praca na etacie w korporacji, z zaplanowaną co do miesiąca ścieżką kariery wyznaczaną przez kupowanie większych samochodów czy większych mieszkań.

      Dodam, że jestem po religioznawstwie, więc pokrewnie. Kierunek wybrałam zgodnie z zainteresowaniami, na fali artykułów w prasie z wypowiedziami osób rekrutujących - te 10 lat temu mówili inaczej: że osoba po rzadkim kierunku studiów myśli nieszablonowo, jest kreatywna, ma ciekawe zainteresowania, a nie jest produktem fabryki marketingu i zarządzania (wtedy był boom na ten kierunek).

      Te zalety wyniosłam z uczelni, moja praca wymaga kreatywności i nieszablonowego myślenia. Co nie znaczy, że wiedzy nie - tylko tę wiedzę musiałam sama zdobyć - nie bolało, studia humanistyczne przygotowują również do szybkiego pochłaniania setek stron tekstu na różne tematy i wyciągania z tej lektury istotnych informacji.
      • jukka2003 Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 13:06
        Czyli nie pracujesz w zawodzie ktory jest bezposrednio zwiazany z tym co studiowalas za publiczne pieniadze przez 5 lat. Wybacz ale kurs szybkiego czytania mozna szybciej i taniej zrobic, tak samo mozna sie szybciej nauczyc myslec kreatywnie. To oczym piszesz to sa skutki uboczne studiowana, ktore w Twoim przypadku chyba jedynie zaspokoiło Twoje hobby.
        • Gość: grindle Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. IP: *.play-internet.pl 02.07.12, 13:11
          to bardzo interesująca teza, że kreatywnego myślenia można się szybko nauczyć. czy możesz, proszę, zdradzić jaki masz na to sposób?
          • pamejudd Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 15:11
            Prawdopodobnie nie doczekasz sie odpowiedzi :)

            A jesli juz, to jej kreatywnosc doprowadzi do automatycznego opadu rak..
            • jukka2003 Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 15:54
              :) bardzo smieszne, ciekawe jak na to wpadłaś...
              • Gość: poszydzimy? Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. IP: *.ksi-system.net 02.07.12, 22:20
                czasem wystarczy czytać cudze wypociny..... jak się jest po dobrych a nie praktycznych studiach myślenie nie boli ;-)
          • Gość: . nauka radziecka IP: 213.155.180.* 02.07.12, 15:28
            Psychotronika i nanotechnologia bardzo się rozwinęły, już niedługo będzie można zastąpić studiowanie zastrzykami. Niektórzy już myślą jak po zastrzyku.
          • jukka2003 Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 15:40
            Dobra to inaczej - zdradz mi Twoj sposob na nauczenie sie kreatywnosci w te 5 lat. W koncu Ci sie to udało. Potem ja Ci zdradze swoj sekret.
          • rock73 Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 16:08
            Nie sądzę, żeby kreatywnego myślenia dało się nauczyć. Również na studiach, tak więc gdyby jukka nie studiowała tego, co studiowała, jej losy pewnie potoczyłyby się tak samo.
            • rock73 Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 16:08
              Errata: misself miało być.
            • misself Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 20:02
              rock73 napisał:

              > Nie sądzę, żeby kreatywnego myślenia dało się nauczyć. Również na studiach, tak
              > więc gdyby jukka nie studiowała tego, co studiowała, jej losy pewnie potoczyły
              > by się tak samo.

              Ciekawe, że wszyscy się przyczepili tych rzeczy pobocznych, a nie najważniejszego - że dla mnie naprawdę celem życiowym nie jest ciepła posadka za jak największą kasę. I tacy ludzie, bez parcia na kierownicze stanowiska, są chyba potrzebni - w końcu kimś muszą dowodzić ci wszyscy szefowie :-)

              Poza tym ja nigdzie nie napisałam, że kreatywności nauczyłam się na studiach :-D
              Za to nieszablonowego podejścia, drążenia tematu, erystyki, przetwarzania i magazynowania informacji w pamięci - i owszem. Tego chyba uczą każde studia... Pod warunkiem, że się na nie nie idzie z myślą o "zakuć - zdać - zapomnieć".

              Naprawdę tak Was boli to, że rocznie te 40 osób na całą Polskę skończy sobie buddologię czy religioznawstwo? A nie przeszkadza to, że w tym samym czasie przybędzie prawie tysiąc magistrów psychologii czy filologii angielskiej, dla których - sorry - pracy nie ma tak samo jak dla buddologów czy religioznawców?

              Ja wiem, że studia nie są dla każdego. Gdybym mogła cofnąć czas, poszłabym do technikum zamiast do ogólniaka. Nie wiem, jak bym wtedy "skończyła", trudno to przewidzieć. Może też poszłabym na te same studia. Ale nie wiem, co mam teraz zrobić wg takiej jukki. Przecież się nie pójdę pociąć, bo to by dopiero było zmarnowanie publicznych pieniędzy :-P Może powinnam skończyć jeszcze jedne studia? Za pieniądze? Jakieś "praktyczne"? Tylko kto wtedy będzie robił to, co ja robię w pracy..?

              Sorry, ale tępienie kogoś post factum tylko dlatego, że "mógł zrobić inaczej", nie ma za bardzo sensu. Pozdrawiam Jukkę, czyżby po UR? :-)
              • Gość: anna_k Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.12, 21:10
                Misself, lubię czytać Twoje posty, ale dziś zdziwiłaś mnie "wycieczką" pod adresem absolwentów filologii angielskiej. 8 lat temu skończyłam te właśnie studia. Jestem tłumaczem i nie narzekam na pieniądze, jakie otrzymuję z tytułu wykonywanej pracy. Moi koledzy i koleżanki pracują jako tłumacze kabinowi, konsekutywni, przysięgli. Uczymy w dobrych szkołach językowych. Przekładamy teksty specjalistyczne i beletrystykę. Uprzejmie proszę nie wrzucać nas do jednego worka z absolwentami mało konkretnych humanistycznych kierunków. Filologia to bardzo konkretne studia. No, zgoda - chyba że jest to "filologia" w Pcimiu Dolnym, z zajęciami prowadzonymi po polsku.
                Przy okazji -fajnie, że studiowałaś religioznawstwo. Mój recenzent był z Instytutu Religioznawstwa UJ - ot, pisałam taką "interdyscyplinarną" magisterkę :)
          • nikodem_73 Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 16:19
            Proszę bardzo:

            "Ten półroczny projekt ma zostać oddany za trzy miesiące. Jeżeli go zrealizujesz - dostaniesz premię i podwyżkę. Jeżeli nie zrealizujesz - wylatujesz z roboty. Rób co chcesz i jakimi chcesz metodami. Jeżeli potrzebujesz dodatkowego sprzętu/książek/oprogramowania - daj znać - dostaniesz najpóźniej pojutrze. Pierwszy raport z postępu prac za dwa tygodnie".

            Pierwsze projekty powinny być fikcyjne, choć związane tematycznie z prawdziwymi zajęciami.

            U mnie w firmie (IT) przeszliśmy na taki model weryfikacji pracowników, ponieważ nader często okazywało się, że kreatywność absolwentów ograniczona była wyłącznie do tematu "dlaczego nie mogłem tego zrobić". I tu muszę pochylić czoła - wiele wymówek było bardzo kreatywnych i mocno zaskakujących.

            Rzucenie zaś młodzianka na taką "mission impossible" daje dwa możliwe efekty:
            1. "Ofiara systemu edukacji" - po dwóch tygodniach wiadomo, że z kolesia nic nie będzie, bo generalnie nic nie zrobił, za to ma świetne wymówki dlaczego to nie jest jego wina, albo
            2. "Będą z niego ludzie" - po trzech miesiącach ma projekt w wersji przynajmniej "wczesna beta". Wtedy może zostać zakwalifikowany jako
            a) "dajmy mu jeszcze jedną szansę" (czyli inny "ważny projekt")
            b) "jest ok"
            c) "losujmy kto go weźmie do zespołu"

            I nie ma "przeszkalania", "prowadzenia", "dawania wskazówek". Nie ma na to czasu. Jeżeli jest kreatywny, potrafi myśleć i umie zbierać dane - da sobie radę - czyli nada się.

            Okazało się, że system ten jest tańszy w utrzymaniu niż utrzymywanie dyplomowanego debila przez np. rok i rozpoczynanie procesu rekrutacji od nowa.
        • nie_czytaj_tego kolejny.... 02.07.12, 15:12
          jukka2003 napisał:

          > Czyli nie pracujesz w zawodzie ktory jest bezposrednio zwiazany z tym co studio
          > walas za publiczne pieniadze przez 5 lat.

          Ile jeszcze takich durnych opinii pojawi się na forum? Powtórzę to co zostało już napisane w artykule- studia to nie szkoła zawodowa. Studia powinny uczyć myślenia i posługiwania się informacją (jak uczelnie się z tego wywiązują i egzekwują od studentów to inna sprawa).

          Niestety części społeczeństwa i pracodawcom ubzdurało się, że studia uczą zawodu. Stąd później bzdurne wypowiedzi typu "A co po tym można robić? Gdzie można pracować?". Zamiast domagać się, żeby studia uczyły kreatywności, myślenia i trenowały otwartość umysłu chcecie na wyjściu gotowego produkt w postaci pracownika, który może zacząć zarabiać na firmę "od poniedziałku.

          • ch-gw Re: kolejny.... 02.07.12, 15:54
            @nie_czytaj_tego
            Nie wiem kolego jakie domenę studiów ukończyłeś jeśli uważasz że wystarczy umieć posługiwać się sprawnie informacją a nie posiadać żadnej wiedzy i twierdzić że ma się "wyższe" - to jesteś w błędzie.
            Otóż ja jestem po studiach technicznych i trafiają do nie aktualni absolwenci politechniki.
            Może i sprawnie potrafią wyszukiwać potrzebną informację i ją przetwarzać problem polega
            na tym że ich mizerna wiedza uniemożliwia kontakt bo nie rozumieją treści postawionego przed nimi problemu.
            "Czego się Jaś ie nauczył....
          • nikodem_73 Re: kolejny.... 02.07.12, 15:55
            No to niech się nazywają "studia kreatywności, myślenia i otwartości umysłu". Nie mnóżmy bytów ponad potrzebę.

            Tyle tylko, że obawiam się, iż gdyby polskie studia odrzeć z "pamięciologii" to ich program dałoby się zrealizować w dwa lata. A to jak w pysk strzelił kwalifikowałoby je do studiów policealnych.
          • Gość: ABC Niech cię zoperuje kreatywny chirurg humanista IP: *.centertel.pl 02.07.12, 17:32
            > Ile jeszcze takich durnych opinii pojawi się na forum? Powtórzę to co zostało j
            > uż napisane w artykule- studia to nie szkoła zawodowa. Studia powinny uczyć myś
            > lenia i posługiwania się informacją (jak uczelnie się z tego wywiązują i egzekw
            > ują od studentów to inna sprawa).

            Niech cię operuje chirurg humanista kreatywnie myślący i szybko się uczący.

            Na operację pójdziesz po locie na wakacje samolotem prowadzonym przez pilota humanistę - też kreatywny facet i buddysta dyplomowany, co mu pomagało latać na Daleki Wchód.

            Po operacji odszkodowania dochodzić będzie w twoim imieniu adwokat samouk po kongwistyce.

            Zamieszkaj w domu zaprojektowanym przez kreatywnego buddystę. Wytrzymałości nie musiał liczyć, filozoficznie przemyślał wszystko i wystarczyło.

            A, wreszcie zrozumiałem, że inżynier nie musi znać matematyki, wystarczy by był; szybko uczącym się i kreatywnym absolwentem uniwerku, a zawodu nauczy się w trzy miesiące.

            • Gość: buddolog Re: Niech cię zoperuje kreatywny chirurg humanist IP: *.omi.pl 02.07.12, 18:30
              @ABC Nikt nie nawołuje do zamykania szkół medycznych, lotniczych itd., ale nie wszyscy muszą być inżynierami, bo to byłby horror. A z adwokatem to trafiłeś kulą w płot, bo prawników kształci się na tym obrzydliwym uniwersytecie i to między innymi właśnie z filozofii.
              • Gość: poszydzimy? Re: Niech cię zoperuje kreatywny chirurg humanist IP: *.ksi-system.net 02.07.12, 22:24
                ale niestety ci co ich tej filozofii uczą twierdzą, że mają wrażenie, iż to kiepska zawodówka....
            • Gość: tik-tak Re: Niech cię zoperuje kreatywny chirurg humanist IP: *.centertel.pl 02.07.12, 20:35
              -nawet nie potrafić zrozumieć postu który komentujesz...

              -nawet nie wiesz, że matematyka to taki niepraktyczny kierunek uniwersytecki...

              -nawet nie wiesz, że to co masz na studiach inżynierskich to tylko mniej lub bardziej skomplikowane rachunki, a nie matematyka (twierdzenia i dowody) Studia inżynierskie trudne ? Bo wiekszość tam studiuje nie dlatego, że ma talent lecz dlatego, że szuka zawodu...

              Czemu Cię tak wścieka, że niektórzy interesują się filologiami, filozofią itp itp ???

              No i kto Ci wbił do głowy, że w filozofii, kognistywice, filologiach itp obowiązuje brak precyzji ?
              • nikodem_73 Re: Niech cię zoperuje kreatywny chirurg humanist 02.07.12, 20:48
                Nie zgodzę się - matematyka to praktyczny kierunek uniwersytecki i ma spore zastosowanie choćby w szacowaniu ryzyk.
                • Gość: tik-tak Re: Niech cię zoperuje kreatywny chirurg humanist IP: *.centertel.pl 02.07.12, 21:08
                  Matematyka jako dyscyplina wiedzy jest całkowicie "niepraktyczna" w sensie przyjmowanym przez piewców uniwersytetu jako szkoły zawodowej - to znaczy nie uczy żadnego zawodu.

                  Oczywiście istnieje ogrom jej praktycznych zastosowań. Ale to już coś innego.

                  Podobnie jest z filozofią - jako pewne dyscyplina poznania jest "po nic". Ale ma też niemało (choć oczywiście mniej niż królowa nauk) zastosowań praktycznych.

                  Nawet tak pogardzana tu buddologia może być przydatna dla osób którym potrzebna jest wiedza na temat Wschodu.

        • Gość: . Żadne studia nie oduczają z głupoty IP: 213.155.180.* 02.07.12, 15:20
          Jeśli chodzi o szybkie czytanie to są już skanery, które robią to błyskawicznie, natomiast myślenie doskonale zastępują procedury. Odnoszę wrażenie, że jukka2003 ukończył/a ekonomię polityczną socjalizmu w wersji dla nowokapitalistycznych wyzwolonych kolonii.
        • Gość: Łobziak To, że uważasz, że wyznacznikiem IP: *.va-router.com.pl 02.07.12, 16:19
          człowieczeństwa jest wykonywany zawód i poziom bogactwa to moja droga też "wymysł" filozofów sprzed stuleci, i to tych złych, niepotrzebnych, na ówczesnych dotowanych Uniwersytetach. I pewnie zdajesz sobie sprawę, że nie zawsze tak uważano, prawda?

          I może zrozumiesz, że gdyby nie ten zły UJ, to zachodnie myśli oświeceniowe dotarły by do Polski kolejne setki lat później i dalej byś uważała, że "Jeno w Bogu zbawienie, a wieś i my wszystkie własność Pana z pałacu, i basta".
        • misself Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. 02.07.12, 19:52
          jukka2003 napisał:

          > Czyli nie pracujesz w zawodzie ktory jest bezposrednio zwiazany z tym co studio
          > walas za publiczne pieniadze przez 5 lat.

          Przepraszam, wybacz mi. Moi rodzice też płacą podatki. Powiedz mi w takim razie, gdzie powinien pracować religioznawca. Zaczynając studia planowałam być dziennikarzem specjalizującym się w tematyce mniejszości religijnych w Polsce, ale tak się złożyło, że pracuję w innym miejscu.

          > Wybacz ale kurs szybkiego czytania mozna szybciej i taniej zrobic,

          Nie zrobiłam kursu szybkiego czytania. Od lat czytam beletrystykę w tempie po 100-150 stron na godzinę. Studia dały mi aparat pojęciowy, który umożliwił mi przyspieszenie czytania literatury specjalistycznej. Dzięki temu jestem w stanie szybko przyswoić każdy tekst. Kursy szybkiego czytania to wg mnie ściema i nie dają umiejętności czytania ze zrozumieniem - bo co mi z tego, że szybko przelecę Kotlera czy Nietzschego wzrokiem, jak połowy tych słów nie będę znała, więc nie zrozumiem całego tekstu?

          > tak samo mozna sie szybciej nauczyc myslec kreatywnie.

          To jest wrodzone. Można to rozwinąć albo nie.

          > To oczym piszesz to sa skutki uboczne studiowana, ktore w Twoim przypadku
          > chyba jedynie zaspokoiło Twoje hobby.

          Przepraszam raz jeszcze. Miałam iść na politechnikę i tam się męczyć przez 5 lat? To by było dopiero marnowanie pieniędzy podatnika. Ale może o to chodzi, żeby jak najwięcej ludzi skończyło studia, których nienawidzą, poszło do znienawidzonej pracy i tuż przed emeryturą umarło z nerwów na serce.
          • Gość: poszydzimy? Re: Do jednej rzeczy przygotowują takie studia. IP: *.ksi-system.net 02.07.12, 22:32
            Drogi @misself,
            czy sądzisz, że ktoś kogo, jak sam zauważyłeś, uczono i nauczono - pardon - "kreatywności" będzie wiedział co to takiego "aparat pojęciowy"? Pewnie uzna, że to modny aparat na zęby dla celebrytów.
            dawno , dawno temu był raz pewien biskup-poeta, który musiał odpowiadać na podobnie ciekawe pytania (nic dziwnego, w tej krainie, ministerstwo od edukacji istniało już w XVIII w. z podobnym jak dziś skutkiem):
            "Na co rozum się zda?
            Wg mego zdania, po to by nie odpowiadać na głupie pytania".
            na kreatywność nie poradzisz....
    • jukka2003 A niech tam studiuja ... 02.07.12, 13:03
      A prosze bardzo, niech studiuja co chca. Ale nie za pieniadze podatnikow. Skoro ci humanisci to taka wyjątkowa kasta - rozniaca sie od reszty plebsu studiujacego na politechnikach to na pewno znajda sobie skads zrodła utrzymania.
      • Gość: Iciu Diciu Re: A niech tam studiuja ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 13:55
        Dobrze się mówi, kiedy się już odebrało bezpłatne wykształcenie i się jest "podatnikiem". Jak obecni studenci będą podatnikami i będzie trzeba dołożyć do emerytur obecnych podatników, to oczywiście wtedy będzie to sprawiedliwość:)

        Nie ma kierunku zapewniającego pracę. Prawdę mówiąc nie znam wielu ludzi pracujących w zawodzie, za to wielu pracujących. A pieniądze zarabiają nie tylko absolwenci politechnik i szkół zawodowych. Nie można uogólniać. Próby zmuszania ludzi, żeby wybierali swoją ścieżkę kariery zgodnie z odgórnie przyjętymi normami a nie swoimi zainteresowaniami i umiejętnościami już znamy z historii. Nigdy więcej. Bo nie liczy się PKB tylko człowiek.
        • ka-mi-la789 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 15:12
          > Jak obecni studenci będą podatnikami i będzie trzeba dołożyć do emer
          > ytur obecnych podatników,

          Błąd w założeniu. Obecni studenci nie będą podatnikami, bo jeżeli w ogóle znajdą jakiekolwiek zatrudnienie, to będzie to jakaś umowa o dzieło czy tym podobny nieoskładkowany syf.

          > Próby zmuszania lud
          > zi, żeby wybierali swoją ścieżkę kariery zgodnie z odgórnie przyjętymi normami
          > a nie swoimi zainteresowaniami i umiejętnościami już znamy z historii.

          Jakieś przykłady? A od "zainteresowań" są kluby osiedlowe, nie utrzymywane przez podatników uczelnie.

          > Bo nie liczy się PKB tylko człowiek.

          W Grecji też tak uważają.
          • aleatoria Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 16:38
            ka-mi-la789 napisała:

            > > Jak obecni studenci będą podatnikami i będzie trzeba dołożyć do emer
            > > ytur obecnych podatników,
            >
            > Błąd w założeniu. Obecni studenci nie będą podatnikami, bo jeżeli w ogóle znajd
            > ą jakiekolwiek zatrudnienie, to będzie to jakaś umowa o dzieło czy tym podobny
            > nieoskładkowany syf.

            Błąd w rozumowaniu. Brak pracy, a w szczególności brak pracy na umowy nie jest winą studentów ani uczelni. Nawet gdyby wszyscy studiowali na politechnikach, to niestety rynek by się nie rozciągnął jak guma balonowa. Podobnie gdyby było duże zapotrzebowanie na pracę, to pracodawcy byłoby wszystko jedno, czy przyjmują buddologa czy logistyka, skoro można ich po prostu przeszkolić bazując na wcześniej odebranym wykształceniu.

            > A od "zainteresowań" są kluby osiedlowe, nie utrzymywane prze
            > z podatników uczelnie.

            Z dwojga złego, skoro i tak nie ma co liczyć na pracę, chyba lepiej skończyć studia odpowiadające zainteresowaniom. Przynajmniej taki absolwent-pasjonat będzie cokolwiek wiedział o filozofii, a nie przeimprezuje całe studia zaliczając wszystko na tróje (jak to bywa, kiedy motywacji do nauki brak), skończy jakoś z zaciśniętymi zębami, a potem, zakładając że pracę znajdzie, co do czego też nie ma gwarancji, będzie pracował z efektywnością bliską zera, bo bez żadnego przekonania.
            • ka-mi-la789 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 18:33
              > Błąd w rozumowaniu. Brak pracy, a w szczególności brak pracy na umowy nie jest
              > winą studentów ani uczelni.

              Co nie zmienia faktu, że hobbiści uczący się tego jakiegoś buddownictwa szanse na zatrudnienie mają bliskie zeru.

              > Nawet gdyby wszyscy studiowali na politechnikach, t
              > o niestety rynek by się nie rozciągnął jak guma balonowa.

              Co w dalszym ciągu nie zmienia faktu, że jak wyżej. Poza tym, problemem nie jest to, że nie wszyscy studiują na politechnikach, tylko że wszyscy "studiują'.

              > Podobnie gdyby było d
              > uże zapotrzebowanie na pracę, to pracodawcy byłoby wszystko jedno, czy przyjmuj
              > ą buddologa czy logistyka, skoro można ich po prostu przeszkolić bazując na wcz
              > eśniej odebranym wykształceniu.

              Magisterka z boziologii to rzeczywiście doskonała baza dla szkolenia logistyków. Architektów i spawalników pewnie też.

              > Z dwojga złego, skoro i tak nie ma co liczyć na pracę, chyba lepiej skończyć st
              > udia odpowiadające zainteresowaniom.

              Za własne pieniądze - proszę bardzo, kończ.

              > Przynajmniej taki absolwent-pasjonat będzi
              > e cokolwiek wiedział o filozofii, a nie przeimprezuje całe studia zaliczając ws
              > zystko na tróje (jak to bywa, kiedy motywacji do nauki brak),

              Oj, naiwna, naiwna, naiwnaaa...

              skończy jakoś z z
              > aciśniętymi zębami, a potem, zakładając że pracę znajdzie, co do czego też nie
              > ma gwarancji, będzie pracował z efektywnością bliską zera, bo bez żadnego przek
              > onania.

              Skoro masz "kończyć z zaciśniętymi zębami", to odpuść "studia" i wyucz się po prostu jakiegoś pożytecznego zawodu. Wbrew powszechnemu wśród młodzież przekonaniu, papirek z napisem "dyplom" naprawdę nie jest niezbędny do istnienia.
            • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 18:36
              aleatoria napisała:
              > Błąd w rozumowaniu. Brak pracy, a w szczególności brak pracy na umowy nie jest
              > winą studentów ani uczelni.

              A co to ma do rzeczy?

              > Z dwojga złego, skoro i tak nie ma co liczyć na pracę, chyba lepiej skończyć st
              > udia odpowiadające zainteresowaniom.

              Przelej mi swoją pensję. Przecież i tak wydasz te pieniądze, więc to wszystko jedno.

              > Przynajmniej taki absolwent-pasjonat będzi
              > e cokolwiek wiedział o filozofii

              Acha. A powiedz mi - jaką "sponsor" (czyli społeczeństwo) odnosi korzyść z faktu, że Jan Kowalski dowiedział się czegokolwiek o filozofii?
              • Gość: Łobziak Właśnie udowadniasz, że kroczymy drogą Grecji IP: *.va-router.com.pl 03.07.12, 10:12
                > Acha. A powiedz mi - jaką "sponsor" (czyli społeczeństwo) odnosi korzyść z faktu, że Jan Kowalski dowiedział się czegokolwiek o filozofii?
                A czym według Ciebie zajmuje się współczesna filozofia i ogólnie większość nauk humanistycznych!?
        • jukka2003 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 15:46
          Zaczynałem prace w czasach kiedy bezrobocie było o wiele wieksze, nawet ludziom z moim wykształceniem nie było łatwo a wielu pracuje niestety poza Polską, co jest niepowetowaną stratą bo tam pracują poniżej swoich kompetencji. Nie mieszaj w to emerytur.

          Ja nie mam pretensji do studentow - tylko opinii która zaklada że uczelnie sa oderwane od rynku pracy, że studiowanie buddyzmu nauczy myślenia - a reszta jakoś sie ułoży. I chciałbym po prostu zeby tych ludzi ktorzy podejmuja takie studia sie nie oszukiwało za pieniądze które mogą byc lepiej spozytkowane. Tylko tyle.
        • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 15:49
          > Bo nie liczy się PKB tylko człowiek.

          Acha. A teraz powiedz dziecku "A teraz zamiast kolacji pójdziemy do teatru. Nie liczy się strawa dla ciała, lecz strawa dla ducha".
          • Gość: buddolog Re: A niech tam studiuja ... IP: *.omi.pl 02.07.12, 16:25
            tak powiem, bo od chodzenia do teatru nie zachoruje na otyłość...
            • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 18:29
              Tylko widzisz... problemem może być to, że zasłabnie z głodu.
              • Gość: buddolog Re: A niech tam studiuja ... IP: *.omi.pl 02.07.12, 18:35
                @nikodem_73 Przeginasz. W Polsce nie widziałem jeszcze nikogo głodującego, ale przeżartych spotkasz bardzo wielu.
                • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 18:39
                  Bo wciąż jeszcze rządzący dysponują szczątkowym zdrowym rozsądkiem (choć nie wiem czy to nie instynkt samozachowawczy).

                  Gwarantuję Ci, że gdyby zwiększyć podatki do 100% aby nieograniczenie dotować "dobra duchowe", to w chwilę dorobilibyśmy się głodu.
                  • m_16 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 19:43
                    A tego nie wiesz....Wszystko zależy od tego czy "argument zbitych szyb" jest naprawdę sofizmatem....

                    Oczywiście zwiększenie podatków do 100% nie pomogłoby, ale to jest skrajność której niemal nikt nie proponuje...Mi -zapewniam :D - Nie potrzeba 100 %...Wystarczy 70% dla najbogatszych :D........
                    • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 20:25
                      O! Bastiata liznąłeś. To dobrze.

                      Powiedz mi zatem - rybko Ty moja - kto to są ci "najbogatsi"?
                      • m_16 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 22:32
                        Oczywiście że dobrze -człowiek najlepiej uczy się na (czyichś) BŁĘDACH :D



                        Dochody powyżej 1000.000 PLN rocznie na osobę.....
                      • m_16 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 22:33
                        Oczywiście że dobrze -człowiek najlepiej uczy się na (czyichś) BŁĘDACH :D

                        Dochody powyżej 1000.000 PLN rocznie na osobę.....
                • astrum-on-line Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 22:50
                  Gość portalu: buddolog napisał(a):

                  > W Polsce nie widziałem jeszcze nikogo głodującego,

                  Może dlatego że jest cały czas dość duże zaplecze w postaci rodziny, która zawsze w miarę swoich możliwości pomoże. I dość sporo ludzi w kraju wyjechało, przesyłając teraz jakieś wsparcie. Jest też niewielkie wsparcie ze strony państwa i kościoła.
                  Ale...... obejrzyj sobie kolejki w miejscach gdzie wydaje się darmowe jedzenie. Poczytaj opisy ludzi, którzy kombinują jak przeżyć tanio, jak tanio zapchać żołądek. Myślę, że nie jest wcale różowo.
      • Gość: Jkn Re: A niech tam studiuja ... IP: *.centertel.pl 02.07.12, 15:58
        Niech każdy studiuje co tylko chce ale za włąsne pieniądze .To jest inwestycja w siebie .Mozna studiować kilka kierunków w życiu i zdobyć wiele zawodów ale za własne pieniądze . Przecież później nikt nie pracuje za darmo tylko chce zarabiać i to jak najwięcej . A teraz kto mi odpowie jaka to uczelnia kształci ministrów , dyrektorów i prezesów firm .Jak to się dzieje ,że np. na 100 inżynierów z tej samej uczelni i roku jeden zostaje prezesem . Czy to uczelnia kształci czy też ,życie ,rodzina , wychowanie ?
        • Gość: buddolog Re: A niech tam studiuja ... IP: *.omi.pl 02.07.12, 16:29
          oni studiują za własne, czyli swojej rodziny, pieniądze, czemu mają ekstra płacić, skoro już rodzina zapłaciła wszystkie podatki,
          widać, że masz mało podatków i opłat
          • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 18:31
            No. To w takim razie proponuję obniżyć podatki o 0,5% i wprowadzić opłaty za studia. W końcu "oni studiują za własne" to po co jakiś pośrednik?
            • Gość: buddolog Re: A niech tam studiuja ... IP: *.omi.pl 02.07.12, 18:37
              @nikodem_73 Wolałbyś sam położyć na nich łapę i założyć szkółkę z dyplomami.
              • nikodem_73 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 18:47
                Taaaak. Pewnie. A codziennie rano, na śniadanie, zjadam sałatkę z niemowląt.
            • m_16 Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 22:36
              Po co?

              Żeby dyplomy były jeszcze bardziej lipne niż są :D ?
      • misself Re: A niech tam studiuja ... 02.07.12, 20:54
        jukka2003 napisał:

        > A prosze bardzo, niech studiuja co chca. Ale nie za pieniadze podatnikow. Skoro
        > ci humanisci to taka wyjątkowa kasta - rozniaca sie od reszty plebsu studiujac
        > ego na politechnikach to na pewno znajda sobie skads zrodła utrzymania.

        Ten humanista, którym tak pogardzasz, nauczył Cię pisać i czytać. Napisał też setki książek, dialogi do filmów i teksty do piosenek, których słuchasz. Do humanisty pójdziesz na terapię, humanisty artykuł przeczytasz w gazecie, on też zajmie się Twoim dzieckiem w okresie przedszkolnym i w czasie nauczania początkowego.

        I tak dalej. Trochę szacunku. Cały świat nie może się składać wyłącznie z inżynierów, bo wszyscy byliby niepiśmienni ;-)
    • shawman Humanistyka jest potrzebna 02.07.12, 13:52
      Brakuje mi w tym artykule powołania się na badania, dotyczące losów absolwentów różnych kierunków na rynku pracy. A takie badania istnieją - wynika z nich, między innymi i pewnie ku zaskoczeniu niektórych, że choćby filozofowie świetnie sobie na tym rynku radzą. Oczywiście, niewielu z nich pracuje "w zawodzie", ale nauka myślenia naprawdę popłaca.

      Niestety, ludzie tworzący obecnie ramy prawne dla polskiej nauki, na czele z minister Kudrycką, są mentalnie w nurcie, który na świecie już zamiera - bezrefleksyjnej gloryfikacji kierunków technicznych, wąskiej specjalizacji i "komercjalizacji" każdej dziedziny nauki. Humanista jest traktowany jak pasożyt, co nieco przypomina stosunek komunistów do inteligencji.

      Tymczasem wystarczy poczytać biografie słynnych wynalazców, przemysłowców, matematyków, fizyków z przedwojennej Polski, by odkryć, że wielu z nich interesowało się również sztuką, literaturą, poezją, polityką, filozofią lub nawet religią.

      "Komercjalizacja" polskiej nauki w każdym jej aspekcie to też niewyciąganie wniosków z porażek, które ponoszą teraz państwa rozwinięte. Wąskie horyzonty, brak wiedzy ogólnej, brak przekrojowego i kreatywnego myślenia demoluje teraz nie tylko zachodnią naukę, ale i gospodarkę. Czy można wykryć symptomy globalnego kryzysu patrząc na jeden słupek danych, w którym jesteśmy wybitnie wyspecjalizowani?
      • rock73 Re: Humanistyka jest potrzebna 02.07.12, 16:26
        shawman napisał:

        > Tymczasem wystarczy poczytać biografie słynnych wynalazców, przemysłowców,
        > matematyków, fizyków z przedwojennej Polski, by odkryć, że wielu z nich interesowało
        > się również sztuką, literaturą, poezją, polityką, filozofią lub nawet religią.

        Niech się interesują, co komu do tego? Problem w tym, że dzisiejsi absolwenci sztuki, literatury, poezji i tak dalej nie zostają wynalazcami, przemysłowcami ani fizykami. Ba, są dumni z tego, że nie znają się na matematyce i fizyce! Też by mi to nie przeszkadzało, tylko niech potem nie domagają się, żebym łożył przez całe życie na ich utrzymanie, na zasiłki albo fikcyjne etaty, a wreszcie na emerytury. I niech nie mówią, że to niesprawiedliwe, że ja mam pracę, a oni nie, i że ma się liczyć człowiek (czyli oni), a nie PKB (czyli ja).
      • Gość: pani_inżynier Re: Humanistyka jest potrzebna IP: *.ghnet.pl 02.07.12, 22:54
        > Tymczasem wystarczy poczytać biografie słynnych wynalazców, przemysłowców, mate
        > matyków, fizyków z przedwojennej Polski, by odkryć, że wielu z nich interesował
        > o się również sztuką, literaturą, poezją, polityką, filozofią lub nawet religią
        Ja wręcz przeciwnie, myślę, że to jest właśnie powód dla którego takie studia są właśnie uważane za fanaberię. Człowiek z wykształceniem medycznym miał wystarczające umiejętności, żeby napisać "Mistrza i Małgorzatę", a matematyk napisał "Alicję w Krainie Czarów". Nie musieli kończyć studiów, żeby rozwijać (i to mistrzowsko!) soją pasję, ale przy okazji robili też coś, co przyniosło społeczeństwu bardziej wymierne korzyści, a czego nie mogliby robić bez studiów. Z resztą z moich obserwacji wynika, że wśród umysłów ścisłych tego typu zainteresowania są bardziej regułą niż wyjątkiem, ale to jednak hobby, nie praca.
    • tyberium11 Idioci z GW 02.07.12, 14:29
      idioci z GW zapytajcie jednego mądrego człowieka o zdanie. Z pewnością nie znajdziecie go na etacie ani u was ani w żadnej z polskich firm.
      • Gość: chómanista nie musisz pisac "idioci" wystarczy samo "z GW" IP: *.dynamic.chello.pl 25.07.12, 13:01
        sss
    • ben-oni Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... 02.07.12, 15:01
      "Co po buddologii"? To samo co po ekonomii, fizyce czy biologii. Posredniak. GW wmawia ludziom, że są bezrobotni, bo maja złe studia a prawda jest taka, że u nas nawet dla inzynierów nie ma pracy, więc jaka różnica czy się jest buddologiem czy inzynierem elektrykiem? Powiedzcie jakie WY macie wykształcenie, panowie dziennikarze Wyborczej. Wszyscy po studiach dziennikarskich? Wątpię.
      • nikodem_73 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 15:40
        Bo zasadniczej różnicy pomiędzy "buddologiem", a "inżynierem ochrony środowiska" generalnie nie ma różnicy.

        "Produkujemy" zdecydowanie za dużo ludzi z "wyższym" wykształceniem. Bardziej potrzeba obecnie sensownych mechaników samochodowych, hydraulików, a nawet kucharzy.

        Pamiętam jak drzewiej istniało np. policealne studium hotelarskie. Albo takie kształcące sekretarki (niestety nie pomnę prawidłowej nazwy). Teraz mamy "wyższe studia hotelarskie" i ogromne trudności w znalezieniu sekretarki, która będzie wiedziała co oznacza słowo "stenotypowanie", czy choćby będzie potrafiła zorganizować sobie dokumenty.

        A uczelnie? Cóż - bronią obecnego stanu rzeczy. W końcu jedynym miernikiem sensowności ich utrzymywania jest ilość chętnych. A, że ci dostają studia "za darmo", to należy się spodziewać wręcz wykładniczego wzrostu coraz to dziwniejszych kierunków i otwierania masakrycznej ilości filii - trzeba w końcu jakoś zachęcać malejącą pulę potencjalnych chętnych.

        No przykro mi bardzo, ale jeżeli studia mają być finansowane z budżetu to nie mogą służyć realizacji pasji jednostek.

        Obecnie lansowane przez uczelnie podejście można bez trudu skrytykować zarówno z pozycji indywidualistycznych (liberalnych), jak i kolektywistycznych (socjalistycznych).

        Z pozycji liberalnych - każdy powinien płacić za własne wykształcenie, a państwo nie wtrąca się w sensowność tego, czy innego kierunku nauczania. Niemoralnym jest aby jeden płacić za zachcianki kogoś innego wbrew własnej woli.

        Z pozycji kolektywistycznych - społeczeństwo musi odnosić korzyści z wykształcenia jednostki. Pieniądze włożone w edukację jednostki, która owej wiedzy nie wykorzystuje w pracy zawodowej, są pieniędzmi zmarnowanymi - można by ich nie wydać, a jednostka nadal mogłaby wykonywać tę samą pracę.

        Tak, że sorry - albo prywatnie opłacane czesne (a wtedy może być i "buddologia w gospodarce" jak są chętni), albo ściśle i wąsko określona lista "zawodówek z wyższym wykształceniem" poszerzona o elitarne studia "niezawodowe".

        Tertium non datur

        Z którejkolwiek drogi się nie skorzysta (czy to indywidualistycznej, czy kolektywistycznej) i tak będzie lepiej niż to co jest teraz. Przynajmniej ustanie "inflacja tytułów".
        • m_16 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 17:47
          Byłoby nieżle -ale wciąż to samo błędne założenie -że wiemy jakie kierunki są przydatne dla gospodarki......

          Nie wiemy...to się zmienia co kilka lat......


          I NIE ...politechnik też nie potrzeba........A zamkniesz cztery piąte uniwersytetów a ich "personel" poślesz do zawodówek to ustawisz Polskę w roli kolonii Zachodu na dekady lub nawet dłużej :D....Zresztą zdaje się i na tokarzy też niekoniecznie jest popyt...Albo się zmienia szybko -na przykład w najbliższym czasie zawody związanae z budownictwem drogowym ku...ko stracą na atrakcyjności.......

          Oczywiście , poniekąd i tak jesteśmy kolonią , ale masowe kształcenie zwiększa jednak trochę szansę nielicznych zdolnych na zdobycie wiedzy i osiągnięcie czegoś w przyszłości.....Społeczeństwo choćby trochę wykształcone bywa zazwyczaj bardziej aktywne twórcze, "samosterowne" :D i mniej podatne na manipulację........Zrozum że nasza kultura (nigdy nie godna szczególnego podziwu) degeneruje się coraz bardziej.....I cięcia w edukacji to przepis na jej upadek....A bez tego już niczym nie będziemy się różnić od zwierząt....
          • nikodem_73 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 18:28
            Dream on.

            Wykształcenie nie jest dobrem samym w sobie. Teza przeciwna jest nie do obrony. I to z pozycji dowolnej, wyartykułowanej doktryny.

            A my jesteśmy i w dającej się przyszłości będziemy kolonią. A to z tej dość banalnej przyczyny, że lokalnie nie ma dość kapitału aby zorganizować opłacalny, lokalny przemysł.

            Poprzez intensywne kształcenie dostarczamy innym (na własny koszt) wykwalifikowanych pracowników (wersja optymistyczna), lub dyplomowanych zmywaczy (wersja pesymistyczna).

            I nie ma co się oszukiwać - obecne studia, dzięki gwałtownej egalitaryzacji, znakomicie straciły na jakości. Co by daleko nie szukać - pisze się "niegodna". Gdzież to studiujesz/studiowałeś?

            Ilość przeradza się w jakość wyłącznie w marksizmie. Niestety w rzeczywistości im więcej produkujesz (i to czegokolwiek) tym ilość "bubli" musi być większa.

            Dlatego należałoby jak najszybciej przywrócić egzaminy wstępne na uczelnie, a ilość studiujących gwałtownie ograniczyć. Bo jak tak dalej pójdzie to za jakiś czas w momencie narodzin oprócz aktu urodzenia będziemy wręczać profesury.
            • m_16 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 19:03
              >Dream on

              Mi się nie chce spać :D

              > Wykształcenie nie jest dobrem samym w sobie. Teza przeciwna jest nie
              > do obrony
              . I to z pozycji dowolnej, wyartykułowanej doktryny.

              Bzdura :D....Spróbuj tego dowieść z punktu widzenia choćby arystotelizmu :D...Uwaga -nie tylko o czystą filozofię tu chodzi -spróbuj na przykład zbadać czy cnoty republikańskie są w pełni osiągalne bez jakiegoś wykształcenia.....

              > A my jesteśmy i w dającej się przyszłości będziemy kolonią. A to z tej d
              > ość banalnej przyczyny, że lokalnie nie ma dość kapitału aby zorganizowa
              > ć opłacalny, lokalny przemysł.

              Możliwe -ale wtedy tak czy siak jesteśmy w dupie :D....I to tak wielkiej że nie ma sensu przejmować się pieniędzmi które moglibyśmy zaoszczędzić tnąc na edukacji..A nie społeczeństwo nie zdurnieje nam do cna.....

              Kapitał mógłby się znaleźć gdyby państwo podniosło podatki i zainwestowało w sektor publiczny -niestety ten pomysł Palikota jakoś nokogo nie rajcuje -bo nikt nie chce zrozumieć że nawet średnio efektywny państwowy przemyśł to lepiej niż nic....

              > Poprzez intensywne kształcenie dostarczamy innym (na własny koszt) wykwa
              > lifikowanych pracowników (wersja optymistyczna), lub dyplomowanych zmywaczy (we
              > rsja pesymistyczna).

              Jedno i drugie jest mimo wszystko pewną wartością - skor nie możemy dać Polakom szansy tutaj ( a jak jesteśmy kolonią to tak czy siak nie możemy) to dajmy im przynajmniej gdzie indziej...Możliwe że nawet jak będą rywalizować o ten zmywak z Angolem to pracodawca mając do wyboru identyczną ofertę ale z wykształceniem CV wybierze właśnie ją Zawsze to lepiej wygląda.....

              I nie ma co się oszukiwać - obecne studia, dzięki gwałtownej egalitaryzacji, zn
              > akomicie straciły na jakości. Co by daleko nie szukać - pisze się "niego
              > dna". Gdzież to studiujesz/studiowałeś?


              To była literówka idioto....:D... Piszę w pośpiechu więc regularnie zdarza mi się mylić klawisze lub wcisnąć jakiś przycisk gdzie nie powinienem....
              >
              > Ilość przeradza się w jakość wyłącznie w marksizmie. Niestety w rzeczywistości
              > im więcej produkujesz (i to czegokolwiek) tym ilość "bubli" musi być większa.

              Niestety gadasz głupoty :D...owszem jakość spada ale niekoniecznie proporcjonalnie do do wzrostu ilości.....I nie prawo przechodzenia ilości w jakość jako żywo nie stosuje się tylko do marksizmu ale i i przynajmniej niektórych zjawisk przyrody ( vide: zamrzająca woda by podać sławny przykład Engelsa :D) ....Który uniwersytet wykształcił podobnego tobie kretyna który o tym nie wie? :D


              > Dlatego należałoby jak najszybciej przywrócić egzaminy wstępne na uczeln
              > ie, a ilość studiujących gwałtownie ograniczyć. Bo jak tak dalej pójdzie to za
              > jakiś czas w momencie narodzin oprócz aktu urodzenia będziemy wręczać profesury
              > .
              >

              Nic to nie da bo i tak będzie nadpodaż osób wykształconych...Musiałbyś zrealizować pomysł o którym pisał kiedyś Tadeusiewicz -to znaczy zostawić 5 uczelni w kraju a reszta na bruk...Ale co wtedy stanie się ze społeczeństwem? Dodatkowo -większośc obecnie i tak kształci się prywatnie i żeby im tego zabronić musiałbyś ograniczyć również szkolnictwo prywatne -czy to administracyjnie, czy to w inny sposób...Nicby to nie dało a społeczeństwo byłoby jeszcze bardziej ogłupione......


              >
              > Dlatego należałoby jak najszybciej przywrócić egzaminy wstępne na uczeln
              > ie, a ilość studiujących gwałtownie ograniczyć. Bo jak tak dalej pójdzie to za
              > jakiś czas w momencie narodzin oprócz aktu urodzenia będziemy wręczać profesury
              > .
              • nikodem_73 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 20:15
                m_16 napisał:
                > Mi się nie chce spać :D

                A powinieneś rozważyć tę propozycję.

                > Bzdura :D....Spróbuj tego dowieść z punktu widzenia choćby arystotelizmu :D...
                > Uwaga -nie tylko o czystą filozofię tu chodzi -spróbuj na przykład zbadać czy
                > cnoty republikańskie są w pełni osiągalne bez jakiegoś wykształcenia.....

                Drogi mój. Przecież właśnie sam podałeś przykładowy cel wykształcenia. Właśnie o to chodzi. Wyjdź z pozycji utylitarnych i się zastanów.

                > Możliwe -ale wtedy tak czy siak jesteśmy w dupie :D....I to tak wielkiej że nie
                > ma sensu przejmować się pieniędzmi które moglibyśmy zaoszczędzić tnąc na eduka
                > cji..A nie społeczeństwo nie zdurnieje nam do cna.....

                Różnica jest taka, że nie marnując pieniędzy na wpychanie wiedzy w niekwestionowanych idiotów (co ma miejsce obecnie - jako skutek uboczny egalitaryzmu procesu nauczania) pozwolimy ludziom więcej konsumować, lub... akumulować kapitał. Zwiększona konsumpcja, z czasem, także sprzyja akumulacji kapitału.

                Akumulacja kapitału zaś powoduje, że z czasem producenci mogą przenieść się z manufaktury, do fabryczki, z fabryczki do hali produkcyjnej. Po drodze też, w pewnym momencie zaczynają odczuwać potrzebę powołania do życia działu R&D. Nie wyniknie to bynajmniej z ich dobrego serduszka, czy nagłego oświecenia. Bynajmniej. Jest to potrzeba motywowana prymitywnym instynktem samozachowawczym - takim "a co by tu wymyślić aby ludzie kupowali moje, a nie Nowaka".

                Pamiętaj, że przecież nawet Marks i Engels twierdzili, że przejście do komunizmu jest możliwe wyłącznie z kapitalizmu. Przecież to nikt inny tylko Engels postulował o wybicie społeczeństw ("Volker Abfälle"), które nie osiągnęły jeszcze nawet kapitalizmu ("Neue Rheinische Zeitung: Organ der Demokratie" styczeń 1849).

                > Kapitał mógłby się znaleźć gdyby państwo podniosło podatki i zainwestowało w se
                > ktor publiczny -niestety ten pomysł Palikota jakoś nokogo nie rajcuje -bo nikt
                > nie chce zrozumieć że nawet średnio efektywny państwowy przemyśł to lepiej niż
                > nic....

                No nikogo nie rajcuje, bo to piramidalna bzdura, której wprowadzenie spowodowałoby zapaść gospodarki!

                W telegraficznym skrócie - przedsiębiorca prywatny nie może konkurować na jednym rynku z przedsiębiorcą państwowym.
                1. Ma mniejsze zasoby, więc okres dekoniunktury ciężej mu przetrwać, a do tego musi konkurować z firmą o znacznie większych (zasadniczo nieograniczonych) rezerwach.
                2. Ponieważ przedsiębiorstwo państwowe nie musi kierować się zyskiem (strata jest pokrywana przez państwo), więc może stosować długofalowo ceny dumpingowe na co "prywaciarz" nie może sobie pozwolić.
                3. Strata przedsiębiorstwa państwowego jest finansowana z podatków od zysków przedsiębiorstwa prywatnego - czyli "karzemy" zachowania ekonomicznie dobre i "nagradzamy" ekonomicznie złe.

                Już John F. Nash udowodnił (pośrednio), że gra wolnorynkowa nie musi być optymalna (bo nie musi). Tyle tylko, że gra niewolnorynkowa musi być nieoptymalna ze względu na ułomność gracza (brak wszechwiedzy). To dla odmiany udowodnił niechcący znany krytyk wolnego rynku - Joseph E. Stiglitz. On co prawda zajmował się tylko wycinkiem rynku, lecz jego wnioski spokojnie można ekstrapolować.


                > Jedno i drugie jest mimo wszystko pewną wartością - skor nie możemy dać Polakom
                > szansy tutaj ( a jak jesteśmy kolonią to tak czy siak nie możemy) to dajmy im
                > przynajmniej gdzie indziej...

                A przepraszam bardzo - CO w zamian? Ponownie - pozycje utylitarne i jedziesz.

                > Możliwe że nawet jak będą rywalizować o ten zmywak
                > z Angolem to pracodawca mając do wyboru identyczną ofertę ale z wykształceniem
                > CV wybierze właśnie ją Zawsze to lepiej wygląda.....

                A to taka fantazja, że aż mnie zamurowało.

                > To była literówka idioto....:D... Piszę w pośpiechu więc regularnie zdarza mi s
                > ię mylić klawisze lub wcisnąć jakiś przycisk gdzie nie powinienem....

                O! Kulturą zawiało! I to wyższą. Mimo wszystko jednak sądzę, że po prostu korzystasz z jakiegoś przeglądarkowego słownika i błąd przeoczyłeś, bo Ci "się nie podkreśliło".

                > Niestety gadasz głupoty :D...owszem jakość spada ale niekoniecznie proporcjonal
                > nie do do wzrostu ilości.....I nie prawo przechodzenia ilości w jakość jako ży
                > wo nie stosuje się tylko do marksizmu ale i i przynajmniej niektórych zjawisk p
                > rzyrody ( vide: zamrzająca woda by podać sławny przykład Engelsa :D) ....Który
                > uniwersytet wykształcił podobnego tobie kretyna który o tym nie wie? :D

                To nie przykład nie tyle Engelsa co Hegla. I niestety, pomimo, iż chwytliwy, nigdy i nigdzie nie został potwierdzony względem społeczeństw.

                A wykształciła mnie Politechnika Wrocławska. Dopiero doktorat robiłem na uniwersytecie.

                > Nic to nie da bo i tak będzie nadpodaż osób wykształconych...Musiałbyś zrealizo
                > wać pomysł o którym pisał kiedyś Tadeusiewicz -to znaczy zostawić 5 uczelni w k
                > raju a reszta na bruk...

                5? Niech będzie i 1005. To nie robi specjalnej różnicy. 5 to ma być opłacanych przez podatników. A do tego z limitem przyjęć. Oni mają kształcić elity. Crème de la crème intelektualnej przyszłości kraju.

                Kiedyś słyszałem, że w PRL ponoć tylko dla 30% posiadaczy matur z danego rocznika miało szanse pójść na studia. Nie wszyscy kończyli. Tyle tylko, że ten co skończył wiedział, że jego tytuł coś oznacza ponad to, że był cierpliwy i płacił w terminie.

                Nawet to podejście było lepsze niż to co mamy teraz.

                > Ale co wtedy stanie się ze społeczeństwem? Dodatkowo -w
                > iększośc obecnie i tak kształci się prywatnie i żeby im tego zabronić musiałbyś
                > ograniczyć również szkolnictwo prywatne -czy to administracyjnie, czy to w inn
                > y sposób...Nicby to nie dało a społeczeństwo byłoby jeszcze bardziej ogłupione.
                > .....

                Dlaczego zabraniać? Jeżeli ktoś chce za własne pieniądze trzaskać sobie dyplomy Wyższej Szkoły Gotowania Na Gazie Ziemnym? To są jego pieniądze - co mi do tego co on z nimi zrobi?

                Co więcej - jestem przekonany, że przy zmniejszeniu podaży ze strony uczelni publicznych (które - znowu - nie powinny działać w trybie wieczorowym, czy zaocznym) przynajmniej część uczelni prywatnych dostrzegłaby potencjał drzemiący w jakości szkolenia. Lecz to się da uzyskać wyłącznie przy paradygmacie elitarności wykształcenia wyższego.
                • m_16 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 22:29
                  Myślę że jeśli ja zasługuję na sen to ty zasługujesz na lobotomię -albo inny zabieg neurocchirurgiczny...


                  > Drogi mój. Przecież właśnie sam podałeś przykładowy cel wykształcenia. W
                  > łaśnie o to chodzi. Wyjdź z pozycji utylitarnych i się zastanów.

                  Przestań pieprzyć erystycznie :D.... To był argument poboczny -U aRystotelesa cele człowieka są dwa: życie obywatelskie i kontemplacja intelektualna..Dla pierwszego wiedza jest środkiem ale dla drugiego wiedza jako studiowanie nie jest nawet środkiem -bo samo studiowanie jest przecież intelektualną kontemplacją...Nauka nie jest środkiem do prowadzenia życia umysłowego- co najwyżej jego pierwszym etapem -a prawdopodobnie nie etapem nawet tylko momentem strukturalnym -gdyż kontempluje się już badając i zdobywając wiedzę....

                  Ale to wszystko i tak nie ma znaczenia bo WIESZ że nie otym mowa...:D....Oczywiście że na upartego wszystko(niemal) będzie tylko celem a nie środkiem...ALE NIE O TO naprawdę chodziło w twoim zarzucie.......Szło o to że niektórzy uważają wiedzę za coś co nie musi służyć celom praktycznym. TY uważasz żę musi ...Gdyby ktoś stwierdził że wiedza jest dla niego środkiem do szcześćia intelektualnego, jakiejś visio beatifica to ty i tak uznałbyś to za absurd krytykujesz bowiem niepraktyczność dążenia do wiedzy w naszym społeczeństwie.....NIE KRYTYKUJESZ zatem tylko uznawania wiedzy za dobro absolutne ALE RÓWNIEŻ UZNAWANIE JEJ ZA dobro niepragmatyczne...Stąd twoje zaggrania mają charakter jedynie erystyczny...


                  > Różnica jest taka, że nie marnując pieniędzy na wpychanie wiedzy w niekwestiono
                  > wanych idiotów (co ma miejsce obecnie - jako skutek uboczny egalitaryzmu proces
                  > u nauczania) pozwolimy ludziom więcej konsumować, lub... akumulować kapi
                  > tał. Zwiększona konsumpcja, z czasem, także sprzyja akumulacji kapitału.

                  Nie widzęzależnośći :D.....Oczywiście lokalny biznes może zarabiać i inwestować ALE trwa latami i dekadami zanim dojdzie do pieniędzy umożliwiających inwestycje...A w międzyczasie zagraniczny kapitał może całkowicie zdominować nas rynek...i nie będzie komu "akumulować kapitału"

                  >
                  > Akumulacja kapitału zaś powoduje, że z czasem producenci mogą przenieść
                  > się z manufaktury, do fabryczki, z fabryczki do hali produkcyjnej. Po drodze te
                  > ż, w pewnym momencie zaczynają odczuwać potrzebę powołania do życia działu R&D.
                  > Nie wyniknie to bynajmniej z ich dobrego serduszka, czy nagłego oświecenia. By
                  > najmniej. Jest to potrzeba motywowana prymitywnym instynktem samozachowawczym -
                  > takim "a co by tu wymyślić aby ludzie kupowali moje, a nie Nowaka".

                  Zanim to nastąpi nie będzie już polskich uczelni i uczonych zdolnych dostarczać R&D...a może nie będzie także polskich przedsiębiorców....


                  >
                  > Pamiętaj, że przecież nawet Marks i Engels twierdzili, że przejście do komunizm
                  > u jest możliwe wyłącznie z kapitalizmu. Przecież to nikt inny tylko Engels post
                  > ulował o wybicie społeczeństw ("Volker Abfälle"), które nie osiągnęły jeszcze n
                  > awet kapitalizmu ("Neue Rheinische Zeitung: Organ der Demokratie" styczeń 1849)

                  Co to ma do rzeczy i czemu służy ten fragment poza nawiązaniam do przywołanego przez mnie Engelsa? Że musimy osiągnąć dziki -super liberalny kapitalizm żeby potem ewentualnie zastąpić go czymś lepszym? Też miałem takie złudzenia -niestety TO również nie działa.....Bo to zakłada że wypracowany zysk pozostaje w naszym społeczeństwie a nie jest wywożony za granicę..Póżniej jak pokazuje przykład państw kolonialnych -gdy kolonizator odchodzi społeczeństwo często zaczyna tam gdzie skończyło tracąc ekonomiczną zależność - kolonie nie podlegają klasycznej ewolucji poprzez walkę klas -bo tam rodzimi bogacze są też wyzyskiwani przez kolonizatorów i zaczynają funkcjonować jako "kapitaliści" dopiero po wyzwoleniu...Mówiąc jaśniej: jesli popadniemy w kompletną zależność gospodarczą i cywilizacyjną to jako peryferie zachodu wszelki postęp zostanie tu de facto zamrożony....

                  No nikogo nie rajcuje, bo to piramidalna bzdura, której wprowadzenie spowodował
                  > oby zapaść gospodarki!

                  Pomysł Palikota nie zakłada że wszystkie sektory przemysłu mają zostać zduplikowane przez państwo -jedynie niektóre :D to raz -więc nie zapaść gospodarki...Inwestycje mogą dotyczyć takich jej gałeżi które nie mają prywatnych odpowiedników...Na przykład założenie polskiej korporacji budującej elektrownie jądrowe nie rozwaliłoby rynku nie miałaby bowiem u nas konkurencji :D... Panstwowy przedsiębiorca nie musi bynajmniej być niekonkurencyjny o ile pensje managerów są uzależnione od realnych zysków.... wprawdzie nie musi kierować ię zyskiem ALE MOŻE....

                  > A przepraszam bardzo - CO w zamian? Ponownie - pozycje utylitarne i jedziesz.

                  ??????

                  > A to taka fantazja, że aż mnie zamurowało.

                  Bzdura -wykształcenie wciąż zwiększa przynajmniej statystycznie szanse posiadania bardziej zaawansowanej kultury, zdolności komunikacyjnych etc..A to się licz nawet przy wielu niewymagających zawodach...Jeśli nie przy zmywaku to przy budce z kebabem :D...

                  > O! Kulturą zawiało! I to wyższą. Mimo wszystko jednak sądzę, że po prostu korzy
                  > stasz z jakiegoś przeglądarkowego słownika i błąd przeoczyłeś, bo Ci "się nie p
                  > odkreśliło".

                  Mimo wszystko ponownie pie...sz bez sensu :D......A przede wszystkim sugerowanie komuś braków w wykształceniu z uwagi na bład w pisowni dowodzi albo 1) złej woli albo 2) zdebilenia :D....Bo to jest zdecydowanie non sequitur :D....po prostu....Zagrałeś dośc brutalnym ad hominemem - a ja nie lubię obrywać w ten sposób -przynajmniej nie gdy sam nie zacząłem w ten sposób pierwszy rozmawaiać...I właśnie dlatego oberwałeś -albo nauczysz się szanować rozmówcę i używać uczciwych argumentów albo będę cię tak traktował :D......

                  > To nie przykład nie tyle Engelsa co Hegla. I niestety, pomimo, iż chwytliwy, ni
                  > gdy i nigdzie nie został potwierdzony względem społeczeństw.

                  Patrz! Czyli powszechna nauka czytania i pisania nie umożliwiła (zwiększenie ilości osób umiejących czytać i pisać) NIE DOPROWADZIŁO do jakościowych przemian takich jak powstanie prasy czy demokracji?

                  Nieliniowe procesy mają miejsce wszędzie

                  5? Niech będzie i 1005. To nie robi specjalnej różnicy. 5 to ma być opłacanych
                  > przez podatników. A do tego z limitem przyjęć. Oni mają kształcić elity.
                  > Crème de la crème intelektualnej przyszłości kraju.
                  >
                  > Kiedyś słyszałem, że w PRL ponoć tylko dla 30% posiadaczy matur z danego roczni
                  > ka miało szanse pójść na studia. Nie wszyscy kończyli. Tyle tylko, że ten co sk
                  > ończył wiedział, że jego tytuł coś oznacza ponad to, że był cierpliwy i
                  > płacił w terminie.
                  >
                  > Nawet to podejście było lepsze niż to co mamy teraz.

                  Nie widzisz do cholery że nic to nie da..Nawet teraz olbrzymia część studentów studiuje prywatnie...I to się nie zmieni..ALE KWESTIA ZASADNICZA: W jaki sposób TY który wierzysz że państwoe podmioty są niekonkurencyjne z prywatnymi :D..ZADBASZ O TO BY PANSTWOWE SZKOŁY KSZTAŁCIŁY LEPIEJ NIŻ PRYWTNE :D....Bo tu zauważ konkurencja nie działa "prywaciarze" nie oferują wiedzy -tylko dyplomy i to sprzedają...Jakość właściwego produktu (wiedzy) jest niska...Uważasz że państwowy manager wymusi lepszą jakość produktu podczas gdy prywatny nie? :D To dlaczego w edukacji tak można a nie meblarstwie :D.........Sytuację komplikuje fakt że państwowe szkolnictwo musi być niezależne (w dużym stopniu ) od państwa.....Rektora wybiera personel uczelni -nie musi on realizować polityki ministra..A ponieważ pieniądze i tak płyną a szkoły prywatne sprzedają lipę nie musi się starać o podnoszenie poziomu państwoej uczelni :D

                  > Co więcej - jestem przekonany, że przy zmniejszeniu podaży ze strony uczelni pu
                  > blicznych (które - znowu - nie powinny działać w trybie wieczorowym, czy zaoczn
                  > ym) przynajm
    • Gość: gość Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.ericpol.com 02.07.12, 15:11
      Zasadniczym problem jest to, że za dużo ludzi studiuje, w związku z tym poziom studiów musiał się obniżyć. Kiedyś wiekszość z teraz studiujących nie zdałaby matury, albo nie dostałaby się do liceum, czy technikum.
    • Gość: HA! Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.elk.mm.pl 02.07.12, 15:12
      niech studiują co chcą, ale niech sami za to płacą! Dosć utrzymywania kretyńskich kierunków i uczelni na koszt podatnika!
      • Gość: buddolog Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote IP: *.omi.pl 02.07.12, 15:30
        studenci i ich rodziny płacą podatki więc mogą studiować, co chcą, nawet buddologię
        • Gość: HA! Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote IP: *.elk.mm.pl 02.07.12, 16:53
          rodzice niestudentów tez płacą podatki. Biedny robotnik płaci podatki na utrzymanie tych darmozjadów. Nastepnie darmozjad kończy "studia" i dalej trzeba go utrzymywać- tym razem na państwowej posadce urzędaska, bo nic pożytecznego robić nie potrafii.
      • Gość: miau Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 15:30
        W ogóle zlikwidować studia w Polsce. Budujmy stadiony :)
      • Gość: Łobziak A kto wymyślił studia, uczelnie, podatki, opłaty? IP: *.va-router.com.pl 02.07.12, 16:24
        Hmm??? Możesz określić jak nazywali się Ci pierwsi myśliciele? Kto ich utrzymywał? Czym się zajmowali?
        • Gość: poszydzimy? Re: A kto wymyślił studia, uczelnie, podatki, opł IP: *.ksi-system.net 02.07.12, 22:42
          tak, tak wróćmy do źródeł...
          Każdemu po beczce i starczy, w końcu Diogenes to nie byle kto....
          (zamiast teatrów stadiony a zamiast masła armaty - lud będzie miał ubaw)
          • Gość: Łobziak Czym jest szczęście? Po co żyjesz? IP: *.va-router.com.pl 03.07.12, 10:01
            Masz rację, wróćmy do źródeł. Znasz już odpowiedzi na te pytania?
    • Gość: fastviper1978 kognitywistyka to przyszłość IP: *.e-point.pl 02.07.12, 15:16
      Kognitywistyka to niezwykle istotna nauka.
      Świat zmienia się coraz szybciej, a rozwój internetu przyczynia się do tego że ludzie szukają swojej drogi w życiu i prawdziwego szczęścia. Jedno i drugie wymaga przyswajania wiedzy i tym właśnie kognitywistyka się zajmuje.

      Być może przemysł, który zatrudni specjalistów od kognitywistyki jeszcze nie istnieje. Pomyśleliście o tym? Nie? A ja tak :)
      • pamejudd Re: kognitywistyka to przyszłość 02.07.12, 15:19
        Kognitywistyka zajmuje sie "przyswajaniem wiedzy"?

        Aha... :)
      • nikodem_73 Re: kognitywistyka to przyszłość 02.07.12, 15:45
        Ależ owszem - istnieje - w Dolinie Krzemowej.

        I niestety zmartwię Cię - jeżeli obecnie nie masz pomysłu (choćby mgliście) jak praktycznie zastosować swoją wiedzę, to muszę Cię zmartwić - w ciągu 5 lat nie powstanie przemysł w którym Twoja wiedza miałaby zastosowanie.
    • wlodzimierz.ilicz Hare Krishna, Hare Krishna 02.07.12, 15:21
      Krishna Krishna Hare Hare
      Hare Rama Hare Rama
      Rama Rama Hare Hare

      Hare Krishna Hare Krishna
      Krishna Krishna Hare Hare
      Hare Rama Hare Rama
      Rama Rama Hare Hare

      itd. itd.
    • Gość: ryhor Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.07.12, 15:29
      Osobiście jest mi obojętne, kto tych ludzi zatrudni. Nie widzę też problemu, że tego typu kierunki w ogóle istnieją. Problem w Polsce jest taki, że w praktyce nie istnieje dopasowane do wymogów rynku szkolnictwo zawodowe i średnie i wyższe, bo te wszystkie Wyższe Szkoły Hotelarstwa albo Przeróbki Gruzu na Nawóz trudno określić jako instytucje edukacyjne - są to raczej projekty biznesowe obliczone na szybki zysk.

      Ja się w ogóle zastanawiam, po co 50% młodzieży w tym kraju idzie na studia wyższe, jeżeli większości w ogóle ani nie interesuje to co studiują, ani nie zdobędą na tych studiach żadnych umiejętności przygotowujących do pracy. Wcześniej na studiach można było się schować przed wojskiem, ale teraz to bezsensowny snobizm. W Niemczech większość ludzi idzie do kształcenia zawodowego, gdzie przez 3-4 dni w tygodniu pracują a resztę się uczą. Uzyskują całkiem sensowny zawód: sekretarki, księgowej, kierowcy, logistyka etc., ale przecież u nas sekretarka musi mieć dyplom z psychologii biznesu, ukrainistyki albo kognitystyki.
      • Gość: xxx Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 15:59
        dodatkowe 5+ lat bycia finansowanym przez rodziców, status studenta, zniżki, ubezpieczenia i dyplom na półkę po wszystkim (u większości i tak licencjata bo mgr tak trudno zrobić że niektórzy do 30ki próbują mimo że zaczęli studia w wieku lat 19)
      • Gość: Luiza Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 16:42
        Śledzę kariery moich dawnych i niedawnych studentów. Znam absolwentkę ukrainistyki, która jest asystentką zarządu w dużej firmie, handlującej z Ukrainą (tłumaczy, przygotowuje dokumenty, organizuje spotkania, zbiera informacje). Firma opłaciła jej studia MBA, żeby miała orientację w biznesie i zarządzaniu ludźmi; jej kariera może się jeszcze dalej rozwijać. Znam psychologów pracujących w bankach, nie tylko w dziale zarządzania zasobami ludzkimi, ale także w obsłudze indywidualnych klientów; znam filozofów czy historyków, którzy pracują w marketingu, reklamie, mediach. Większość z nich zdobywała dodatkową wiedzę na studiach podyplomowych, a umiejętności - w praktyce. Znam absolwentów pedagogiki czy slawistyki, którzy pracują w firmach technicznych i zajmują się przedsprzedażowymi kontaktami z klientem - przy czym oczywiście nie zastępują inżynierów w prezentowaniu szczegółów produktu czy jego wdrażaniu, ale firmy cenią ich właśnie za sztukę nawiązywania i podtrzymywania kontaktu z klientami. Podstawowej wiedzy o produkcie można łatwiej nauczyć, niż rozwinąć czyjąś zdolność nawiązywania dobrych relacji.
        Każdy z Was, młodych, może stanąć przed potrzebą zmiany nie tylko miejsca pracy, ale i zawodu - kilka razy w życiu (Amerykanie uważają, że w nadchodzących czasach może to być 3-5 razy w ciągu życia zawodowego). Ktoś, kto jest z wykształcenia inżynierem - może zostać po latach trenerem wewnętrznym w firmie, nauczycielem zawodu, specjalistą do zarządzania wiedzą lub przedsiębiorcą. Ktoś, kto jest absolwentem buddystyki - może pracować w ośrodku adaptacyjnym dla imigrantów, założyć szkołę czy centrum medytacji (miejsce całkiem poszukiwane przez przepracowanych menedżerów), pracować w polskim konsulacie gdzieś w Azji. Absolwent etnografii może pracować w muzeum, ale też w administracji - np. w projektach dotyczących mniejszości, osób dyskryminowanych czy podtrzymywania regionalnej kultury.
        Jestem z odchodzącego pokolenia. Zmieniałam kilka razy miejsce pracy i tyleż razy obszar własnej specjalizacji. Zawsze pomagał mi w tym mój uniwersytecki background - nawet gdy sama praca była dość odległa od bezpośredniego prezentowania wiedzy wkutej na studiach.

        • Gość: HA! Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich IP: *.elk.mm.pl 02.07.12, 17:01
          no widzisz, zamiast 5 lat studiować psychologię do pracy w banku wystarczyłoby liceum ekonomiczne, albo góra 3.letni licencjat. Duże oszczędności dla nas wszytskich, podatników. A ty byś musiał iść do jakiejś sensownej roboty, zamiast "wykładać". Ale pewnie nic sensownego nie potrafisz...
          • Gość: buddolog Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich IP: *.omi.pl 02.07.12, 18:51
            @HA! Tego nie rozumiesz, że kobieta miała pełne prawo 5 lat albo nawet dłużej studiować psychologię a później iść do pracy w banku, bo ona i jej rodzina płaciła podatki, dzięki którym mogła się wykształcić jako psycholog, bo właśnie tak chciała. Chcesz narzucić wszystkim jeden model kształcenia bez prawa wyboru i samorealizacji.

            Oczywista korzyść dla tych, którzy płacą podatki a nie posłali dzieci na studia jest tutaj taka, że mają lepszego bankowca niż ograniczonego licencjata po przyuczeniu.
        • Gość: informatyczka Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ichzajmuj IP: *.ghnet.pl 02.07.12, 23:21
          > Ktoś, kto jest z wykształcenia inżynierem - może zostać po latach
          > trenerem wewnętrznym w firmie
          Do czego potrzebna mu jest wiedza inżynierka, najprościej dostępna na studiach inżynierskich
          > nauczycielem zawodu
          Czyli "trenerem zewnętrznym", wciąż potrzebne te same studia
          > specjalistą do zarządzania wiedzą
          i znowu studia inżynierskie najlepsze - trzeba rozumieć wiedzę, którą się zarządza (acha, "zarządzanie wiedzą" inaczej nazywa się "informatyka")
          > przedsiębiorcą
          i znowu najlepsze studia inżynierskie jeżeli chce się otworzyć przedsiębiorstwo, które działa w tej samej "inżynierskiej" branży
          • joanelle Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ichzajmu 03.07.12, 11:45
            Krótko mówiąc, jak ktoś nie posiada zdolności technicznych, niech od razu idzie sprzątać?
        • 8plus1 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich 03.07.12, 00:16
          dzięki 'Luizo' :)
    • Gość: gosc Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: 192.165.213.* 02.07.12, 15:41
      Kocham Was ludzie! Lubie spozywac alkohol z absolwentami *logii z racji ich niebywalej erudycji. Mozna porozmawiac o sensie istnienia, istocie czasu czy tematach 'genderowych'. Taki czlen po marketingu czy prawie to tylko o dupach, robocie i sporcie potrafi mowic. Szkoda tylko, ze tak niewielu absolwentow *logii stac na wodke na miescie.
      • benedykt15 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 16:49
        Oczywiście, że tak.

        Poprzez studiowanie poszerzasz swoje perspektywy kosztem wyrzeczeń ekonomicznych (nawet na studiach "bezpłatnych" są to ciągle duże wyrzeczenia czasowe, na długi czas ograniczające możliwość zarabiania). Jeśli czujesz taką potrzebę i widzisz w tym wartość - bingo. Jeśli tego nie rozumiesz, najlepiej nie bierz się za studia, bo możesz później gorzko żałować straconego czasu i pieniędzy.

        Cheers!
    • Gość: Dziki Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 15:43
      "Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem zatrudni?"

      TESCO i BIEDRONKA już czekają !
      1400 PLN na rękę i jazda na kasę.

      Na święta premie w bonach :DDD
      • gostuniop Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 16:32
        No tak, ale jeśli po studiach prosto do Biedy, to po ch* marnować 5 lat na te studia? Nie lepiej od razu po szkole na kasę?
    • Gość: seboc Można zatrudnić potem takiego durnia jako ministra IP: *.ks-auxilia.de 02.07.12, 15:43
      Cyfryzacji, rybołówstwa, sportu lub infrastruktury,
      PO nie wymaga żadnych kwalifikacji na te stanowiska.
      S.
      • gburiaifuria Re: Można zatrudnić potem takiego durnia jako min 03.07.12, 10:13
        Gość portalu: seboc napisał(a):

        > Cyfryzacji, rybołówstwa, sportu lub infrastruktury,
        > PO nie wymaga żadnych kwalifikacji na te stanowiska.
        > S.

        no i sprawiedliwosci tez, wazne, ze jest sie watykanskim spadochroniarzem.
    • Gość: Luap Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.superkabel.de 02.07.12, 15:48
      Kiedy polskim gazem rzadzi pianistka,to mnie juz nic nie dziwi.Natomiast ciekawe byloby gdyby to mial robic ksiadz.To bylby szum!!!!Palikot i inni durnie mieli by co medrkowac!!To jest przyklad na niska kulture polityczna,ale takze na sile salonu warszawskiego!!!!!!
    • Gość: xxx jak to kto ich zatrudni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.12, 15:56
      McDonald's, KFC, Burger King, Pizza Hut, Telepizza, każde centrum handlowe potrzebujące sprzątaczy i ochroniarzy, każdy sklep spożywczy i inny, potrzebujący sprzedawców, firmy dystrybuujące ulotki, firmy zewnętrzne przeprowadzające inwentaryzacje, a jak ktoś ma prawo jazdy to może zostać kurierem albo dostawcą

      studia nie przygotowują do zawodu bo to nie technikum ani zawodówka - a pracy dla niewykwalifikowanych zbytnio od groma, pierwsze lepsze większe miasto wystarczy, byle buddologowi od tego korona z głowy nie spadła bo lepiej na zasiłku skoro się ma wyższe
      • nikodem_73 Re: jak to kto ich zatrudni? 02.07.12, 16:23
        Kechem... Technika i zawodówki zostały zlikwidowane w 1999 roku.

        Zgadnij co zrobiła przynajmniej część ludzi, z tych którzy wcześniej właśnie tam zakończyliby swoją przygodę z nauką.
    • aleatoria A teologia to lepsza od buddologii? 02.07.12, 16:15
      Jakoś na tysiące studentów teologii też idą pieniądze podatników, a przeciwko temu nikt nie protestuje. Powiedziałabym, że z dwojga złego to buddologia bardziej przysłuży się społeczeństwu, bo faktycznie może ułatwić kontakty z firmami azjatyckimi. Teolodzy są przydatni tylko o tyle, że będą o swoich gusłach uczyć w szkołach (niech zgadnę, czyżby też za pieniądze podatników?).
    • rock73 Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 16:20
      Gość portalu: kulfon napisał(a):

      > żaden uniwersytet nie nauczy chamstwa czy jak wbić nóż koledze w plecy, albo
      > jak się odszczekiwać. To są bardzo przydatne umiejętności.

      Siedź lepiej w domu, jeśli takie masz zdanie o otaczającym świecie. Nie dziwię się, że nikt nie chce Cię zatrudnić.

      > Poza tym - rzadko w naszym kraju zdarza się przedsięwzięcie które jest
      > technicznie zaawansowane.

      Pokazałbym Ci całkiem sporo, ale skoro według Ciebie praca polega na wbijaniu noża w plecy kolegom, to lepiej nie bierz się za przedsięwzięcia technicznie zaawansowane.
    • robokopo Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? 02.07.12, 16:25
      Co za pycha! Co to znaczy "przydatność" Dla kogo? Dla kapitalistów? Oni teraz będą o wszystkim decydować? Filozofia to matka nauk. Bez filozofii nie byłoby dzisiejszych osiągnięć technicznych. Siedzielibyśmy w jaskiniach i umierali w wieku 30 lat! Co za krótkowzroczność! Opłacalność! Opłacalność! Opłacalność! Mnie np. taki kapitalista się nie opłaca. Niech mi udowodni, że on się komukolwiek opłaca. Rozumiem, że motłoch taką tezę kupi, ale żeby opiniotwórcza gazeta coś takiego propagowała...
      • nikodem_73 Re: Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? 02.07.12, 18:43
        Ależ on właśnie przez to, że MA PIENIĄDZE, które ludzie mu oddali DOBROWOLNIE (nabywając jego towary/usługi), może spokojnie twierdzić, że jest potrzebny. On nikogo nie zmusza (nie ma takich możliwości) aby płacili za "potencjalną możliwość skorzystania z usług/towaru".

        I pewnie - wszyscy zostańmy filozofami! Dzięki temu momentalnie staniemy się potęgą. Szczególnie gdy popatrzymy w naszą historię i wymienimy wszystkich filozofów, którzy odcisnęli trwałe piętno na całej naszej cywilizacji...
        • Gość: buddolog Re: Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? IP: *.omi.pl 02.07.12, 18:56
          @nikodem_73 Widzę, że nie masz pojęcie o filozofii ani o historii. Wszystkie potęgi gospodarcze zaczynały od inwestycji w naukę i opierają się na nich.
          Sam podajesz dobry powód, żeby studia filozoficzne prowadzić i rozpowszechniać.
          • rock73 Re: Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? 02.07.12, 19:10
            Gość portalu: buddolog napisał(a):

            > @nikodem_73 Widzę, że nie masz pojęcie o filozofii ani o historii. Wszystkie
            > potęgi gospodarcze zaczynały od inwestycji w naukę i opierają się na nich.

            W naukę filozofii i historii? USA na przykład, gdzie prezydent nie bardzo wie, czy obozy koncentracyjne były polskie, niemieckie, czy może żydowskie, i jakoś są potęgą.

            > Sam podajesz dobry powód, żeby studia filozoficzne prowadzić i rozpowszechniać.

            nikodem_73, z tego co widzę, ma świetną pracę pomimo nieznajomości filozofii i historii. Jaki on podaje powód, żeby studia filozoficzne prowadzić i rozpowszechniać, bo ja nie widzę?
          • nikodem_73 Re: Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? 02.07.12, 20:46
            Jest to tak egzotyczna teza, że nawet nie wiem za bardzo jak ją skomentować.

            Wszystkie potęgi gospodarcze w dotychczasowej historii zaczynały od podboju (lub, w nowszych czasach, od szpiegostwa przemysłowego). Zaś pojęcie "inwestowania w naukę" to naprawdę nowy wynalazek.
            • gburiaifuria Re: Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? 03.07.12, 10:18
              nikodem_73, niech zgadne, masz na nazwisko Dyzma?
        • Gość: grrrwrrr Re: Co za pycha! Co to znaczy "przydatność"? IP: *.cityconnect.pl 03.07.12, 17:17
          No właśnie dlatego warto studiować filozofię, żeby nie pisać takich idiotycznych komentarzy, w których na dodatek szczycisz się tym, że nie masz pojęcia w tym jaki wpływ miała filozofia na rozwój nauki, społeczeństw i cywilizacji w ogóle.
          Jest dokładnie tak jak pisze robokopo "Bez filozofii nie byłoby dzisiejszych osiągnięć technicznych. Siedzielibyśmy w jaskiniach i umierali w wieku 30 lat!"
          Ale żeby to zrozumieć trzeba mieć jakiekolwiek pojęcie o historii nauki, o filozofii...

          Zgodzę się jednak z tobą, że nie wszyscy powinni być filozofami, maluczkim i ubogim duchem wystarczy życie w błogosławionej głupocie. Niestety takie ameby mają potrzebę wypowiadania się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia i jest to zdecydowana większość na tym forum.
    • Gość: ja Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 02.07.12, 16:31
      No to w takim razie w jakim celu się studiuje? Żeby potencjalnemu pracodawcy pokazać, że ma się tego magistra. ALe przepraszam, czy na stanowisko księgowej zatrudni się magistra buddologi czy ekonomii?
      Chyba, że osobnik szukający księgowej uzna, że ktoś po buddologii będzie lepszym pracownikiem, bo ma fascynujące zainteresowania :x
      Zawsze uważałam, że studia nie dają zawodu to prawda, ale rozwijają w kierunku wybranej kariery.
      Chcę być księgową z mgr to idę na odpowiednie studia, chociaż o wiele więcej dadzą mi różne kursy...
      Trochę się u nas edukacja zagalopowała z tym myśleniem, że jak nie masz mgr to jesteś gorszym człowiekiem i masz mniejszą wiedzę...
    • olias Studiują filozofię i buddologię. Kto ich potem ... 02.07.12, 16:39
      RP III przy pohukiwaniach elit raźno zmierza ku przepaści. Przecież ten tekst nadaje się do kabaretu.
      jak? ko-gni-tywi-styka! zakład że dwóch profesorów po zażyciu wiadomych trunków lepszego gatunku urządziło sobie zakład że "to przejdzie"?
    • olias Re: Studiują filozofię i buddologię. Kto ich pote 02.07.12, 16:41
      ponieważ kiedyś, w średniej klasie (zgroza - technikum) zdarzyło mi się popracować na budowie na wakacjach, zanim zostałem studentem, mgr i specjalistą, to powiem ci jak na chama przystało - pierd..sz"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka