Dodaj do ulubionych

Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie było

IP: *.31.109.84.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.07.12, 11:07

Skąd 8 kandydatow na jedno miejsce w I liceum? W systemie elektronicznej rekrutacji omikron widać jak na dloni:
w jednej z klas w I Liceum i V Liceum i VI Liceum jest 22 kandydatow na 32 miejsca, a więc ponizej 1 osoby.

Liczą się kandydaci z pierwszego priorytetu.

Dyrektorzy łżą jak psy, bo to wstyd sie przyznać, że ich profile klas to porażka.
Po co uczniowi klasa architektoniczna, architektury bedzie uczyl się na studiach, jesli dostanie się. Po roku rozczarowanie uczniow egzotycznymi profilami bedzie ogromne.

Tak, jak klasą tzw. angielską w VI Liceum, w pierwszej klasie wiekszosc chce uciekać, tylko nie ma dokąd.
Obserwuj wątek
    • Gość: l Re: Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:39
      Akurat klasa architektoniczna, gdzie będą uczyć rysunku jest uzasadniona. Bo na architekturze jest egzamin z rysunku, którego w większości szkół się nie uczy i ludzie chcący się tam dostać muszą chodzić na dodatkowe płatne kursy.
      • seven Re: Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie 04.07.12, 12:46
        no ale powszechnie znane są też "problemy" z egzaminem z rysunku na architekturę na pk, tutaj klasa architektoniczna nic nie pomoże, jedynie rozczarowanie będzie większe (bo zamiast pół roku na kurs, to będą zmarnowane 3 lata w liceum)
        • Gość: l Re: Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:53
          Tak tak, ale mimo wszystko niektórzy się dostają bez kursów z pewnymi profesorami. No i te 3 lata na pewno nie zaszkodzi i nie sprawi, że egzamin będzie trudniejszy. i pewnie matematyka też będzie w takiej klasie rozszerzona co wpłynie na wynik matury z matematyki, która jest przepustką na wiele innych kierunków jakby uczeń zmienił zdanie. Także myślę, że nie ma tego złego. Z resztą profilowane klasy to nic nowego i w wielu były takie dodatkowe przedmioty jak łacina w klasach dziennikarskich czy biol-chemach, które niektórym się przydały, a innym nie.
      • Gość: Kw Re: Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie IP: *.surfwords.net 04.07.12, 15:53
        Gość portalu: l napisał(a):
        > Akurat klasa architektoniczna, gdzie będą uczyć rysunku jest uzasadniona. Bo na
        > architekturze jest egzamin z rysunku, którego w większości szkół się nie uczy
        > i ludzie chcący się tam dostać muszą chodzić na dodatkowe płatne kursy.

        Klasa architektoniczna byłaby uzasadniona w Liceum Plastycznym, z WSTĘPNYM egzaminem z rysunku. A nie bandą przypadkowych 40 osób dobranych na zasadzie wyniku testów kompetencji, laureatów konkursu Wiedzy Biblijnej i czerwonego paska.

        Na architekturę należy chodzić na kursy prywatne do wykładowców w cenie 100 zł /godzina w klasie II i III,
        dodatkowo zapisac się na kurs na Polibudzie za 2600 zł

        riad.usk.pk.edu.pl/~a-0/pl/index.php?action=o_wydziale&action_id=173

        Nic innego nie pomoże.
        Wydac trzeba kilkanaście tysięcy złotcyh na sam rysunek. Nikt nie będzie dzielił się z uczniami za 20 zł raz w tygodniu całą wiedzą wartą majątek.

    • Gość: wenge Informacyjny misz-masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 16:39
      Wszystko byłoby ok, gdyby Pani redaktor sama nie pogubiła się w toku swoich informacji.
      "W najpopularniejszych szkołach w mieście o jedno miejsce bije się nawet ośmiu kandydatów!" - pytanie tylko w których?
      Przytaczane V LO, nawet biorąc pod uwagę wszystkie 1974 podania, przy 340 miejscach daje 5,8 osoby na 1 miejsce, a biorąc pod uwagę podania "pierwszego wyboru" to już 1,4 osoby na 1 miejsce. Wniosek prosty 8 osób na 1 miejsce nie dotyczy szkoły, a klasy o atrakcyjnym profilu uczenia.
      Jeśli się mylę, to szkoda, że nie poznałem z artykułu "najpopularniejszej szkoły", jeżeli mam rację to szkoda, że nie poznałem tego atrakcyjnego "profilu klasy".
      Artukuł rządzi się swoimi prawami, ma prawo być krótki i omijać szczegóły informacyjne.
      Pani redaktor jednak rozwija wątek, szczegółowo opisując na przykładzie V LO meandry kwalifikacji do szkół średnich. Szkoda tylko, że błędnie, a już napewno niezrozumiale dla większości czytelników.
      Z artykułu wynika, że 485 (z 1974 podań) uczniów złożyło podania o przyjęcie do V LO jako szkoły "pierwszego wyboru", ale wynika również, że 130 "olimpijczyków" złożyło "papiery" do tej szkoły, z czego wysnuty jest wniosek, że do V nie dostanie się około 260 osób (czemu nie 275?) chcących w niej się uczyć z "pierwszego wyboru".
      Czyżby 130 podań "olimpijczyków" traktowane było poza wszelką kolejnością , nie obejmującą nawet ogólnej liczby podań? W takim przypadku, ogólna liczba podań wynosiłaby 2104, a "pierwszego wyboru "615".
      To raczej pierwszy błąd redaktorki.
      Nie wiem, czy za wskazanie szkoły "pierwszego wyboru" otrzymuje się "dodatkowe punkty" od tejże szkoły, ale w kwalifikacji napewno biorą udział wszystkie podania.
      Zakładając, że 130 "olimpijczyków" chce i będzie się w tej szkole uczyć i są oni wśród 485 osób, którzy wybrali szkołe jako pierwszą, to w szkole pozostało 210 wolnych miejsc. 210 miejsc na 1844 złożone podania.
      Ha,ha ( mam Cię:))) to 8,78 ucznia na jedno "wolne" miejsce - to prawie 9 kandydatów, a nie "nawet ośmiu".
      Jednak takie liczenie jest nie do przyjęcia , bo z "olimpijczyków" tworzy "odrębną kastę", a to tacy sami uczniowie jak wszyscy inni i podlegają tej samej kwalifikacji, mając odpowiednie przywileje. Nie jest więc prawdą, że "nawet ośmiu"(8,78) bije się o jedno miejsce w V LO, bo 130 już się o to miejsce nie bije, bo już je ma.
      To drugi błąd.
      "Wszystko to oznacza, że do Witkowskiego nie dostanie się co najmniej ok. 260 kandydatów."
      Biorąc pod uwagę tych, którzy określili V LO jako szkołę pierwszego wyboru (485 osób), to do tej szkoły nie dostanie się "conajmniej" ( wg moich obliczeń) 145 pięciu. Wypadałoby zastanowić się nad słowem "conajmniej" i jak ono się ma do słowa "najmniej" - najmniej to "0". Tak , z 485 osób, po odliczeniu 130 olimpijczyków do szkoły może nie dostać się NIKT z tej grupy, bo wyniki punktowe pozostałych1489 osób ("szkoła drugiego wyboru") , które złożyły podania o przyjęcie mogą być lepsze od tych 355 osób, które V LO wybrały jako pierwsze.
      To trzeci błąd.
      Reasumując:
      - ile do V LO wpłynęło podań o przyjęcie: 1974 czy 2104?
      - ile osób wskazało szkołę jako pierwszego wyboru: 485 czy 615?
      - ile osób napewno do tej szkoły się nie dostanie 260 (jak wskazuje autorka) czy 1634, a może 1764?
      Czytałem uważnie, nic się nie dowiedziałem.
      Za to wiem, że użycie prostej matematyki, a póżniej szafowanie statystyką, nie jest najmocniejszą stroną, zapewne humanistycznie wykształconej Pani redaktor.
      Matematyka jest przedmiotem ścisłym, wymaga czytelnych danych i jednoznacznych wyników. Wszelkie manipulacje i nadinterpretacje, matematyce wychodzą bokiem.
      Na szczęście, do klas matematycznych, młodzież pcha się bez umiaru.
      Może kiedyś będzie lepiej.







      • Gość: wenge Re: Informacyjny misz-masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.12, 01:24
        Mała poprawka i sprostowanie z mojej strony.
        Z artykułu jednoznacznie wynika, że 8 kandydatów na jedno miejsce ma I LO. Jednak wynika to tylko z wypowiedzi dyrektora. "Sława i chwała" - przynajmniej w tej "konkurencji" I pobiła V LO. Tylko czy to chodziło o "szkołę pierwszego wyboru", czy ilość złożonych podań? Bo w pierwszym przypadku dysproporcja byłaby "straszna", w drugim też niczego sobie. Wychodzi na to, że rośnie nam "nowy lider". Dobrze, bo liderów nam trzeba, konkurencji wśród szkół również.
        Tylko ile w tym jest PRAWDY?
        To zależy od Pani redaktor - a sumienności i dociekliwości, a przede wszystkim rzetelności wypowiedzi w tym przypadku zabrakło.
        To przykład na to jak można manipulować "opinią publiczną" (umyślnie lub niekompetentnie) za pośrednictwem mediów.
    • Gość: nauczyciel Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie było IP: *.linuxpl.com 04.07.12, 21:09
      Dyrektorzy zapomnieli podac,ze te nowe przedmioty typu pseudo-rysunek architektoniczny i inne cuda-wianki będa dopiero od klasy drugiej.
      W klasie I w całej POlsce realizuje się podstawę ogólną.W drugiej klasie uczniom przejdzie zainteresowanie gadżetem.Godziny lepiej poswięcić na porządną nauke przedmiotu maturalnego.
      Nowe przedmioty to czysty marketing pisany drobnym drukiem dla naiwnych :)
      • Gość: wenge Re: Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.12, 00:53
        Spoko, spoko, oprócz futurystycznych nowości, przy których lekcje rysunku to wierzchołek góry lodowej, większość klas będzie taka jak była: kierunkowa, o profilach dawno sprawdzonych i w dobrych szkołach skutecznych. Na doświadczenia ( genetyka, kosmetologia, politologia, ekonomia, itp.) pozwalać sobie będą szkoły które będą "szukać ucznia". To przecież nic innego jak dawne licea zawodowe, teraz będą "klasy zawodowe". Aż dziwię się, że V LO zdecydowało się na doświadczenia, których efekt będzie widać za 3 lata, w których skuteczność jednak wątpię.
    • Gość: gość Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie było IP: *.gemini.net.pl 06.07.12, 11:17
      No to zacznijmy porządkować informacje, bo wypowiadający się, a za nimi dziennikarka, delikatnie mówiąc, wprowadzają w błąd. 8 kandydatów to BZDURA! Dlaczego? Jeden "Jan Kowalski" może na liście priorytetów wybrać trzy szkoły porządkując je na podstawie własnych preferencji. W związku z tym Jan Kowalski pojawia się na liście kandydatów: na pierwszym priorytecie w I LO, na drugim priorytecie w II LO, na trzecim priorytecie w V LO - i tu każde z liceów może policzyć sobie Jana Kowalskiego, jako własnego kandydata i pewnie nikt z takim liczeniem nie będzie dyskutował (chyba, że ktoś sumując kandydatów z tych trzech liceów chciałby ustalić rzeczywistą liczbę osób ubiegających się o przyjęcie do szkół ponadgimnazjalnych - niestety Jan Kowalski nadal jest tylko jeden mimo, że liczony jak trzech).

      Niestety problem się komplikuje, ponieważ kandydat w każdej ze szkół może wybrać dowolną liczbę "grup rekrutacyjnych". W jednych szkołach, np. I LO, V LO "grupa rekrutacyjna" = "klasa", a w innych, np. II LO "grupa rekrutacyjna" = "grupa rekrutacyjna" - dopiero po przyjęciu kandydatów do szkoły odbędzie się podział na "klasy", czyli w I LO mamy 10 "grup rekrutacyjnych", w V LO mamy 10 "grup rekrutacyjnych", a w II LO 2 "grupy rekrutacyjne". Co bardziej zmyślny kandydat, któremu zależało na rozpoczęciu nauki w konkretnej szkole, np. w I LO mógł wskazać I LO na pierwszym miejscu listy priorytetów i wybrać nawet 10 "grup rekrutacyjnych" zakładając: dostanę się do szkoły, to łatwiej będzie się przenieść z klasy do klasy. I co wtedy się dzieje? Nasz przykładowy Jan Kowalski w I LO na pierwszym priorytecie figuruje na 10 listach kandydatów do 10 "grup rekrutacyjnych - klas" i w konsekwencji przez mniej zorientowanych, albo manipulujących danymi liczony jest x10, bo "liczba kandydatów" ustalana jest poprzez zsumowanie liczby kandydatów na listach do konkretnych "grup rekrutacyjnych". Przy takiej metodologii cieniutko wychodzi II LO, ponieważ Dyrektor strategicznie założył tylko dwie "grupy rekrutacyjne" po, z tego co pamiętam, 160 osób każda, i kandydat, któremu zależało na dostaniu się do Dwójki mógł się znaleźć najwyżej na dwóch listach kandydatów i w ostateczności, według przywołanej metodologii, mógł być liczony jedynie x2. Proszę pomyśleć, jak cudownie "rozmnażają się" kandydaci, jak łatwo oszukać społeczeństwo i jak łatwo wykreować nieistniejące zjawisko nadzwyczajnej popularności, jeżeli założeniem metodologii jest ukrycie prawdy lub ktoś, kto liczy, nie rozumie zjawiska. A jakim wyjątkowym poczuje się kandydat, który usłyszy, że pokonał 7,8,9! kandydatów i nikt przy okazji mu nie uświadomi, że najczęściej walczył sam ze sobą. Oczywiście to pewnie skrajny przypadek, ale z pewnością zjawisko kilkakrotnego liczenia kandydatów istnieje.

      Autorka artykułu przed paroma laty, przed wprowadzeniem elektronicznej rekrutacji do przedszkoli, w podobny sposób ustalała liczbę dzieci, które nie zostały przyjęte do przedszkola - obdzwoniła, a może obeszła przedszkola i zsumowała liczby dzieci nieprzyjętych. Okazało się wtedy, że w Krakowie brakuje około 7000 miejsc, co było bzdurą, bo nazwisko jednego dziecka mogło figurować nawet na kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu listach.

      A wystarczyłaby rzetelność i uczciwość - w mojej szkole jest 10 "grup rekrutacyjnych" w każdej "1 miejsce". Mam 10 miejsc w szkole. Kandyduje jedynie Jan Kowalski, który wybrał na liście priorytetów wszystkie oddziały - 10. Jak wyliczyć wskaźnik "ilu kandydatów na miejsce"? Można tak: 1:10=0,1 "kandydata na miejsce", ale można i tak: 10:10=1 "kandydat na miejsce". Które liczenie pokazuje prawdę? Dla mnie to pierwsze. A dla Państwa?


      • Gość: wenge Re: Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 14:19
        Wniosek prosty, liczymy wg ilości złożonych podań (bez grup rekrutacyjnych), ewentualnie z uwzględnieniem szkoły pierwszego wyboru. Dane te, nawet bardziej szczegółowe ( liczba "olimpijczyków" udostępniło V LO. I LO danych nie udostępniło podając liczbę kandydatów na 1 miejsce, które nie ma odniesienia wg jakiego standardu było liczone, a w relacji z danymi V LO było liczone "inaczej". Pani redaktor zabrakło dociekliwości w wyjaśnieniu tej dysproporcji, podała natomiast "rewelacyjny news" o 8 kandydatach na 1 miejsce w I LO.
        Co się dziwić skoro w toku dalszych wywodów udowadnia, że dysponując danymi, z liczeniem ma olbrzymie problemy.
        A Ty chcesz wprowadzać dodatkową "zmienną" w postaci "grup rekrutacyjnych". :))
        Dla czytelności przekazu "grupy" stają się nieczytelne, mnie wystarczyłyby czyste dane (takie same dla wszystkich), bez błędnego manipulowania nimi.
        Pięknie wskazujesz natomiast możliwą manipulację "wypowiadających się", bo w skrajnym przypadku można wnosić, że w I LO możemy mieć 0,8 kandydata na 1 miejsce - czyli są tam jeszcze wolne miejsca. :))
        Inaczej wygląda podanie danych V LO - bo można z nich odczytać wszystko, bez ukrytej manipulacji, natomiast (jak widać) można się w nich pogubić.:))
        Dokonanie analizy informacji i rzetelności "wypowiadających się", to nie jest zadanie dla czytelnika, tylko autora artykułu.
    • Gość: wyszło szydło Licea po reformie z klasami, jakich dotąd nie było IP: *.surfwords.net 11.07.12, 09:29
      No i tzw. niewidzialna reka rynku, czyli rozsadek kandydatów zdecydowal.
      Klasy z wywiadu nie miały brania, niska granica rekrutacji na omikronie i duzo wolnych miejsc.

      Wolne miejsca
      I Liceum Ogólnokształcące A -fizyka, informatyka, matematyka 1
      I Liceum Ogólnokształcące B -fizyka, informatyka, matematyka 1
      I Liceum Ogólnokształcące C -biologia, chemia 4
      I Liceum Ogólnokształcące D -biologia, chemia 2
      I Liceum Ogólnokształcące E -historia, język angielski, wiedza o społeczeństwi 1
      I Liceum Ogólnokształcące F -historia, język polski, wiedza o społeczeństwi 2
      I Liceum Ogólnokształcące G -geografia, język angielski, matematyka 6
      I Liceum Ogólnokształcące H -chemia, informatyka, matematyka 3
      I Liceum Ogólnokształcące K -historia, język łaciński i kultura antyczna, język polski 3
      II Liceum Ogólnokształcące M -chemia, fizyka, informatyka, matematyka 2
      II Liceum Ogólnokształcące - OG -biologia, chemia, historia, język polski 6
      V Liceum Ogólnokształcące A -historia, język polski 7
      V Liceum Ogólnokształcące I -geografia, matematyka, wiedza o społeczeństwi 8
      V Liceum Ogólnokształcące J -historia, matematyka 6
      VI Liceum Ogólnokształcące 0H 1 wstępna dwujęzyczna z językiem hiszpańskim-dwujęzyczny-geografia, język angielski, matematyka 12
      VI Liceum Ogólnokształcące 0H 2 wstępna dwujęzyczna z językiem hiszpańskim-dwujęzyczny-historia, język polski, wiedza o społeczeństwi 8
      VI Liceum Ogólnokształcące A 1 dwujęzyczna z językiem angielskim-dwujęzyczny-geografia, historia, wiedza o społeczeństwi 1
      VI Liceum Ogólnokształcące A 2 dwujęzyczna z językiem angielskim-dwujęzyczny-biologia, matematyka 10
      VI Liceum Ogólnokształcące B pod patronatem Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego -biologia, chemia, język obcy 2
      VI Liceum Ogólnokształcące C -historia, język polski, język obcy 6
      VI Liceum Ogólnokształcące D pod patronatem Akademii Górniczo-Hutniczej -fizyka, informatyka, matematyka, język obcy 4
      VI Liceum Ogólnokształcące E -historia, język polski, język obcy 6
      VI Liceum Ogólnokształcące F -geografia, historia, wosjęzyk obcy 3
      VI Liceum Ogólnokształcące G -geografia, matematyka, wos, język obcy 7
      VIII Liceum Ogólnokształcące a -biologia, chemia, fizyka 2
      VIII Liceum Ogólnokształcące f, g, j -fizyka, informatyka, matematyka 6
      VIII Liceum Ogólnokształcące i -geografia, matematyka, wos 2



    • Gość: gość VI lO dwujęzyczna angielska IP: *.devs.futuro.pl 16.07.12, 21:53
      > Tak, jak klasą tzw. angielską w VI Liceum, w pierwszej klasie wiekszosc chce uc
      > iekać, tylko nie ma dokąd.

      A możesz rozwinąć? Dlaczego aż tak źle?
      • Gość: gość Re: VI lO dwujęzyczna angielska IP: *.dynamic.chello.pl 11.02.13, 16:56

        > A możesz rozwinąć? Dlaczego aż tak źle?


        VI Liceum to miła szkoła stawiająca na języki. Ale KOGO OBECNIE interesuje filologia jako filologia?

        Uczniom zalezy na medycynie + biegła znajomosc języka, prawie + biegła znajomosc języka, informatyce + biegła znajomosc języka.

        Dlatego lepiej wybrać inne liceum z świetnymi fakultetami przedmiotowymi + dobrze prowadzonymi jezykami.
        • Gość: z Re: VI lO dwujęzyczna angielska IP: *.devs.futuro.pl 01.10.14, 23:06
          Ale przecież oprócz ang mają poszerzoną matmę, biologię, chemię, więc to nieprawda, że tylko język. Wydaje mi się więc, że warto. Może ktoś kto tam chodzi(ł) podzieli się opinią? Czy nauczyciele od ang dobrze uczą?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka