Gość: sam
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.06.04, 10:10
Wianki są imprezą wyjątkowo prymitywną, organizowaną tylko po to aby gawiedź z całego
miasta mogła w ulubionym przez siebie, potwornym hałasie zalać pały piwem i wypróźnić się
pod Wawelem, polskim Panteonem, narodowym Akrpolis.
W sobotę, już od przedpołudnia domy w
okolicy Wawelu dygotały od wibracji dzwiekowych wysyłanych przez gigantofony probowane
przed imprezą. Później doszła do tego kanonada ogni sztucznych. Działo sie to w centrum
zatłoczonej dzielnicy, ktorej ruch został z okazji wianków sparaliżowany na kilka godzin.
Gdzieś tam, w dygocących od łomotów domach byli jacyś mieszkańcy sterroryzowani
ogłuszającym hałasem. W katedralnym muzeum drżała od wybuchów chinska porcelana...
Pijana, wrzeszcząca gawiedż wracająca z wianków przeszła jak bydło m.in. po trawnikach
odnowionych dzień wcześniej na Bernardyńskiej i Smoczej.
W niedzielę rano otoczenie Wawelskiego Wzgórza zadeptane, żle sprzątnięte symbolizuje
polską kulturę w oczach turystów z polski i ze świata. Czy można powiedzieć, że: kazdy
naród posiada takie Akropolis na jakie zasługuje. Nie sądzę. Polskie Akropolis urządzane dziś
przez gawiedź swiadczy jedynie o wielkich, nadal nie powetowanych stratach jakie w sferze
społeczno - kulturalnej poniosła Polska w swych nowszych dziejach.
Wniosek?
1. Należy oddać Wawel do Warszawy, gdyż w Krakowie to Akropolis polskie i jego otoczenie
traktowane jest bez szacunku, jako wspaniałe miejsce dla organizowanych tu raz po raz
giga-zabaw straźackich na przemian z jarmarcznymi festynami (w tym roku było ich już
kilka)
2. Dla impez tego rodzaju jakie organizowane sa u stóp Wawelu najwłaściwszym miejscem
jest
parking przed jednym z licznych supermarketów