Dodaj do ulubionych

Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpieczna?

IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.12, 11:39
tak, bo komorki, internet etc to ZUO, ZUO....

ciekawa jestem, czy drogie panie psycholog slyszaly o m-learningu....

i tak tylko troche a propos- komputery to tez zuo, nie? to jak z cyfrową szkołą? tablety łaczace się, ozywiśc ie, z internetem....
to nie internet jest zly, nie komorki- tylko dzieci, ktore to robią. kiedys wysmiewano sie inaczej, dzis inaczej.
BTW, sa badania- im wiecej znajomych na fejsie, tym wiecej znajomych w realu- swiat wirtualny wplywan na realny, oj tak.
Obserwuj wątek
    • turpin Nisza w rynku? 04.09.12, 11:44
      Telefon, który jest wyłącznie telefonem (żadnych internetów, aparatów, radyjka, sesemesów etc). Można na niego zadzwonić na dwa-trzy numery (zakodowane w serwisie), na każdy po naciśnięciu jednego dużego kolorowego przycisku. Poza tym ma jeszcze tylko przesuwny wyłącznik, jak w starych radiach. Wytrzymuje upadek z około dwóch metrów i wrzucenie do wody. Bateria starcza na wieki.

      Można na tym by zbić majątek.
      A może już istnieją?
      • Gość: as Re: Nisza w rynku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.12, 12:19
        Bez złośliwości - widać, że nie masz dzieci. Telefon który proponujesz to urządzenie być może atrakcyjne dla osób +70. Dzieci chcą mieć jak najwięcej funkcji w urządzeniu, 3 latki robią zdjęcia telefonami i słuchają mp3 na placu zabaw.
        5-6 latek znający litery (ale jeszcze nie umiejący pisać) wyśle sms`a. Dopóki będzie to możliwe to nie kupię swojemu dziecku komórki choć dzieciaki znajomych już mają. Telefon dla dziecka nie musi być bardzo trwały bo i tak dzieciaki (za pośrednictwem rodziców) zmieniają modele częściej niż dorośli.
        Czego oczekiwać od dzieci skoro nie mamy kultury korzystania z telefonów wśród dorosłych. Ile osób szanuje Twój czas podczas spotkania towarzyskiego i nie patrzy na telefon, nie odbiera połączeń? Uważam, że to lekceważenie osób z którymi się właśnie przebywa. A głośne słuchanie muzyki z komórki w autobusie? I rozmowy tak, ze wszyscy w promieniu 20 metrów słyszą o co chodzi?
        • turpin Re: Nisza w rynku? 04.09.12, 13:41
          Gość portalu: as napisał(a):

          > Bez złośliwości - widać, że nie masz dzieci. Telefon który proponujesz to urzą
          > dzenie być może atrakcyjne dla osób +70. Dzieci chcą mieć jak najwięcej funkcji

          Mam dwóch synów. Tyle, że moi synowie w czasie gdy chodzili do podstawówki raczej nie 'mieli, tego co chcieli', tylko to, co ja uznałem za stosowne, by mieli. W znacznej mierze zasadę tę udaje mi się rozciągnąć na ich obecny wiek nastoletni, choć przyznaję, że z narastającym trudem...

          Co do ultraprostych/niezniszczalnych telefonów - skoro ja tak uważam, to niewykluczone, że i znacząca grupa osób także (jakkolwiek moje poglądy różnią się często od powszechnie wyznawanych). Nisza chyba rzeczywiście istnieje i nikt na to nie wpadł; np. dobry brytyjski magazyn konsumencki ?which proponuje dla dzieci telefony w sumie niewiele różniące się od 'zwykłych' prostych modeli:

          blogs.which.co.uk/technology/phones-broadband/mobile-phones/top-five-mobile-phones-for-children/
          A 70+ to oczywiście byłby dodatkowy rynek zbytu dla takich telefonów. Musiałyby tylko bardzo głośno mówić i dzwonić.
          • Gość: as Re: Nisza w rynku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.12, 14:02
            Zgadzam się z Tobą, że taki telefon powinien być wystarczający. Jednak obserwując rodziców kilkuletnich dzieci widzę, że maluchy dostają wszystko co chcą. Pewnie Tobie było łatwiej - nie tylko ze względu na zasady które wprowadziłeś i się ich trzymałeś - ale też było parę lat temu było mniej pokus, reklam dla dzieci, mniej produktów w sklepach które dzieciak ma w zasięgu swoich rąk itd. I mniej takich rodziców dookoła , którzy wszystko kupowali bo ich stać.
            Dzieciaki mają wszystko - tylko nie rodziców i ich czas. A tego najbardziej potrzebują i to w byciu rodzicem jest najcenniejsze.
            Z tych telefonów które pokazano w artykule tylko jeden spełnia wymagania - prostota - wytrzymała bateria.
            • Gość: Łukasz Re: Nisza w rynku? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.09.12, 15:16
              Ja, rocznik 78, komórkę miałem w wieku 26 lat kiedy skończyłem studia i zacząłem szukać pracy. do dziś średnio lubię to urządzenie.

              A co do komórek, odniosę się do tego co pisze as - ja bym wolał, żeby moje dzieci jednak muzyki słuchały z różnego typu urządzeń stacjonarnych przeznaczonych do odtwarzania muzyki, żeby zdjęcia robiły aparatem fotograficznym itd. (rozumiem, że np. w sklepie można pstryknąć zdjęcie komórką, żeby coś komuś pokazać). Komórka ma dzwonić i ewentualnie pisać sms-y. Koniec.

              Wiem, że świat dziś niesie o wiele więcej zagrożeń niż to było 25 lat temu, kiedy ja chodziłem do szkoły. Wtedy nikt nie miał komórki. Ale jak to uczyło dyscypliny, bo nie było, że wysyłam do rodzica sms-a i po szkole idę do kumpla, potem kolejnego, że wrócę później... Byłem w domu po szkole, i jak się rodzice zgodzili, to robiłem to albo to. Albo siadałem do odrabiania zadań domowych. Nawet w liceum jak się chodziło po imprezach, to trzeba było wrócić o umówionej godzinie - nie było telefonu, nie dało się nic negocjować w trakcie imprezy. Ja i każdy z kumpli wiedział, na ile może sobie pozwolić. Przeciągniecie struny groziło szlabanem. I serio uważam, że nie wpłynęło to źle na moje wychowanie. Rozumiem, że wszystko się zmienia i swoje plany, zachowanie trzeba dostosowywać do sytuacji, ale nie wydaje mi się, żeby dzieciak musiał mieć możliwość negocjowania ze mną do kogo pójdzie po szkole, potem jak długo tam będzie itd. Ja też nie uważam, że muszę co godzinę dostawać sms od dziecka z informacją gdzie jest, z kim i co robi. Wydaje mi się, że uda mi się zbudować z dziećmi relację wzajemnego zrozumienia, co może nie będzie łatwe. A może się nie uda, trudno. Ale jak dzieciak wyrośnie krnąbrny, to zawsze może tel wyłączyć, czy nie odpowiadać... więc wg mnie telefon to żadna smycz.

              Tur
              • Gość: as Re: Nisza w rynku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.12, 15:53
                Z ta komórką to jesteś wyjątkiem, dzieciaki w szkołach średnich zaczęły z nich korzystać gromadnie gdzieś ok. roku 2000 a potem taniały koszty połączeń i urządzeń i granica wieku stale malała. W 2003 roku w mojej klasie maturalnej tylko 1 z 27 uczniów nie miał komórki.

                Cała reszta Twojej wypowiedzi to ciekawe, mądre rzeczy.
                • ar.co Re: Nisza w rynku? 05.09.12, 19:13
                  Dodatkowym problemem jest to, że z takich dzieci (i ich rodziców) wyrastają ludzie kompletnie niesamodzielni. Widzę to już wśród obecnych studentów - kiedy w l. 90. XX w. jeździliśmy (jako studenci) na wschód, normą był jeden telefon do domu w ciągu dwutygodniowego obozu. Tak na wszelki wypadek, żeby zawiadomić rodziców, że wszystko w porządku. Dostęp do telefonu w b. ZSRR nie był najłatwiejszy, więc mimo pewnej "egzotyki" tych terenów rodzice specjalnie nie protestowali. Obecnie - jeśli student co najmniej raz dziennie nie zadzwoni do domu, to spanikowani rodzice zaczynają wydzawaniać do instytucji, w których gościmy, parafii itp (chociaż warunki bezpieczeństwa czy w ogóle życia specjalnie nie różnią się już od polskich); nocleg w miejscu pozbawionym prądu po prostu jest niemożliwy - no bo "to gdzie ja naładuję komórkę?". Osobiście bardzo mnie zresztą dziwi bezwolność, z jaką dorośli w końcu ludzie godzą się na taką ciągłą kontrolę ze strony rodziców - no ale w końcu sami chcą...
    • Gość: hrabia_wronski Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpieczna? IP: 89.174.214.* 04.09.12, 12:01
      Od komoreki i kompa nie da sie uciuec.A komorke mozna zawsze wylaczyc i niechsamo dziecko decyduje ,kiedy ja wlaczyc.
    • Gość: Stefan Komórka dla ludzi IP: *.aster.pl 04.09.12, 12:01
      Jak rodzice nie nauczą dziecka korzystać z komórki, to niech mu nie kupują.

      Pamiętam czasy, kiedy w stołowce szkolnej nie było noży, bo "dzieci sobie krzywdę zrobią".

      Idąc tym tropem należy zakazać nauki czytania, bo jak się dzieci nauczą czytać, to jeszcze coś niewłaściwego przeczytają.

      Ludzie! Opamiętajcie się! Zdobycze techniki są dla ludzi i trzeba ludzi (dzieci) uczyć z nich umiejętnie korzystać, a nie zakazywać.
    • Gość: za Lemem Re: Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpiec IP: *.dynamic.chello.pl 04.09.12, 15:33
      BTW, sa badania- im wiecej znajomych na fejsie, tym wiecej znajomych w realu- s
      > wiat wirtualny wplywan na realny, oj tak.


      „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”
    • zydgejmasoncyklista U mojej córki w irlandzkiej szkole komórki 04.09.12, 16:33
      są zakazane. Szkoła (jak każda) jest mundurowa od pierwszej klasy - bez dyskusji. Dziecko ma myśleć o nauce a nie o pierdołach. Zakazany jest też w podstawówkach: makijaż, brak mundurka szkolnego, nieobyczajne zachowanie (przemoc słowna czy fizyczna). Na wagary nikt nie chodzi, bo gdy Garda (Policja) spotka dziecko w godzinach od 9:00 do 14:30 w szkolnym uniformie na ulicy to natychmiast informuje rodziców. Komu się nie podoba - WON! Tak powinno być w Polsce - czas na zakończenie kompleksów nowobogackich rodziców. P.S. Szkoła mojej córki jest jedną z najlepszych w Irlandii, o wysokim poziomie nauczania (żona po pedagogice porównuje tutejszy system z systemem w Polsce - nie wierzcie głupim plotkom o niskim poziomie). Które dziecko w Polsce na zakończenie pierwszej klasy robi działania do 100 i pisze opowiadania na stronę A4? Ale widzę też różnice: dziecko od najmłodszych lat zachęcane jest do szukania, odkrywania i działania na własną rękę - i każde jest wspaniałe, najlepsze w swojej dziedzinie - chwalone itp. Proszę mi nie przytaczać jakiś patologi z londyńskich przedmieść. Ten system działa więc polecam go szczerze w Polsce - zamiast wtłaczania nikomu niepotrzebnych regułek do głowy.
      • stefan99999 Re: U mojej córki w irlandzkiej szkole komórki 04.09.12, 17:54
        Efekty zupełnie jak w szkole moich dzieci (publicznej w Krakowie). Szkoła w czołówce rankingów wojewódzkich.

        Z tą różnicą, że dzieci nie muszą chodzić w mundurkach - Rada Rodziców zawnioskowała o ich zniesienie jak tylko Giertych przestał byc ministrem. Komórki nie są zakazane, tylko dzieci są nauczone savoir vivre'u komórkowego - na lekcjach komórki się wyłącza, a na przerwach mogą zadzwonić do rodziców. I jakoś dziwnie wszyscy się do tego stosują. Nie ma patologii i może jako dorośli będą wiedzieć, że nie należy z komórki rozmawiać np. w restauracji.

        Raz jeszcze powtarzam, dzieci tzeba wychowywać, a tresować zakazami.

        zydgejmasoncyklista napisał:

        > Które dziecko w Polsce na zakończenie pierwszej klasy robi dział
        > ania do 100 i pisze opowiadania na stronę A4? Ale widzę też różnice: dziecko od
        > najmłodszych lat zachęcane jest do szukania, odkrywania i działania na własną
        > rękę - i każde jest wspaniałe, najlepsze w swojej dziedzinie - chwalone itp.
      • turpin Grammar School w UK 04.09.12, 19:32
        (jedna z najlepszych państwowych szkół w kraju, 11 kandydatów na jedno miejsce):

        - komórki nie są bynajmniej zakazane - Anglia to wszak kraj licznych wolności. Nie można ich tylko używać :)
    • Gość: francjosef Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpieczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.12, 07:24
      Współczuje tym rodzicom, których dziecko na przerwie dzwoni do nich z komórki. Współczuje tym dzieciom, są na straconej pozycji pozycji dzięki głupocie rodziców. I każdy wie o co chodzi. Zero wolności, dziecko nie odczuwa, że rodzic ma do niego zaufanie, a to źle wpływa na późniejsze relacje takich osób w życiu dorosłym. Nie było kiedyś tych telefonów i NIC ZŁEGO SIĘ NIE DZIAŁO. Wręcz przeciwnie, prawdziwych kumpli czy koleżanek miało się na pęczki! NA podwórku, pod blokiem... Tak, to jest smycz.
      • Gość: Stefan Re: Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpiec IP: *.aster.pl 05.09.12, 08:13
        Głupiś!

        Moje dziecko dzwoni do mnie jak ma taką potrzebę. Ja do niego nie dzwonię. A zdarzyło się już parę razy, że były jakieś zapisy na wycieczkę szkolną i nagle potrzebowało się ze mną porozumieć w tej sprawie.

        Telefony są po to, aby je używać. Mądrze! Ale oczywiście łatwiej wszystkiego zakazać.
        • Gość: sdf Re: Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.12, 22:13
          Nie chciałbym mieć takiego durnego "tatusia" jak ty.
          • Gość: Stefan Re: Komórka dla ucznia - niezbędna czy niebezpiec IP: *.aster.pl 15.09.12, 17:29
            Moje dzieci nie narzekają. :-)

            Ja też jestem z nich zadowolony i ty nie jesteś mi potrzebna/y.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka