Gość: m
IP: *.dynamic.chello.pl
08.04.13, 10:44
To mi przypomina sytuację, gdy składałam w imieniu męża podanie o wydanie prawa jazdy (czy jakoś tak, na Koszykarskiej, przed egzaminem). Ponieważ meldunek stały ma gdzie indziej niż mieszka, jako człowiek rozumny w rubryce "miejsce zamieszkania" wpisał adres miejsca zamieszkania (i czasowego zameldowania). Po jakże owocnych 2 godzinach oczekiwania w kolejce pani w okienku zjechała mnie z góry na dół, że adres w rubryce "miejsce zamieszkania" nie zgadza się z adresem wpisanym w dowodzie w rubryce "adres zameldowania" i podania oczywiście nie przyjęła. W tym przypadku logika urzędnicza wyniosła się ponad słowo pisane, bo okazuje się, że prawdziwe jest nie to, co widnieje czarno na białym, ale to co urzędas przez to rozumie.