Gość: Jerry
IP: *.chello.pl
31.12.04, 16:20
Prawdopodobnie mordobicia i pyskowki byly wynikiem Panskiej obecnosci Panie
rEDAKTORZE. Podejrzewam, ze gdyby znalazl sie Pan w naszej grupie, na bank
udalo by sie Panu i u nas otworzyc puszke Pandory. Jednak na szczescie w
grupie, w ktorej ja sie znajdowalem, nie mielismy ludzi Panskiego pokroju. Ze
mielismy na sobie pomaranczowe barwy? Phi... odezwal sie obietktywny
dziennikarz:> Nie wiem czy Pan zauwazyl, ale oraganizatorami naszego pobytu
po stronie ukrainskiej byli ludzie w pomaranczowych szalikach a nie zadna
CKW. A rano 26-go rozwozili nas po komisjach ludzie ze sztabu Juszczenki.
Skoro kreuje sie Pan na tak skrajnie bezstronnego czlowieka, to nalezalo
odmowic pomocy Ukraincow i olac zorganizowany wyjazd. No chyba, ze
slowa "pijany jak bela" sa w tym przypadku autokrytyka? To by tlumaczylo
dlaczego nie zauwazyl Pan tych pomaranczowych szczegolow. Wazne jest to, ze w
lokalach wyborczych nikt nie mial na sobie zadnych "kolorowych sugestii".
Byloby to zreszta nierealne, bo ani komisje ani wyborcy by na to nie
zezwolili. Oczywistym jest, ze duchowo wspieralismy Juszczenke, bo chyba ani
ja ani Pan ani wiekszosc naszych rodakow nie chce miec za sasiada drugiej
Bialorusi i drugiego Lukaszenki? I o to w tym wszyskim chodzilo. Zamiast wiec
zajmowac sie szczegolami nieistotnymi, prosze napisac o naszym krolewskim
menu. Pozdrawiam.