humblet
16.02.05, 11:43
Na jednej z tych policzonych, ale nie załatanych dziur imienia Dyrektora
Tajstera, uszkodziłem samochód. Teraz próbuję odzyskać od ZDiK odszkodowanie.
Jak mi się uda wszystko opiszę, jak nie - tym bardziej. Narazie wiem, że
najważniejszą sprawą kiedy się rozwali auto na jednej z licznych dziur im.
Dyr. Tajstera,otóż sprawą najważniejszą jest CZERWONA pieczątka policji na
notatce przez tę policję sporządzonej. Nie masz pieczątki - możesz się
wypchać, jesteś śmieciem bezpieczątkowym, żadne twoje roszczenia nie będą w
ogóle brane pod uwagę.
Po uzyskaniu ww pieczątki w budynku przy ul. Mogilskiej (chyba, że policjanci
mieli ją przypadkowo przy sobie na miejscu zdarzenia), czekasz od kilku do
kilkunastu dni aż rzeczoznawca wynajęty przez ZDiK raczy obejrzeć twój
rozpieprzony samochód a w tym czasie oczywiście nie wolno ci nic naprawiać,
nie możesz więc autem jeździć.
Stojąc w kolejce na korytarzu do pokoju 104 gdzie przyjmują zgłoszenia
uszkodzonych na dziurach im Dyr. Tajstera pojazdów, widzialem tłumy
urzędników przechadzających się po korytarzach. Ci urzędnicy biorą chyba
jakieś wypłaty i nie można się dziwić, że na liczenie dziur (że o ich
wypełnianiu nie wspomnę) brakuje już pieniędzy.
Aby do wiosny!!!!!!