Dodaj do ulubionych

Danuta Hübner: Kraków jest magnesem

IP: *.interkom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.05, 09:29
Wspaniale pasuje tu cytat z S.M.:

"[...] media z wielkim entuzjazmem doniosły niedawno o utworzeniu bodajże
tysiąca firm zajmujących się pisaniem wniosków do Unii Europejskiej o
zapomogę. Ten tysiąc, to podobno dopiero początek, więc w perspektywie możliwe
jest nawet, iż firmy piszące podania o zapomogi staną się wiodącą gałęzią
naszej gospodarki. Aż człowiekowi dech zapiera, gdy pomyśli sobie, ileż to
nowych miejsc pracy powstanie w takich firmach, a także w urzędach, które te
podania będą musiały rozpatrywać, wszystko jedno - pozytywnie, czy odmownie. [...]

Rozpiera mnie duma!
Obserwuj wątek
    • Gość: krakusik Odlaczyc sie od Warszawy!!!-przyłaczyc do Austrii! IP: 62.111.139.* 05.03.05, 15:56
      Nieszcscie wynika z tego, ze Malopolska jest scisle powiazana z reszta Polski,
      Kongresowka i ziemiami odzyskanymi w szczegolnosci. Jakbysmy zostali sami i
      zwiazali z powrotem z krajami koronnymii takimi jak Czechy czy Austria, Wegry i
      Slowacja wzrost gospodarczy w bylej Galicji bylby wiekszy... wniosek nasuwa sie
      sam...
      • pilly To żadne rozwiązanie 05.03.05, 16:34
        Twoje nieszczęście wynika przede wszystkim z tego, że rozbicie Małopolski między
        zaborców traktujesz jako rzecz naturalną i uprawomocnioną. Była Galicja to tylko
        część współczesnego Krakowa. Nie była to w przywoływanym przez Ciebie okresie
        krainą dynamicznego rozwoju gospodarczego (b. oględnie mówiąc). Jakie masz
        gwarancje, że teraz byłoby inaczej?
        • Gość: krakusik Jakich zaborcow?gdzie sie uczyles historii,chyba w IP: 62.111.139.* 05.03.05, 22:54
          w Kongresowce . Jezeli była Galicja to tylko czesc wspolczesnego Krakowa, to
          skad sa pozostałe czesci. Granica z Kongresowka była przed Miechowem, a z
          Prusami za Chrzanowem. Nikt wiec Małopolski nie rozbijał. Nie była Małopolska
          oazą rozwoju gospodarczego, ciekawe czy była taka oazą za niepodległosci i
          pozniej (zwlaszcza jak wziac pod uwage takie wiodace inwestycje jak Huta
          Lenina), a opoznienie zawdzieczano nie rzadowi z wiednia tylko calkowicie
          "swojskim" czynnikom jakim były skrajnie konserwatywne społecznie i gospodarczo
          warstwy polskiego ziemianstwa, ktore np. zmonopolizowało nie tylko wszelkie
          urzedy autonomiczne jak i stanowisko ministra do spraw Galicji w Wiedniu. W
          przeciwienstwie do pozostalych zaborow Galicja miała wybor - tzn. niepodległosc
          i połaczenie z pzostałymi ziemiami zamieszkanymi przez polska ludnosc nie była
          jedyna mozliwa sciezka wlasnego rozwoju. Jakby nie wybuchla wojna calkiem
          spokojnie dalaby sobie rade w ramach c-k monarchii - Polacy bywali bez problemu
          premierami i ministrami monarchii i trudno powiedziec,ze kogos gnebiono. Skoro
          jednak stalo sie jak sie stalo to byloby dobrze by rzady odrodzonej
          Rzeczypospolitej zdaly laskawie rachunek z prowadzenia przez siebie spraw.
          Obawiam sie jednak, ze porownanie statusu ziem Galicji za monarchii i za
          niepodległej Rzeczposplitej mogloby wypasc "slabo" dla tej ostatniej (autonomia
          i parlament wlasny, rozbudowany samorzad i sprawne instytucje nowoczesnego jak
          na XIXw. wiek panstwa prawnego a na przeciw tego rzady autorytarne, ktore
          zastapily niesprawna sejmokracje, centarlizacja pod kontrola Warszawy i sady
          ferujace wyroki pod polityczne dyktando - o takich drobiazgach jak poronwnanie
          traktowania mniejszosci narodowych i innych za Austrii i za niepodleglosci nie
          wspomne> wiec jak ktos ustawia rogatki przy drodze na Wieden i kaza pytac w
          warszawie czy mozna w Krakowie otworzyc tanim liniom lotnisko to mnie tylko
          irytuje.
          A na koniec uwaga pol zartem - wybor jest zawsze ; Galicja i Krakow jest w tym
          luksusowym polozeniu, ze nad "nasze morze" na wakacje mozna jechac nad cieply
          Adriatyk do Triestu lub Lublany albo nad zimny pruski Bałtyk 9 i dac zarobic
          wloskim hotelarzom lub polskim smażalniom - kazdy wybiera jak chce (Wiednia czy
          Pesztu z Warszawa czy Poznaniem porwnywac nie kaze bo lubie i Wraszawe i Poznan
          i nie che im robic przykrosci)
          • Gość: Jacques Re: Jakich zaborcow?gdzie sie uczyles historii,ch IP: *.chello.pl 07.03.05, 09:51
            Taak, nasi dziadkowie i babce mogli jechac z Krakowa do Triestu czy nawet
            Dubrownika nie przekraczajac zadnej granicy - a do Warszawy musieli przejezdzac
            przez rosyjska.
            Szkoda ze to juz minelo... :-/
    • prof-antoni Powiedziała, że ojciec był w AK. Był podobno w SB. 06.03.05, 20:45
      tylko 2 litery różnicy!
      • Gość: leszek Re: Powiedziała, że ojciec był w AK. Był podobno IP: *.interkom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 21:06
        Może się czepiam. Jakoś nie mogę się przekonać do osoby, która wstąpiła do PZPR
        w 1970 roku i wystąpiła w 1987. Nie uwierzę, że ma ideały.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka