Dodaj do ulubionych

Pan Mancewicz

IP: *.rmf.pl 03.07.02, 09:48

juz kilka razy zabierałem sie aby to napisać - jednak po dzsiejszym artykukle -
szlag mnie juz trafił - Szanowny Panie - za niedługo będzie pan czepiał się, że
hejnalista od czasu do czasu fałszuje - a noc jest czarna...dzisiejszy artykuł
o rynku - jest napisany na siłe...czy pan Mancewicz nigdy nie był za
granicą...szkoda słów
Obserwuj wątek
    • m.in Re: Pan Mancewicz 03.07.02, 09:50
      GW wali w Gołasia, niezaleznie od tego czy ma to sens czy nie...
      • Gość: trudny Re: Pan Mancewicz IP: *.sp / 192.168.5.* 03.07.02, 09:55
        m.in napisał(a):

        > GW wali w Gołasia, niezaleznie od tego czy ma to sens czy nie...
        A kiedy nie ma sensu? Pytam , bo też nie lubię tego gościa...;-))))))))))
        trudny
        Pozdrawiam m.in

        • Gość: smk Re: Pan Mancewicz IP: *.kki.krakow.pl 03.07.02, 12:35
          Gość portalu: trudny napisał(a):

          > m.in napisał(a):
          >
          > > GW wali w Gołasia, niezaleznie od tego czy ma to sens czy nie...
          > A kiedy nie ma sensu?

          O to samo chciałem spytać!
    • Gość: trudny Re: Pan Mancewicz IP: *.sp / 192.168.5.* 03.07.02, 09:53
      Nie czytałem artykulu o Rynku autorstwa Mancewicza. Czasem pisuje Mancewicz
      drobne felietoniki ale żeby artykuł? No mniejsza, nie czytałem. Nie rozumiem
      jednak po co odpowiadać na pytanie o zagraniczne wojaże Pana Stasia, kiedy ów
      artykuł o RYNKU?
      Chyba , że on jest o rynku globalnie, konsumenckim, rozrywki światowym albo coś
      w tym guście...
      trudny;;;-)))
    • Gość: Joseph Re: Pan Mancewicz IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 03.07.02, 10:57
      No cóż, p. Mancewiczowi najwyraźniej przeszkadza, że na rynku jest hałas,
      imprezy i sprzedaje się tandetne pamiątki. Gdyby tego wszystkiego nie było,
      zapewne problemem byłoby to, że rynek jest wymarły i niczym nie przyciąga
      turystów. Abstrahując od estetycznych walorów kiermaszy i polowych smażalni,
      należy pamiętać, że przez stulecia na rynku był jarmark, połączony m.in. z
      takimi atrakcjami jak rzeźnie, czy publiczne egzekucje - to też fragment
      historii tego miejsca. Czy to się komuś podoba, czy nie, nasz rynek jest inny
      niż warszawski - tam jest to przede wszystkim skansen, zaś w Krakowie to żywe
      centrum miasta, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami.
      • Gość: trudny Re: Pan Mancewicz IP: *.sp / 192.168.5.* 03.07.02, 11:17
        Zgoda. Są przynajmnie dwa rodzaje góralskich swetrów, przynajmniej dwa rodzaje
        oscypka, przynajmniej dwa rodzaje ...itd.
        Myślę , że chodzi o ten rodzaj , który nie żenuje. Jest jednak i prawda o tych
        gustach...i to właściwie czyni dyskusję dość jałową...
        A ja góralską muzykę lubię, ale góralska a nie Golec z Milówki...;-)))
        trudny
    • Gość: Jasiek Re: Pan Mancewicz IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.02, 12:04
      Zgadzam się całkowicie.
    • Gość: rys Re: Pan Mancewicz IP: 10.30.42.* 03.07.02, 12:17
      Mniejsza o Pana Mancewicza, ale z Rynkiem rzeczywiście coś by trzeba było
      zrobić, bo ilość idiotycznych (choć często na cele charytatywne) imprezek
      przekracza granice zdrowego rozsądku. Ale jest też dużo takich, które na Rynku
      powinny pozostać. Zwłaszcza tych spektakularnych, najatrakcyjniejszych dla
      mieszkańców i turystów, np. Festiwal Teatrów Ulicznych, duże ale niezbyt głośne
      koncerty, maraton i chód Korzeniowskiego. Kryterium oceny powinna być jednak
      jakość imprezy, a nie to, czy patronuje jej prezydent miasta.
      rys
      • Gość: Yalung Re: Pan Mancewicz IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.02, 12:32
        No dobra, a ja zawsze pękam ze śmiechu kiedy czytam Mancewicza. Jest świetny i
        mogę to powtórzyć jeszcze kilka razy.

        miłego dnia
        Yalung
        • Gość: Joseph Re: Pan Mancewicz IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 03.07.02, 12:37
          Faktycznie, pióro ma świetne (bez ironii!).
      • Gość: trudny Re: Pan Mancewicz IP: *.sp / 192.168.5.* 03.07.02, 12:37
        Myślę,że Korzeniowski mógłby jako atrakcyjny chodzić dokoła Rynku cały sezon (
        albo jak Duracell - dłużej), u wylotu Grodzkiej pomnik Prezydenta Gołasia - na
        szczudłach, zeby bylo widać i żeby nawiązywał formą do formuły teatru ulicznego
        ( ma to i tę zaletę , że psy nie spaskudzą zacnej postaci obszczywaniem), a pod
        Wierzynkiem żeby odciskać stopy w miękkim asfalcie. Kto zjadł najwięcej i jest
        najcięższy wycisk daje głęboki...
        To są atrakcje! No i otworzyć, poza tym koło Vis a Vis ale za jego wzorem, na
        każdej linii Rynku po jednym sklepie z policjantami.
        Na trudny czas;-))
        trudny
        • jottka nicpodobnego 03.07.02, 20:44
          wiecie co, przeczytałam właśnie ten tekst i nie rozumiem powyższych zarzutów.

          Istnieje różnica między ryneczkiem w Zakliczynie, dajmy na to, gdzie można
          urządzić parę razy w roku wesoły odpust z kogucikami a Rynkiem krakowskim. Brak
          koncepcji zagospodarowania/ wykorzystywania Rynku to ciężkie zaniedbanie władz
          miasta i w tym Mancewicz ma rację. Więcej można zarobić, wpuszczając nań
          starannie dobrane firmy (i pozwalając im, żeby się biły o ten zaszczyt :)) niż
          teraz, kiedy zasadniczo wszystko dozwolone.

          Lokowanie wszystkich możliwych imprez na Rynku też jest przesadą, podobnie jak
          dopuszczanie wszelkich wykwitów estetyki radosnej - taki paskudny chochoł z
          kiełbaskami stoi od niedawna koło Sukiennic i będzie tak sobie zapewne stał
          resztę wakacji :(( W stylu renesansowym ani gotyckim nie jest, o ile mnie
          pamięć nie myli.

          Porównania z zagranicą też nie są usprawiedliwione - nikt nie będzie lokował
          jarmarcznych atrakcji dwa razy na tydzień w środku Londynu czy innej Kolonii.
          Od tego są placyki i rynki w bardziej "ludowych" czy rozrywkowych dzielnicach.

          A w ogóle nie można by poożywiać reszty miasta? Tyle się płacze o upadku
          Wolnicy na przykład - a jako odpowiedź słyszymy "no bo wszyscy chcą na Rynku".
          Ograniczyć nieco to dobro, to i w cenę pójdzie, i inne place się pożywią :))
          • Gość: trudny podobnego, podobnego IP: *.sp / 192.168.5.* 03.07.02, 20:47
            I Ty Brutusie?;-))))))))))))))))
            trudny
    • Gość: mm Re: Pan Roman na Rynku wieczorowa porą IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 21:38
      Gość portalu: Roman napisał(a):

      > juz kilka razy zabierałem sie aby to napisać - jednak po dzsiejszym artykukle -
      > szlag mnie juz trafił - Szanowny Panie - za niedługo będzie pan czepiał się, że
      > hejnalista od czasu do czasu fałszuje - a noc jest czarna...dzisiejszy artykuł
      > o rynku - jest napisany na siłe...czy pan Mancewicz nigdy nie był za
      > granicą...szkoda słów

      Nie szkoda. Bo Rynek stał się nieznosny!

      Ja pamiętam upalne lato dziesiec lat temu, kiedy kawiarnianych ogródkow nie było, tłumów tłuszczy wszelakiej też nie
      było, ale było wiele innych rzeczy: ŚWIĘTO teatrów ulicznych, rzeczywista magia na wysokim poziomie, teraz jakos
      takie codzienne i mało wzruszające.

      I pamiętam jak siedzielismy późnym wieczorem oglądając Metropolis Fritza Langa na wielkim ekranie zawieszonym na
      Wieży Ratuszowej, z pianistą akompaniującym na żywo - siedzielismy na rozgrzanych kamiennych płytach, palilismy
      to, za co dzis grozi dwa lata więzienia, pilismy wino z butelki, było lato, była wolnosc, był klimat, nie było setek dresów
      z paru dyskotek. Dzis taki odlot z siedzeniem setki osób - wcale nie hippisów, tylko studentów, doktorantów, paru
      znanych polityków i biznesmenów by sie też znalazło - na srodku rynku (nawet bez palenia- tego-czego-nie-wolno)
      może skończyć się chyba interwencją Straży Miejskiej, wszędzie smierdzi grillem, muzyka jest tragiczna, czerwone
      rowerki czterokołowe przeszkadzają Plastykowi Miejskimi, meleksy z frędzelkami nie przeszkadzają, człowiek
      przechodząc przez Rynek czuje się lustrowany przez rzędy widzów w ogródkach - Mancewicz ma rację, trzeba
      uciekać na Kazimierz.

      A jak Kazimierz padnie, to już nie wiem, gdzie uciekać.
      • Gość: KRAKUS Re: Pan Mancewicz IP: *.bci.net.pl 04.07.02, 14:55
        Jest sezon ogorkowy i Mancewicz nie ma o czy pisac. Rola Rynku jest do zabawy i
        powinien sluzyc spoleczenstwu tak jak sluzy imprezy, koncerty, przedstawienia,
        festiwale rozne pokazy artystyczno -sportowe.Mancewicz nie odkryl Ameryki, ze
        sprzedaje sie tam tandete, bo od lat sie o tym mowi.Jezeli on chce z Rynku
        zrobic skansen zamykany o godzinie np. 20.00 to my redaktorowi Mancewiczowi
        podziekujemy.napisal artykul na cala stone, gdyz pewnie chce zarobic na wakacje:)
        a moze mieszka w poblizu Rynku i mu ludzie przeszkadzaja, a to juz jest prywata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka