Dodaj do ulubionych

Sąd nad uczniem nadpobudliwym

IP: *.crowley.pl 23.06.05, 23:33
A ja się nie dziwię, że rodzice innych dzieci nie chcą, żeby lekcje były
dezorganizowane przez łobuza nie potrafiącego usiedzieć chwili na miejscu,
chodzącego po klasie, napadającego na inne dzieci. Może po prostu chcą dla
swoich dzieci szkoły, w której jest dyscyplina i rygor,uczniowie są uczeni
kulturalnego i odpowiedniego zachowania a nauczyciele zajmują się
przekazywaniem wiedzy a nie poskramianiem nadpobudliwego lub źle wychowanego
dziecka niweczącego ich pracę.
Szkoła nie poprawczak, nauczyciel nie klawisz.

Swoją drogą ciekawe jakie to rysunki "w wieku dojrzewania rysuje każdy
chłopiec". Czołgi? Samoloty? Szkoda, że Pani Redaktor nie zamieściła próbki
talentu tego wybitnego dziecka.
Obserwuj wątek
    • Gość: sabas Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.mtm-info.pl 23.06.05, 23:52
      kimkolwiek jestes, szczerze zycze Ci dziecka z Tą choroba. ciesz sie ze głupoota
      nie boli i masz spokoj
      • Gość: tutu Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.crowley.pl 24.06.05, 00:08
        Gość portalu: sabas napisał(a):

        > kimkolwiek jestes, szczerze zycze Ci dziecka z Tą choroba.

        Cóż, wystawiasz sobie świadectwo. Ja nie życzę nikomu żadnej choroby. Tym
        bardziej nie życzę choroby czyjegoś dziecka. To już jakieś zbydlęcenie.

        Nie życzę też nikomu, żeby jego dziecko cierpiało z powodu tego, że jakieś inne
        dziecko jest chore. Czemu dwadzieścioro dzieci ma cierpieć z
        powodu "nadpobudliwości" jednego??? Czemu nie mają normalnie i w spokoju się
        uczyć?
        Czy jeśli czyjeś dziecko będzie nadwrażliwe na światło to cała klasa będzie
        musiała się uczyć w mroku? Jakie są granice tak pojętej tolerancji?

        > ciesz sie ze głupoota nie boli i masz spokoj

        Znajdź sobie kogoś innego do wymiany inwektyw.
        • Gość: Ilona Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 09:38
          1. "Ja nie życzę nikomu żadnej choroby. Tym bardziej nie życzę choroby czyjegoś
          dziecka." -
          - To Ty jednak wiesz, że to choroba, a pomimo tego, jako dorosły nie chcesz
          dziecku pomóc?! Mówiłeś coś o zbydlęceniu?!

          2. "Czemu dwadzieścioro dzieci ma cierpieć z powodu "nadpobudliwości"
          jednego??? Czemu nie mają normalnie i w spokoju się uczyć?" -
          - W imię solidarności i w ramach zajęć praktycznych z etyki.

          Wyjaśniam: dzieci z ADHD bardzo dobrze funkcjonują w klasie, tylko trzeba
          chcieć i nauczyć się do tego dorze zabrać. Tymczasem najłatwiej jest pozbyć się
          niewygodnego ucznia. Znam wiele przykładów, gdzie z klasowego rozrabiaki
          dziecko stało się prymusem z bardzo dobrym zachowaniem po przeniesieniu do
          lepiej przygotowanej szkoły. Czego to dowodzi Twoim zdaniem?!
          • Gość: lou_to Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: 213.17.128.* 24.06.05, 10:00
            "To Ty jednak wiesz, że to choroba, a pomimo tego, jako dorosły nie chcesz
            > dziecku pomóc?! Mówiłeś coś o zbydlęceniu?!"
            ależ on chce pomóc, dwudziestu innym, tak jak umie najlepiej
            "W imię solidarności i w ramach zajęć praktycznych z etyki." ciekawe, czy od
            siebie samej też byś tego wymagała?
            "Wyjaśniam: dzieci z ADHD bardzo dobrze funkcjonują w klasie, tylko trzeba
            > chcieć i nauczyć się do tego dorze zabrać." no to wypadałoby nauczycieli tego
            nauczyć, w normalnym programie studiów pedagogicznych o ile wiem nie uczą
            postępowania z dziećmi z ADHD.
            "Znam wiele przykładów, gdzie z klasowego rozrabiaki
            > dziecko stało się prymusem z bardzo dobrym zachowaniem po przeniesieniu do
            > lepiej przygotowanej szkoły." z tego wynika, że jedynym sensownym wyjściem
            jest przeniesienia chłopaka do innej szkoły
            • Gość: mama-pedagog Uczyc nauczycieli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:26
              Mylisz sie. W programie studiow pedagogicznych jak najbardziej ucza jak
              postepowac z dziecmi z ADHD, ucza takze jak postepowac z dziecmi z roznorodnymi
              trudnosciami w nauce. Zgadzam sie, ze nauczyciel " jest " jest od uczenia i
              wychowywania oraz ewentualnych "drobnych korekt odchylen" typu: nauczyc ucznia
              siedziec w lawce,jesli ten lubi polazic, nauczyc jak sie uczyc, te dzieci,
              kore maja z nauka problem...ADHD niesie ze soba zaburzenia zachowania i moje
              doswiadczenia mowia mi, ze niestety nauczyciel bez specjalistycznych szkolen,
              obarczony obowiazkami "zwyklej" szkoly tzn - majacy ok 30-tki ROZNYCH uczniow i
              program do realizacji nie sprosta wymaganiom stawianym przez przepisy i
              rodzicow dzieci z ADHD. A z drugiej strony- dzici z ADHD sa baaardzo
              inteligentne i nie dla nich jest szkola specjalna, potrzebuja tez "pobyc"
              spolecznie,bo musza nauczyc sie nawiazywac relacje ale... chca byc akceptowane,
              a tego olkuska szkola Lukaszowi nie zapewni...
              Zastanowic sie wiec trzeba nad rozwiazaniem problemu adhd. I nie zgadzam sie,
              ze problem adhd jest modny. To rodzice tych dzieci sa juz wykonczeni. Trzeba im
              pomoc. To gwarantuje nam/im konstytucja.
              • Gość: kasia Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 22:05
                jedno dziecko z ADHD to strata dla pozostałych uczniów w klasie! ja nie jestem
                Jezusem zeby porzucac 20 grzecznych spokojnych dzieci i isc za tym jednym!!! i
                nie mowci mi ze powiennam!
                sa szkoly specjalne, lub integracyjne. w zwyczajnej klasie nie moze byc miejsca
                dla takich dzieci.
                w zwyczajnej szkole NIE MUSZE miec ukonczonych spacjalistycznych szkolen i NIE
                MUSZE uczyc dzieci z ADHD. bo to jest NORMALNA szkola. to chyba proste, prawda?
                przykro mi ale taka jest prawda.
                • berdebul Re: Nauczyciel to nie Jezus! 28.06.05, 17:55
                  To nie jest prawda to jest Twoje zdanie...Normalną szkoła nazywasz miejsce
                  gdzie nieakceptuje się dziecka? To jest dla Ciebie norma? Tak jak bójki na
                  korytarzu i chodzenie uczniów na papierosa za szkołę?
              • Gość: kasia Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 22:06
                jedno dziecko z ADHD to strata dla pozostałych uczniów w klasie! ja nie jestem
                Jezusem zeby porzucac 20 grzecznych spokojnych dzieci i isc za tym jednym!!! i
                nie mowcie mi ze powinnam!
                sa szkoly specjalne, lub integracyjne. w zwyczajnej klasie nie moze byc miejsca
                dla takich dzieci.
                w zwyczajnej szkole NIE MUSZE miec ukonczonych spacjalistycznych szkolen i NIE
                MUSZE uczyc dzieci z ADHD. bo to jest NORMALNA szkola. to chyba proste, prawda?
                przykro mi ale taka jest prawda.
                • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.06.05, 14:25
                  Jesteś nauczycielem i dzielisz szkoły na normalne i nienormalne???
                  Dziwne.
                  A czy kiedyś, trafiając na dziecko z ADHD - doradziłaś rodzicom co mają zrobić?
                  Gdzie się mają udać? Skoro w tej szkole się im nie pomoże? Wiesz coś może o
                  placówkach integracyjnych w Twoim mieście? Czy moze poleciałaś z wrzaskiem do
                  dyrektora żeby pod sąd oddał bo WY już macie dość?

                  CZY SPOTKAŁAS TAKIE DAZIECKO NA SWOJEJ DRODZE? CO ZROBIŁAŚ, ŻEBY MU POMÓC BEZ
                  STARTY DLA TYCH "NORMALNYCH"? pOTRAFISZ ODPOWIEDZIEĆ?
                  • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:31
                    oj czlowieku, widac ze nikt cie nie rozlicza z tego czego nauczyles swoich
                    uczniow. nie mas zpojecia o czym mowisz, nauczyciel nie jest od tego zeby cos
                    doradzac rodzicom (bo to ONI podnosza wrzask zeby sie nie wtracac) tylko
                    szkolny pedagog.
                    wyobraz sobie ze wiem gdzie w krakowie sa szkoly integracyjne, i wyobraz sobie
                    ze NASZA szkola byla taka szkola.
                    sa dzieci chore i zdrowe, sa szkoly normalne i inegracyjne. nie powiesz mi ze
                    dziecko z ADHD to dziecko normalne bo w ten sposob ublizasz zdrowym dziciom.

                    dla dobra jednego dziecka nie mozna niszczyc zycia i zaprzepaszczac szans
                    edukacyjnych innym dzieciom. NIE WOLNO. od uczenia takich dzieci sa szkoly do
                    tego przeznaczone.
                    czy to tak trudno pojac???

                    i o co ten wrzask wogole? ten chlopiec krzywdzi inne dzieci a wy uwazacie ze
                    tylko dlatego ze jest chory to mu wolno??? to z wami jest cos nie tak.

                    nauczycielka w NORMALNEJ (juz) szkole
                  • Gość: nauczyciel prawie Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.net.autocom.pl 27.06.05, 17:41
                    A czy Ty Inside spotkałeś takie dziecko, pracowałeś z takim codziennie, godzina
                    w godzinę? Bo ja tak. I uwierz mi, że po trzech latach pracy z dzieckiem z ADHD
                    już wiem, że dla jego dobra i dla dobra pozostałych dzieci ten chłopiec POWINIEN
                    uczyć się w klasie integracyjnej, gdzie jest niewielka ilość uczniów i gdzie
                    przede wszystkim jest nauczyciel wspomagający ( potrzebne są odpowiednie
                    orzeczenia, a matka nie zgadza się na żadne badania twierdząc że dziecko jest
                    zdrowe.W szkole masowej praca z takim dzieckiem odbywa się kosztem pozostałych
                    uczniów BEZWGLEDNIE Potrzeby innych dzieci schodzą na daaaaaleki plan, a gros
                    czasu poświęcone jest temu jednemu uczniowi ( swoim zachowaniem bez przerwy to
                    wymusza) Przeżyłam koszmarne trzy lata. Żal mi dzieci uzdolnionych dla których
                    nie miałam czasu, często nie mogłam pomóc uczniom słabszym długo można o tym
                    ukonczyłam kursy o pracy z dziećmi z ADHD, śledziłam prasę,uczestniczyłam w
                    konferencjach, byłam pełna zapału i chęci
                    • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 22:55
                      dzieki za poparcie 'prawie nauczycielko', miło ze jest ktos - oprocz mamuś
                      zapoatrzonych we własne pociechy - kto rozumie jaka to odpowiedzialnosc byc
                      naczucyielem i dbac o innych, a nie tylko o jedno dziecko, ktore bedac chorym
                      nie powinno sie uczyc ze zdrowymid ziecmi jesli im szkodzi. szkodzi fizycznie,
                      psychicznie i edukacyjnie.
                    • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 27.06.05, 23:55
                      Pracuję z ZA.
                      Od 14 lat.
                      Czyli od urodzenia.

                      Zgadzam się z Tobą, że potrzebne są dobre placówki intergacyjne. Że jest
                      potrzebne wsparcie. To wszystko prawda. Ale potrzeba też dostępu do informacji.
                      Dlatego zapytałam, czy np. Ty ptorafisz takiej matce wskazać miejsce, gdzie
                      mogłaby się udać z dzieckiem? Czy potrafisz, jako nauczyciel tą matką
                      pokierować? Bo widzisz, lekarze przez 12 lat wmawiali mi, że Młody jest zdrowy.
                      Nauczyciele też. I nie pomagało, że prosiłam, marudziłam, pisałam podania, cuda
                      wianki... Internetu trzeba było, zebym wreszcie zrozumiała, co jest grane.
                      I ZA TO JA POWINNAM SZKOŁĘ ODDAĆ POD SĄD!!!!!!!!!!!
                      BO MI UTRUDNIAŁA, BO NIE CHCIAŁA DAC ANI SKIEROWANIA, ANI OPINII, niczego!!! a
                      CO JA MOGŁAM ZROBIĆ BEZ TYCH OPINII? IDĘ DO PSYCHOLOGA, A TEN MNIE PYTA O OPINIĘ
                      ZE SZKOŁY. MÓWIĘ, ŻE NIE MAM. A ON MNIE PYTA:
                      - TO CO PANI TU ROBI??? PANI MARNUJE MÓJ CZAS!!!!

                      Zdaję sobie sprawę, ze są rodzice, którzy nie akceptują choroby, ze są rodzice,
                      którzy odrzucają i upierają się że wszystko jest w porządku. Ale - dla dobra
                      wszystkich (a dziecka w szczegółnośći) powinny być odpowiednie mechanizmy, które
                      dają możliwości działania. Ale zauważ - po równo - i szkole, ale tez i
                      Rodzicom, w przypadku, gdy szkoła zawiniła.

                      A tu miała być konstruktywna dyskusja, a nie wzajemne wymyślanie sobie od
                      dewiantów :(
                      • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 13:22
                        osioł jest mniej uparty niz pani. moge dzieciom powtarzac sto razy to samo -
                        taki moj zawod. ale zeby doroslwej osobie?
                        NIE JESTEM WYCHOWAWCA NIGDZIE RODZICOW NIE BEDE KIEROWAŁA NIE JESTEM OD TEGO!
                        czy ja pisze po chinsku???

                        niechze sie pani opamieta! bo wstyd sie przyznawac ze jest sie nauczycielem jak
                        sie czyta takie wypowiedzi jak pani
                • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.06.05, 14:28
                  I tylko mi nie mów, że to nie jest Twój obowiążek, że od tego jest ktoś inny. Bo
                  ja Ci wtedy mogę powiedzieć, że to nie mój obowiązek utrzymywać za moje podatki
                  nauczyciela, który się nie nadaje do swojej pracy.

                  Nieustająco czekam na odpowiedź. Będę zaglądać.
                  • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:35
                    niezły z ciebie pacan , słowo daje.
                    płace podatki jak ty.
                    jestem wykwalifikowana i wyksztalcona do nauczania MOJEGO przedmiotu. wiem
                    jakie sa moje obowiazki wychowawcze obok edukacyjnych.
                    nie zamierzam zajmowac sie chorymi dziecmi dlatego ZE NIE CHCE I NIE JESTEM DO
                    TEGO PRZYGOTOWANA.
                    proste prawda?

                    nie pracuje w szkole gdzie potrzebne jest takie przygotowanie, tylko w zwyklej
                    szkole dla ZDROWYCH dzieci.
                    to nie czyni mnie gorszym nauczycielem.

                    jesli placenie podatkow tak ci przeszkadza to musisz miec bardzo smutne
                    zycie...nie dosc ze placisz na takich jak ja to jeszcze na setki tysiecy innych
                    typów ktore napewno ci sie nei podobaja.
                    biedny biedny
                    • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 27.06.05, 00:11
                      A odpowiedzi nie dostałam... Ha ha.
                      • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 22:57
                        odpowiedzi poszukaj sobie w postach 'tutu', 'MODO' i wielu innych rozsadnych
                        ludzi ktorzy sie tu wypowiadali. MAMUSIU bez dziecka z ADHD. pomysl tez o
                        innych, nauczyciel to tez czlowiek, ma swoje obowiazki, i granice.
                        • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 27.06.05, 23:47
                          No wiem, Złotko, jestem nauczycielem od 16 lat.
                          A Ty się nie zasłaniaj Tutu ani MODO.
                          Odwagi zabrakło? Czy argumentów?
                          • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 28.06.05, 10:34
                            Wiesz co robi rozsądny dyrektor?
                            Otóż rozdądny dyrektor na kolejnej plenarce, na której przeważnie się
                            poklepujemy po ramieniu i opowiadamy jakieś bzdury - wygospodarowuje pół godziny
                            na zapoznanie nauczycieli z procedurą działania w przypadku napotkania dziecka z
                            ADHD (lub tylko podejrzeniem), wyjaśnia nauczycielom JAK powinni rozmawiać z
                            rodzicem i podaje adresy placówek (najlepiej odbite na ksero) dostępnych w
                            miejscu zamieszkania lub w okolicy, które się tym problemem zajmują. Ewentualnie
                            - jeśli w szkole jest psycholog - rozsądny dyrektor nakazuje psychologowi
                            przygotowanie takiego wystąpienia. Ale ale, Ty przecież uczysz w NORMALNEJ
                            szkole. Tak, jak piszę, to jest chyba w nienormalnych.
                            • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 13:20
                              juz ty dyrektorow w to nie mieszaj madralo. bo akurat moja pani dyrektor jest
                              bez zarzutu. spedzamy 4-5 godzin na radach pedagogicznych CO MIESIAC. jestesmy
                              informowani i szkoleni w zakresie nowych przepisow, procedur, matur itp i nie
                              uwazam zeby siedzenie i sluchanie dodatkowych 30min bylo konieczne, sa
                              wazniejsze rzeczy niz cackanie sie z jednym dzieciakiem ktorego miejsce jest
                              GDZIE INDZIEJ. powtarzam - bo chyba nie czytala pani uwaznie - nie jestem
                              terapeutom i nie zamierzam byc. od takich spraw jest pedagog i koniec. ja nie
                              rozmawiam z rodzicami, nie taka jest kolej rzeczy jakby pani nie wiedziala.
                              jedynie z pedagogiem i wychowawca. trzeba znac swoja role i miejsce z szeregu.
                              • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 28.06.05, 17:00
                                Pewnie. Są wazniejsze rzeczy niż 30 minut na uratowanie czyjegoś życia. Zgadzam
                                się w zupełności. Na przykład chrzanienie o statystykach "procent frekwencji w
                                mojej NORMALNEJ klasie wyniósł w bieżącym roku szkolnym tyle to a tyle".
                                Dobrego samopoczucia życzę.
                                Proszę sobie darować odpowiedź, bo tym samym naszą rozmowę uznaję za skończoną.
                                • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 18:02
                                  hihi a wlasnie ze odpisze. i to wylacznie po to zeby pani nie myslala ze moze
                                  miec ostatnie słowo. to INTERNET i nie mozna nikomu narzucic konca lub poczatku
                                  rozmowy. zreszta czas poswiecony odpisywaniu na te posty uwazam za calkiems
                                  tracony. jak ktos jest zapatrzony w siebie i uwaza ze jako jedyny ma racje to
                                  nie ma co rozmawiac, trzeba uciekac i modlic sie zebym nie miala do czynienia z
                                  TAKIMI ludzmi.
                                  frekwencja to wazna rzecz - powinno sie o niej mowi. dzieki dzieciom zADHD inne
                                  nie chodza do szkoly bo sie boja. i maja tym samym niska frekwecje :)
                              • Gość: sara Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 22:49
                                Taaaaaaak.Czyaliście, ile czasu przeciętnie nauczyciel poświęca na proces
                                nauczania? 0k. 15 minut ?słownie piętnaście minut/ reszta to sprawdzanie
                                obecnosci, zadań domowych, i inne zajęcia nie mające nic wspólnego z nauką. Na
                                45 minut trudno byłoby przygotować się do aktywizującego nauczania, ale te 15
                                minut to minimum, do jakiego każdy, najwet najtępszy nauczyciel przygotować się
                                może. Ale tylko, jak chce, bo z wyników nauczania nikt was nie rozlicza, a
                                szkoda, bo to rozliczanie, które ja znam... to nazwijmy to po imieniu: pic na
                                wodę
                              • renatka1 Re: Nauczyciel to nie Jezus! 02.07.05, 01:00
                                Pani Kasiu, mam nadzieję, że przynajmniej polskiego Pani nie uczy. Ale i tak od
                                nauczyciela z klasą, za jakiego się Pani uważa, nie będącego terapeutĄ
                                (bo "terapeutOM" to nie przystoją podobne poglądy), można by oczekiwać nieco
                                lepszej znajomości ortografii. Ale cóż, widocznie nauczyciel do wyższych celów
                                stworzon, choć zna swoje miejsce i do roli Jezusa nie aspiruje...
                          • Gość: kasia Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 13:25
                            nie, zabraklo mi jedynie ochoty na rozmowe ze stara, uparta baba.
                            a tu ma pani tak daleko do emerytury...ojejejeje to stad ta zgryzliwosc?
                            wyzywanie sie na innych? moze 20 lat temu bylo inaczej niz teraz, nie pwadlo
                            to pani do głowy? chyba nie. widac juz za pozno
                            • Gość: Inside Re: Nauczyciel to nie Jezus! IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 28.06.05, 17:02
                              Powtierdzam moje poprzednie zdanie. Zabrakło, hihi, argumentów.
                              A jak zabraknie argumentów to się zaczynają osobiste wycieczki, w dodatku trochę
                              mało eleganckie jak na "normalnego" nauczyciela w "normalnej" szkole.
                              Gratulacje.
                        • renatka1 Re: Nauczyciel to nie Jezus! 02.07.05, 00:11
                          A ja nie będę pisać o ADHD. Napiszę o odpowiedzialności. Nie jestem
                          nauczycielem, ale współpracuję z wieloma ludźmi. Różnymi. Niezdyscyplinowanymi,
                          łatwo wpadającymi w depresję, przeczulonymi na punkcie własnej osoby, z różnych
                          powodów trudnymi. Jeśli widzę w nich jakieś zalety, staram się pokonać
                          trudności. Jeśli widzę, że osoba nie nadaje się do współpracy ze mną, ale ma
                          jakiś potencjał, staram się nią pokierować. Wiem, że nie muszę. Po prostu
                          poprawia mi to samopoczucie, kiedy widzę, że mogę komuś pomóc znaleźć swoje
                          miejsce w życiu. Jestem zwolenniczką rozwiązywania problemów, a nie ich
                          ignorowania. Niewiele wiem o dzieciach z ADHD, na zdrowy rozum wydaje mi się,
                          że one są po prostu różne, tak jak dzieci zdrowe. Zapewne część z nich może się
                          uczyć w szkołach masowych, część nie. Zależy to od stopnia zaburzeń, od
                          wychowania, postawy rodziców, innych realiów. Nie mogę natomiast zrozumieć, że
                          dla nauczyciela jakieś dziecko może być tak po prostu nieważne, zasługujące
                          tylko na to, żeby je tak po prostu wyeliminować. Bo przeszkadza innym, lepszym
                          dzieciom. Może przeszkadza, może rzeczywiście byłoby dla niego lepiej, żeby
                          znalazło się w szkole bardziej dla niego odpowiedniej. Ale trzeba brać pod
                          uwagę zarówno potrzeby dzieci zdrowych, jak i chorych. Nie rozumiem postawy,
                          która polega na tym, że zdrowym zdmuchujemy każdy pyłek sprzed stóp, bo jest
                          ich więcej, a chorych zwyczajnie się pozbywamy, bo są niewygodne, nie
                          zastanawiając się nad ich losem. Jeśli nawet trzeba podjąć trudną decyzję, jest
                          różnica między powiedzeniem "Mimo starań nie potrafimy pomóc dziecku, ono czuje
                          się tutaj źle, a inne cierpią z tego powodu. Proponujemy takie rozwiązanie:..."
                          a powiedzeniem "Nam się nie chce, nie mamy obowiązku. Proszę zabrać dziecko i
                          pójść z nim w diabły". Nie chciałabym ani chodzić, ani posłać dziecka do takiej
                          szkoły, w której NIE KAŻDE dziecko jest ważne. A co z rodziną, w której pojawia
                          się dziecko niepełnosprawne? Czy należy je udusić albo oddać do zakładu dla
                          dobra zdrowego rodzeństwa? Owszem, można powiedzieć, że szkoła to nie rodzina,
                          ale problem pozostaje ten sam: RÓWNIE WAŻNE, choć sprzeczne, potrzeby kilku
                          osób. I tylko od etyki każdego z nas zależy, czy każde dziecko będzie stanowić
                          wartość, czy też zaczniemy dzielić dzieci na te, które zasługują na wszystko co
                          dla nich najlepsze, i te, które na to nie zasługują.
          • Gość: tutu Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.crowley.pl 24.06.05, 11:41
            Gość portalu: Ilona napisał(a):

            > - To Ty jednak wiesz, że to choroba, a pomimo tego, jako dorosły nie chcesz
            > dziecku pomóc?! Mówiłeś coś o zbydlęceniu?!

            Nie chcę pomóc??? Ależ chcę. Podobnie jak chorym na 1000 innych, mniej modnych
            schorzeń. W tym celu płacę ogromne podatki. Za te pieniądze należy szkolić
            nauczycieli i zapewnić takim dzieciom fachową opiekę lekarską i terapeutyczną.
            Jeśli będą się nadawały do "normalnej" szkoły to niech do niej oczywiście
            chodzą, jeśli nie zdołają się zastosować do panujących w szkole zasad to należy
            je kierować do placówek specjalistycznych. Proste?
            A zbydlęceniem nazywam życzenie mi choroby u mojego dziecka za to, że mam inne
            poglądy. Bo jest to zbydlęcenie!

            > 2. "Czemu dwadzieścioro dzieci ma cierpieć z powodu "nadpobudliwości"
            > jednego??? Czemu nie mają normalnie i w spokoju się uczyć?" -
            > - W imię solidarności i w ramach zajęć praktycznych z etyki.

            A jesli się trafi wrażliwy na światło to niech cierpią naukę w ciemnościach.
            Bardzo to rozsądne. A przede wszystkim tanie! Zamiast terapii czy szkolenia
            nauczycieli wystarczy obciążyć tym innych, Bogu ducha winnych ludzi i nakazać
            im cierpieć "w imię solidarności".

            > Znam wiele przykładów, gdzie z klasowego rozrabiaki
            > dziecko stało się prymusem z bardzo dobrym zachowaniem po przeniesieniu do
            > lepiej przygotowanej szkoły. Czego to dowodzi Twoim zdaniem?!

            Tego, że trzeba organizawać te "lepiej przygotowane szkoły" :-) Oraz leczyć te
            dzieci a nie obciążać problemem innych ludzi.
            • Gość: Ilona Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 12:40
              O to właśnie chodzi - żeby społeczneństwo wspierało rodziców dzieci z
              różnorakimi dysfunkcjami w naciskach na Władze, by te przygotowywały podległe
              im placówki do wywiązywania się ze wszystkich swoich obowiązków, również tych
              trudnych... Takie wypowiedzi jak dwie z Twoich, "tutu", temu nie służą.

              Szkoły specjalne nie są dla dzieci nadpobudliwych, bo dzieci te mają zwykle
              iloraz inteligencji wyższy od przeciętnego. Dostosować się do norm szkolnych ma
              ich nauczyć nauczyciel, ale nie wystarczy tylko powiedzieć: "cicho" i "siedź
              spokojnie".
              Dzieci z ADHD muszą sie uczyć w zwykłych placówkach, bo statystycznie w każdej
              klasie jest jedno takie dziecko i nie da się ich nigdzie przenieść. Klasy
              integracyjne też nie są niezbędne - douczony nauczyciel poradzi sobie z
              nadpobudliwcem nawet w klasie trzydziestouczniowej.

              Nie chcę absolutnie powiedzieć, że wszyscy pedagodzy są niedouczeni, przeciwnie
              mamy wiele przykładów nauczycieli, którzy w nieprawdopodobny sposób wspierają
              uczniów nadpobudliwych! Jednak ciągle jest ich za mało...
              Artykuły takie jak ten mają służyć właśnie temu, żeby niezorientowani jeszcze w
              temacie pedagodzy poczytali o tym zespole zaburzeń (niestety jest jeszcze wielu
              takich, którzy nawet nie wiedzą o jego istnieniu). Wypowiedzi wielu z Was mogą
              spowodować, że nadal będą bagatelizować problem, którego już NIE MOŻNA
              LEKCEWAŻYĆ.
          • Gość: kjuiczek Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.06.05, 12:08
            zwariowalas chyba kobito! to mzoe sobie rece obetnijmy zeby kalekom nie bylo
            smutno? wspolczucie wspolczuciem ale nie zawszelka cene. bardziej papieska niz
            papiez starasz sie byc, a nie umiesz chyba czytac. Najezdzasz na kogos kto
            oburza sie faktem, ze dorosly(?) czlwoiek zyczu drugiemy,a wlasciwie jego
            dziecku choroby! no rzeczywiscie..tolerancja dla wszystkich! mordercow wypuscmy
            z wiezen a pedofilow zatrudniajmy w przedszkolach. przeciez trzeba wyrownywac
            szanse! dziecku mozna pomoc, wlasciwie trzeba! ale trzebu dzwadziescioro dzieci
            ma za to placic ustrata czasu i dobrej atmosfery?

            a to dowidzi tego,z e rodzice byli odpowiedzialni i zajeli sie dzieckiem. a
            nie ze klasa przez poswiecenie przekroczyla kolejny prog choroby. Twoje hasla
            sa rodem z PRLu.
    • Gość: peka Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.taninet.pl / 83.238.121.* 24.06.05, 00:07
      Kim ty jesteś matołku? Będziesz wieszał wszystkich odmiennych od Twojej
      Wspaniałej Nieskazitelnie Normalnej Osoby? A może po prostu w szkółce nie
      nauczyli znaczenia słów: łobuz, poprawczak, tolerancja?
    • Gość: bable Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 07:57
      jesteś totalnym arogantem i na dodatek żle wychowanym. Rozwiązywanie takich
      spraw w sądzie nie jest najlepszym rozwiązaniem dla dziecka, świadczy o
      nieudolności dyrektorki. A twoje sugestie co do rysunków i inne uwagi sugerują,
      że jesteś totalnym dupkiem!
      • Gość: tutu Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.crowley.pl 24.06.05, 11:45
        Gość portalu: bable napisał:

        > jesteś totalnym arogantem i na dodatek żle wychowanym.

        Zaczyna się nieźle :-)

        > Rozwiązywanie takich
        > spraw w sądzie nie jest najlepszym rozwiązaniem dla dziecka, świadczy o
        > nieudolności dyrektorki.

        A co to ma do rzeczy? Czy ja pisałem, że należy rozwiązywać to przed sądem???
        Czytaj ze zrozumieniem zanim zaczniesz kogoś wyzywać.

        > A twoje sugestie co do rysunków i inne uwagi sugerują,
        > że jesteś totalnym dupkiem!

        Jakie to fajne medium ten internet - można kogoś zwyzywać do woli i bez
        konsekwencji. Dawaj jeszcze, to akurat potrafisz!
        • Gość: QA Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: 195.117.25.* 24.06.05, 14:19
          problem w tym że oni mają rację wyzywając Ciebie, ponieważ pokazałeś
          bezgraniczną ignorancję w stosunku do tej choroby, wpisz na www.google.pl ADHD
          i jak się wysilisz i trochę pocztasz to nie będziesz więcej pisał bzdur o
          łobuzach zatruwających życie innym biednym uczniom i nauczycielom....
          • Gość: tutu Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.crowley.pl 24.06.05, 15:26
            Gość portalu: QA napisał(a):

            > problem w tym że oni mają rację wyzywając Ciebie

            Jaasne. Zgodnie z postępowym sovoir vivre można zwyzywać w Internecie każdego,
            kto ma poglądy zacofane i mało "trendy". Do dobrego tonu należy też życzenie
            takiemu ciemnogrodzianinowi, żeby jego dzieci zachorowały na jakąś modną
            chorobę - ADHD, AIDS albo coś jeszcze gorszego. Jakież to kulturalne i odważne.
            W relacjach osobistych niewielu z tych osobników odważyłoby się powtórzyć w
            oczy choć połowę tych inwektyw, taka to internetowa (postępowa i tolerancyjna)
            odwaga.

            > jak się wysilisz i trochę pocztasz to nie będziesz więcej pisał bzdur o
            > łobuzach zatruwających życie innym biednym uczniom i nauczycielom....

            Gdybyś przeżył koszmar szkolnych kontaktów Twojego dziecka z bezstresowo
            wychowywanym niewychowanym gó..arzem mającym papiery chorego na ADHD to
            przestałbyś wierzyć w te modne głupoty.
            Nie twierdzę, że taki jest każdy przypadek ale dzieci z zaburzeniami
            psychicznymi lub rozpuszczone i niewychowane przez rodziców zagrażające i
            szkodzące innym powinny być leczone i izolowane od tych, których rodzice nie
            życzą sobie bycia królikami doświadczalnymi w procesie terapeutycznym.

            Oczywiście moje uwagi nie dotyczą dzieci mających tylko problemy z
            koncentracją, trudne ale możliwe do opanowania w procesie uczenia całej klasy.
            Bo nauczyciel ma uczyć całą klasę a nie koncentrować się na okiełznaniu jednego
            czy dwójki dzieci kosztem reszty.
          • Gość: Odmienna Sąd nad kazdym kto ma inne zdanie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.06.05, 12:17
            Ciemngrod raz jeszcze. Moze spal wszystkich albo ukaminuj ktorzy potrafia i nie
            boja sie powiedziec ze mysla inaczej?mozesz sie z tym nie zgadzac czlwoieku ale
            wyzywanie i obrazanie sie nawzajem jest ponizej godnosci kulturalnych ludzi. a
            argument 'jestes dupkiem' wiec nie masz racji a ja mam, Ty sie nie odzywaj(etc)
            jest nie dosc ze dziecinny to jeszcze idiotyczny. Chamstwo w sieci, bo tu nie
            widzisz z kim rozmawiasz. Mzoesz wyladowac frustracje, jak badz, byle kogos
            obrazic i zwyzywac. milego dnia!
    • Gość: ces Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: 62.233.151.* 24.06.05, 08:21
      to całe gadanie o ADHD to jakaś bzdura i mam już tego dosyć; wraz z przemianami
      gospodarczymi napłynęło do nas milion różnych "chorób", których dawniej nie
      było, a ich przejawy nazywało się po imieniu. coraz częściej rodzice nie
      potrafią w ogóle wychowywać dzieci. mam sąsiada z trzyletnim dzieckiem, które
      włazi rodzicom na głowę. Będzie coraz gorzej. I co; ono też ma ADHD?
      • Gość: Ilona Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 09:41
        Gość portalu: ces napisał(a):

        > to całe gadanie o ADHD to jakaś bzdura i mam już tego dosyć; wraz z
        przemianami


        Autyzmu sto lat temu też nie było, a kilkaset lat wcześniej nie słyszano też o
        wadach serca...
    • Gość: Agnieszka Te dzieci też mają prawo do życia wśród innych! IP: 213.25.91.* 24.06.05, 08:29
      Mam nadpobudliwegi brata i wiem jak to jest. Wszystko co stanie się złego w
      klasie jest zwalane na niego (choć w 90% nie jest to jego wina), nauczyciele
      nie wiedzą jak do takich dzieci podchodzić. Trzeba coś z tym zrobić, a
      przynajmniej podszkolić nauczycieli i wychowawców w tym zakresie. To, że ktoś
      jest nadpobudliwy NIE JEST JEGO WINĄ!!!!
      • Gość: Maniek Re: Te dzieci też mają prawo do życia wśród innyc IP: *.eranet.pl 24.06.05, 10:29
        Bardzo Ci współczuję z powodu Twojego brata, ale z powodu tagiego cłopca mój
        dzieciak zaczął zamykać się w sobie i przejawiać objawy nerwicowe spowodowane
        przemocą ze strony takiego dziecka. Współczuję, ale nie mam też zamiaru
        poświecać swojego dzieciaka w imię dobra ogólnego. Dla tego postapiłem tak jak
        opisywani rodzice i szkoła. Nie doszło do sprawy w sądzie bo rodzice wzięli się
        wreszcie za porządna terapię. Najłatwiej powiedzieć, ze to inni są
        niewyrozumiali... i poprzestać na założeniu stowarzyszenia! My poprostu boimy
        się o własne dzieci wobec niekontrolowanej brutalności i nic nie odbierze
        mojemu dzieciakowie tego co przeżył, żadne tłumaczenie, że to tylko chory
        chłopczyk... Do dziś dzieci z klasy mojego syna zbierają pokłosie "tolerancji".
        Będziesz z nimi chodzić do psychologa? Siedzieć całe noce przy łóżku i myśleć
        po całych dniach czy jak wyjdzie z domu to poszło do szkoły, czy skręciło za
        róg i rzuciło się pod autobus, bo już miało dość prześladowania w szkole. Pół
        roku jechałem na prochach a każdy dzwonek telefonu był dla mnie elektrycznym
        biczem, czy nie dzwonią ze szkoły lub ze szpitala. Ciekawy jestem co teraz masz
        mi do powiedzenia?! I nie trać czasu na cytowanie mi socjologicznych banałów,
        bo już się dość ich nasłuchałem a w tym czasie dzieciak gasł mi w oczach.
        Zresztą inne dzieci też! Wspólczuję, ale proszę, nie szukaj u mnie za dużej
        wyrozumiałości! Na pewno jeszcze nie teraz...
        • Gość: MODO Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADHD IP: *.org / *.krakow.pl 24.06.05, 10:35
          i zwalać całą winę na szkołe. Szkoła ma tylko uczyć a odpowiedzialnośc za
          dziecko i w tym jego terapię spoczywa na rodzicach. czy mamusia tego młodego
          ADHD zadaje sobie pytanie ile w klasie jest dzieci cierpiących na inne
          schorzenia (cukrzyca, kłopoty ze wzrokiem etc.). NIE, ona będzie terroryzować
          całą szkołe swoim dzieckiem, którego ADHD często jest efektem zaniedbań
          rodziców.
          • Gość: Inside Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 24.06.05, 12:14
            O, witamy znawcę - jesteś psychiatrą, psychologiem? Może badania jakieś
            prowadziłeś/łaś, które udowodniły, że ADHD nie jest wrodzonym schorzeniem tylko
            winą rodziców? Bardzo jestem ciekawa tych publikacji, toż to epokowe odkrycie,
            poproszę odsyłacz.

            A serio - ludzie, czytajcie ze zrozumieniem, to co w formie drukowanej się Wam
            przedstawia w konkretnych przypadkach!!!
            • Gość: MODO Re: Zawsze się coś znajdzie IP: *.org / *.krakow.pl 24.06.05, 14:52
              Za moich czasów każdy sobie naprędce załatwiał papiery że lest dyslektykiem.
              Zgadzam się że ADHD to nadpobudliwośc ale jeśli towarzyszy jej agresjo to
              przykro mi ale takie dziecko ma być odiizolowane do czasu wyleczenia. Zadne
              fyndacje i organizacje ADHD mnie nie przekonają.
          • Gość: Ilona Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 12:48
            Rodzice dziecka z orzeczonym ADHD mają OBOWIĄZEK prowadzić terapię sojego
            potomka. W tym mają ich wspierać szkoła i rodzice rówieśników dziecka
            nadpobudliwego, bo terapia dotyczy całego środowiska, w którym
            żyje "adehadowiec".
            Wiadomo, że ludzie są różni, jeśli w Twoim przypadku było tak jak mówisz (czyli
            rodzice dziecka z ADHD nie dbali o relacje syna z klasą) to to też jest
            nadużycie.
            • Gość: MJ Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.ssmb.com 24.06.05, 13:11
              Ciezko stwierdzic, na ile ten chlopiec byl/jest agresywny w stosunku do
              kolegow.
              Wazne jest, ze odbyly sie rozmowy, wypracowano kompromis na ktory zgodzili sie
              rodzice innych dzieci (!!!) i nagle ni z gruszki ni z pietruszki szkola wytacza
              ciezkie dziala wraz z pozwem sadowym!
              Alez co to jest???
              Zyjemy w coraz bardziej chaotycznym swiecie i niestety coraz czestszym
              przejawem sa nerwice oraz inne choroby naszych dzieci. Podobno szkola ma
              wspierac nasze (rodzicow) starania zeby dzieci przed tym uchroni, ale takze
              zeby dzieciom przekazac ze nie wszyscy jestesmy jednakowi i ze powinnismy byc
              TOLERANCYJNI (a niestety z tolerancja to w naszym kraju krucho). Wiec jesli
              nagle szkola zaczyna dzialac wbrew wczesniejszym ustaleniom i zaleceniom
              rzecznika praw ucznia (ktory napewno bral pod uwage dobro takze innych dzieci)
              i wyciaga sprawe na wokande, to niestety to to jest jakas PORAZKA. Niestety ta
              sprawa ukazuje slabosc calego systemu szkolnictwa w naszym kraju.
              Przykre, bo nie tylko bedzie to przykre dlatego chlopca, ale stanowi bardzo zly
              przyklad dla innych uczniow. Ten przyklad zdaje sie dowodzic, ze od
              najmlodszego mamy wpajane, ze skoro jest jakis problem, to najlatwiej sie go
              pozbyc poprzez usuwanie go z pola widzenia...
              • Gość: Maniek Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.eranet.pl 24.06.05, 13:36
                Zgadza się! Jestem i bedę za usunieciem problemu z pola widzenia. Przykłady
                zaniechania zdecydowanego działania: Białystok - program "Pod napięciem",
                następny przykład to TVP i Jelenia Góra czy Wrocław, dzieciak, ofiara
                nadpopudliwca, wyladaował na neurochirurgi z wylewami wewnątrz czaszkowymi, w
                szkole mojego dzieciaka: ośmiokilowy tornister spuszczony z pierwszego piętra
                na głowę koleżanki z klasy. Może mam poczekać aż wejdzie z ganem i wystrzela
                pół klasy? Nie oczekujcie tego ode mnie ja juz swoje przeszedłem. Mój dzieciak
                też. Nie liczcie na współczucie. A może zapytaj co czuła matka siedząc przy
                łóżku nieprzytomnego, walczącego o przeżycie chłopaczka? Jej też sypniecie
                jakimś socjoligicznym frazesem? Przeszłoby wam to przez gardło? Chciałbym to
                zobaczyć...
                • Gość: MJ Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.ssmb.com 24.06.05, 13:55
                  Dobra - przeszedles przez wiele i szczerze wspolczuje nad taka sprawa!
                  CZy ten maly terrorysta z klasy twojego syna tez mial ADHD??? Czy mozna
                  porownac te dwie sprawy??? Faktycznie osoby z ADHD moga byc agresywne (ale to
                  nie znaczy ze wszystkie!), ale nie sa wyrachowane - a pod taka kategorie
                  zalicza sie spuszczanie komus plecaka na glowe!
                  Skoro rodzice uczniow ZGODZILI sie na czesc zajec polaczonych, to widocznie
                  sprawa nie byla az tak dyrastyczna! Z artykulu wynika, ze glownym problemem
                  jest ze chlopak nie porafi usiedziec w jednym miejscu dluzej niz minute i ze
                  rozprasza tym rezste klasy. Wzmionione jest tez ze to on zostal zaatakowany
                  nozem i jestem sklonna jestem sklonna uwierzyc. W to oraz w postawe
                  nauczycielki ktora od razu zalozyla, ze winny jest chlopiec z ADH ( to takie
                  wygodne - jest nadpobudliwy, to znaczy ze wszystkiemu jest winny, moze wojny w
                  Iraku tez?)
                  Nie mozna wszystkich nadpobudliwych szufladkowac w kategoriach agresywnego
                  zabijaki, bo takimi zarzutami wyraza sie szkode dzieciom!
                  Wiem, ze nie jestes w stanie wczuc sie w role "drugiej" strony, bo za duzo
                  przeszedles w szkole swojego dziecka, ale moze przynajmniej sprobuj!
                • Gość: Ilona Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:41
                  W Twojej wypowiedzi, Maniek, znajduję jednak dużo agresji, coś tu nie gra...
            • Gość: MODO Re: Najłatwiej dla rodziców to wymyślić sobie ADH IP: *.org / *.krakow.pl 24.06.05, 15:25
              Szkoła i rodzice rówieśników mja ich wspierac, ale nie wyręczać, a czesto jest
              tak, że dla świetego spokoju wysyła się malca do szkoły "i po kłpocie"
    • Gość: e.w. Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: 81.223.103.* 24.06.05, 13:42
      szkola nie jest miejscem terapii, a uczniowie z adhd takiej potrzebuja; inna
      sprawa, ze czesto paiery sa usprawiedliwieniem dla zwyklych lobuzow, zapewniam,
      ze gdyby ktokolwiek z osob krytykujacych szkole i nauczycieli nie mogacych
      sobie "poradzic" z uczniami majacymi adhd popracowal w klasie, gdzie takich
      uczniow jest kilku, to na pewno zmienilby zdanie; nie da sie normalnie, z
      korzyscia dla wszystkich pracowac w takich warunkach - traca wszyscy.
      • m635 Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym 24.06.05, 15:02
        e.w. - nic dodać, nic ująć.

        Smutne, że wielu dziwnie pojmujących słowo tolerancja jest tak naładowanych
        agresją. Czytam tą dyskusję i widzę, że wystarczy, że ktoś ma inne, "mniej
        postępowe" zdanie a już w jego kierunku lecą wyzwiska. Takie właśnie jest
        prawdziwe oblicze tych wojowników "tolerancji"...
    • tomko71 Zamiast kretynów i łobuzów - dyslektycy i ADHD 24.06.05, 13:42
      taka jest "nowowczesna" pedagogika - wystarczy spojrzeć na ulicę, żeby zobaczyć
      jakie przynosi efekty
      • Gość: jema Re: Zamiast kretynów i łobuzów - dyslektycy i ADH IP: *.ssmb.com 24.06.05, 14:00
        Sam jestes kretyn!
        Moj brat ma dysleksje i iloraz inteligencji ma wyzszy od przecietnego w swojej
        grupie wiekowej o 20%!
        Jak wyrazasz takie opinie, to moze sam jestes "dyslektyk"???
        • Gość: kasia Re: Zamiast kretynów i łobuzów - dyslektycy i ADH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:41
          jema nie widzisz co sie dzieje? na ulicach? osiedlach? w szkolach?
          nie zaslaniaj sie bratem, on jest wyjatkiem.
          wiekszosc tych bachorów to dzieci wychowane bezstresowo, dla ktorych znajduje
          sie rozne choroby byle nie urazic ich
          słowem 'głupi'(dyslektyk), 'niedouczony'(system zły, nauczyciele źli)
          i 'rozwydrzony/rozpuszczony' (nadpobudliwy! albo z adhd!)

          spotykam sie z bezczelnymi gó..arzami kazdego dnia. i kazdego dnia załuje ze
          nauka jest obowiazkowa do pewnego momentu.
          • Gość: Inside Re: Zamiast kretynów i łobuzów - dyslektycy i ADH IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 27.06.05, 23:57
            Zmień zawód. Będziesz spać spokojniej.
    • Gość: abc Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:07
      właściwie to dobrze, że cos próbuje jednak szkoła zrobić. Bo dlaczego zdrowe
      dzieci mają zyć w ciąglym zagrożeniu i dlaczegmo to jedno chore dziecko ma
      utrudniać bądź uniemożliwiać im naukę? Zdrowe dzieci też mają prawo do
      bezpieczeństwa i nauki, nie tylko chore.
      Lekcje indywidualne w takim przypadku sa dobrym rozwiązaniem.
      Tylko nie rozumiem czemu sprawa znajdzie się przed sądem? Może czegoś w tym
      artykule jednak nie napisano?
      • berdebul Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym 28.06.05, 18:13
        Kiedy czytam cos takiego :"Bo dlaczego zdrowe
        > dzieci mają zyć w ciąglym zagrożeniu i dlaczegmo to jedno chore dziecko ma
        > utrudniać bądź uniemożliwiać im naukę? Zdrowe dzieci też mają prawo do
        > bezpieczeństwa i nauki, nie tylko chore. " ogarnia mnie śmiech...bo
        dres/blokers bez orzeczenia o ADHD jest ok i normalny a dzieciak z ADHD który
        po prostu nie może spokojnie siedziec przez 45 minut jest uznawany za kogoś
        kogo trzeba odizolować?Chyba coś tu nie tak,chcecie izolować tych
        inteligentnych,a za norme uznajecie kogo kolwiek kto w miare spokojnie wysiedzi
        na lekcji, ale założy w miedzyczasie kosz na głowe jakiegoś nauczyciela.
        • Gość: abc Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 14:13
          Jak nie odczytaliście artykułu to może przeczytacie jeszcze raz? Czytanie ze
          zrozumieniem jest czasem zaletą.
          W tej dyskusji nie chodzi o dziecko z AHDH które "nie umie wysiedzieć w ławce"
          bo z takim sobie nauczyciel poradzi. Chodzi o dzieci AGRESYWNE względem kolegów
          o takie, które stanowią zagrożenie dla innych. Gdyby agresywnego blokersa
          wysłać do psychologa to też by u niego stwierdzono AHDH czy inne zaburzenia
          psychologiczne. I co też należy go chronić?
          Wg mnie w tej konkretnej sprawie, AHDH dziecka pewnie jest po porstu przykrywką
          dla jego agresji i doskonałym sposobem załbyśnięcia w mediach pod pozorem walki
          o równe szanse dzieci chorych. Znam dziecko z AHDH - niesmoawicie żywe, ale
          agresywnym ono nie jest.
          • berdebul Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym 04.07.05, 19:20
            ABC napisała
            "AHDH" -a co ? Bo nie słyszałam...może jakaś inna nazwa agresji?
            > Wg mnie w tej konkretnej sprawie, AHDH dziecka pewnie jest po porstu
            przykrywką
            >
            > dla jego agresji i doskonałym sposobem załbyśnięcia w mediach pod pozorem
            walki
            >
            > o równe szanse dzieci chorych
            Gdyby to była przykrywka mama tego dziecka by tego nie nagłaśniała-bo bala by
            się zdemaskowania oszustwa.
    • Gość: O Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.veranet.pl 24.06.05, 14:36
      Nic nie wiadomo
      • Gość: MODO Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.org / *.krakow.pl 24.06.05, 15:29
        Wtedy założę organizację superADHD i będę się domagał równości dla mojego
        dziecka w szkole. Jeśli moje dziecko kogoś okaleczy to rodziców pokrzywdzonego
        rówieśnnika zwyzywam od nietolerancyjnych a nauczyciela od nieudaczników.
        • Gość: Inside Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 24.06.05, 15:46
          A potrafisz jeszcze coś ponad zaproponowane?
          Bo jak na razie to ja tu żadnego konstruktywizmu w tych Twoich wypowiedziach nie
          widzę...

          A temat jest WAŻNY. BARDZO WAŻNY.
          I to ma być dyskusja, a nie jakies wzajemne wycieczki....
          • Gość: Matka Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 16:38
            A ja nie będę oceniała, chociaż prawda jest, ze gdy ja chodziłam do szkoły
            ( podstawowej i średniej )to takich chorób, jak ADHD czy np. dysleksja,
            dysgrafia itd nie było. Jakoś tak wszyscy z nas po szkole podstawowej uczyli
            się dalej i nie było ani ,, wyrzucania ze szkoły" ani sądów. Natomiast rodzice
            nie robili sobie ołtarzyków z dzieci( - jeżeli ten chłopiec nie wymaga szkoły
            specjalnej to dlaczego jego matka rezygnuje z pracy, tak aby móc sie nim
            opiekować?) a nauczyciele byli również WYCHOWAWCAMI.Teraz gdy nie ma problemu
            to przeciez mozna go wymyślić i nazwać.
            Ale ad rem- w klasie mojej córki była dziewczynka z tym zespołem, stwierdzonym
            przez specjalistów od adhd. Dziewczynka( klasa 1-3 podstawówki)była
            nadpobudliwa , b. niegrzeczna, agresywna wobec pozostałych dzieci i
            nauczycieli. My interweniowalismy u wychowawczyni ale zasłaniała sie
            orzeczeniami specjalsitów, że szkołą dla wszytkich itd. W końcu na przerwie
            próbowała dusić jedną z koleżanek. Cóż nie udało się a my pozostali rodzice
            odtchnelismy z ulgą , jak po 3 klasie ta dziwczynka zmieniłą szkołę. Dlaczego
            o ytym pisze - a dlatego , że pozostali uczniowie długi czas byli przekonani,
            że dyscyplina i włąściwe relacje sa zbędne - można robić co się akurat zachce i
            nie trzeba zwracać uwagi na innych. Liczę się tylko ja i to co ja chcę. No bo
            dlaczego nie?
          • Gość: MODO Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.org / *.krakow.pl 24.06.05, 16:54
            Konstruktywnie: w wypadku agresji - przeniesienie do szkoły specjalnej (nie na
            zawsze) i koniec. Izolacja jest konieczna również dlatego, że rówieśnicy
            dziecka z ADHD nie rozumieją ,że to jest choroba. Dla nich to jest ktoś na
            specjalnych prawach - a więc każdy może bezkarnie rozrabiać. Jakież to
            wychowawcze. Skończmy z nadużywaniem "tolerancji".
            • Gość: Inside Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 24.06.05, 17:25
              Dobrze. Powiedz mi jak się nazywa szkoła specjalna dla dziecka z ADHD, które ma
              IQ 140 i jest (w nauce) najlepsze w klasie? Czy Ty wiesz, co oznacza termin
              "specjalna"? Otóż specjalna to jest o obniżonych wymaganiach. Czyli takie
              dziecko jest skazane na starcie na to, ze się z nim będzie realizować program
              dla Dzieci głęboko upośledzonych intelektualnie. Znaczy się krzywdzi. I co? Czy
              w związku z tym Rodzic Tego dziecka ma mieć teraz dla odmiany pretensje do
              specjalnej placówki, ze się Jego dziecku zamyka "drogę do normalności"?
              Oczywiste, że nie. Placówki specjalne powstały dla spejclanego typu potrzeb i
              oczekiwań. ADHD się w tej akurat normie nie mieści. Więc?

              No to ja mam propzycję: na statystyczne dziecko przypada 380 zł miesięcznie
              dotacji od państwa. Po równo dla każdego. Proponuję dać te pieniadze Rodzicowi
              dziecka z ADHD, dołożyć państwową rentę (bo się należy), dodatek pielęgnacyjny i
              neich Rodzic z tych pieniedzy sfinansuje edukacje. Co Ty na to?

              Tylko widzisz- szkoła to z jednej strony najchętniej by się pozbyła takiego
              dziecka, ale... Jeśli się pozbędzie - straci tę dotację... I błędne koło.
              Dlatego wszyscy cierpią. A Dziecko z ADHD najbardziej.

              Dla wyjaśnienia - nie jestem Matką ADHD. ALE ROZUMIEM.
    • Gość: yetid Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: 213.25.22.* 24.06.05, 20:22
      Szczególnie zdolne dziecko może mieć przyznany indywidualny tok nauki.
      Dziecko agresywne nie powinno mieć możliwości zrobienia krzywdy innym dzieciom.
      Dobrze, że dyrektorka skierowała sprawę do sądu. Z artykułu wynika, że to
      dziecko złamało umowę wszczęło bójkę bo nie panuje nad sobą następnym razem
      może stać się nieszczęście dlatego należy zareagować teraz.
      Ciekawe kogo obwinialiby rodzice poszkodowanego ucznia w razie nieszczęścia -
      oczywiście nauczycieli i dyrektorkę.
      A te rysunki "dorastającego chłopca" też o czymś świadczą i na pewno nie o
      dobrym wychowaniu.
      • Gość: Bonnie Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 22:30
        A ja nadal nie wiem, o co chodzi z tymi rysunkami. Mój brat rysował w tym wieku
        komiksy, które nieodmiennie kończyły się zmiażdżeniem głównego bohatera przez
        spadający granitowy blok, a także masę innych makabresek.

        A teraz jest poważnym, dorosłym facetem bez problemów z prawem. Więc może nie
        przesadzajmy.
        • Gość: tutu Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.crowley.pl 24.06.05, 23:52
          Gość portalu: Bonnie napisał(a):

          > A ja nadal nie wiem, o co chodzi z tymi rysunkami. (...) Więc może nie
          > przesadzajmy.

          Ależ nie przesadzamy! To manipulacja autorki tekstu. Napisała o rysunkach żeby
          przywalić dyrekcji szkoły a nie wyjaśniła co na nich było. Dyrektor kopulujący
          z woźnym? Obrazy wymyślnych tortur? Karykatury prezydenta Kwaśniewskiego?
          Co autorka uważa za normalne u dorastających chłopców, czy np. wszystkie
          wymienione przeze mnie hipotetyczne tematy rysunków?

          • Gość: Inside Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.06.05, 00:15
            To nie manipulacja tylko najprawdopodobniej "trafne" skróty redakcyjne. ktoś coś
            wyciął a z Autorką nie skonsultował ot i rozwiązanie. Ja tylko nie rozumiem,
            dlaczego Wy tak uparcie skupiacie się na czymś, co nie jest warte skupienia, a
            pomijacie to, co najistotniejsze w tym wszystkim...

            Ale słusznie. Mojemu dziecku z ZA, spkojnemu i grzecznemu, zdrowy bandyta złamał
            rękę. Szkoła broniła zdrowego bandyty, ale ponieważ do mojego dziecka przyczepić
            się nie mogła (bo to nie ADHD, niestety dla szkoły) - uznała zajście za
            nieszczęsliwy wypadek. No - na muzyce, szkoła prywatna, 9 dzieci w klasie.
            Właściwie to już dawno powinnam zaskarżyć szkołę i domagać się potęznego
            odszkodowania. Bo szkola się nie sprawdziła. Ma niekompetentnych nauczycieli, bo
            na wuefie - rozumiem. Na wycieczce w górach - rozumiem - mogą zdarzyć się
            wypadki, ale nie na lekcji muzyki, w klasie, gdzie jest 9 dzieci. No i co?
            Odpuściłam. Bo to do niczego szkoła. Rękę wyleczyłam, szkołę zmieniłam. Notabene
            tamta i tak już padła i dawno wszyscy na trawie wylądowali albo na bezrobociu.
            Mam satysfakcję, nie ukrywam - nie ubrudziłam się, szarpiąc się z nieukami, a i
            tak na moje wyszło. Szkoda tylko, zę za rzadko wychodzi. Moze jakby było więćej
            takich przypadków - ktoś by poszedł po rozum do głowy.

            Zamiast sądzić dzieci może trzeba zacząć od sądzenia i skazywania dorosłych
            winnych zaniedbań, lekceważenia podstawowych zasad odpowiedzialności. Może wtedy
            nie trzeba by było sądzić dzieci i nie byłoby tych tutaj idiotycznych wypowiedzi.
            • Gość: to to Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 00:22
              jasne, zgadzam sie - egzekwować od szkoły jakość. To ważne. Jakość. Jest
              problem inny, co zorbić z dzieckiem, które jest ewidentnie chore, a
              niebezpieczne. Jak długo można oddawać swoje dziecko na tortury, by pokazać, ze
              się solidaryzuję z choroba dziecka, z dzieckiem, jego rodzicami... do których
              powiedzmy sobie nic nie mam.

              rysunki były brzydkie... no to jest problem, kto z nas, z was nie miał
              brzydkich rysunków... mój syn także miał taki kretyński okres rysowania
              susiaków, wszędzie te siusiaki były... - przeszło. Mielismy w klasie chłopca,
              ktory dla dowcipu łapał kolegów za siusiaki... temu nie przeszło. Zdecydowanie
              trzeba poczekać na opinię szkoły, nie wierzę, by ot tak... sobie coś wymyślili,
              szkoda, że złamali umowę z rzecznikiem.
              • Gość: tutu Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.crowley.pl 25.06.05, 00:51
                Gość portalu: to to napisał(a):

                > jasne, zgadzam sie - egzekwować od szkoły jakość. To ważne. Jakość. Jest
                > problem inny, co zorbić z dzieckiem, które jest ewidentnie chore, a
                > niebezpieczne.

                To nie jest inny lecz ten sam problem. Jeśli nauczyciel skupi się na
                poskramianiu jednego nadpobudliwego lub zwyczajnie rozwydrzonego i
                niewychowanego dziecka to ucierpi na tym znacznie jakość nauczania innych
                dzieci. Nauczyciel nie jest terapeutą a szkoła powszechna to nie indywidualna
                terapia.

                > rysunki były brzydkie... no to jest problem, kto z nas, z was nie miał
                > brzydkich rysunków...

                A ja nie wiem co na nich było, autorka milczy na ten temat. Ty również nie
                wiesz, więc trudno nad tym dyskutować.
                Poza tym nie przypominam sobie żebym w młodości obsesyjnie rysował obsceniczne
                czy też przedstawiające przemoc rysunki. Jeśli czyjeś dziecko to robi to
                powinien się tym zająć psycholog.

                > Mielismy w klasie chłopca,
                > ktory dla dowcipu łapał kolegów za siusiaki... temu nie przeszło.

                To na Paradę Równości z nim! Nadpobudliwy młody pederasta to świetny materiał
                na reportaż w GW. Kolejny reportaż o ohydnym, zacofanym i nietolerancyjnym
                polskim społeczeństwie nie rozumiejącym, że tzw. gejostwo to najwyższa forma
                człowieczeństwa.
                • Gość: beton Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 06:37
                  Teraz jestem stary, ale gdy chodziłem do szkoły podstawowej 1968-1975 też był
                  tam taki "nadpobudliwy", usiłował sterroryzować całą szkołę, więc wiem o co
                  chodzi. Przemówić do rozsądku można tylko rozsądnemu, a jemu pomógł dopiero
                  kilkukrotny zbiorowy "omłot", chyba się wolno bronić? Pomogło. A jeżeli
                  będziecie mu na wszystko pozwalać, bo jest chory, to pomyślcie "obrońcy dzieci",
                  że i wy możecie być już za rok, dwa jak podrośnie jego ofiarą bo uzna że
                  wszystko mu wolno. Jak i ci wszyscy współcześni chuligani, ich też tak
                  rozpuścili. A ci dzisiejsi "blokersi" to w porównaniu z chuliganami sprzed 30
                  lat uważam że są cieniutcy, co to za sztuka być dzisiaj bandytą, przy rozkładzie
                  struktur państwa.
                  • Gość: Bonnie Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 12:01
                    Dziecko z adhd to nie żaden terrorysta, ty mówisz o normalnym chuliganie. ADHD
                    to nie jest agresja i wredota! O nadpobudliwych dzieciach mówiło się "żywe
                    srebro" i generalnie o taki typ zachowania chodzi. Agresja to już patologia.
                • Gość: Bardzo dawny uczeń Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.chello.pl 25.06.05, 14:49
                  Tutu, zamierzałem dopisać się do tego forum, ale Ty powiedziałeś już wszystko,
                  co ja chciałbym powiedzieć. Więc tylko wyrażam swoje poparcie. Masz rację we
                  wszystkim, co napisałeś i podziwiam elegancję, z jaką rozprawiłeś się z
                  atakującymi Cię agresywnymi "postępowymi" przemądrzalcami. Trzymaj się!

                  Ja chodziłem do szkoły jeszcze dawniej niż "beton". Jakoś wtedy nie było tego
                  problemu. Terapia, którą Beton nazwał "omłotem" u nas nazywała się "wpie...
                  Dziś za zastosowanie tej terapii pod sąd poszliby broniący się normalni
                  uczniowie, przy pełnej aprobacie Gazety Wyborczej. Może należałoby organizować
                  klasy, w których byliby wyłącznie "chorzy" na ADHD? Wyleczyliby się nawzajem.
            • Gość: Bonnie Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 11:51
              Złamanie komuś ręki to już coś więcej niż adhd, do tego trzeba się wysilić.
              Nie podpisuj takich zachowań dzieciom z adhd. To naprawdę w większości są
              dzieciaki, które np. dużo gadają na lekcji, łażą po klasie i bez przerwy zadają
              pytania nauczycielkom. Jeśli już jest jakiś przejaw agresji, jeśli dziecko
              kogoś skrzywdziło, to problem jest gorszy i leży gdzie indziej.
              Złośliwość i wredota TO NIE ADHD.
              • Gość: Inside Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.06.05, 22:44
                Proszę Cię, czytaj ze zrozumieniem...:(

                Moje Dziecko ma Zespół Aspergera. A rękę złamał mu zdrowy bandyta, nie ADHD!!!
                Popieram Rodziców Dzieci z ADHD od początku do końca, nienawidzę kołtuństwa
                naszego społeczeństwa. Podałam tylko przykład - jeśli Dziecko cierpi i próbuje
                się Mu pomóc, to na przykład tutaj się chce dla Niego getto zrobić w obronie
                "zdrowych". A ja jestem przeciwna tym "zdrowym". I wiem, że ADHD nigdy by czegoś
                takiego nie zrobiło.

                Nikt jakoś tu nie napisał, że dziecko z ADHD jest świadomie prowokowane przez
                "zdrowych" psycholi, którzy sobie jarmark ze schorzenia urządzają, cyrk i
                kabaret. Ale Dziecko z ADHD nie ma we krwi cwaniactwa i się nie obroni. I potem
                Ono jest wszystkiemu winne. Mało, że się Je upokarza, że jest pośmiewiskiem
                "zdrowych" to jeszcze musi za nich dźwigać odpowiedzialność...

                Naprawdę nie miałabym nic przeciwko temu, żeby były wykwalifikowane placówki
                kształcące ADHD i Aspergerów zgodnie z Ich możliwościami intelektualnymi (bardzo
                wysokimi) i jednocześnie oddziaływały terapeutycznie. Tylko mogłoby się okazać,
                ze z tych placówek wyrastają Ludzie, mądrzy, oświeceni, inteligentni, a ci
                "zdrowi" to jest getto. Nie na odwrót. Bo te zespoły można zniwelować, można
                zaleczyć, można Dziecko wyprowadzić na prostą.

                Głupoty się nie da. Żadną terapią. Jak widać.
    • Gość: mala Wspolczucie owszem, ale nie kosztem innych IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.06.05, 11:55
      popieram rodzicow i dyrekcje. skoro sytuacja w danej placowce byla nie do
      opanowania bo rodzice wychodzili z zalozenia ze skoro chore to wszyscy powinni
      sie poswiecic i z zacisnietymi zebami tolerowac 'bidulka', trzeba bylo zczac
      cos dzialac. Tylu tu nienawisci od mamus ktore uwazaj ze sa potwornie
      pokrzywdzone przez los bo ich syneczek czy corunia sa na cos chore. Moje
      dziecko tez, ale na wszystko znalezlismy rozwiazanie! dobra szkola, terapia i
      maluch dochodzi do siebie. nikomu nie 'przeszkadza' a rodzice innych dzieci
      widzac nasze i maluszka staranie sa bardzo tolerancyjni i pomocni. Pzodrawiam
      wszystkich ktorzy 'zycza komus chorego dziecka zeby sie przekonali', klepnijcie
      sie w czolo i pomyslcie co mowicie..
      • Gość: Betonka 2 Re: Wspolczucie owszem, ale nie kosztem innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 21:03
        Jakie dziwne tłumaczenie. Jeżeli dziecko kopie , pluje i bije inne dzieci to
        jest rozwydrzenie a nie adhd!!!! Nadpobudliwość to nie agresja.
        Jeżeli rodzice nie radzą sobie z agresywnym i niebezpiecznym dla innych
        dzieckiem to może szkołą powinna wystąpić o przyznanie kuratora dla tej
        rodziny? Może ten chłopiec wymaga leczenia psychiatrycznego a nie terapii
        usatlone dla zupełnie innych schorzeń?
        • Gość: Rysia Re: Wspolczucie owszem, ale nie kosztem innych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 14:30
          Ty betonka naprawde jestes betoniara nic a nic nie lapiesz i napewno nie
          przeczytalas zadnej ksiazki a pewnie nawet artylulu o ADHD.Wiec najpierw
          zapoznaj sie dobrze z problemem a potem zabieraj glos
      • Gość: Inside Re: Wspolczucie owszem, ale nie kosztem innych IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.06.05, 15:00
        Masz szczęście. Ciekawam czy napisalabyś tak, gdyby terapia nie wypaliła, albo
        wymagała długiego okresu czasu, ciekawam czy byś była taką optymistką, gdyby
        rodzicie pozostałych dzieci wytykali Cię palcami albo oddawali do sądu, mimo ze
        Ty WIESZ, że po prostu trzeba poczekać na efekty terapii, ze to nie będzie
        jutro ale BĘDZIE...

        Nie, nie mam dziecka z ADHD. Ale mam dziecko z ZA. I WIEM. Jak to jest.
        Musiałam sobie kupic tolerancję. Tolerancja konkretnie kosztuje tysiąc
        misięcznie. Tyle musze płacić, żeby Moje dziecko mogło się normalnie uczyć i
        rozwijać. Dobrze, że mogłam. Że jest takie miejsce, ze jestem spokojna i
        zadowolona, że stać mnie na to. A co mają zrobić Inni Rodzice? Którzy nie mają w
        swoim mieście takich placówek albo ich na to nie stać? I wiedzą, że za rogiem
        jest właściwe miejsce dla Ich Dziecka, ale dla Nich nieosiągalne...
      • Gość: kasia Re: Wspolczucie owszem, ale nie kosztem innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:36
        zgadzam sie w całej rozciągłości.
    • Gość: Rysia Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 14:17
      Chcialam skomentowac pierwsza wypowiedz jaka tu widzialam.Ty czleku marny czy
      ty wogole sie zastanowiles ludku maly co ty tu wypisujesz no nic tylko siasc i
      zalamac rece ze takie istoty jak ty chodza po tej pieknej ziemi.Nie masz
      pojecia o czym piszesz a strasznie sie za pisanie bierzesz.Moze lepiej zajmij
      sie wlasnymi dziecmi,jak je masz a jak nie to sobie zrob,chociaz moze lepiej
      nie rob bo jak maja miec taki przyklad to lepiej sobie odpusc.BOZE WIDZISZ I
      NIE GRZMISZ?
      • Gość: Betonka 2 Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 17:39
        I tu dochodzimy do meriutm sprawy. Skoro bicie( hm znęcanie się ) nad innymi
        dziećmi, plucie, kopanie itd jest twoim zdaniem zwyczajnym objawem ADHD to w
        takim przypadku podtrzymuję moją poprzednią wypowiedź - to schorzenie wymaga
        opieki ale w odpowiednich miejscach a nie wśród klasy pełnej innych dzieciaków
        które mają prawo do bycia - NIE bitym, Nie Kopanym, Nie opluwanym, że nie
        wspomne o prawie do poszanowania ich godności i prawie do wiedzy.
        Zespół adhd powoduje nadpobudliwość , tylko czy to znaczy , że w ramach
        nadpobudliwości należy kogoś pobić?
        zwróc uwage Rysiu ja nie piszę o przeszkadzaniu w prowadzeniu lekcji( np.
        przerywaniu nauczycielowi, nieuważaniu na lekcjach, nieożności skupienia uwagi
        chodzeniu po klasie itp.- ja piszę o agresji wobec kolegów i koleżanek.I to nie
        jest adhd! Chyba, że ze schorzeniami współistnijącymi i wtedy wracamy do
        początku.
        Nie dziwię się rodzicom pozostałych dzieci, mają obowiązek żądać od szkoły
        zapewnienia bezpieczeństwa i właściwej opieki. I to by było na tyle
        • Gość: Zwykła Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 16:41
          Całkowicie zgadzam się z m.in. tutu, Betonką i podobnie wypowiadającymi się
          osobami z jeszcze innych forów. Dochodzi w tym wszystkim do jakiejś paskudnej
          deformacji idei integracji: oto w miarę zdyscyplinowana większość ma
          podporządkować się dobru nadpobudliwej mniejszości. Przykro mi bardzo, ale na
          aż taką solidarność z pokrzywdzonymi mnie nie stać. Jeżeli placówki szkolne są
          nieprzygotowane do przyjęcia w swe mury uczniów z ADHD, nie ma pieniędzy na
          tworzenie klas integracyjnych i dodatkową, specjalną opiekę nad takimi uczniami
          w zwykłej klasie - to oczywiście trzeba myśleć o innych rozwiązaniach niż
          szkoły specjalne (skoro rzeczywiście dzieci te są tak inteligentne), ale nie
          skazywać normalnych zespołów klasowych i pojedynczego nauczyciela na takie
          warunki. Oczywiście, zawsze można zarzucać, że wszyscy - i nauczyciele, i inni
          rodzice - "za mało przeczytaliśmy o tej chorobie". No cóż, a czy Państwo,
          rodzice dzieci z ADHD, czytacie publikacje o wszelkich chorobach, na które
          cierpieć mogą dzieci uczęszczające do szkoły? Was również nie za wiele obchodzą
          inne schorzenia, koncentrujecie się na tym, które dotknęło Wasze dzieci.
          Osobiście także nie czuję się zobligowana do przestudiowania problemu ADHD:
          jeśli zacznie mnie on dotyczyć, zrobię to. Przy całej swej niewiedzy nie
          próbuję kwestionować tego, że ADHD jest chorobą, a mimo to absolutnie nie
          życzyłabym sobie, żeby moje przeciętnie zdyscyplinowane dziecko miało uczyć się
          w klasie z tak trudnym we współżyciu kolegą. Taka osoba zupełnie dezorganizuje
          pracę na lekcji: a dlaczego moje dziecko ma być przez to gorzej kształcone? Już
          nie mówię o ewentualnych przjawach agresji. To choroba, przykre, ale na pewno
          za trudne do opanowania w realiach zwykłej klasy z jednym nauczycielem. A
          nauczyciele i ich rzekome "niedokształcenie" w kwestii ADHD? Na pewno część z
          nich taka właśnie jest, część zaś stara się sprostać problemowi, ale -
          przepraszam bardzo - nauczyciel nie jest specjalistą-rerapeutą ani psychiatrą.
          Pewne sprawy mogą i mają prawo go przerosnąć. Przepraszam, jeśli kogokolwiek
          tym postem uraziłam.
          • skrzych Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym 27.06.05, 21:53
            Ło matko...
            Jestem starym i w dodatku wrednym stetyrczałym dziadem.
            Za moich czasów, panie, to nikt nie słyszał o jakimś aids, ahdh, dysleksji czy
            też innych szatańskich pomiotach.
            Jak który był niegrzeczny to ojciec przylał pasem w gołą dupę i jak ręką odjął
            mijały wszelkie nadpobudliwości, panie, i inne przypadłości.
            A teraz, panie, miast wychowywać dzieci, panie, to im się komórki kupuje albo i
            inne komputry. A przecie, panie, to rodzice powinny wychowywać dzieci, panie,
            szkoła jest od nauczania. Jak który się nie nadaje (uczeń lebo rodzic) to pasem
            na gołą dupę, panie (uczniowi lebo rodzicowi) i wszystko wróci do normy.
            Za moich czasów, panie, nikt nie wiedział co to jest jakaś tam tolerancja,
            panie. Albo umiałeś żyć i pracować w grupie, albo i nie. Jeżli nie - to won.
            Całe imperia, panie na tym się opierały, panie. Zdegenerowane jednostki były
            usuwane poza nawias społeczeństwa. A teraz, panie... szkoda gadać. Jeszcze
            trochę, to taki Czikatiło, panie też zostanie uniewinniony, bo miał ahdh czy też
            inne nadpobudliwości...
            Co to się porobiło, panie, zgroza...
            • Gość: kasia Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 23:01
              brawa dla tego pana.


              p.s czikatiło? od razu o rosyjskim mordercy jakbysmy własnych nie mieli :P
          • Gość: kasia Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 23:07
            mam nadzieje ze Pani post nikogo nie uraził, mnie wprost podbudował. bo bylam
            przerazona niektorymi wypowiedziami tutaj osob ktore zarzucały mi ze jestem
            beznadzienym nauczyciele bo nie czuje powołania do bycia rowniez psychiatra i
            terapeuta.
            odnioslam wrazenie ze matki i inne osoby ktore sie tutaj wypowiadaly nie wiedza
            po co ktos zostaje nauczycielem, a tym bardziej JAK wygladaja szkolne realia.
            jesli siedzi sie za murami szkolnymi i wymaga wymaga i wymaga, bezpodstawnie i
            niesprawiedliwie.
            jestem sama w klasie i mam mlodziez pod swoja opieka. kazdy uczen jest inny a
            uczyc musze wszystkich. pracuje w ZWYKŁEJ szkole, nie powiem NORMALNEJ bo juz
            sie znalazały osoby ktore w miare wybujałes tolerancji uznały to słowo za
            nieodpowiednie w ustach nauczyciela.

            paranoja do kwadratu. co bedzie za 10 lat... boje sie ze rozsądnek zniknie i
            staniemy sie niewolnikami RODZICÓW.
            • Gość: sara Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 23:16
              Taaaaak, lepiej było do tej pory, niech rodzice znają swoje miejsce, bo to wy
              byliście do tej pory panami i wyroczniami, to wy etykietowaliście nasze dzieci,
              wy NAUCZYCIELE!!! Oczywiście, nie wszyscy, to prawda, ale to 5 % najwyżej tych
              normalnych, reszta to panowie życia i śmierci. Nie chcę używać epitetów wobec
              was, bo godnośc mi na to nie pozwala, a to co ciśnie mi się na usta, nie jest
              przyjemne. A co wyprawiacie z dziećmi w szkołach, dobrze wiecie, jak
              napuszczacie jedne dzieci na drugie, jak buntujecie, by nie "bawiły się" z tym
              czy innym uczniem, jak szufladkujecie je według zasobności portfela rodziców!!!
              To jest ohyda! Ja jestem terapeutą, a mimo to nauczycielka mówi mi, że wszystko
              wie o ADHD i nie będzie mnie słuchać, bo jej nic nowego nie powiem, A niektórzy
              na szkoleniach rad pedagogicznych szepcą: "nie z nami te numery". Śmiem
              twierdzić, że 90 % z nauczycieli jest nieedukowalna - a z racji wykonywanego
              zawodu to podobno twórcza grupa ludzi!!! Jak twórcza? To już życie i wasze
              wypowiedzi dowodzą.
              Uchroń Boże dzieci przeze mnie leczone przed wami, Alfami i Omegami! To co ja
              naprawiam miesiącami - wy spapracie jednym słowem. I nikt was za to nie
              rozlicza. Wy możecie nazwać bezkarnie dziecko głupkiem, leniem, idiotą,
              debilem... ale niech ono spróbuje zrobić to samo... A dlaczego odmawiacie im
              prawa do odwetu? A wam kto dał do tego prawo? Znam wielu z was: klniecie jak
              szewcy, obgadujecie swoich kolegów i koleżanki z pokoju nauczycielskiego,
              knujecie i intrygujecie... Jakie z was wzory moralne? A mimo to słyszę: co za
              dzieci, co za młodzież, co będzie za 5, 10 lat?... Ano, będzie to, na co sobie
              dzisiaj zasłużycie! Bo krzywda dziecka zalega głęboko! I chociaż jego reakcja
              jest dzisiaj tłamszona, za parę lat wybuchnie... ale wtedy będzie to bandyta...
              a dzisiaj czym ty się od niego różnisz, skoro zabijasz w nim zaufanie do siebie?
              Skoro zawód nauczyciela jest tak ciężki, kto cię do niego przywiązał? Tylu
              ludzi musiało zmienić zawód, by dopasować się do rynku pracy. Ciebie też nikt
              nie trzyma siłą! Daj szansę innym pokazać, że z tego zawodu można czerpać
              radość. Nie męcz sie dłużej! I na miłość Boską, nie rób nikomu łaski, że uczysz
              jego dziecko!!!!!!!!

              Ludowe przysłowie mówi: "pokaż mi twój stosunek do dziecka, a powiem ci, kim
              jesteś" - a ja dodam:
              • m635 Terapeuto - lecz się sam! 28.06.05, 23:37
                Saro - jeśli to prawda, że jesteś terapeutką to jestem przerażony. Powinnaś się
                poddać szybko jakiejś terapii.
                Twój sążnisty post jest histerycznym atakiem na nauczycieli i przypomina
                retoryką wystąpienia Leppera na temat Balcerowicza. Jeśli swoje frustracje,
                agresje i obłąkańczą agresję wobec ludzi wykonujących zawód nauczyciela
                przenosisz w pracy na dzieci to nie dziwię się, że te biedactwa z ADHD stają
                się upiorami gnębiącymi nauczycieli i szkołę :-)
            • porta2 Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym 28.06.05, 23:31
              "pokaż mi swój stosunek do ucznia, a ja powiem ci, czy jesteś Człowiekiem".
              Dzieci są najwyższym dobrem społeczeństw i dopóki nie dotrze to do ciebie,
              Nauczycielu, odejdź od zawodu. Nie krzywdź tego, kto nie maiał wpywu na twoją
              pomyłkę wyboru zawodu przez ciebie. Mądrzy ludzie wyciągają wnioski z pomyłek:
              czy jesteś mądrym człowiekiem?
              sara
              • m635 Ciężki przypadek 28.06.05, 23:39
                Saro vel porta2 - występujesz w dwóch osobach? Czy to normalne? To się nazywa,
                zdaje mi się, rozdwojenie jaźni!
              • Gość: Inside Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 29.06.05, 00:17
                100% racji (do obu Postów).
                Kiedyś był taki pomysł, żeby w klasach zainstalować kamerki. Pamiętam wrzask
                sprzeciwu państwa nauczycielstwa. No, ciekawam dlaczego. Przecież taka kamerka
                to by mogła pokazać tę fenomenalną jakość ich pracy i te wszystkie problemy, na
                które co chwilę napotykają i musza rozwiązywać, sami, bez wsparcia... No to
                dlaczego nie chcieli? Mnie by na przykład taka kamerka to nie przeszkadzała na
                lekcji wcale a wcale. Moim Uczniom też nie.

                Pozdrawiam
                • Gość: abc Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 11:00
                  Chętnie wysałałbym dziecko do takiej szkoły - gdzie w klasie byłyby
                  zainstalowane kamery i np. przez internet mogłabym sprawdzić czy jest
                  bezpieczne....
            • Gość: ika Re: Sąd nad uczniem nadpobudliwym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 22:56
              > paranoja do kwadratu. co bedzie za 10 lat... boje sie ze rozsądnek zniknie i
              > staniemy sie niewolnikami RODZICÓW.

              Nie wiem co będzie za 10 lat... Za 7 lat dziecko, które wkrótce urodzę pójdzie
              do szkoły. Nie chciałabym by trafiło tam, gdzie pani jest zatrudniona... Bez
              względu na to, czy będzie chore, czy zdrowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka