Dodaj do ulubionych

To tylko solidaruchy mogły wymyśleć !!!!!!!!!!!!!

IP: 213.134.149.* 29.07.02, 17:12

Grupa radnych AWS-u wykombinowała ostatnio jak to sobie zwiększy społeczne
poparcie poprzez publiczną walkę z alkoholizmem. Na początku podjęta została
uchwała o zakazie picia alkoholu na ulicach w całym Krakowie. Jako, że
zabrania tego ustawa, chytrze wyłączono z zakazu kilka uliczek o podrzędnym
znaczeniu (jedna z nich przebiegała właściwie przez bagno...). Uchwała
pozostała jednak nadal niezgodna z prawem i wojewoda ją uchylił. Wymyślono
więc jeszcze głupszą uchwałę, która nakładała zakaz spożywania alkoholu nie
na cały Kraków, ale na jego część. W pierwszej kolejności zdecydowano o
objęciu restrykcją całej Nowej Huty, argumentując: ?Tam ludzie więcej piją?
(!). Oczywiście nie zapomniano o Dzielnicy I, w końcu ?jest to Stare Miasto?.
Mowa była też o parkach itd. Okazało się, że nadal nie jest możliwy do
zaistnienia tak ewidentny kształt uchwały, która w konsekwencji ewoluowała
dalej przybierając w końcu iście koszmarną postać. Wymienionych więc zostało
kilkaset ulic, na których nie wolno pić, jak i również kilkaset ulic, na
których pić wolno. Skąd taki podział się wziął? Czyżby zakrojone na szeroką
skalę wieloletnie studia socjologiczne? Skąd! Kolejni radni AWS-u
przychodzili radośnie i mówili, jak to oni dołożyliby jeszcze swoją ulicę, bo
skoro uchwała ma wejść w życie, to szkoda by było zapomnieć o miejscu
własnego czy kolegów zamieszkania. Oczywiście argumentowano inaczej,
chociażby mówiąc o znajdującej się na danej ulicy szkole podstawowej (o tym,
że były szkoły obok a zakazu nie, najwyraźniej zapomniano, pewnie były to
szkoły marne...).

Próba jakiejkolwiek racjonalnej analizy podziału nie miała (i nie ma)
najmniejszego sensu. W czysto abstrakcyjny sposób naniesiono na plan miasta
strefy zakazu, nie kierując się żadnymi sensownymi zasadami. Spowodowało to
szereg problemów natury logicznej. Jak zinterpretować skrzyżowanie
ulicy "bezalkoholowej" z tą, na której pić wolno? Czy para pijaczków na rogu
takich ulic łamie prawo spożywając tanie wino, czy też nie? Nie wiadomo też w
jaki cudowny sposób mieszkańcy Krakowa mieliby przyswoić sobie kilkaset
nazw "zakazanych" ulic. Można by było postawić specjalne znaki drogowe,
pieniędzy w końcu nigdy nie brakuje. Przekreślona czerwonym pasem flaszka -
proszę to sobie wyobrazić. Cała ta sprawa wydaje się niegroźna i nawet
zupełnie zabawna, trzeba jednak wspomnieć, że niesie ona ze sobą pewne
zagrożenie. Chodzi o erozję prawa. Jest jasne jak trudne do wyegzekwowania
będzie powyższe prawo. A jeśli prawo nie będzie twardo egzekwowane, to wiele
osób nie będzie go przestrzegać. Ba! Nie będą go przestrzegać właśnie
przestępcy. Jeśli tak, to prawo w założeniu mające bronić normalnych
obywateli, będzie tylko dla tych obywateli kolejną restrykcją, gdyż
przestępcy w żaden sposób do niego się nie dostosują. Zakaz mający uderzać w
pijaków, w konsekwencji dotyka bogu ducha winnych obywateli. Można postawić
jeszcze dalej idące wnioski. Takie śmieszne, trudne do egzekwowania prawo
będzie zachęcało do nieprzestrzegania innych praw, co samo w sobie jest już
bardzo groźne. W natłoku idiotycznych zakazów, te słuszne stracą na sile i
znikną ze świadomości wielu osób.

Sprawa zakazu spożywania alkoholu dotknęła ostatnio także nasz sejm. P.
Szkaradek przerażony alternatywą picia herbaty w przysejmowej kawiarence
grzmiał głośno na propozycję warszawskich radnych, postulujących zakaz
sprzedaży alkoholu w gmachu przy Wiejskiej. W Krakowie jakby mniej
rozentuzjazmowany podpisywał się spokojnie pod AWS-owską uchwałą, która to
udowadnia, jak mądrych mamy polityków z niektórych ugrupowań.

Z ostatniej chwili:
Wojewoda małopolski uchylił znaczną część uchwały. Pić nie można nadal w
centrum miasta, parkach i fortach. Co na to panowie z AWS ?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka