Dodaj do ulubionych

bezsenność w Krakowie

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.01, 23:55
To wątek, który we Wrocławiu rozpoczęła marsha, za co nieskończone
dzięki...Piszą tu ci, którzy z różnych powodów nie śpią jak "przyzwoici
ludzie", przypominają sobie literackie wątki, opisują szum deszczu, ciszę,
swoje niepokoje i radości. Jaka jest noc w Krakowie? Kto czuwa i kto chce o tym
opowiedzieć? Zapraszam...
Obserwuj wątek
    • Gość: meg Re: bezsenność w Krakowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.01, 03:04
      to też mój ulubiony wątek - czuję się jak dyżurny "nocny Marek" kraju
      • Gość: Rung Re: bezsenność w Krakowie IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 04.06.01, 03:14
        A w Krakowie chyba wszyscy śpią...
        • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.01, 03:56
          mylisz sie, Krakow jest jak Nowy Jork - nigdy nie zasypia, choc czasami ostatnio chyba nader czesto) zapada w
          stan anabiozy... w kazdym razie z autopsji wiem, ze Rynek we Wroclawiu o 2:00 jest spokojniejszy niz Rynek
          Glowny...
          o tej porze roku roku tak naprawde - w sensie astronomicznym - nie ma w ogole nocy... a teraz zreszta ospale
          budzi sie nowy dzien...
          pomysl na watek rzeczywiscie dobry, ale jeszcze bardziej sprawdzilby sie jako audycja radiowa - z jakims
          prowadzacym o glosie Leonarda Cohena
          • Gość: Jarosz Re: bezsenność w Krakowie IP: 195.116.104.* 04.06.01, 12:46
            Wątek "Bezsenność" i Cohen - hmmm, brzmi znajomo :-)))
            • Gość: axamitka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.punkt.pl 04.06.01, 14:03
              ale super! nowi bezsenni!
              czuwaj!
              :)))
              • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 05.06.01, 00:23
                oj,w Krakowie same susły...nikt nie czuwa :(
                nie spać:noc jest piękna!!!
                pozdrawiam!
                • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.06.01, 00:59
                  Zimno jest... wszyscy pochowali się w tunelach z kołderek. Laptopik na
                  poduszeczkę, niech też się przygrzeje. Trochę niewygodnie, ale to prawie
                  zapowiedź letnich schroniskowych nocy, kiedy śpimy w czapeczkach, skarpetach, a
                  rano dokładamy jeszcze szaliczek - po śpiworek się obsuwa...jak marsha poszła
                  spać, to znaczy, że jednak jest późno. Czego słuchacie do podusi o tej porze -
                  czyli kołysanki dorosłych dzieci. Cohen to niedościgniona klasyka - a może tak
                  trochę Cobhana...tego z przypływem i odpływem fal?
            • Gość: Piotras Re: bezsenność w Krakowie IP: *.legnica.dialog.net.pl 05.06.01, 02:08
              Zdaje się,że to Dolny Śląsk robi frekfencję na forum.
              HEJ! MAŁOPOLSKO! JUŻ ŚPICIE?
              • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 03:29
                Ja nigdy nie spie (ale czy Wy jeszcze czuwacie?). Wczesniej bylem na miescie i dopiero teraz przyszedlem do
                domu. Dziwnie sie czuje odpowiadajac w imieniu calego Krakowa...
                Zajrzalem wczoraj na wroclawski watek i zorientowalem sie, ze sypiecie tam obficie poezja. Mam swoj ulubiony
                nocny wiersz - Rozewicza - ale obawiam sie, ze gdybym go zacytowal, watek by sie urwal. Poczestuje Was
                czyms innym:

                Jest mi znajoma noc i jestem jej znajomy.
                Przez jej deszczowe krople niosłem gołą głowę.
                Szedłem poza najdalsze ulice i domy.

                Zaglądałem w zaułki wąskie i widmowe.
                W świetle witryn mijałem się z nocnym strażnikiem
                I wzrok spuszczałem, nie chcąc wdawać się w rozmowę.

                Stawałem - echo kroków cichło nad chodnikiem -
                Kiedy nad miejskie dachy z nagła i z daleka
                Kto wyrzucał urywany krzyk - lecz nie był nikim,

                Kto by mnie żegnał albo dawał znak, że czeka;
                A dalej, na tle nieba, jaśniał nieruchomy
                Zegar świetlny i z wyżyn nieziemskich orzekał

                Że czas mnie wyznaczony nie jest mu wiadomy.
                Jest mi znajoma noc i jestem jej znajomy.

                No, kto zgadnie, co to, skąd to? Może Marsha, polonistka (choc podpowiem - autor wiersza bynajmniej do
                literatury polskiej nie należy - to przekład)? Zwycięzcy postawiłbym piwo, ale zaprosił do kina/teatru na wybrany
                spektakl - ale dzieli nas ładne parę kilometrów...
                • Gość: meg Re: bezsenność w Krakowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 04:30
                  marsha poszła spać, bo we Wrocłaiu mróz
                • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 05.06.01, 11:56


                  > No, kto zgadnie, co to, skąd to? Może Marsha,
                  polonistka (choc podpowiem - auto
                  > r wiersza bynajmniej do
                  > literatury polskiej nie należy - to przekład)?
                  Zwycięzcy postawiłbym piwo, albo
                  > zaprosił do kina/teatru na wybrany
                  > spektakl - ale dzieli nas ładne parę kilometrów...

                  gdyby to był Rabindranath Tagore,to ja bym Tobie
                  postawiłam piwo! jednakże przyznaję się,że nie wiem
                  czyj jest ów wiersz... :(
                  zdradź dzisiejszej nocy tę tajemnicę...
                  pa!


    • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 06.06.01, 00:06
      Kraków albo imprezuje,albo śpi,bo pustawo tu i zimno...
      • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.06.01, 00:48
        Tkamy sobie tę pajęczynę bezsenności...jak się uda to wpadną w jej sieci nocne
        marki z innych miejskich biotopów. Napracowałam się dzisiaj wyjątkowo
        konkretnie i dopiero teraz rozglądam się dookoła - na dworze/polu jakby nieco
        cieplej, narzuciłam więc zamiast etoli, średniogruby sweter i zdjęłam futrzane
        kapcie. Suczka śpi, za ścianą efkowy walczy z drukarką, o szyby uderza drzewo
        jaśminowe, a więc jest i lekki wiatr. Piękna noc.
        • Gość: stary Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.06.01, 01:33
          Dobry wieczór...
          Dziwne, ale ile razy o Krakowie pomyslę, to zaraz jakis smuteczek zza regału ryjek długi i wąsaty
          wystawi i noskiem kręci... Ale bez złosci żadnej, tylko też ze smutkiem, z nostalgią, z zamysleniem
          poetyckim... We Wrocławiu moim rodzinnym jakos inaczej trochę... Choć poetów też kilku mamy. Hm?
          O co tu chodzi? Wie ktos?
          • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.01, 00:48
            Gość portalu: stary napisał(a):

            > Dobry wieczór...
            > Dziwne, ale ile razy o Krakowie pomyslę, to zaraz jakis smuteczek zza regału ry
            > jek długi i wąsaty
            > wystawi i noskiem kręci... Ale bez złosci żadnej, tylko też ze smutkiem, z nost
            > algią, z zamysleniem
            > poetyckim... We Wrocławiu moim rodzinnym jakos inaczej trochę... Choć poetów te
            > ż kilku mamy. Hm?
            > O co tu chodzi? Wie ktos?

            Chyba wiem...
            "Dwunasta
            Tam, dokąd sięga ulica
            Ujęta w księżycową syntezę,
            Szeptane zaklęcia księżyca
            Rozpuszczają podłoża pamięci,
            Wszystkie jej jasne skojarzenia,
            Sformułowania i rozróżnienia,
            Każda latarnia, którą mijam,
            bije jak bęben przeznaczenia
            I przez obszary mroków
            Północ potrząsa pamięcią
            Jak szaleniec potrząsa uschniętym geranium"
            (T.S. Eliot "Rapsodia wietrznej nocy - fragment - później równie dziwnie aż do
            godz. 4.oo.). To jeden z dziwniejszych wierszy w ogóle...
        • Gość: axamitka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.punkt.pl 06.06.01, 02:12
          zrobiłam sobie desperacką przerwę we wkuwaniu łaciny
          (desperacką - bo muszę wkuć na dziś na 9 rano:( )
          i okazało się, że wszyscy już śpią!
          to nie fair! zakładają te bezsenne wątki, niby że chcą dodać otuchy czuwającym,
          a potem idą spać...
          a może założyć wątek "ranne ptaszki" - czynny od 4.30 do 6 rano?
          (ptaszki "ranne", bo rano, a nie dlatego, ze miały pecha spotkać myśliwych:) -
          proszę bez skojarzeń)
          • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.01, 02:32
            Jak widzisz, axamitko, jednak nie wszyscy spia. Ale Ty sie lepiej jednak poloz... inaczej pomieszaja Ci sie rano
            wszystkie deklinacje... no chyba ze pijesz teraz kawe z amfa ;-)
            • Gość: axamitka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.punkt.pl 07.06.01, 00:53
              Gość portalu: Tadek napisał(a):

              > Jak widzisz, axamitko, jednak nie wszyscy spia. Ale Ty sie lepiej jednak poloz
              > ... inaczej pomieszaja Ci sie rano
              > wszystkie deklinacje... no chyba ze pijesz teraz kawe z amfa ;-)
              nie piję kawy z amfą... a to tak działa? ciekawe, ciekawe...
              znasz jakieś inne sposoby? zazwyczaj praktykuję "na dziobaka", ale to
              czasochłonne i mało przyjemne.
              :)

      • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.01, 02:29
        Marsha, ja korzystam z uslug TPSA (wrzuc monete! wrzuc monete! wloz karte, wyjmij karte, wloz karte, wyjmij
        karte, strophe, anti-strophe, strophe, anti-strophe, anti-strophe, IT'S A WILD WORLD!) i nawet pomijajac juz chec
        uporania sie z absolutorium i magisterka w tym miesiacu, nie moge korzystac z Internetu tak czesto, jak bym chcial
        - nawet dla rzadkiej przyjemnosci porozmawiania z takimi ludzmi jak Ty lub efka. Uplynelo dopiero 5 dni czerwca,
        a ja mam juz na koncie przeszlo 7 godzin polaczen z Internetem. Zwykla arytmetyka dowodzi, ze w tym tempie na
        koncu miesiaca dojde do 42 godzin polaczen z samym tylko numerem 021222... i boje sie, ze wtedy zaczalbym
        przeklinac moment, kiedy pierwszy raz wszedlem na portal "Gazety". Nawet pomimo tego, ze maile pisze juz przy
        wylaczonym modemie, dzieki czemu moga byc nieco dluzsze. Coz, musze pomyslec o laczu stalym... i
        trzydziestogodzinnej dobie, jak meg ;-)
        Krakow rzeczywiscie o tej porze raczej imprezuje niz siedzi przed Internetem (choc mimo wszystko twierdze, ze
        na takich watkach jak "bezsennosc" zacznie sie pojawiac wiecej ludzi z mojego miasta, kiedy... hm.. dojdziemy
        przynajmniej do 5 tys. maili). Ktos kiedys policzyl, ze w samych tylko okolicach Rynku dziala ok. 400 lokali o
        szeroko rozumianym profilu gastronomiczno-rozrywkowym... na szczescie ja mieszkam dosc daleko od centrum
        ;-)
        Poeta z poprzedniej nocy byl niejaki Robert Frost. Wyszedl kiedys w "Biblioteczce poetow jezyka angielskiego" w
        tlumaczeniu Baranczaka (co chyba bylo slychac), a ze wiersz wydawal mi sie pasowac do watku...
        Raczej watpie, czy wiele osob przeczyta tej nocy tego maila. Marsha wczoraj o tej porze spala juz od dwoch
        godzin...
        • Gość: meg Re: bezsenność w Krakowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.01, 02:46
          a właśnie, że czytam i muszę Cię przestrzec, że bywanie na forum powinno zostać
          zaliczone do zgubnych nałogów, ja jestem po pirwszym rachunku telefonicznym
          notującym moje wejścia i mimo szoku dalej nie mogę się powstrzymać od
          postowania zwłaszcza nocą
          • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.01, 02:53
            a ja kiedys sie smialem z tych, ktorzy bywaja na IRC-u czy na czacie... chynba lepiej pojde spac, bo nie wiem, ile
            bym znowu dzisiaj nabil!
            • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 06.06.01, 21:50
              Gość portalu: Tadek napisał(a):

              > a ja kiedys sie smialem z tych, ktorzy bywaja na IRC-u czy na czacie...

              do niedawna obchodziłam komputer szerokim łukiem:choć stał w moim pokoju...
              ja i takie cudo-nie wierzyłam w możliwość porozumienia się.
              aż nagle przybył Internet(stałe łącze!) i dostęp do świata mnie zaskoczył...
              śmiałam się z wielogodzinnego siedzenia przed monitorem,a teraz sama to
              uskuteczniam.
              ech,życie...

        • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 06.06.01, 21:44

          > Raczej watpie, czy wiele osob przeczyta tej nocy tego maila. Marsha wczoraj o t
          > ej porze spala juz od dwoch
          > godzin...

          wcale nie spałam...komputer spał! :)
          męczę się z magisterką i tylko na chwilkę wpadam na Forum,(a noce często
          zarywam,bo lepiej mi się myśli po zmroku...)
          pozdrawiam !


          • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.01, 00:08
            Właśnie skończyłam przygotowywać na jutro rano testy zaliczeniowe z historii
            mebla. Kompleciki jednorazowe, indywidualne, prawie "higieniczne". Poplątałam
            fotele, kanapy i szafy tak, że chyba sama bez ściągi nie rozliczę...Czy to
            prawda, że w Krakowie raczej nie przestawia się mebli częściej niż raz na
            półwiecze? Moje galicyjskie ciotki tłumaczyły swoją niechęć do wszelkich zmian
            w ten właśnie sposób. Pozdrawiam wszystkich "kujących" :-)))
            • Gość: axamitka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.punkt.pl 07.06.01, 00:31
              Gość portalu: efka napisał(a):

              > Właśnie skończyłam przygotowywać na jutro rano testy zaliczeniowe z historii
              > mebla. Kompleciki jednorazowe, indywidualne, prawie "higieniczne". Poplątałam
              > fotele, kanapy i szafy tak, że chyba sama bez ściągi nie rozliczę...
              bardzo zabawne... to jest niehumanitarne! potem ktoś się meczy, uczy, stara,
              boi, że nie zaliczył, nie śpi po nocach (sic!-pisałam dziś łacinę...),
              bo nie jest pewny swoich odpowiedzi, a sprawdzający wyciąga ściągę...

              > Czy to
              > prawda, że w Krakowie raczej nie przestawia się mebli częściej niż raz na
              > półwiecze? Moje galicyjskie ciotki tłumaczyły swoją niechęć do wszelkich zmian
              > w ten właśnie sposób. Pozdrawiam wszystkich "kujących" :-)))
              jako "kująca" poczułam się pozdrowiona:)
              a meble przestawiam raczej nie częściej niż raz na półrocze, ale jak znajdę
              stancję w Krakowie, to pewnie będę musiała zmienić obyczaje:)
              aczkolwiek nie zamierzam studiować i mieszkać tam przez półwiecze...

              pozdrawiam przygotowujących testy zaliczeniowe i kujących do nich:)))
              nie wiem, co gorsze
              • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.01, 00:53
                Gość portalu: axamitka napisał(a):

                > Gość portalu: efka napisał(a):
                >
                > > Właśnie skończyłam przygotowywać na jutro rano testy zaliczeniowe z histor
                > ii
                > > mebla. Kompleciki jednorazowe, indywidualne, prawie "higieniczne". Popląta
                > łam
                > > fotele, kanapy i szafy tak, że chyba sama bez ściągi nie rozliczę...
                > bardzo zabawne... to jest niehumanitarne! potem ktoś się meczy, uczy, stara,
                > boi, że nie zaliczył, nie śpi po nocach (sic!-pisałam dziś łacinę...),
                > bo nie jest pewny swoich odpowiedzi, a sprawdzający wyciąga ściągę...
                >
                > > Czy to
                > > prawda, że w Krakowie raczej nie przestawia się mebli częściej niż raz na
                > > półwiecze? Moje galicyjskie ciotki tłumaczyły swoją niechęć do wszelkich z
                > mian
                > > w ten właśnie sposób. Pozdrawiam wszystkich "kujących" :-)))
                > jako "kująca" poczułam się pozdrowiona:)
                > a meble przestawiam raczej nie częściej niż raz na półrocze, ale jak znajdę
                > stancję w Krakowie, to pewnie będę musiała zmienić obyczaje:)
                > aczkolwiek nie zamierzam studiować i mieszkać tam przez półwiecze...
                >
                > pozdrawiam przygotowujących testy zaliczeniowe i kujących do nich:)))
                > nie wiem, co gorsze

                Hej marsho - ja już wiem co gorsze, z pewnością układanie. Ale na kol. z łaciny
                to bym się nie zamieniła! Miałam takiego "Napoleona" łaciny, że uraz pozostał do
                dziś. A my byliśmy jego nieustające Waterloo - zemsta bywa słodka.
              • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-do axamitki i marshy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.01, 00:58
                Ale się pokręciłłło...oczywiście axamitka zdawała łacinę, a marsha męczy
                magisterkę - dla obu kołysanka na dobry początek nocy :-))
                • Gość: meg Re: bezsenność w Krakowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.01, 03:50
                  już wiem, dlaczego we Wrocławiu nocą pustawo - w Krakowie jest więcej nocnych
                  duchów
            • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 00:10
              Gość portalu: efka napisał(a):

              >Czy to
              > prawda, że w Krakowie raczej nie przestawia się mebli częściej niż raz na
              > półwiecze?

              O takie rzeczy proszę pytać krakauerów - ja trzymam się od nich z daleka! Kraków to nie tylko stare... hmmm... damy,
              skrzypiące w kościołach "ojczyznę wolną racz nam wrócić Paaaanie..." Należę do ludzi, którym bardzo zależy na
              ukazaniu (a może dopiero stworzeniu? ale chyba nie jest aż tak źle) innego oblicza tego miasta.
              No, jak tam, wrocławskie nietoperze (choć biorąc pod uwagę, że np. meg jest z Katowic, a taki Piotras aż z Legnicy
              powinienem chyba napisać po prostu: nietoperze z zachodu)? Zlatujecie się pomalutku? Marsha była ode mnie
              szybsza: sam chciałem zacytować ten wiersz Eliota. "Pólnoc pamięcią wstrząsa/ Jak szaleniec potrząsa uschłą
              pelargonią - Midnight shakes the memory/As a madman shakes a dead geranium". Odjazd!
              Wydaje mi się, że na takich wątkach brakuje czego, co dawałoby im jakąś (niechby nawet niechlujną) formę, energię i
              spoistość. Zobaczymy, czy ktoś ma ochotę na taką zabawę - piszemy tekst. Każdy z bezsennych może raz na noc
              dorzucić od jednego do trzech zdań. Zaczynam...

              Suche liście i zeschłe gałęzie trzeszczały pod stopami; nawet idąc na palcach nie można było poruszać się
              bezszelestnie. Nie było też wystarczająco ciemno - w zimnym i martwym świetle księżyca wszystkie sylwetki były
              widoczne, zdawałoby się, z drugiego końca lasu. Jeśli dodać do tego niesamowicie długie i niespokojne cienie, nie
              sposób było nie czuć się jak aktor w świetle punktowego reflektora...
              • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-do Tadka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.01, 00:35
                Gość portalu: Tadek napisał(a):

                > Gość portalu: efka napisał(a):
                >
                > >Czy to
                > > prawda, że w Krakowie raczej nie przestawia się mebli częściej niż raz na
                > > półwiecze?
                >
                > O takie rzeczy proszę pytać krakauerów - ja trzymam się od nich z daleka! Krakó
                > w to nie tylko stare... hmmm... damy,
                > skrzypiące w kościołach "ojczyznę wolną racz nam wrócić Paaaanie..." Należę do
                > ludzi, którym bardzo zależy na
                > ukazaniu (a może dopiero stworzeniu? ale chyba nie jest aż tak źle) innego obli
                > cza tego miasta.
                > No, jak tam, wrocławskie nietoperze (choć biorąc pod uwagę, że np. meg jest z K
                > atowic, a taki Piotras aż z Legnicy
                > powinienem chyba napisać po prostu: nietoperze z zachodu)? Zlatujecie się pomal
                > utku? Marsha była ode mnie
                > szybsza: sam chciałem zacytować ten wiersz Eliota. "Pólnoc pamięcią wstrząsa/ J
                > ak szaleniec potrząsa uschłą
                > pelargonią - Midnight shakes the memory/As a madman shakes a dead geranium". Od
                > jazd!
                > Wydaje mi się, że na takich wątkach brakuje czego, co dawałoby im jakąś (niechb
                > y nawet niechlujną) formę, energię i
                > spoistość. Zobaczymy, czy ktoś ma ochotę na taką zabawę - piszemy tekst. Każdy
                > z bezsennych może raz na noc
                > dorzucić od jednego do trzech zdań. Zaczynam...
                >
                > Suche liście i zeschłe gałęzie trzeszczały pod stopami; nawet idąc na palcach n
                > ie można było poruszać się
                > bezszelestnie. Nie było też wystarczająco ciemno - w zimnym i martwym świetle k
                > siężyca wszystkie sylwetki były
                > widoczne, zdawałoby się, z drugiego końca lasu. Jeśli dodać do tego niesamowic
                > ie długie i niespokojne cienie, nie
                > sposób było nie czuć się jak aktor w świetle punktowego reflektora...
                8.06.
                Zamykam oczy, powidok kłującego światła staje się bardziej drażniący niż przedtem.
                Otwieram oczy - cienie stają się migotliwe, szarosrebrne, jest ich więcej niż
                przed chwilą...
                errata
                Eliot - to mój udział w tamtej nocy...
                • Gość: stary Re: bezsenność w Krakowie- IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.01, 00:56
                  Gość portalu: efka napisał(a):



                  > errata
                  > Eliot - to mój udział w tamtej nocy...
                  To prawda, Tadzio zapatrzył się w marshę..

                  efka!
                  Bardzo piękny ten Eliot. Dzięki i dobranoc.

                • Gość: Piotras Re: bezsenność w Krakowie-do Tadka IP: *.legnica.dialog.net.pl 09.06.01, 01:55
                  Nie jestem z Legnicy,tylko z Lubina.To trochę bardziej
                  na północ.Chyba Dialog pakuje wszystkie miasta z
                  byłego legnckiego do jednego wora.Bardzo BARDZO głupia
                  zasada.
                  Pozdrowienia z zachodu (ładnie to brzmi!).
    • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie IP: *.ds.uj.edu.pl 08.06.01, 01:06
      Może coś z Czycza dla rozweselenia ;)? Zaznaczam, że osobiście wciągam poezję
      tylko w dawkach homeopatycznych... Żeby mnie ktoś (Tadku ;) ) nie odesłał do koła poetów
      krakowskich...


      Przesiąkania

      deszcz i latarnia co nagle
      rozbłyskiwała jaskrawo
      i gasła

      ulewa ze światłami błyskawic
      i
      twoje włosy
      jak strugi deszczu

      przemoczyły mnie tak
      że długo jeszcze
      padał we mnie
      ten deszcz

      i blask
      tej wadliwej
      latarni
      u wejścia do parku

      zapalała się wolno
      w chwilę po zgaśnięciu
      rozjarzała
      i zimą
      chodząc tam sam
      przystawałem

      to migotanie
      było jak znak od ciebie
      jak twoja tu
      tak pulsująca
      obecność

      i naprawili tę lampę
      lub zmienili na nową
      i już nie migoce
      i teraz
      już nawet nie wiem
      która to była
      w tym ich szeregu

      a deszcz
      padał wczoraj
      • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 02:28
        Efka, serdecznie przepraszam za pomylke co do Eliota! Co w takiej sytuacji nakazuje kodeks honorowy
        Boziewicza? Jest mi tym bardziej wstyd, ze bardzo mi sie podoba Twoj wklad do naszej historii. Ja tej nocy juz
        nie moge - mysle, ze jeden dopisek na noc to rozsadne ograniczenie - ale ciesze sie, ze bede mial co dopisywac
        jutro. Moze ktos jeszcze dolaczy, np. fnoll? Masz wystarczajaco chora wyobraznie, a to przeciez juz nie ta
        niebezpieczna przy przedawkowaniu poezja, tylko zbozna proza... A w ogole to stanowczo protestuje
        przeciwko Twoim sugestiom co do moich zwiazkow z cokolwiek zmanierowanym srodowiskiem krakowskich
        poetow. Niemniej jednak cieszy mnie, ze w tym watku wreszcie pojawil sie ktos inny z Krakowa!
        • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.01, 22:27
          Gość portalu: Tadek napisał(a):

          > Efka, serdecznie przepraszam za pomylke co do Eliota! Co w takiej sytuacji naka
          > zuje kodeks honorowy
          > Boziewicza? Jest mi tym bardziej wstyd, ze bardzo mi sie podoba Twoj wklad do n
          > aszej historii. Ja tej nocy juz
          > nie moge - mysle, ze jeden dopisek na noc to rozsadne ograniczenie - ale ciesze
          > sie, ze bede mial co dopisywac
          > jutro.

          Cytuję zatem klasyka:
          Cz. I "zasady pokojowego postępowania honorowego", R. II. Art. 13 "Przedmiotem
          każdej sprawy honorowej jest obraza i jej honorowe zadośćuczynienie". Art.
          14 "Pojęcie obrazy określamy każdą czynność, gestykulację, słowne, obrazowe lub
          pisemne - uwaga, uwaga! - wywnętrzenie się (cuuudo), mogące obrazić honor lub
          miłość własną drugiej osoby, bez względu na zamiar obrażającego".
          To chyba będzie obrażona miłość własna...ale... art.18 stanowi, że "obrazy nawet
          ciężkie, spowodowane jednak nieporozumieniem lub omyłką, nie mogą być
          usprawiedliwieniem pojedynku. wystarczy natomiast protokularne stwierdzenie
          nieporozumienia i przeproszenia." I pięknie...protokularnie stwierdziliśmy takowe
          i przeproszona została moja miłość własna tak jak należy. Dzięki za kolejny
          pretekst do wykorzystania Boziewicza - uwielbiam go. Czyżbyś dotarł do listy 10
          książek na Forum wrocka?
          • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 23:32
            Gość portalu: efka napisał(a):

            > Cytuję zatem klasyka:
            > Cz. I "zasady pokojowego postępowania honorowego", R. II. Art. 13 "Przedmiotem
            > każdej sprawy honorowej jest obraza i jej honorowe zadośćuczynienie". Art.
            > 14 "Pojęcie obrazy określamy każdą czynność, gestykulację, słowne, obrazowe lub
            >
            > pisemne - uwaga, uwaga! - wywnętrzenie się (cuuudo), mogące obrazić honor lub
            > miłość własną drugiej osoby, bez względu na zamiar obrażającego".
            > To chyba będzie obrażona miłość własna...ale... art.18 stanowi, że "obrazy nawe
            > t
            > ciężkie, spowodowane jednak nieporozumieniem lub omyłką, nie mogą być
            > usprawiedliwieniem pojedynku. wystarczy natomiast protokularne stwierdzenie
            > nieporozumienia i przeproszenia." I pięknie...protokularnie stwierdziliśmy tako
            > we
            > i przeproszona została moja miłość własna tak jak należy. Dzięki za kolejny
            > pretekst do wykorzystania Boziewicza - uwielbiam go. Czyżbyś dotarł do listy 10
            >
            > książek na Forum wrocka?

            Nie, nie dotarłem, do tego wątku akurat nie zaglądałem. Po prostu uznałem, że w ramach zadośćuczynienia za tę
            haniebną pomyłkę, która w dodatku ściągnęła na mnie w dodatku niewczesne kpinki starego (uważaj stary, żebym ja
            nie zajrzał do Boziewicza - pewnie coś w stylu: świt, białe koszule, odległość dziesięciu kroków), muszę nadludzkim
            wysiłkiem ducha wydedukować, co mogłoby Ci sprawić przyjemność, odnaleźć odpowiednią falę w splątanych
            nurtach absolutu... Tak naprawdę miałem pewne przesłanki nawet bez pomocy wątku "10 najlepszych książek", by
            uznać, że akurat Boziewiczem Cię udobrucham; a jakie? It was elementary, dear Watson!
            Słońce już zaszło, w Opolu wyją do Księżyca i coś tam klaszcze za borem. Mogę więc uznać, że następna noc się
            rozpoczęła i kontynuować naszą historię. Przypominam wkład efki: " Zamykam oczy, powidok kłującego światła staje
            się bardziej drażniący niż przedtem. Otwieram oczy - cienie stają się migotliwe, szarosrebrne, jest ich więcej niż
            przed chwilą..."

            Wniosek: teraz nie należy zamykać oczu, nawet na chwilę. Przyciskam się do pnia drzewa i usiłuję przekraść się
            wzdłuż szpaleru młodej świerczyny, ale trzask ściółki zdradza każdy mój krok. Cienie otaczają mnie coraz bardziej,
            uderzam głową o coś twardego i czuję, jak po policzku spływa mi krew.

            noc z 8 na 9 VI
            • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.01, 23:45
              Gość portalu: Tadek napisał(a): >
              > Wniosek: teraz nie należy zamykać oczu, nawet na
              chwilę. Przyciskam się do pnia
              > drzewa i usiłuję przekraść się
              > wzdłuż szpaleru młodej świerczyny, ale trzask ściółki
              zdradza każdy mój krok. C
              > ienie otaczają mnie coraz bardziej,
              > uderzam głową o coś twardego i czuję, jak po policzku
              spływa mi krew.
              >
              > noc z 8 na 9 VI
              Czuję pod palcami dziwne zimno. To pięć niebieskich,
              lekko fosforyzujących śladów. Sprawdzam palcami drugiej
              dłoni - ciepłe i suche. Uderzam głową jeszcze raz...
              • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 23:59
                Wspaniałe! Mój Boże, jak szkoda, że ja na tę noc już wyczerpałem limit.
                • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.01, 00:07
                  No Limits...
                • Gość: Kacha Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.MA1.srv.t-online.de 09.06.01, 00:19
                  wyszlisce dzisiaj juz 'na pole!' ? noc piekna , chociaz troche zimna , tak
                  przynajmniej jest tutaj. Boze jak ja wam zazdroszcze bycia w Krakowie . siedze
                  tutaj 1600 km od ukochanego miasta i marze . I akurat przegladajac najnowsza
                  polska prase wpadlam na ta strone . odjazd! wiersze pierwszozedne ,gratuluje !
                  pozdrawiam wszystkich bezsennych ! przedewszystkim efke i tadka , o ktorych
                  wiem ze sa z Krakowa
                  KaHa z Niemiec
                  • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.01, 00:23
                    Gość portalu: Kacha napisał(a):

                    > wyszlisce dzisiaj juz 'na pole!' ? noc piekna , chociaz troche zimna , tak
                    > przynajmniej jest tutaj. Boze jak ja wam zazdroszcze bycia w Krakowie . siedze
                    > tutaj 1600 km od ukochanego miasta i marze . I akurat przegladajac najnowsza
                    > polska prase wpadlam na ta strone . odjazd! wiersze pierwszozedne ,gratuluje !
                    > pozdrawiam wszystkich bezsennych ! przedewszystkim efke i tadka , o ktorych
                    > wiem ze sa z Krakowa
                    > KaHa z Niemiec

                    Efka to akurat z Wrocławia (też poniekąd starego niemieckiego miasta ;-)))
                    Miłej nocy w naszym towarzystwie!
              • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie-sprawa honorowa-do Tadka IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 09.06.01, 00:36
                teraz nie należy zamykać oczu, nawet na
                > chwilę. Przyciskam się do pnia
                > > drzewa i usiłuję przekraść się
                > > wzdłuż szpaleru młodej świerczyny, ale trzask ściółki
                > zdradza każdy mój krok. C
                > > ienie otaczają mnie coraz bardziej,
                > > uderzam głową o coś twardego i czuję, jak po policzku
                > spływa mi krew.
                > >
                > > noc z 8 na 9 VI
                > Czuję pod palcami dziwne zimno. To pięć niebieskich,
                > lekko fosforyzujących śladów. Sprawdzam palcami drugiej
                > dłoni - ciepłe i suche. Uderzam głową jeszcze raz...

                ...przypomniała mi się wczorajsza noc?... Plama.Dziura.Szara smuga
                dymu...Szyderczo żarzący się niedopałek papierosa przykładałeś raz po raz do
                szarego cienia leżącego u twych stóp,na dywanie,niegdyś zapewne szkarłatnym.Lekki
                dymek unosił się ponad niosąc wraz z mdłym zapachem wspomnienie.Kolejno wypalane
                otwory układały się w jeszcze nie do końca zrozumiały wzór...
                • Gość: Tadek do marshy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.01, 02:28
                  marsha, jestem w lekkiej konfuzji - nieco dalej, ale piętnaście minut wcześniej (oto jakie paradoksy
                  rodzi sposób, w jaki serwer gazety układa maile) deklarowałaś, że dzisiaj nie będziesz się dopisywać; czy więc
                  to, co widnieje powyżej, jest jednak Twoim wkładem do naszego opowiadania?
                  • Gość: marsha Re: do marshy IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 09.06.01, 10:10
                    Gość portalu: Tadek napisał(a):

                    > marsha, jestem w lekkiej konfuzji - nieco dalej, ale piętnaście minut wcześniej
                    > (oto jakie paradoksy
                    > rodzi sposób, w jaki serwer gazety układa maile) deklarowałaś, że dzisiaj nie b
                    > ędziesz się dopisywać; czy więc
                    > to, co widnieje powyżej, jest jednak Twoim wkładem do naszego opowiadania?

                    a tak mi się pis-ło...(kobieta zmienną jest)
                    to źle? :)

                    • Gość: Tadek Re: do marshy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.01, 18:01
                      wręcz przeciwnie, o Pani. Dopisz się i tej nocy!
    • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.01, 00:06
      Mam dość tego tygodnia...odpływam razem z deszczem
      "Oto jest miejsce zniechęcenia
      Czas przed i czas po..." (T.S.E)

      • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 09.06.01, 00:21
        widzę,że wątek pięknie się rozrasta...-ale,ale przypominam o wrocławskim!!! :)
        aby ułatwić dostęp,powołany został dla wszystkich bezsennych wątek nr II .
        a do rozpoczętego przez Tadka "opowiadanka" jutro się dopiszę,obiecuję,dziś
        powieki mam już snem naznaczone...
        dobrej nocy...
        • Gość: axamitka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.punkt.pl 09.06.01, 01:12
          nie wszyscy w Opolu do księżyca wyją (a tych, co wyją, słychać aż w Krakowie?!),
          niektórzy się uczą. jak tak dalej pójdzie, to zamiast zawodu "filolog" będę
          miała zawód "wkuwacz":)
          • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.01, 03:10
            w moim pokoju na szczęście nie słychać - nie mam tu telewizora, a i radia przezornie nie włączam
            mówiąc szczerze, aksamitko, nie widzę tak wielkiej różnicy pomiędzy zawodem filologa a wkuwacza
            pytałaś o kawę z amfą - nie powinienem chyba demoralizować młodej dziewczyny, ale... owszem, działa, amfa
            wspomaga koncetrację i dodaje energii. Na krótką metę. Po tygodniu takiego wściekłego, bezsennego wkuwania
            zdajesz doskonale egzamin, walisz się na swój barłóg, trzy dni śpisz, a potem nie pamiętasz kompletnie nic z
            tego, czego się nauczyłaś. Z bardziej tradycyjnych metod - ot, nogi do miednicy z zimną wodą... trochę ćwiczeń...
            KaHa - dziekuję za pozdrowienia. Piotras - od czasów pierwszych ligowych sukcesów Zagłębia kilka lat temu
            nazwa Lubin jest już w Polsce powszechnie znana. Przepraszam za urażenie Twoich lokalnych uczuć, ale to
            wina serwera.
            Ponieważ sama efka zachęca mnie do anarchii, marsha już i tak napisała więcej niż trzy zdania, a aksamitka we
            wrocłaskim wątku prosi o kontynuowanie opowiadania jeszcze tej nocy, co mi właścwie szkodzi? Nadal nie
            jestem pewny co prawda, czy marsha rzeczywiście się dopisała ewbrew swoim wcześniejszym deklaracjom,
            czy też był to po prostu, niezwiązany, ładny przerywnik - ale nie z takich łamigłówek udawało mi się wybrnąć!
            Na wszelki wypadek przypomnę ostatni wkad efki i marshy:

            Czuję pod palcami dziwne zimno. To pięć niebieskich, lekko fosforyzujących śladów. Sprawdzam palcami drugiej
            dłoni - ciepłe i suche. Uderzam głową jeszcze raz...
            ...przypomniała mi się wczorajsza noc?... Plama.Dziura.Szara smuga dymu...Szyderczo żarzący się niedopałek
            papierosa przykładałeś raz po raz do szarego cienia leżącego u twych stóp,na dywanie,niegdyś zapewne
            szkarłatnym.Lekki dymek unosił się ponad niosąc wraz z mdłym zapachem wspomnienie.Kolejno wypalane
            otwory układały się w jeszcze nie do końca zrozumiały wzór...

            ...cuci mnie potworny ból, kły wbijają się w moją łydkę! Mój Boże, jak bardzo chciałbym poczuć jeszcze kiedyś
            zapach twojego papierosa, zrozumieć prostą przepowiednię, którą wypaliłeś na dywanie, dwadzieścia cztery
            godziny wcześniej, a jakby w innym życiu! Podrywam się obłąkany ze strachu, cieni już nie ma, jest wściekłe i
            oślepiające światło, dookoła mnie szczekanie i skowyt. Nie mogę uciekać. Łydka krwawi i kuleję. "Żywcem mnie
            nie dostaną" - myślę sobie i rzucam się do niemal całkiem ukrytego pod gnijącymi liścmi strumyka. Smród i szlam
            odbierają mi oddech. Może uda się ukryć, przeczekać, przywarować?
            • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 09.06.01, 23:54

              > Czuję pod palcami dziwne zimno. To pięć niebieskich, lekko fosforyzujących ślad
              > ów. Sprawdzam palcami drugiej
              > dłoni - ciepłe i suche. Uderzam głową jeszcze raz...
              > ...przypomniała mi się wczorajsza noc... Plama.Dziura.Szara smuga dymu...Szyd
              > erczo żarzący się niedopałek
              > papierosa przykładałeś raz po raz do szarego cienia leżącego u twych stóp,na d
              > ywanie,niegdyś zapewne
              > szkarłatnym.Lekki dymek unosił się ponad niosąc wraz z mdłym zapachem wspomnien
              > ie.Kolejno wypalane
              > otwory układały się w jeszcze nie do końca zrozumiały wzór...
              >
              > ...cuci mnie potworny ból, kły wbijają się w moją łydkę! Mój Boże, jak bardzo c
              > hciałbym poczuć jeszcze kiedyś
              > zapach twojego papierosa, zrozumieć prostą przepowiednię, którą wypaliłeś na dy
              > wanie, dwadzieścia cztery
              > godziny wcześniej, a jakby w innym życiu! Podrywam się obłąkany ze strachu, cie
              > ni już nie ma, jest wściekłe i
              > oślepiające światło, dookoła mnie szczekanie i skowyt. Nie mogę uciekać. Łydka
              > krwawi i kuleję. "Żywcem mnie
              > nie dostaną" - myślę sobie i rzucam się do niemal całkiem ukrytego pod gnijącym
              > i liścmi strumyka. Smród i szlam
              > odbierają mi oddech. Może uda się ukryć, przeczekać, przywarować?

              Widzę ich...:spotkanie-jak zwykle nad rzeką-wśród zarośniętych jałowcem ruin."V"
              na spleśniałych i omszonych murach kreślił magiczne,zrozumiałe tylko dla
              niego,znaki."Z" zaś rejestrowała wszystko swym
              czarnonosym "Canonem".Alkohol,gęste od dumu z papierosów powietrze,ktoś ukradkiem
              przypalający jointa,seks w mrocznym zaułku...Wszyscy byli już dobrze
              wstawieni,gdy pojawił się ON. Nie był sam.Znowu.
              Poczułem na karku czyjś przyspieszony oddech...


              ... Pozdrawiam piszących magisterki...już nie daję rady,mam w głowie zamęt. i
              jakaś depresja się przyplątała.Miewacie chwile,że chcielibyście wyjść przez okno
              jak Wojaczek...? ech,życie...
              • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.01, 02:27
                Gość portalu: marsha napisał(a):

                > > ...cuci mnie potworny ból, kły wbijają się w moją łydkę! Mój Boże, jak bar
                > dzo c
                > > hciałbym poczuć jeszcze kiedyś
                > > zapach twojego papierosa, zrozumieć prostą przepowiednię, którą wypaliłeś
                > na dy
                > > wanie, dwadzieścia cztery
                > > godziny wcześniej, a jakby w innym życiu! Podrywam się obłąkany ze strachu
                > , cie
                > > ni już nie ma, jest wściekłe i
                > > oślepiające światło, dookoła mnie szczekanie i skowyt. Nie mogę uciekać. Ł
                > ydka
                > > krwawi i kuleję. "Żywcem mnie
                > > nie dostaną" - myślę sobie i rzucam się do niemal całkiem ukrytego pod gni
                > jącym
                > > i liścmi strumyka. Smród i szlam
                > > odbierają mi oddech. Może uda się ukryć, przeczekać, przywarować?
                >
                > Widzę ich...:spotkanie-jak zwykle nad rzeką-wśród zarośniętych jałowcem ruin."V
                > "
                > na spleśniałych i omszonych murach kreślił magiczne,zrozumiałe tylko dla
                > niego,znaki."Z" zaś rejestrowała wszystko swym
                > czarnonosym "Canonem".Alkohol,gęste od dumu z papierosów powietrze,ktoś ukradki
                > em
                > przypalający jointa,seks w mrocznym zaułku...Wszyscy byli już dobrze
                > wstawieni,gdy pojawił się ON. Nie był sam.Znowu.
                > Poczułem na karku czyjś przyspieszony oddech...

                ... no tak, znowu tylko na moment przestałem być czujny! Kiedy ja wreszcie zapanuję nad tymi retrospekcjami? Nie
                zdążyłem sie już nawet odwrócić - cięzka łapa wbija mnie w błotniste wody strumienia, krztuszę się i rozpaczliwie
                podrywam spod warstwy cuchnących liści, w tym samym momencie czuję, jak piorun uderza w mój splot słoneczny.
                Padam bezsilny w śmierdzącą maź i rozpaczliwie usiłuję złapać powietrze. Płuca, rozbita głowa, rozszarpana łydka...
                jestem dygoczącym z zimna strzępem bólu. Słyszę nad sobą ciężkie kroki i spokojny, przerażający głos
                -Wstawaj!
                ON! Mogłem się od razu domyślić - kto inny ma taki cios?


                > ... Pozdrawiam piszących magisterki...już nie daję rady,mam w głowie zamęt. i
                > jakaś depresja się przyplątała.Miewacie chwile,że chcielibyście wyjść przez okn
                > o
                > jak Wojaczek...? ech,życie...

                Oj, Marsha... to jest po prostu sygnał, że powinnaś zrobić sobie dzień przerwy! Ja w głowie nie ma zamętu, ale też -
                jak podejrzewam - tematyka naszych prac magisterskich jest tak skrajnie odmienna, że trudno w ogóle cokolwiek
                porównywać. Nie wychodź przez okno, dziewczyno... "nie skacz tak zaraz na szyny, jeszcze nie o tę grasz
                stawkę". Gdybym mieszkał we Wrocławiu, po prostu wyciągnąłbym Cię na spacer nad Odrę; gdybyś mieszkała w
                Krakowie, wyciągnąłbym Cię na spacer nad Wisłę, żebyś sobie przewietrzyła mózg i nie goniła za własnym ogonem.
                Tak czy siak, wyjdź jutro na dłuższy spacer. Tak jak radził dobry wujek Nietzsche - z dala od biblioteki!
                • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-cd...cd... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.06.01, 00:19
                  Wstawaj - bez sensu te twoje gesty. Odkąd zacząłeś w kącie ogrodu zapuszczać to
                  swoje bajoro, wiedziałem, że to bydlę tam wejdzie i będzie na ciebie czekać.
                  Zawsze tak samo śmierdzi o zmroku, tylko teraz te bąble na powierzchni trochę
                  bardziej fioletowe. Tym razem w którą łydkę się wżarł? Chcesz papierosa?
                  • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie-cd...cd... IP: *.ds.uj.edu.pl 11.06.01, 02:42
                    Gość portalu: efka napisał(a):

                    > Wstawaj - bez sensu te twoje gesty. Odkąd zacząłeś w kącie ogrodu zapuszczać to
                    > swoje bajoro, wiedziałem, że to bydlę tam wejdzie i będzie na ciebie czekać.
                    > Zawsze tak samo śmierdzi o zmroku, tylko teraz te bąble na powierzchni trochę
                    > bardziej fioletowe. Tym razem w którą łydkę się wżarł? Chcesz papierosa?
                    Podaje mi wypalonego do polowy papierosa bez filtra, zaciagam sie mocno, dym
                    wypelnia mnie od piet po czubek glowy, powoli wypuszczam go nosem, to jakbym
                    mial krwotok, nic nie widze przez ten dym, wydech nie ma konca, stalem sie
                    zrodlem mgly, pytam sam siebie gdzie sie podzial wdech, bo zwykle wydech
                    z wdechem ida w parze, a tu jakby ten dym sie nie konczyl, jakby wszystko
                    mialo ze mnie uleciec, i to by bylo w sumie mile, ale gdzie tam, w koncu zaczynam
                    sie krztusic, a on z pretensja w glosie mowi:
                    - Stary, nie kis kiepa, daj macha.

                • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 11.06.01, 21:28

                  > Oj, Marsha... to jest po prostu sygnał, że powinnaś zrobić sobie dzień przerwy!
                  > Ja w głowie nie ma zamętu, ale też -
                  > jak podejrzewam - tematyka naszych prac magisterskich jest tak skrajnie odmienn
                  > a, że trudno w ogóle cokolwiek
                  > porównywać. Nie wychodź przez okno, dziewczyno... "nie skacz tak zaraz na szyny
                  > , jeszcze nie o tę grasz
                  > stawkę". Gdybym mieszkał we Wrocławiu, po prostu wyciągnąłbym Cię na spacer nad
                  > Odrę; gdybyś mieszkała w
                  > Krakowie, wyciągnąłbym Cię na spacer nad Wisłę, żebyś sobie przewietrzyła mózg
                  > i nie goniła za własnym ogonem.
                  > Tak czy siak, wyjdź jutro na dłuższy spacer. Tak jak radził dobry wujek Nietzsc
                  > he - z dala od biblioteki!

                  dzięki,spacer pomógł: deszcze zmył wszelkie złe myśli...
                  znikam na kilka dni-wyjeżdżam w góry-a wy dalej piszcie opowiadanko!!!

                  * na jakim kierunku studiujesz miły Tadku?

                  ciao!
    • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie i cien IP: *.ds.uj.edu.pl 12.06.01, 00:31
      widzial ktos "fight club" (beznadziejnie nazwany "podziemnym kregiem")?
      to a'propos bezsennosci, ze bezsenni sa potencjalnymi posiadaczami
      zwielokrotnionej osobowosci, ze niby nie spimy i w domku siedzimy,
      a tak naprawde wloczymy sie po miescie kombinujac, jakby tu swiat
      wywrocic do gory nogami - i nic z tego nie pamietamy! tylko wory pod
      oczami i tajemnicze siniaki na ciele
      [tak w ogole to filmu nie polecam, po amerykansku naiwny]
      no wiec jak myslicie, drodzy bezsenni, do czego dazy wasz cien?
      moj na przyklad, hmm, chyba rolnikiem chce byc? sadzac po grudkach ziemi
      za paznokciami, heh ;-)
      milych snow do rozwazania przy porannej kawie!
      • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie i cien IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.01, 23:41
        Do końca tygodnia jestem cieniem cienia i jedną wielką fabryką adrenaliny -
        niby sprzeczność? Zobaczycie jak pożyjecie dłużej niż 20 lat - to uczucie
        lepsze niż baaaangi - ahoj przygodo z sesją, żegnajcie nocki!
        • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie i sesja IP: *.ds.uj.edu.pl 13.06.01, 01:31
          Gość portalu: efka napisał(a):

          > Do końca tygodnia jestem cieniem cienia i jedną wielką fabryką adrenaliny -
          > niby sprzeczność? Zobaczycie jak pożyjecie dłużej niż 20 lat - to uczucie
          > lepsze niż baaaangi - ahoj przygodo z sesją, żegnajcie nocki!

          ja mam inaczej - sesja mnie wyluzowywuje, kazdego dnia wiem mniej wiecej co
          bede robil, czas sie pieknie porzadkuje, no i dowiaduje sie tyle ciekawych
          rzeczy! ;-) mam to szczescie uczyc sie tego co mnie zaciekawia
          poza tym lubie kawe, kawa jest naprawde klawa, kawa z papierosem na korytarzu
          smakuja najlepiej w sesji!
          zdrowka dla sesjujacych! bedzie im potrzebne...
          • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie i sesja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.01, 03:47
            Sesja to dla mnie rzecz najdoskonalej drugorzedna. Fnollu, "kawa z papierosem na korytarzu smakuja najlepiej w
            sejsi" - cos takiego mogl napisac tylko ktos studiujacy w Collegium Broscianum (a nie?). Mila Marsho, na jakim ja
            dokladnie kierunku studiuje - to juz chyba nie jest interesujace dla wiekszosci czytajacych ten watek. Jesli
            tylko masz ochote, mozemy wymienic prywatnie e-maile.
            Tak sie ucieszylem z Waszych dopiskow do opowiadania (Fnoll, nie darmo na Ciebie liczylem), ale milczalem
            przez kilka dni i opowiadanie umarlo. Moze uda sie jeszcze reanimowac nasze dzielo? Achtung Baby,
            przypominam:

            "Wstawaj - bez sensu te twoje gesty. Odkąd zacząłeś w kącie ogrodu zapuszczać to swoje bajoro, wiedziałem,
            że to bydlę tam wejdzie i będzie na ciebie czekać. Zawsze tak samo śmierdzi o zmroku, tylko teraz te bąble na
            powierzchni trochę bardziej fioletowe. Tym razem w którą łydkę się wżarł? Chcesz papierosa?
            Podaje mi wypalonego do polowy papierosa bez filtra, zaciagam sie mocno, dym wypelnia mnie od piet po czubek
            glowy, powoli wypuszczam go nosem, to jakbym mial krwotok, nic nie widze przez ten dym, wydech nie ma
            konca, stalem sie zrodlem mgly, pytam sam siebie gdzie sie podzial wdech, bo zwykle wydech z wdechem ida w
            parze, a tu jakby ten dym sie nie konczyl, jakby wszystko mialo ze mnie uleciec, i to by bylo w sumie mile, ale
            gdzie tam, w koncu zaczynam sie krztusic, a on z pretensja w glosie mowi:
            - Stary, nie kis kiepa, daj macha."

            Oddaję mu tego szluga. Co za świnstwo! Zapomniałem, że odkąd wrócił znad Bajkału, pali tylko biełomory.
            - Z kim wlaściwie byleś wtedy nad rzeką? - usiaiłuję zapytać, ale głos odmawia mi nie tylko posłuszeństwa, ale
            nawet elementarnej współpracy. Patrzy na moją bezradną walkę z uwędzonym gardłem i uśmiecha się tym
            swoim strasznym uśmiechem bez uśmiechu.
            • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie i poranek IP: *.ds.uj.edu.pl 14.06.01, 05:57
              Noc ma swoje walory, ale ekploatacja nocnych zloz zwykle skutkuje
              przespaniem poranka! A swity i poranki, gdy miasto jest jasne a puste,
              i pierwsze osoby ruszaja do pracy, pojedynczo, pomalu - to zaiste
              dobrze robi. Bylo nie bylo nasze praszczury o tej porze juz byly
              na nogach zrywajac sie razem z kurami. Elektrycznosc wszystko
              wywrocila do gory nogami. Tia. Gdzie sa muzykanci z tamtych lat?
              Kto basnie i historie przy stole opowiada? Tia. Tiaaa. no i cwir.
              Tadku, nawet nie za bardzo sie orientuje, co za zacny kierunek
              sie zadekowal w Collegium Broscianum ani gdzie ono jest. Fakt, ze podkreslanie
              wplywu sesji na funkcjonowanie kubkow smakowych moze jest lekka przesada,
              ale akurat bylem po milej kawie z rownie milym rakotworem na korytarzu,
              i dalem upust swemu afektowi. No.
              Co dalej?
              >
              > "Wstawaj - bez sensu te twoje gesty. Odkąd zacząłeś w kącie ogrodu zapuszczać t
              > o swoje bajoro, wiedziałem,
              > że to bydlę tam wejdzie i będzie na ciebie czekać. Zawsze tak samo śmierdzi o z
              > mroku, tylko teraz te bąble na
              > powierzchni trochę bardziej fioletowe. Tym razem w którą łydkę się wżarł? Chces
              > z papierosa?
              > Podaje mi wypalonego do polowy papierosa bez filtra, zaciagam sie mocno, dym wy
              > pelnia mnie od piet po czubek
              > glowy, powoli wypuszczam go nosem, to jakbym mial krwotok, nic nie widze przez
              > ten dym, wydech nie ma
              > konca, stalem sie zrodlem mgly, pytam sam siebie gdzie sie podzial wdech, bo zw
              > ykle wydech z wdechem ida w
              > parze, a tu jakby ten dym sie nie konczyl, jakby wszystko mialo ze mnie uleciec
              > , i to by bylo w sumie mile, ale
              > gdzie tam, w koncu zaczynam sie krztusic, a on z pretensja w glosie mowi:
              > - Stary, nie kis kiepa, daj macha."
              >
              > Oddaję mu tego szluga. Co za świnstwo! Zapomniałem, że odkąd wrócił znad Bajkał
              > u, pali tylko biełomory.
              > - Z kim wlaściwie byleś wtedy nad rzeką? - usiaiłuję zapytać, ale głos odmawia
              > mi nie tylko posłuszeństwa, ale
              > nawet elementarnej współpracy. Patrzy na moją bezradną walkę z uwędzonym gardłe
              > m i uśmiecha się tym
              > swoim strasznym uśmiechem bez uśmiechu.

              Ten usmiech wlasnie przykul moja uwage dobrych pare lat temu na rejsie
              po Kanale Gliwickim. Rozni ludzie go zagadywali, bo byl na tym spacerowym
              statku, nazwy nie pamietam, zdaje sie "Kazio" czy "Stasio" czy jakos tak,
              barmanem. I jak tylko sie usmiechal, to jego rozmowca nagle tracil watek,
              zabieral co tam mial i zmykal w kat sali. Przyciagany jakims fatalnym
              magnetyzmem podszedlem wtedy do baru zastanawiajac sie, czy ja zniose ten
              usmiech. Ale on sie wtedy do mnie nie usmiechnal. Az do teraz.
              >

              • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie i prawie północ IP: 217.30.154.* 17.06.01, 00:00
                Gość portalu: Fnoll napisał(a):

                > Noc ma swoje walory, ale ekploatacja nocnych zloz zwykle skutkuje
                > przespaniem poranka! A swity i poranki, gdy miasto jest jasne a puste,
                > i pierwsze osoby ruszaja do pracy, pojedynczo, pomalu - to zaiste
                > dobrze robi. Bylo nie bylo nasze praszczury o tej porze juz byly
                > na nogach zrywajac sie razem z kurami. Elektrycznosc wszystko
                > wywrocila do gory nogami. Tia. Gdzie sa muzykanci z tamtych lat?
                > Kto basnie i historie przy stole opowiada? Tia. Tiaaa. no i cwir.
                > Tadku, nawet nie za bardzo sie orientuje, co za zacny kierunek
                > sie zadekowal w Collegium Broscianum ani gdzie ono jest. Fakt, ze podkreslanie
                > wplywu sesji na funkcjonowanie kubkow smakowych moze jest lekka przesada,
                > ale akurat bylem po milej kawie z rownie milym rakotworem na korytarzu,
                > i dalem upust swemu afektowi. No.
                > Co dalej?
                > >
                > > "Wstawaj - bez sensu te twoje gesty. Odkąd zacząłeś w kącie ogrodu zapuszc
                > zać t
                > > o swoje bajoro, wiedziałem,
                > > że to bydlę tam wejdzie i będzie na ciebie czekać. Zawsze tak samo śmierdz
                > i o z
                > > mroku, tylko teraz te bąble na
                > > powierzchni trochę bardziej fioletowe. Tym razem w którą łydkę się wżarł?
                > Chces
                > > z papierosa?
                > > Podaje mi wypalonego do polowy papierosa bez filtra, zaciagam sie mocno, d
                > ym wy
                > > pelnia mnie od piet po czubek
                > > glowy, powoli wypuszczam go nosem, to jakbym mial krwotok, nic nie widze p
                > rzez
                > > ten dym, wydech nie ma
                > > konca, stalem sie zrodlem mgly, pytam sam siebie gdzie sie podzial wdech,
                > bo zw
                > > ykle wydech z wdechem ida w
                > > parze, a tu jakby ten dym sie nie konczyl, jakby wszystko mialo ze mnie ul
                > eciec
                > > , i to by bylo w sumie mile, ale
                > > gdzie tam, w koncu zaczynam sie krztusic, a on z pretensja w glosie mowi:
                > > - Stary, nie kis kiepa, daj macha."
                > >
                > > Oddaję mu tego szluga. Co za świnstwo! Zapomniałem, że odkąd wrócił znad B
                > ajkał
                > > u, pali tylko biełomory.
                > > - Z kim wlaściwie byleś wtedy nad rzeką? - usiaiłuję zapytać, ale głos odm
                > awia
                > > mi nie tylko posłuszeństwa, ale
                > > nawet elementarnej współpracy. Patrzy na moją bezradną walkę z uwędzonym g
                > ardłe
                > > m i uśmiecha się tym
                > > swoim strasznym uśmiechem bez uśmiechu.
                >
                > Ten usmiech wlasnie przykul moja uwage dobrych pare lat temu na rejsie
                > po Kanale Gliwickim. Rozni ludzie go zagadywali, bo byl na tym spacerowym
                > statku, nazwy nie pamietam, zdaje sie "Kazio" czy "Stasio" czy jakos tak,
                > barmanem. I jak tylko sie usmiechal, to jego rozmowca nagle tracil watek,
                > zabieral co tam mial i zmykal w kat sali. Przyciagany jakims fatalnym
                > magnetyzmem podszedlem wtedy do baru zastanawiajac sie, czy ja zniose ten
                > usmiech. Ale on sie wtedy do mnie nie usmiechnal. Az do teraz.
                > >

                23.45
                > nad rzeką ? A jak myślisz? Przecież doskonale wiesz, że z Klonowcem. Gdyby nie
                te twoje Biełomory, to siedziałby zupełnie spokojnie, a tak, to się spienił na
                fioletowo i zaczął kąsać! Nie może się zdecydować na płeć - siedzi w tym bajorze
                i czeka na natchnienie - a tu Biełomory...a po co ty tak za nami ciągle łazisz?
                Jak się Klonowiec namyśli, to sam zobaczysz co wybrał - spaaadaj...

            • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie i sesja-do TADKA IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 16.06.01, 21:43
              Mila Marsho, na jakim ja
              > dokladnie kierunku studiuje - to juz chyba nie jest interesujace dla wiekszosci
              > czytajacych ten watek. Jesli
              > tylko masz ochote, mozemy wymienic prywatnie e-maile.

              ...oki,oto mój adres : marsha1@wp.pl
              cześć!


            • Gość: tadek bezsenność w Krakowie i blady świt IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.01, 03:49
              Za oknem jeden najwcześniejszych świtów roku.
              Przypominam ostatnie dopiski fnolla i efki:

              "Ten usmiech wlasnie przykul moja uwage dobrych pare lat temu na rejsie po Kanale Gliwickim. Rozni ludzie go
              zagadywali, bo byl na tym spacerowym statku, nazwy nie pamietam, zdaje sie "Kazio" czy "Stasio" czy jakos tak,
              barmanem. I jak tylko sie usmiechal, to jego rozmowca nagle tracil watek, zabieral co tam mial i zmykal w kat sali.
              Przyciagany jakims fatalnym magnetyzmem podszedlem wtedy do baru zastanawiajac sie, czy ja zniose ten
              usmiech. Ale on sie wtedy do mnie nie usmiechnal. Az do teraz.
              - nad rzeką ? A jak myślisz? Przecież doskonale wiesz, że z Klonowcem. Gdyby nie te twoje Biełomory, to
              siedziałby zupełnie spokojnie, a tak, to się spienił na fioletowo i zaczął kąsać! Nie może się zdecydować na płeć -
              siedzi w tym bajorze i czeka na natchnienie - a tu Biełomory...a po co ty tak za nami ciągle łazisz? Jak się
              Klonowiec namyśli, to sam zobaczysz co wybrał - spaaadaj... "

              Robi mi wodę z mózgu. Przecież to on pali biełomory!
              - Stary, myślę, że coś przede mną ukrywasz! - rzucam znienacka, zaskakując nawet samego siebie. Nie mogłem
              chyba powiedzieć nic bardziej idiotycznego i mam swoją chwilę cichej satysfakcji: nawet ON wygląda na
              ogłupiałego. Niestety, tylko przez chwilę.
              • Gość: mis Re: bezsenność w Krakowie i blady świt IP: *.MIT.EDU 19.06.01, 07:01
                pozdrowienia wszystkim bezsennym krakusom et al. z bezsennego (ale chyba tylko
                dla mnie) bostonu. ah, o ile milej byloby byc bezsennym w krakowie!
    • Gość: marsha Re: bezsenność -do Tadka... IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 20.06.01, 00:29


      Tadek-nie śpij!!! :)
      • Gość: meg Re: bezsenność -do Tadka... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.01, 02:57
        to wprawdzie tak jakbym zaglądała do cudzego listu, ale muszę to z siebie
        wyrzucić : "Marsha wróć !" (we wrocławską noc)
        • Gość: marsha Re: bezsenność -do Tadka... IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 21.06.01, 01:01
          Gość portalu: meg napisał(a):

          > to wprawdzie tak jakbym zaglądała do cudzego listu, ale muszę to z siebie
          > wyrzucić : "Marsha wróć !" (we wrocławską noc)


          już wracam,wracam!!! :)

      • Gość: tadek bezsenność -do marshy... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.01, 03:51
        Gość portalu: marsha napisał(a):

        >
        >
        > Tadek-nie śpij!!! :)

        ależ nie śpię! Pracowałem jeno nad prawdopodobnie ostatnim ze swoich odjechanych tekstów, które musiałem
        napisać na tych studiach - zresztą na dzi - i nie zaglądałem na portal... dziekuję w każdym razie za przypomnienie się.
        A teraz pewnie Ty już śpisz i wszyscy już śpicie, może z wyjątkiem bezsennnych z dalekiego Bostonu...
        Co z opowiadaniem?!
    • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie i muzyka IP: *.ds.uj.edu.pl 23.06.01, 00:00
      Jestem podlaczony do komputera myszka, klawiatura i sluchawkami.
      Z internetu sciagnalem ostatnio plyte DJ Shadow "Preemptive Strike"
      i teraz mnie wiruje, pulsuje i rozbija. Jestem we wszystko wlaczony.
      Atmosfera jest czescia mojego organizmu. Nigdzie mi sie nie spieszy.
      Mam przed soba cala wiecznosc. Mam za soba cala wieczosc.
      Cala wiecznosc jest teraz. Sfery, biosfery, granice, bariery, kola
      na kaluzy po kroplach deszczu.
      • Gość: Monia Re: bezsenność w Krakowie i muzyka IP: 217.11.134.* 23.06.01, 00:00
        a czytaliscie jak na forum sportowym czterech palantów od 21do 3 obrzucało sie gównem. Juz ich wymoderowali ale był niezły ubaw.
    • Gość: karbol Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
      Pewna panna nadobna z Wrocławia
      Marsza imię jej trzeba wymawiać
      Kraków prowokuje,
      Ja psim swędem czuję,
      Że na EXPO w Wrocławiu namawia.
      • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 24.06.01, 00:00
        Gość portalu: karbol napisał(a):

        > Pewna panna nadobna z Wrocławia
        > Marsza imię jej trzeba wymawiać
        > Kraków prowokuje,
        > Ja psim swędem czuję,
        > Że na EXPO w Wrocławiu namawia.

        :)))

        • Gość: Tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
          hej, czy wiecie, jak to jest wracać po pijanemu przez cały Kraków najwcześniejszym świtem roku? jeżeli nie - nie
          przeżyliście czegoś bardzo pięknego i ważnego... nawet gdybym był trzeźwy, upiłbym się samym powietrzem
          • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie i jego powietrze IP: *.ds.uj.edu.pl 28.06.01, 00:56
            ech, Tadku i reszto Krakowa - jakby to sie dalo powietrzem upijac...
            zaprawde powiadam wam: bimber jest esencja wolnosci!
            ale, ale - jest wiele do zrobienia na trzezwo, np ciagniecie bezsennej powiesci,
            moze przylaczy sie ktos nowy? dalejze! na pochybel niedopukanym polonistkom i krytykom!
            co za zwierz czail sie w blocie???
    • Gość: Fnoll Re: bezsenność w Krakowie i lato IP: *.ds.uj.edu.pl 01.07.01, 00:08
      ech, drzewa tak pachna, odzywaja wspomnienia dawnych wyjazdow,
      zew nomada staje sie bardzo wyrazny - pojechaliscie juz?
      ja niebawem tez wyruszam - na polnoc, ktora pachnie farba

      niezapomnianego lata wszystkim!!!
    • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: *.kask.net.pl 02.07.01, 00:13
      dobranoc...
      • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-tajemnica błota cd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.07.01, 23:24
        Poszedł sobie wreszcie - to co...? Bawimy się w bąble ? No wyłaź z tego błota i
        podmuchaj trochę od spodu...no jeszcze troszkę - fuuu! Jeszcze raz, ale
        delikatnie, żeby nie pękł. Jest - piękny, śliski, lśniący jak rtęć. Raz-dwa-
        trzy-kłujesz-ty.....no nie!!! Nie traaafił! Nie uciekaj.....
        • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-tajemnica błota cd IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.07.01, 23:47
          77 post to dziwny nieco numer...już wróciłam.
          • Gość: Kasia Re: bezsenność w Krakowie-tajemnica błota cd IP: *.uroczec.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 13:46
            Jaki piękny wątek! Niestety - jestem okazem archeologicznym - nie wiekowo
            bynajmniej ale z racji tego, że NIE MAM KOMPUTERA NOCĄ!To szokujące, prawda?
            Dla mojego przyjaciela szokujace jest, gdy ktos nie jeździ samochodem, więc
            komputer- chyba tym bardziej... Teraz juz wiem, kto czuwa, kiedy ja smacznie
            śpię, bo musze wstać o 5:45 (samobójstwo!) Dzięki za poezję! Na szczęście tuż
            przed zaśnięciem mam sznsę powędrować po innych światach - czasem też zdarza mi
            się to w przedświcie (czy to nie piekne słowo?!)Więc może z czasem i ja cos Wam
            ładnego dopiszę - o ile Śpiące Królewny moga byc dopuszczone do
            zażyłości?...Pozdrawiam!
    • Gość: mimi Re: bezsenność w Krakowie IP: *.chello.pl 06.07.01, 15:32
      W Krakowie się nie śpi, ON JEST ZBYT PIĘKNY - JEGO TRZEBA OGLĄDAĆ!!!
      • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 02:43
        is anybody out there?
        is anybody out there?
        ciemno wszedzie, glucho wszedzie...
        jaka glucha noc...

        Fnoll wyjechal w polnocne strony, oby farba slicznie zasychala mu na norweskich domach suszona wiatrem od
        fiordow. Marsha nie wyjechala, bo nie dalej jak wczoraj bawila sie z wroclawskim aktorami, ale ma nas gdzies -
        coz, milych wakacji! Efko, z calego grona autorow powiesci zostalismy tylko we dwojke... nowi nie dolaczaja,
        albo sie kryguja, jak Kasia... Na wszelki wypadek kolejny odcinek opowiadania napisze wiec tak, aby to moglo byc
        zakonczenie (otwierajace zarazem b. interesujace perspekty na przyszlosc):

        Patrzę, jak ON bawi się z bąblami w migocącym błocku i pomału uświadamiam sobie, że moje życie tutaj stało się
        kompletnie surrealistyczne. Wieczorne pościgi po krzakach, klonowce błotne niezdecydowane co do swojej
        tożsamości seksualnej, idiotyczne retrospekcje, byli barmani ze statków wycieczkowych o perwersyjnych
        uśmiechach, biełomory, canony, seks, narkotyki i przemoc... Trzeba skończyć z tą absurdalną breją. Może
        popełnić samobójstwo? Albo zostać pustelnikiem? O, to jest kuszący pomysł. Wyjeżdżam z tego metaforycznego i
        dosłownego bagna. Będę medytował wysoko w górach... chociaż nie, tam są niedźwiedzie i turyści, nie wiem, co
        groźniejsze. Zostanę pustelnikiem równinnym; podobno coś jeszcze zostało z Pustyni Błędowskiej. W każdym
        razie posłucham Heraklita: wyjeżdżam gdzieś, gdzie moja dusza trochę się wysuszy.
        • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie IP: *.kask.net.pl 08.07.01, 21:58
          Marsha nie wyjechala, bo nie dalej jak wczoraj bawila sie z wroclawski
          > mi aktorami, ale ma nas gdzies -

          ...wcale nie !!! pamiętam o was i pozdrawiam
          Tadek-o Tobie również nie zapomniałam( mam problemy z przesyłaniem wiadomości,
          dlatego nie dochodzą do Ciebie moje listy!)
          bawcie się dobrze - ja wyruszam " w nocne miasto" :))


        • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 00:41
          Trzydniówka senności w Krakowie...
          To co robiłam przez ostatni tydzień, było dowodem na istnienie w życiu
          upartego, inteligenckiego optymizmu w tworzeniu iluzji mających pozory
          rzeczywistości objawionej. Ta iluzyjna "rzeczywistość objawiona" do formularz
          KBN (Komitet Badań Naukowych)na tzw. "granta". Cudne tabele, wyliczenia,
          harmonogramy, pieniądze w dziesiątki tysięcy, tematy ambitne, stany badań i
          dorobki, perspektywy, cele i metody - poezja ministerialnej twórczości. I ma to
          się zgadzać w pionie, poziomie i na ukos jak w prawdziwej - za przeproszeniem -
          księgowości. A za moimi plecami debata nad BDB budżetem...i obcinamy, obcinamy,
          a komu? Jak drodzy koledzy i koleżanki myślą? Komu się obetnie bezboleśnie? Ba,
          niezauważalnie nawet, bo i tak nic nie mają, więc jak się obetnie z niczego, to
          tego nie będzie widać. A termin, dead line, składania tego "granta" mamy do 15
          i kaplica... Wirtualna rzeczywistość, wirtualne pieniądze na wirtualnym
          formularzu KBN ciągnionym z i-netu. Jak pięknie rozwija się nam wirtualna nauka.
        • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-nasz ulubiony c.d. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 00:52
          Gość portalu: tadek napisał(a):

          > is anybody out there?
          > is anybody out there?
          > ciemno wszedzie, glucho wszedzie...
          > jaka glucha noc...
          >
          > Fnoll wyjechal w polnocne strony, oby farba slicznie zasychala mu na norweskich
          > domach suszona wiatrem od
          > fiordow. Marsha nie wyjechala, bo nie dalej jak wczoraj bawila sie z wroclawski
          > m aktorami, ale ma nas gdzies -
          > coz, milych wakacji! Efko, z calego grona autorow powiesci zostalismy tylko we
          > dwojke... nowi nie dolaczaja,
          > albo sie kryguja, jak Kasia... Na wszelki wypadek kolejny odcinek opowiadania n
          > apisze wiec tak, aby to moglo byc
          > zakonczenie (otwierajace zarazem b. interesujace perspekty na przyszlosc):
          >
          > Patrzę, jak ON bawi się z bąblami w migocącym błocku i pomału uświadamiam sobie
          > , że moje życie tutaj stało się
          > kompletnie surrealistyczne. Wieczorne pościgi po krzakach, klonowce błotne niez
          > decydowane co do swojej
          > tożsamości seksualnej, idiotyczne retrospekcje, byli barmani ze statków wyciecz
          > kowych o perwersyjnych
          > uśmiechach, biełomory, canony, seks, narkotyki i przemoc... Trzeba skończyć z t
          > ą absurdalną breją. Może
          > popełnić samobójstwo? Albo zostać pustelnikiem? O, to jest kuszący pomysł. Wyje
          > żdżam z tego metaforycznego i
          > dosłownego bagna. Będę medytował wysoko w górach... chociaż nie, tam są niedźwi
          > edzie i turyści, nie wiem, co
          > groźniejsze. Zostanę pustelnikiem równinnym; podobno coś jeszcze zostało z Pust
          > yni Błędowskiej. W każdym
          > razie posłucham Heraklita: wyjeżdżam gdzieś, gdzie moja dusza trochę się wysusz
          > y.

          Otrząsnął się nagle - jak mokry pies - z tych ponurych myśli, wyrzucił
          przedostatniego biełomora i sięgnął po zegarek. Nie wiedział który wybrać,
          zerkały na niego nieśmiało i delikatnie poruszały wąsikami wskazówek. Wiedziały,
          że są modelami do kopii pewnego obrazu i starały się zwisać najładniej jak
          potrafiły. Czasem któryś cichutko zacykał, gdy gałąź wbijała się zbyt mocno w
          werk, ale dzisiaj było inaczej. Dzisiaj Mistrz dokona wyboru...
          • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie-nasz ulubiony c.d. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 02:12
            Gość portalu: efka napisał(a):

            >
            > Otrząsnął się nagle - jak mokry pies - z tych ponurych myśli, wyrzucił
            > przedostatniego biełomora i sięgnął po zegarek. Nie wiedział który wybrać,
            > zerkały na niego nieśmiało i delikatnie poruszały wąsikami wskazówek. Wiedziały
            > ,
            > że są modelami do kopii pewnego obrazu i starały się zwisać najładniej jak
            > potrafiły. Czasem któryś cichutko zacykał, gdy gałąź wbijała się zbyt mocno w
            > werk, ale dzisiaj było inaczej. Dzisiaj Mistrz dokona wyboru...

            "Ich lizusostwo budzi we mnie narastające obrzydzenie" - pomyślał i stłumił narastające w nim obrzydzenie. Niedbale
            zerwał najdojrzalszy chrononaleśnik i z premedytacją, nieubłaganie zaczął przesuwać wskazówki do tyłu. Rozbłysło
            ohydne, trupiofioletowe (a może sine?) światło, niebo zaczęło pulsować głuchym łoskotem, przez trzęsawisko
            przebiegła obłąkana z bólu płonąca żyrafa, rycząc przeraźlwie: "VELAZQUEZ! VELAZQUEZ!" Ziemia otwarła się pod
            jego stopami przy idiotycznie piszczących dźwiękach "Ground Beneath Her Feet"...


            ponieważ, kochana Efko, zostaliśmy sami we dwójkę do powieści (kto jeszcze?), spróbowałem trochę zbliżyć sie do
            Twojego onirycznego stylu, ale na razie nie bardzo mi to wychodzi. Nie piszmy lepiej o problemach z finansowanie
            nauki... to moja przyszłość i to doprowadza mnie do szału - chyba, że uda mi się przynajmniej "na trochę" opuścić
            niegościnne mury duńskiego więzeienia...
            • Gość: marsha Re: bezsenność w Krakowie-nasz ulubiony c.d. IP: *.kask.net.pl 12.07.01, 23:27
              niestety nie dopiszę cd opowieści,bo mnie wena opuściła,ale zaznaczam kropeczką
              swoją obecność na krakowskiej bezsenności

              "."

              pozdrowienia z księżycowego Wrocławia!
              • Gość: karbol Re: bezsenność w Krakowie-nasz ulubiony c.d. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 00:31
                Gość portalu: marsha napisał(a):

                > niestety nie dopiszę cd opowieści,bo mnie wena opuściła,ale zaznaczam kropeczką
                >
                > swoją obecność na krakowskiej bezsenności
                >
                > "."
                >
                > pozdrowienia z księżycowego Wrocławia!

                A księżyc półgębkiem usmiecha się do Was...
                Gaduły, oj, miłe gaduły.
                haj.

            • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-nasz ulubiony c.d.i koniec ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.01, 00:28
              Gość portalu: tadek napisał(a):

              > Gość portalu: efka napisał(a):
              >
              > >
              > > Otrząsnął się nagle - jak mokry pies - z tych ponurych myśli, wyrzucił
              > > przedostatniego biełomora i sięgnął po zegarek. Nie wiedział który wybrać,
              >
              > > zerkały na niego nieśmiało i delikatnie poruszały wąsikami wskazówek. Wied
              > ziały
              > > ,
              > > że są modelami do kopii pewnego obrazu i starały się zwisać najładniej jak
              >
              > > potrafiły. Czasem któryś cichutko zacykał, gdy gałąź wbijała się zbyt mocn
              > o w
              > > werk, ale dzisiaj było inaczej. Dzisiaj Mistrz dokona wyboru...
              >
              > "Ich lizusostwo budzi we mnie narastające obrzydzenie" - pomyślał i stłumił nar
              > astające w nim obrzydzenie. Niedbale
              > zerwał najdojrzalszy chrononaleśnik i z premedytacją, nieubłaganie zaczął przes
              > uwać wskazówki do tyłu. Rozbłysło
              > ohydne, trupiofioletowe (a może sine?) światło, niebo zaczęło pulsować głuchym
              > łoskotem, przez trzęsawisko
              > przebiegła obłąkana z bólu płonąca żyrafa, rycząc przeraźlwie: "VELAZQUEZ! VELA
              > ZQUEZ!" Ziemia otwarła się pod
              > jego stopami przy idiotycznie piszczących dźwiękach "Ground Beneath Her Feet"..
              > .
              >
              >
              > ponieważ, kochana Efko, zostaliśmy sami we dwójkę do powieści (kto jeszcze?), s
              > próbowałem trochę zbliżyć sie do
              > Twojego onirycznego stylu, ale na razie nie bardzo mi to wychodzi. Nie piszmy l
              > epiej o problemach z finansowanie
              > nauki... to moja przyszłość i to doprowadza mnie do szału - chyba, że uda mi si
              > ę przynajmniej "na trochę" opuścić
              > niegościnne mury duńskiego więzeienia...

              Pozbierałam wszystkie fragmenty i jest to całkiem zgrabny materiał na klip...
              gdyby poskładać to w scenariusz - bo wręcz temat kusi. Wątki logicznie się
              pozamykały, mamy prolog, rozwinięcie, zaskoczenie, rozwiązanie i epilog -
              klasycznie. Ten 1 rozdział uważam za zamknięty - a oto efekt.

              Tytuł: Noc
              Autorzy: znani
              Suche liście i zeschłe gałęzie trzeszczały pod
              stopami; nawet idąc na palcach nie można było poruszać się bezszelestnie. Nie
              było też wystarczająco ciemno - w zimnym i martwym świetle księżyca wszystkie
              widoczne, zdawałoby się, z drugiego końca lasu. Jeśli dodać do tego niesamowicie
              długie i niespokojne cienie, to nie sposób było nie czuć się jak aktor w świetle
              punktowego reflektora.
              Zamykam oczy, powidok kłującego światła staje się bardziej drażniący niż przedtem.
              Otwieram oczy - cienie stają się migotliwe, szarosrebrne, jest ich więcej niż
              przed chwilą...
              Wniosek - teraz nie należy zamykać oczu, nawet na chwilę. Przyciskam się do pnia
              drzewa i usiłuję przekraść się wzdłuż szpaleru młodej świerczyny, ale trzask
              ściółki zdradza każdy mój krok. Cienie otaczają mnie coraz bardziej,
              uderzam głową o coś twardego i czuję, jak po policzku spływa mi krew.
              Czuję pod palcami dziwne zimno. To pięć niebieskich, lekko fosforyzujących
              śladów. Sprawdzam palcami drugiej dłoni - ciepłe i suche. Uderzam głową jeszcze
              raz....przypomniała mi się wczorajsza noc?... Plama. .Dziura. Szara smuga
              dymu...szyderczo żarzący się niedopałek papierosa przykładałeś raz po raz do
              szarego cienia leżącego u twych stóp, na dywanie, niegdyś zapewne szkarłatnym.
              Lekki
              dymek unosił się ponad, niosąc wraz z mdłym zapachem wspomnienie. .Kolejno
              wypalane otwory układały się w jeszcze nie do końca zrozumiały wzór...
              cuci mnie potworny ból, kły wbijają się w moją łydkę! Mój Boże, jak bardzo
              chciałbym poczuć jeszcze kiedyś zapach twojego papierosa, zrozumieć prostą
              przepowiednię, którą wypaliłeś na dywanie, dwadzieścia cztery godziny wcześniej,
              a jakby w innym życiu! Podrywam się obłąkany ze strachu, cieni już nie ma, jest
              wściekłe i oślepiające światło, dookoła mnie szczekanie i skowyt. Nie mogę
              uciekać. Łydka krwawi i kuleję. „Żywcem mnie nie dostaną” - myślę sobie i rzucam
              się do niemal całkiem ukrytego pod gnijącymi liśćmi strumyka. Smród i szlam
              odbierają mi oddech. Może uda się ukryć, przeczekać,
              przywarować?
              Widzę ich...spotkanie - jak zwykle nad rzeką - wśród zarośniętych jałowcem
              ruin. „V” na spleśniałych i omszonych murach kreślił magiczne, zrozumiałe tylko
              dla niego, znaki. „Z” zaś rejestrowała wszystko swym czarnonosym „Canonem”.
              Alkohol, gęste od dymu z papierosów powietrze, ktoś ukradkiem przypalający
              jointa, seks w mrocznym zaułku...Wszyscy byli już dobrze wstawieni, gdy pojawił
              się ON. Nie był sam. Znowu. Poczułem na karku czyjś przyspieszony oddech... no
              tak, znowu tylko na moment przestałem być czujny! Kiedy ja wreszcie zapanuję nad
              tymi retrospekcjami?
              Nie zdążyłem się już nawet odwrócić - ciężka łapa wbija mnie w błotniste wody
              strumienia, krztuszę się i rozpaczliwie podrywam spod warstwy cuchnących liści, w
              tym samym momencie czuję, jak piorun uderza w mój splot słoneczny. Padam bezsilny
              w śmierdzącą maź i rozpaczliwie usiłuję złapać powietrze. Płuca, rozbita głowa,
              rozszarpana łydka... jestem dygoczącym z zimna strzępem bólu. Słyszę nad sobą
              ciężkie kroki i spokojny, przerażający głos:
              - Wstawaj!
              ON! Mogłem się od razu domyślić - kto inny ma taki cios?

              Wstawaj - bez sensu te twoje gesty. Odkąd zacząłeś w kącie ogrodu zapuszczać to
              swoje bajoro, wiedziałem, że to bydlę tam wejdzie i będzie na ciebie czekać.
              Zawsze tak samo śmierdzi o zmroku, tylko teraz te bąble na powierzchni trochę
              bardziej fioletowe. Tym razem w którą łydkę się wżarł? Chcesz papierosa? Podaje
              mi wypalonego do połowy papierosa bez filtra, zaciągam się mocno, dym wypełnia
              mnie od pięt po czubek głowy, powoli wypuszczam go nosem, to jakbym miał krwotok,
              nic nie widzę przez ten dym, wydech nie ma końca, stałem się źródłem mgły, pytam
              sam siebie gdzie się podział wdech, bo zwykle wydech z wdechem idą w parze, a tu
              jakby ten dym się nie kończył, jakby wszystko miało ze mnie ulecieć, i to by było
              w sumie miłe, ale gdzie tam, w końcu zaczynam się krztusić, a on z pretensja w
              głosie mówi:
              - Stary, nie kiś kiepa, daj macha.
              Oddaję mu tego szluga. Co za świństwo! Zapomniałem, że odkąd wrócił znad Bajkału,
              pali tylko biełomory.
              - Z kim właściwie byłeś wtedy nad rzeką? - usiłuję zapytać, ale głos odmawia mi
              nie tylko posłuszeństwa, ale nawet elementarnej współpracy. Patrzy na moją
              bezradną walkę z uwędzonym gardłem i uśmiecha się tym swoim strasznym uśmiechem
              bez uśmiechu. Ten uśmiech właśnie przykuł moją uwagę dobrych parę lat temu na
              rejsie po Kanale Gliwickim. Różni ludzie go zagadywali, bo był na tym spacerowym
              statku, nazwy nie pamiętam, zdaje się „Kazio” czy „Stasio” czy jakoś tak,
              barmanem. I jak tylko się uśmiechał, to jego rozmówca nagle tracił wątek,
              zabierał co tam miał i zmykał w kąt sali. Przyciągany jakimś fatalnym magnetyzmem
              podszedłem wtedy do baru zastanawiając się, czy ja zniosę ten uśmiech. Ale on się
              wtedy do mnie nie uśmiechnął. Aż do teraz.
              - Nad rzeką ? A jak myślisz? Przecież doskonale wiesz, że z Klonowcem. Gdyby
              nie te twoje biełomory, to siedziałby zupełnie spokojnie, a tak, to się spienił
              na fioletowo i zaczął kąsać! Nie może się zdecydować na płeć - siedzi w tym
              bajorze i czeka na natchnienie - a tu biełomory...a po co ty tak za nami ciągle
              łazisz?
              Jak się Klonowiec namyśli, to sam zobaczysz co wybrał - spaaadaj...
              Robi mi wodę z mózgu. Przecież to on pali biełomory!
              - Stary, myślę, że coś przede mną ukrywasz! - rzucam znienacka, zaskakując nawet
              samego siebie. Nie mogłem chyba powiedzieć nic bardziej idiotycznego i mam swoją
              chwilę cichej satysfakcji: nawet ON wygląda na ogłupiałego. Niestety, tylko przez
              chwilę. Poszedł sobie wreszcie - to co...? Bawimy się w bąble ? No wyłaź z tego
              błota i podmuchaj trochę od spodu...no jeszcze troszkę - fuuu! Jeszcze raz, ale
              delikatnie, żeb
              • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-nasz ulubiony c.d.i koniec ! cd.końca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.01, 00:42
                to c.d końca - następne 2 stroniczki:
                - Stary, myślę, że coś przede mną ukrywasz! - rzucam znienacka, zaskakując nawet
                samego siebie. Nie mogłem chyba powiedzieć nic bardziej idiotycznego i mam swoją
                chwilę cichej satysfakcji: nawet ON wygląda na ogłupiałego. Niestety, tylko przez
                chwilę. Poszedł sobie wreszcie - to co...? Bawimy się w bąble ? No wyłaź z tego
                błota i podmuchaj trochę od spodu...no jeszcze troszkę - fuuu! Jeszcze raz, ale
                delikatnie, żeby nie pękł. Jest - piękny, śliski, lśniący jak rtęć. Raz – dwa –
                trzy – kłujesz - ty.....no nie!!! Nie traaafił! Nie uciekaj.....
                Patrzę, jak ON bawi się z bąblami w migocącym błocku i pomału uświadamiam sobie,
                że moje życie tutaj stało się kompletnie surrealistyczne. Wieczorne pościgi
                pokrzakach, klonowce błotne niezdecydowane co do swojej tożsamości seksualnej,
                idiotyczne retrospekcje, byli barmani ze statków wycieczkowych o perwersyjnych
                uśmiechach, biełomory, canony, seks, narkotyki i przemoc... Trzeba skończyć z tą
                absurdalną breją. Może popełnić samobójstwo? Albo zostać pustelnikiem? O, to jest
                kuszący pomysł. Wyjeżdżam z tego metaforycznego i dosłownego bagna. Będę
                medytował wysoko w górach... chociaż nie, tam są niedźwiedzie i turyści, nie
                wiem, co groźniejsze. Zostanę pustelnikiem równinnym; podobno coś jeszcze zostało
                z Pustyni Błędowskiej. W każdym razie posłucham Heraklita: wyjeżdżam gdzieś,
                gdzie moja dusza trochę się wysuszy.
                Otrząsnął się nagle - jak mokry pies - z tych ponurych myśli, wyrzucił
                przedostatniego biełomora i sięgnął po zegarek. Nie wiedział który wybrać,
                zerkały na niego nieśmiało i delikatnie poruszały wąsikami wskazówek. Wiedziały,
                że są modelami do kopii pewnego obrazu i starały się zwisać najładniej jak
                potrafiły. Czasem któryś cichutko zacykał, gdy gałąź wbijała się zbyt mocno w
                werk, ale dzisiaj było inaczej. Dzisiaj Mistrz dokona wyboru...
                -„Ich lizusostwo budzi we mnie narastające obrzydzenie” - pomyślał i stłumił
                narastające w nim obrzydzenie.
                Niedbale zerwał najdojrzalszy chrononaleśnik i z premedytacją, nieubłaganie
                zaczął przesuwać wskazówki do tyłu. Rozbłysło ohydne, sine światło, niebo zaczęło
                pulsować głuchym łoskotem, przez trzęsawisko przebiegła obłąkana z bólu płonąca
                żyrafa, rycząc przeraźlwie: „VELAZQUEZ! VELAZQUEZ!” Ziemia otwarła się pod
                jego stopami przy idiotycznie piszczących dźwiękach „Ground Beneath Her Feet”...
                koniec...
                • Gość: tadek wyrazy uwielbienia dla Efki IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 06:04
                  Efka, jesteś wielka! tylko na Ciebie można liczyć in this flesh-made world... Bądź błogosławiona, dobra kobieto, za
                  cała swą pracę, obyś zebrała jej obfite żniwo...
                  • Gość: Santa Dla Tadeusza IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 22:40
                    Zbyt szybko oceniłeś mnie i sytuację.Rozumiem i nie dziwię się.Pewnie nie
                    odezwiesz się ale wysłuchaj mnie. Nie wiem co ze mną będzie i jak wszystko się
                    potoczy.Znam GO od dawna,to ta moja planeta. Były
                    nieporozumienia ,niejasności ,zrobiłam to co Ty dzisiaj ..zniknęłam.Być może
                    masz rację z tym oszukiwaniem ,chociaż ON twierdzi,że to zbieg
                    okoliczności.Ciężko drugi raz komuś zaufać.Mylisz się z pewnością co do
                    jednego..nie jestem ziemianką i dlatego ciągle mam problemy.Nie próbowałam Cię
                    podrywać ani oszukiwać.Miałam nadzieję że z tych enigmatycznych maili
                    wychwycisz sens.Jeśli opacznie mnie zrozumiałeś to...(cholera!)przykro mi.Ty
                    wyciągnąłeś do mnie rękę kiedy byłam w potrzebie a ja...Tadeusz,bardzo Cię
                    lubię i szanuję.jesteś wspaniałym,wrażliwym facetem .Myślałam ,że może
                    zostaniemy przyjaciólmi ..no cóż.Wiem że masz żal do mnie .Gówno ci to pomoże
                    pewnie ,ale przepraszam jeśli sprawiłam Ci przykrość.S Ps.Przepraszam ,że tu
                    weszłam ale nie wiedziałam gdzie Cię szukać,dopiero tu trafiłam na świeży ślad.
                    • Gość: tadek Re: Dla Tadeusza IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 13:25
                      Santa, SPOKOJNIE, TO TYLKO AWARIA! Nic się nie stało!
                      • Gość: santa Re: Dla Tadeusza IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 16:32
                        :-)
    • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-remanent IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.07.01, 02:16
      Kiedyś takie wywieszki usprawiedliwiały zamknięcie sklepiku na czas
      nieokreślony. Była także inwentaryzacja, przyjęcie towaru, deratyzacje różne i
      zaraz wracam...oraz w pewnej letniskowej wsi pod Tatrami "sklepowa we wtorki
      daje od tyłu" (autentyk!).
      Otóż wynika z naszego remanentu, że zbliża się kryzys tożsamości regionalnej
      uczestników wątku. T. definitywnie - jak się zdaje przeniósł się w inne strony,
      a reszta bezsennych nie jest z Krakowa.
      Aby nie podzielić losów sklepowej - harmonogram nawiedzeń forum - oddalam się
      na czas jakiś.
      • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie-remanent IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.01, 02:39
        nie przenioslem sie nigdzie, efko... ale jezeli Ty jestes nieobecna, to musialbym rozmawiac na tym watku sam ze
        soba, co praktykuje czesto, ale nie potrzebuje do tego Internetu!
        wierze, ze ten watek i u nas sie kiedys odrodzi... kiedy nasze forum przestanie byc tak przerazliwie ospale.
        • Gość: FK Re: bezsenność w Krakowie-remanent IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.07.01, 00:11
          Gość portalu: tadek napisał(a):

          > nie przenioslem sie nigdzie, efko... ale jezeli Ty jestes nieobecna, to musialb
          > ym rozmawiac na tym watku sam ze
          > soba, co praktykuje czesto, ale nie potrzebuje do tego Internetu!
          > wierze, ze ten watek i u nas sie kiedys odrodzi... kiedy nasze forum przestani
          > e byc tak przerazliwie ospale.

          A my zaczynamy V edycję, bo wieczory będą coraz dłuższe - pragnę tylko zauważyć...
          • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie-remanent IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.01, 01:51
            > A my zaczynamy V edycję, bo wieczory będą coraz dłuższe - pragnę tylko zauważyć...

            ... i cóż ja na to poradzę? :-)
            • Gość: FK Re: bezsenność w Krakowie-remanent-już niedługo... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.01, 21:53
              Gość portalu: tadek napisał(a):

              > > A my zaczynamy V edycję, bo wieczory będą coraz dłuższe - pragnę tylko zau
              > ważyć...
              >
              > ... i cóż ja na to poradzę? :-)

              Pozostają eksperymenty...
      • Gość: fnoll Re: bezsenność w Krakowie-remanent-puk,puk! IP: *.horten.folkebibl.no 28.07.01, 10:49
        cholera, znowu zamkniete, te malopolskie szlachetki to by
        tylko proznowaly i na gotowe lazly, a pracowac komu?
        wezme sie chyba i wyprowadze... gdzie te psiekrwie sie
        rozlazly? gdzie one som? piwo zlopia po piwnicach beknieciami
        kruszac podstawy wawla? sodomia i gomoria...

        ale coz - essa essa bjutiful - jak to mawiala pewna windziarka z palacu kulturwy

        a co to znaczy?

        to nic nie znaczy, bo to nie po naszemu

        pozdrowka i dobrze wam radze - nie kirajcie zbyt wiele rozpuszczalnika ;-)))
        • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie-remanent-puk,puk! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 17:36
          miło coś od Waszeci słyszeć, choćby i nie nocą. Wyprowadzką nie strasz, boś przecie teraz i tak nad fiordami,
          Ojczyzny naszej prapolskiej wyrodku.
          • fnoll Re: bezsenność w Krakowie-remanent-puk,puk! 20.08.01, 12:31
            bo kazdy wyrodek lubi wypic miodek, hej
            a za granica ojczyzny dla tego co matkowizne lubuje noc wszedzie i
            o kazdej dnia porze, o boze
            i jestem absolutnie bezsenny w tym momencie, kompletulnie
            drogi tadku-zajadku ,-)

            na nute: matka, matka, matka, respektuj idealy sierpnia
            matka, babka, ciotka polska
            solidarnosc, solidarmosc, solimarnosc, solej!
    • Gość: efka Re: bezsenność w Krakowie-na drugą nóżkę... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.07.01, 00:22
      Pierwsza setka za nami...wobec tego zaczynamy pracować na drugą setkę. Czy
      fnoll maluje coś gdzieś na północy? Mam za sobą wakacyjne malowanie na
      południu. Miało być winobranie, ale terminy się poplątały i wylądowaliśmy w
      szowinistycznej, konserwatywnej, zaściankowej i brudnej południowej Francji. Do
      dzisiaj czuję rozgrzany fetor kocich szczyn na wąziutkich ulicach miasteczka G.
      koło Montpelliere...Łaskawie pozwolono nam malować wielkie magazynowe wrota,
      kaloryfery i wszystko co drewniane we wnętrzu na kolor "blou astral"- błękit
      niebiański/gwiaździsty jak kto woli...I to drugi zapach, który kojarzy mi się z
      wakacyjną pracą. Oczywiście przed i po było bajkowo!
      • Gość: tadek Re: bezsenność w Krakowie-na drugą nóżkę... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 01:53
        co do fnolla - zgadłaś, ale niech wypowiada się w swoim imieniu
        nie wiem, której Francji bardziej nie znoszę - szowinistycznej i zaściankowej czy paryskiej... na szczęście są
        przyjemniejsze kraje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka