Gość: wars
IP: 12.26.29.*
06.07.01, 03:38
Istotnie jest to pewnego rodzaju prowokacja. Ale nie zalezy mi bynajmniej na
dyskusji poleajacej na rzucaniu miesem. Chcialbym zeby temu problemowi tzn.
warszawki czy krakowka przyjrzec sie powaznie, tak jak socjolog zajmuje sie
chociazby subkulturami. Kazdy, kto mieszka lub mieszkal w duzym czy malym
miescie, a nawet na wsi zauwazyl, ze tworzy sie tam tzw.elita. W Krakowie jest
to krakowek, czyli osoby zyjace tam od pokolen. W Krakowie wlasnie to sie wsrod
elity liczy najbardziej (drzewo genealogiczne). W warszawie z wielu wzgledo
jest inaczej. Tutaj licza sie przede wszystkim pieniadze, dobra praca. Niewazne
skad sie jest, jesli masz kase jestes ok. W Warszawie bowiem niewiele jest
Warszawiakow "prawdziwych". Z tego tez powodu krakowek gardzi warszawka i na
odwrot. Jedni maja kase drudzy pochodzenie. Chodzi o to czy zauwazyliscie
wlasnie takie zjawiska czyli warszawka, krakowek i inne. Ja tak, stad moj
pomysl na mala dyskusje.