Gość: T
IP: *.digital.co.uk
01.10.01, 16:02
Motel w okolicy Klagenfurtu w Austrii. Pięć rzędów miejsc parkingowych, w
większości pustych, rząd najbliższy wejścia przeznaczony dla niepełnosprawnych -
osiem stanowisk z wymalowanym niebieskim wózkiem. Przed wejściem w samochodzie
dwóch policjantów.
Podjeżdza samochód na polskich numerach, mija wszystkie wolne miejsca i staje
na stanowisku dla niepełnosprawnych, najbliżej wejścia do hotelu. Do
wysiadającego Polaka podchodzi policjant i grzecznie informuje, że to jest
miejsce dla inwalidy, że chyba nie zauważył oznaczenia, i że bardzo prosi o
przestawienie samochodu. Na to Polak odpowiada, że zauważył, ale on tylko na
chwilę - zje kolacje i jedzie dalej. Policjant z wrażenia robi głupią minę, ale
nadal grzecznie prosi, żeby jednak przestawić auto. Mina Polaka wskazuje, że
nadal nie wie o co tyle zamieszania. Wsiadając do samochodu pyta, czy w Austrii
mają aż tak dużo niepełnosprawnych? Policjantowi z wrażenia opadają ręce i nic
nie odpowiada. Mnie też opadają i najchętniej rozpłynąłbym się w powietrzu, aby
nikt nie zauważył, że też jestem z Polski.