gph
16.12.05, 10:27
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3070631.html
Danka przed laty nazywała się Hujarska, a nie Hojarska - mówi sąsiadka
posłanki Samoobrony, mieszkającej we wsi Lubieszewo koło Nowego Dworu
Gdańskiego. - Chodziłam do klasy z siostrą jej męża, to wiem na pewno.
Danka nazwisko Hujarska miała po mężu, ale już po ślubie je zmienili. Nie
wiem dlaczego to zrobili. Tu wszyscy znali i szanowali rodzinę jej męża i
nikomu by nie przyszło do głowy, żeby stroić sobie z nich żarty.
Danuta Hojarska zaprzecza: - Nazywam się Hojarska. Ale jeśli pan chce może
pan spróbować zapytać mojego zmarłego męża kiedy i dlaczego zmieniał nazwisko.
Swojego nazwiska za obraźliwe nie uważali teściowie Danuty Hojarskiej. Oboje
zmarli kilka lat temu i pochowani zostali na cmentarzu w Marynowach jako
Hujarscy. - Nie wiem kiedy i dlaczego Hujarscy zmienili się w Hojarskich -
twierdzi proboszcz miejscowej parafii. - Jestem tu na parafii od czternastu
lat i Danutę znam jako Hojarską. Z Danką dobrze żyję i chciałbym, żeby tak
pozostało. Dlatego nie mam nic więcej do powiedzenia w tej sprawie.
Ze zmiany nazwiska żartują sobie za to miejscowi działacze Samoobrony. - Tu o
tym wszyscy słyszeli - mówi Czesław Kiernozek. - Oficjalnie nikt sobie z pani
Danuty żartów nie robi, ale za plecami, w domach, to wiadomo, niektórzy się
śmieją. Mnie nigdy by nie przyszło do głowy, żeby z tego żartować, bo sam mam
nazwisko, z którego złośliwi mogliby się śmiać.
- Dlaczego?
- Bo kiernoz to wieprz zapładniający maciorę. Ale czy to jest powód, żeby
zmieniać nazwisko? - odpowiada Kiernozek.