Dodaj do ulubionych

Jesteście bez serca

IP: *.stk.net.pl 27.12.05, 13:44
Panie Mariuszu,
Jakże bolesna, bo jakże prawdziwa Pańska historia... Zastanawiam się dlaczego
tak właśnie sie dzieje, dlaczego ci, których kochamy najbardziej,
najdotkliwiej nas ranią? Myślę, ze nie jest Pan odosobniony w takich
wigiliach, że słowa, które pan usłyszał, niejednemu było dane słyszeć. Wpaja
się nam, że dzieci nie dla siebie, lecz dla świata chowamy. Bo taka jest
kolej rzeczy, nikt tego nie zmieni. Może czasem warto zapomnieć o dziecku,
spojrzeć w siebie i powiedziec sobie głośno, wyraźnie - ja też żyję? Dzieciom
należy dawać miłość, uczyć je miłości, bo to, co od nas, rodziców dostaną,
zwraca się nam po stokroć. Tylko czy my - rodzice nie dajemy czasem
wszystkiego innego, zamiast miłości... Bo miłość przecież to nie kolejne
czesne na studia, pieniądze na kolejne spodnie, czy bilet do kina. MIłość, to
krótka bajka przed snem, nawlekane wspólnie owoce jarzębiny na nitkę, łzy
otarte bez słowa, rysunki dziecka zamknięte w pudełku. Może źle myślę, może
inaczej odbieram ten świat, ale tak właśnie definiuję miłość. Serca naszych
dzieci są takie,jak sami je ukształtujemy. Życzę Panu,aby odkrył pan na nowo
serca swoich bliskich. A oni Pańskie.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka