Dodaj do ulubionych

Ile żółtego sera w żółtym serze?

04.01.06, 21:48
Przede wszystkim kupowanie w Polsce żółtego sera przypomina ruletkę albo
raczej kupowanie kota w worku: nigdy nie wiadomo na co się trafi. Kupując ten
sam "gatunek" sera (np. gouda), od tego samego producenta, można kupić goudę,
salami, cheddar albo ementaler - oczywiście w przybliżeniu, bo nie są to
stricte wspomniane gatunki, a jedynie "substancje" najbardziej je
przypominające ;) Nie wspomnę tu o trafiających się "wynalazkach" typu
"plastelina" albo "superekspres" (tj. "prawie dojrzały"). Z takimi wybrykami
producentów nie spotkałem się ani w Austrii, ani w Niemczech, ani w Belgii,
ani we Francji, ani na Islandii. Może to jakaś "słowiańska specjalność"? ;\
Obserwuj wątek
    • Gość: zizitop Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.autocom.pl 05.01.06, 08:43
      już TESCO to jak widzę przoduje w "produktach", kiedyś na widok produktu
      seropodobnego śmiałem się cały weekend. Przecież ten "ser" nawet wyglądał
      inaczej/kolor/. Nie polecam TESCO. Tesco to dziadostwo.

      A takiego oszukiwania na produktach jakie jest obecnie to nigdy w Polsce nie
      było. Stąd potem uczulenia u dzieci, problemy ze zdrowiem, ect
      • titta Produkt seropodobny... 05.01.06, 15:14
        Chmm...moze nie mam racji ale mysle ze w tym przypadku nie ma sie z czego
        smiac. Sa przeciez weganie.
        Rozmowa przed "wigilia" (jak najbardziej niepostna) w pracy:
        -A co beda jesc wegetarianie?
        -Jest ser.
        -A Henryk? (jest weganinem i nie je nic co pochodzi od zwierzat)
        -Salate?
        A taki produkt seropodobny rozwiazal by sprawe...nie mowiac juz o tofu...
      • zbynek Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? 05.01.06, 20:56
        nie tylko TESCO, bo widziałem te wynalzki także w Carrefour i Auchan, ale zawsze
        było to zaznaczone na etykiecie
    • jarek_zielona_pietruszka Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? 05.01.06, 10:39
      Nikt w Polsce nie kontroluje marketów i dzięki temu mogą robić co chcą.
      Wszystkie organy kontrolne muszą prosić o pozwolenie na kontrolę, było o tym
      głośno swojego czasu. W pogoni za zyskiem sprzedają badziewie pod nazwą dobrego
      produktu. Producenci są zmuszani do produkowania badziewia, bo markety narzucają
      im zaniżoną cenę. Później, gdy już wyprodukują badziewie dla marketów i jeszcze
      im zostanie to sprzedają do dobrych, normalnych, małych, polskich sklepów, które
      kupując niewielkie ilości towaru w hurtowni często kupują kota w worku. A
      sprzedać to draństwo muszą, nie mają takiej siły przebicia jak markety.
      Czy w czasach, gdy nie było marketów był taki stopień rozpowszechnienia
      produkcji badziewia i to w każdej dziedzinie - odpoweim oczywiście nie. Nikt nie
      kupiłby takiego draństwa. Ludzie wiedzieli jeszcze wtedy co jest dobre. Teraz
      głupie reklamy i głupia świadomość wpojona głupim ludziom, że w marketach jest
      taniej lepiej i wygodniej spowodowała taką właśnie sytuację. Ci którzy teraz
      płaczą, że jest niska jakość niech idą sobie do marketu i dalej tam kupują
      badziewie czy to podrabiany ser czy bezmięsną wędlinę, pieczywo z gipsu, czy też
      inne produkty które swój pierwowzór przypominają tylko z wyglądu.
      ostatnio miałem podobny problem z cukrem. sąsiad kupuje w marketach i
      stwierdził, że cukier kupiony w markecie nie jest taki słodki jak kupiony w
      normalnym sklepie. Ja zbadałem sprawę i potwierdzam ten z marketu jest bardziej
      miałki i mniej słodki.
      Takie przykłady można mnozyć na pęczki. w każdej dziedzinie jeżeli jest potrzeba
      można wyprodukować badziewie jeżeli jest na to zbyt. A największym odbiorcą
      badziewia są markety, dlatego uważam, że to tylko one są odpowiedzialne za to co
      dzieje sie na naszym rynku. W innych krajach są rozwinięte organizacje
      konsumenckie i inne organa kontrolne, które pilnują jakości towarów, dlatego
      dysproporcje między dobrym produktem, a tym z marketu są mniejsze. U nas jest
      wolna amerykanka i każdy kto ma szmal robi co chce i niczym się nie przejmuje,
      no chyba, że ma pecha tak jak niedawno Constar, ale słyszałem ,że dalej robią
      swoje tylkopod inną nazwą ku zadowoleniu klientów tesco czy innych żygantów. I
      tym optymistycznym akcetem kończę swój wywód. pozdrawiam
    • Gość: ok Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.chello.pl 05.01.06, 11:20
      Pierwsze kroki niech skierują do sklepu Tesco przy ulicy Wielickiej. Jest tam
      sprzedawany ser żółty tzw. analogowy, to coś jest okropne i jestem pewien, że
      nie spełnia to żadnych norm!!! Ma smak plastiku!!! To jest pewniak dla
      inspekcji! To prawda co pisze przedmówca, w Polsce żółty ser za każdym razem ma
      inny smak, Edamski raz jest twardy i słony a innym razem gumowaty i kwaśny, tak
      samo Gouda, Salami i inne. Ludzie przecież to jest jawne łamanie prawa!

      Drugi produkt do zbadania to biały ser, sprzedawany w kostkach ofoliowanych pod
      marką Tesco, to coś nie jest napewno białym serem, trzecia sprawa to śmietana
      Tesco, która wylatuje z pojemnika w jednym kawałku!!! Ta sieć sama się prosi o
      kłopoty i jeszcze bezczelnie na każdym opakowaniu musi być napis "jakość
      kontrolowana". Takie bajeczki są dobre dla ludzi z podstawowoym wykształceniem.

      Wogóle inspekcja powinna zacząć od sprawdzania produktów pod markami własnymi
      sieci, bo np. czekolada Wawel zapewne będzie spełniała normy bo to inna
      kategoria produktów, naotmiast te produkty anonimowych producentów czy też
      nieznanych wogóle to jest porażka, i właśnie ta niska jakość sprzedawanych
      towarów powoduje, iż mimo mojego liberalnego podejścia do kwestii gospodarczych,
      jestem stanowczym przeciwnikiem istnienia hipermarketów w Polsce, powinno się to
      zlikwidować, a osoby odpowiedzialne za jakość towarów powinny mieć z życiorysie
      obowiązek wykazywania się tym, gdzie prawcowali i czemu zawinili, bo to jest
      kpina z klientów!

      Oczywiście wiem, że jest wolny rynek, i poprostu moge nie kupować tego, ale to
      jest nadużywanie nazewnictwa, te produkty powinny się nazywać tak jak kiedyś
      czekolada, czyli produkt sero-podobny, śmietano-podobny, itd!

      A tak przy okazji, czy publiczne informowanie o terminie przeprowadzania
      kontroli to jest coś normlanego?!? Bo dla mnie NIE! Może jeszcze pismo wysłać do
      dyrekcji hipermarketów z prośbą o zezwolenie na kontrolę co??? Ludzie co za
      kraj! No to teraz przez ten okres w marketach będziemy jedli normlane produkty,
      po czym skończą się kontrolę i wszystko wróci do normy, naprawdę nie wiem co za
      łebki pracują w inspekcji!
      • Gość: mk Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.ifj.edu.pl 05.01.06, 13:23
        Czasem to paskudztwo wystepuje pod nazwa "alternativ", np. w Carrefour.
        To wogole nie jest ser, tylko jakies swinstwo na bazie olejow roslinnych...
        A tak na serio, to zadne kontrole nie beda tak skuteczne jak klienci omojajacy
        badziewie z daleka.
        • Gość: mmx Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 00:36
          > Czasem to paskudztwo wystepuje pod nazwa "alternativ", np. w Carrefour

          Brrr - nie przypominaj mi tego. Raz kupilem z ciekawosci i sprobowalem - tego
          sie nie da jesc! No chyba, ze w celu wywolania odruchu wymiotnego. Ale w takim
          razie to powinni sprzedawac w aptekach.
      • Gość: tomeczek A gdy "porządna" firma produkuje dla supermarketu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 14:16
        Gość portalu: ok napisał(a):

        > i jeszcze bezczelnie na każdym opakowaniu musi być napis "jakość
        > kontrolowana". Takie bajeczki są dobre dla ludzi z podstawowoym wykształceniem.

        O co się wściekasz? Przecież nie napisali "Jakość wysoka" :) Kontrolują jakość
        czy jest odpowiednio niska :)

        > Wogóle inspekcja powinna zacząć od sprawdzania produktów pod markami własnymi
        > sieci, bo np. czekolada Wawel zapewne będzie spełniała normy bo to inna
        > kategoria produktów, naotmiast te produkty anonimowych producentów czy też
        > nieznanych wogóle to jest porażka

        Ostatnio w "pewnym" supermarkecie miałem do wyboru pieczywo tostowe "firmowe" z
        tegoż supermarketu oraz "markowe" z piekarni X. Po dokładniejszym obejrzeniu
        opakowań doczytałem się, że oba artykuły są produkowane... no gdzie? Oczywiście
        - w piekarni X !
        I teraz: czy obojętne jest który towar kupię (bo decyduje tylko cena a nie
        jakość), czy też firma X świadomie produkuje dla supermarketu produkt GORSZY
        jakościowo (i dlatego ten produkt jest tańszy)?
        • zbynek Re: A gdy "porządna" firma produkuje dla supermar 05.01.06, 21:00
          Nie bardzo mogę sobie wyobrażić tego w przypadku pieczywa, ale już ketchup czy
          musztardę można zrobić "rzadszą" dla marki własnej....
        • pawelwi Re: A gdy "porządna" firma produkuje dla supermar 05.01.06, 21:49
          Pracowałem wiele lat w firmie produkującej mrożonki rybne (paluszki, kostki
          panierowane itp). Firma, aby egzystować (mimo iż była drugim w Polsce
          producentem) musiała handlować z sieciami. Wymuszały one takie ceny, pobierając
          dodatkowe opłaty za "półkowe", gazetki itp. które powodowały,że wyroby dla nich
          MUSIAŁY być produkowane z gorszego surowca rybnego i z użyciem gorszego panieru.
          Wyroby sprzedawane pod własnym logo były zdecydowanie lepsze, można powiedzieć,
          normalne, natomiast te z tzw. marką własną (np. ARO) to był badziew.
          Tak samo jest napewno w przetworach mięsnych, mlecznych itd.
        • Gość: Arti tak, renomowani też produkują gorsze IP: 82.139.50.* 08.01.06, 00:46
          Szybciutko wyjaśniam, że niektórzy producenci uznawanych za dobre produktów,
          zawieraja umowy z sieciami handlowymi na produkcję tańszych ale w dużych
          ilościach i z gorszym składem jakościowym.
          Zadowoleni są wszyscy: Producent - moze się rozwijać, zwiększać obroty, gorsze
          produkty są pod inną marką więc nie pogarszają jego wizerunku, Sieć handlowa -
          znany i sprawdzony partner handlowy dostarczy również tańszy produkt, Klienci -
          bo w zależności od zasobności portfela mogą znaleźć coś dla siebie.
          Proste ?? :))
        • Gość: eeeee Re: A gdy "porządna" firma produkuje dla supermar IP: *.wolfson.cam.ac.uk 13.01.06, 22:35
          do tanszego pieczywa dodatkowo plują w czasie produkcji;
          no chyba ze robia to do drozszego;
          kwestia do ustalenia;
    • Gość: konsument Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 11:54
      ale nie zastanawia cię : ile tam płaci się za kilogram sera ? - a ile u nas
      w "Tesco" kosztuje kilogram "sera" ???

      za normalny produkt trzeba płacić normalną cenę...
      a za badziew masz cenę "dla polskiego motłochu"...

      NIGDY nie kupiłem i nie kupię produktu spożywczego w hipermarkecie !!!

    • Gość: wrg gdzie zgłosić takie oszustwo? IP: 195.20.110.* 05.01.06, 13:22
      Jeśli kupię ser który smakuje jak koci glut i smierdzi na kilometr to gdzie
      mogę to zgłosić? Do PIH? Czy oni sa w stanie coś zrobić? Czy muszą mi udzielić
      odpowiedzi pisemnej? Ile mam czasu na zgłoszenie a ile oni na odpowiedź?
      Będę wdzięczny za pomoc
      pozdrawiam
    • Gość: Ziggi Pyszne polskie produkty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:30
      Ciekawe skąd i na jakiej podstawie niektórzy politycy (Lepper, ale nie tylko)
      oraz publicyści wciskają nam ciemnotę pt. "Polska żywność jest wspaniała, dużo
      lepsza od "chemicznej" żywności w krajach Europy Zachodniej".

      Polska żywność jest albo bardzo droga, albo wstrętna. Nigdy nie wie się, co się
      dostanie, oszustów na rynku jest więcej niż "porządnych" wytwórców, kontrola
      żadna, żeby zjeść coś normalnego, trzeba płacić jak za jakiś luksus.

      Polski przemysł spożywczy upadł na psy, karmią nas syfem. Chleb czerstwieje po
      dniu, wędliny psują się w lodówce - już po dwóch dniach są obślizgłe, sery
      żółte są zupełnie niedojrzałe i pleśnieją, konserwy składają się głównie z łoju.

      Jak tak dalej pójdzie, to mimo propagandy sukcesu ludzie będą to całe gó..
      omijać z daleka - wolę zapłaciś 40 zł/kg za najtańszą szynkę z importu niż za
      wyrób krajowy w podobnej cenie.

      W poliskim sklepie "Koneser" sprzedają polskie wędliny z "małych masarni" -
      szynka dojrzewająca, w smaku podobna do parmeńskiej: 240-300 zł/kg - dużo
      droższa od oryginalnej Włoskiej !!! Niech spadają na drzewo !
    • cacaca Nie podają pełnego składu produktu. 05.01.06, 14:33
      Producenci unikają podawania pełnego skłsdu produktów. Jeśli by to robili,
      byłoby ok. Konsument chce wiedzieć, czy do sera dodano podpuszczkę zwierzecą,
      jakie ser zawiera barwniki, itp. Niech seropodobny ser będzie z czegokolwiek,
      byleby miał odany dokladny skład. Dotyczy to serów, ale również wszystkich
      produktów spożywczych. Czas zastopować nieuczciwych producentów - jedna
      kontrola na kilka miesięcy nie wystarcza.
      • Gość: Dorota z Oz Producenci celowo nie podają pełnych składów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 17:00
        Producenci celowo robią w balona klientów. A przecież wielu ludzi jest
        uczulonych na różne rzeczy, nie jada podpuszczki zwierzecej albo czegoś innego.
        Powinni mieć jasny wybór.
    • krakow Polskie "sery" smakują jak stearyna. 05.01.06, 14:35
      ...napisał kiedyś Makłowicz. Polskie sery są en bloc niejadalne. Wolę kupić 10
      dag madrigala za 25 zł/kg w almie niż 16 polskiej glutgołdy za 16. Jeżeli
      możecie - nie jedzcie tego. Klasycznie zagłosujecie portfelem.
      • Gość: MAr Re: Polskie "sery" smakują jak stearyna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 15:03
        Czas skończyć z mitem, że "polskia żywność jest zdrowa" (gdyby tak było, to
        dlaczego mamy tak niską średnią życia?)
        Polasy powinni we własnym interesie bojkotować polskią żywność. Polska żywność =
        oszustwo na ogromną skalę.
        • titta Re: Polskie "sery" smakują jak stearyna. 05.01.06, 15:18
          A moze tania zywnosc w innych krajach jest zdrowa?
          W Polsce mimo wszystko da sie jeszcze dostac "normalane" jedzenie za
          niewygorowana cene. Ale jak ktos kupuje ser za 11 zlotych, parowki za 6 to
          niech sie nie dziwi...
    • Gość: x Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 15:47
      [jestem tylko konsumentem...]
      ja polecam żółte sery mlekovity - na nich się jeszcze nie "przejechałem"
      • Gość: moni Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.acn.waw.pl 05.01.06, 16:16
        tez uwazam ze z mlekowity sa dobre sery np.sokól, mazdamer ale tez godny
        polecenia jest krolewski z kolna .niestety te sery w normalnym sklepie kosztuja
        ponad 20 zl. ale ja lubie smacznie zjesc niz udawac ze zjem
    • Gość: neo Producent tanich serów = McGywer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 15:52
      I to dosłownie. Producenci są lepsi od filmowego bohatera. Nie tylko robią coś z
      niczego ale jeszcze na tym zarabiają.
    • Gość: Ewa Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: 217.197.77.* 05.01.06, 16:12
      Podobnie jest min. z szynkami. Teraz się tak robi jedzenie, żeby było
      wyprodukowane tanim kosztem, więc mamy np. 50% szynki w szynce. Dlatego
      najlepiej tego nie jeść. Ja nie jem żadnych serów i masła ani szynek.
    • Gość: Darek Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.olsztyn.mm.pl 05.01.06, 16:19
      To prawda, że ser o identycznej nazwie może się krańcowo różnić. Na szczęście
      mam pewną wprawę w ocenianiu na podstawie wyglądu, więc nie boję się kupować.
      Jednak koniecznie chciałbym wiedzieć, jaki jest skład tych serów. Bo już mam
      dosyć nabijania w butelkę. Margaryny o zawartości tłuszczu 40%, napoje które nie
      mają ani jednego naturalnego składnika można ominąć. Na etykiecie jest skład.
      GMO niby powinna być wyraźnie oznaczana, ale nikt sobie z tego nic nie robi -
      wystarczy wziąść pierwszy lepszy tani olej z marketu - genetycznie modyfikowana
      soja. Wszystko małymi literkami, aby klient się nie przestraszył. A jak się
      skleja odpadki w "szynkę" to wiedzą tylko nieliczni. Kurczak niby składa się z
      kurczaka, ale ile hormonów wzrostu jest w mięsie tego pewnie nie wie nawet PIH.
      Mleko oddawane do mleczarni ma mieć tyle tłuszczu, że najbardziej zielona trawa
      tego nie zapewni. I nie ma co się oszukiwać, im dalej na zachód tym więcej
      chemii, hormonów i GMO. Tylko opakowania ładniejsze i chemia smaczniejsza;).
      Jedynie własny ogród i hodowla zwierząt może dać pewność, że w żywności nie ma
      żadnych "cudownych" dodatków.
    • Gość: kira Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 16:32
      przed swiętami kupiłam dobry ser Edamski z'Mlekovity'
    • Gość: azzi Na każdym produkcie powinien być pełny jego skład IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 16:57
      Każdy produkt powinien byc opatrzony etykietką zawierającą pełen skład: czy
      jest z podpuszczką zwierzęcą, czy ma konserwanty itd. oraz dokladny adres
      producenta (telefon, mejl) Wtedy będzie budził większy szacunek klienta. Dotycz
      to nie tylko sera.
      • jolunia55 Re: Na każdym produkcie powinien być pełny jego s 05.01.06, 17:39
        Często w sklepach kupowałam ser żółty/albo niestety podróbyżółtego sera/prosząc
        o pokrojenie w plastry.I to był błąd.Nie byłam w stanie doczytać się i dopytać
        ile było sera w serze.Odkąd dowiedziałam się o produktach seropodobnych
        leżących na półkach obok serów/a swoją drogą to przypomina komunistyczne wyroby
        czekoladopodobne/kupuję sery w całych blokach1,5kg i czytam uważnie etykiety
      • mrug Re: Na każdym produkcie powinien być pełny jego s 05.01.06, 18:35
        A w jaki sposób na serze krojonym może być podany jego skład?
    • Gość: Olka Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 17:36
      To straszne - teraz tylko trzeba zadawać następujące pytania:
      1) Ile sera w serze
      2) Ile masła w maśle
      3) Ile mleka w mleku
      4) Ile pieprzu w pieprzu
      5) Ile Kaczyńskiego w Marcinkiewiczu?:))))
      • Gość: LZ Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.interkom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 18:30
        Chyba ciężko żyć z takimi obsesjami. To artykuł o serze, nie o polityce.
      • Gość: kaziu Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 19:51
        dodał bym:
        ile Olki w ...kaziu
    • Gość: ewa Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 18:45
      Polskie żółte sery są w większości bardzo złej jakości. Nie jest prawdą ,że
      tylko te tanie są marne. Nie kupuję serów tanich. Zwykle płacę około 20 zł za
      kg (lub wiecej) i niestety, jem bez jakiejkolwiek przyjemności.Po prostu coś do
      chleba, zapychacz. Jakość żałosna. Czas skonczyć z oszukiwaniem klientów.
    • setorika Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? 05.01.06, 18:46
      I okazuje się, że obowiazujące do niedawna nasze stare "komunistyczne" normy
      były niezawodne! Moja ciocia była kontrolerem (po kierunku chemia spożywcza) i
      normy z lat osiemdziesiatych ściśle okreslały zawartość poszczególnych
      składników w produkcie, klasyfikując parówkę jako parówkę, ser jako ser, masło
      jako masło.
      A teraz każdy może zmielić pół tony papieru toaletowego, wsypać jakieś E, włożyć
      do sztucznej skórki i już mamy parówkę!
      • Gość: Antek Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 00:38
        Zgadzam sie - w tych przypadkach szczegolowe normy powinny obowiazywac!
    • Gość: WOmbat Niewolnicy mają przeżyć a nie roskoszować się IP: *.vline.pl / *.65.rev.vline.pl 05.01.06, 19:02
      Smak to wartość nie przewidziana przez "elity" na użytek zwykłego Kowalskiego. Kowalski ma przeżyć, ma pracować i ma być odbiorcą wszelakiego syfu jaki jest wydalany przez pseudo-polski przemysł. Niewolnikowi się nie płaci godziwego wynagrodzenia to i strawa nie musi być godna.
      • Gość: ja51 Re: Niewolnicy mają przeżyć a nie roskoszować się IP: *.asta-net.com.pl 05.01.06, 20:46
        Widzę, że nie ro(z)koszowałeś się czytaniem słownika ortograficznego..
    • suuuka Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? 06.01.06, 00:16
      No a już myślałam, że tylko ja mam z tym problem.
      Podpisuję sie pod wszystkim obiema rękami.
      Sery są o b r z y d l i w e.
      Nazwa polskiego sera nic nie znaczy, mam wrażenie że są etykietowane
      przypadkowo. W końcu zaczęliśmy jeść drozsze sery, acz kupowane w markietach,
      bo w lokalnym samie nie ma wyboru.
      Są chyba jakieś normy wg których robi się goudę czy edamski?
      A z nazw Gouda Alternatywna, Ser Analogowy, Mix Serowy z dodatkiem olejów
      roślinnych mam ubaw do tej pory.
      • Gość: Antek Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.acn.waw.pl 06.01.06, 00:40
        To tak samo jak z pseudo-maslem. Nazywa sie to "tluszczowa substancja do
        smarowania".
        • Gość: tojajurek Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 01:25
          A kto bada zawartość cukru w cukrze?
          A zawartość wody w mięsie wyraźnie ostatnio wzrosła.
          W końcu nie wiem też jaka jest zawartość czystej wody konsumpcyjnej w kranówie.

          To jest niepokojące.
          Chyba pomału zacznę się przenosić na wieś...
    • Gość: Jacek.K Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.chello.pl 06.01.06, 02:08
      No cóż a mnie się przypomina wyrób czekoladopodobny tylko,że 20 lat temu było
      to efektem komuny,a teraz to chyba już chyba zgniły kapitalizmm...
    • Gość: jol Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 03:58
      Nikt Ci nie każe kupować najgorszego, najtańszego chłamu. Prawda jest taka, że
      każdy bubel i syf znajdzie prędzej czy później swego amatora, więc tak naprawdę
      nie ma problemu. Jako wyrobiony konsument powinieneś wiedzieć, że coś jest nie
      tak z serem który kosztuje 10 zeta na kilo.
    • lipniak I tak polskie sery sa najsmaczniejsze. 06.01.06, 05:38
      Szkoda, ze Polacy w Polsce w to nie wierza.
      • Gość: ewa Re: I tak polskie sery sa najsmaczniejsze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 15:14
        Które? Bo ja nie znalazłam.
    • Gość: devonisch Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 06:35
      W Carrefourze byl taki ser i nazywał sie Gouda alternetywny. Syf jakiego malo
      na swiecie. Nie dalo sie z tego plastra ukroic. Teraz jest ser seropodobny.
      Czekamy na inne tego rodzaju wynalazki. Papierosy tytoniopodobne na bazie liści
      z drzew. Tak samo herbata na bazie polnej trawy lub ser biały na bazie cementu.
      Czekam na Wasze pomysły :)
      • tom_aszek Nie wywołuj wilka z lasu 06.01.06, 10:48
        Gość portalu: devonisch napisał(a):

        > Czekam na Wasze pomysły :)
        Siedź cicho bo wykraczesz! Jesli przedstawiciele superhipermarketów przeczytają
        jakieś pomysły, to takie produkty rychło się tam pojawią! :)
    • Gość: bibi Re: Ile żółtego sera w żółtym serze? IP: 212.33.81.* 06.01.06, 08:00
      A czy ktoś próbował robić z talich serów zapiekankę, albo na pizzę? Nie da się
      albo zasycha jak stary papier albo gotuje się i śmierdzi zgnilizną - ochyda. Co
      się w porobiło - za komuny ser to był ser, a wędlina wędliną. A to to ochłapy
      dla motłochu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka