Dodaj do ulubionych

Konflikt w Operze Krakowskiej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 01:33
to jest tragifarsa, prawda?
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 09:44
      Może ktoś z opery mi napisze. Czy to prawda, że facet na stanowisku dyrektora
      opery jest zwykłym księgowym?
    • Gość: zainteresowany Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: 217.8.182.* 10.01.06, 10:14
      Może ktoś jeszcze napisze o dyrektorze artystycznym,który chciał koniecznie
      mieć mieszkanie w Sheratonie,a śpiewacy,którzy byli be,po wzieciu prywatnych
      lekcji u dyrektora śpiewaka są już cacy
      Albo o dziwnej funkcji kierownika orkiestry/jakiś kolejny ewenement/ i
      osobie,która z kontaktów miedzyludzkich miałby szkolną pałe
      • Gość: ### Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.01.06, 15:42
        Kierownik orkiestry mnie nie dziwi.Już taką funkcję wymyślono w Płockiej
        Orkiestrze Symfonicznej.Natomiast kilka lat temu p.Kępczyński-dyr. TM ROMA
        wprowadził stanowisko pedagoga orkiestry !!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Maria Szywałowska Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.01.06, 12:25
      Od wielu lat jestem pasjonatką Opery nie tylko jako gatunku ale również jako
      naszej Krakowskiej sceny. Przyglądam się jej rozwojowi, sukcesom i porażką. To
      co czytam tutaj jest dla mnie bardzo smutną sprawą. Niestety wciąż istnieją
      tacy dyrektorzy dla których nie liczy się człowiek. Wiem, że naszym wspaniałym
      artystom ledwo starcza na życie zarabiają pensji po ok. 1000 zł brutto! a za
      spektakle dostają po 40 zł. Przecież to jest śmieszne! Panie dyrektorze to
      wstyd! Jak pan chce coś zrobić dla tych ludzi to nie ocenami ale dużą podwyżką
      a wtedy i oceny będą dużo wyższe. To się nazywa motywacja do pracy. Ponoć Pan
      dał dodatek motywacyjny pracownikom po 20 zł? Dobrze że w operze pracują
      artyści pasjonaci bo z pewnością bo na takie honorarium nikt świetny pracować
      już tu nie przyjdzie więc przyszłość Opery widzę pod dużym znakiem zapytania.
      Oglądałam ostatni koncert Opery z kopalni Soli, naprawdę wspaniale gra
      orkiestra Opery, znakomici muzycy. potem przeczytałam recenzje z Dziennika
      Polskiego ani słowa o fantastycznej grze pana na fagocie czy flecistów. jedynym
      stwierdzeniem Pani redaktor było pochwalenie dyrygenta tak jakby ludzie i
      soliści orkiestry nie istnieli a przecież ten sukces to równiez ich zasługa
      więc może warto ich znać z nazwiska. To jedni z najlepszych muzyków naszego
      miasta. Wstyd Pani redaktor.
      • Gość: zainteresowany Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: 217.8.182.* 12.01.06, 11:45
        Gdyby doświadczona orkiestra grała to co niektórzy dyrygenci pokazują-vide
        koncert Opery w kopalni Soli pod"kierownictwem"pana Tokarczyka-impreza taka
        stałaby się niechybnie totalną klapą
    • Gość: fantom Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.ifj.edu.pl 10.01.06, 15:56
      Paranoja
      Wprowadzenie wzorow do oceny pracownika - to jest styl ksiegowego w podupadlym
      PGRze z Koziej Wolki. To moze jeszcze rozliczac od ilosci wygranych taktow,
      zsumowac bilans tygodniowy, wyciagnac srednia - odejmujac oczywiscie te , w
      ktorych muzyk polecial po czarnych.

      Moze wyjasnic pare rzeczy jak to sie dzieje ze Zemsta Nietoperza - spektakl przy
      ktorym zaangazowano dyrygenta z Wiednia, Stoklose z Warszawy - ktory pochlonal
      mnostwo czasu, energi i zaangazowania wielu ludzui jest grany raz i podobno ma
      byc powtorzony 2 razy na wiosne

      pozdrowienia dla wspanialych muzykow z Opery i Operetki
      • Gość: @@@ Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.01.06, 16:14
        tak uściślając nie Stokłosę ale Józefowicza :-)
        po drugie nie tylko Zemsta jest mało grana w ogóle Opera krakowska gra coraz
        mniej spektakli.
    • Gość: Pussy Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: 195.214.216.* 10.01.06, 16:07
      Polityka personalna marszałka Sepioła w instytucjach kulturalnych to same
      niewypały. Rozkrut = kabaret; filharmonia = afera, wcześnie Cricoteca etc. Na
      wszystkim się zna o s o b i s c i e .
    • Gość: redaktor Pytanie o telewizje? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.01.06, 16:29
      Czy to prawda, że muzycy Opery muszą nagrywac dla telewizji program z konkursu
      w Nowym Saczu za darmo? Czy ktoś to może potwierdzić. Ponoć dyrektor Rozkrut
      wydał im takie polecenie służbowe. I czy to prawda, że mieli dostać większe
      pieniądze a dyrektor wypłacił im diete w wysokości 10 zł a reszta wziął? Jesli
      ktoś coś na ten temat wie proszę odpisać.
      • Gość: xyz Re: Pytanie o telewizje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 17:09
        Tak to prawda.
        Ale to nie jedyny postępek dyrektora Rozkruta. Najpierw za śmieszne pieniądze
        namówił orkiestrę do JEDNORAZOWEJ transmisji telewizyjnej z zeszłorocznego
        koncertu w kopalni soli w Wieliczce, a potem okazało sie, że sprzedał prawa
        autorskie do wielokrotnych retransmisji, za co oczywiście muzykom orkiestry nie
        zapłacił.
        Ponieważ orkiestra nie zgodziła się na nagranie konkursu w Nowym Sączu ze
        względu na zbyt niskie stawki dyrektor zadecydował, że nagrania nie będzie,
        poczym wydał POLECENIE SŁUŻBOWE nagrania ZA DARMO.
        Takie przykłady można mnożyć jeszcze długo...
        Ale za to ocenił muzyków z matematyczną perfekcją!!!
    • Gość: pedagog Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 16:45
      Szkoda,ze tak niewiele osob,zauwaza negatywna role jaka w tym konflikcie odgrywa
      wiecznie nieobecny dyr.artystyczny R.Karczykowski.To autor wielu chybionych
      pomyslow nie tylko artystycznych...,zatrudniony na kilku etatach w Polsce,nie
      biorac zadnej odpowiedzialnosci za nic,pobiera dosc pokazne wynagrodzenia.W
      Krakowie rownie"skutecznie" dziala w Akademii Muzycznej,w ktorej pojawia sie
      glownie po pensje.Moze teraz p.Rozkrut i p.Rydzewska opowiedza o wspolpracy ze
      swym kolega... To dobry moment by przekonac wladze i p.Karczykowskiego do
      przeniesienia go do innego miasta.Taki fachowiec bez trudu znajdzie entuzjastow
      w innych osrodkach kultury.
      • Gość: Anonim Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 01:20
        Popieram.
      • Gość: Anonim Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 01:57
        Popieram i proponuję aby p.Karczykowski wyjechał bardzo daleko np.do Ravello.To
        malownicza miejscowośc we Włoszech nad Zatoką Neapolitańską gdzie Opera
        Krakowska wyjeźdza raz w roku w wakacje na jeden koncert i to za taką stawkę że
        może nie będę o tym pisał bo mi wstyd.W tym roku podobno jak mówił
        p.Karczykowski też jest planowany taki wyjazd i to jest zasługa właśnie
        dyrektora artystycznego czyli pana K.Boję się tylko że nie będzie wielu chętnych
        na taki wyjazd z w/w powodów.A idąc dalej tym tropem to obawiam się że Operze
        Krakowskiej zostanie tylko Tourne do Ravello ponieważ współpraca Opery z innymi
        impresarimi np. p.Baderem czy Supierzem została zakończona przy zdecydowanym
        udziale dyrekcji w osobie p.Rozkruta i p. Karczykowskiego.Tak więc w sytuacji
        kiedy Opera nie ma aktualnie swojej siedziby wraz z salami na próby orkiestry,
        chóru czy balety a zapewnienie takowych kosztyje sporo pieniędzy postawa
        dyrekcji dziwi mnie jeszcze bardziej.Może podam dla przykładu że w czasie
        remonty Opery we Wrocławiu u p.Michnik tamtejszy zespół wyjeźdzał wielokrotnie
        na tourne zagraniczne dają muzykom godziwy zarobek potrzebny do przeżycia.A
        kończąc mój post wyjeżdzając z Krakowa niech p.Karczykowski nie zapomni zabrać
        ze sobą kierownika orkiestry,który i tak nic nie robi a bardzo lubi podróżować i
        zwiedzać szczególnie za operowe pieniążki.Razem tworzą wspaniały duet i tak trzymać.
    • Gość: Gość 2 Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 22:02
      Jak to jest? Dyrektor wprowadza idiotyczne oceny. Domyślam się, że za krytykę
      tych ocen został zwolniony z pracy artysta. Czy nie reaguje na to pan marszałek
      Sepioł?
    • Gość: Tomasz Lida Konflikt nieuchronny IP: *.77.classcom.pl 11.01.06, 23:43
      Pozwolę sobie na garść cierpkich uwag niestety.
      Primo: Sytuacja, w której nie wybitny dyrygent z wizją a organizator zostaje
      dyrektorem naczelnym takiej instytucji, jak opera, jest sytuacją patologiczną.
      Jeśli tenże organizator naczelny a nie marszałek województwa zatrudnia
      kierownika artystycznego i może go zwolnić za osobiste, niezgodne z własnym
      widzenie instytucji, generuje to nieuchronnie upadek artystyczny instytucji.
      Secundo: Dyr. Rozkrut przy nieobecności silnego kierownictwa artystycznego
      wypełnia lukę jaka powstaje w taki sposób, w jaki umie. To jest wina przede
      wszystkim systemu zarządzania jaki zapanował w operze. Przypominam że taki
      system został wypracowany przez grupę kolegów podczas usuwania dyr. Ewy Michnik,
      i przeforsowania w tej grupie kandydatury Jerzego Noworola. Gol samobójczy.
      Tertio: W przypadku filharmonii, czy opery tylko wybitny dyrygent z wizją,
      doświadczeniem i ambicją może wydźwignąć instytucję na wyżyny. Pod tym wszakże
      warunkiem, że nie będzie siedział na tylnym siedzeniu pojazdu tylko dostanie
      kierownicę do rąk. Jeśli osoba decydująca o strukturze zarządzania w podległej
      mu instytucji, czyli marszałek województwa tego nie wie, to on staje się
      odpowiedzialny za kolejne kryzysy. Nie można mylić domu kultury z operą.
      Quarto: Obecnie na stanowisku tzw. dyrektora artystycznego (czyli tak naprawdę
      wg. struktury zatrudnienia kierownika artystycznego) panuje od dłuższego czasu
      faktyczny vacat. Trudno bowiem inaczej nazwać nieudolne, niefachowe i szkodliwe
      dla instytucji działania pana Karczykowskiego, skądinąd wybitnego niegdyś śpiewaka.
      Podczas dawnych, pamiętnych dyskusji tuż przed powołaniem J. Noworola,
      pozwoliłem sobie wśród kolegów - "decydentów" w operze na krytykę
      zaproponowanego przez nich systemu zarządzania, który panuje z fatalnymi
      skutkami do dziś. Opisałem im wtedy dalszy scenariusz rozwoju i okazałem się
      niestety dobrym prorokiem.
      Podsumowując: Kochani koledzy! Chcecie wymienić wadliwy Waszym zdaniem element w
      wadliwym systemie. Dopóki sytuacja w strukturze zarządzania instytucją się nie
      zmieni, będziecie mieli kolejnych panów Noworolów, Nowaków, Rozkrutów i
      substytuty dyrektorów artystycznych, których jedynym zmartwieniem będzie
      utrzymać się jak najdłużej na pensji. Będziecie świadkami nieuchronnego
      powolnego upadku opery w nowym wspaniałym gmachu.
      Czego i Wam i sobie nie życzę.
      Pozdrawiam gorąco,
      Tomasz Lida
    • Gość: Iwona Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 21:49
      Jakie to szczęście, że można sobie pokrzyczeć anonimowo w internecie i nic za
      to nie grozi. Jakie to szczęście, że można sobie anonimowo szastać nazwiskami
      nie zważając na zwyczajny szacunek dla Rodzin pomawianych ochoczo osób. Jakie
      to szczęście, że można opluwać z ukrycia.
      Jakie to NISKIE..
      Zapominają Państwo, że praca w instytucji artystycznej zobowiązuje do
      reprezentowania więcej niż mimimum kultury, a samo zatrudnienie w jakiejkolwiek
      instytucji obliguje do przestrzegania regulaminu pracy, w tym do zachowania
      tajemnicy służbowej. Zadziwiające, jak niewielu z Państwa zdaje sobie sprawę,
      że na obecnym rynku pracy żaden stały etat nie jest wieczny. Zwłaszcza w
      instytucji artystycznej. Wielu Solistów przez ostatnie dzieści lat
      przyzwyczaiło się do ciepłej posady, ale czasy się zmieniają i jak widać trudno
      im się z tym pogodzić.
      Swoją drogą zadzwiające, kto należy i przewodniczy związkom zawodowym Solistów.
      Znakomici śpiewacy nie muszą tam należeć, ponieważ nie narzekają na brak pracy.

      Najbardziej przykry jest fakt, że jedynym lekarstwem na frustracje
      niespełnionych artystów, jest atak na osoby pełniące kierownicze stanowiska.
      Kolejna zmiana dyrektora nie sprawi jednak, że ci najgłośniej krzyczący zaczną
      lepiej śpiewać. Że zajmą się własną intonacją, barwą i dykcją. Przekonani o
      własnej wielkości nadal nie będą dopuszczać na scenę młodych, zdolnych, z
      szacunkiem tę scenę traktujących. Dlaczego? Bo na tle bardzo dobrych wypada się
      bardzo marnie. I milsze jest mieszanie się od lat we własnym ciepłym sosie..

      Dlaczego "Cosi fan tutte", "Gwałt na Lukrecji", czy "Orfeusza i Eurydykę"
      słucha się z przyjemnością? Bo wszyscy soliści śpiewają czysto. Bo wszyscy
      soliści wiedzą, o czym śpiewają. Zaskakujące, że żaden z nich nie należy do
      związków zawodowych. I zaskakujące, że są to produkcje obecnego - wciąż
      oczernianego - dyrektora artystycznego.
      Brzmienie orkiestry od jakiegoś czasu przynosi dużą radość publiczności.
      Koncert Noworoczny w Wieliczce udowadnia, jaki potencjał ma w sobie Zespół
      Muzyków Opery Krakowskiej. GRATULACJE!!! I udowadnia (po porównaniu np. z
      Koncertem Sylwestrowym czy październikową "Cyganerią") jak duże znaczenie ma
      wybór kierownika muzycznego. /A propos - na stronie internetowej Opery można
      poznać nazwiska kierowników zespołu chóru i baletu. Dlaczego nikt nie ma
      pretensji, że te zespoły mają - mimo mniejszej liczby członków - swoich
      kierowników?../

      Główny problem sfrustrowanych artystów polega na tym, że boją sie oceny
      własnych umiejętności. Jeśli nie są wątpliwe - czego się tu bać? Że się
      dostanie piątkę?
      Jeśli są niezadowalające - lepiej obrzucić błotem kierowników i dyrektorów. To
      najlepszy sposób, by na jakiś czas odroczyć swój wyrok...


      • Gość: anonimowy Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 23:24
        Droga Iwonko. Czy ty przypadkiem nie nazywasz się Piotr Rozkrt albo Ryszard
        Karczykowski? A może Tomasz Tokarczyk lub Krzysztof Szafran. Trafiłam? No bo
        skąd wiesz,kto w operze należy do związków zawodowych? Szkoda, że krytykując
        innych za anonimowiść nie podpisujesz się. Szkoda, że nie zauważyłeś, że
        niektóre osoby podpisały się nad tobą imieniem i nazwiskiem. Jesteś tchórzem!
      • Gość: Lartowiec Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.earth.pl / 81.219.245.* 14.01.06, 17:56
        Popieram Iwonę - wiem jak wygląda środowisko śpiewaków starszej daty, a co
        gorsza widzę, że zaczyna się to także u studentów naszej AM :( Zapewne krytycy
        Dyr. Nowaka nie widzieli Halki na Skałkach, no tak pamiętam jeden z komentarzy
        dotyczących tego wydarzenia, ktoś narzekał, że Opera przeszkodziła mu w nauce
        do egzaminu na studia :D ... i co w takim mieście można zrobić...dobrowolną
        chęć zaśpiewania na uroczystym zamknięciu starej sceny na Lubicz też nie
        wyraziło zbyt wielu artystów tak przecież długo z nią związanych... Wielki
        Shame!
        • Gość: :(( Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.crowley.pl 14.01.06, 23:03
          1. Iwono, to co piszesz (a domyślam się, że jesteś osobą związaną z
          kierownictwem Opery to jest M O B I N G !!!!! i jest karalne!!!! (między
          słowami straszysz zwolnieniem ludzi, którzy mają odwagę wypowiadać swobodnie
          swoje opinie) cytuje "Zadziwiające, jak niewielu z Państwa zdaje sobie sprawę,
          że na obecnym rynku pracy żaden stały etat nie jest wieczny...". Piszesz o
          zachowaniu tajemnicy służbowej.... hmmmm... domyślam się, że chodzi o zmuszanie
          ludzi do nieodpłatnych nagrań dla telewizji, o których ktoś odważny napisał, no
          cóż, to jest łamanie prawa i w takim wypadku tajemnica służbowa nikogo nie
          obowiązuje (podobnie by było gdyby dyrektor namawiał pracowników do, na
          przykład, nierządu (proszę mi wybaczyć porównanie)
          2. Czy Wam się naprawdę wszystkim wydaje, że to, co najbardziej dokucza Operze
          i Polskiej "Qulturze" to złe zarządzanie (nie bronie tu dyrekcji Opery - bo na
          to nie zasługuje), Otóż nie!!!!! Spodziewacie się po Operze produkcji na
          poziomie La Scali. Otóż tego się zrobić nie da. Pavarotti nie zaśpiewa
          spektaklu w Krakowie za 100 czy 200 PLN. NIE ZAŚPIEWA I JUŻ.. Zaśpiewają,
          natomiast ci co śpiewają, i wierzcie mi są najlepsi na jakich nas stać.
          Domaganie się od nas (ups zdradziłem się) lepszych produkcji za taką cenę jest
          mniej więcej takim nonsensem jak żądanie od producentów Trabanta jakości
          Mercedesa.
          To jest proste OPERA KOSZTUJE - DOBRA OPERA KOSZTUJE JESZCZE WIĘCEJ!!! i proszę
          mi nie mówić, że to są wymówki albo proszę zaproponować nasze honoraria
          Filharmonii Berlińskiej (pusty śmiech...)
          Ta odpowiedź miała być jeszcze dłuższa, ale straciłem zapał......
          Pozdrawiam wszystkich z Europejskiej Stolicy Kultury roku 2000 ha ha ha.....
          (ale może uda nam sie wygrać z innymi w konkurencji Produkcja stali
          walcowanej ... czy cóś .... nie to się nie uda, tego próbowały komuchy i nie
          wyszło.... no cóż przynajmniej aspiracje mamy największe w kraju ha,,, ha,,,
          tym razem to już śmiech przez łzy.....)
          • Gość: zaniepokojony Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 11:18
            To co czytam w wypowiedziach zainteresowanych osób pokazuje nam jak ostatnio
            zmieniaja się standardy zachowań miedzyludzkich w pracy. Dla dzisiejszych
            menagerów, dyrektorów, kierowników to tabelki i wyiki sa ważne a nie
            ludzie.Pracując w instytucji zajmującej sie m.inn. łamaniem prawa pracy widzi
            sie tych przypadków co raz więcej. Osoby na kierowniczych stanowiskach czesto
            zapominają, że tak jak ich podwładni sa ludźmi, ale motyw premii, zasług i
            wyników nie pozwala im na ludzkie traktowanie. Mam nadzieję, że nad tymi o
            których mowimy, sa też osoby nadrzędne stanowiskami i to na nich ciąży
            obowiązek zareagowania. Muszą sobie zdawać sprawę iż czarna owca może zburzyc
            wizerunek całej instytucji,przedsiębiorstwa,firmy.

            Zyczę Państwu wytrwałości i pomocy jeśli trzeba to też i Bożej
      • Gość: czytelnik Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 18:50
        Masz rację Iwono..."Jakie to NISKIE" szkoda tylko, że ty też się tak "zniżyłaś"
        i nie podpisałaś!!! a swoją drogą zadziwiający jest fakt, że system oceny
        wprowadzony w Operze Krakowskiej jest wzorowany na systemie z ING Banku, czy aby
        koligacje rodzinne i czy Prezesi Banku o tym wiedzą? hmm
    • Gość: Marek Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 10:32
      Przecież chyba wszyscy wiecie, że ma w domu dyrektorke Banku Śląskiego w
      Wadowicach.
    • Gość: as Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 20:01
      Niezly Dyzma z tego waszego Karczykowskiego....
      • Gość: Marek Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: 195.136.109.* 18.01.06, 07:19
        Nie chodzi o Karczykowskiego tylko o Rozkruta
        • Gość: skrzypek Re: Konflikt w Operze Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 11:36
          To już wiem skład Rozkrut przywlókł tą ocene.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka