Dodaj do ulubionych

WRZAWA ZAMIAST MODLITWY !

IP: *.zax.pl / *.zax.pl 04.02.06, 14:26
Biskup Pieronek: - Ojciec Maksymilian zrobił dla klasztoru Kamedułów bardzo
wiele

Od kilku dni w mediach pojawiają się krytyczne teksty dezawuujące postać i
dokonania o. Maksymiliana Kozłowskiego, który jeszcze kilka miesięcy temu
pełnił funkcję przeora klasztoru na Bielanach.

Przyjmujemy te wypowiedzi ze zdziwieniem i niedowierzaniem. Jako redakcja,
która zaangażowała się w pomoc krakowskim kamedułom w połowie 2004 roku,
niejednokrotnie mieliśmy kontakt z o. Maksymilianem i nigdy nie mieliśmy
podstaw do stwierdzeń, że ma trudny charakter, że jest nieprzyjemny,
arogancki, że skłóca ludzi.

Nigdy też nie dostrzegaliśmy żadnych faktów, które kazałyby nam ograniczyć
zaufanie do o. Maksymiliana.

Zbyt zawiła to materia, by komentować ją bez niezbędnej w tej mierze
rzetelności i pieczołowitości, zatem części z tych zarzutów nie chcemy na
razie ani powtarzać, ani się do nich ustosunkowywać. O jednym możemy zapewnić
naszych Czytelników - zwłaszcza tych, którzy w odruchu serca, przekonani o
historycznej i duchowej roli klasztoru ze Srebrnej Góry, starali się mu
pomóc, przekazując pieniądze na założone przez Wydawnictwo Jagiellonia
specjalne konto - nie uczestniczyli w żadnym niegodnym dziele.

Już dwukrotnie przekazaliśmy kamedułom uzbierane kwoty 120 tys. zł. Nie
zostały zmarnowane na pewno. Dwa kamedulskie eremy są już w pełni
zmodernizowane i na nowo wyposażone. Na pewno też pieniądze, jakie obecnie
zbieramy trafią na identyczny cel.

I to wszystko odbywało się w ścisłej współpracy z o. Maksymilianem - i przy
jego ogromnym zaangażowaniu. Takim samym, z jakim starał się wszelkimi
sposobami ratować materialną substancję powierzonego sobie klasztoru. Dlatego
nawiązywał kontakty z różnymi instytucjami i firmami, widząc ogrom zaniedbań,
jakie poczyniły minione wieki, a zwłaszcza dekady PRL-u, kiedy to kamedulska
samotnia, pozbawiona części majątku po II wojnie światowej, skazana była na
bytowanie w warunkach, które nie pozwalały na remonty części obiektów.

To właśnie o. Maksymilian jako przeor, jak nikt od wielu lat, chciał ratować -
i też wiele dokonał - powierzony sobie majątek. Pisaliśmy już nieraz o
zaatakowanym przez grzyby bezcennym księgozbiorze - jak wiemy była szansa, że
wykupi go poważna firma i przekaże Bibliotece Jagiellońskiej. Krakowska
książnica już wcześniej, w co zaangażował się jej dyrektor, prof. Zdzisław
Pietrzyk, podjęła się sukcesywnego odgrzybiania starych ksiąg. To z woli o.
Maksymiliana prowadzone były starania o pozyskanie środków z Unii
Europejskiej, które miały służyć ratowaniu infirmerii i tzw. domu Wolskiego i
stworzeniu tam Centrum Kontemplacji.

Osobliwe brzmią w tym kontekście zarzuty o "trudny charakter" przeora
kamedułów. Tak, "skłócił się" o. Maksymilian z Wiesławem Walendziakiem, który
załatwił dla eremu transformator i jest wierny zakonnikom oraz przeorowi do
dziś. "Skonfliktował się" też z grupą fotografów, którzy piękną wystawą
uczcili 400 lat eremu i są na każde zawołanie. No i swą "kłótliwą naturą"
pozyskał nas jako redakcję. A jeszcze by trzeba wyliczyć wiele instytucji, w
tym wojsko, które zbudowały drogę do klasztoru i pomogły zmodernizować inną,
już za murami. Stworzył też przeor Maksymilian wspierającą kamedułów Fundację
im. Marszałka Koronnego Mikołaja Wolskiego i doprowadził do tego, że Unia
Europejska przyznała dotację na budowę wspomnianego Centrum Kontemplacji...

O. Maksymilian przebywa obecnie chory w szpitalu - tym bardziej zatem muszą
dziwić adresowane pod jego adresem zarzuty. Być może zlecona przez Watykan
wizytacja była nieodzowna, ale też rodzi się w tym kontekście pytanie, czemu
wcześniej nikt z hierarchów Kościoła - ani w Watykanie, ani w Krakowie - nie
starał się pomóc kamedułom. Jeśli teraz zgłaszane są pretensje do o.
Maksymiliana o to, iż kręcili się wokół niego różni ludzie jak pszczoły wokół
plastra miodu, że miał nie zawsze najlepszych pełnomocników (dodajmy część z
nich odziedziczył po swym poprzedniku), to zarazem chciałoby się zapytać,
czemu nikt wcześniej nie zechciał o. Maksymilianowi w jego zmaganiach pomóc.

***

Aby rzecz wyjaśnić, zwróciliśmy się do biskupa Tadeusza Pieronka z pytaniem,
czy praca ojca Maksymiliana zasługuje tylko na krytykę?

- Nie, tak na pewno nie można powiedzieć. Ojciec Maksymilian zrobił dla
klasztoru bardzo dużo dobrego i rezultaty jego aktywności można bez trudu
zauważyć. Niektóre zadania przerosły jednak jego możliwości, a osoby
działające w jego imieniu nie zawsze były fachowo przygotowane do
powierzonych zadań. Zresztą, jeśli ojciec Maksymilian będzie chciał się
wypowiedzieć w tej sprawie, niech o wszystkim opowie. Ma do tego pełne prawo -
odpowiedział nam biskup Pieronek. (KR)

W odpowiedzi na artykuł "Trudny charakter i kwestie finansowe - o odwołaniu
przeora kamedułów" na forum internetowym "Gazety Wyborczej" pojawiło się
wiele opinii. Oto niektóre z nich:

***

Mój Boże, z jakąż chrześcijańską troską pochyla się nad chorym przeorem o.
Maksymilianem bp. Pieronek... I jeszcze prokuratorem straszy. O co chodzi w
tej nagonce? O pieniądze - to pewne, bo nie o budowanie autorytetu Kościoła,
nie o dobro kamedulskiego eremu. Bp. Pieronek nie wie, czy nie chce wiedzieć,
że Penetrator wykorzystywał kamedułow? Nie wie, że kradzież miała miejsce za
poprzedniego przeora (gazety o tym pisały)? I skąd nagle ta kampania
przeciwko człowiekowi, który po dziesiątkach lat zaniedbań postanowił ratować
erem - nie czekając - aż się infirmeria zawali, aż dom Wolskiego runie...
Jakieś potężne lobby musiało wkroczyć, bo faktycznie idzie tu o gigantyczny
majątek, a i markę miejsca. A może chodzi o to, by spadkobiercy marszałka
koronnego, skoro Kościół chce przegonić ze Srebrnej Góry pustelników,
przejęli majątek? Pewnie się Lubomirscy (czyli i Kulczykowie) ucieszą. A na
pewno odwdzięczą. I jeszcze jedno: księgozbiór kamedulski niszczał od lat
atakowany przez grzyby i jakoś Kościół polski czy krakowski w ogóle tego nie
widział. Teraz, gdy była szansa, że kupi to PZU, o co zabiegał przeor
Kozłowski, by przekazać Bibliotece Jagiellońskiej, nagle się wszystko
utrąca... A przeora Maksymiliana bezpardonowo atakuje. Miałem przez lata bp.
Pieronka za światłego duchownego, ale widać mądrość można wykorzystywać
rozmaicie. Groza.

Groza

No to po kolei:

1. Nie spotkałem kameduły, który by miał "łatwy charakter". Oni są szorstcy,
trudni, zamknięci, w typie - macho. Inny człowiek by tam po prostu nie
wytrzymał. Maksymilian należał do najłagodniejszych.

2. Co za skandal! Przeor domagał się zwrotu klasztornej ziemi, zawłaszczonej
przez mieszkańców Przegorzał! Jak śmiał! Przecież dzieci zrobiły tam sobie
boisko. Co prawda w pobliżu miały inne boisko, no ale...

3. To bardzo przykre, że Ksiądz Biskup wyciąga sprawę Penetratora. A było
tak: poprzedni przeor - ojciec Ambroży, zawarł kuriozalną umowę na dzierżawę
kamienicy kamedułów przy ul. Gołębiej - chyba na 4,50 zł za metr kwadratowy.
Maksymilian, po objęciu urzędu, jak każdy rozsądny człowiek, próbował ją
zmienić, ale został potraktowany per noga. W tym samym czasie gazownia i
elektrownia wystawiły kamedułom rachunki na 10 tys zł. Przeor nie miał czym
zapłacić. Zatrudnił mecenasa i po walce odzyskał kamienicę. W tym też czasie
pojawił się pomysł sprzedaży ziemi, aby ratować walący się erem. Trzeba
powiedzieć z przykrością, że ojciec Maksymilian nigdy nie mógł liczyć na
pomoc finansową polskiego Kościoła. Ksiądz biskup doskonale o tym wie!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: dp Re: WRZAWA ZAMIAST MODLITWY ! CD IP: *.zax.pl / *.zax.pl 04.02.06, 14:30
      3. Sprawa kradzieży - to już kuriozum. Doszło do niej zanim ojciec Maksymilian
      objął urząd. A ta druga była pozorna - książki się znalazły.

      4. "Wokół przeora różni ludzie kręcą się jak wokół plastra miodu"... Wokół
      każdego przeora i każdego biskupa. Rzecz w tym, że biskupowi Pieronkowi nie
      podobają się Wiesław Walendziak, poseł Wassermann, cała Pisowska ekipa
      stanowiąca fundację kamedułów. Niestety, z Platformy chętnych nie było.

      5. Jeśli tylko tyle dowiedział się ks. Biskup podczas wizytacji, to wiele czasu
      na niej nie spędził. A teraz moje pytanie: w dzień poprzedzający publikację
      tekstu o odwołaniu przeora wysoki przedstawiciel kurii dzwonił po krakowskich
      redakcjach z newsem. Budzi to złe skojarzenia. Z nagonką. Dlaczego? Czy chodzi
      o to, aby przejąć kamedulski plaster miodu? O te dotacje z Unii Europejskiej? O
      4 miliony euro? Kto przejmie grunty? Kto weźmie fortunę?

      Łatwy charakter

      Penetrator nie został wyrzucony z kamienicy z pomocą mecenasa, tylko grzecznie
      opuścił nieruchomość po upływie okresu wypowiedzenia. Proces sądowy dotyczył
      waloryzacji czynszu (w artykule błędnie napisano, że pozywał Penetrator - było
      odworotnie), a nie opuszczenia kamienicy. To czy umowa była kuriozalna można
      byłoby ocenić uwzględniając stan techniczny kamienicy.

      Prostownik

      No cóż - problemem o. Przeora, z którym się zetknąłem, był niewłaściwy dobór
      ludzi - zwłaszcza administratorów nieruchmości - panów B., a ściślej ich
      wrednego charakteru.

      Kamienicę przy Gołębiej wynajęto może za tanio, ale kto tam był - widział jej
      ruinę postępującą od kilkunastu lat.

      Wiem co nie co

      Podobno w Polsce wszyscy są równi wobec prawa, wobec tego pytam, czy w
      Przegorzałach:

      - wolno urządzić sobie boisko na PRYWATNYM gruncie należącym do innych, niż
      klasztor, właścicieli?

      - czy komukolwiek z sąsiadów wolno zakazać budowy domu na gruncie, jeśli ta
      budowa jest zgodna z obowiązującymi przepisami, zwłaszcza tymi o sąsiedztwie,
      gdy nie ma planu zagospodarowania?

      - wolno zakazać właścicielowi obrotu ziemią, jeśli uzna on to za potrzebne?

      X

      Za czasów Ks. Kardynała Macharskiego, łza się w oku kręci, wszystkie sprawy
      wyjaśniono by w ciszy. W spokoju. Bez używania mediów. W atmosferze dialogu i
      szukania dobrych rozwiązań. Szkoda, że zdecydowano się na taki model działania:
      włosko-sycylijski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka