kasiakrak23
06.04.06, 13:46
drodzyForumowicze..dłufo wachałam się z tą myślą napisania tutaj bo nie
sądziłam że to jest "na miejscu".znajomy mnie przekonał że może tu mi ktoś
pomoże i że warto napisać..mam 23lata 2 wspaniałe córeczki..faceta..z którym
mnie nic nie łączy..poza wspólnym pokojem:(,moja wypowiedz może wydać się
łzawa ale tak jest -8lat temu poznałąm i pokochałam mężczyznę który do dnia
dzisiejszego nie jest wstanie się uwolnić zpod presji mamusi
ukochanej..niszczyła nam związek jak tylko się dało ..aż wkońcu moje nerwy
odmówiły posłuszeństwa..nie wiem czy to są objawy depresji czy może
przesadzam ale mam już dośc:(:(jedynie co to mam ochotę płakać..chciałam
uwolnić się z domu gdzie wszystkiego brakowało-myślałam ze z im będzie mi
lepiej-byłam w błędzie-dziś siedząć i to pisząc wiem już że muszę wrócić do
domu..do ojca co pije..do domu który mój tato z siostrą poprzez własne
konflikty między sobą jest mi obcy,jest zniszczony...całe 2 pokoje kótr
kiedyś tętniły życiem i szczęsciem puki mam żyła teraz sąruiną nie ma gazu
prąd kupuje tato na "kartki" a na lokal zastępczy-bo eksmisja już jest
ożeczona czekamy..jak wymeldują mnie do końca z dziewczynkami to..zostaje mi
albo mosy..albo ..."nocna praca":(albo ...to co mi po głowie się błąka....nie
napiszę w tym poście że nie mam w co dzieci ubrać-rodzina "nieślubnego" dba o
starszącórkę młodszą traktując jak intruza ..mnie też.. jakiekolwiek
pieniądze dostaję kupuję ubrakna na "taniej odzieży" robię zapasy pampersów i
kaszek..tak bardzo się boję żeby ony nigdy nie odczuły tego vco i ja ..żal mi
kupić sobie ubranie..buty o bireliżnie nie wspiminając..wolę dziecią kupić
czekoladę..wiem może to i dziwne ale inaczej tak nie potrafię..wiele razy
innym pomagałam i cieszyłam się że coś mogłam zrobić..teraz sama jestem
bezsilna:(:(z miłą chęciąposzła bym do psychologa -psychiatry.alre nie stać
mnie na to:(po rękach ludzi bym całowała za pracę nawet tą najcięższą...byle
tylko móc zarobić pieniądze i uwolnić się z tego bagna w które sama
weszłam..może jak bym z tatą zamieszkała było by inaczej...ale boję się
teżtego ..bo tam nie mam przyszłości..jestem w kropce:(:( i co mam
zrobić...święta idąa moja oleńka jeszcze nie ma bucików nawet na wiosnę..sama
też nie mam ..oferuję na forum"oddam" trocgę ciuszków i buciki które niestety
sąza małe na moją perełeczkę-a może komuś się przydadzą??proszę poradzcie co
zrobić??!!! może ktoś słyszał o pracy -ktośzna psychologa-bo moje myśli
powoli mnie zaczynają przerażąć:(:( proszę ..poradzcie co robić dalej:(:(:(:(