Gość: Gosio£
IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr
25.06.06, 19:56
"Policję zaalarmowała w sobotę tuż przed godz. 13 koleżanka mieszkanki ul.
Rydygiera, kiedy ta nie przyszła w sobotę do pracy. Kobieta mówiła, że znajoma
mogła zostać zamordowana." - No, ciekawe, dlaczego kolezanka tak myslala,
przeciez dalej w tym samym artykule jest napisane cos takiego :
"Mieszkańcy ul. Rydygiera powiedzieli policjantom, że rodzina, w której doszło
do tragedii, była uważana w okolicy za spokojną i niczym się niewyróżniającą."
- W koncu jak to jest? Spokojna rodzina, czy tatulo-psychol, o czym wszyscy
sasiedzi doskonale wiedzieli, ale nikt sie nie chcial wtracac? :-]