jottka
11.02.03, 14:09
otóż właśnie :(
przyprowadzamy rodzinę z daleka, otwieramy pierwsze drzwi, ześlizgujemy się
po schodkach, otwieramy drugie drzwi - i tylko nadludzki refleks pozwala nam
nie wpaść w potężną kałużę, która zieje u stóp.
ja rozumiem, że to ciężki zabytek, że kamienne płyty są śliskie z natury, że
tłumy przez lata wydeptały zapadlisko, że nie ma pieniędzy na wymianę płyt, a
zimą do środka nanosi się mnóstwo sniegu i błota, ale skoro ktoś regularnie
odmiata śnieg przed wejściem, to może mógłby czasem jakąś szmatą we wnętrzu
przejechać?
no koszmar i zgroza, niczego niespodziewający sie człowiek wpada po kostki w
brudną wodę :(