romantramp
24.08.06, 16:45
Uważam się za załużonego konsumenta endziorowych kotletów (zaczynałem jeszcze
w latach 90-tych). Boleję jednak nad jego obecną postawą. Odnoszę wrażenie,
że gość znajduje przyjemność w tym, że jest kolejka na pół godziny stania, że
specjalnie wolno obsługuje i syci się długim oczekiwaniem klienta. Od roku
jadałem u Endziora sporadycznie, od kilku miesięcy nie jedam w ogóle, bo
doprowadza mnie do szału. Mi się coś stało w głowę, czy Endziorowi ?