05.03.03, 09:34
Czesto sie zdaza, ze ludzie i na Forum GW i w roznych innych mediach
wyrazaja swoje niezadowolenie, dezaprobate, wzburzenie, komentuja
otaczajaca rzeczywistosc spoleczno-polityczna, itd.

Jak myslicie, czy odzwierciedlenie tzw. nastrojow spolecznych
poprzez media ma wogole jakis wplyw na kogos/cos?
Innymi slowy, czy np. ludzie od Prezydenta Krakowa czytuja takie Forum
Krakow, obserwuja i badaja jakie moga byc wazne sprawy dla mieszkancow miasta
a potem staraja sie jakos temu zaradzac...?
Jezeli tak nie jest, jezeli nikt nie zastanawia sie
nad "nastrojami" spolecznymi dotyczacymi drobniejszych
spraw (niz np. wejscie/nie wejscie Polski do UE)
takich jak np. inwestycja, ktora wg mieszkancow Krakowa
jest najbardziej potrzebna miastu, to czy to ma sens?
Tzn. jezeli to psu na buty, to czy checi, starania
i mowienie glosno o naszych potrzebach maja w ogole sens?
Obserwuj wątek
    • boldhead Re: NasTroje 05.03.03, 09:45
      musze Cie zmartwic niestety. podstawowym zalozeniem i celem politykow jest
      utrzymanie sie przy wladzy, a nie patrzenie na to kto jakie ma potrzeby.
      W Polsce obecnie mamy tendencje do tzw. konsolidacji. sprowadza sie owa
      konsolidacja do centralizacji, skad krotka droga do paralizu decyzyjnego (vide
      skad inad znany ci PHS SA).
      Dopoki nie zostanie zmieniona redystrybycja dochodu narodowego, dopoki gminy
      nie beda milay wiekszego udzialu w podatkach (ktore teraz ida do jednego wora,
      dopoty Krakusi beda sie wkurzac o to ze o budowie nowej drogi czy linii
      kolejowej decyduja kolesie z Warszawy. I w druga strone. warszawiacy bedea sie
      wkurzac ze budowa metra jest zalezna od, powiedzmy konserwacji zabytkow
      Krakowa.

      A Kraków. Tu musi zajsc zmiana w mentalnosci ludzi, miasto musi postawic na
      rozwoj a nie na skansen. Ale skoro jeden z viceprezydentow grodu Kraka
      publicznie stwierdza: "...a kto powiedzial ze Krakow ma sie dynamicznie
      rozwijac..." to masz odpowiedz na swoje pytanie.
      • tripis Re: NasTroje 05.03.03, 12:17
        boldhead napisał:

        > A Kraków. Tu musi zajsc zmiana w mentalnosci ludzi, miasto musi postawic na
        > rozwoj a nie na skansen. Ale skoro jeden z viceprezydentow grodu Kraka
        > publicznie stwierdza: "...a kto powiedzial ze Krakow ma sie dynamicznie
        > rozwijac..." to masz odpowiedz na swoje pytanie.
        >

        to zenujące...
        ale zastanawiam się w takim razie, czy wogóle publiczne wyrażanie opinii,
        zgłaszanie wniosków, potrzeb itd. ma jakiś sens...? Czy ktoś z wladz
        kraju/regionu/miasta/gminy/powiatu/wsi sie tym wogole interesuje w sposob
        konstruktywny...?

        Mówi się o tzw. badaniu nastrojow spolecznych.
        Podaje sie wyniki.
        Ale po co? Jaki jest tego cel skoro nic sie nie zmienia?

        Ktos ostatnio zarzucal Forum, ze rozmawia sie tu o dupie marynie zamiast o
        powaznych i znamiennych dla miasta rzeczach...

        Juz chyba lepiej jest gadac o dupie marynie, bo sama radosc wynikajaca z faktu
        dialogownia o bzdurach jest 100 razy bardziej konstruktywna niz omawianie
        waznych spraw, ktore i tak drepcza w miejscu a predzej czy pozniej przestana
        byc juz wazne...

        "...nie dzieje sie nic i nie stanie sie nic az do konca..."
        • Gość: trudny Omijałem ze względu na tych Troje, IP: *.localdomain 05.03.03, 12:49
          jednak nie do ominięcia ze względu na Autora.
          A i temat fajny...
          O potrzebie mówienia.
          Ze taka potrzeba jest i to nie jedynie dla mówiącego, to pisać nie ma sensu.
          Czy jest dla słuchacza? Naturalnie tak. I to właśnie naturalnie.
          O istotach adresatów.
          Adresat mówienia, inaczej słuchacz, dzieli się z natury swojej na kilka
          kategorii. Między kategoriami jest i słuchacz rozumiejący. Tych, nie jedynie
          dziś, jest mniej.
          O rozwoju.
          Kapitalym przykładem na rozwój i to taki rozbuchany i niekończący się, było
          przerabiane już ,właśnie w Krakowie, budowanie Krakowa bis , a postać przybrało
          to Nowej Huty razem z Kombinatem.
          O natrojach.
          Najlepiej kiedy są zasadnie optymistyczne. Wiosna pomaga i w tym.

          Teraz wyjaśniająco.
          Nie jestem , Boże bron, przeciwnikiem rozwoju, jestem zdecydowanie
          przeciwnikiem głuoty i bezmyślnosci. To że durnie sprawują Urzędy to jasne, ale
          też jasnym jest że wynikiem bezmyślnego wyboru do takich sytuacji dochodzi.
          Dlatego trzeba mówić, rozmawiać i słuchać. Z tych drobin, z tych pogaduch o
          dupie Maryni również da sie coś budować. Chyba, ze wiesz na sto procent, ze
          mówisz do kiwającego głową, ale słuchacza o sposobie na myslenie w klasie
          Leppera, Giertycha, Kalinowskiego czy Millera.
          Ale przeciez nie jest tak żeby nie było do kogo gęby otworzyć, nawet kiedy
          przypadkowi słuchacze otwierają gęby ze zdziwienia.
          Pozdrawiam i zyczę więcej uśmiechu.
          trudny
          A skks, nie nadaje się do DPJ, no chyba że do juniorów;-)))
          • tripis Re: Trudny... 05.03.03, 13:05
            dziekuje

            swoimi slowami dajesz nadzieje, ze dialog ma jeszcze sens dialogu

            ale co jesli sie mylisz? jestes w stanie glowe dac za zasadnosc dalszych prob?
            za starania w porozumieniu? za chec aby dokonac czegos? I za ta nadzieje?
            • Gość: trudny Tripis IP: *.localdomain 05.03.03, 13:17
              Jeślibym miał receptę to pewnie siedziałbym od lat na wysokim drzewie i darł
              sie pouczająco i byłbym do dziś słuchanym. Zresztą przeciez to nie ja i nie o
              to idzie.
              Zrozumienie myślę jest bliżej niż porozumienie.
              nadzieja? A jak bez dania nawet sobie szansy na nadzieję ruszać sie z miejsca?
              A wychodzę i Ty również każdego dnia.
              Warto.
              Gwarancji żadnych, nadzieja podobno akurat postne żarcie, więc wszystko w
              porządku.
              Do przodu, a najlepiej nie z nogi na nogę i z dnia na dzień...
              Weselej, bo gotowym uwierzyć że na wiosnę Cię ciśnie jakiś depresyjny czy
              przesileniowy stan. A wątpliwości to nie mają tylko durnie...
              ;-)trudny
              • tripis Re: Tripis 05.03.03, 13:39
                no widzisz...

                wiosny jeszcze nie
                zimy juz w zasadzie nie
                nibym chory
                a w robocie
                sens i jest
                ale bez sensu

                eeehhhh... bedzie lepiej!
                dzieki!
    • wiola333 Re: NasTroje(kolegialnie) 05.03.03, 09:46
      mimo wszystko zajmuje optymistyczne stanowisko!
      ma sens bo jakby nie było staramy się być społeczeństwem obywatelskim i nasz
      usrój zmusza (lub conajmniej zachęca żeby apelować jeśli niezadowolenie).
      czy któś tego słucha czy nie, to już inna sprawa.w każdym razie ma obowiązek
      słuchać!
      nikt chyba nie chce wracać to systemu autokratycznego...więc cieszmy się że
      media (jakie by nie były) mają wolność słowa a my możemy głośno mówić o
      bolączkach
      a im głośniej i wytrwale to w końcu ktoś usłyszy;-)



      tripis napisał:

      > Czesto sie zdaza, ze ludzie i na Forum GW i w roznych innych mediach
      > wyrazaja swoje niezadowolenie, dezaprobate, wzburzenie, komentuja
      > otaczajaca rzeczywistosc spoleczno-polityczna, itd.
      >
      > Jak myslicie, czy odzwierciedlenie tzw. nastrojow spolecznych
      > poprzez media ma wogole jakis wplyw na kogos/cos?
      > Innymi slowy, czy np. ludzie od Prezydenta Krakowa czytuja takie Forum
      > Krakow, obserwuja i badaja jakie moga byc wazne sprawy dla mieszkancow miasta
      > a potem staraja sie jakos temu zaradzac...?
      > Jezeli tak nie jest, jezeli nikt nie zastanawia sie
      > nad "nastrojami" spolecznymi dotyczacymi drobniejszych
      > spraw (niz np. wejscie/nie wejscie Polski do UE)
      > takich jak np. inwestycja, ktora wg mieszkancow Krakowa
      > jest najbardziej potrzebna miastu, to czy to ma sens?
      > Tzn. jezeli to psu na buty, to czy checi, starania
      > i mowienie glosno o naszych potrzebach maja w ogole sens?
      >
    • skks Re: NasTroje 05.03.03, 12:27
      Tripis na premiera!!!
      forumowicze na posłów!!!
      skks do domu starców!
      i zaraz bedzie lepiej.
      • tripis Re: NasTroje 05.03.03, 12:36
        skks napisał:

        > Tripis na premiera!!!
        > forumowicze na posłów!!!
        > skks do domu starców!
        > i zaraz bedzie lepiej.
        >


        Ja moge tylko ewentualnie na "Palmera"
        (wysoka marka desek snowboardowych - przyp. autora)

        ;-)))
    • boldhead Tu masz przykład Tripisie - dbałość o rozwój... 05.03.03, 13:32
      Utrata terenów budowlanych, drastyczne ograniczenie inwestycji, prawdopodobne
      roszczenia poszkodowanych właścicieli działek - to skutki nieuchwalenia do
      końca zeszłego roku dokumentów określających politykę przestrzenną gmin. Ten
      czarny scenariusz "realizuje" od 1 stycznia kilkaset gmin w Polsce, w tym
      Kraków.

      Ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym, która zaczęła obowiązywać 1 stycznia
      1995 r., wprowadziła dwuszczeblowy system planowania w gminach: studium
      uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowy plan
      zagospodarowania przestrzennego. Studium zostało pomyślane jako dokument
      wyznaczający politykę przestrzenną gminy, a plan - jako narzędzie jej
      realizacji, będące źródłem prawa lokalnego i podstawą do wydawania decyzji
      administracyjnych. Najbardziej rewolucyjna zmiana, wprowadzona przez tę
      ustawę, polegała na zastąpieniu dotychczas obowiązujących planów ogólnych,
      obejmujących całą powierzchnię gminy, planami miejscowymi, sporządzanymi
      wybiórczo dla konkretnych terenów. Dla obszarów objętych planem uzyskanie
      decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (WZiZT) jest stosunkowo
      proste - wystarczy stwierdzenie przez urzędnika, czy zamierzenie inwestycyjne
      jest zgodne z prawem lokalnym, czyli zapisami planu. Dla terenów, gdzie plan
      nie obowiązuje, przewidziano tryb szczególny, w którym wydanie WZiZT
      poprzedzone jest rozprawą administracyjną. Urzędnicy muszą w każdym przypadku
      indywidualnie zbadać zgodność z wieloma ustawami, np. o ochronie gruntów
      rolnych i leśnych, oraz dokonać uzgodnień, np. z rejonowym zarządem gospodarki
      wodnej. Projekt decyzji musi przygotować urbanista z uprawnieniami, a
      zaopiniować wojewoda, na co ma 30 dni. Znacznie komplikuje i wydłuża to
      procedurę.

      Samorząd nie zdąży

      Na przystosowanie się do nowej rzeczywistości posłowie dali gminom 5 lat,
      wprowadzając zapis, że wszystkie plany uchwalone przed 1 stycznia 1995 r.
      tracą ważność z końcem 1999 r. Ponieważ lata mijały, a gminy nie mogły sobie
      poradzić z przygotowaniem stosownych dokumentów, Sejm dwa razy nowelizował
      ustawę, przesuwając ostateczny termin na koniec 2002 r. Gminy, które przyjęły
      studium przed tą datą i podjęły uchwałę o przystąpieniu do planu, zyskały
      kolejny rok obowiązywania starego planu. Ok. 10 proc. gmin (dokładnych danych
      nie ma nawet Ministerstwo Infrastruktury) nie uchwaliło studium, a część z
      tych, które zdążyły na czas ze studium, "zapomniało" podjąć uchwałę o
      przystąpieniu do planu.

      W Krakowie miejscowy plan ogólny uchwalony w 1994 r. przestał obowiązywać 1
      stycznia br., gdyż gmina nie uchwaliła studium. Ponieważ planami miejscowymi
      udało się dotąd pokryć jedynie 1,4 proc. powierzchni miasta, cała reszta
      objęta jest szczególnym trybem wydawania WZiZT. Wziąwszy pod uwagę, że w 2002
      r. wojewoda opiniował projekty decyzji podejmowanych w tym trybie tylko w 6
      przypadkach, a urząd miasta ma do dyspozycji kilku urbanistów, strach
      pomyśleć, ile będzie obecnie trwała procedura. "Sprawa (...) ustalenia
      warunków zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji (...) nie może być
      załatwiona w terminie określonym w art. 35 § 3 kodeksu postępowania
      administracyjnego. (...) wyznaczony został nowy termin załatwienia sprawy: 4
      miesiące od daty niniejszego pisma" - czytamy w piśmie, jakie Wydział
      Architektury i Urbanistyki Miasta Krakowa rozsyła do inwestorów. Ale to
      dopiero początek problemów.

      Niepewna rola

      Ok. 53 proc. powierzchni Krakowa stanowi... ziemia rolna. Tak wynika z
      ewidencji gruntów. Jednak klasyfikacja gruntów to jedna sprawa, a ich
      przeznaczenie - to druga. Przeznaczenie gruntów zapisane było w planie: pod
      budownictwo mieszkaniowe, usługi publiczne, ciągi komunikacyjne, inwestycje
      handlowe, produkcyjne etc. Przeznaczenie danego terenu pod budownictwo miało
      ten skutek, że leżące na nim działki, figurujące w ewidencji gruntów jako
      rolne, były powszechnie uważane za budowlane, z czym wiązała się ich wycena.
      Było to logiczne, ponieważ minister rolnictwa niejako hurtem zgodził się na
      ich odrolnienie na etapie procedowania planu. By zabudować taką działkę,
      wystarczyło uzyskać opinię Wydziału Geodezji o zgodności z planem. A teraz? -
      Nic się nie zmieniło, odrolnienie w dalszym ciągu nie wymaga zgody ministra,
      bo plan ogólny został zastąpiony pojedynczą decyzją o warunkach zabudowy i
      zagospodarowania terenu - informował "Rzeczpospolitą" pod koniec stycznia
      Leszek Jasiński, dyrektor Wydziału Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta
      Krakowa, który chyba nie zapoznał się z treścią ustawy z 1994 r. - Nie ma
      innej prawnej możliwości odrolnienia działki, niż zmiana przeznaczenia
      zapisana w planie miejscowym - wyjaśnia Elżbieta Szelińska, dyrektor
      Departamentu Ładu Przestrzennego w Ministerstwie Infrastruktury. Oznacza to,
      że w Krakowie w ciągu sylwestrowej nocy ubyło sporo terenów budowlanych. Choć
      Wydział Geodezji nie dysponuje dokładnymi danymi, deweloperzy szacują, że
      jedynie kilkanaście procent niezabudowanych działek jest zaklasyfikowanych w
      ewidencji gruntów jako budowlane. Właściciele pozostałych stracili znaczną
      część majątku. Przykładowo: 4-arowa działka na Woli Justowskiej, bardzo drogim
      rejonie Krakowa, 31 grudnia ub.r. warta była ok. 40 tys. dolarów, a teraz jako
      ziemia rolna osiągnęłaby cenę 6-8 tys. dolarów.

      Pozew w drodze

      - Ustawa o zagospodarowaniu przestrzennym przewiduje ochronę właścicieli
      nieruchomości, którzy ponieśli szkodę w związku z uchwaleniem bądź zmianą
      planu zagospodarowania, ale nic nie mówi o sytuacji, w której szkoda
      zaistniała w związku z utratą mocy obowiązywania istniejącego planu. Przepisy
      dotyczące ochrony właścicieli należałoby stosować odpowiednio, co zawsze
      niesie ryzyko, że ochrona taka może okazać się nieskuteczna - ocenia mec.
      Marcin Buczkowski, którego kancelaria specjalizuje się w prawie obrotu
      nieruchomościami i obsłudze inwestycji budowlanych. Mimo ryzyka przegranej,
      roszczenia wobec samorządu są bardzo prawdopodobne, bo do obecnej sytuacji
      doprowadziło ewidentne zaniedbanie ze strony gminy, do której zadań własnych
      należą m.in. sprawy związane z ładem przestrzennym i gospodarką
      nieruchomościami. Kilka krakowskich kancelarii adwokackich przygotowuje już
      pierwsze pozwy.

      Na przełomie października i listopada zeszłego roku Collegium Medicum
      Uniwersytetu Jagiellońskiego wystąpiło o wydanie decyzji WZiZT dla nowego
      zespołu klinik zabiegowych. Inwestycja ta ma być zlokalizowana na terenach,
      które uczelnia przez lata wykupywała, dokonywała zamian etc., przeznaczonych w
      nieaktualnym już planie pod usługi publiczne. - Mamy pozytywną ocenę Miejskiej
      Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej i naszym podstawowym problemem jest
      poszukiwanie środków finansowych. Według dostępnych nam informacji nie ma
      zagrożenia dla tej inwestycji - mówi Maciej Rogala, rzecznik Collegium Medicum
      UJ. Niestety, wydanie WZiZT dla tej inwestycji jest niemożliwe, gdyż dla
      wszystkich inwestycji celu publicznego konieczne jest uchwalenie planów
      miejscowych. Bez nich nie da się rozpocząć budowy nie tylko szpitala, ale i
      szkoły, drogi, oczyszczalni ścieków i wielu innych. Nie można też bez takiego
      planu budować np. hipermarketów. Jedna z sieci szacuje uszczerbek nakładów
      inwestycyjnych w handlu wielkopowierzchniowym w skali kraju w ciągu 2 lat,
      wynikły z braku planów, na 4,8 mld zł i 24 tys. miejsc pracy, które mogłyby
      powstać.

      Winny kto inny

      - Odpowiedzialność spoczywa na poprzednich zarządach miasta, ponieważ prace
      nad studium prowadzono opieszale, a w pewnym momencie doszło do skandalicznego
      przerwania prac nad profesjonalnie robionym studium w tzw. wariancie A, -
      twierdzi prof. Zbigniew Zuziak, zastępca prezydenta Krakowa. - Spychanie
      odpowiedzialności na poprzedni zarząd miasta jest wygodnictwem lub
      nieznajomością faktów - odpiera zarzuty prof. Andrzej Gołaś, prezydent Krakowa
      w latach 1998-200
      • tripis Re: Tu masz przykład Tripisie - dbałość o rozwój. 05.03.03, 13:44
        kochac nie warto
        lubiec nie warto
        mowic nie warto
        myslec nie warto
        martwic nie warto
        starac nie warto
        bic sie nie warto
        to o jeszcze warto?
        • forward Re: Tu masz przykład Tripisie - dbałość o rozwój. 05.03.03, 14:37
          To bardzo ciekawe pytanie czy można uznać listę dyskusyjną za rodzaj
          konsultacji społecznych do przeprowadzenia których władza jest czasami nawet
          zobowiązana. Myślę że wraz z upowszechnieniem się netu i spadnięciem ceny za
          dostęp, czyli za jakieś 10 lat jak najbardziej konsultacje społeczne w sprawie
          nowej linii tramwajowej, mostu lub modernizacji ronda można przeprowadzać w
          necie.




          Forward
          • Gość: boldhead Re: Tu masz przykład Tripisie - dbałość o rozwój. IP: 213.77.44.* 05.03.03, 14:57
            forward napisał:

            > To bardzo ciekawe pytanie czy można uznać listę dyskusyjną za rodzaj
            > konsultacji społecznych do przeprowadzenia których władza jest czasami nawet
            > zobowiązana. Myślę że wraz z upowszechnieniem się netu i spadnięciem ceny za
            > dostęp, czyli za jakieś 10 lat jak najbardziej konsultacje społeczne w
            sprawie
            > nowej linii tramwajowej, mostu lub modernizacji ronda można przeprowadzać w
            > necie.
            >
            >
            >
            >
            > Forward

            Obys mial racje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka