tymon2
18.03.03, 10:26
Wygląda na to, że w związku z wojną MPK szykuje niespodziankę [coś dla
Zbyrusa :))].
Wojny nie planowano
- Drastyczne cięcia w komunikacji to ostateczność, ale musimy także o tym
myśleć, gdyż cena paliwa nie jest już przewidywalna - mówi prezes Pilszczek;
tylko od stycznia wzrosła o prawie 25 procent
- W tym roku dokapitalizowanie spółki z budżetu miasta wyniesie 35
milionów złotych. To jest akurat taka kwota, która pozwoliłaby zapłacić ratę
za zakup 12 wagonów tramwajowych typu bombardier, które są właśnie składane -
mówi Julian Pilszczek, prezes Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa
Komunikacyjnego w Krakowie SA. Problem w tym, że z tej kwoty trzeba było
zapłacić za "spóźnione" autobusy, które teraz nadeszły, a ponadto - co dla
komunikacji autobusowej jest najważniejsze - z powodu znaczącego wzrostu ceny
oleju napędowego od stycznia dziurę w rocznym budżecie na paliwo oszacowano
już na ponad 7 milionów złotych.
Obawy o gwałtowny skok
Szefowie MPK z niepokojem wsłuchują się w informacje o... sytuacji
związanej z Irakiem. - Na początku tego roku za litr oleju napędowego
płaciliśmy 2 złote i 6 groszy, w ubiegły piątek litr kosztował nas już 2
złote i 57 groszy. Oczywiście, przygotowując plany budżetowe na ten rok,
zakładaliśmy wzrost niektórych cen (w tym nośników energii) - zgodnie z
państwowymi wytycznymi odnośnie tworzenia planów. Te plany nie uwzględniały
jednak wojny w Iraku, a i tak - jeszcze bez niej - w ciągu krótkiego okresu
cena oleju skoczyła o prawie jedną czwartą. Nie sposób przewidzieć tego, co
się stanie w nadchodzących dniach czy tygodniach, ale można podejrzewać, że
możemy mieć do czynienia nawet z gwałtownym skokiem cen - mówi przedstawiciel
MPK.
Z przekazanych nam wczoraj szacunków wynika, że już zamiast zaplanowanych
28,6 mln złotych na paliwo w tym roku trzeba będzie przynajmniej (nawet bez
uwzględnienia drastycznego wpływu wojny z Irakiem na ceny ropy) 36,3 miliona
złotych. Teoretycznie można by próbować łatać tę dziurę planowanymi,
zwiększonymi wpływami z biletów - co było szacowane na dodatkowych 9 milionów
złotych. To jednak także się sypie.
Spada sprzedaż biletów
Choć cena biletu jednorazowego nie została w tym roku podwyższona
(zwiększono natomiast niektóre opłaty za bilety abonamentowe), to - jak
wynika z ostatnich danych MPK - po dwóch miesiącach wpływy zamiast rosnąć -
zmalały w stosunku do takiego samego okresu przed rokiem. - Ze sprzedaży
biletów jednorazowych uzyskaliśmy o około 200 tysięcy złotych mniej niż w
styczniu i lutym 2002 roku; sprzedaż spadła o prawie 4 proc. - mówi prezes
Pilszczek. - Nie wynika to z tego, że więcej osób jeździć by miało na gapę,
gdyż z analiz wynika, że kontrole tego nie potwierdzają. Naszym zdaniem,
wiąże się to z trudną sytuacją gospodarczą, a dokładniej materialną wielu
rodzin; od miesięcy, także w Krakowie, rośnie bezrobocie. Część osób więc nie
jeździ, jeśli rzeczywiście nie musi.
Jeśli ta tendencja utrzyma się w dalszej części roku - to zamiast 9
milionów złotych dodatkowych wpływów - może być minus 1 - 2 miliony złotych.
Z uchwały Rady Miasta z 2001 roku, w sprawie polityki inwestycyjnej w
zakresie odnowy infrastruktury technicznej trakcji tramwajowej i taboru MPK,
wynika, że w tym roku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne miało
przeznaczyć 25 milionów złotych na zakup nowych autobusów i ponad 30 milionów
na nowe tramwaje. Już w ubiegłym roku nie sfinalizowano zakupu pięciu
przegubowych scanii, gdyż zabrakło na nie pieniędzy. Zamówione autobusy
przyszły jednak obecnie (od 1 kwietnia pojawią się na trasach) i trzeba było
wysupłać około 6 milionów złotych. Pieniądze uszczknięte zostały więc z puli
przeznaczonej pierwotnie w całości na spłatę rat w ramach kontraktu
tramwajowego na bombardiery. Najprawdopodobniej więc MPK będzie czyniło
starania o uzyskanie kredytu bankowego na uzupełnienie kwoty spłaty raty za
tramwaje, gdyż nie ma żadnej innej puli, z które można by dołożyć pieniądze
na ten cel. Oczywiście jakichkolwiek innych zakupów autobusów w tym roku nie
będzie, gdyż praktycznie tych 25 milionów planowanych na ten cel już nie ma.
"Żeby wszystko było jasne" - wyjaśniono nam wczoraj, że z uwagi na trudną
sytuację, nie ma również na razie żadnych widoków na ewentualną podwyżkę
zarobków pracowników, więc na tym też nie ma jak zaoszczędzić.
Autobusem do tramwaju
- Zastanawiamy się nad krokami, które trzeba będzie podjąć w najbliższym
czasie, gdyż nie możemy dopuścić do sytuacji, że np. od września nie będzie
już ani złotówki na paliwo i stanie komunikacja autobusowa. Musimy więc
rozważać ewentualne ograniczenia, takie, by były jak najmniej uciążliwe dla
pasażerów - dodaje Julian Pilszczek.
Pod uwagę brane jest więc m.in.: ograniczenie liczby kursów na niektórych
liniach, skrócenie części tras, a nawet zawieszenie niektórych linii - w
pierwszej kolejności tych, które dublują się z tramwajowymi (np. 124, 128 czy
502).
- Drastyczne cięcia to ostateczne rozwiązanie, ale trzeba także o tym
myśleć, gdyż cena paliwa nie jest już przewidywalna - dodaje prezes
Pilszczek. - W razie czego część autobusów tylko "dowoziłaby" pasażerów w
pobliże linii tramwajowych, gdyż jeśli chodzi o energię trakcyjną, sytuacja
jest nieco lepsza - z uwagi na to, że w Polsce są własne nośniki energii,
choćby węgiel.
(J.ŚW)
Moje propozycje to:
124 do Dworca Gł.
128 do Ronda Mogilskiego i 22 przez to Rondo
428 Spod Tesco do Ruczaju (ew. 414 jako linia wspomagająca 114)
174 z Huty do Wielickiej
192 do Cracovi
152 Rownież i tramwaj z Placu Centralnego do Cichego Kącika
Jak coś wymyślę to jeszcze napiszę ;)