longwehicle
21.10.06, 09:57
[jeleń]
Zadziwia wyjątkowe zacięcie z jakim prawicowi (czasem ultra) publicyści
rzucili się do obrony pana Gudzowatego. I myślę, że dzieje się tak nie z
powodu szacunku jakim go darzą, czy z powodu jakiejś wielkiej i niepojętej
miłości do Pana G. Dzieje się tak tylko dlatego, że oto nadarzyła się okazja
i można przypie..ć Gazecie Wyborczej oraz Michnikowi. Stąd te jasełka. W
innej sytuacji pan Gudzowaty, jeśli tylko wychyliłby łeb z nory, byłby
bezpardonowo zmieszany z błotem a jego kukła spalona na stosie. Bo to
przecież - dowodziliby jego dzisiejsi obrońcy - najgorszy i najlepszy zarazem
przykład postkomunistycznej burżuazji wiadomego pochodzenia i wiadomej
reputacji. I do tego jeszcze główny ochroniarz związany i zakumulowany z
ruskimi służbami, na siłę usiłujący zająć na medialnym rynku miejsce
osierocone przez Rutkowskiego. Więc raz jeszcze powtarzam: w tej rozgrywce
dziś i jutro Gudzowaty i jego problemy liczą się mniej więcej tak jak
zeszłoroczny śnieg. Celem jest Gazeta, Guzowaty środkiem do osiągnięcia tego
celu. Oto całe taśmy.
PS. Kutz mówi: Michnika wszędzie pełno, za dużo zrobił, zbyt wielki miał
wpływ na innych. Już to samo, zawiść zwyczajna, wystarczy, aby w dyszyczkach
wielu „patriotów" pojawiło się marzenie o jego unicestwieniu.
Revelstein