trudny2002
26.03.03, 11:46
Tak sobie myślę...herbatka z mleczkiem popularnie zwana "bawarką"...a więc
BAYER...Bawaria to Bayer czyli w prostym brzmieniu "bajer". Teraz pora na
Bayer się kończy, bo mija pora gryp. Zaczyna się pora na "bajer", a właściwie
ta to trwa wiecznie.
Bajerują więc kolejni bajeranci. Bajerują , mistyfikują robią co się da byle
zostać przy swej ulubionej formie i w swej ulubionej formie.
Bajeruje się na górze i na dole. Na dole to nawet na Kleparzu, ze pyszne, że
świeżutkie, ze najlepsze. I w każdej prawie knajpie i w każdym prawie
sklepiku, i w kazdej rozgłośni...
Jedni bajerują ciszej inni nieco głośniej...
Czy przystoi trwać przy bajerze?
I jeśli tak to komu?
Czy i Twoim zdaniem w tym opowiadactwie tkwi jakaś tajemna moc co to wręcz
nakazuje łykać ten bajer jak źrałą śliwkę?
Dlaczego ?
Mnie kojarzy się to wprost z najtańszymi chwytami jakie stosują domokrążni
sprzedawcy czegobądź ...
A jak Państwu środa wiosenna płynie?
Tak jakoś miło z tą wiosną można usiłować kwitnąć...jakoś milo...
A czy ten "bajer" nie wymaga stosownych licencji od Bayera?
trudny;-))
Do herbaty z mleczkiem świetnie idzie słodki rogalik. Oczywiście świeży i
pachnacy...