aka_ya
03.12.06, 00:24
Do Pana Wojciecha.
Pewnego pieknego dnia, siedząc na Rynku, rozkoszując sie uroczym słońcem i
podaną kawą, zwrócił moją uwage felieton kulinarny - NOWY....
Słowo, które dane mi było w ów dzionek przeczytac, dało uczucie spełnienia do
reszty.
Tak - pomyślałam, uśmiechając sie szeroko - oto znalazłam czego szuka moja
dusza. Tego samego szuka autor.
Na to samo zwraca uwagę, z ust wyjmuje moje spostrzeżenia, i stawia trafne
osądy. Zgodne z moimi, oczywiście. Z takim towarzystwem sama przyjemnośc
cieszyc sie jedzeniem.
Od tamtej pory, czekam...
Niestety, czytanie prawdziwej, "papierowej" wersji Gazety, zdarza sie rzadko,
więc pozostaje mi, li tylko - marna namiastka prasy, czyli internet.
Tak więc czekam na kazdy weekend, wtedy siadam z kawą przed komputerem, szukam
strony Krakowskiej i upajam się tą chwilą, kiedy mogę przenieśc sie TAM, gdzie
siedziałam tamtego dnia i odkryłam Pana gawędy.
Dziś, uderzył pan w temat mi najbliższy, najbardziej sentymentalny - nie
mogłam więc czekac dłużej - więc pisze wreszcie....
Pauza to mój dawny dom - z racji spędzenia tam, niezliczonej ilości godzin.
To co robiłam, było dla mnie niezwykłą przyjemnościa, miałam możliwośc
poznania niezliczonej ilości osób - mniej lub bardziej ciekawych, a co
najważniejsze - czułam sie naprawdę spełniona widząc radośc w oczach
zamawiających kawę...
W moich było zrozumienie, gdy robiłam ją nad ranem...
Do dziś, mimo pracy w zupełnie innym zawodzie, mijając bary rozglądam sie za
ekspresem do kawy - chętnie stanęłabym tam jeszcze raz, jak w tamtą niedzielę
- właśnie mija 5 lat....
Panie Wojtku - po felietonach wydał mi sie pan emocjonalnie znajomy - dziś
jednak jestem pewna, że znamy sie lepiej - na pewno z widzenia.
Kto wie - może i z pogawędki iście barowej, może jeszcze z Jemioły ;)
Dziękuje za te gawędy - proszę więcej, więcej, więcej...
A Jemioła....?
Była najlepszym barem na świecie.
Bo klimat i urok zależy od Barmanów....
Pozdrawiam.