Gość: mouset
IP: *.szpitaljp2.krakow.pl
15.04.03, 09:04
W Małopolsce 65 pociągów nie będzie kursowało od 1 lipca
Nie w maju, ale w lipcu, i nie 205, ale 65 regionalnych połączeń kolejowych
zostanie zlikwidowanych w Małopolsce. Najwięcej, bo aż dwie trzecie kursów,
wypadnie z rozkładu jazdy linii Kraków-Wieliczka Rynek.
Kolej już od dawna zapowiadała ograniczenia w kursowaniu regionalnych
połączeń. Już 25 lutego dyrekcja PKP Przewozy Regionalne ogłosiła, że
ponieważ nie otrzymała z budżetu państwa obiecywanych 800 mln zł, ale
zaledwie 300 mln, zamierza zlikwidować aż 1050 deficytowych kursów. 205 z
nich miało przypadać na linie przebiegające przez Małopolskę.
- Według ustawy mieliśmy otrzymać na ten rok 51 mln zł, dostaliśmy tylko 17 -
tłumaczy Ryszard Rębilas, dyrektor Małopolskiego Zakładu PR. Przewidując
jednak problemy z finansowaniem, kolej już na wprowadzonym od 15 grudnia 2002
r. rozkładzie jazdy zaznaczyła literką "G" (kursują do odwołania) linie, na
których wpływy ze sprzedanych biletów nie przekraczają 30 proc. poniesionych
kosztów. Były jednak połączenia, np. Kraków-Wieliczka, gdzie wpływy nie
przekraczały nawet 3 proc.!
Zanim doszło do zapowiadanej na maj redukcji kursów, władze małopolskich
kolei obiecały przeprowadzić jeszcze jedno badanie i analizę opłacalności
zagrożonych linii. Tym bardziej że likwidacja pociągów oznaczała również
utratę pracy nawet dla stu osób z PKP, głównie drużyn konduktorskich.
- Po ustaleniach z Ministerstwem Infrastruktury, władzami PKP i działającymi
na kolei związkami zawodowymi pomiędzy 6 a 12 marca przeprowadziliśmy
szczegółowe badania. Na wielu liniach obniżyliśmy próg opłacalności z 30
nawet do 15 proc. wpływów - mówi Wiesław Idzimowski, członek zarządu
województwa małopolskiego, które odpowiada za komunikację regionalną.
Efekty analizy wypadły łaskawie dla pasażerów - od 1 lipca przestanie jeździć
tylko 65 pociągów, a sześć będzie miało skrócony przebieg. Najwięcej, bo aż
23, przestanie jeździć między Krakowem a Wieliczką.
- W niektórych składach podróżowały po trzy, cztery osoby. Utrzymaliśmy
jednak na tej trasie 16 najbardziej potrzebnych - mówi dyrektor Rębilas. -
Podobnie jak na innych redukowanych liniach nie likwidowaliśmy
najważniejszych, porannych połączeń, którymi wiele osób dojeżdżało do szkoły
i pracy - dodaje.
Jak twierdzi, pracy nie stracą też konduktorzy: - Ekipy z zawieszonych
pociągów wzmocnią inne składy, np. wieczorami, by zwiększyć bezpieczeństwo
podróżnych - twierdzi.