Dodaj do ulubionych

Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko

    • Gość: MAX Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 16:23
      Tak się składa, że znam autora (choć możesz mnie Rafale nie pamiętać...
      kończyłem Fizykę na UJ jakieś 3-4 lata przed Tobą, ale na Twoim roku miałem
      kilku znajomych, i chcąc nie chcąc o "Mostowym" się nasłuchałem wiele dobrego).
      Przy okazji pozdrawiam :)))

      Doskonale wiem o czym piszesz - m. in. z opisanych przez Ciebie powodów dałem
      sobie spokój ze studiami doktoranckimi w Krakowie, czy w Polsce w ogólności...
      różnica jest taka, że ja nie wyjechałem (po części z wrodzonego krakowskiego
      lenistwa) - zamiast być biednym, z trudem wiążącym koniec z końcem doktorantem
      postanowiłem zostać wziętym programistą, co jak dotąd świetnie mi się udaje - na
      finanse nie mogę narzekać ;))

      Co do narcyzmu krakowskiego - masz w 100% rację... też tak miałem dosyć długo -
      chyba pierwszy raz przejrzałem na oczy kiedy odwiedziłem Pragę - "Kraków razy 4"
      pomyślałem sobie wtedy. Potem było mnóstwo innych miast europejskich - każde co
      najmniej równie ciekawe.

      Kraków przeżywa teraz prawdziwy najazd turystów - wszyscy się cieszą, lotnisko
      się rozbudowuje, hostel na hostelu rośnie... i wszystko to pięknie, ale nikt
      chyba nawet nie pomyśli, że to nie jest nam dane na wieczność. Swój okres
      popularności miała Praga, teraz na topie jest Kraków, a za 2 lata wszystko się
      może przerzucić do Rumunii. Ale w swym zadufaniu urzędnicy zdają się nie myśleć
      o tym, że dla samych zabytków nikt 2 razy tu nie przyjedzie. Wszelkie inwestycje
      tak dramatycznie się ślimaczą, że aż człowieka trafia jak to widzi. Najnowszy
      przykład - obchody 750-lecia lokacji miasta. Miała być makieta średniowiecznego
      Krakowa, nie będzie, bo już nie zdążą jej zrobić. Miał być Mały Rynek
      wyremontowany - też nie będzie. Oprawę muzyczną przygotuje Piotr Rubik - ktoś go
      wybrał, ktoś to zaakceptował, a potem jak to zwykle w "krakówku" - nikomu się to
      nie podoba, wszyscy krzyczą i protestują.... ech... ;))
    • Gość: Ewa Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: 81.21.200.* 22.02.07, 16:37
      Witaj autorze;
      Przykro mi ale odnoszę wrażenie, że chyba pomimo poziomu
      inteligencji, "światowego obycia" i wysokiej kultury osbistej ( co do tych
      elementów nie mam zastrzeżeń ;) ) w tym atykule ulało Ci się. Gdybym Cię nie
      znała pomyslałabym, że jesteś egocentrycznym, niedojrzałym i rozpieszczonym
      chłoptasiem, dla którego JA i KASA to życiowe priorytety. Masz "już" a
      raczej "dopiero" 23 lata i brak Ci pokory, dyplomacji i obiektywizmu. Zamiast
      uprawiać krytykanctwo zastosuj krytykę konstruktywną. Zamiast pisać co jest
      bleeee napisz co jest be i jak można zrobić cacy. Dużo racji, dużo prawdy ....
      nie zawsze jednak cel uświęca środki!
      Pozdrawiam
      Ps.
      Jak będziesz w Krakowie - wpadnij na obiad.
    • Gość: zdaleka Swietny artykul, czytam i czuje to samo IP: 66.146.204.* 22.02.07, 16:48
      Wyjechalam majac 19 lat, tuz mo maturze. Od 10 lat jestem daleko od Krakowa.
      Pieknie sie tu wraca i zawsze nosi czesc miasta w sercu. Z kazdym powrotem jest
      jednak rozczarowanie, dziadostwo wita juz na Balicach (malutki barak "lotnisko")
      nieuczciwi taksowkarze, graffitti na budynkach w drodze do miasta. Kazdy
      narzeka, dorosli ludzie po studiach mieszkaja z rodzicami. Babcie w sklepie
      kupuja 2 plasterki szynki i sera...Zascianek i mentalnosc "nie da sie" (bo
      uklady i nepotyzm i brak pieniedzy paralizuja progres).

      Pozdrawiam autora serdecznie i innych tu piszacych. Cala nadzieje pokladam w
      nastepnym pokoleniu, nasze jest juz stracone, skazane na tulaczke zeby znalesc
      godne zycie, uczciwe pieniadze, mozliwosci kariery. Krakusy siwata laczcie sie :)
      • Gość: Antykomunista Zachowajcie spokój IP: *.ists.pl 22.02.07, 16:55
        Zgodnie z zasadami cybernetyki, system komunistyczny upadnie. Również w Polsce.
        Wtedy będziecie mieli Wasze Kopenhagi i Londyny tu w Polsce.
        Trzeba poczekać ze 20 lat. Tymczasem potułajcie się po świecie, nauczcie się
        języków, wielu komuchów umrze ze starości, ich dzieci zechcą wprowadzić uczciwe
        prawo szanujące własność prywatną. Będzie dobrze.
    • Gość: Krzysztof K. Coś Waćpan zdziałał w Kopenhadze? IP: *.fema.krakow.pl 22.02.07, 17:14
      Szanowni Młodzi!
      Wymyślcie coś takiego, żeby nam starym poszło w pięty. Jakoś chyba macie z tym
      problemy. No, ale czekam.
      Ciekawe coś tam Waćpan wydumał w Kopenhadze. Proszę nam przedstawić krótkie
      spawozdanko na stroniczce A4. Jeżeli do jutra nie zobaczę, uznaję Pana za
      kompletnego pajaca.
      • Gość: do wacpana Re: Coś Waćpan zdziałał w Kopenhadze? IP: 66.146.204.* 22.02.07, 17:29
        Udowadniasz "zes jest wacpan" starej daty. Po co ci sprawozdanie na A4 skoro on
        napisal artykul opublikowany na internecie! Poza tym takie zdrobnienia typu
        "sprawozdanko" i "stonniczce" to bardzo typowe dla prowincji. Czytales
        "Chlopow"? Wiedzialbys wtedy, ze pelno tam takich zdrobnien.

        Nie potrafisz nic lepszego napisac? To dowod ze jednak poszlo ci to w piety!
        Pozdrawiam wacpana.
        • Gość: do gościa do waćpa Re: Coś Waćpan zdziałał w Kopenhadze? IP: *.fema.krakow.pl 22.02.07, 21:55
          Gościu, jak nie do Ciebie piją to nie wyciągaj szyją!
          A cóż to złego, że ktoś jest z prowincji!
          W dalszym ciągu czekam na odpowiedź, a osoby postronne proszę o ciszę w eterze,
          zwłaszcza, kiedy są niespecjalnie mądre.
          • Gość: do wacpana Zalosnys wacpan! Ale daj ci Boze zdrowie, IP: 66.146.204.* 22.02.07, 22:35
            nie zycze ci zle. Powodzenia w Krakowie.
    • Gość: Marcin Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.devs.futuro.pl 22.02.07, 20:26
      Dawno już nie czytałem tak ciekawego artykułu nt. Krakowa - GRATULUJE i
      Dziękuje autorowi za trafne ujęcie problemu, które dot.wielu miejsc w Polsce
      ale Kraków wiedzie tu prym!. Wiem o tym bo sam pochodzę z rodziny tzw.
      profesorskiej i widze jak ten świat funkcjonuje - niestety. Ale nie jestem
      takim optymistą jak autor, ponieważ wątpie ze wymiana pokoleń uleczy wszystkie
      choroby tego Miasta - to miejsce ma taką specyfikę. Choć podobno "jeden
      człowiek może podnieść lud z klęczek"?;)
      Dziękuje jeszcze raz świetny artykół
      Marcin
      • Gość: Krzysztof K. Re: Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.fema.krakow.pl 22.02.07, 21:59
        Oj Marcinie, Marcinie, jak na człowieka z profesorskiej rodziny, to powinienieś
        wiedzieć, że słowo "artykuł" pisze się przez zwykłe u a nie ó. Wstyd!!!! Aha ,
        ale ty jesteś z tzw. profesorskiej. To juz rozumiem, dlaczego Ci się ten głupi
        artykuł podoba.
    • Gość: Dr Metz Re: Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 21:29
      Coz Rafal, jak mowi piosenka, mama w Ameryce, Rafal w Kopenhandze, nic nie
      poradze.Moze nie trzeba bylo tyle siedziec w Manekinie tylko wyjsc w plener. W
      kazdym miescie mozna sie niezle urzadzic, i tyle.
    • Gość: WOY Rodowód Obecnego STANU RZeczy IP: *.autocom.pl 22.02.07, 21:34
      Artykuł naprawdę niezły. Zgadzam się z większością rzeczy, zwłaszcza z
      nepotyzmem. Jednakże, drogi kolego, napisałeś niestety nie we właściwej gazecie.
      Ten system, który jest teraz (w Krakowie rządzi nie PiS, lecz postkomuna z
      Majchrowskim na czele) wspierała i wspiera nadal Wyborcza. Polecam Ci (o ile
      jeszcze nie czytałeś) felietony Ziemkiewicza (znajdziesz w Interia.pl) i jego
      ostatnią książkę: Michnikowszczyzna. To jest rodowód obecnego stanu rzeczy.
      Zapraszam do dyskusji: querciato@wp.pl
    • Gość: kaia Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: 84.112.39.* 22.02.07, 21:46
      Czesciowo podzielam poglady kolegi.Podobnie jak on po ukonczonych studiach
      wyjechalam z kraju, z tego cudownego miasta jakim jest Krakow. Marze by wrocic
      tam na stale choc im wiecej mija czasu tym mam wieej watpliwosci! Nad tym
      artykulem powinny zastanowic sie wladze miasta i kraju.Pozdrawiam!
    • Gość: Powracajacy? Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.07, 22:07
      Z zainteresowaniem przeczytalismy z mezem artykul Pana Rafala. Od ponad 16 lat
      mieszkamy w Niemczech. Pomimo ustabilizowanej sytuacji ale kierowani nowymi
      wyzwaniami podjelismy juz blisko poltora roku temu probe powrotu do Krakowa.
      Rodzina i znajomi w kraju wprawdzie bardzo sie z tego zamiaru ucieszyli ale
      potraktowali nas za szalencow a my musimy przyznac, ze po tym okresie czasu
      spedzonym na intensywnym szukaniu pracy i owych nowych wyzwan na krakowskim
      rynku i konfrontacji z tamtejsza rzeczywistoscia zaczynamy powaznie sie
      zastanawiac czy faktycznie jestesmy normalni. Pomimo bardzo dobrego
      wyksztalcenia, obszernego doswiadczenia zawodowego i interesujacych stanowisk
      pracy zajmowanych w Niemczech u polskich pracodawcow (jezeli wogole racza
      podziekowac za otrzymane dokumenty) wzbudzamy lek i podejrzenie, ze chyba z
      nami jest cos nie tak, ze chcemy wracac jezeli wiekszosc narodu chetnie
      wybralaby sie w odwrotnym kierunku.
      Serdecznie pozdrawiamy i moze kiedys do zobaczenia w Krakowie?
    • Gość: janka Re: Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.ghnet.pl 22.02.07, 22:25
      to jest własnie odpowiedź dokładnie w stylu
      krakowskim. Ktoś krytykuje ten pępek Świata - robi to zapewne
      z niskich pobudek i jest hipokryta.
    • Gość: ryt mało konkretne biadolenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 22:58
      Z jakiegoś powodu gazeta postanowiła publikować pozbawione tresci wynurzenia
      różnych ludzi o Krakowie. Refleksje pana Mostowego takze są relacja głównie z
      doznań autora (w Krakowie jest duszno) oraz z jego wewnętrznych przekonań (że
      rządzą układziki, że sztuka upadła itp).
      Ani sladu w tym jakiegokolwiek konkretu, pomysłu, rzeczowej obserwacji z dalszej
      perspektywy.
      Być może jest tak jak pisze autor, ale być może tylko mu sie wydaje...
      Co miałoby wyniknąć konstruktywnego dla Krakowa z tego sentymentalnie
      rozmamlanego biadolenia?
      A wszystko to wywoluje jeszcze głupszą niż artykuł dyskusję czy w Krakowie da
      sie? warto - nie warto? mieszkać?
      Tak jakby nie było oczywiste, że ktoś lubi mieszkać w Krakowie, ktoś inny w
      Kopenhadze lub jeszcze gdzie indziej i naprawdę nie trzeba sie z tego rodzaju
      upodobań ani usprawiedliwiać ani tłumaczyć.A w dodatku byloby znacznie gorzej,
      gdyby wszyscy ludzie na swiecie pragnęli mieszkać wyłącznie w Kopenhadze lub
      tylko w Krakowie.
      Szkoda, że ktoś mieszkajacy tak długo jak pan Mostowy w Kopenhadze napisał np. tak:
      widzialem w Kopenhadze takie a takie usprawnienie dzieki ktoremu taki a taki
      problem został rozwiazany więc myślę, że to rozwiazanie można by ewentualnie
      wypróbować też w Krakowie.
      O ileż by to było pożyteczniejsze od tej sentymentalnej tyrady!


      • Gość: brukselczyk Re: mało konkretne biadolenie IP: *.238-242-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 23.02.07, 11:57
        ciekawy artykul, ciekawa dyskusja. Nie zdawalem sobie sprawy, ze mozna miec tak
        wiele interpretacji krotkiego tekstu.
        Dla mnie, artykul byl bardzo celny, ale tez pelen troski o to miasto. Ja
        mieszkalem w Krakowie 10 lat. Przyjechalem na studia i troche zostalem. W
        Krakowie jak kazdym innym miejscu jest wielu madrych ludzi. Ale rzeczywiscie
        klimat UJ to XXI wieczny feudalizm. I obawiam sie, ze to sie wysysa jak z
        mlekiem matki. Dla mnie jedynym rozwiazanie jest idacy niz demograficzny. UJ
        bedzie musial konkurowac o studentow (mam nadzieje). Bo bez konkurencji, nic sie
        nie zmieni.
        Krakow ma aspiracje i to dobrze. Mam nadzieje jednak, ze bedzie szedl sladem
        Wroclawia (EXPO, pomysly) a nie Zakopanego (wysokie ceny i wyciaganie dudkow).
        Wydaje mi sie ze Krakow ma szanse walczyc o bycie druga stolica Polski. Ale
        pieniadze postawilbym jednak na Wroclaw, Poznan, a nawet na aglomeracje slaska...
        Krakusi, nie obrazajcie sie, tylko sluchajcie slow krytyki. Tylko dzieki niej
        mozna cos zmienic na lepsze.... pozdr.
    • mojetrzygrosze Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko 23.02.07, 15:32
      "Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko" - czyżby?

      Artykuł ten jakkolwiek godny przeczytania stoi jednak w sprzeczności z danymi
      statystycznymi GUS-u, które mówią że tylko cztery wielkie polskie miasta mają
      dodatnie saldo migracji: właśnie Kraków a oprócz niego Warszawa, Wrocław i
      Szczecin. A z tym już nie da się polemizować.
    • Gość: anna z murami to istna bzdura, a tak naprawde to chodzi IP: 195.94.195.* 23.02.07, 20:48
      o pieniadze. W Krakowie jak ktos ci da 1500 zlotych to jest cud a ceny tutejsze
      to ceny zachodnioeuropejskie. tu zyje sie nedznie, bardzo nedznie a oferta
      kulturalna, rzeczywiscie, jest minimalna. Autora ma racje w jednym : czasy
      kiedy bylo to jakies centrum kultury sa daleko, daleko, daleko za nami.
      Wiec zycie w Krakowie to zycie w nijakim miejscu obarczonym grzybem
      zamozadowolenia plus pusty notorycznie portfel.
      • subramanian smutny, kabotyński tekst 23.02.07, 23:01
        Nie uważam żeby Krakow był stolicą świata (ale ma swój urok).
        UJ trąci stęchlizną, krakowskie elity dulszczyzną.
        Ale pan Rafał wydaje mi się do nich idealnie pasować - trochę się zbuntuje,
        trochę podliże, a jak wyjechać to do pobliskiej Kopenhagi
    • Gość: witek o Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.bas503.dsl.esat.net 24.02.07, 09:51
      zgadzam sie z autorem p/w tekstu w 100 %, mieszkalem w Krakowie przez 10 lat to
      urocze miasto, porownac Krakow moge do pierwszej milosci z liceum, emocje biora
      gore na rozumem.
      ale zaczynajac od zanieczyszenia powietrza, korkow, ukladzikow i co tu duzo
      gadac klimatu poaustiackich szwejkow zapatrzonych w siebie i z pogarda
      patrzacych na wszystko co z zewnatrz to trodno w Krakowie wytrzymac dluzej niz
      weekend.

      Moim zdaniem musi wymrzec ze trzy pokolenia (razem z moim, mam 34 lata), moze
      wtedy sie cos zmieni.
    • Gość: Dizzy Re: Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 00:26
      Powstała niesamowicie zażarta dyskusja osób (w większości) z dwóch biegunów
      totalnie odległych od siebie pod względem postrzegania opisywanej sytuacji..
      Właśnie dlatego często w Krakowie wiele rzeczy i planów pozostaje
      niezrealizowana, gdyż jedni blokują drugich, a o współpracy czy konstruktywnym
      dyskursie nie ma często mowy.

      Jeżeli chodzi o treść artykułu, to zamiast go na ślepo bronić czy atakować,
      można sobie wynależć fakty i dane, które zawarte uwagi i komentarze mogą obalić
      w sekundę.. Chociażby np. wspomniany przez jednego z przedmówców wskaźnik GUS
      wskazuje, że jednak nie może być w Krakowie tak źle skoro ludzie się tutaj
      sprowadzają. Z drugiej strony fakt, że główną atrakcją "kulturalną" Krakowa
      jest życie nocne (którego nie deprecjonuje, bo sam spędzam masę czasu w
      klubach) wyklucza nazywanie tego miasta stolicą kulturową Polski (w tej kwestii
      można też porównać skalę wydarzeń muzycznych, festiwali, premier teatralnych).

      Takich argumentów można zrobić listę bez końca, która zapewne pokaże, że Kraków
      jest miastem jak wiele innych w Europie: ma pewien specyficzny klimat, który
      jednych oczarowuje, a inni uznają to za duchotę, ma problemy na poziomie władz
      miasta, które zdarzają się w dziesiątkach innych miast (tyle, że nas to nie
      interesuje, bo to nie u nas), z jednej strony po latach komunizmu Kraków
      przyjmuje z powrotem porządny wygląd dzięki wielkim nakładom finansowym, ale z
      drugiej strony niejeden może powiedzieć, że środki wykorzystywane są niekiedy
      bez wątpienia błędnie i za słabo (bo i tak bywa). Z jednej strony światowej
      sławy Festiwal Kultury Żydowskiej, z drugiej nieco prowincjonalna działalność
      Opery Krakowskiej. Itp. itd. Gdzie tego nie ma..?

      A wracając do dyskusji: jedni autorowi wypominają, że krytykuje Kraków
      siedząc "na dupie" w kopenhaskim zaciszu zamiast osobiście wziąć się za naprawę
      miasta, ale czy oni sami tak się do tej naprawy garną? Inni zgadzają się z
      autorem w 100%, nie przeprowadzając żadnej polemiki. Ścierają się dwie
      zupełnie odmienne poglądowo teorie, a w takich przypadkach prawda zazwyczaj
      znajduje się gdzieś po środku.

      Tych nieco mniej kulturalnych czy też wulgarnych niemalże wypowiedzi nawet nie
      biorę pod uwagę ani nie komentuję, bo na to szkoda zdrowia i miejsca na ekranie.

      Pozdrawiam Autora oraz wszystkich zaangażowanych w dyskusję!
    • Gość: Krakus Taki tekst jaka gazeta IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.07, 18:57
      ewidentnie widac, ze ten tekst o ile nie jest wymyslony przez jakiegos pismaka
      z gazetki, to napewo zostal dlatego opublikowany, ze jest jak najbardziej
      zgodny z linia redakcyjna gazetki. wysmiac Krakow, obrazic Majchrowskiego.
      gratulacje.
      Swoja droga co w tym zlego, ze ludzie kochaja swoje miasto, sa w nie zapatrzeni
      i nie wyobrazaja sobie zycia gdzie indziej w przeciwienstwie do tego pana,
      ktory to wysmarowal. Czy to zle ze jestesmy zadowoleni ze swojego miasta, ze
      zyje nam sie tu dobrze? nie rozumiem co wy od nas chcecie?
      dlaczego zamieszczacie tylko negatywne opinie o naszym miescie, tak jak ta
      wyzej. Podobno prasa ma byc niezalezna i obiektywna, a tu tylko same popluczyny
      na nasza glowe i ani jkednego pozytywnego slowa.
      ciekawe czy gdyby to warszawiacy byli tak zadowoleni ze swojego miasta to tez
      posypaly by sie gromy na ich glowy. watpie.
      niestety prawda, ktora sami w ankietach uzyskaliscie od swoich respondentow
      bardzo was boli, ale to juz wasz problem, bo my kochamy Krakow i jest nam tu
      dobrze.
    • Gość: "paryzanka" Do Krakowa cudownie się wraca. Ale na krótko IP: *.252-81.static-ip.oleane.fr 01.03.07, 22:33
      pomimo wielu roznic (glownie wieku!!) w pelni, i ze smutkiem, sie
      zgadzam...choc oczywiscie wrocimy ..kiedys za baaaardzo dlugi czas
    • Gość: ja................ Mostowy bzdet - FAKTY!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 02:31
      Drodzy Panstwo!

      Poniewaz widze, iz kol. Mostowy Rafal laskaw byl wymeczyc swoj kabotynski
      liscik, zas GW bez pudla go opublikowala, dodam i ja swe uwagi. Pozwola one
      nieco inaczej spojrzec nie tylko na to, co napisal kol. Mostowy - ale i na
      motywy, jakimi mogl sie kierowac przy tworzeniu tego wiekopomnego listu.


      1) Juz w pierwszym zdaniu, kol. Mostowy pokazuje, iz jest "krakusem" - a nie
      krakowianinem. Ma to spore znaczenie, i daje specyficzny obraz tego, kim czuje
      sie Rafal.


      2) "Spędziłem w tym mieście ponad 20 lat swojego (młodego) życia, w pełni
      przesiąkając jego klimatem".

      Trudno, aby osoba 23 letnia uznawana byla za starca. Ale to szczegol. Wszyscy,
      ktorzy znaja Krakow wiedza, iz w przypadku mlodzienca, jakim jest kol. Mostowy,
      proces "przesiakania klimatem" sprowadza sie do wizyt w lokalach roznych, i
      spozywania sporych ilosci alkoholu - zreszta, tez roznego. Rafal nie jest inny
      niz wiekszosc swych rowiesnikow, dla ktorych Krakow jest miejscem nade wszystko
      do zabawy i opilstwa, nie zas, czegokolwiek wznioslejeszego. Zreszta, gdyby
      czesciej wyzieral z "Manekina", gdzie bawil sie za ojcowskie pieniadze, to moze
      faktycznie mialby szanse na poznanie Krakowa i "przesiakniecie"? To li tylko
      przypuszczenie, a wobec braku dowodow na jakiekolwiek checi kol. Mostowego do
      poznania czegokolwiek poza smakiem wodki w Krakowie - porzucam je, jako
      spekulacje.


      3) "Ukończyłem prestiżowe Liceum nr 5 im. Witkowskiego".

      Samo zdanie brzmi juz niczym zart;) Tak zwana "piatka" moze i kiedys byla
      prestizowa, ale raczej za czasow dyrektora S., niz obecnego "mistrza fizyki" -
      S. Pietrasa. Dyrektor Pietras nie nadaje sie ani do wychowywania mlodziezy, ani
      do zarzadzania szkola. Jest typowym szkodnikiem, za to zwroconym w "jedynie
      slusznym kierunku". Jadac na opinii szkoly, potrafi w hipokrytyczny sposob
      laczyc faryzeizm ze zwykla pogarda wobec ludzi. Takiej "piatki" obecne dzieje,
      jakie dyr. Pietrasa rzady (vide: sprawa Juszczyk; licznych zarzutow o mobbing,
      etc.).


      3) "po dwóch latach zdecydowałem, że muszę stąd gdzieś wyjechać, na wymianę
      studencka, ponieważ nie tylko zawsze o tym marzyłem, ale także zaczynałem
      odczuwać taka potrzebę"....

      O tym, iz kol. Mostowy ZAWSZE MARZYL o wymianie studenckiej, najprawdopodobniej
      dowiedzial sie w momencie pisania tego listu do GW. Poniewaz
      charekterologicznie stanowi odbicie swego ojca, to poza zyskiem i zwyklym
      cwaniactwem (zasada: lap okazje), nie zna on, a wiec i nie posiada, innego
      podejscia. Stad jego akceptacja mozliwosci wymiany, zamienionej w pobyt staly.


      4) "poczęła mnie ogarniać duchota Krakowa, miasta, które przecież tak bardzo
      kocham i które jest moim domem".

      Gdyby nie to, iz czytamy list kol. Mostowego, to mozna by sie zalozyc, iz mamy
      do czynienia z kims, ogarnietym "choroba romantyczna": duchota, marzam,
      dusznosc...ale, kol. Mostowy zyje wszak w XXI wieku, wiec zadna miara nie po
      drodze mu z reneizmem. A wiec, co chce nam przekazac w swych slowach? Ze cierpi
      romantycznie. Tylko, nie zdradza po co. Kwestia wtorna pozostaje to, w jaki
      sposob mozna kochac cos, czego sie nie zna - ale to drobiazgi.


      5) "duchota spowodowana mała ilością miejsca, wąskim kręgiem znajomych,
      dzianiem się w kółko tych samych rzeczy, czyli można by rzec - nuda".

      Zarzut mocny. Fakt. Ale, czy trafny? Czy nuda i znudzenie kol. Mostowego
      wynikaja aby na pewno z charakteru Krakowa? A moze raczej z granic poznawczo-
      intelektualnych, zarowno Rafala jak i jego znajomych? Tajemnica pozostaje,
      dlaczego obwinia Krakow za to, iz nie dysponuje szerokim kregiem osobistych
      ciekawych znajomych - a tylko waskim, i do tego, nudziarskim. Tusze, iz sam je
      wybieral... Ciekawe, co czuja jego przyjaciele po przeczytaniu slow swego
      kolegi o tym, iz sa dla niego przyczynkiem dusznosci, i powodem znudzenia?


      6)"w tym nie ma jeszcze nic nadzwyczajnego, większość młodych ludzi wyjeżdża z
      takich powodów, potem wracają doroślejsi, z większym doświadczeniem, budują
      własny dom i miasto".

      Fakt, nie ma. Podobnie jak w bajkach o tym, iz emigranci wracajaja po to, aby w
      zboznym trudzie wspierac budowe Krakowa;)))


      7) "Ale w momencie, w którym wyjechałem, zacząłem rozumieć, jak bardzo
      specyficznym, i to nie tylko w pozytywnym sensie, miejscem jest Kraków".

      Dopiero wtedy? No to, zna kolega Krakow, czy musial poznac jego specyfike
      dopiero wyjezdzajac zen? Hmmmmmmm?


      8) "Mija trzeci rok, kiedy tu mieszkam, kończę studia wyższe na tutejszym
      uniwersytecie, oczywiście też tęsknie za Krakowem i często tam bywam, ale też
      wiem, że jeśli nie nastąpi cud, nie będę tam nigdy mieszkać. A oto dlaczego"

      Proponuje, zeby kol. Mostowy sam cos osiagnal w kraju, wtedy bedzie miarodajny.
      Moze niech BEZ pomocy rodziny, zalozy wlasna rodzine w miescie wielkim,
      pieknym, obcym i dalekim od Krakowa (Lodz, Wroclaw, Warszawa, Gdansk, Lublin)?
      Albo, zalozy wlasne firmy i zacznie prowadzic biznes? Ale SAM - a nie z
      gigantycznym wsparciem. Lub ze wsparciem, wielkosci kilkuset zlotych. I wtedy
      porozmawiamy.


      9) "Po moim wyjeździe zacząłem patrzeć z dalszej perspektywy patrzeć na
      mieszkańców mojego miasta i widzę, jak bardzo są oni zapatrzeni (do granic
      narcyzmu) w swoje otoczenie. Zapatrzeni tak bardzo, że z założenia wszystko
      inne jest gorsze, brzydsze, bardziej prymitywne"

      ad. pkt. 7


      10) "Na oko jakieś 90 proc. moich znajomych (a przecież większość z nich
      pochodzą z rodzin stanowiących intelektualną śmietankę Krakowa) twierdzi, że
      Warszawa jest miastem ohydnym i nie da się tam mieszkać. Potem okazuje się, że
      większość albo spędziła tam w życiu może dwa, może trzy dni, albo nie była w
      ogóle. (...) Oczywiście Warszawa jest tu tylko przykładem".

      Ten passus jest cudny;) Dla laika (tu: kogos, kto nie zna Rafala osobiscie),
      nie do zrozumienia. Ale, spiesze z wyjasnieniem: kol. Mostowy NIGDY nie
      cierpial na zbytek skromnosci i uczciwosci w samoocenie - zarowno z powodu
      wybujalego "ego", jak i stylu, w jakim zostal wychowany. Sadze, iz "Rodzina"
      jest tu pojeciem metafizycznym, ujmujacym cala istote zagadnienia. Zreszta,
      wypowiada sie o Warszawie nigdy w niej nie mieszkajac: to tez swiadczy o glebi
      jego podejscia do komentowanych spraw.
      Kolega Mostowy opisujacy swych znajomych, wskazuje na ich rodziny, a nie na to,
      jakimi oni sa, jako ludzie. "Te kregi" to oczywiscie "odpowiedni", a wiec tacy,
      ktorzy na pol sa juz bogami, na pol zas smiertelnikami. Powod? "Odpowiedni"
      rodzice. A u Rafala? Wlasnie...niespecjalnie. I w tym tkwi sedno. Kolega
      Mostowy widocznie zapomina, w jaki sposob jego szanowny ojciec zarbaial za
      granica pieniadze, oraz to, iz w jego przypadku mowienie o intelektualnej
      smietance Krakowa, jest badylarskim nieporozumieniem. Szkoda, iz Rafal zapomina
      o faktach, dajac sie poniesc fantazji, i ulatujac na koniku "piatki". Tak jak
      jego znajomi nie sa swymi rodzicami, tak on nie jest nawet swymi znajomymi.


      11) "Innym problemem jest konserwatyzm tego miasta, połączony z niewiarygodnie
      głęboko zakorzenionymi w głowach ludzi "układzikami". Konserwatyzm "starszyzny"
      okupującej urzędy miasta i wszelakie siedziby władzy nie dopuszcza
      jakiegokolwiek rozwoju (może powinienem powiedzieć: reformy) niegdysiejszej
      wizytówki Krakowa - kultury".

      Dobre sobie. A co kol. Mostowy wie o kulturze? Ale nie z ksiazki na lekcji, ale
      z praktyki....prowadzi jakas instytucje kulturalna? Zabiega o srodki? Ma
      jakiekolwiek pojecie nt. zarzadzania kultura? Bo to, iz Krakow jest miastem
      konserwatywnym (zreszta - dyskusyjna moze byc forma tego "konserwatyzmu"), to
      wiadomo od stuleci. Ech.


      12) "Powiedzmy sobie szczerze: Kraków stolicą kulturalną Polski już nie jest, w
      Warszawie w sam piątek dzieje się więcej niż tutaj przez cały tydzień. Czytałem
      ostatnio artykuł w "Gazecie" o młodej artystce z ASP, której zabrania się z
      jakiegoś powodu wystawiania własnej sztuki na
    • Gość: ja................ Mostowy bzdet - FAKTY!!!!! cz. II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.07, 02:33

      12) "Powiedzmy sobie szczerze: Kraków stolicą kulturalną Polski już nie jest, w
      Warszawie w sam piątek dzieje się więcej niż tutaj przez cały tydzień. Czytałem
      ostatnio artykuł w "Gazecie" o młodej artystce z ASP, której zabrania się z
      jakiegoś powodu wystawiania własnej sztuki na Rynku Głównym. Mam wrażenie, że
      Rynek jest rezerwowany dla "wielkich artystów", których my przecież nie mamy, a
      my młodzi, którzy chcemy coś zmienić, zbudować coś swojego, wśród których być
      może jest następny Philip Guston, Tadeusz Kantor czy Frida Kahlo, jesteśmy
      ignorowani i dyskryminowani!".

      W piekny sposob, kolega Mostowy postawil sie w jednym rzedzie nie tylko z
      tworcami kultury, ale i wielkimi tworcami - takimi, jak Kantor! Sadze, iz nawet
      mitomania, winna miec jakies granice! Rafal nie ma pojecia o kulturze innego,
      niz ksiazkowe, a wiec winien wstrzymac sie z ocenami. Tym bardziej,
      megalomanskimi.
      A odnosnie Warszawy: Rafal nigdy w niej nie mieszkal, zatem nie powinien
      oceniac miasta. W przeciwnym razie, rozumialby, jak potwornie pustym i samotnym
      miastem, pozostaje "Warsaw by night". A to, czy Krakow stolica jest (i czego
      jest - jesli jest), pozostawiam ocenie innych, niz kol. Mostowy. Granice,
      Rafale, granice!


      13) "Ale nie jest to tylko problem sztuki, jest to również problem uczelni i
      mojego środowiska naukowego. W dalszym ciągu jestem studentem Uniwersytetu
      Jagiellońskiego, ale również Uniwersytetu Kopenhaskiego".

      Kolega Mostowy ma srodowisko naukowe. A, ze studiowal na UJ lat 2 (slownie:
      dwa), zas dalsze trzy meczy Kopenhage; to uwaza, iz jego prawem jest nie tylko
      ocena, ale i wydanie sadow. Nie chcac byc niemilym, zwroce tylko uwage na fakt
      istotnej dysproporcji, miedzy aparatem badawczym jakim kol. Mostowy dysponuje,
      a tym, co usiluje robic. Naprawde, niech murow kilkusetletnich nie ocenia ktos,
      kto byl w nich przez dwa lata. Bo wyjdzie tak, jak wyszlo: nie tylko glupio,
      ale i smiesznie. Zreszta, zarowno, jesli idzie o Krakow, jak i o Danie.


      14) "Natomiast perspektywa, że nie siądę na czterech literach w Krakówku i nie
      będę pracował w małym biurze na rzecz polskiej nauki - zamiast jeździć po
      jakichś światowych ośrodkach, poznawać ludzi i uczyć się od największych
      naukowców świata (przecież najwięksi są nasi profesorowie) - nie podobała się
      wielu osobom z UJ, więc postanowiły utrudnić mi życie".

      Czyzby nuta osobista? Wygnany przez przebrzydlych profesorow z UJ, Mostowy
      Rafal zmuszonym byl do emigracji? Hmmmmm....odnosnie mitomanii kol. Mostowego
      juz pisalem, i nie chce sie powtarzac. Dodam tylko, iz szanse wspolpracy
      miedzynarodowej na UJ sa gigantyczne - ale, rozumiem, iz mimo dwoch (sic!) lat
      przebywania na UJ, kol. Mostowy nie poznal swej Alma Mater. A to az dwa lata...


      15) "Gdyby nie pomoc innych wspaniałych osób, też stamtąd, nie byłoby mnie tu,
      gdzie dzisiaj jestem, i za to im dzisiaj dziękuję".

      A wiec jednak rewanzyzm. A nie prosciej przyznac sie do swych cwaniackich
      inklinacji i prawdziwych powodow? Kol. Mostowy, pozostaje niezmiennym, choc
      burza huczy kolo.


      16) "Problemem krakowskiej uczelni jest tak naprawdę to samo co krakowskiej
      sztuki - nepotyzm, lenistwo i ignorancja osób na górze, mogących coś zmienić".


      Wydaje sie jednak, iz osoba nie majaca pojecia o komentowanym temacie, nie
      powinna zabierac glosu...tak nakazywaloby dobre wychowanie, ale jak widac, kol.
      Mostowy jest go pozbawionym. Za to w sposob ekspercki, podsumowal problemy
      sztuki w ogole, i nauki w szczegole. Znawca.


      17) "Główny problem polega jednak na tym, że jak już są, to lepiej wydać na
      samochód dziekana niż konferencję młodego, ambitnego doktoranta".

      Kol. Mostowy uprzejmy jest zarzucac komus korupcje, czy po prostu nie lubil
      swego ex-dziakana? Znajac charakter Rafala, uznaje, iz kierowaly nim powody
      inne, niz zamilowanie do nauki.


      18) "To są problemy, których nie rozwiążą dwa, nawet bardzo dobre, artykuły w
      dużej gazecie, nie rozwiążą protesty, pieniądze z Unii Europejskiej, a nawet
      polityka rządu IV RP".

      A juz na pewno nie listy w GW. Dodam, iz konik ala Michnik, nie jest juz
      zwyciezkim. Duza gazeta, ale niespecjalnie dobra. A co do Rzeczypospolitej...to
      co, kol. Mostowy: jest juz ta IV RP, czy nie? Bo jesli jest, to mam rozumiec,
      ze wybrales emigracje, kiedy ona istniala, a wiec, tesknisz za III RP i
      hurtownictwem ojca? A jesli jej nie ma (IV RP), to znaczy, iz starasz sie
      wyczuc koniunkture, choc nie bardzo Ci idzie.

      19) "W Urzędzie Miasta Krakowa muszą zasiąść młodzi, ambitni przywódcy i
      politycy, którzy będą naprawdę chcieli coś zmienić, a nie tylko utrzymać ciepłą
      posadkę ze stałą pensją".

      Problem w tym, iz wlasnie jest sporo mlodych. Rzeklbym, iz to jeden z rysow
      rzadow braci Kaczynskich. Sek w tym, iz ci mlodzi sa za mlodzi, bez
      doswiadczenia - czesto glupi i z nadania partyjnego, a wiec, nie maja pojecia o
      powierzonym odcinku zadan. Ale za to, nie sa z "ukladu". Wolisz kol. Mostowy
      fantycznego pisowca - idiote, czy fachowca "z ukladu"?


      20) "Też bym bardzo chciał wrócić i do tego się przyłożyć, mając wspaniałe
      zagraniczne wykształcenie".

      Prosze sie nie smiac. Kolega Mostowy chce pokazac, iz emigranci chca wrocic i
      dzialac dla dobra miasta. Jednoczesnie, nasz drogi Rafalek nie widzi
      sprzecznosci miedzy tym, iz zamierza dzialac dla dobra Krakowa - a tym, iz
      zapowiada, ze nie wroci, jesli nic sie nie zmieni...on nie widzi sprzecznosci,
      ja owszem!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka