amii2
28.02.07, 19:43
W ciepłych paltach i czapach, beretach, energicznie wstępują do sklepów; oczekując na koszyki w markecie gawędzą ze znajomymi babciami. Potem wchodzą na salę sprzedaży - niektóre nękają sprzedawczynie odwiecznymi pytaniami o świeżość i smak wędlin, wilgotność twarogu, spierają się przy kasach o wydawaną resztę... potem niespiesznie pakują torby i przystają (najchętniej w przejściu)by pogwarzyć z kumoszkami czekającymi na koszyki. Spocone i dumne z efektu sklepowych pogwarków oraz niesionych zakupów znikają w betonowym labiryncie bloków sunąc po trotuarach jak krążowniki szos. Stanie w kolejce z sobotnimi babciami to nawet ciekawe doświadczenie, deżawi z czasów, gdy do sklepów rzucano towary pozakartkowe; i posmak bareizmu... Wiwat Babcie! Tradycja musi trwać w narodzie... ;-)