Dodaj do ulubionych

Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ

19.03.07, 22:32
Też bym nie podpisał.
Jestem studentem UJ (historia i politologia). Mam zaufanie do swoich
wykładowców. Nie obchodzą mnie kompleksy niektórych moich rodaków. Naukowcy
muszą się znać na swojej pracy, i to jest najważniejsze. Nie można ich oceniać
ze względu na wydarzenia z tej nieprzyjemnej epoki. Inaczej możemy stracić
wielu znakomitych uczonych nie zyskując nic w zamian.
Lustracja nie zostawi nas z czystym sumieniem, bo każdy kto uczciwy będzie
wiedział, że wśród potępionych znalazł się niejeden niesłusznie skazany. Ze
szkodą dla wszystkich.
Obserwuj wątek
    • c79 Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 22:38
      Panie Rektorze,
      sprawa rzekomego agenta-kapusia-hieny p. dra Marka Kuci nic Jego Magnificencję
      nie nauczyła? Tępa nadgorliwość to niedobra rzecz, niezależnie od słuszności
      czy niesłuszności samej lustracji.
      • petersylia Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 23:36
        brawo teatrolodzy!!! tak trzymać :-)
        • rabemich Na szczęscie zwolennikow ubecji na UJ mało 20.03.07, 12:53
          to nie redakcja Gazety Wybiórczej
    • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 22:40
      To skoro sa niewinni i sie dali wciagnąć, to czemu sie nie przyznaja i nie
      powiedza "kurcze, no tak, dalem ciala, nie wiedizalem co sie dzieje.."

      A skoro studiujesz politologie i historie u niezlustrowanych profesorow, ktorzy
      dodatkowo nie chca tego zrobic, to zycze powodzenia.
      • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 22:47
        Bycie zlustrowanym jest już ukaraniem, zbiorowym upokorzeniem. Trzeba się
        tłumaczyć: przykro mi, że żyłem w PRL, naprawdę nie chciałem, tak mnie rodzice
        urodzili.
        BTW. tzw. formacja ideologiczna studentów przez profesorów jest mocno
        przereklamowana. Po pierwsze studenci są już raczej uformowani, po drugie,
        profesorowie i inni pracownicy naukowi nie za bardzo mają kiedy ich formować, bo
        zajęcia nie dają okazji do tzw. kontaktów mistrz-uczeń.
        A po za tym do czego mieli by nas indoktrynować? Do bycia kapusiami? To raczej
        nie wchodzi w grę. Pomysł, że mogą zaszkodzić niewykształconym umysłom
        "młodzieży" wynika z rozumienia umysłowości ludzi według modelu wszechmocy
        propagandy - który mówi, że ludzie wchłaniają każdą treść jaką im się w
        odpowiedni sposób poda.
        A w to nikt niezależnie myślący nie uwierzy, i każdy ze wstrętem odrzuci.
        • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 22:57
          Wystarczy im mowic ze lustracja jest be, ze mozna kpic sobie z OBOWIAZUJACEGO
          prawa. Piekny przyklad dla studentow. Ciekawe ile szuj sie przesliznie, dowiemy
          sie :)Cyt za Ziemkiewiczem: Czy starajac sie o wize do USA upokarzalaby Cie
          odpowiedz na pytanie "czy jestes prostytutka/alfonsem"?
          • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 23:17
            No nie wiem, czy ten cytat coś wnosi ;P

            Prawo obowiązuje - owszem, ale większość parlamentarna jest w stanie każde prawo
            uchwalić, a istniej e coś takiego jak nieposłuszeństwo obywatelskie. Nie wiem,
            na jakich podstawach opiera się twoje założenie, że ci, co nie chcą się
            zlustrować, są winni. Raczej wręcz przeciwnie, gdyby byli winni siedzieli by
            cicho, złożyli np. fałszywe oświadczenie i liczyli na to, że nikt nic nie
            zauważy, co bardzo prawdopodobne, bo niby jak IPN-y mają rozpatrzyć 500-700 tys.
            spraw w krótkim czasie?
            Tymczasem obaj naukowcy deklarują, że są skłonni poddać się konsekwencjom swego
            działania, a więc utracić pracę. Tak nie postępuje karierowicz czy oportunista.
            • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 23:35
              Jak to nie wnosi?
              Przeciez oni mowia dokladnie tak: "nie bede podpisywal, bo mnie upokarza"? To
              przeciez na tej na tej samej zasadzie, jak jestes czysty to sie nie masz czego
              bac, a tylko szuje zostaną ujawnione. "Nieposluszenstwo obywatelskie"? To jest
              tworzenie precedensow. Zobacz kto wojuje: Milewicz-ikona, czysta jak łza
              kobieta na wozku inwalidzkim, Wymarzona postac do walki z "oszolomami".
              Poczytaj "kto sie schowa za plecami Ewy Milewcz?" TO samo na UJ, nikt nie mowi
              ze Twoi profesorowie sa winni, ale po cos to robią.. Tak sie sklada ze znam
              temat dosc dobrze..
              • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 19.03.07, 23:46
                A czemu osoby czyste jak łza miałyby robić coś takiego i pozwalać by ktoś się za
                nimi chował?
                Poza tym, owszem, uważam, że pytanie we wniosku o wizę czy jestem alfonsem jest
                pozbawione sensu, a amerykańskie procedury wizowe nie są dla mnie autorytetem
                jeśli idzie o sposób oceniania moralności. To ze Amerykanie kogoś tam nie chcą
                przyjmować u siebie, to ich sprawa, choć skoro zadają takie pytanie to mogliby
                daś sobie spokój ze swoim podkreślaniem otwartości i przywiązania do wolności.
                • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 00:34
                  Osoby czyste jak łza powinny podpisac i dac przyklad innym, ot dlaczego.
                  Zeby skonczyc z Maleszkowo-Wielgusowa tendencja, przyznawania sie tylko do tego
                  co zostalo udowodnione. Nie moze byc tak ze osoby -wg mnie quasi, ale jednak
                  jakostam - opiniotworcze, jak imć panowie Najsztub i Zakowski, czy ww. p
                  Milewicz nawołuja wprost do łamamania prawa. Casus Maleszki pokazuje co tu jest
                  grane. To samo na uczelniach, jesli ktos sie przyznaje to tylko poddaje go w
                  watpliwosc. Moi Panstwo, albo przetniemy wrzoda raz a dobrze, albo bedziemy go
                  dusic przez nastepne lata.


                  Kwestia wiz amerykanskich zostala przeze mnie podniesiona tylko jako przyklad na
                  absurdlanosc tego, o co mozna sie oburzyc.
                  • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 01:02
                    To nie jest żadne dawanie przykładu - przypominam o domniemaniu niewinności. W
                    każdym nowoczesnym państwie to nie oskarżony ma udowadniać swoją niewinność.
                    Powtarzam, że im udowodniono na razie tylko tyle, że sie urodzili przed 1972
                    (czy jakoś tak). Nie można na nich przerzucić obowiązku dowodzenia. Tym
                    bardziej, że ewentualne dowiedzenie niewinności niczego w powszechnej opinii nie
                    zmieni, bo wyroki sądów w sprawie oczyszczenia się z zarzutów będą o wiele mniej
                    poczytne, niż "Lista Kurtyki", którą każdy będzie mógł łatwo w internecie przejrzeć.
                    • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 01:12
                      Nikt tu nikogo nie oskarza - sam mowisz - figurowanie na liscie o niczym nie
                      swiadczy. Wiec gdzie tu oskarzenia? Ujawniamy liste, to ze nie podoba Ci sie ze
                      na niej jestes-spoko, wytocz proces. Gwaratuje Ci ze bedzie tych procesow
                      znikoma ilosc. Ktos kto bedzie pewny ze jest niewinny wytoczy, i wygra. Nie
                      bedzie przynajmniej blokowania sadow pozwami, bo taki proces mialby sie toczyc z
                      powodztwa cywilnego, wiec trzeba sie liczyc z kosztami w razie przegranej, takze
                      sie jeden z drugim powaznie zastanowi zanim to zrobi..

                      Jesli nie widzisz ze jest to szansa na oczyszczenie srodowisk "elitarnych" z
                      szuj i konfidentów, z ludzi złamanych i zaklamanych, to wspolczuje.

                      Abstrachując.

                      Juz teraz w kolejce w ipn w Warszawie jest 700 dziennikarzy przypominam Ci o
                      jawnosci od 4 dni akt-sam mozesz isc i zobaczyc. Zobaczysz jaki bedzie bal za
                      2-3 tygodnie, jak sie okaze ze lwy salonowe podkulaja ogony.
                      • teem Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 08:31
                        miasto.info napisał:

                        > Abstrachując

                        Lustratorzy. AbstraChuje.
                        Smutne, że lustratorską władzę trzyma Grupa Ludzi Robiących Błędy.

                        • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 09:23
                          :) No cóż. Błedy to ludzka przywara, zdarza się.

                          Najważniejsze to umiec sie do nich przyznać, i wyjsc z podniesiona głową i
                          obietnica poprawy. Ja juz np. wiecej tak nie napisze :)

                          Ps. Szkoda ze lustrowani to w duzej mierze Grupa Ludzi Która Popełniła Błędy
                          Zapierająca Się Że Nie Ich Popełniła (exemplum: Wielgus, Piwowski, Wałęsa,
                          Wołoszanski).
                          • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 11:34
                            Martwi mnie to, że wiele osób, w tym ty, nie wie, o czym mówię, kiedy wspominam
                            o domniemaniu niewinności. Na prawdę, pomiędzy koniecznością dowodzenia swojej
                            niewinności i koniecznością dowiedzenia winy przez NIEZAWISŁY sąd (a nie jakiś
                            tam ipnowców) zachodzi FUNDAMENTALNA różnica.
                            IPN nawet nie będzie próbował rozstrzygać, kto rzeczywiście współpracował (TW),
                            a kto tylko coś chlapnął w towarzyskiej rozmowie i został zarejestrowany jako
                            źródło informacji. Jak się okazało w ostatnich procesach (Gilowskiej na
                            przykład), nawet TW nie zawsze są winni. Ktoś to powinien ocenić zanim
                            upubliczni listę, i podać szczegółowe UZASADNIENIE dlaczego daną osobę na liście
                            umieścił.
                            Ale w IPN nie ma do tego fachowców. Tak się składa, że znam jednego archiwistę
                            IPN, i mówił mi wielokrotnie, że do pionu lustracyjnego nie zgłosił się dotąd
                            żaden rzetelny pracownik, bo uznają to oni za duże ryzyko (nie wiadomo co będzie
                            jak się zmieni władza) i nie chcą się mieszać do polityki. Trafia tam kilku
                            znajomych znajomych szefostwa, kilku zwabionych wyższymi zarobkami, ale to dalej
                            za mało, by zapewnić działanie pionu. Reszta ludzi zostanie przyjęta z ulicy.
                            Jakie będą ich kompetencje lepiej nie myśleć.

                            I jeszcze jedno: powiadasz, że umieszczenie na liście nie jest skazaniem? Mylisz
                            się. Spójrz jak znakomicie obecna władza (wcześniejszym też się to zdarzało ale
                            nie na taką skalę) deprecjonuje przeciwników stwierdzeniami, że "mają sprawę w
                            prokuraturze". Co taka deklaracja znaczy? NIC. Prokuratura wszczyna postępowanie
                            kiedy ktoś kogoś tam o coś oskarży. Potem może je umorzyć po cichu kiedy okaże
                            się że nie ma żadnych dowodów. Ale smrodek pozostaje, i o to chodzi. Zawsze
                            można przecież powiedzieć, że układ bronił się tak silnie, że zniszczył
                            wszystkie dowody, nikt nigdy nie przyzna, że dowodów nie było bo nie było winy.
                            • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 11:45
                              Mnie z kolei martwi ze podwazasz umiejetnosci i kwalifikacje pracownikow IPN,
                              nie majac z tego co widze o tym pojecia. Sklada sie przypadkowo, ze znam zarówno
                              prezesa IPN prof Terleckiego, jak i dr. Marka Lasotę-autora ksiazki "Donos na
                              Wojtyłe", z którymi czesto i dlugo rozmawiam na temat lustracji.

                              Sprawa Gilowskiej, gdybys sie orientował, pokazuje dobitnie ze lustracja jest
                              potrzebna, gdybys znał choc troszeczke mechanizmy działania SB, to bys wiedział
                              ze to co zeznawał ów SBek, jak i sama Gilowska jest wierutna bzdurą, błedem
                              logicznym, i jest sprzeczne z metodami operacyjnymi SB. Odcinajac sie od poliyki
                              Pisu-Kaczynski zawetowal ustawe o OZI, bo bila ona wlasnie w Gilowska, a
                              specjalista od finansów jest w tym kraju niezbedny.

                              To że ktoś cos chlapął w towarzyskiej rozmowie to nic nie znaczy. Nie zapominaj
                              (a smiem twierdzic ze dobrze o tym pamietasz, tylko piszesz tak bo Ci wygodnie)
                              TRZEBA SIE BYLO WLASNORECZNIE PODPISAC. Tlumaczylem juz wczsniej ze zawsze mozna
                              bylo odmowic, a jak sie juz podpisało, to wystraczylo to oglosic, zeby
                              przekreslic swoja wspolprace.

                              A bajadery które opowiadaja niektorzy ze rejestrowano ludzi zeby potem ich
                              szantazowac-dokumenty scisle tajne produkowano zeby kogos nimi straszyc??? Coz
                              to za herezja. Straszne rzeczy sie wyprawia na tym UJ z tego co widze.

                              Ps. Przyklad listy wildsteina pokazuje ze nie jest tak jak mowisz. Sa tam
                              tysiace nazwisk i nikt nikogo na latarni jeszcze nie powiesił.
                              • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 11:59
                                Prof. Terlecki nie ułoży listy, ani nawet nie będzie w stanie sprawdzić, czy
                                została dobrze ułożona, będzie ona GIGANTYCZNA. Ułożą ją szeregowi pracownicy,
                                jacy - patrz wyżej.
                                W sprawie Gilowkiej wypowiedział się niezawisły sąd, którego kompetencji
                                podważać nie zamierzam, bo ktoś by musiał udowodnić jego błąd lub zbrodnię
                                sądową (domniemuję jego poprawne działanie). Skoro masz uzasadnione
                                przypuszczenia lub wręcz dowody na to, że sąd źle sprawę rozstrzygnął, dlaczego
                                nie jesteś jeszcze w prokuraturze i nie składasz doniesienia o popełnieniu
                                przestępstwa?
                                Jest to może argument ad personam, ale wpisuje się w ogólną tendencję oskarżania
                                ludzi i instytucji bez najmniejszych dowodów, wszechobecną w naszych mediach i
                                polityce, że tylko przypomnę "sprawy" przekrętów lewicy. Skoro przekręty były,
                                dlaczego koalicja przez półtora roku mając większość w parlamencie wystarczającą
                                do postawienia całej lewicy przed trybunałem stanu jeszcze tego nie uczyniła?
                                Wiem, nie mów: układ się tak dobrze zakonspirował, że nie ma dowodów.
                                • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 12:05
                                  A o braku dowodow słyszales? i na czyja korzysc MUSZA one przemawiac w
                                  DEMOKRATYCZNYM panstwie? Skoro SBek klamie, lub mowi ze nie pamieta, wszycyc
                                  wiedza ze klamie, lacznie z sadem. Ale co mozna zrobci?

                                  Podobnie casus Walesy-TW "Bolek". Uniewiniony i z przyznanym mu statsem
                                  pokrzywdzonego, czym szasta na prawo i lewo. Spiesze jednak wytlumaczyc, ze
                                  status ow przysluguje takze tym, ktorzy wspolppracowali, zakonczyli lub zerwali
                                  wspolprace i przeszli na strone opozycji (chwala im za to-choc w kontekscie
                                  okraglego stolu i ukladu magdalenkowego nie do konca). Sprawdz ile osob tak
                                  postapilo, wystepujac z PZPR w 80-81, gdy "S" liczla ok 10 mln osob.
                                  • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 12:18
                                    No i znowu się nie rozumiemy.
                                    Jak nie ma dowodów, to możesz być w 100% przekonany, że ktoś jest winny, może
                                    być o tym przekonany sąd, obrońca, oskarżyciel i wszyscy na sali sądowej,
                                    wszyscy w polsce i na świecie. Nie ma dowodów = nie ma winy. Podstawa państwa
                                    prawa. Nie ma czegoś takiego: "Esbek = kłamca". Już Rzymianie to wprowadzili,
                                    może to budzić czasem opór i czasem prowadzi do koszmarnych pomyłek, ale nie
                                    wymyślono nic lepszego i nic lepszego raczej się nie wymyśli.

                                    Nie ma też czegoś takiego jak genetyczny komuch i genetyczny opozycjonista. Nie
                                    ma tak, że jak ktoś współpracował, to potem tworzył trzecią łże-RP. Że
                                    wprowadził układ magdalenkowy, jak to określasz, który był od początku skażony
                                    grzechem pierworodnym byłych agentów. No a członkowie partii rzeczywiście
                                    tworzyli zręby polskiej opozycji, to fakt. Ale to były czasy w których żeby
                                    cokolwiek zrobić trzeba było być w partii. A partia to nie całkiem to samo, co
                                    SB, prawda?
                                    • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 12:36
                                      No i znowu się nie rozumiemy.
                                      > Jak nie ma dowodów, to możesz być w 100% przekonany, że ktoś jest winny, może
                                      > być o tym przekonany sąd, obrońca, oskarżyciel i wszyscy na sali sądowej,
                                      > wszyscy w polsce i na świecie. Nie ma dowodów = nie ma winy. Podstawa państwa
                                      > prawa. Nie ma czegoś takiego: "Esbek = kłamca". Już Rzymianie to wprowadzili,
                                      > może to budzić czasem opór i czasem prowadzi do koszmarnych pomyłek, ale nie
                                      > wymyślono nic lepszego i nic lepszego raczej się nie wymyśli.


                                      Wlasnie to napisałem. O.J Simpson tez byl ewidentnie winny, podobnie Oleksy.

                                      > członkowie partii rzeczywiście
                                      > tworzyli zręby polskiej opozycji,

                                      I to jest normalne? Juz w tym momencie mozesz sobie odpowiedziec na pytanie
                                      czemu upadł rzad Olszewskiego, i czemu jest taka nagonka na PiS. Solidarność
                                      Walcząca-polecam o niej poczytac. Tam raczej pzprowca nie uswiadczysz. Moge Ci
                                      wyslac artykul jak w czasie "Magdalenki" deportowano czlonkow "SW" do Watykanu,
                                      dajac im to jako altenatywe do wiezienia. Ugoscil ich sam O. Hejmo (sic!). Do
                                      Polski wrócili po wszystkim:


                                      "Wypędzenie Kornela Morawieckiego i Andrzeja Kołodzieja, liderów Solidarności
                                      Walczącej, na chwilę przed Magdalenką i Okrągłym Stołem nie było przypadkiem.
                                      Ale dlaczego do dziś nikt ich nie przeprosił za wyrzucenie z własnego kraju? I
                                      kto właściwie powinien to zrobić?"


                                      Artykuł z wydania 39/06 ze strony 32
                                      • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 12:46
                                        > > członkowie partii rzeczywiście
                                        > > tworzyli zręby polskiej opozycji,
                                        >
                                        > I to jest normalne?
                                        Tak, bo właściwie całe elity były w partii, pozatym wówczas niewiedzieć czemu,
                                        większość ludzi nie uważała PRL za nieswoje państwo. Chcieli je naprawić, a nie
                                        zburzyć i zobaczyć co uda się zbudować na gruzach. Teraz te elity są "łże". Ale
                                        innych właściwie nie było. Dlaczego agentura miałaby wymyślać opozycję przeciwko
                                        samej sobie? W latac 60. kiedy nikomu się NIE ŚNIŁO o rozpadzie ZSRR, który był
                                        warunkiem koniecznym do odzyskania przez Polskę niepodległości, więc nie mogli
                                        przewidywać, że kiedyś trzeba się będzie zabezpieczyć na przyszły ustrój?
                                        Możesz powiedzieć: bo chcieli skanalizować opór społeczny w bezpieczny sposób.
                                        Nonsens, żadnego oporu nie było do końca lat 60., mała stabilizacja wszystkich
                                        zepchnęła w marazm, zresztą czerwiec 56 był tylko pojedynczym wyskokiem
                                        pozbawionym śladów organizacji.
                                        • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 12:56
                                          Poczytaj o "SW", nie wiem czemu nie skomentowales.

                                          A co do tego ze aguntura miałaby robic sobie kolo piora (nawet sie zrymowało),
                                          to takie przypadki sa znane wszem i wobec. Chodzilo o "upuszczenie pary spod
                                          kotła".

                                          I chyba zgodzimy sie obaj ze nie ma co porownywac agentury i sposob na jej
                                          werbunek w roku '53 a w '83. To sa dwie skrajnie rozne epoki. To ze system padni
                                          na łeb, bylo wiadome od konca lat '70, i tylko pozstawalo sie ulokowac w nowym.

                                          Ze sie udalo widac golym okiem. Zobacz:

                                          "Nasz Dziennik" pisze, że były sędzia stalinowski Mieczysław Widaj do dziś
                                          pobiera emerturę wysokości 9 tysięcy złotych. Gazeta podkreśla, że Widaj jest
                                          odpowiedzialny za wydanie ponad 100 wyroków śmierci na polskich patriotów.
                                          "Nasz Dziennik" pisze, że Mieczysław Widaj wydał wyrok śmierci między innymi na
                                          majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" oraz asa polskiego lotnictwa - generała
                                          Stanisława Skalskiego. W nagrodę za swoje "sukcesy" sędzia został mianowany
                                          zastępcą prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego - pisze gazeta.
                                          Dziennik przypomina, że w ciągu miesiąca ma trafić pod obrady Sejmu do drugiego
                                          czytania projekt ustawy, odbierającej wysokie emerytury między innymi
                                          stalinowskim sędziom i prokuratorom. Przyjęcie tej ustawy pozwoli odebrać połowę
                                          emerytury, którą pobiera były stalinowski sędzia wojskowy - czytamy w "Naszym
                                          Dzienniku".


                                          Ale podobno nie czytasz ND :)
                                          Ja tez nie, nie przejmuj sie, jednak fakt to fakt..
                                          • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 13:11
                                            "SW" była nieco niszowa i do tego radykalna. Nie da się zaprzeczyć, że
                                            Jaruzelski popierał w pewnym sensie Wałęsę, bo był on dal niego dużo
                                            wygodniejszym partnerem w negocjacjach, a ciął po skrzydłach, z którymi
                                            rozmawiać nie było o czym. Pisze o tym Urban we wspomnieniach. Okrągły stół to
                                            był kompromis nie kapitulacja.
                                            To że system NIE padnie było pewne, bo nie padał Wileki Brat. W latach 70.
                                            wskutek wysokich cen ropy braciszek trzymał się lepiej niż kiedykolwiek dzięki
                                            astronomicznym cenom ropy po kryzysie 1973. Planował ekspansje i nie zamierzał
                                            uszczuplić swojego stanu posiadania.
                                            Ba, jeszcze w 1989 jesienią Kohl był zadziwiony niesamowitą szybkością, z jaką
                                            Gorbaczow zgodził się na zmianę rządu NRD, a potem na zjednoczenie Niemiec, a
                                            przecież to było już po czerwcowych wyborach w Polsce!
                                            Sprawy sędziów stalinowskich są rzeczywiście przerażające. Powinny być
                                            potraktowane jako zbrodnie sądowe i jako takie surowo karane. Ale ODRĘBNIE! Były
                                            one sprzeczne także z prawem PRL i jako takie można je ścigać nie narażając się
                                            na zarzut łamania zasady lex retro non agit.
                                            • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 13:31
                                              Chodzi tu o KONIEC 70 i poczatek 80 tych. W momencie gdy wybrano Wojtyle na Tron
                                              Piotrowy wszystko bylo juz kwestia czasu-do tego doszla wojna w Afganistanie
                                              oslabiajaca ZSRR, pozniej stan wojenny, co do którego nie ma watpliwosci ze byl
                                              zamachem stanu przeciwko "S", i ze o zadnym zagrozeniu interwencja nie ma mowy.

                                              Wspomnienia Urbana sa dla mnie tyle samo warte co ksiezki Jaruzela. Fakt ze nie
                                              wyhuśtali ich obu na przydroznym słupie, tylko obdarowali emeryturami
                                              (skrajnosci), a dodatkowo Urban mial do niedawna realny wplyw na to co sie
                                              dzieje jest haniebny.

                                              > Jaruzelski popierał w pewnym sensie Wałęsę, bo był on dal niego dużo
                                              > wygodniejszym partnerem w negocjacjach, a ciął po skrzydłach, z którymi
                                              > rozmawiać nie było o czym. Pisze o tym Urban we wspomnieniach. Okrągły stół to
                                              > był kompromis nie kapitulacja.

                                              No wlasnie, ciał po skrzydłach tych którzy sie z komuna ukladac nie chcieli. Ja
                                              caly czas o tym mowie.
                                              • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 13:56
                                                No, początek tej wojny jeszcze niczego nie wróżył, wybór Wojtyły na papieża z
                                                całym szacunkiem niczego nie przesądzał, o upadku ZSRR zadecydowały niskie ceny
                                                ropy i zajechanie ich przez wyścig zbrojeń za czasów Reagana. I to nie tak od
                                                razu się stało!
                                                Co do stanu wojennego: nawet jeśli nie było mowy o interwencji (co takie
                                                dowiedzione nie jest), była mowa o zmianie Jaruzelskiego na kogoś, dajmy na to,
                                                z byłych moczarowców... było takich kilku, i ci mogli nieźle namieszać, tak że
                                                krew by się polała na całego. Przeprowadzenie stanu wojennego było najlepsze jak
                                                się dało (z punktu widzenia władzy, ale też i z punktu widzenia społeczeństwa,
                                                które stosunkowo niewielkie straty poniosło).
                                                Urban miał wpływ na władzę po 1989 nikły (na społeczeństwo dalej ma), czym się
                                                on niby miałby objawiać? Poczytaj sobie Nie, on lewicę krytykuje w takim samym
                                                stopniu jak prawice za zbytnie uleganie kościołowi, w czym ma bez wątpienia
                                                słuszność, choć wyraża ją wielce nieparlamentarnie.

                                                Nie zgadzam się, że mówisz o tym samym. Kompromis polega na tym, że obie strony
                                                w czymś ustępują. Ty twierdzisz, że ustępowała tylko Solidarność, bo Jaruzelski
                                                nie miał argumentów. A obawiam się, że to nie jest prawda. Głównym argumentem
                                                Jaruzelskiego była zresztą jego własna słabość. Wiedział, że bez pomocy opozycji
                                                nie będzie w stanie rozprawić się z "twardogłowymi", ani poruszyć inercyjnego
                                                aparatu. A z drugiej strony sytuacja gospodarcza była już tak tragiczna, że
                                                trzeba było szybko coś zrobić, żeby ludzie nie wyszli na ulice i nie zaczęła się
                                                masakra. Na tą ostatnią nie chcieli się zgodzić także przedstawiciele opozycji,
                                                poza paroma grupkami typu Macierewicza i spółki.
                                                Wniosek z tego taki, że obie strony negocjacji potrzebowały siebie jak powietrza
                                                by zwalczać dwie, dużo gorsze siły, które mogły doprowadzić do katastrofy:
                                                partyjny beton i "gniew ludu" (oba traktowane bezosobowo i nie mające wyraźnego
                                                przywództwa).
              • szama3 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 21.03.07, 00:48
                nie4 znasz tematu dośc dobrze, jakbys znał to byś wiedziało że nie jest dobrze
                popierac rewolucji kulturalnej oraz rasistowskich a także nazistowskich
                sprawdzeń czy jesteś obrzezany - jak ci siągna spodnie i nie jesteś to straż
                obywatelska LPR cię pusci, ale goła dupę swej czystosci mkoralnej pokazałeś?
                pokazałęś? no i niech tak będzie, ja tam wole jednak nie p[okazywać napletka
                (lub jego braku) anikaczorom ani giertycowi ani nikomu, no może facetom z
                mossadu 6ak
            • irenuk1 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 08:46
              "No nie wiem, czy ten cytat coś wnosi" - napisał Kilkamil odnośnie do cytatu obecnej wyroczni moralnej PiS (obok M. Rybińskiego), R. Ziemkiewicza: Czy starajac sie o wize do USA upokarzalaby Cie odpowiedz na pytanie "czy jestes prostytutka/alfonsem"?.
              Pomijam stronę składniową (niezgodność podmiotów) - mogło dojść po drodze do poślizgu.
              Natomiast gdy chodzi o rzecz samą, to ja myślę, że cytat ten wnosi i to wiele.
              1. W życiu nie chciałbym mieszkać w kraju, gdzie na dzień dobry pytają, czy nie jestem alfonsem.
              2. W gości też nie chodzę do takich. Podobnie jak do tych, co podsuwają gościowi stare zagrzybione kapcie. Nawet, gdyby mi je ofiarowano, że mogę sobie wziąć ze sobą do własnego domu. Moje "grzybki" mi starczają w zupełności.
              3. jeżeli Wysoki Parlament coś takiego uchwala, to uważam, że popełnia pomyłkę. Błędem też jest głoszenie o nim od tego momentu, że jest Wysokim Parlamentem, a o jego ustawach, że są bezwarunkowo obowiązującym prawem.
              4. Sokrates poddał się wyrokowi legalnego sądu, choć był głupi i sąd (średnia z 500 przedstawicieli ludu rzadko bywa wysoka), i wyrok (kara śmierci za myślenie krytyczne). Choć był odważny i na polu walki i wobec śmierci w więzieniu.
              5. Wywodzę z tego, iż rzecz jest dyskusyjna (jeżeli nie było dyskusji przed, trzeba - a w każdym razie można - dyskutować post factum). Ale nie godzę się na wyrok sądu ludowego, który ustami R. Ziemkiewicza będzie mi podpowiadał dwa razy do roku, że nic mi przecież nie zaszkodzi, jeżeli nie jestem szują, jeśli to powiem i się pod tym podpiszę, albo jeśli sobie zafunduję kosztowne badanie na HIV czy jak mu tam, po czym do podania o pracę będę miał co załączyć, i tym podobne deklaracje czystości sumienia.
              Są takie wyznania, w których stosuje się praktykę spowiedzi ogólnej (zwanej też powszechną). Ale w takim publicznym wyznawaniu win nie mówi się w takich kategoriach (zamiast "byłem szpiclem" - "służyłem państwu, jakie było").
              Jak tak dalej pójdzie, wkrótce będziemy - ci spośród starszych, którzy pozostaną na toni - rozpinać koszule, by pokazać blizny. Salony tatuażu będą się musiały przestawić.
              • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 10:30
                ad. 1) A wolisz zyc w kraju gdzie alfonsi i prostytutki wykladaja na wyzszych
                uczelniach i stanowia o porzadku panstwa?

                Winszuje.


                • irenuk1 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 21.03.07, 10:38
                  Żyję w kraju, w którym się urodziłem, a Moi Rodzice nauczyli mnie Go kochać.
                  O ile się orientuję, kraju - a pewnie i uczelni - bez alfonsów i prostytutek to zdaje się nie uświadczysz. Seminaria i klasztory, jak wyłazi, też nie są pod tym względem wyjatkowe.
                  A ci, co o "porządku państwa" stanowią, mianowicie posłowie i senatorowie, pod przywództwem takich "diamentów", jakich - i jakie - oglądać można codziennie w tv i słuchać, zachowują się taj właśnie, jakby praktykowali wyłącznie poza domami prywatnymi.
                  Ja tego - naturalnie - nie chcę. Ale wiem z historii, że próby odgórnej likwidacji prostytucji lub na siłę zwykle bywały podejmowane dla odwrócenia uwagi i - jak widać - nie okazały się w żadnym przypadku skuteczne.
                  Prostytutka podpisze deklarację, że nigdy nie była, nie jest i nie będzie k.
                  Chyba, że o to chodzi. Można będzie - mając taki papier - nie płacić jej. A jak się postawi, to dostanie w papę.
                  Oczywiście, nie wszyscy będą mieli takie możliwosci. Tzn. dostęp do tych papierów.
              • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 11:37
                Absolutna racja, posypuję głowę popiołem.
          • hihiboy Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 08:36
            Piekny przyklad dla studentow. Ciekawe ile szuj sie przesliznie, dowiemy
            sie :)Cyt za Ziemkiewiczem: Czy starajac sie o wize do USA upokarzalaby Cie
            odpowiedz na pytanie "czy jestes prostytutka/alfonsem"?

            inny cytat:

            "... a niby dlaczego mam się starać o "wizę" zezwalającą mi na życie w kraju, w
            którym się urodziłem?"
          • szama3 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 21.03.07, 00:43
            miasto.info napisał:

            > Wystarczy im mowic ze lustracja jest be, ze mozna kpic sobie z OBOWIAZUJACEGO
            > prawa. Piekny przyklad dla studentow. Ciekawe ile szuj sie przesliznie,
            dowiemy
            >
            > sie :)Cyt za Ziemkiewiczem: Czy starajac sie o wize do USA upokarzalaby Cie
            > odpowiedz na pytanie "czy jestes prostytutka/alfonsem"?

            cytowanie żiemkiewicza jest upokarzające, ten Urban wielkości Giertycha staje
            sie zwolna synonimem wzniosłej głupoty jego wyznawczyń jesli jego zabraknie
            jest jeszcze inne jego wcielenie tegosamego wymiaru, ten z rzeczpospolitej....
        • ryszard1948 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 21.03.07, 23:26
          To przeciez jasne: na bycie "kapusiem" was nie namówią, bo przeciez juz wiecie,
          że donoszenie służbom własnego (?) panstwa może okazac sie karalne. Lustratorzy
          i ich poplecznicy boja sie czegoś innego: że po prostu posłuchacie poglądów
          innych niz obowiazujące, pomyslicie i jeszcze się zgodzicie z nimi. Że będzie
          mieli okazje porównać rózne poglądy i wybrac jedem z nich ale niekoniecznie
          ten "jedynie słuszny" Jeżeli się wypędzi wszystkich myślących inaczej to szansa
          na poznanie prawdy zmaleje do zera. Nie bedzie odwróconej Wolnej Europy, która
          z zagranicy przekaże inną ocenę sytuacji. Tylko po co było robić te cała
          rewolucję - wystaczyło cofnąć socjalizm lat 70-tych do stanu lat 50-tych i już
          by było to, co zaczyna byc teraz. Stalin tez zaczął kilkanascie lat po
          rewolucji (ale też go diabli wzieli). R
      • szama3 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 21.03.07, 00:39
        miasto.info napisał:

        > To skoro sa niewinni i sie dali wciagnąć, to czemu sie nie przyznaja i nie
        > powiedza "kurcze, no tak, dalem ciala, nie wiedizalem co sie dzieje.."
        >
        > A skoro studiujesz politologie i historie u niezlustrowanych profesorow,
        ktorzy
        >
        > dodatkowo nie chca tego zrobic, to zycze powodzenia.
        dzięki, nie będzie mi potrzebne, mam powodzenie genetycznie zdobyte, ty nie,
        więc nie ma ratunku,m nawet jak się zapiszesz do scinetologów albo do pisu

    • imprezagt Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była ustawa 20.03.07, 00:33
      W jakim zakłamaniu przyszło nam żyć przez ostatnie 17 lat. I dzięki komu to
      panowie i panie redaktorzy??

      I nie mówię żeby przekreślać każdego kto coś podpisał. Bo różne przecież były
      formy i intensywność uwikłania.

      Ale jedno jest pewne, prawda o przeszłości należy się każdemu.
      • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 01:05
        Zgadzam się, że różne są formy powikłania. Kto jest bardziej winny: gość co
        przyszedł do bezpieki z własnej woli, dostał od bezpieki kasę itp., ale jego
        informacje okazały się bezużyteczne, czy ktoś na kim wymuszono zeznania z cichą
        pomocą tzw. nieznanych sprawców, w efekcie których ktoś zginął?
        Sądźcie wy, którzy myślicie, że macie do tego prawo.
        • miasto.info Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 01:17
          Kto Ci naopowiadał takich bzdur? Nie mowimy tu o ludziach z okresu
          Stalinowskiego, ktorzych pistoletem i manicurem wykonywanym szpilką zmusano do
          mowienia, bo oni juz najczesciej nie zyja. Mowa o ludziach ktorzy musieli zrobic
          tylko jedno, gdy nie chcieli wspolpracowac: Powiedziec "NIE". Wyjsc na ulice po
          przesluchaniu, i opwiedziec o tym fakcie 4-5-10 osobom. Taki ktos byl CALKOWICIE
          NIEPRZYDATNY. Ale jak sie chcialo jezdzic za granice jak Wielgus czy Piwowski,
          to sie prostytuowało, coż...
          • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 11:48
            Akurat z Piwowskim nie trafiłeś, polecam artykuł w Polityce o tym, jak
            ośmieszano swoich "oficerów prowadzących".
            A myślisz, że możliwość złamania kariery nie jest wystarczającą groźbą? Dla
            ambitnych ludzi? W latach PRL polska sztuka coś znaczyła na świecie, każdy z
            naszych artystów wyjeżdżając z kraju musiał coś podpisać. A pobicia przez
            "nieznanych sprawców" bywały i w latach 80. Można też było stracic pracę, mieć
            kłopoty ze znalezieniem miejsca w szpitalu dla ciężko chorej małzonki itp.
            Rzeczy drobne, ale tylko z pozoru.
            Zauważ przy okazji, że deprecjonujesz totalitarny charakter ustroju PRL (który z
            resztą raczej totalitarny nie był), który, założe się, przy każdej innej okazji,
            skłonny byś był podkreślać.

            Co do Wielgusa - tu się z tobą wyjątkowo zgodzę. Kościół powinien się
            zlustrować, skoro za jeden z głównych celów swojego istnienia podaje wskazuwanie
            ludziom tego, co jest moralne, a co nie jest. Ale nie powinno mieć to charakteru
            państwowej prcedury, bo kościół nie jest państwową instytucją. Z tegoż powodu
            lustracja pracowników prywatnych firm jest prawdopodobnie łamaniem konstytucji
            (swobody działalności gospodarczej), a lustracja pracowników nauki łamaniem
            autonomii wyższych uczelni.
            Państwo NIEMA PRAWA mówić tym instytucjom, kogo mają zwolnić, a kogo zatrudnić.
            To mi przypomina akcje rodem z głębokiego PRL.
            • miasto.info Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 11:59
              Polecam dowiedziec sie o tym, co sie stało jak Piwowski zakonczyl wspolprace z
              kolegą, i jak przejął go oficer owego kolege prowadzący. Pan Marek pobierał
              wtedy pieniązki i bylu mu bardzo dobrze. Ujawnil fakt swojej wspolpracy na kilka
              dni przed otwarciem archwiow-eleganckie zachowanie. Dodatkowo jego kolega oficer
              tez nie byl 1-szy lepszy, jako dziennikarz mial realny wplyw na to co pokazywane
              bylo w tv. Trzeba bylo widziec jak zareagowala na niego polonia w usa, jak
              przyjechał pod koniec lat 80 krecic artkul o "S", jak prawie pluto mu w twarz.

              Poza tym agorowska "Poltyka" jest dla mnie zadna wyrocznią, a w kwestii historii
              juz nap pewno.

              Zacietrzewienie przeciwnikow lustracji siega zenitu. W sumie mnie to nie dziwi,
              zobaczymy wszyscy za kilka tygodni :)
              • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 12:07
                Polityka nie ma nic wspólnego z Agorą.
                A czy są dowody? Jeśli tak, to czekam na publikację, staram się czytać na
                bieżąco prasę z obu skrzydeł (no może poza imperium ojca prowadzącgo), więc może
                się czegoś dowiem.

                A twierdzenia o zacietrzewieniu nie rozumiem. Sugerujesz, że ja mam coś do
                ukrycia? Urodziłem się w 1983, to chyba bym na kolegów z piaskownicy donosił.
                Zauważ, że staram się wypowiadać spokojnie i rzeczowo, ty zresztą (poza tą jedną
                uwagą) też, taki styl debaty nad lustracją generalnie mi odpowiada. Póki ktoś
                nie zacznie wytaczać argumentów takich właśnie, że
                "Zacietrzewienie przeciwnikow lustracji siega zenitu. W sumie mnie to nie dziwi,
                zobaczymy wszyscy za kilka tygodni" itp. Szkoła pana premiera.
                • miasto.info Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 12:16
                  Skoro czytasz prase z obu skrzydel, to polecam

                  www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=1230
                  Ps. Jestem z Twojego rocznika.
                  • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 12:26
                    Co do zacietrzewienia: zawsze szukam go najpierw w swoich własnych poglądach,
                    staram się sam siebie hamować kiedy tylko widzę, że zaczynam popadać w przesadę,
                    co jest często bardzo trudne.
                    I właśnie dlatego muszę cię zapytać: czy nie wydaje ci się dziwne, że większość
                    największych entuzjastów lustracji to osoby mniej więcej w naszym wieku, lub
                    nieco starsze? Że, jak pokolenie 68 w Niemczech chcą się odciąć od przeszłości
                    swoich ojców?
                    Ale sytuacja Niemiec jest nieco inna: tam jasne było, że całe społeczeństwo
                    ponosi winę za III Rzeszę, i kto temu przeczył, był niegodnymuwagi oszołomem. W
                    Polsce ustrój był jednak narzucony, (choć społeczeństwo raczej go przyjęło
                    dobrze, chciało pracy, spokoju i pokoju). Sceptycyzm wobec lustracji (i inne
                    sprawy, np. 60% poparcie dla decyzji Jaruzelskiego o stanie wojennym) mogą
                    wynikać z kilku rzeczy: niewiedzy (dość prawdopodobne), wiedzy o ówczesnych
                    realiach (w mojej subiektywnej opinii najbardziej prawdopodobne), lub z tego, że
                    całe społeczeństwo było winne, tak jak w Niemczech; wszyscy donosili i wszyscy
                    mają kaca.
                    Dlaczego młodzi ludzie w Polsce wydają się być przekonani, że właściwa jest ta
                    trzecia możliwość?
                    • miasto.info Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 12:48
                      Wiedziałem ze w momencie jak powiem ile mam lat, to uzyjesz tego wlasnie jako
                      takiego argumentu, ale wolalem byc szczery :):)

                      Kto ma kaca? Gdyby zostalo to (lustracja) zrobione w '92 to by bylo po sprawie,
                      a tak wrzod puchnie i puchnie. I nie mow prosze ze ludzie w naszym wieku
                      stanowia najwiekszy odsetek "fanatykow". Ludzi w naszym wieku to wogole nie
                      obchodzi, albo maja na to takie pogalady jak Ty, lub (najczesciej) calkiem
                      TVN-owsko/GAZET-owskie. Kto z Twoich znajomych czyta "Gazete Polska", kto wie
                      kim jest Michalkiewcz czy czytuje Łysiaka na potege?

                      Plakałem jak Tusk przegrał wybory, bo mi sie zdawalo ze to koniec swiata. Na
                      szczescie umysł ludzki jest przenikliwy, i otwarty na rozne inne zdania, i teraz
                      jak PO czeka w Waraszawie az im LiD i Kwach przklasna to mi sie goraco robi.
                      Nie glosowalem na PiS w Krakowie. W wyborach prezydenckich nie zaglosowalem na
                      Terleckiego, skreslilem kartke wzdluz i wszerz.

                      Staram sie patrzyc na lustracje jako na fakt historyczny, ktory MUSI sie dokonac.
                      • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 13:22
                        Ostatni sondaż mówił o tym, że poparcie dla lustracji wśród osób do 25 roku
                        życia jest o kilkanaście procent wyższe niż wśród starszych.
                        A kto uchwalił niedoszłą ustawę lustracyjną, którą zatrzymał Kaczyński? Młodzież
                        obu stron solidarno/liberalnej barykady. A żeby popierać lustrację, nie trzeba
                        nic o niej wiedzieć! To nic nowego.
                        Hm.. a jak by "było zrobione" w 1992 r., kiedy wojska radzieckie stały w
                        Legnicy, to kto wie, co by się podziało. Poza tym nie ukrywajmy, przy okrągłym
                        stole zawarto kompromis. PZPR zgodziło się przeprowadzić wybory (które myślało,
                        że i tak wygra), oczekując wzamian za to rozliczenia tylko zbrodniarzy, a
                        pominięcia np. wierchuszki. Co moim zdaniem jest słuszne. I nie był to zgniły
                        kompromis. Takie były realia. Mazowiecki i spółka uznali słusznie, że lepiej
                        odzyskać bezkrwawo niepodległość za cenę rezygnacji z zemsty. Tym bardziej, że
                        prawdziwie winnych nie da się dosięgnąć, bo siedzą w Moskwie, z resztą większość
                        już nie żyje.
                      • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 13:23
                        A nie robi ci się gorąco jak Jarosław całuje po rękach Leppera?
                        • miasto.info Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 13:37
                          Mowilem, abstrahuje (juz poprawnie) od mieszania polityki.
                          Robi mi sie gorąco jak widze zaklamanie Tuska, który jeszcze dwa lata temu mowil:

                          "Tężejący szereg obrońców Trzeciej RP to legion tych, którzy chcą bronić resztek
                          PRL. Nie mam pojęcia, co w tym towarzystwie robi Mazowiecki"

                          "Kilka wpływowych osób wystraszyło się, że w polskiej polityce pozostaną już
                          tylko siły, które są mało wrażliwe na opinie warszawskiego salonu"

                          "Powrót do grubej kreski jest dziś poważnym grzechem politycznym. Nie ma to
                          żadnego uzasadnienia, poza ambicją kilku osób"

                          "Ten, kto wmawia Polakom, że w kraju będzie lepiej, gdy uratuje się pana
                          Hausnera| i wydobędzie z niemocy Unię Wolności, ten mówi nieprawdę"


                          _____________

                          Gdyby nie koalicja z Lepperem, nie rozwiazanoby WSI, nie otwartoby archiwow IPN.
                          Bylibysmy w dupie, bo PO nie chailo nigdy koalicji z pisem (i vice versa.
                          Lepper nic nie moze, nie ma de facto zadnej władzy, podobnie LPR, ktory moga
                          tylko sobie pokrzyczec, wiedzac ze bez Pisu ida na smietnik historii.
                          • killkamill Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 20.03.07, 14:06
                            Lepper z Giertychem mogą wiele napsuć niestety, co też już widać, chociażby w
                            naszym szkolnictwie (artykuły w Polityce opierające się na rzetelnych statystykach).
                            A wypowiedzi polityków są jakie są. Wczoraj byłem na spotkaniu z Rokitą, gdy
                            krzyczał, że jest za Unią jako federacją! Myślałem że z krzesła spadnę.
                            Oczywiście liczył się z tym, że przemawia do zbiegowiska studentów krakowskich,
                            więc mówił to, co uważał, że chcą usłyszeć.

                            A co do koalicji - koalicja by była po trzech dniach gdyby Tusk został
                            prezydentem. Rzekome spory ideowe zaraz by się uciszyły, kto wie, czy nie
                            powstrzymałoby to Kaczyńskich przed popadaniem w ewidentne samouwielbienie i
                            stonowałoby ich poczucie Misji.
                            W tym czasie uważałem, że taka koalicja będzie o tyle dobra dla Polski, że
                            będzie umiała zadbać jakoś o gospodarkę i nie będzie nas kompromitować na
                            zachodzie, teraz wiem, że i tak nic z tego by nie wyszło, bo różnice między PiS
                            i PO są mniejsze niżby się komukolwiek mogło wydawać. Chodzi wyłącznie o władzę.
                            Ponieważ wtedy myślałem inaczej, głosowałem na Tuska (tylko w II turze).
                            Moim zdaniem obecny wariant jest najgorszy z możliwych. Raport WSI zawiódł
                            wszystkich, nawet w Pis są głosy domagające się głowy Macierewicza, i nie ma w
                            tym nic dziwnego, bo to stek insynuacji, ujawniający dodatkowo całą polską sieć
                            wywiadowczą. Za to Macierewicz powinien siedzieć do późnej starości. I jego
                            mocodawcy też. Ciekaw jestem, kto teraz zgodzi się być agentem polskiego
                            wywiadu! (a chyba nie przeczysz, że taki jest nam potrzebny!)
                            • bravor Re: Ledwo kilka dni, a widać jak konieczna była u 22.03.07, 00:52
                              killkamill napisał:
                              ......

                              Słaby jesteś gościu, nie masz nic do powiedzenia w temacie, a wydawało się, że
                              może....
    • gm114 Podpisał bym natychmiast, bo... 20.03.07, 04:43
      Nie mam nic do ukrycia. Dlatego podpisał bym natychmiast bez problemu.
      Łaska pańska na pstrym koniu jedzie, tym razem moje na wierzchu, opłacało się
      być uczciwym człowiekiem i nie donosić na kolegów. Prawda zawsze zwycięża.
      • kas.ia Re: Podpisał bym natychmiast, bo... 20.03.07, 13:30
        no, musiałbys wpierw zostac naukowcem, zeby cos podpisac, ale do tego wymagana
        jest względna znajomosc zasad ortografii i gramatyki. wiec widze niewielkie
        szanse.

        Odpowiadasz na :
        gm114 napisał:

        > Nie mam nic do ukrycia. Dlatego podpisał bym natychmiast bez problemu.
        > Łaska pańska na pstrym koniu jedzie, tym razem moje na wierzchu, opłacało się
        > być uczciwym człowiekiem i nie donosić na kolegów. Prawda zawsze zwycięża.

        • gm114 Szanowna Pani, w tych wpisach... 20.03.07, 22:25
          Wszyscy piszemy niestarannie. Co o niczym nie świadczy, a o Szanownej Pani,
          której osobiście raczej nie znam, świadczy bardzo źle, gdyż Szanowna Pani raczy
          łaskawie sama pisać niestarannie i nieortograficznie. Wypadałoby przynajmniej w
          poście krytykujacym moją ortografię samemu nie popełniać błędów.

          Ponadto rzeczywiście często mieszam przedwojenne (tzn. sprzed reformy) zasady
          pisowni z powojennymi (po reformie), a tych ostatnich w większości nie
          akceptuję.

          W kwestii, czy jestem naukowcem - jestem. Co nie ma tutaj nic do rzeczy.

          Generalnie, nie mam do Szanownej Pani żadnych pretensji. Trudno od niewiasty
          oczekiwać wielopoziomowego logicznego myślenia, gry w szachy czy w warcaby na
          mistrzowskim poziomie, znajomości działania układów scalonych lub chociażby
          umiejętności wbijania gwoździ w ścianę.. Zaś ja, dla odmiany, nie jestem znawcą
          pieluch, fatałaszków itp. gadżetów, gotowania, babskich plotek, gry emocji i
          innych specjalności słusznie przypisywanych niewiastom.
          Uprzejmie pozdrawiam
          GM114
          • kas.ia Re: Szanowna Pani, w tych wpisach... 21.03.07, 00:44
            Szanowny Panie (skoro w takiej konwencji Panu lepiej),
            załozyłam, ze nie jest Pan naukowcem, bo uzył Pan trybu przypuszczającego ("bym
            podpisał), stąd wniosłam, ze gdyba Pan jedynie, a nie trzyma sie faktów.
            Pan również, ponizej czepia sie literówki (posty nizej). Naukowcowi także nie
            wypada - jak mniemam - atakowac ad personam, skupiając sie na podkreslaniu
            pozycji przypisanej, czyli płci. To, ze jest Pan facetem, to zadna Pana
            zasługa, tak jak i to nie moja, ze jestem kobietą. Tak jak i to nie Pana
            zasługa by była, jeśli urodziłby sie arystokratą, lub chłopem.

            Nie podobało mi sie jedynie Pana zacietrzewienie, o czym mam prawo, nawet jako
            kobieta, wyrazic swoją opinię. I tyle.
    • mrrek Pyjas też miał (?) zaufanie... 20.03.07, 07:09
      a temu Nowakowskiemu to rektor płaci, z kieszonki, a nie przypadkiem Państwao
      Polskie z moich podatków?
    • koryljanusz Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 07:57
      Jestem prawnikiem po UJ i jestem przekonany, że moi profesorowie: Vetulani,
      Wolter,Osuchowski,Bartel i wielu wielu innych nie podpisałoby
      • nick51 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 08:49
        Tak przeprowadzoana lustracja tylko upokarza ludzi, którzy są zmuszani do
        podpisywania oświadczeń. Eliminuje z pracy jedynie "kłamców lustracyjnych" i
        tych co nie poddadzą sie lustracji. Pozostawi np. docenta (oczywiscie jeżeli się
        przyzna w oswiadczeniu), który w stanie wojennym chodził do pracy w mundurze, o
        czym koledzy z Rady wydziału dajac mu stanowisko kierownika katedry doskonale
        wiedzieli.
      • miasto.info Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 09:24
        To zarzut, czy pochwała?
      • antoni_s Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 10:17
        Powoływanie się na osoby zmarłe jest marnym chwytem retorycznym. A ja twierdzę,
        że podpisaliby... i kto ma rację?
      • gm114 Szanowny Pan nie wie, ilu.. 20.03.07, 12:22
        Szanowny Pan nie wie, ilu stalinowskich zbrodniarzy było w późniejszym okresie
        PRL-u wziętymi adwokatami i sędziami. Nikt się nie domyślał, że ci przemili
        ludzie, to potwory.
        Polecam artykuły p.Płużańskiego w tygodniku "Najwyższy Czas", który pisze o
        kolejnych zbrodniarzach od kilku lat i ciągle ma o kim pisać.
        • miasto.info Re: Szanowny Pan nie wie, ilu.. 20.03.07, 13:02
          "Nasz Dziennik" pisze, że były sędzia stalinowski Mieczysław Widaj do dziś
          pobiera emerturę wysokości 9 tysięcy złotych. Gazeta podkreśla, że Widaj jest
          odpowiedzialny za wydanie ponad 100 wyroków śmierci na polskich patriotów.
          "Nasz Dziennik" pisze, że Mieczysław Widaj wydał wyrok śmierci między innymi na
          majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" oraz asa polskiego lotnictwa - generała
          Stanisława Skalskiego. W nagrodę za swoje "sukcesy" sędzia został mianowany
          zastępcą prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego - pisze gazeta.
          Dziennik przypomina, że w ciągu miesiąca ma trafić pod obrady Sejmu do drugiego
          czytania projekt ustawy, odbierającej wysokie emerytury między innymi
          stalinowskim sędziom i prokuratorom. Przyjęcie tej ustawy pozwoli odebrać połowę
          emerytury, którą pobiera były stalinowski sędzia wojskowy - czytamy w "Naszym
          Dzienniku".


          Pisalem wyzej, ale wkleje i tu.
    • jan.nowak1 Czego się Nowakowski i Baluch boją? 20.03.07, 10:14
      Niechęć do oświadczenia że nie było się kapusiem, oznacza jakiś strach. Czyżby
      przed przyznaniem się do prawdy czy przed złożeniem fałszywego oświadczenia?

      Ci sami bojownicy gdy jadą do Stanów Zjednoczonych bez oporów informują
      konsulat USA że nie byli chorzy na to czy tamto, jakie mają preferencje
      seksualne itp. faktycznie intymne szczegóły tam podają. Ale to Ameryka a nie
      jakaś tam Polska od nich to wymaga...
    • antoni_s Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 10:14
      Redakcja zapomniała dodać, że p. dr Wojciech Baluch jest działaczem Partii
      Demokratycznej, marginalnego już i nieco operetkowego ugrupowania, ale za to
      zaciekle zwalczającego lustrację w każdej formie. Oznacza to, że jego protest
      nie ma jedynie charakteru moralnego, ale jest też agitacją polityczną. Lustrację
      popiera koalicja rządząca i największa partia opozycyjna. Przeciwko ze
      znaczących sił politycznych jest tylko SLD. Czy naukowcy z UJ chcą stanąć po jej
      stronie?
      • petersylia Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 10:37
        no straszne mi autorytety w naszym rządzie zasiadają, a mój największy idol, to
        oczywiście minister edukacji Giertych.... dla mnie prawdziwymi autorytetami, są
        właśnie Pani prof Sugiera, dr Baluch i Nowakowski, bo miałam z nimi zajęcia na
        studiach i wiem, że sroce spod ogona nie wylecieli.... jeśli tak wielu
        wybitnych naukowców odmawia podpisania oświadczenia lustracyjnego, to myślę, że
        nie jest to tylko "agitacja polityczna", ale protest przed traktowaniem ludzi
        jak śmieci, zwłaszcza zaś ludzi, którzy są wybitnymi naukowcami. Operetkowe
        jest zaś zmuszanie do podpisania oświadczenia lustracyjnego ludzi, którzy w
        czsach SB byli nastolatkami i jakoś nie mogę sobie wyobrazić ich "współpracy"
      • jmm2 Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 10:50
        Niech lepiej kapusie przyznają się do swej słabości, a nie ubierają się w szaty
        obrońców wolności. A jak im się nie podoba na UJ - na WUML do prof.
        Majchrowskiego obok słynnych naukowców z SLD.
        • petersylia Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 11:01
          Wojciech Baluch, który jako pierwszy powiedział "nie" nie mógł byc kapusiem, bo
          1989 to on co najwyżej 17 lat miał... na kogo on kapował, na kolegę, że
          podgladal koleżankę?
          Niech konkretnie udowodnią, kto jest winny, teczki IPN są podobno ogólnie
          dostępne, można wyłowić bez probmemu tych kapusiów. Zresztą... czy Ci, którzy
          teraz ścigają kapusiów nie są sami kapusiami? zmieni się ustrój i ich znowu
          bedą lustrować...
          • gm114 Nie ma Pan racji.. 20.03.07, 12:09
            Drogi Panie, nie rozumiem dlaczego Szanowny Pan uważa, że donoszenie skończyło
            się w 1989r??
            To jakieś nieporozumienie, jeżeli chce Szanowny Pan wiedzieć, to prawda jest
            taka, że donoszenie nigdy się nie skończy. Tylko donosiciele się zmieniają.
            Służby w ustrojach socjalistycznych są gwarantem przetrwania tych ustrojów. Bez
            służb socjalizm upada szybko.
            Ja na przykład mam telefony na podsłuchu i powodem tego są... moje związki z UJ-
            em. Takich sytuacji w Polsce jest ogromnie wiele. Tylko wielcy naiwniacy łudzą
            się, że po 1989r. coś się zmieniło.
            Jest też dokładnie na odwrót, niż się Panu wydawało, gdy chodzi o wiek
            donosicieli. Aczkolwiek "stara gwardia" jest jeszcze ciągle gotowa do "czynu",
            to w służbach stale następuje wymiana pokoleniowa.
            • petersylia Re: Nie ma Pan racji.. 20.03.07, 12:26
              nie jestem Pan, tylko Pani :-). Przecież nie rozmawiamy o donoszeniu w ogóle,
              tylko o donoszeniu na rzecz SB, czyż nie?
              • gm114 Uprzejmie przepraszam, za pomyłke, nie.. 20.03.07, 21:53
                Najmocniej przepraszam, nie miałem złej woli.

                Ja mam na myśli dawne służby, które się przepoczwarzyły lub częściowo trwają w
                uśpieniu. Dowcip polega na tym, że np. głosi się opinię o rozwiązaniu WSI,
                która jest co najmniej pochopna. W rzeczywistości zaledwie odcięto jedno ze
                źródeł finansowania WSI i to nie największe. Proszę Pani, ci ludzie nadal
                funkcjonują w ważnym miejscach na styku administracji i biznesu. Pan gen.
                Dukaczewski jeśli zechce, może bez problemu kazać zlikwidować kilku
                najważniejszych aktualnie dygnitarzy, gdyby chcieli naprawdę zrobić lustrację i
                dekomunizację. Natomiast panowie dygnitarze nic panu generałowi zrobic nie mogą.
                Co do SB, to oficjalnie już nie istnieje, ale pozostali ludzie, pieniadze,
                kontakty, wspólne interesy a nawet lokale operacyjne i zatrudnieni ludzie.
                Nawet maja broń osobistą, o odebraniu której nikt nie pomyślał, w sytuacji, gdy
                publiczny dostęp do broni jest mocno ograniczony. Takie mamy dziwne państwo jak
                w znanym przykładzie z mitologii: na wierzchu mięso, pod spodem stare kości.
                Otóż twierdzę, że UJ ma poważne problemy ze zrobieniem porządku w rozliczaniu
                finansów i rzetelnym kierowaniu uczelnią z uwagi na zakulisowe działania
                prominentów z poprzedniej epoki, którzy robią pieniadze na boku i możliwości
                przekrętów, jakie stworzyła SLD-owska ustawa o szkolnictwie wyższym: "prawo o
                szkolnictwie wyższym", ustawa z 27 lipca 2005r.
            • kas.ia Re: Nie ma Pan racji.. 20.03.07, 13:34
              to sie nazywa mania przesladowcza, i to sie leczy raczej.
              Lustracja ma chyba badac donoszenie przed 89 czy nie? Czy tez donoszenie w
              2004? To czemu bada sie tylko tych urodzonych przed 1972?
              • gm114 Odpowiadam 20.03.07, 22:05
                Ustawa ma badać powiązania lustrowanych ze służbami starego porządku, które
                bynajmniej nie zakończyły żywota w 1989r. Np. Wojskowe Służby Informacyjne -
                organizacja przestepcza, zostały oficjalnie rozwiązane dopiero co. Zresztą
                tylko na papierze, bo w istocie rzeczy zostało odciete tylko niewielkie źródło
                ich finansowania, co wcale nie oznacza zakończenia działalności. Przecież ci
                ludzie nadal są powiązani wszystkimi nićmi, nadal prowadzą dochodowe interesy,
                nadal powiązani są z tymi samymi ludźmi na styku biznesu i administracji, bo
                przecież zmieniono tylką urzedniczą czapę. Tak naprawdę zrobiono wiele, aby nic
                się nie zmieniło.
                Obecna lustracja wygląda na szukanie kozłów ofiarnych dla celów propagandowych.
                Chodzi o to, że lustrowane są płotki, nie rusza się grubych ryb. Ponadto ustawa
                w ogóle nie przewiduje lustracji osób, które nadal pracują dla służb i których
                dane są tajne. Dlatego te różne hałubce ze znikaniem teczek, nielustrowaniem
                niektórych osób, et cetera.
        • gm114 Do kogo?? 20.03.07, 11:59
          Słynny Krakowski milioner, Jego Ekscelencja Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski
          jest czynnym profesorem i prominentem UJ. WUML, Jego Ekscelencja raczył
          przepisać na własność na szanowną małżonkę Jego Ekscelencji. Zatem kapusie
          ewentualnie mogą zgłosić się do szanownej małżonki Jego Ekscelencji na WUML lub
          do Jego Ekscelencji na UJ-cie...
      • gm114 Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 11:52
        Szanowny Panie, Pismo powiada: "gdzie skarb twój tam będzie serce twoje".
        Naprawdę, to na UJ-cie chodzi tylko o kasę, reszta, to gra pozorów.
        Tak się złozyło, że nielegalną kasę na UJ-cie trzepie się za pomocą układów SLD-
        owskich. Rzecz jest dobrze kryta, bo ustawa o szkolnictwie wyższym (polecam
        goraco przeczytać - jest w internecie) pozwala na trzepanie kasy na boku (przy
        pomocy działalności gospodarczej) uczelniom państwowym (nazwanym przez ustawę
        publicznymi) bez żadnych ograniczeń, rozliczeń i kontroli. Nieprzypadkowo taką
        ustawę przepchnęło SLD. O tym, co się dzieje na UJ-cie, wiedzą tylko
        wtajemniczeni z najbliższego kręgu prominentów. Tak się złożyło, że z pewnego
        powodu i ja coś o tym wiem. Niestety z osobistych powodów nie mogę o tym teraz
        napisać wiecej, ale rzecz się nagłośni za jakiś czas..
      • killkamill Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 12:01
        a słyszał pan kiedyś o oddzielaniu ludzi od ich poglądów?
        • miasto.info Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 12:08
          Ja słyszałem. Podobno Stalin to byl równy gość, dzieci lubil i wogole.

          Po co w taki absur brnąc?
          • gm114 Stalin prawda dzieci lubił, ale.. 20.03.07, 12:15
            Matkę swojego dziecka, swoją żonę, kazał zabić.
            Gdzie tu absurd? Zły przykład Szanowny Pan zapodał..
          • killkamill Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 12:39
            Słyszałeś, ale chyba nie zrozumiałeś.
            • miasto.info Re: Prawdziwe podłoże protestu 20.03.07, 13:01
              Powiedz mi jak moge oddzielic wykladowce dajmy na to historii, od jego pogladow
              na temat PRLu? To Ty chyba nie rozumiesz, ze czlowieka ksztaltuja jego poglady.
      • antoni_s Przepraszam Pana Wojciecha Balucha! 20.03.07, 21:18
        Nie jest on już działaczem Partii Demokratycznej, a wiceprezesem innej
        kanapowej partii, Forum Liberalnego. Ale właściwie... co za różnica? To lewica
        i to lewica. To kanapowe i to kanapowe. To zwalcza lustrację i to zwalcza
        lustrację. To jest potomkiem Unii Wolności i to jest potomkiem Unii Wolności.
    • agra175 Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 11:20
      Nie pamietasz jak bylo....dlatego tak piszesz, bo jestes mlodym czlowiekiem.
      Ja tez studiowalam na UJ....
      ...to byly lata 80-te,w wiec....troche pamietam...np jak na Rynku w
      Krakowie"zakwitly blawaty" czyli kordony Policji ustawione nie wiem na kogo i
      na co...pamietam dzien 3 maja jak moi koledzy szli na Wawel w procesji i
      zostali mowiac najdelikatniej"rozkurzeni" ...
      Ciesz sie,ze przyszlo Ci studiowac historie w obecnych czasach, bo inaczej
      Twoje skrypty i podreczniki mialyby zupelnie inna treść.
      Piszesz,ze nauka moze stracic wielu wspanialych pracownikow...a ja
      mysle,ze....wole wspanialego pracownika,ktory podpisze oswiadczenie lustracyjne
      niz takiego ktory nie podpisze powolujac sie na to czy owo.
    • rsrh A jaka decyzję podjął prof Romanowski , autor niez 20.03.07, 11:35
      liczonych antylustracyjnych art w GW ????
    • kas.ia Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 13:26
      W normalnym i nowoczesnym państwie powinna liczyc sie wiedza i kompetencja
      wykładowcy, to czy publikuje, czy robi badania, a nie to czy moralnie sie
      prowadzi czy nie. to mnie drazni - profesora, który cos tam podpisał, albo i
      nie, albo dzis nie chce czegos podpisac, ale mądrego, kształcącego sie od razu
      mozna wywalic z pracy. Profesora, który nic nie robił, nie angazował sie ani z
      prawej ani z lewej, a dzis popełnia plagiat np., a podpisze lojalke IV rp, nie
      mozna zwolnic, bo nie, bo tak głosi prawo.
      Normalne, autonomiczne państwo, wzglednie otwarte, demokratyczne zakłada, ze w
      dziedzinie nauki rządzi kompetencja i wiedza, w religii moze rządzic moralnosc.
      W dzisiejszej Polsce wszystko stoi do góry nogami. W polityce rządzi religia, w
      religii polityka, w medycynie polityka, w prawie religia, w nauce polityka. To
      chore i predzej czy pozniej, jak np. mowil Luhmann, doprowadzi do zniszczenia
      demokracji państwa.
      nawet za komuny uniwerki miały podmiotowosc i autonomie. Dzis ją tracą, na
      własne zyczenie.
      Rzad obecny zapomniał, ze jest jedynie przedstawicielem suwerena, którym jest
      społeczeństwo, i jesli rządz zle, ono moze mu wypowiedziec posłuszeństwo.
      Zachowuje sie tak, jakby sam był suwerenem, absolutnym, a lud głupim, nie
      mającym prawa głosu.
      • petersylia Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 18:45
        zgadzam się w 100% :)
      • miejska5 oj, kasi.a, czy chcialabyś, żeby... 20.03.07, 21:38
        donosiciel dzieci twoje uczył? Albo wnuki? Czy chcialabyś,wiedzac, ze ktos
        wsadził do więzienia mame towjej kolezanki? Czy potrafiłabyś patrzeć zupelnie
        spokojnie na taka osobe, ktora stoi przed kims ci bliskim i w nimbie Wielkiego
        Naukowca? A czy to, ze ktoś nie publikuje i jest zwyklym dr to znaczy, ze jest
        kompetentny i ma wiedze, czy też jest parszywym leniuchem i jest dzieki
        ziomalowi jest zatrudniony na uczelni? Co to znaczy lojalka, to to, ze ktos
        taki jak np. ja podpisze, ze nie donosil? To ja jstem kim?Co to znaczy wedlug
        ciebie "panstwo "wzglednie otwarte" , to ono jest otwarte czy nie? To w nauca
        nie rzadzi etyka, ona jest zarezerwowana tylkodla religii? A jak ktos nie
        wierzy to jest moalnie ok, czy nie? Wiesz o, przeczytaj jeszcze raz, to co
        napisalas i pomysl, zanim napiszesz cos jeszcze...A tak na marginesie, wiesz co
        powiedzial, jak mysle i w twojej ocenie autorytet moralny (publikuje) prof.
        Zoll: nieposluszenstwo obwatelskie wtedy jest uzasadnione, kiedy zostana
        wykorzystane wszystkie dozwolone w demokratycznym panstwie formy oparteg na
        prawie protestu...
        • petersylia Re: oj, kasi.a, czy chcialabyś, żeby... 20.03.07, 21:57
          Mnie tam mało obchodzi, kto co robił 15 lat temu. Ważne, że jest dorym
          nauczycielem i wybitnym naukowcem. Jeśli ktoś ma do kogoś żal, to niech
          dochodzi sprawiedliwości, od tego są sądy. Uniwersytet nie jest instytucją
          polityczną, ale naukową i czyjeś poglady polityczne nie mają tu nic do
          czynienia.
          • gm114 Wybitnych naukowców na UJ-cie obecnie nie ma, bo.. 20.03.07, 23:46
            Teraz mamy inne standardy. Teraz naukowcy próbują się wypromować udziałem w
            marszach równości i innych seksualnych ekscesach. Kto ma teraz głowę do nauki..
            Co to jest za nauka.. Obecnie poza pracą typowo odtwórczą trudno wskazać na UJ-
            cie jakąś niszę kreatywnej pracy naukowej, jest to fikcja. Wiem, że prowokuję
            środowisko, trudno. Niech odpowiedzą argumenty.

            Nie wiem, co znaczy "dory nauczyciel". Może miało być "chory" , albo "dobry".

            No tak, dydaktyka jest ważna a drogowskazy nie są po to, aby iść, tylko aby
            wskazywać kierunek. Jednak fakt, że ktoś udowodnił swoim życiem, że potrafił
            pchać się łokciami na swojej drodze naukowej, bezlitośnie niszcząc donosami
            swoich kolegów i studentów, nie jest bynajmniej bez znaczenia. Jednak chciałoby
            się, aby wychowawcami i mistrzami młodego pokolenia były prawdziwe a nie
            wymyślane, fałszywe autorytety. Dla dobra nauki.

            "czyjeś poglady polityczne nie mają tu nic do
            czynienia."
            Właśnie z tych powodów jest (powinna w każdym razie być) lustracja, aby raz na
            zawsze wywalić z uczelni poglądy polityczne. Szczególnie komunistyczne. To
            jedyna metoda. Jak przy operacyjnym usuwaniu raka - trzeba go usunąć raz na
            zawsze.
            • kas.ia Re: Wybitnych naukowców na UJ-cie obecnie nie ma, 21.03.07, 00:06
              gm114 napisał:

              A ile prac naukowców UJ Pan zna? Iloma dziedzinami nauki sie Pan interesuje, co
              by takie uogólnienia stawiac?
              Ilu zna Pan naukowców z UJ, manifestujących na marszach równosci? A ilu jest
              pracowników tejże uczelni w ogóle? - zatem jaki to procent, i czy na tyle
              wielki, zeby znów uogolniać? Czy zna Pan badania prowadzone przez UJ?
              Wszystkie? Bo zareczam, ze są tacy naukowcy, którzy są cenieni na świecie, a
              pracują w Polsce na tej uczelni.
              No i co to "inne standardy", inne niz kiedy i co? Niż w komunie? czy w 20leciu
              mdzywojennym?

              > Teraz mamy inne standardy. Teraz naukowcy próbują się wypromować udziałem w
              > marszach równości i innych seksualnych ekscesach. Kto ma teraz głowę do
              nauki..
              >
              > Co to jest za nauka.. Obecnie poza pracą typowo odtwórczą trudno wskazać na
              UJ-
              > cie jakąś niszę kreatywnej pracy naukowej, jest to fikcja. Wiem, że prowokuję
              > środowisko, trudno. Niech odpowiedzą argumenty.
              >
              > Nie wiem, co znaczy "dory nauczyciel". Może miało być "chory" , albo "dobry".
              >
              > No tak, dydaktyka jest ważna a drogowskazy nie są po to, aby iść, tylko aby
              > wskazywać kierunek. Jednak fakt, że ktoś udowodnił swoim życiem, że potrafił
              > pchać się łokciami na swojej drodze naukowej, bezlitośnie niszcząc donosami
              > swoich kolegów i studentów, nie jest bynajmniej bez znaczenia.

              Co to jest prawdziwy autorytet? Kto? Czym sie różni od wymyslonego i kto ma
              uprawnienia, zeby takie klasyfikacje przeprowadzac? Pan?
              Dla mnie moze byc autorytetem Budda, dla Pana Jan PAweł II. Mamy takie czasy,
              Proszę Pana, że na szczescie (jeszcze) nikt nie moze nikomu autorytetu
              narzucic. Wolny rynek idei (jeszcze nie zamkniety przez rządy obecne) sam to
              weryfikuje. Jak studiowałam, to nie oczekiwałam, ze mnie jakis profesor
              wychowa. Liczyłam, ze mnie nauczy i tyle.

              Poglądów politycznych Pan nie zlikwiduje, bo to naturalna częśc człowieka.
              Chodzi o to jednak, zeby dopuscic pluralizm idei, wtedy wolnosc człowieka sie
              sama obroni.


              Jednak chciałoby
              >
              > się, aby wychowawcami i mistrzami młodego pokolenia były prawdziwe a nie
              > wymyślane, fałszywe autorytety. Dla dobra nauki.
              >
              > "czyjeś poglady polityczne nie mają tu nic do
              > czynienia."
              > Właśnie z tych powodów jest (powinna w każdym razie być) lustracja, aby raz
              na
              > zawsze wywalić z uczelni poglądy polityczne. Szczególnie komunistyczne. To
              > jedyna metoda. Jak przy operacyjnym usuwaniu raka - trzeba go usunąć raz na
              > zawsze.
              • gm114 Re: Wybitnych naukowców na UJ-cie obecnie nie ma, 21.03.07, 02:41
                > A ile prac naukowców UJ Pan zna? Iloma dziedzinami nauki sie Pan interesuje,
                co
                >
                > by takie uogólnienia stawiac?

                Przeglądnąłem sobie w wolnej chwili publikatory z listy filadelfijskiej i ich
                kolegia redakcyjne. Hm...hm.. Wielu profesorów z UJ-u tam nie znalazłem..
                Właściwie trudno znaleźć ślad. Rozumiem, trudności jezykowe, trzebaby znać
                język angielski..
                Zgadzam się natomiast, że są zdolni doktorzy. Ci są z całej mocy niszczeni
                przez środowisko profesorów. Wymaga się od nich punktów KBN-owskich, co
                profesorów nie dotyczy. Profesorowie są za to pierwsi do otrzymywania nagród
                pieniężnych pierwszego stopnia "za całokształt", chociaż środki te ministerstwo
                przyznaje uczelniom za publikacje. I chociaż środki te przydałyby się biednym,
                zdolnym, publikującym doktorom właśnie w celach wydawniczych.

                Jaki procent z UJ-u manifestuje w marszach równości? Odpowiadam: według mnie
                tego typu ekscesy powinny być w murach uczelni w ogóle zabronione.

                Co to jest autorytet? Proszę sobie nie żartować... I nie nazywać autorytetami
                oszustów i złodziei.

                Uprzejmie Panią pozdrawiam,
                miło się z Panią rozmawiało
                GM114
        • kas.ia Re: oj, kasi.a, czy chcialabyś, żeby... 20.03.07, 23:56
          No, ja bym chciała, zeby moje dzieci uczył kompetentny nauczyciel. Wfu dobry
          wuefista, socjologii dobry socjolog, matematyki dobry matematyk. A co oni robią
          po lekcjach i jacy są, to mi to lata za przeproszeniem. tym bardziej nie
          obchodzi mnie, co robili 15 lat temu. Tym bardziej bo nie wiem, jakbym sie sama
          zachowała te 15-20 lat temu.
          Jesli oceniam naukowca, to nie oceniam jego moralnosci, tylko to czy publikuje,
          czy jest twórczy, jak sie zachowuje w sferze, za którą jest odpowiedzialny i
          dostaje za nią wypłate.

          Panstwo względnie otwarte to jest pojęcie Luhmanna własnie, socjologiczne.

          I bardzo prosze, nie wciskaj mi tego, czego nie powiedziałam. Nie mowie, ze
          ktos wierzy lub nie wierzy i w związku z tym jest super lub nie super moralny.
          Mowie tylko, że kryterium głównym w dziedzinie nauki winna byc wiedza, a nie
          etyka. W moralnosci i religii etyka powinna decydowac. Zatem moge stwierdzic iz
          Pan XX jest niemoralny ale jest mądry, lub Pan XX ma wysoką moralność, ale
          wiedzy to on nie ma. Jesli chce zeby uczył mnie moralnosci, to moge go
          krytykowac, iz nie jest wzorem. JEsli ma mnie uczyc fizyki, to oczekuje, ze ma
          wiedze na jej temat, a nie na temat dobra i piękna. Nie żyję w starożytnym
          polis, co by stwierdzac, że dobro = szczęscie a to = mądrość. :)

          Ow kraj, w którym żyje nazywa się 4 RP. I decyzje podejmowane przez rząd, który
          reprezentowac ma niby społeczenstwo, W OGÓLE nie uwzględniają mojej opinii,
          moich poglądów, jedynie JEDNE słuszne, partyjne. Bo dla Kaczyńskich z rządem ja
          nie jestem obywatelem, i nie mam głosu, bo głos mają jedynie ci, co klaszczą i
          popierają działanie ichniejsze. Władza nie dyskutuje z "ludem", nie uwzględnia
          głosu sporej jednak grupy, krytycznie nastawionej nie tyle do lutsracji, ile do
          owej ustawy, która jest moim zdaniem krzywdząca. Mam zatem prawo byc
          nieposłusznym obywatelem, bo wszelkie proby dyskusji zostały olane przez obecną
          władze.

          To tak, jakby wszyscy mieli podpisac lojalke, pt. "nie jestem złodziejem" "nie
          jestem mordercą", i każdy, winny czy nie winny, musiałby to udowodnić.
          Zazwyczaj w normalnym kraju bowiem jest tak, że czlowiek staje sie oskarzony,
          jesli są ku temu odpowiednie dowody. A nie po prostu jest oskarzony bo jest, bo
          sie urodził kiedys tam, pracował gdzies tam. Czuje sie zle, bo dzis każdy
          (przed 1972 urodzony) jest traktowany jak potencjalny złodziej, kłamca, oszust.
          I uprzedając kolejne posty, urodzilam sie sporo po 1972 wiec mnie owa ustawa
          nie obejmuje.

          Odpowiadasz na :
          miejska5 napisała:

          > donosiciel dzieci twoje uczył? Albo wnuki? Czy chcialabyś,wiedzac, ze ktos
          > wsadził do więzienia mame towjej kolezanki? Czy potrafiłabyś patrzeć zupelnie
          > spokojnie na taka osobe, ktora stoi przed kims ci bliskim i w nimbie
          Wielkiego
          > Naukowca? A czy to, ze ktoś nie publikuje i jest zwyklym dr to znaczy, ze
          jest
          > kompetentny i ma wiedze, czy też jest parszywym leniuchem i jest dzieki
          > ziomalowi jest zatrudniony na uczelni? Co to znaczy lojalka, to to, ze ktos
          > taki jak np. ja podpisze, ze nie donosil? To ja jstem kim?Co to znaczy wedlug
          > ciebie "panstwo "wzglednie otwarte" , to ono jest otwarte czy nie? To w nauca
          > nie rzadzi etyka, ona jest zarezerwowana tylkodla religii? A jak ktos nie
          > wierzy to jest moalnie ok, czy nie? Wiesz o, przeczytaj jeszcze raz, to co
          > napisalas i pomysl, zanim napiszesz cos jeszcze...A tak na marginesie, wiesz
          co
          >
          > powiedzial, jak mysle i w twojej ocenie autorytet moralny (publikuje) prof.
          > Zoll: nieposluszenstwo obwatelskie wtedy jest uzasadnione, kiedy zostana
          > wykorzystane wszystkie dozwolone w demokratycznym panstwie formy oparteg na
          > prawie protestu...

          • irenuk1 Re: oj, kasi.a, czy chcialabyś, żeby... 21.03.07, 12:27
            Do Kasi.
            W zasadzie piszesz do rzeczy, choć chaotycznie i niegramatycznie.
            Co do meritum, czyli oceniania naukowców. Piszesz:
            "Jesli oceniam naukowca, to nie oceniam jego moralnosci, tylko to czy publikuje,
            czy jest twórczy, jak sie zachowuje w sferze, za którą jest odpowiedzialny i
            dostaje za nią wypłate."
            Otóż nie widzę koniecznego związku pomiędzy twórczością (ściślej: byciem człowiekiem twórczym) a publikowaniem.
            Miałem tę sposobność być b. blisko ludzi, którzy wiele znaczyli w kilku dyscyplinach naukowych i do dziś są cytowani, ale ze startem publikacyjnym mieli kłopoty. Dziś zaś obserwuję, że niektórzy młodzi piszą i publikują jak po sznurku, a dla innych brakuje miejsca w periodykach i otrzymują swoje propozycje z recenzjami odmownymi mocno dyskusyjnymi. Ale ci pierwsi mają ustosunkowanych w redakcjach promotorów i "naukowych" sponsorów. Niekiedy to nawet i piękne "oczy" wiele znaczą, jeśli chodzi o "naukowy" rozwój pracownika/czki. Też podziwiałem nieraz te "oczy", dla których łamy naukowych periodyków były szeroko dostępne.
            Nie znaczy to, że się opowiadam za lustracją redakcji, ale życie jest życiem.
            Postuluję zaś, żeby lustratorzy najpierw sami poddali się lustracji co do kwalifikacji moralnych. jeżeli zaś nie ma czegoś takiego, jak moralne kwalifikacje, to i nie ma uprawnień, do lustrowania kogokolwiek pod względem uczciwości, prawości czy szlachetności.
            • kas.ia Re: oj, kasi.a, czy chcialabyś, żeby... 21.03.07, 13:06
              Wlasnie dlatego podkresliłam, że ważne jest dla mnie, gdy oceniam naukowca 1.
              czy publikuje oraz 2. czy jest twórczy. wiem, że mogą by naukowcy, którzy
              taśmowo wytwarzają teksty słabej jakości, i tacy, którzy publikują nieczęsto,
              za to wartosciowe artykuły.
              Jednak odnosząc się do Twej uwagi
      • gm114 Takiej autonomii, jaką mają teraz państwowe.. 20.03.07, 23:25
        Takiej autonomii, jaką mają teraz państwowe uczelnie, nie ma nigdzie wiecej na
        świecie, chyba gdzieś w Afryce..
        Wszystko dzięki SLD-owskiej ustawie prawo o szkolnictwie wyższym z 27 lipca
        2005r. Uczelnie państwowe, zwane przez ustawę publicznymi, mogą od tej pory
        prowadzić działalność gospodarczą bez żadnej kontroli, bez potrzeby rozliczania
        się z tej działalnosci. Na UJ-cie prominenci korzystają mistrzowsko z
        mozliwosci robienia na boku nielegalnych pieniędzy, kosztem prywatnych osób, z
        których uczelnia powiązana z prominentnymi urzednikami kpi sobie w żywe oczy.
        Co wiecej, uczelnie państwowe nie płacą żadnych podatków, chociaż podatnik za
        pośrednictwem administracji łoży ogromne pieniądze na te szkoły. Co się dalej
        dzieje z tymi pieniędzmi, to tajemnica ginąca w... autonomii uczelni. Co
        wiecej, nawet środki państwowe, przeznaczone na nagrody za punkty KBN-owskie są
        dzielone nieautomatycznie a uznaniowo, przez komisje. Jest to bardzo już
        autonomiczne działanie, skoro większość tej kasy stale jest przyznawana
        corocznie tym samym ludziom "za całokształt", nieprawdaż? Ponadto wystarczy
        mieć na uczelni ideowego wroga w komisji i można żegnać się z myślą o
        nagrodzie. A przeciez środki te służą celom wydawniczym. Naukowcy spoza
        prominenckiej sitwy muszą dużo publikować, albo będą źle ocenieni przez
        prominentów z komisji.
        Podam lepszy przykład, na jednej z krakowskich uczelni "pracuje" "profesor",
        który dzięki koneksjom z okresu PRL-u dostał się w okresie rządów SLD do
        komisji akredytacyjnej. Przedtem był rektorem jednej z uczelni w Bydgoszczy. Po
        skandalach (afery z zagranicznymi plagiatami i mobbingiem seksualnym wobec
        studentek, co miało miejsce w okresie jego rektorowania) wyjechał stamtąd i
        zmienił nazwisko. Najpierw narozrabiał na jednej uczelni krakowskiej - pobrał
        uczelniane pieniadze i kupił sobie za nie część kamienicy w Krakowie. Następnie
        skutecznie wyperswadował tej uczelni wystąpienie do sądu o zwrot pieniedzy,
        szantażujac ją komisją akredytacyjną. Przeniósł się był następnie na inną
        uczelnię krakowską. W Słownikach jest przedstawiany jako poważny naukowiec o
        ogromnym dorobku. W rzeczywistości, sprawdziłem w bibliotekach w całej Polsce,
        jego dorobek to 2 albo 3 pozycje książkowe (broszurki), cała reszta, to prace
        jego studentów i doktorantów, które umiescił w skorowidzach, jako własne. Co
        wiecej, gdy zdumiony takim obrotem sprawy, sprawdziłem jego losy w internecie,
        napotkałem na ciekawe informacje. Pan "profesor" podał jakie miejsce uzyskania
        stopnia magistra nieistniejącą uczelnię. To nie wszystko, bo zabawna historia -
        postanowił się odmłodzić i wszystko wskazuje na to, iż podaje datę swego
        urodzenia późniejszą niż faktyczna. Wygląda na 80-cio latka a podał, że ma
        nieco ponad 60.
        Tego typu historie prawdopodonie mają miejsce w szerszym zakresie w całej
        Polsce. Wygląda na to, że p."profesor" nie jest nawet magistrem a kolejne
        tytuły zdobywał przy pomocy "układów". Ilu jeszcze takich ludzi funkcjonuje w
        polskiej nauce? Czy potrzebna jest zatem lustracja, czy też wolimy zamknąć
        oczy, chronić oszustów i udawać, że jest wszystko w porządku?
    • jarema6 Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 17:42
      Na Uniwerku, wszyscy wiedzą, że oni kablowali na swoich kolegów, dlatego nie
      chcą złożyć oświadczen. UJ powinien wywalić kapusi ubeckich ze swych szacownych
      murów.
    • mulla_komar A co to za problem powiedzec ze sie wspolpracowalo 20.03.07, 21:37
      lub nie. Profesorki, co wam sie stanie? Ja bym np. chcial wiedziec kto mnie (lub
      moje dzieci) bedzie nauczal na danej uczelni.
    • k-th Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 22:01
      Sie chce, sie da : "Rektor Uniwersytetu Gdanskiego Andrzej Ceynowa: - Podsunięto
      mi pomysł, by takie osoby na ich pisemne życzenie pozbawiać funkcji i
      przekwalifikować na asystenta. To sprawa uczelni: asystentem może zostać nawet
      profesor. Zatrzymam kadrę, a problem się rozwiąże. Osób, które mogłyby kierować
      instytutami, nie zabraknie."
      • killkamill Re: Pierwsze "nie" dla lustracji na UJ 20.03.07, 22:56
        Albo i nie.
        Może po prostu ci profesorowie nie będą chcieli pracować za 1/3 pensji w miejscu
        gdzie są napiętnowani za słuszny, w ich opinii opór przed bezsensownym prawem, i
        przeniosą się do prywatnych uczelni, gdzie nikt sobie pierdułłami nie będzie
        zawracał głowy.
    • non_nocere Praktyka lustracyjna jest niespójna z ustawą 21.03.07, 01:27
      Ustawa i praktyka lustracyjna są niespójne. Jak już wskazywano, art.7.2
      stwierdza wyraźnie, że "Oświadczenie lustracyjne składa się w chili wyrażenia
      zgody na kandydowanie lub zgody na objęcie lub wykonywanie funkcji." Tymczasem
      niekiedy stosowana jest metoda entuzjastycznego aczkolwiek wyrywkowego czytania
      przepisów. W pismach kierowanych do pracowników najczęściej przytaczane artykuły
      to art.56 ust.1 i 2, art.57 i odpowiednio wybrany ustęp art.4, odnoszący się do
      danego stanowiska pracy.

      Z reguły pomijana jest treść art. 7.2, który wszedł w życie wraz z całą ustawą i
      ma moc prawną nie mniejszą niż pozostałe artykuły. Jednak w drukach,
      rozdawanych po 15 marca 2007, nie proszono pracowników o wyrażenie zgody na
      kandydowanie, zgody na objęcie funkcji ani o wyrażenie zgody na wykonywanie
      funkcji. Pisma kierowane są do osób już zatrudnionych na określonych
      stanowiskach. Osoby te wyraziły zgodę na objęcie stanowiska niekiedy wiele lat
      temu, kiedy obowiązywały inne przepisy. Arbitralne stwierdzenie, że z danym
      stanowiskiem łączy się "wykonywanie funkcji publicznej", w niektórych
      przypadkach merytorycznie niczym nie uzasadnione, nie zostało połączone z żadnym
      określeniem charakteru zmiany obowiązków pracownika (w jakim sensie praca danej
      osoby nabrała charakteru publicznego?) ani wysokości zarobków. Zakres obowiązków
      żadnej z tych osób nie zmienił się w dniu wejścia w życie nowej ustawy
      lustracyjnej. Wobec tego nie został spełniony ustawowy warunek domagania się
      oświadczenia lustracyjnego.

      Ustawa nie przewidziała, co robić w sytuacjach,w których pracodawca wysunął
      żądanie złożenia oświadczenia lustracyjnego, nie stosując się do art.7.2. Nie
      można wykluczyć, że to niedopatrzenie może stać się jednym z elementów procesów,
      w których mogą zostać wysunięte żądania odszkodowań dla pracowników zwolnionych
      ze stanowisk z naruszeniem wymagań m.in. co do chwili złożenia oświadczenia.
      • gm114 Szanowny Pan szuka diabła w szczegółach.. 21.03.07, 02:23
        Podobno w szczegółach tkwi diabeł, ale może należałoby zacząć cokolwiek
        bardziej syntetycznie. Powiedzmy: bardziej holistycznie. Chodzi mi o to, że
        zaczyna się rzecz od niewłaściwej strony. Cała energia jest kierowana na
        szukanie osób pomagajacych w popełnianiu przestępstw, a nikogo (w domyśle
        chodzi mi o ustawodawcę w postaci posłów tworzących sejm) nie obchodzą
        przestępcy. W ogóle nikt nie myśli o konieczności dekomunizacji, czyli
        ustawowego uznania organizacji państwowych o charakterze przestępczym z czasów
        PRL-u za organizacje przestępcze. Ucichła zupełnie sprawa komisji śledczych,
        choć te, które były, wykazały ścisłą współpracę SLD z mafią. Dopiero po
        ustawach dekomunizacyjnych można lustrować członków tych organizacji
        przestępczych, obniżać im świadczenia. Przede wszystkim wówczas to oni, jako
        członkowie przestępczych struktur musieliby się oczyszczać ze swojej
        działalności. Tymczasem zaczyna się od agentów (a nawet płotek wśród agentów) a
        ich mocodawcy śpią spokojnie...
        Nawiasem mówiąc jest bardzo wiele prawa komunistycznego, które winno być
        natychmiast uznane przez TK za niezgodne z ówczesna konstytucją. Np, słynny i
        bardzo krzywdzący ludzi dekret bierutowski dot. gruntów warszawskich, oraz inne
        dekrety nacjonalizacyjne, jak też częsta praktyka rosrzerzającego traktowania
        nawet tamtego niegodziwego prawa w celu okradzenia obywateli.
        Dopiero po szybkim zrobieniu generalnych porządków, można myśleć o lustracji
        osób współpracujących z członkami organizacji przestepczych.
        W Polsce wszystko jedzie na wariackich papierach. Np. planowane jest obniżanie
        świadczeń nabytych wobec dawnych służb mundurowych w przypadku udowodnienia
        działań o charakterze przestępczym, co (choć jest słuszne) będzie niezgodne z
        konstytucją.
        Osobiście mam wrażenie, że obecnie obóz rządzący (dotyczy to również środowiska
        PO) zachowuje się tak, jakby płynął łódką rzeką pełną krokodyli i co jakiś czas
        rzucał im na pożarcie murzyna. W roli kozłów ofiarnych występują agenturalne
        płotki, bo grube ryby oraz osoby nadal "zatrudnione w służbach" żadnej
        lustracji nie podlegają a ich teczki pozostają tajne, nie mówiąc już o
        prawdziwych przestępcach, którzy maja niejednokrotnie krew na rękach i
        kradzieże prywatnego mienia na ogromną skalę, niespotykane w cywilizowanych
        krajach..
        • non_nocere Murzynka pożre i białaskiem nie pogardzi 21.03.07, 11:20
          gm114 napisał:
          Osobiście mam wrażenie, że obecnie obóz rządzący (dotyczy to również środowiska
          PO) zachowuje się tak, jakby płynął łódką rzeką pełną krokodyli i co jakiś czas
          rzucał im na pożarcie murzyna. W roli kozłów ofiarnych występują agenturalne
          płotki ...

          Pytanie, czy te "płotki" są w ogóle "agenturalne". Zdecydowanie zbyt szeroki
          zakres zagadnień i niezdarność wykazana przy redakcji tekstu powoduje nonsensy.
          Art. 3a ust.2 w połączeniu z art. 3.1 i art.2.1 prowadzi do sytuacji, w której
          osoba wyjeżdżająca jako dziecko do Złotych Piasków w latach sześćdziesiątych
          powinna teraz złożyć oświadczenie lustracyjne. Ale - ciekawe - tylko wtedy,
          jeśli teraz zajmuje odpowiednie stanowisko. Przestudiujmy ten przykład. Rodzice
          wypełnili podanie o wkładką paszportową i kartę przekroczenia granicy (nie był
          to prawdziwy paszport, a przekroczenie granicy było rejestrowane - to
          ograniczenie wolności i praw obywatela!). Organ bezpieczeństwa przyjął twoje
          dane (współpracowałeś jako OZI ze zwiadem WOPu i MSW!). Dane przyjęto jako
          dokument na "wszelkich nośnikach informacji" (podanie i karta przekroczenia
          granicy były na papierze!).

          Teraz ważne co dalej. Jeśli w latach dziewięćdziesiątych zawłaszczyłeś były PGR,
          który powstał na gruntach zabranych kułakom i obszarnikom po wojnie, podzieliłeś
          teren pegeeru na działki budowlane i sprzedałeś z zyskiem, Twoje dziecięce
          igraszki na plaży w Bułgarii nie będą przedmiotem zainteresowania lustratora.
          Ale jeśli studiowałeś, pracowałeś naukowo, zostałeś adiunktem na uczelni czy
          kierownikiem sekcji w banku - lustruj się i oświadcz, że współpracowałeś z
          organami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka