Dodaj do ulubionych

Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 23:04
jeżeli ktoś poważnie nie pomyśli o rozwiązaniu tego problemu to najlepiej z
Balic zróbmy port przesiadkowy np. do Pragi. A swoją drogą pytanie czy w
innych polskich miastach też są takie naloty na "nielegalnych" ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Gość Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.net.autocom.pl 04.04.07, 23:16
      Mam pytanie? Czy magister historii po 5-letnich studiach może oprowadzać grupę
      po Krakowie? Czy lepiej zna historię ktoś bez studiów po paromiesięcznym kursie
      przewodnickim ? ;-)
      • Gość: przejazdem płacić za oglądanie reklam ??..przecież na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 15:21
        Starym Mieście większość zabytków jest już zasłonięta wielkoformatowymi
        banerami..ponoć jest to tak dobry biznes,.że właściciele nagminnie montują niby-
        rusztowania na stałe przytwierdzone do elewacji żeby zawieszać na nich płachty
        z reklamą..zamiast frontów budynków są reklamy majtek,. podkoszulków,.
        skarpetek,.zupy w proszku,.i innego badziewia..a może najpierw zająć się tym
        tematem a nie sprawdzaniem liczebności grup zwiedzających Kraków..
      • Gość: Tomek Re: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.chello.pl 09.04.07, 18:45
        Niestety... magister historii nie jest najlepszym przewodnikiem...
        Przewodnictwo to opowieść o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości w
        odniesieniu do danego miejsca. Nie jest ograniczone tylko do tego co było.
        Przewodnik pomaga zrozumieć otaczającą rzeczywistość danego miejsca, obiektu,
        miasta - i właściwie nie musi używać do tego dat. Ograniczając suię do historii
        pokazujemy zaledwie ułamek tego, czym jest przewodnictwo.
        • Gość: Obserwator Przecz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.lanet.net.pl 09.04.07, 21:08
          > Niestety... magister historii nie jest najlepszym przewodnikiem...

          Autor przewodnika dla turystów czy powieści historycznej opisującej dany teren
          zapewne też? Pozwól jednak spojrzeć prawdzie w oczy, że to klient powinien mieć
          prawo do decydowania kto go oprowadzi po danych miejscach. Nie może być tak,
          aby w Polce działała zakamuflowana cenzura, która rękami Straży Miejskiej
          będzie uniemożliwiała uczestnikom wycieczek pozyskiwanie informacji o mieście
          ze żródła z niezależnego o krakowskiej mafii przewodnickiej. Czas skończyć z
          totalitarnymi praktykami krakowskich urzedników miejskich wystawiających nasz
          kraj na pośmiewisko.
          • zif Re: Przecz z zakamuflowaną cenzurą!!! 10.04.07, 19:05
            1) Osoba, która napisała monografię danego miejsca/dzielnicy/obiektu
            najprawdopodobniej (zapewne) wie dużo więcej na dany temat niż przeciętny
            przewodnik (oprowadzacz).
            2) Ale już pan Henryk/Zdzisiu emeryt, który chce sobie dorobić "bo to wie, bo
            tak", który bajdurzy napotkanym turystom rzeczy niestworzone najprawdopodobniej
            (zapewne) niewiele wie i potrafi.
            W jaki sposób oddzielić chałturnika od profesjonalisty?
            Jednym z takich sposobów może być udokumentowanie znajomości danego tematu.
            Profesjonalizm udokumentowany dokumentem państwowym, wydanym przez Marszałka
            Województwa, czyli Licencją Przewodnicką. Jeśli ktoś wydał książkę (tak jak
            osoba opisana w przypadku 1) nie powinien mieć trudności ze zdaniem takiego
            kursu. Kursy są otwarte dla wszystkich mających średnie wykształcenie.
            Wydaje mi się, że do tego dąży ustawodawca - żeby wyeliminować naciągaczy,
            którzy nie wykażą się odpowiednią znajomością tematu. Bo to właśnie oni
            przyczyniają się do wystawiania kraju na pośmiewisko.

            >Pozwól jednak spojrzeć prawdzie w oczy, że to klient powinien mieć prawo do
            decydowania kto go oprowadzi po danych miejscach.

            <i>Pamiętaj, że cały czas mówimy o grupach zorganizowanych, a nie rodzinnym
            wyjeździe.</i>

            W ustawie właśnie chodzi o ochronę klienta. Chodzi o to, aby biura podróży
            sprzedawały produkt o odpowiednich standardach. Żeybyśmy wyjeżdżając na
            wycieczkę dostali usługę na odpowiednim poziomie. Gdyby nie było tego zapisu
            (duża) część organizatorów turystyki podstawiałaby "swoje" osoby do oprwadzania
            grup. I w większości przypadków to byliby to chałturnicy.

            Podsumowując: licencja ma być gwarantem prawnym odpowiedniej jakości usług.

            Jeżeli chcesz konstruktywnie krytykować - oddaj głos w dyskusji. Zaproponuj
            lepsze rozwiązanie.

            ---------------
            Inaczej to nie znaczy źle!
            • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 10.04.07, 21:07
              > W jaki sposób oddzielić chałturnika od profesjonalisty?
              > Jednym z takich sposobów może być udokumentowanie znajomości danego tematu.

              To co tu sugerujesz to jest, po piewsze próba odwrócenia kota ogonem, bo też
              zdarza się, że zawodowi przewodnicy uprawnieniami i licencjami ględzą, nudzą
              potwornie i plotą bzdury. Po drugie nie przesadzajmy, bo turystyka to nie jest
              obowiązkowa lekcja ani wykład naukowy po którym zdaje się egzaminy. Po trzecie
              tacy na przykład przodownicy i instruktorzy PTTK nie mają uprawnień państwowych
              i licencji, a przewodnikom zawodowym nie rzadko nie tylko, że nie ustepują,
              ale - co w tych trudnych dla turystyki czasach może wydawać się
              niepodobieństwem - dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem - za darmo. Po
              czwarte nie uważam za rozsądne aby wzorem Krakowa wprowadzać w całej Polsce
              bezprawnie cenzurę i domagać się podobnej samowoli władz lokalnych, które
              nakazują karać ludzi, a zwłaszcza cudzoziemców za czytanie przewodnika wydanego
              w ich kraju i w ich języku. Idąc dalej tą drogą może wprowadzić zakaz wydawania
              i sprzedaży przewodników by ciemny lud nie miał możliwości pozyskania
              podstawowych informacji o zwiedzanych obszarach i obiektach, aby tylko
              przewodnicy z uprawnieniami państwowymi posiedli patent na wiedzę krajoznawczą
              o danym mieście?

              > Profesjonalizm udokumentowany dokumentem państwowym, wydanym przez Marszałka
              > Województwa, czyli Licencją Przewodnicką. Jeśli ktoś wydał książkę (tak jak
              > osoba opisana w przypadku 1) nie powinien mieć trudności ze zdaniem takiego
              > kursu. Kursy są otwarte dla wszystkich mających średnie wykształcenie.

              Chwileczkę, czy jajo ma być mądrzejsze od kury? Przecież to kompletny nonsens,
              aby autor przewodnika po danym terenie musiał wydawać pieniadze i tracić czas
              na długotrwałe i kosztowne kursy. W przypadku gdy chodzi o dostęp do wiedzy, to
              podobno po 89 roku mamy wolny rynek, czyż nie? Jeżeli grupa jest zorganizowana
              to może wystarczy, aby miała mozliwość wyboru, czy chce przewodnika z dużą
              wiedzą potwierdzoną faktem napisania obszernego przewodnika po danym terenie,
              czy wystarczy pokazanie identyfikatora z certyfikatem państwowym czy też osobę
              z dobrą dykcją czytającą z książki? A co w sytuacji, gdy dana grupa kupiła
              sobie przewodnik i czyta się go w grupie uznając, że np. z przyczyn finansowych
              to im wystarczy, lub nauczyciel przy okazji wycieczki dla niezbyt zamożnej
              młodzieży chce pokazać Kraków? Czy kasa jest najważniejsza, a nikogo obchodzi
              reszta?

              > Pamiętaj, że cały czas mówimy o grupach zorganizowanych, a nie rodzinnym
              > wyjeździe.

              Wyjazd rodzinny też trzeba zorganizować. Wygląda na to, że lobby przewodników
              państwowych chce po prostu odwrócić uwagę od prawdziwego problemu. Według
              informacji z pewnych zaufanych źródeł około 60% wycieczek obsługują przewodnicy
              z uprawnieniami państwowymi i wszelkimi mozliwymi licencjami nie podpisując
              umowy i nie wystawiając faktur. I to faktycznie jest szara strefa. Tyle, że o
              tym się milczy bo mało kto jest zainteresowany rozwiązaniem tego problemu.
              • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 11.04.07, 23:38
                >też zdarza się, że zawodowi przewodnicy uprawnieniami i licencjami ględzą,
                nudzą potwornie i plotą bzdury.

                Prawda - tak też się zdarza. Ale w całym szaleństwie z ostrymi regułami chodzi o
                to, aby właśnie takich osób było jak naj mniej.

                Czy istnieje jakiś inny sposób na to, aby powszechnie utrzymać określony poziom
                danej usługi niż zdobywanie licencji?
                Taki stolarz aby dostać sie do cechu musi udowodnić, że coś umie.
                Coś w przypadku przewodnika oznacza znajomośc zarówno merytoryczna jak i
                METODYCZNĄ. Ni chodzi tylko o klepanie regułek czy czytanie wiadomości z
                przewodnika. Lub też korzystanie z olbrzymich zasobów wiedzy studiów magisterskich.

                A jak powszechnie, na skalę całego kraju wprowadzić reguły określające minimum
                poziomu jak nie przez ustawę? I właśnie po to ona jest, żeby były jasne reguły
                działania.
                A że w 10 przypadkach sposób egzekwowania może się okazać błędny - owszem. Ale
                jest to cena za to, że 10 000 samozwańczych przewodników nie będzie psuło zawodu
                przewodnika.
                A jaki jest obecny obraz przewodnika - spójrz na forum... (Nudziarz w
                sponsorowanej ortalionowej z okularami typu "mucha" z obowiązkowymi
                fotochromami). Chodzi właśnie o ustalenie poziomu usług przewodnickich.

                Co do wagi sprawy z Włochami - czasami lepiej poświęcić jedną wycieczkę dla
                kilku tysięcy zadowolonych...


                ---------------
                Inaczej to nie znaczy źle!
                • Gość: Obserwator Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.lanet.net.pl 12.04.07, 11:43
                  > Czy istnieje jakiś inny sposób na to, aby powszechnie utrzymać określony
                  > poziom danej usługi niż zdobywanie licencji?
                  > Taki stolarz aby dostać sie do cechu musi udowodnić, że coś umie.

                  A czy ja muszę koniecznie być w cechu albo nabywać lub przerabiać wyłącznie
                  meble u stolarza z licencją? Jeżeli potrafię zamontować szafki w kuchni i
                  pawlacze zarówno u siebie jak i u znajomych, to guzik to powinno obchodzić
                  jakichś urzędasów.

                  Istnieją na przykład instruktorzy i przodownicy turystyki kwalifikowanej PTTK,
                  którzy nie mają uprawnień państwowych i licencji, a przewodnikom zawodowym nie
                  rzadko nie tylko, że nie ustepują, ale - co w tych trudnych dla turystyki
                  czasach może wydawać się niepodobieństwem - dzielą się swoją wiedzą i
                  doświadczeniem - za darmo. Chcesz do reszty zabić społeczną pracę wychowawczą z
                  dziećmi i młodzieżą, którą takie osoby właśnie prowadzą?

                  > Co do wagi sprawy z Włochami - czasami lepiej poświęcić jedną wycieczkę dla
                  > kilku tysięcy zadowolonych...

                  Te nonsensowne argumenty, na które się powołujesz niewatpliwie w interesie
                  lobby krakowskich przewodników są mało przekonujące. Nie przesadzajmy, bo
                  turystyka to nie jest obowiązkowa lekcja ani wykład naukowy po którym zdaje się
                  egzaminy. Nie uważam za rozsądne aby wzorem Krakowa wprowadzać w Polsce
                  bezprawnie cenzurę i domagać się podobnej samowoli władz lokalnych, które
                  nakazują karać ludzi, a zwłaszcza cudzoziemców np. za czytanie przewodnika
                  wydanego w ich kraju i w ich języku. Idąc dalej tą drogą może wprowadzić zakaz
                  wydawania i sprzedaży przewodników by ciemny lud nie miał możliwości pozyskania
                  podstawowych informacji o zwiedzanych obszarach i obiektach, aby tylko
                  przewodnicy z uprawnieniami państwowymi posiedli patent na wiedzę krajoznawczą
                  o danym mieście?

                  Tu jest link z wykładnią prawa europejskiego =>
                  www.europarl.europa.eu/meetdocs/2004_2009/documents/cm/623/623427/623427pl.pdf

                  Zgodnie z dyrektywami unijnymi obowiązek zatrudniania przewodnika z miejscowymi
                  uprawnieniami przewodnickimi został ograniczony do wyjątków, za które mogą być
                  uznane tylko obiekty zamknięte jak muzeum, galeria sztuki czy skansen
                  budownictwa regionalnego. Natomiast na drogach publicznych i obszarach
                  otwarych, a do takich należą centra miast, mogą oprowadzać osoby nie
                  posiadające miejscowych uprawnień przewodnickich. I tak byc musi. Żadna
                  zakamuflowana czy jawna cenzura - nie przejdzie.

                  Wygląda na to, że lobby przewodników państwowych chce po prostu odwrócić w ten
                  sposób uwagę od prawdziwego problemu. Według informacji z pewnych zaufanych
                  źródeł około 60% wycieczek obsługują przewodnicy z uprawnieniami państwowymi i
                  wszelkimi mozliwymi licencjami nie podpisując umowy i nie wystawiając faktur. I
                  to faktycznie jest szara strefa. Tyle, że o tym się milczy bo mało kto jest
                  zainteresowany rozwiązaniem tego problemu.


                  • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 12.04.07, 13:58
                    >niewatpliwie w interesie lobby krakowskich przewodników są mało przekonujące.
                    Określnik "niewątpliwie"... niestety nie trafiony.
                    To, czy jakikolwiek przewodnik z Krakowa będzie oprowadzał jakąkolwiek
                    wycieczkę czerpiąc z tego korzyści materialne czy też moralne (bo zrobił to
                    społecznie) nie mają dla mnie ŻADNEGO znaczenia. W krakowie nie byłem od
                    ubiegłorocznych wakacji.

                    Zwracam uwagę, że nie mówimy o turystach indywidualnych, tylko o grupach
                    zorganizowanych.

                    Widzę, że w forumowiczach włącza się "tryb szlachecki": ktoś każe mi coś
                    zrobić, a na swoich włościach nie pozwolę chociażbym urzeć miał!
                    Wymagania ustawy to nie zamach na konstytucyjną wolność słowa, lecz bardziej
                    próba uporządkowania rynku usług turystycznych.
                    Ustawa dotyczy grup zorganizowanych. Jeżeli przejdziesz sobie pod Sukiennicami
                    z dziewczyną pod ręke - żaden "urzędas" Cię nie złapie.
                    Chodzi w niej o to, aby chronić klientów biur podróży przed podróbkami i
                    osobami "prawie" jak przewodnik.
                    Wolność wyboru masz w momencie decydowania się na wycieczkę. Albo kupujesz ją z
                    biura albo jedziesz sam. Jadąc samemu - ustawa Cię nie interesuje.
                    Jeżeli kupuje się wycieczkę w której jednym z punktów programu jest zwiedzanie
                    miasta to oczekujesz, że to miasto zobaczysz, poznasz. Masz na to np. 3 godziny
                    i chcesz wykorzystać je w pełni (bo być może nigdy tu już nie wrócisz do tego
                    miejsca). Jeżeli chcesz - odłączasz się od grupy i w ogródku piwnym delektujesz
                    się napojem ;). Tu też masz wolność. Ale po to wybierasz zwiedzanie
                    zorganizowane, by ktoś w profesjonalny sposób Ci to miasto pokazał. I z
                    pewnością nie będzie to przyjemne jeżli zrobi to ktoś w sposób niekompetentny,
                    albo będzie czytał z przewodnika pisanego. Będzie to chałtura.
                    Dlatego, aby chronić Ciebie, jako klienta biura podróży przed taką sytuacją,
                    biura mają obowiązek wynajmowania ludzi którzy udowodnili swój profesjonalizm.
                    Administracyjnie odbywa się to w taki sposób, że robią kurs a następnie zdają
                    egzamin państwowy i uzyskują licencję przewodnika turystycznego. Spośród takich
                    ludzi biura wybierają kto w ich imieniu będzie pracował z klientem.
                    Podsumowując: wybierasz wycieczkę - dostajesz przewodnika - jesteś zadowolony.
                    Czyli (wbrew pozorom ;-)) ustawa jest ptroturystyczna.

                    >>Nie uważam za rozsądne aby wzorem Krakowa wprowadzać w Polsce
                    > bezprawnie cenzurę i domagać się podobnej samowoli władz lokalnych, które
                    > nakazują karać ludzi, a zwłaszcza cudzoziemców np. za czytanie przewodnika
                    > wydanego w ich kraju i w ich języku.

                    Ustawa już obowiązuje od 10 lat... I nie jest to tegoroczny wymysł
                    krakowskich "urzędasów"

                    Idąc dalej tą drogą może wprowadzić zakaz
                    > wydawania i sprzedaży przewodników by ciemny lud nie miał możliwości
                    pozyskania podstawowych informacji o zwiedzanych obszarach i obiektach, aby
                    tylko przewodnicy z uprawnieniami państwowymi posiedli patent na wiedzę
                    krajoznawczą o danym mieście?
                    mylisz pojęcia: grupa zorganizowana nie jest zbiorem turystów indywidualnych.
                    Przewodniki pisane są dla turysty indywidualnego. Wyobrażasz sobie wycieczkę,
                    na której na początku dostajesz książeczkę i masz tylko iść w grupie czytając
                    sobie...

                    >>Nie przesadzajmy, bo turystyka to nie jest obowiązkowa lekcja ani wykład
                    naukowy po którym zdaje się egzaminy.

                    Nie jest. Ale zdecydowanie lepiej się słucha profesjonalisty niż dennego
                    bełkotu.


                    Dążę do tego, że jeżeli na porządnych kursach wykształcimy profesjonalnych
                    przewodników to wzrośnie JAKOŚĆ (poziom) usług turystycznych dzięki czemu
                    lepiej rozwijać się będzie ta gałąź gospodarki.
                    Dlatego przez administracyjne (urzędowe) kontrole tego czy ktoś ma uprawnienia
                    czy nie można weliminować gorszych, przyczyniając się tym samym do
                    podniesienia standardu usług.



                    ---------------
                    Inaczej to nie znaczy źle!
                    • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 13.04.07, 08:56
                      > Czyli (wbrew pozorom ;-)) ustawa jest ptroturystyczna.

                      Oczywiście, o ile nie będziesz jej naciągał i ukrywał, że są w niej zapisy,
                      które nie pozwalają na stosowanie takich praktyk jakie mają miejsce w Krakowie.
                      A jest tam wyraźny zapis, że ustawa dotyczy tylko turystyki organizowanej w
                      celach komercyjnych oraz to, że jeżeli umowa stanowi inaczej, to grupa nie musi
                      mieć zapewnionego przewodnika. Ustawa bowiem przewiduje, że klient
                      zainteresowany na przykład architekturą w umowie sobie może nawet zastrzec, że
                      po centrum Krakowa oprowadzi wycieczkę znajomy historyk sztuki albo autor
                      jakiejś publikacji na temat zabytkowej zabudowy Krakowa. I nikomu nic do tego,
                      a tym bardziej krakowskim urzędasom.

                      Jeżeli przedsiębiorca turystyczny prowadzący działalność gospodarczą wg zapisów
                      ustawy o usługach turystycznych nie musi zawsze zapewniać grupie przewodnika,
                      to tym bardziej nie musi nie podlegająca tej ustawie pani nauczycielka
                      geografii, prowadząca wycieczkę klasową swych uczniów z gimnazjum w Koziej
                      Wólce, ani też prezes Koła PTTK z Gądek Zdroju, bo to czym się zajmują nie jest
                      działalnością gospodarczą.

                      > mylisz pojęcia: grupa zorganizowana nie jest zbiorem turystów indywidualnych.

                      Sam mylisz pojęcia, a chcesz uchodzić za profesjonalistę. Wycieczka Koła PTTK
                      na przykład, prowadzona po Krakowie przez instruktora krajoznawstwa jest tak
                      samo grupą zorganizowaną, a nie może mieć narzuconej z urzędu osoby do jej
                      prowadzenia. Zgodnie z konstytucyjnie zagwarantowanym prawem wolności działania
                      stowarzyszeń, to grupa ma niezbywalne prawo powierzenia prowadzenie wycieczki
                      osobie ze swego grona. Czasy głębokiego totalitaryzmu stalinowskiego, kiedy o
                      tym kto może kierować działalnością stowarzyszeń decydowała jedyna słuszna
                      partia - już się skończyły.

                      > Przewodniki pisane są dla turysty indywidualnego.

                      Dawno nie czytałem tak potwornych bzdur. Przewodniki turystyczne nie są pisane
                      tylko i wyłącznie dla turysty indywidualnego. Są tak samo udostępnionymi
                      szerokiej publiczności informatorami jak rozkład jazdy czy książka
                      telefoniczna. Nie ma takiego prawa, które by zakazywało czytania przewodnika
                      podczas zwiedzania w grupie, a pozwalało czytać tylko indywidualnie w domu.

                      > Dążę do tego, że jeżeli na porządnych kursach wykształcimy profesjonalnych
                      > przewodników to wzrośnie JAKOŚĆ (poziom) usług turystycznych dzięki czemu
                      > lepiej rozwijać się będzie ta gałąź gospodarki.

                      Kolejne matactwo. Dążysz do tego, by zagarnąć dla siebie jak najwięcej kasy. I
                      to kosztem naruszania elementarnych praw obywatelskich.

                      > Dlatego przez administracyjne (urzędowe) kontrole tego czy ktoś ma
                      uprawnienia .

                      A dziennikarzem i autorem publikacji krajoznawczych można być bez uprawnień i
                      państwowych papierów? Coś takiego? Należy natychmiast to zmienić. Trzeba
                      wprowadzić obowiązkowe dwuletnie kursy, a szefem komisji kwalifikacyjnej
                      powinien zostać koniecznie ktoś z byłych redaktorów "Trybuny Ludu". Na pierwszy
                      ogień należy koniecznie posłać Adama Michnika, aby nie wypisywano głupot
                      w "Gazecie Wyborczej". Bo tak to dosłownie wygląda w przypadku egzaminów na
                      pilota czy przewodnika i całej związanej - synekury dla byłych komuchów,
                      działaczy jakichś Almaturów i pilotów wycieczek zagranicznych, którzy nie
                      sprawdzili się na wolnym rynku turystycznym.

                      Zresztą bardzo ciekawe, że takim skansenie, jakim jest Polska, cały naród o
                      ponad tysiącletniej historii może jednocześnie wybrać sobie parlamentarzystów
                      bez ukończonych kursów i państwowych egzaminów, którzy potem wygadują potworne
                      głupoty. Bo jeżeli tak, to tym bardziej grupa turystów powinna mieć prawo
                      decydowania kto i co będzie im opowiadał o Krakowie. Na pewno taki
                      wybrany "dziki" przewodnik nie wyrządzi turystom tyle szkody, co wspomniani
                      parlamentarzyści swemu elektoratowi.

                      A jeśli jakieś muzeum ze względów merytorycznych, bezpieczeństwa,
                      organizacyjnych lub jakichkolwiek innych uznaje, że zwiedzanie możliwe jest
                      tylko i wyłącznie z przewodnikiem (najczęściej po muzeach oprowadza
                      przeszkolony pracownik, który nie ma żadnych państwowych uprawnień
                      przewodnickich nadanych przez marszałka województwa!!!) to powinno o tym
                      poinformować przed sprzedaniem biletu, w cenę którego wkalkulowana powinna być
                      opłata za tego przewodnika.

                      Innymi słowy, jeśli jakiś fragment Krakowa uznamy za obszar muzealnie zamknięty
                      (powody jak wyżej) to można od turystów wymagać kupowania biletów i korzystania
                      z usług przewodnickich. Obszarem tego typu nie moze być jednak zwykła ulica.
                      • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 15.04.07, 17:37
                        Czytając Twoje wypowiedzi widzę, że chodzi nam o zupełnie różne sprawy. Dla mnie
                        problemem jest jakość obsługi turysty. Dla Ciebie problemem w tej sprawie wydaje
                        się być fakt ograniczenia możliwości wyboru turysty, łamanie konstytucyjnego
                        prawa do decydowania o sobie, swego rodzaju administracyjne narzucanie tego, o
                        czym powinniśmy myśleć...
                        Piszesz przykładowo:
                        1. "nie uważam za rozsądne aby wzorem Krakowa wprowadzać w całej Polsce
                        bezprawnie cenzurę i domagać się podobnej samowoli władz lokalnych, które
                        nakazują karać ludzi, a zwłaszcza cudzoziemców za czytanie przewodnika wydanego
                        w ich kraju i w ich języku"
                        2. "jeżeli grupa jest zorganizowana
                        to może wystarczy, aby miała mozliwość wyboru, czy chce przewodnika z dużą
                        wiedzą potwierdzoną faktem napisania obszernego przewodnika po danym terenie,
                        czy wystarczy pokazanie identyfikatora z certyfikatem państwowym czy też osobę
                        z dobrą dykcją czytającą z książki?"
                        3. "klient zainteresowany na przykład architekturą w umowie sobie może nawet
                        zastrzec, że po centrum Krakowa oprowadzi wycieczkę znajomy historyk sztuki albo
                        autor jakiejś publikacji na temat zabytkowej zabudowy Krakowa. I nikomu nic do
                        tego,a tym bardziej krakowskim urzędasom."

                        Z punktu widzenia "ograniczania wolności wyboru" (który wydajesz się
                        prezentować) sprawa na pierwszy rzut oka rzeczywiście wygląda jak kolejny absurd
                        prawny w naszym kraju. Ale tak nie jest. Do ograniczenia wolności nie dochodzi.
                        Bo masz wolność wyboru decydując się na to czy pojedziesz Z GRUPĄ czy też nie.
                        Tu jest Twoja wolność, tu podejmujesz decyzję. W tym miejscu wybierasz formę
                        odwiedzania danego miasta. Powiedzmy sobie szczerze - ilu dorosłych Polaków
                        jeździ na wycieczki krajoznawcze po Polsce? Stosunkowo niewielu. Większość
                        WYBIERA zwiedzanie indywidualne. I tu jest właśnie ta wolność wyboru. W tum
                        miejscu wchodzisz na albo na ścieżkę samodzielnego albo grupowego poznawania
                        miasta/miejsca/obiektu. Ci, którzy jadą na wycieczkę GRUPOWĄ z założenia
                        decydują się na standardy obowiązujące na wyjazdach grupowych. I to jest ich
                        wolność - że wybrali sobie wyjazd GRUPOWY, a nie samodzielne zwiedzanie miasta.
                        Jest to wyjazd GRUPOWY, zorganizowany przez usługodawcę. Podpisując umowę z
                        biurem podróży na wycieczkę, w której jest zawarty punkt "zwiedzanie miasta" nie
                        oczekujesz chyba, że zostaniesz dowieziony do danego miasta i tam puszczony
                        samopas.


                        A. Patrząc na to z punktu widzenia klienta, uczestnika wyjazdu GRUPOWEGO:
                        wybrałeś dobrowolnie taką formę zwiedzania i oczekujesz profesjonalnej obsługi.
                        Osobiście nie wyobrażam sobie wycieczki, na której osoba prowadząca czyta z
                        przewodnika pisanego o obiektach które mijamy. Nawet najładniejsza dykcja nie
                        jest w stanie kogoś takiego uratować przed oceną o brak profesjonalizmu (tak
                        samo jak wykładowca czytający z pożółkłych notatek jest niżej notowany niż ten
                        kierujący żywe słowo do studentów). Nie wyobrażam sobie wycieczki, na której po
                        dowiezieniu na miejsce (np. do Krakowa) kierowca mówi: "A teraz proszę
                        pozwiedzać miasto. Przecież wszystko widać...". Bardzo nie lubię, kiedy
                        wycieczkę prowadzi osoba która niewiele wie o danym miejscu lub mówi powszechnie
                        znane oczywistości.
                        Tak więc decydując się na wyjazd GRUPOWY chcę, aby zapewnione były pewne standardy.

                        B. Trochę inaczej wygląda to z punktu widzenia organizatora turystyki.
                        Oczywistym jest, że chce na każdym wyjeździe jak najwięcej zarobić. A więc, im
                        mniejsze będą koszty wyjazdu i im drożej go sprzeda tym więcej zarobi (mi to
                        zupełnie nie przeszkadza, że ktoś zarabia pieniądze ;-)). Tak więc powstaje
                        pokusa oszczędzania na czym tylko się da - np. na niezatrudnianiu przewodnika
                        lub też zatrudnieniu omnibusa, który wie wszystko o wszystkim, a do tego za
                        niewielkie pieniądze.

                        Tak więc, aby chronić klienta i jego oczekiwania (przedstawione w punkcie A)
                        organizatorowi turystyki (nie klientowi!) nakazuje się utrzymywanie pewnych
                        standardów. Czyli (wbrew pozorom ;-)) ustawa jest ptroturystyczna. Nie ogranicza
                        wolności jednostki.

                        ---------------
                        Inaczej to nie znaczy źle!

                        • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 15.04.07, 21:26
                          > Ale tak nie jest. Do ograniczenia wolności nie dochodzi.
                          > Bo masz wolność wyboru decydując się na to czy pojedziesz Z GRUPĄ

                          Wypisujesz tu nonsensy, a nawet kompletne nonsensy. Widać masz poważne
                          trudności w zrozumieniu, że decyzja udania się z grupą nie jest równoznaczna z
                          decyzją akceptacji zniewolenia grupy przez autokratyczne układy z zewnątrz.
                          Zatem jeszcze raz przeczytaj, tym razem uważnie i ze zrozumieniem istotny
                          fragment mojej poprzedniej wypowiedzi:

                          Zgodnie z konstytucyjnie zagwarantowanym prawem wolności działania
                          stowarzyszeń, to grupa ma niezbywalne prawo powierzenia prowadzenia wycieczki
                          osobie ze swego grona. Czasy głębokiego totalitaryzmu stalinowskiego, kiedy o
                          tym kto może kierować działalnością grupy członków stowarzyszenia, m.in. że
                          wycieczki muszą chodzić w towarzystwie obowiązkowej eskorty decydowała jedyna
                          słuszna partia - już się skończyły.
                          • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 21:16
                            Masz rację w tym, że grupa musi mieć prawo do wybierania sobie osoby
                            oprowadzającej. Zgadzam się z Tobą, że autor przewodnika lub też historyk sztuki
                            może być bardzo dobrym oprowadzającym grupę. A to dlatego, że jest specjalistą w
                            swoim temacie. Bo jest PROFESJONALISTĄ. Taka osoba, oczywiście, nie będzie
                            musiała kończyć żadnych kursów (dzięki za wyjaśnienie, zrozumiałem to :-). Bo
                            spełnia najważniejszy postulat mojego punktu widzenia: taka osoba wie co mówi.
                            Ale taka osoba jednocześnie nie jest przewodnikiem. Bo przewodnictwo to nie
                            tylko jedna, dogłębnie poznana gałąź wiedzy. Nie na tym ono polega. (Tu włącza
                            mi się tryb dyskusji na temat: kim jest przewodnik? - zostawiam)

                            >>grupa ma niezbywalne prawo powierzenia prowadzenia wycieczki
                            > osobie ze swego grona

                            Czy masz na myśli grupę hobbystyczną (np. fanatyków gotyckich szczytów
                            schodkowych)?
                            Bo ja pisze o "zwykłym" turyście, którego celem jest poznanie miasta/obiektu
                            jako całości. Mam na myśli osoby, które zawierają umowy z organizatorami
                            turystyki, np. grupa nauczycieli, bankowcy na wyjeździe integracyjnym,
                            pracownicy firmy, którzy wyjechali z funduszu socjalnego, tudzież masowe
                            wycieczki szkolne...
                            A to dwa ZUPEŁNIE RÓŻNE typy grup.

                            Czy grupę turystyczną "standardową" może oprowadzać każdy kto chce?

                            ---------------
                            Inaczej to nie znaczy źle!
                            • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 21:31
                              > Czy masz na myśli grupę hobbystyczną (np. fanatyków gotyckich szczytów
                              > schodkowych)?

                              To czego na krakowskim rynku chce grupa, zależy od grupy i nie powinno to
                              nikogo obchodzić. A tym bardziej jakichś urzędasów spoufalonych z miejscowymi
                              przewodnikami, którzy by chcieli taka grupę uszczęśliwić na siłę swoją
                              obecnością wraz z uszczęśliwieniem oczywiscie swego potfela. Zgodnie z
                              dyrektywami unijnymi każde takie bezprawne działanie krakowskiej Straży
                              Miejskiej mające na celu wymuszanie na turystach korzystania w takich miejscach
                              jak krakowski rynek z usług miejscowego przewodnika, można spokojnie zaskarżyć
                              do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, a sprawa jest wygrana jak w przypadku
                              wegierskiego przewodnika w Rzymie. Jak zapłacą skarżącym spore odszkodowania,
                              to wtedy zrozumieją, że nie można bezkarnie naginać prawa w interesie pazernego
                              lobby miejscowych przewodników turystycznych.
                              • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 22:29
                                W tej sprawie naprawdę NIE CHODZI o to, czy jakiś Pablo lub Luca poczuli się
                                obrażeni... Nie chodzi o Krakowski Rynek... Nie chodzi o tę kasę od grupy
                                turystycznej która wpadłaby do kieszeni miejscowego przewodnika...

                                Bo to pryszcz, pikuś i w rzeczywistości rzecz mało ważna. Błahostka rozdmuchana
                                do poziomu katastrofy narodowej przez stronniczo napisany artykuł. Zarówno
                                negatywne odczucia 20 urażonych osób jak i ewentualne 350 zł które musieliby
                                zapłacić za przewodnika to w rzeczywistości gra nie warta świeczki.

                                Ale dobrze, że się tak stało. Że problem został nagłośniony medialnie. Że jest
                                debata. Tylko jaki problem?
                                1. A no problem z coraz ważniejszą gałęzią gospodarki jaką jest turystyka.
                                Problem z tym jak powinniśmy kształtować politykę turystyczną państwa.
                                Rusza coraz większa machineria: kursy, egzaminy, uprawnienia, zawód. A przez to
                                wszystko przepływa strumień coraz to poważniejszych pieniędzy... I BARDZO DOBRZE!

                                Lepsze kursy + trudniejsze egzaminy = lepsi usługodawcy.

                                2. Do tego dochodzi potwierdzanie administracyjne swoich kompetencji przez
                                komisje i urzędników... I BARDZO DOBRZE!

                                Nie udowodniłeś swoich kompetencji - nie oprowadzaj.

                                3. Problem z promowaniem i spójnym kształtowaniem wizerunku Polski... Może się
                                to odbywać dzięki kadrze pracującej na pierwszej linii. Face to face z turystą.
                                Osób, które odpowiedzialnie będą przekazywały wiedzę o kraju.

                                Ale nie - tak być nie może! Jeżeli chcemy już robić coś wspólnie - jednym
                                frontem, spójnie, na wyrównanym poziomie w całej Polsce - to we współrodakach
                                wzrasta ogóle święte poruszenie! "Ograniczenie swobód" "łamanie konstytucji"...

                                Jeżeli zastosujemy jednolitą zasadę: w Polsce oprowadzają przewodnicy, którzy
                                mają uprawnienia (a nie muszą to być Polacy!!!) to naprawdę zyskamy na tym
                                wszyscy. I turyści (w przeliczeniu na jednego uczestnika grupy cena usługi
                                przewodnickiej to zaledwie kilka euro), przewodnicy, sklepikarze, hotelarze,
                                restauratorzy, muzealnicy (bo te i inne grupy zawodowe zarobią)...

                                Po 2-3 latach szumu wszyscy się do tego przyzwyczają i stanie się to normą. Tu
                                naprawdę nie chodzi o partykularny interes kilku przewodników. Ani o 20
                                obrażonych Włochów...

                                ---------------
                                Inaczej to nie znaczy źle!
                                • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 23:01
                                  > Po 2-3 latach szumu wszyscy się do tego przyzwyczają i stanie się to normą.

                                  Normą staną się regulacje unijne. Takie idiotyczne pomysły jak obowiązek
                                  wynajmowania przewodnika na całym obszarze 10 aglomeracji miejskich czy parków
                                  krajobrazowych odejdą do lamusa. Jak nie zmienią się przepisy, to będzie je
                                  można spokojnie zaskarżyć do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, a sprawa jest
                                  wygrana, co jeszcze raz powtórzę - jak w przypadku węgierskiego przewodnika w
                                  Rzymie. któremu Włosi muszą wypłacic rekompensatę. Jak urzędy państwowe zapłacą
                                  skarżącym spore odszkodowania, to wtedy zrozumieją, że nie można bezkarnie
                                  naginać prawa w interesie pazernego
                                  lobby miejscowych przewodników turystycznych.
                                  • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 17.04.07, 07:53
                                    > Takie idiotyczne pomysły jak obowiązek
                                    > wynajmowania przewodnika na całym obszarze 10 aglomeracji miejskich czy parków
                                    > krajobrazowych odejdą do lamusa.

                                    Niestety nie do końca jest to prawda...
                                    Podam na przykładzie. Lasem idzie GRUPA 30 osób. Dla większości z nich nie ma
                                    znaczenia czy idą monokulturą sosnową, kwaśną buczyną niżową, nadmorskim borem
                                    bażynowym czy też lęgiem jesionowo-olchowym. Większość ludzi nie zdaje sobie
                                    sprawy z olbrzymich różnic jakie występują pomiędzy tymi typami siedliskowymi
                                    lasów. Dla nich las to las. Przyjechali do lasu to są w lesie. Ale, w
                                    rzeczywistości, to nie tylko zbiór drzew. Różnice w nomenklaturze wynikają nie z
                                    tego, że jakiś nawiedzony przyrodnik stworzył sobie jakąś tam klasyfikację. Są
                                    to zupełnie różne ekosystemy. Wartość przyrodnicza i poznawcza monokultury
                                    sosnowej jest mniejsza chociażby ze względu na jej powszechne występowanie. Co
                                    innego bór bażynowy, gdyż jego nadmorska forma występuje tylko na niewielkim
                                    pasie przy brzegu morzu. Na pytanie - gdzie byliście? większość odpowie - w
                                    lesie. -Fajnie było? -Fajnie! I wszyscy są zadowoleni. Przy okazji przywieźli ze
                                    sobą kilka roślinek. Niby fajnie, ale przy okazji zniszczyli kilka stanowisk
                                    mikołajka nadmorskiego (rośliny zagrożonej wyginięciem).

                                    Rozumiesz WAGĘ problemu? Nie wszystko jest takie samo. Nie wszystko ma TAKĄ SAMĄ
                                    WARTOŚĆ. A sprawiedliwie TO NIE ZNACZY po równo...

                                    Przykładem takiej właśnie ignorancji, mogącej prowadzić w konsekwencji do
                                    poważnych problemów jest z pozoru błaha pomyłka. Coś, co wydaje się zupełnie bez
                                    znaczenia... Piszesz o przewodnikach w parkach krajobrazowych, a masz (z
                                    pewnością) na myśli parki narodowe. Te dwie formy ochrony przyrody dotyczą
                                    zupełnie różnych obszarów, o różnej wartości przyrodniczej.

                                    Analogicznie (jak w kwesti przyrodniczej) jest z miastami historycznymi.
                                    ---------------
                                    Inaczej to nie znaczy źle!
                                    • a-r Precz z ograniczaniem wolności obywatelskich!!! 17.04.07, 09:00
                                      > Są to zupełnie różne ekosystemy. Wartość przyrodnicza i poznawcza monokultury
                                      > sosnowej jest mniejsza chociażby ze względu na jej powszechne występowanie.

                                      > Rozumiesz WAGĘ problemu? Nie wszystko jest takie samo.

                                      Ale to z kim i po co grupa idzie do lasu zależy od grupy a nie od jakiegoś
                                      nawiedzonego, który ubzdurał sobie, że prowadzeni w eskorcie przewodnika z
                                      uprawnieniami państwowymi nadanymi przez marszałaka województwa będą
                                      szczęśliwi, bo na przykład doświadczony pracownik służby leśnej, zawodowy
                                      botanik, instruktor harcerski, przodownik turystki piewszej czy instruktor
                                      ochrony przyrody PTTK już nie wystarczy.

                                      > Piszesz o przewodnikach w parkach krajobrazowych, a masz (z
                                      > pewnością) na myśli parki narodowe.

                                      Piszę także o parkach krajobrazowych, a dokładnie o tym co mieli na myśli
                                      chorobliwie pazerni lobbyści, którzy podsunęli ministrowi do podpisu wszystkie
                                      głupoty zawarte w rozporządzeniu dnia 17 stycznia 2006 r. w sprawie
                                      przewodników turystycznych i pilotów wycieczek, jak przykładowo taki oto
                                      kretyński zapis:

                                      "§ 12. Organizator turystyki jest obowiązany w obsłudze grupy turystów do
                                      zapewnienia udziału:

                                      1) przewodnika miejskiego - dla miast wymienionych w § 10, jeżeli program
                                      imprezy obejmuje zwiedzanie miasta ... (to jest obszar całych dziesięciu duzych
                                      aglomeracji miejskich, m.in. Katowic z Górnośląskim Okręgiem Przemysłowym
                                      łącznie!!!)

                                      2) przewodnika górskiego - na obszarach górskich określonych w § 8... (to jest
                                      prawie cały obszar południowej Polski!!!)

                                      3) przewodnika terenowego lub przewodnika miejskiego w przypadkach, o których
                                      mowa w § 11 *), w parkach narodowych, KRAJOBRAZOWYCH i rezerwatach
                                      udostępnianych do ruchu turystycznego (...)"

                                      8) w § 11 mowa jest o zastrzeżeniu dla przewodników również obszarów
                                      znajdujących się w strefie podmiejskiej!!!

                                      Czy takie kurioza są dziełem przypadku? Być może, chociaż wygląda to raczej na
                                      efekt zbiorowej paranoi jakiejś grupy lobbystów. No bo kto takie nonsensy
                                      spłodził? Wiadomo. A nasi ustawodawcy ostatnio nader chętnie podchwytują
                                      takie "nowatorskie" pomysły.

                                      To nie jest śmieszne!!!To jest wymowny przykład rażącej niekompetencji naszych
                                      ustawodawców i urzędników ministerialnych, którzy nie mając zielonego pojęcia o
                                      geografii własnego kraju i sposobach organizacji pieszej turystyki wędrówkowej
                                      ślepo podpisują każdą bzdurę, jaką im lobby przewodnickie podsunie pod rękę. I
                                      w taki oto sposób powstają szkodliwe społecznie rozporządzenia, a organizatorzy
                                      turystyki głowią się później jak te wszystkie kurioza obejść.

                                      Proponuję dalej: zamknijmy góry w ogóle, ogródźmy lasy, ogródźmy jeziora drutem
                                      kolczastym. Zostawmy tylko kolejkę na Kasprowy i Gubałówkę. Harcerzom też
                                      zakażmy wstępu do lasów, najlepiej niech w ogóle siedzą w domach i oglądają
                                      przyrodę na kanale Discovery, albo bawią sie w durne gry komputerowe bo tak
                                      bezpieczniej.

                                      To już widzą chyba wszyscy: od jakiegoś czasu daje się zauważyć w naszym kraju
                                      cholerne zawężanie przestrzeni wolności człowieka, a przestrzeni do swobodnego
                                      uprawiania turystyki i wędrownictwa, co nas najbardziej tu powinno interesować,
                                      w szczególności. A dzieje się to głównie poprzez zaostrzanie przepisów tzw.
                                      prawa i nadmiernej monopolizacji będącej skutkiem nacisku różnych pazernych
                                      grup lobbystów.
                                      • zif Re: Precz z ograniczaniem wolności obywatelskich! 19.04.07, 07:28
                                        Dziękuję za dyskusję! :-) Za poziom i argumenty.

                                        Niestety, w pracy mam termin graniczny i przez najbliższe 2 tygodnie nie żyję
                                        społecznie ;)


                                        ---------------
                                        Inaczej to nie znaczy źle!
                  • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 12.04.07, 14:16
                    Co do dyrektywy...

                    Niestety, ciągle jest mylone pojęcie przewodnika i pilota wycieczki.
                    Niestety, na górze również to widać - czego przykładem jest ta dyrektywa.

                    Nie da się wiedzieć wszystkiego i o wszystkim. Dlatego lepsi są specjaliści
                    wynajmowani na danym podwórku niż Pan Pilot od wszystkiego.
                    Pan Pilot wskaże kierowcy właściwą drogę, zbierze paszporty na granicy, dogada
                    się z miejscową policją, poopowiada dowcipy, powie o zabytkach za oknem i
                    jeszcze szczegółowo oprowadzi po muzeum. Problem w tym, że jesteśmy na
                    objazdówce po Europie...
                    Dlatego dobrym (wydaje mi się) jest oddzielenie funkcji pilota od funkcji
                    przewodnika. Każdy ma swój zakres obowiązków. I każdy ma robić to dobrze.
                    Jedziemy do Krakowa (pod okiem pilota)
                    i tam chodzimy po mieście z lokalnym przewodnikiem. Jesteśmy w Lublinie i tam
                    słuchamy lokalnego przewodnika. Jestemy w Warszawie oprowadzani przez
                    miejscowego...
                    I jesteśmy zadowoleni, bo otrzymujemy usługę na właściwym poziomie.

                    Bajka? Nie - takie jest w Polsce prawo.

                    I jeszcze jedno: wniosek napisał sam pokrzywdzony Węgier "przewodnik miejscowy
                    w swoim kraju". Dla mnie cenniejszym byłoby gdyby w jego imieniu podpisała się
                    grupa osób, które prowadził ;-)

                    ---------------
                    Inaczej to nie znaczy źle!
                    • Gość: Obserwator Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.07, 19:10
                      > Niestety, ciągle jest mylone pojęcie przewodnika i pilota wycieczki.

                      Nie. Tam jest wszystko w należyty sposób uporządkowane, a tylko w Polsce
                      wprowadzono zbędne dublowanie tej samej funkcji przewodnika wycieczek i
                      terminologię, która pasuje to turystyki jak przysłowiowa pięść do nosa oraz
                      powoduje typowy polski bajzel.

                      > Bajka? Nie - takie jest w Polsce prawo.

                      I jest to głupie prawo. Co to za kretyńskie pojęcie "pilot"? W Czechach na
                      przykład nie ma jakiegoś durnego podziału na pilotów i przewodników.
                      Określenie "průvodce" (przewodnik) oznacza de facto to samo co u nas "pilot
                      wycieczek" i to samo co "przewodnik". Podobnie jest na Węgrzech, u Niemców czy
                      na Słowacji. A u nas to już nie może być normalnie? I ten pokrzywdzony Węgier
                      to był właśnie przewodnik wycieczek, a nie pilot helikoptera. Dla większości
                      wycieczek taka osoba jest wystarczająca. Jeśli klientom on - ich przewodnik -
                      wystarcza - ich sprawa. I to właśnie klienci muszą mieć prawo do decydowania
                      czy wystarczy im ich przewodnik, czy wynajmą sobie miejscowego. Jawna czy
                      zakamuflowana cenzura w Polsce i inne głupoty nie przejdą, bo Polska będzie
                      musiała dostosować się norm unijnych. Ma na to czas do 20 października br. A
                      krakowscy przewodnicy jeśli mają aspiracje uchodzić za profesjonalistów, to
                      powinni o tym wiedzieć, a nie mącić i wprowadzać w błąd miejscowych urzędników.
                      • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 14.04.07, 18:54
                        > Nie. Tam jest wszystko w należyty sposób uporządkowane, a tylko w Polsce
                        > wprowadzono zbędne dublowanie tej samej funkcji przewodnika wycieczek i
                        > terminologię, która pasuje to turystyki jak przysłowiowa pięść do nosa oraz
                        > powoduje typowy polski bajzel.

                        No właśnie... cały czas jest mylona funkcja pilota i przewodnika... :-)

                        A może by tak spojrzeć czasem odwrotnie. Może akurat Polacy mogą wymyślić
                        (czasami) lepsze rozwiązanie niż jest to obowiązujące w innych państwach... A
                        pomysł rozdzielenia opiekuna technicznego (pilota) od merytorycznego
                        (przewodnika) jest całkiem niezły. Szczególnie jeżeli jesteśmy na objazdówce.
                        Pilot sprawuje rolę "pracownika terenowego", opiekuna i wykonawcę programu
                        biura. A od merytoryki są lokalni przewodnicy.
                        Z grupą jedziecie do innego miasta a tam jest inny przewodnik. Pilot pozostaje
                        ten sam.

                        > Dla większości
                        > wycieczek taka osoba jest wystarczająca. Jeśli klientom on - ich przewodnik -
                        > wystarcza - ich sprawa.

                        Nie jestem w stanie pojąć jak można wiedzieć wszystko. Jak taka osoba w jednym
                        tygodniu jedzie do Londynu, w kolejnym do Paryża a za dwa dni jedzie z grupą do
                        Barcelony. A potem załatwia jeszcze trzy szkolne grupy po Polsce. Nie wierzę, że
                        można być tak uniwersalnym. Owszem, są "tematy zastępcze" którymi można
                        zapełniać dziury czasowe i opowiadać w stylu, że "mówię bez przerwy", ale raczej
                        nie przekaże się specyfiki danego miejsca. Naprawdę, nie jestem w stanie tego
                        zrozumieć, że można posiąść tyle wiedzy. A jeżeli ktoś potrafi - zazdroszczę :-)

                        Moim zdaniem system rozdzielający funkcję pilota i przewodnika jest słuszny.

                        ---------------
                        Inaczej to nie znaczy źle!
                        • Gość: Obserwator Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.icm.edu.pl 15.04.07, 14:41
                          > A może by tak spojrzeć czasem odwrotnie. Może akurat Polacy mogą wymyślić
                          > (czasami) lepsze rozwiązanie niż jest to obowiązujące w innych państwach... A
                          > pomysł rozdzielenia opiekuna technicznego (pilota) od merytorycznego
                          > (przewodnika) jest całkiem niezły.

                          Jest to pomysł kompletnie głupi, bowiem w całym cywilizowanym świecie
                          przewodnik to osoba, która opiekuje się wycieczką i udziela informacji o
                          zwiedzanych obszarach. Tylko w obiektach o szczególnym charakterze jak muzeum
                          czy galeria sztuki wynajmuje się miejscowego przewodnika. Dlaczego w Polsce nie
                          może być normalnie?

                          Oczywiście można w Polsce jeszcze porozbijać funkcje przewodnika wycieczek na
                          150 różnych funkcji. Np. tego, który będzie otwierał i zamykał dzwi w autokarze
                          nazwiemy oddźwiernym turystycznym, tego który będzie przeprowadzał przez
                          miasto - przeprowadzaczem turystycznym, tego co będzie opowiadał dowcipy -
                          dowcipnisiem turystycznym, a tego który będzie nosił bagaże - tragażem
                          turystycznym itd. Pewnie nie wiesz, ale zawód przewodnika wyeluował właśnie od
                          tragarzy lektyk... Może wrócimy do źródła?
                          • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 15.04.07, 18:26
                            Hm... specjalizacja zazwyczaj wychodzi na dobre. Oczywiście w granicach
                            rozsądku. Wiesz dokładnie, że Twoja propozycja podziału na 150 funkcji jest zbyt
                            mocno przesadzona :-)
                            Podział na 2 wyodrębnione funkcje doskonale sprawdza się w praktyce. Każdy wie
                            jaki ma zakres obowiązków. Tradycyjny model wycieczki: jeden przewodnik mówi o
                            wszystkim powoli powinien zostać zastąpiony innym. W każdym zwiedzanym
                            mieście/obiekcie mamy wyspecjalizowanego oprowadzacza. I do tego dąży ustawa.
                            Nie zawsze zasada "społecznego dowodu słuszności" jest dobrym rozwiązaniem (">>
                            w całym cywilizowanym świecie "). Być może, w przyszłości, podążając za wzorem
                            Polski zostanie taki schemat wprowadzony w innych krajach. Podaj inne,
                            konkretne, wynikające z praktyki argumenty. Moim zdaniem dobra krytyka (>>Jest
                            to pomysł kompletnie głupi) powinna zawierać propozycję rozwiązania danej kwestii.


                            >>przewodnik to osoba, która opiekuje się wycieczką i udziela informacji o
                            > zwiedzanych obszarach.
                            Tak jest. Ale nie da się wiedzieć wszystkiego o wszystkim. Zawód przewodnika też
                            musi ewoluować z klasycznego "oprowadzacza multidyscyplinarnego" do specjalisty
                            w swojej dziedzinie.

                            >>Pewnie nie wiesz, ale zawód przewodnika wyewoluował właśnie od
                            > tragarzy lektyk... Może wrócimy do źródła?

                            Czyżby próba zdyskredytowania zawodu i osób go wykonujących? Pokazanie, że to
                            "tylko lektykowy", gorszy bo służalczy...
                            Nieładny chwyt.
                            • Gość: Obserwator Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.icm.edu.pl 15.04.07, 18:53
                              > Hm... specjalizacja zazwyczaj wychodzi na dobre. Oczywiście w granicach
                              > rozsądku. Wiesz dokładnie, że Twoja propozycja podziału na 150 funkcji jest >
                              > zbyt mocno przesadzona

                              Skoro standardy europejskie państw, którym Polska w rozwoju turystyki nie
                              dorasta nawet do pięt, nie stosują takich podziałów, nie ma znaczenia czy
                              dzielimy na 2 czy 150 funkcji. Takie podziały sa po prostu potwornie
                              nonsensowne i nie służą turyście a jedynie jakiejś klice urzędasów do
                              zgarniania kasy z kursów, egzaminów itp.

                              W naszych Polskich warunkach mieliśmy tylko jeden krótki okres normalności -
                              lata 1990 - 1995. Pytanie: komu to przeszkadzało? - Oczywiście rzeszom dawnych
                              działaczy wydających pozwolenia pilotów wycieczek zagranicznych, których główną
                              kwalifikacją była deklaracja współpracy z SB, i którzy zostali nagle odstawieni
                              od koryta. Kiedy konsultowano projekt ustawy turystycznej były głosy ze strony
                              ekspertów zagranicznych: zabezpieczenia finansowe biur jak najbardziej, ale
                              zawód przewodnika jest w większości krajów UE wolnym zawodem i nie ma czegoś
                              takiego jak państwowe uprawnienia !

                              Ale oczywiście nikt tego nie słuchał bo na nieszczęście turystyka w tym kraju
                              jest kompletnie marginalną gałęzią gospodarki i mało kto się na tym zna.
                              Dlatego, za cenę zapewnę niższą niż 17,5 tys USD, Sejm SLD-PSL-oswki klepnął
                              ustawę w ostatnich dniach urzędowania. No i mamy dzisiaj - ach jak pięknie -
                              dziesiątki dodatkowych państwowych, etatów drogie kursy i całą z tym związaną
                              korupcyjną otoczkę.

                              Cały nasz cyrk z państwowymi uprawnieniami przewodnickimi, ścisłą
                              regionalizacją, reglamentacją obszarów uprawnień, tysiącem metrów n.p.m.,
                              parkami narodowymi i rezerwatami przyrody, gdzie wynajęcie przewodnika rzekomo
                              daje gwarancję bezpieczeństwa itp., to specyficznie polskie kuriozum nie mające
                              precedensu w żadnym normalnym kraju, pozostałość jakiegoś dziwnego konglomeratu
                              przedwojennych tradycji turystyczno-społecznikowskich, warunków geograficznych
                              i mentalnością państwa totalitarnego - kontroli wszystkiego i wszystkich.

                              Ten cyrk jest również skutkiem destrukcyjnego wpływu na społeczeństwo
                              narastającej obecnie korupcji na szczeblu władz państwowych, gdzie afera goni
                              aferę, oraz skłonności do tworzenia prawa przez układy o charakterze mafijnym -
                              wbrew interesom społecznych i ze szkodą dla gospodarki (także turystycznej!), w
                              tym wpływu układów lobby przewodnickiego z wysoko postawionymi urzędnikami
                              państwowymi...
                              • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 15:01
                                > Takie podziały sa po prostu potwornie
                                > nonsensowne i nie służą turyście...

                                Byłeś kiedykolwiek na DOBREJ wycieczce objazdowej, której celem było zwiedzanie
                                miasta? A może kiedykolwiek prowadziłeś taką imprezę?
                                Takie podziały służą wygodzie turysty.
                                Pilot zajmuje się sprawami administracyjnymi i nie zabiera głosu w sprawach
                                merytorycznych. Mówi gdzie i kiedy się spotykamy, czuwa nad realizacją programu,
                                płaci za wstępy i parkingi, a w razie jakichkolwiek problemów pomaga
                                uczestnikowi wyjazdu np. w kontakcie z policją, itd.
                                Przewodnik natomiast zajmuje się kwestiami które do niego należą: fachowo,
                                rzeczowo, merytorycznie, profesjonalnie oprowadza turystów. I guzik go obchodzi
                                to, że Pani Hela zgubiła paszport (co jest niezmiernie ważne dla pilota).
                                Poza tym różnorodność stylu oprowadzania w różnych miejscach przyczynia się do
                                uatrakcyjnienia wyjazdu. Słuchanie tej samej osoby zazwyczaj nie działa relaksująco.
                                Z PRAKTYCZNEGO punktu widzenia taki podział jest naprawdę wygodny i to dla
                                wszystkich :-)

                                >>...a jedynie jakiejś klice urzędasów do
                                >> zgarniania kasy z kursów, egzaminów itp.

                                Czy kurs przygotowujący do określonego zawodu jest czymś złym? Czy zdawanie
                                egzaminu i w taki sposób potwierdzanie swoich umiejętności jest niepotrzebne? To
                                jedno z sit, które powoduje, że ci, którzy się nie nadają do tego zawodu lub
                                mają niedostateczną wiedzę merytoryczną lub praktyczną nie przeskoczą tego
                                progu. Brak dobrego systemu egzaminowania objawia się niskim poziomem
                                pracujących w tym zawodzie. I niestety taki jest obraz współczesnego przewodnika
                                - a może przyczyną tego był właśnie brak wystarczającego systemu weryfikacji
                                umiejętności w przeszłości?
                                Moim zdaniem organizacja kursu na bardzo wysokim poziomie zakończonego bardzo
                                trudnym egzaminem (nie tylko merytorycznym ale i metodycznym!!!) przyczynia sie
                                do podnoszenia jakości usług turystycznych.
                                A momencie kiedy można zorganizować pseudokurs, a następnie "egzamin wewnętrzny"
                                ukończony "certyfikatem ukończenia kursu" byle cielę wchodzi na rynek
                                turystyczny jako "pilot - przewodnik". I odwala chałturę.
                                Tak więc kurs i egzamin państwowy to nie tylko sposób na wyłudzenie łatwej kasy
                                przez "urzędasów", ale gwarancja minimalizowania chałturnictwa.

                                > W naszych Polskich warunkach mieliśmy tylko jeden krótki okres normalności -
                                > lata 1990 - 1995. Pytanie: komu to przeszkadzało? - Oczywiście rzeszom dawnych
                                > działaczy wydających pozwolenia pilotów wycieczek zagranicznych, których główną
                                >
                                > kwalifikacją była deklaracja współpracy z SB, i którzy zostali nagle odstawieni
                                >
                                > od koryta.

                                Staram się wyżymać Twoją wypowiedź z naleciałości politycznych i zawiści o
                                stołki. Pozostały spójniki... ;)

                                > Kiedy konsultowano projekt ustawy turystycznej były głosy ze strony
                                > ekspertów zagranicznych: zabezpieczenia finansowe biur jak najbardziej, ale
                                > zawód przewodnika jest w większości krajów UE wolnym zawodem i nie ma czegoś
                                > takiego jak państwowe uprawnienia !

                                Co to znaczy wolny zawód? Że Pan H. może sobie wyjść na ulicę i oprowadzać raz
                                wycieczkę japońską a raz hiszpańską mimo, że nie zna języków? Że Pani G. może
                                puścić wodze fantazji i opowiadać dzieciom bzdury? Chyba nie.
                                Czy wolność oznacza brak kontroli?
                                Chyba wolność polega na tym, że można pójść dobrowolnie na kurs i zostać
                                przewodnikiem. A jak nie chcesz, to nie musisz...
                                Brak zasad nie jest wolnością.

                                > Cały nasz cyrk z państwowymi uprawnieniami przewodnickimi, ścisłą
                                > regionalizacją, reglamentacją obszarów uprawnień, tysiącem metrów n.p.m.,
                                > parkami narodowymi i rezerwatami przyrody, gdzie wynajęcie przewodnika rzekomo
                                > daje gwarancję bezpieczeństwa itp., to specyficznie polskie kuriozum nie mające
                                >
                                > precedensu w żadnym normalnym kraju, pozostałość jakiegoś dziwnego konglomeratu
                                >
                                > przedwojennych tradycji turystyczno-społecznikowskich, warunków geograficznych
                                > i mentalnością państwa totalitarnego - kontroli wszystkiego i wszystkich.

                                \\\\Dygresja:
                                Dla mnie namiastką kontroli i totalitaryzmu jest przyporządkowywanie osób do
                                cyferek: NIP, REGON, PESEL, numer karty kredytowej, kod pocztowy, numer telefonu
                                do siebie i numery do znajomych, numer identyfikacji klienta, numer legitymacji,
                                numer dowodu osobistego, PIN, numer konta funduszu emerytalnego, numer dowodu
                                rejestracyjnego, numer karty bibliotecznej, numer polisy ubezpieczeniowej, numer
                                biletu miesięcznego...
                                //////


                                Wkurzają mnie powyższe, ale nie wkurza mnie, jeżeli ktoś uczciwie i obiektywnie
                                sprawdza moją wiedzę. Licencja przewodnika to POTWIERDZENIE nabycia określonych
                                umiejętności. A co do rejonizacji: jeśli mieszkasz nad morzem, a chcesz
                                oprowadzać po Beskidach - możesz... Jeżeli mieszkasz w Wawie a chcesz być
                                przewodnikiem po Wawelu - możesz... Jeżeli Mieszkasz w poznaniu a chcesz
                                oprowadzać po Puszczy Białowieskiej - możesz...
                                Nikt nie zabrania nauczycielowi geografii z Lublina uzyskać licencji przewodnika
                                po Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Jedyne co musi - to udowodnić, że ma
                                odpowiednią wiedzę i umiejętności, żeby to robić. Czyli zdać egzamin.

                                Podsumowując - nie widzę ograniczania swobód obywatelskich w momencie zdawania
                                egzaminu przed komisją państwową.

                                Na marginesie:
                                Hi.. Hi.. Wystarczy w artykule lub reportażu TV użyć odpowiednich słów
                                kluczowych a automatycznie włącza się debata. Myślę, że wyzwalaczami są:
                                "ograniczenie wolności wyboru", "urzędnicy", "obowiązujące prawo", "ktoś zarobił
                                pieniądze". Kłuje to naszą szlachecko-sarmacką duszę ;-)
                                Dla mnie wyzwalaczem było: "przewodnik" i "jakość usług turystycznych"

                                ---------------
                                Inaczej to nie znaczy źle!
                                • Gość: Obserwator Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.icm.edu.pl 16.04.07, 16:51
                                  > Byłeś kiedykolwiek na DOBREJ wycieczce objazdowej, której celem było
                                  > zwiedzanie miasta? A może kiedykolwiek prowadziłeś taką imprezę?

                                  Oczywiście. I to wiele takich imprez. Prowadziłem zarówno wycieczki z
                                  wykorzystaniem autokaru jak i piesze obozy wędrowne gdzie pełniłem rolę zarówno
                                  kierownika i organizatora, jak i równocześnie przewodnika...

                                  > Pilot zajmuje się sprawami administracyjnymi i nie zabiera głosu w sprawach
                                  > merytorycznych.

                                  Bzdura do kwadratu. Przeczytaj sobie jak wygląda porządna wycieczka, której
                                  prowadzenie polega na załatwianiu spraw zarówno z zakwaterowaniem, wywieniem
                                  jak i udzielaniem informacji o zwiedzanych obszarach i obiektach. Wszystko to
                                  może załatwić i obsłużyć z zachowaniem własciwego poziomu merytorycznego jedna
                                  osoba nawet społecznie i nie dla zarobku. Tylko kompletny turystyczny
                                  analfabeta może być zwolennikiem koncepcji przypominającej przysłowiowe
                                  dzielenie zapałki na czworo.

                                  Link =>
                                  www.regional.pl/forum/viewtopic.php?t=5530
                                  • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 19:53
                                    Świetna sprawa z oprowadzaniem Czechów! :-) Też kiedyś to robiłem...
                                    www.rozhlas.cz/svet/portal/_zprava/84268
                                    :-)

                                    W swoich wypowiedziach bronisz klasycznego wizerunku turystyki. Takiej robionej
                                    przez pasjonatów... Osoby, które poświęcają noce na przygotowania nowych
                                    tematów, atrakcyjnie starają sie przekazywać swoją wiedzę. Nie robią tego z
                                    chęci zysku, ale z zadowolenia, które płynie z dobrze zorganizowanej imprezy. Ja
                                    również znam to uczucie zadowolenia płynące z chwil spędzonych z ludźmi, to
                                    zainteresowanie w oczach słuchaczy, mruknięcie "oo... to ciekawe!". Moment
                                    pożegnania w którym na uśmiechniętych twarzach widać uznanie i szacunek do
                                    wykonanej pracy...

                                    Ale...
                                    Obecnie przewodnictwo przekształca się w zawód. W taką pracę jak każda inna. Z
                                    której można utrzymać rodzinę, albo dorobić do pensji. Jest jeszcze miejsce na
                                    społecznikowanie. Ale też stale być tak nie może, że wartość intelektualna jest
                                    traktowana jako dobro powszechne i darmowe. Zmieniają się czasy i podejście do
                                    pracy musi również. Wartość intelektualna i usługa przewodnicka stają się
                                    towarem na rynku jak kilogram jabłek czy futro z norek. Nie może być tak, że
                                    muzyk gra koncerty za darmo - bo to przecież ogólnodostępna kultura... Ściąganie
                                    nielegalnych programów z internetu jest przestępstwem - tak samo jak podłączanie
                                    się do grupy prowadzonej przez przewodnika.
                                    W przewodnictwie miejskim, gdzie na ten rok właściwie od początku maja do końca
                                    września są już tylko pojedyncze wolne miejsca w kalendarzu, nie można traktować
                                    tego społecznie. To praca, która staramy się wykonywać jak najlepiej. To sposób
                                    na zarabianie na życie. Ale także i szerzenie wartości.

                                    I teraz jesteśmy właśnie w takim punkcie na rozstaju. Są jeszcze osoby, które
                                    znają tradycyjny model przewodnictwa (organizacja+pilotaż+przewodnictwo), a
                                    ustawa stara się wprowadzić inny sposób patrzenia na sprawę. Moim zdaniem ten
                                    sposób, stawiający na specjalizację która ma doprowadzić do profesjonalizmu i
                                    podniesienia jakości usług jest lepszy.

                                    Dlatego, parafrazując: oddajmy przewodnikom co przewodnickie, pilotom co
                                    pilockie, a organizatorom co organizatorskie.

                                    ---------------
                                    Inaczej to nie znaczy źle!
                                    • Gość: Obserwator Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! IP: *.icm.edu.pl 16.04.07, 21:03
                                      > Obecnie przewodnictwo przekształca się w zawód. W taką pracę jak każda inna.

                                      Nie znaczy to jednak, że ochrona tego zawodu ma polegać na monopolizowaniu
                                      wszelkich form działalności turystycznej kosztem gwałcenia praw innych osób.
                                      Monopol przewodników kończy się bowiem tam, gdzie zaczyna się zagwarantowana
                                      konstytucyjnie wolność tworzenia i działania stowarzyszeń, także stowarzyszeń
                                      zajmujących się programowo działalnością turystyczno - krajoznawczą.

                                      W Polsce nagina się prawo w taki sposób, że zamiast sprawy porządkować, to się
                                      je komplikuje. Przykład nonsensowych działań władz miejskich wraz z
                                      przewodnikami na krakowskim rynku jest klasycznym przykładem wylewania dziecka
                                      z kapielą. Zabija się w ten sposób swobodną turystykę, którą dało się uprawiać
                                      nawet za czasów PRL-u. Dzisiaj Karol Wojtyła prowadzący grupy młodzieżowe po
                                      kraju byłby przez takich naginaczy prawa uznany za przestępcę! Wszak chodzili
                                      sami, bez przewodników...

                                      Gdyby pewne zarzadzenia władz przestrzegać w pełni, byłaby to katastrofa. Ale i
                                      tak dzięki nim zniszczono resztki szkolnych klubów sportowych, szkolnych klubów
                                      PTTK i zachwiano podstawami działania wielu organizacji, firm i prywatnych osób.

                                      Co czeka nas dalej? Turystyka dla działaczy społecznych to w końcu nie jest
                                      sprawą być albo nie być jak w przypadku zawodów np. kolejarzy czy pielęgniarek.
                                      One mogą strajkować i głodować aż wreszcie coś wywalczą...

                                      A co mogą działacze społeczni? Po prostu albo w ogóle zaprzestać działalności,
                                      co najczęściej właśnie ma miejsce (choć tego nie można w żadnym razie
                                      nazwać "strajkiem"), albo też naprawdę nieliczni zdecydują się na
                                      uprawianie "partyzantki turystycznej" czyli organizowanie i prowadzenie
                                      turystyki i krajoznawstwa wbrew wszelkim formalnym zakazom i nakazom.

                                      Na szkodliwość istniejących przepisów juz dawno zwrócił uwagę na posiedzeniu
                                      parlamentu senator z Wielkopolski poprzedniej kadencji, Włodzimierz Łęcki.
                                      Dlatego pozwolę sobie poddać pod rozwagę ten oto fragment jego wypowiedzi:

                                      "Mam więc pytanie do pani minister i prosiłbym o odpowiedź na piśmie: czy
                                      osoba, która oprowadza wycieczkę, ale nie pobiera z tego tytułu wynagrodzenia,
                                      działa legalnie? Bo są różne interpretacje dotyczące tej materii, a jest to
                                      bardzo istotne dla działania organizacji społecznych, między innymi PTTK. W
                                      niektórych regionach interpretuje się to w ten sposób, że praca przewodnika
                                      jest pracą zawodową, do której należy mieć określone uprawnienia i wówczas
                                      można oprowadzać za wynagrodzeniem. Ale jest wiele osób, które pełnią w PTTK
                                      funkcje przodowników turystyki pieszej czy instruktorów krajoznawstwa, a
                                      zdaniem niektórych urzędników społeczne pełnienie funkcji przewodnika jest w
                                      kontekście ustawy o usługach turystycznych zabronione." (źródło:
                                      www.senat.gov.pl/k5/dok/sten/056/13.HTM#A00061 )

                                      W całym cywilizowanym świecie konieczność posiadania formalnych uprawnień jest
                                      rozłożona w jakimś rozsądnym punkcie. I tak np. do prowadzenia samochodu jest
                                      potrzebne prawo jazdy, ale do kierowania rowerem już nie. Do usunięcia np.
                                      wyrostka robaczkowego potrzebny jest dyplom lekarza i praktyka zawodowa, ale do
                                      udzielenia pierwszej pomocy w razie zasłabnięcia już nie ma takich wymogów. Tak
                                      samo nie wymaga się żadnych zawodowych uprawnień państwowych od osób, które
                                      piszą artykuły do prasy, biorą udział w konkursach fotografii, malują obrazy i
                                      sprzedają je na jakimś targu lub popisują się swoimi zdolnościami aktorskimi
                                      podczas teatrów ulicznych.

                                      W tym kontekście czynności przewodnika są umiejscowione zdecydowanie po tej
                                      drugiej stronie i nikt nie powinien wymagać jakichś koncesji czy licencji od
                                      hobbystów zajmujących się okazyjnie prowadzeniem dla ludzi wypoczynku w formie
                                      pieszych wędrówek po kraju.

                                      W normalnych warunkach społeczno-gospodarczych reglamentację zawodów wprowadza
                                      się wyłącznie z uwagi na konieczność ochrony ważnego interesu społecznego, np.
                                      kiedy chodzi o zdrowie i życie (w przypadku zawodu lekarza, podobnie jak
                                      aptekarza), ale jaki interes jest chroniony w przypadku nakładania na
                                      organizatora turystyki nadmiernych obowiązków w zakresie przewodnictwa
                                      turystycznego i tzw. "pilotażu" wycieczek? Widać, ze polscy przewodnicy sięgają
                                      po władzę już stanowczo za daleko!!!

                                      Załącznik do uchwały Sejmu RP z dnia 30 lipca 1992 r. - Regulamin Sejmu RP (tj.
                                      MP 1998 Nr 44, poz. 618 z późn. zm.) stanowi, że do zakresu działania Komisji
                                      Gospodarki należą sprawy polityki gospodarczej, a w szczególności: (...) ,
                                      sprawy turystyki oraz sprawy ochrony przed działaniem monopoli, w szczególności
                                      monopoli naturalnych, zapewniania wolności konkurencji na rynku, zasadności
                                      koncesjonowania zawodów i działalności gospodarczej, przeciwdziałania
                                      monopolizacji oraz ochrony praw konsumenta.

                                      Zadaniem różnych stowarzyszeń jest, aby z takimi jak wyżej, i setkami podobnych
                                      uwag i zapytań skierować się do osób publicznych odpowiedzialnych za
                                      podejmowane decyzje, za stanowienie takiego a nie innego prawa. Jak rozumiem, w
                                      tym konkretnym przypadku jest to zadanie dla organizacji społecznych programowo
                                      zajmujących się turystyką. Również można w tym przypadku powołac się na
                                      dyrektywy Unii Europejskiej, która znacznie ograniczyła obowiazek zatrudniania
                                      miejscowego przewodnika do niektórych obiektów zamkniętych. Oznacza to, że
                                      Polska nie będzie mogła w takich otwartych miejscach, jak krakowski rynek,
                                      wymagać od grup chodzenia w eskorcie wynajętego przewodnika miejskiego z
                                      polskimi uprawnieniami państwowymi.


                                • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 19:21
                                  > nie wkurza mnie, jeżeli ktoś uczciwie i obiektywnie sprawdza moją wiedzę.
                                  > Licencja przewodnika to POTWIERDZENIE nabycia określonych umiejętności.

                                  Skoro uważasz, że przewodnicy muszą mieć sprawdzoną wiedzę, oraz że powinno się
                                  kontrolować wycieczki administracyjne (urzędowo) czy ktoś, kto prowadzi grupę
                                  turystów ma państwowe uprawnienia przewodnika turystycznego, to odpowiedz mi
                                  proszę czy nie wkurzasz się, że dziennikarzem i autorem publikacji
                                  krajoznawczych można być bez uprawnień i państwowych papierów? Godzisz się na
                                  coś takiego? Nie uważasz, że należy natychmiast to zmienić?

                                  Nie uważasz, że trzeba niezwłocznie wprowadzić obowiązkowe dwuletnie kursy dla
                                  dziennikarzy i publicystów krajoznawczych, a szefem komisji kwalifikacyjnej
                                  powinien zostać koniecznie ktoś z byłych redaktorów "Trybuny Ludu"? A na
                                  pierwszy ogień należy bezwzględnie posłać Adama Michnika, aby nie wypisywano
                                  głupot w "Gazecie Wyborczej". Bo tak to dosłownie wygląda w przypadku egzaminów
                                  na pilota czy przewodnika i całej związanej - synekury dla byłych komuchów,
                                  działaczy jakichś Almaturów i pilotów wycieczek zagranicznych, którzy nie
                                  sprawdzili się na wolnym rynku turystycznym.

                                  A jeśli jakieś muzeum ze względów merytorycznych, bezpieczeństwa,
                                  organizacyjnych lub jakichkolwiek innych uznaje, że zwiedzanie możliwe jest
                                  tylko i wyłącznie z przewodnikiem (najczęściej po muzeach oprowadza
                                  przeszkolony pracownik, który nie ma żadnych państwowych uprawnień
                                  przewodnickich nadanych przez marszałka województwa!!!) to powinno o tym
                                  poinformować przed sprzedaniem biletu, w cenę którego wkalkulowana powinna być
                                  opłata za tego przewodnika.

                                  Innymi słowy, jeśli jakiś fragment Krakowa uznamy za obszar muzealnie zamknięty
                                  (powody jak wyżej) to można od turystów wymagać kupowania biletów i korzystania
                                  z usług przewodnickich. Obszarem tego typu nie może być jednak zwykła ulica.
                                  • zif Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 20:55
                                    > Skoro uważasz, że przewodnicy muszą mieć sprawdzoną wiedzę, oraz że powinno się
                                    >
                                    > kontrolować wycieczki administracyjne (urzędowo) czy ktoś, kto prowadzi grupę
                                    > turystów ma państwowe uprawnienia przewodnika turystycznego,

                                    Tak uważam.

                                    To rynek ma weryfikować przewodników. Ale rywalizacja o klienta ma sie odbywać
                                    na poziomie dobry przewodnik - jeszcze lepszy przewodnik a nie na linii
                                    przewodnik - nieprzewodnik.
                                    Wolnośc na rynku polega na tym, że każdy (no, prawie) może zapisać się na kurs.
                                    Wolność na rynku turystycznym nie może polegać na dopuszczaniu do kontaktu z
                                    turystami tych, którzy licencji nie mają (licencji w znaczeniu potwierdzonych
                                    umiejętności). Musimy wskoczyć o stopień wyżej: na wolny rynek mają trafiać
                                    bardzo dobrzy absolwenci kursów o wysokim poziomie. Osoby, które potwierdziły
                                    swoje umiejętności (nie tylko wiedzę!!!). To między nimi ma odbywać sie
                                    konkurencja. To oni mają dyktować poziom obsługi.
                                    Organizator turystyki może powiedzieć "Byłem z dobrym przewodnikiem w ubiegłym
                                    roku - prawda, ale trafiłem do jeszcze lepszego". I właśnie w przyszłości tego
                                    drugiego wybiera. Dopiero na tym poziomie zaczynają prawidłowo funkcjonować
                                    prawa wolnego rynku.

                                    Dlatego sprawdzanie, czy ktoś posiada uprawnienia jest próbą wyeliminowania tego
                                    niższego poziomu. I dlatego uważam kontrole za słuszne.
                                    Regulacja przez rynek powoli zaczyna działać - widzę to. Ci lepsi nie mają
                                    problemu z grupami.

                                    Istnieje, oczywiście, szereg kwestii spornych:
                                    1) czy specjalista ma prawo oprowadzać po mieście?
                                    2) nadużycia wynikające ze starych układów
                                    3) kiedy grupa jest zorganizowana a kiedy nie?
                                    4) Czy społeczne (niekomercyjne) oprowadzanie może być możliwe?
                                    5) Czy istnienie stref wydzielonych (gdzie mogą oprowadzać wyłącznie
                                    licencjonowani przewodnicy) jest słuszne?
                                    6) dobór składu komisji egzaminacyjnych

                                    Ad 1)

                                    Przekonałeś mnie - autor przewodnika nie musi mieć licencji :-). Udowodnił w
                                    inny sposób swój profesjonalizm. Ale... przewodnictwo to nie tylko wiedza ale i
                                    odpowiednie umiejętności. Dlatego jeszcze w głębi ducha jestem nie do końca
                                    przekonany

                                    Ad 2)
                                    Często jest tak, że ci gorsi będący jeszcze w przestarzałych układach, dostają
                                    grupy z przyzwyczajenia, kumpelstwa. Niestety.

                                    Ale nie powinno być wątpliwości, że trzeba sprawdzać, czy ktoś ktoś ma
                                    uprawnienia czy też ich nie posiada. Trzeba się przyzwyczaić, że przewodnictwo
                                    to zawód. Że muszą robić to profesjonaliści. I to właśnie pomiędzy
                                    profesjonalistami ma się toczyć rywalizacja o klienta.

                                    >> odpowiedz mi proszę czy nie wkurzasz się, że dziennikarzem i autorem publikacji
                                    > krajoznawczych można być bez uprawnień i państwowych papierów? Godzisz się na
                                    > coś takiego? Nie uważasz, że należy natychmiast to zmienić?

                                    > Godzisz się na
                                    > coś takiego? Nie uważasz, że należy natychmiast to zmienić?
                                    >
                                    > Nie uważasz, że trzeba niezwłocznie wprowadzić obowiązkowe dwuletnie kursy dla
                                    > dziennikarzy i publicystów krajoznawczych, a szefem komisji kwalifikacyjnej
                                    > powinien zostać koniecznie ktoś z byłych redaktorów "Trybuny Ludu"?

                                    (oj, starasz mi wkręcić, że jestem jedynie-słusznie-partyjno-poprawny ;-) Taki
                                    sztywniak, który ma klapki na oczach mający ograniczone pole widzenia :)
                                    szczerze - to ogólnie wkurzają mnie dziennikarze. :-) Od momentu, kiedy byłem na
                                    "balu dziennikarza" z pewną niechęcią czytam artykuły w prasie codziennej...)

                                    Nie, nie uważam. :-)

                                    A jeśli jakieś muzeum ze względów merytorycznych, bezpieczeństwa,
                                    > organizacyjnych lub jakichkolwiek innych uznaje, że zwiedzanie możliwe jest
                                    > tylko i wyłącznie z przewodnikiem (najczęściej po muzeach oprowadza
                                    > przeszkolony pracownik, który nie ma żadnych państwowych uprawnień
                                    > przewodnickich nadanych przez marszałka województwa!!!)

                                    Ale jako pracownik ma potwierdzone kwalifikacje Nie przez marszałka, ale przez
                                    dyrektora. Zatrudniając go na danym stanowisku dyrektor kierował sie również
                                    przydatnością merytoryczną.
                                    W przypadku przewodnika, jako że nie ma takiej osoby zatrudniającej, przydatność
                                    merytoryczną ma sprawdzać komisja (o którą toczymy boje).

                                    >Innymi słowy, jeśli jakiś fragment Krakowa uznamy za obszar muzealnie zamknięty
                                    >
                                    > (powody jak wyżej) to można od turystów wymagać kupowania biletów i korzystania
                                    >
                                    > z usług przewodnickich. Obszarem tego typu nie może być jednak zwykła ulica.

                                    cały szkopuł w tym, że nie jest to ZWYKŁA ULICA... (patrz punkt 5 powyżej)

                                    ---------------
                                    Inaczej to nie znaczy źle!
                                    • a-r Re: Precz z zakamuflowaną cenzurą!!! 16.04.07, 21:10
                                      > Tak uważam.

                                      Nie odpowiedziałeś na moje pytania zatem powtórzę:

                                      Czy nie wkurzasz się, że dziennikarzem i autorem publikacji krajoznawczych
                                      można być bez uprawnień i państwowych papierów? Godzisz się na coś takiego? Nie
                                      uważasz, że należy natychmiast to zmienić?

                                      Nie uważasz, że trzeba niezwłocznie wprowadzić obowiązkowe dwuletnie kursy dla
                                      dziennikarzy i publicystów krajoznawczych, a szefem komisji kwalifikacyjnej
                                      powinien zostać koniecznie ktoś z byłych redaktorów "Trybuny Ludu"? A na
                                      pierwszy ogień należy bezwzględnie posłać Adama Michnika, aby nie wypisywano
                                      głupot w "Gazecie Wyborczej"?

                                      --
                                      Nic nie wprawia ludzi w takie zdumienie jak zdrowy
                                      rozsądek i uczciwe stawianie sprawy. R.W. Emerson
    • Gość: psychiatra zapraszam na dyskretne konsultacje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 23:28
      • Gość: dalej w szoku Re: zapraszam na dyskretne konsultacje... IP: *.chello.pl 05.04.07, 08:29
        myślę że pani Leji by się przydały :)
        • Gość: Dr. Rózga bicze wodne i bicze zwykłe...te pierwsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 09:33
          wykonywane codziennie rano strumieniem zimnej wody z węża ogrodowego,. te
          drugie wykonywane codziennie wieczorem przy pomocy giętkiego brzozowego kija..w
          połączeniu stanowią niezwykle skuteczną kurację w leczeniu głupoty..
    • Gość: obywatel KRK Kolejny kartel zawodowy daje znac o sobie. Precz!! IP: *.77.classcom.pl 05.04.07, 00:35
      Mam gdzies to ile przewodnicy placili a swoje kursy i ze przyzwyczaili sie do
      lupania turystow megastawkami.

      To nie jest zawod ktory powinien byc objety takimi restrykcjami.
    • Gość: Fasol Re: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 07:15
      "Z przepisów ustawy o ruchu turystycznym wynika, że każda grupa turystyczna powyżej 10 osób ma być kierowana przez uprawnioną osobę".

      Wynika z tego, że przy zwiedzaniu należy się podzielić na grupy 10-osobowe. Wówczas można nie tylko pokazywać ręką Sukiennice, lecz także prezentować "licencjonowanym" wyraziste gesty Kozakiewicza.
      • Gość: adam Re: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 08:32
        Przeczytajcie tą ustawę. Sam początek wystarczy.
        Jest w niej jasno napisane, że dotyczy ona przedsiębiorców i osoby fizyczne
        prowadzące działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług turystycznych.
        Jeżeli nie spełniacie tych warunków cała reszta ustawy was (osób fizycznych
        oprowadzających nieodpłatnie np. znajomych) nie dotyczy.
        Koniec.
        • Gość: Obserwator Krakowscy urzędnicy tworzą własne normy prawne!? IP: *.icm.edu.pl 07.04.07, 16:56
          > Przeczytajcie tą ustawę. Sam początek wystarczy.
          > Jest w niej jasno napisane, że dotyczy ona przedsiębiorców i osoby fizyczne
          > prowadzące działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług
          > turystycznych.

          Wytłumacz to skorupowanym krakowskim urzędnikom, którzy współpacując z jamiś
          lokalnym mafiozo krakowskich przewodników, czerpią od niego "wiedzę" tworzą
          własną wykładnię prawa na użytek owej mafii...
          • Gość: antylejka Re: Krakowscy urzędnicy tworzą własne normy prawn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.07, 23:50
            Pani Leja - pierwsza z owej mafii.
    • sceptyk31 Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek 05.04.07, 07:27
      Przecież to jest chore,a jak mama ochotę oprowadzić po Krakowie znajmomych ? Co
      innego natomiast obowiązkowy przewodnik w górach, bo tam może być
      niebezpiecznie.
      • erneste Przewodnicy...i wyciąganie kasy od turystów 05.04.07, 08:25
        > Co
        > innego natomiast obowiązkowy przewodnik w górach, bo tam może być
        > niebezpiecznie.

        Niebezpiecznie? Co na tyle niebezpiecznego jest w przejściu się np. Doliną
        Koscieliską czy Chochołowską, żeby konieczny był przewodnik? Poza tym z jakiej
        racji grupa ponad-10-osobowa ma obowiązek wynajęcia "profesjonalnego"
        przewodnika, po to by móc przejść się po wytyczonych, ogólnie dostępnych dla
        pojedynczych osób i mniejszych grup szlakach górskich?
        Prawda jest taka, że opisany w artykule od dawna praktykowany np. w Tatrach
        proceder jest w istocie bezczelnym wyciaganiem kasy od turystów pod
        pozorem "profesjonalnej obsługi".
        • Gość: Obserwator Re: Przewodnicy...i wyciąganie kasy od turystów IP: *.icm.edu.pl 07.04.07, 16:59
          > Prawda jest taka, że opisany w artykule od dawna praktykowany np. w Tatrach
          > proceder jest w istocie bezczelnym wyciaganiem kasy od turystów pod
          > pozorem "profesjonalnej obsługi".

          Zgadza się. Więcej na ten temat w artykule =>
          www.wktp.republika/kurioza.htm
        • Gość: Obserwator Poprawka linku IP: *.icm.edu.pl 07.04.07, 17:00
          www.wktp.republika.pl/kurioza.htm
    • Gość: piotrwit55 Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: 80.54.27.* 05.04.07, 07:28
      Od kilkunastu lat twierdze ze w strazy miejskiej sa same debile. Zlikwidowac ta
      cholote a kase przeznaczyc na policje.
    • Gość: borow4 oglaszam bojkot Krakowa IP: *.chello.pl 05.04.07, 07:55
      wszystkich, ktorzy chca jechac do Krakowa trzeba uprzedzac ze tubylcy to ludzie
      niezyczliwi i napuszczaja policje i straz miejska na turystow
      • Gość: mmm idź się lepiej lecz ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 13:31
        jacy nieżyczliwi tubylcy ?
        to krakowianie wymyślili taką ustawę ???
        szalejesz chłopie !
        jeśli chcesz - polecam dobrych lekarzy !
        poza tym : bez ciebie Kraków sobie poradzi... haha !!! przetrwał ponad tysiąc
        lat i wiele wojen !

        P.S. cena 200 zł dla grupy 10 osobowej to wydatek 20 zł na osobę
        dla grupy 20 osobowej to już tylko "dyszka" od łebka !!! jak kogoś stać na
        przyjazd do Krakowa to przełnąć może i taki wydatek... notabene to koszt piwa w
        ogródku na Rynku !!!
        nie mówiąc już o grupach zagranicznych dla których wydatek 2-5 euro na
        przewodnika to kpina !!!

        hahaha !!! żenujący jesteś chłopie !
        ale jeśli chcesz - łaski nie rób i nie przyjeżdżaj...
        • Gość: Obserwator To krakowscy urzędnicy powinni się leczyć ! IP: *.icm.edu.pl 07.04.07, 16:41
          > jacy nieżyczliwi tubylcy ?
          > to krakowianie wymyślili taką ustawę ???

          A co? Jest może taka ustawa, która zabrania turystom z Włoch czytać z wydanego
          w ich kraju i w ich języku przewodnika po Krakowie? A może władze Krakowa
          wprowadzą zakaz wydawania i sprzedaży przewodników po Krakowie, aby ciemny lud
          nie mógł dowiedzieć się cokolwiek o tym miescie, by miejscowi przewodnicy mieli
          patent na wiedzę krajoznawczą o tym mieście?

          > szalejesz chłopie !
          > jeśli chcesz - polecam dobrych lekarzy !

          Lekarzy to poleć władzom miejskim Krakowa skorumpowanym z miejscowymi
          przewodnikami. Ciekawe, że mimo nacisku niektórych sfrustrowanych poznańskich
          przewodników na władze miasta, prezydent Poznania Ryszard Grobelny nie wyraził
          zgody na podobne szaleństwa Strazy Miejskiej i nękanie bezsensownymi kontrolami
          oraz karanie grup turystów za przebywanie w mieście bez eskorty
          licencjonowanego przewodnika.
    • wredzimir Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek 05.04.07, 07:59
      Wychodzi na to, że Kraków to zapadła dziura, a urzędnicy strzelają do własnej
      bramki. Na dłuższą metę nie pomoże nawet prywatna inicjatywa w postaci knajp i
      tanich linii lotniczych, skoro sami mieszkańcy w postaci żałosnej administracji
      robi wszystko, żeby odstraszyć turystów.
    • Gość: Polska I Smutek Re: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.oc.oc.cox.net 05.04.07, 08:00
      POlska Galicja GONI GLUPOTE? A moze Galicja POlska ? Ruska NELLY czy Polski
      ROKITA ? A moze CARSKI KACZOR ( PSEUDO BOLEK )Jedno kurdupelskie CIALO PiS o
      DWOCH GLOWACH niczym CARSKI PUTINOWSKI (SB-konfidencki) POLSKI ORZEL
    • Gość: Emeryt Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: 212.122.223.* 05.04.07, 08:15
      Chcialem w tym roku pojechac na indywidualna wycieczke do Krakowa,ale w tej
      sytuacji zmienie plany.
    • Gość: Koala Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.sa.bigpond.net.au 05.04.07, 08:17
      Czy w Polsce jest "obowiazujacy" juz Prima Aprilis codziennie?
    • Gość: savek Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: 217.153.190.* 05.04.07, 08:21
      a moze dla odmiany liberalizacja?
    • Gość: pretorianin Re: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.04.07, 08:26
      Jadę na długi weekend do Pragi
    • Gość: grye Krakow i wszystko jasne IP: *.stat.gov.pl 05.04.07, 08:26
      centusie
    • Gość: niezamożny gostek Re: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 05.04.07, 08:30
      W Kraku wszystko za drogie. Pojechałem z dziewczyną. Już drugiego dnia
      poprosiła mnie abym kupił kawę w sklepie i zaparzyliśmy w pożal się boże
      hostelu. Jeszcze mi nie odbiło aby w naszym kraju pijać kawę po 9 zeta.
    • slawinek Po..i ludzie -po prostu po..i 05.04.07, 08:35
      Nażarli się chwastów i teraz im odbija.Po..i do od włosów do butów
    • slawinek Poj.ebani ludzie poprostu j.ebnieci w muzg mocno 05.04.07, 08:39
      Nażarli się chwastów i teraz im odbija.Po..i do od włosów do butów
    • uzman Też mi afera 05.04.07, 08:42
      Tak jest w całej Europie. W podobny, a nawet bardziej restrykcyjny sposób,
      kontrolowane są grupy w innych miastach europejskich. Spróbujcie sobie
      pooprowadzać grupę po Pradze, Budapeszcie, Rzymie, Paryżu, czy Londynie. GW jak
      zwykle zauważa problem tylko w aspekcie "jaka ta Polska przaśna" - żałosne.
      • Gość: mahal no i co z tego ? IP: *.crowley.pl 05.04.07, 09:30
        no i co ku..wa z tego ze tak jest w Europie ?
        chodzi o to zeby ludzie chcieli TUTAJ przyjezdzac i wracac, czyli musimy byc
        bardziej atrakcyjni niz ktos gdzies tam indziej.
        a porownywanie nas do Rzymu czy Paryza niestety mija sie z celem.
        przewodnicy won.
      • Gość: Obserwator Poplecznicy krakowskich przewodników kłamią! IP: *.icm.edu.pl 07.04.07, 12:45
        > Tak jest w całej Europie. W podobny, a nawet bardziej restrykcyjny sposób,
        > kontrolowane są grupy w innych miastach europejskich. Spróbujcie sobie
        > pooprowadzać grupę po Pradze,

        Z tą Pragą kłamiesz jak z nut. Właśnie czescy przewodnicy organizujący
        wycieczki do Polski skarżą się na nierównoprawne traktowanie. Oto fragment
        listu prezesa AP ČR do ministra pro místní rozvoj vlády ČR z dnia 21.
        października 2004 roku w tłumaczeniu: "U nas niestety zgodnie z istniejącymi
        warunkami jest na przykład każdy przewodnik górski z polskiej strony Karkonoszy
        dopuszczony w ramach organizacji wolnego ruchu usług udzielać fachowych
        informacji na Zamku w Pradze czy Czeskim Krumlovie. Odwrotnie czeski przewodnik
        oprowadzający wycieczkę za granicą nie jest na większości terenów uprawniony
        udzielać fachowo informacji z powodu wymogu posiadania miejscowych uprawnień
        zawodowych. To prowadzi do nierównoprawnych warunków konkurencyjności
        gospodarczej dla czeskich przewodników." (tekst w oryginale: "U nás bohužel za
        stávajících podmínek je například každý horský průvodce z polské strany Krkonoš
        způsobilý v režimu volného pohybu služeb podávat odborný výklad na Pražském
        hradě či po Českém Krumlově. Naopak český průvodce doprovázející zájezd v
        zahraničí není ve většině zemí oprávněný podávat odborný výklad z důvodu
        požadavku místní odborné způsobilosti. To vede k nerovnoprávným podmínkám
        hospodářské soutěže pro české průvodce.")
    • Gość: a popie..lo ich w tym krakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 08:44
      i tyle, jeszcze troche beda kazali placic za powietrze...
      • Gość: też przewodnik Re: popie..lo ich w tym krakowie IP: *.zax.pl 05.04.07, 10:53
        Podobnie jest w Warszawie, jeszcze gorzej we Wrocławiu, więc Kraków nie jest
        odosobniony. Natomiast cała afera zaczęła się od zaatakowania Włochów
        czytających na głos książkę - przewodnik. Ten atak wykonał w towarzystwie
        straznika przewodnik miejski. Widać marny, bo bezrobotny. Najlepsi przewodnicy
        w tym czasie ciężko pracują i mają moc zleceń. Ten pan reprezentował
        towarzystwo wzajemnej adoracji rodem z Wawelu, a jest to mafia, która gnoi
        niepokornych przewodników licencyjnych, którzy mają własne, zdrowe zdanie na
        pewne tematy. I tak kilku najlepszych przewodników krakowskich ma "szlaban" na
        Wawel. Naprawę sytuacji należy zacząć od siebie ...
        • Gość: ciekawski Re: popie..lo ich w tym krakowie IP: *.autocom.pl 05.04.07, 20:54
          A kto to pisze z IP zax.pl .. ? czyzby jakas blond Pani przewodnik bez
          uprawnien? Znudzilo sie wozic grupy do Oswiecimia na lewca to trzeba teraz
          dorzucic trzy po trzy od rzeczy? Uwazaj Aniu bo ktos zyczliwy z jakiegos urzedu
          sie zainteresuje twoim biurkiem na poselskiej..
        • Gość: Obserwator Przewodnicy! Porządek zacznijcie robić od siebie! IP: *.icm.edu.pl 07.04.07, 16:47
          > Ten pan reprezentował towarzystwo wzajemnej adoracji rodem z Wawelu, a jest
          > to mafia, która gnoi niepokornych przewodników licencyjnych, którzy mają
          > własne, zdrowe zdanie na pewne tematy. I tak kilku najlepszych przewodników
          > krakowskich ma "szlaban" na Wawel. Naprawę sytuacji należy zacząć od
          > siebie ...

          Według informacji z pewnych zaufanych źródeł około 60% wycieczek obsługują
          przewodnicy z uprawnieniami państwowymi i wszelkimi możliwymi licencjami nie
          podpisując umowy i nie wystawiając faktur. I to faktycznie jest szara strefa.
          Tyle, że o tym się milczy bo mało kto jest zainteresowany rozwiązaniem tego
          problemu.
    • Gość: Żyd tułacz Biuro z Kazimierza IP: *.autocom.pl 05.04.07, 09:31
      Anonimowe biuro z Kazimierza. Ciekawe co to za oszust je prowadzi? - Turystow
      kasuje jak za oprowadzanie z przewodnkiem a wysyla na zwiedzanie studenta.. I
      kto tu zarabia? A turysci - "are you a guide?" student - "yes, i am" i sprawa
      zalatwiona a Pan wlasciciel czesze kokosy. Moze z obawy przed urzedem
      marszalkowskim, lub swoimi klientami - nie ujawnil nazwy?

      Czy naprawde student za jeden wieczor moze wyuczyc sie setek lat historii
      jednej z najstarszych religii, zwyczajow i tradycji, historii zaglady zydow
      przez hitlerowskich oprawcow - i ta wiedze przekaze tak aby byla merytoryczna i
      nie obrazala nikogo? Nie wydaje mi sie..

      A dla turysty "Guide" to przewodnik - i nikt nie pyta czy ma licencje czy nie.
      Licencja jest tylko gwarancja pewnej rzetelnej i ugruntowanej wiedzy zdobytej
      podczas kursu,ktory trwa prawie rok a nie 1 wieczor..

      Swoja droga.. wspolczuje etyki biznesu wlascicielowi biura z Kazimierza...
      • Gość: touroperator Re: Biuro z Kazimierza IP: *.biuro.net.pl 05.04.07, 18:34
        A ty dlaczego anonimowo piszesz, że oszust? Takie biura samodzielnie prowadzą
        marketing, ściągają turystów z zagranicy i dobrze wiedzą co potrzebuje ich
        klient, znacznie lepiej niż państwowi urzędnicy starej daty. Na pewno nie
        wykładów o historii. Nikogo do tego nie wolno zmuszać w wolnym kraju.
    • Gość: wicepremier_burak Straz miejska nie zna jezykow obcych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 09:43
      To niewyksztalcone pawiany. Nie znaja obcych jezykow, a wiec nie moga
      udowodnic, ze oprowadzasz wycieczke.
      Bo przeciez dyskusja z japonczykami przy kosciele mariackim moze dotyczyc dupy
      maryny.
    • pawel.amilo trzeba udowodnic ze to jest grupa zorganizowana 05.04.07, 09:52
      ale fakt, ze ustawa jest tak kretynska ze blowa boli! Trzeba to jak najszybciej
      zlikwidowac. Przewodnicy powinni byc po prostu dobrzy, oferujacy swoje uslugi
      wyrafinowanym turystom. Zgoda - zwiedzanie wnetrz - to uzasadnione ze w
      niektorych miejscach tylko z przewodnikiem. Ale na zewnatrz kazdy moze sobie
      opowiadac co chce. No i niech ci przewodnicy zaczna sie czasem przyzwoicie
      ubierac. Ostatnio widzialem goscia, przewodnika krakowskiego, na Wawelu mozecie
      spotkac, buty gorskie typu "hiking" produkcja obuwnicza z la7 70-tych, spodnie
      rybaczki, jak turysta bieszczxadzki, koszula z targu z dlugim rekawem, na to
      dres Adidas (z gratisowym paskiem, ha ha), przewieszona przedz ramie torba
      skay'owa a'la listonosz, czpeczka z daszkiem otrzymana na promocji browaru
      Tyskie, i kijek/laska w rece do pokazywania skarbow architektury!

      Aha! I jeszcze okulary typu "Mucha" takie ze szklami wielkosci talerzy. Rzecz
      jasna :) - fotochromy.

    • Gość: marek Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek IP: *.ists.pl 05.04.07, 11:56
      Jak zwykle u nas - paranoja i wylanie dziecka z kapiela. Rozumiem, ze z grupa
      nie powinienem chodzic po Wawelu, czy katedrze... Ale po Krakowie?!
      Wielokrotnie uczestniczylem w zwiedzaniu z przewodnikiem i jak slyszalem te
      polprawdy, brednie, odgrzane i nieprawdziwe anegdoty, to mnie skrecalo.
      Przewodnicy generalnie sa tylko wyedukowani. Zal bierze, ze strone przewodnikow
      biora urzednicy. No coz, narzekamy na pijana mlodziez angielska. Sami jednak
      widzimy, ze na takich turystow sami zaslugujemy.
    • Gość: touroperator Grażyny Leja - superwładza inkwizycja bezczelność IP: *.biuro.net.pl 05.04.07, 12:26
      "A pani Konwalii proszę powiedzieć, że może spokojnie pokazać znajomym Kraków.
      Nie dostanie mandatu - mówi Leja."

      Więc jest prawo czy nie ma prawa? Tak to więc niczym wszechwładna inkwizycja
      Pani Leja po uważaniu jednemu zezwala innemu nie. Ponad prawem, ponad państwem
      wedle widzimisię decyduje co obywatel wolnego kraju może a co nie. Megabezczelność.
      • Gość: BI Re: Grażyny Leja - superwładza inkwizycja bezczel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 22:22
        Przecież ona jako pracownik miasta nie ma żadnych uprawnień do karania.To nie
        ona pracuje z ustawą tylko pracownicy marszałkowskiego a oni i tak nic nie
        wiedzą tylko siedzą i sami siebie gniotą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka