Dodaj do ulubionych

Jan Nowicki - aktor.

19.04.07, 17:41
Warto sobie poczytać, przynajmniej szczery, do bólu szczery.
Obserwuj wątek
    • stefan26 szkoda mi czasu na tego buca 19.04.07, 17:42
      starego.
      • weronka77 Re: szkoda mi czasu na tego buca 19.04.07, 17:44
        Nie lubisz starych buców? A jak sam takim będziesz to co?;-)
        • zielonki Re: szkoda mi czasu na tego buca 19.04.07, 17:47
          Będzie bucem wiecznie młodym.
          • weronka77 Re: szkoda mi czasu na tego buca 19.04.07, 17:48
            Wakacje blisko-ale zbytnim optymistą być nie nalezy...
            • stefan26 Re: szkoda mi czasu na tego buca 20.04.07, 10:02
              oto, dlaczego tak brzydko napisalem o tym panu:

              "JAN NOWICKI, KRAKOWSKI AKTOR, KIBIC PIŁKARSKI
              Nie zdawałem sobie sprawy, że jest jeszcze taka możliwość. Myślałem, że decyzja
              dotycząca wyboru polskich miast-organizatorów EURO 2012 już zapadła. Co według
              mnie należy zrobić, by Kraków jednak znalazł się w tej grupie? Moim zdaniem
              nic. Inne miasta w porównaniu ze stolicą Małopolski wypadają blado. Czy
              najpiękniejsze miasto Polski musi walczyć, aby móc promować nasz kraj? To
              przecież jakiś idiotyzm. Nie musimy nic robić, tylko dbać o to, by ulice były
              czyste. Trzeba również mieć gdzie grać. Czy jednak stadion Wisły, który już
              wkrótce powstanie, nie spełnia wymogów? Zmieści się tam 35 tys. osób i to
              wystarczy. Po co więcej? Reszta zobaczy sobie mecze w telewizji. Ja sam zostanę
              w domu i zobaczę je na dużym telewizorze. Mimo, że jestem kibicem."

              źródło: Gazeta Krakowska

              Ręce opadają.
              • krzychut Re: szkoda mi czasu na tego buca 20.04.07, 10:07
                Będziesz miał tyle lat to się przekonasz jak to jest.
                Twarz mu blednie, włos mu rzednie, dziewczyny nie sikają już w majtki jak dawniej (pamięta pan panie Janku jak to w latach sześćdziesiątych "Pod szóstką" na Sławkowskiej bywało?), rano w kościach strzyka.
                Tylko po co całą tę żółć wylewać na innych?
                • stefan26 Re: szkoda mi czasu na tego buca 20.04.07, 10:13
                  znam starsze kobiety i mezczyzn, ktorzy chodza na mecze i dopinguja glosno!
                  Mecze to sens ich starej egzystencji. Babcia Kuby Blaszczykowskiego jest
                  niesamowita.

                  A ten juz wypadl z obiegu i sie kurczy w samotnosci.
                  Smutne.
    • weronka77 off topic. 19.04.07, 17:49
      Przeczytajcie sobie też wywiad z Profesorem Bartoszewskim.W Twoim STylu-Klasa
      sama w sobie.Wywyad,nie gazeta;-)
    • peteen Re: Jan Nowicki - aktor. 19.04.07, 18:11
      czemu "przynajmniej"? mnie się podoba jego postawa...
      • gosia.43 Re: Jan Nowicki - aktor. 19.04.07, 19:33
        Wypowiedzi Nowickiego w zdecydowanej wiekszosci biorę , z całymi jego
        grzechami. Kobieciarz , hazardzista , nie stroniący od używek i uciech tego
        świata - ale zawsze z klasą ! W dodatku wspaniały aktor. Ma swój
        niepowtarzalny styl , jako człowiek prywatnie i na scenie. W artykule po
        prostu mówi co myśli ; a to , że przeklina ... to chyba paradoksalnie
        - w mysl "prawdziwej cnoty , co to krytyki sie nie boi".

        Najbardziej przemawia do mnie zakończenie wypowiedzi o nieumiejętnosci
        wykorzystywania czasu wolnego przez człowieka . Pogoń za pieniędzmi , wyscigi ,
        kto lepszy , pierwszy.... a przecież czas to naprawdę pieniądz..... ale nie w
        znaczeniu materialnym , tylko tym głębszym , tym "większym"... Umieć dobrze
        wykorzystac swój czas w odpowiednim czasie...., umieć sie czasem zatrzymać ...
        i umieć dostrzec ...coś zobaczyc i powtórzyc sobie chociaz czasem święte
        słowa : "spiesz się powoli....." - to przeciez mówi do nas Nowicki , i moim
        zdaniem - ma rację.
        • pastor Re: Jan Nowicki - aktor. 19.04.07, 20:45
          bardzo dobry aktor, ale także sakramencki arogant i bufon
    • omamamia1 Re: Jan Nowicki - aktor. 19.04.07, 21:22
      Pan Jan prywatnie jest zupełnie inny-wiem bo znam,nawet jak siedzi przy barze
      w "C.K Browar" to zawsze sam i w kąciku,a na al.Focha koło swojego domu to
      raczej z pochyloną głową i niezauważalnie.
      • gosia.43 Re: Jan Nowicki - aktor. 19.04.07, 21:38
        Wielki przywilej wielkich artystów .... Raz oddac sie "wielkiej rozpuscie " ,
        raz zadumie.....
        • zielonki Re: Jan Nowicki - aktor. 20.04.07, 01:26
          Tez zwróciłem na ten fragment uwagę.
          Może ma rację?
    • xyz_xyz_xyz Tym - też aktor. I nie tylko. 20.04.07, 22:40
      Rozmowa ze Stanisławem Tymem, świąteczne wydanie POLITYKI
      EWA WINNICKA: - Bywa pan szczęśliwy?

      STANISIAW TYM: - Nic o tym nie wiem. Wie pani, jak to jest z tym szczęściem.
      To jest dziwne pojęcie: szczęście.

      E: Pana przyjaciele mówią, że nauczył się pan bywać spełniony. No i mówią, że
      bardzo pan pielęgnuje stare przyjaźnie, podlewa je pan.

      T: Alkoholem? Już raczej nie.

      E: Mówią, że pan dba. W filmach, których jest pan współtwórcą, występują ci
      sami aktorzy, pana rodzina, to wartość dodatkowa tych filmów nawet.

      T: No tak, Zośkę Merle znam Jeszcze z lat 50., brata, który występował
      w ,,Misiu" i w ,,Rysiu", znam Jeszcze dłużej, Marka Piwowskiego od czasów
      gomułkowskich. Przeżywaliśmy razem różne perypetie podczas pracy nad ,,Rejsem"
      i potem, kiedy musiał się tłumaczyć z ,,Rejsu" przed władzą. Były spotkania z
      aktywem robotniczym, z organizacjami partyjnymi, że środowiskami Towarzystwa
      Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. Nie były to mile pogawędki. Pamiętam dobrze, bo
      bywaliśmy na nich razem. Markowi było raźniej, gdy ktoś z kumpli mu
      towarzyszył.

      E: Zadzwonił pan do Marka Piwowskiego, kiedy wybuchła awantura w związku z jego
      domniemaną agenturą?

      T: Zadzwoniłem, bo bytem ciekaw, jaka jest sytuacja w ogóle. Zostawiłem
      wiadomość, on oddzwonił po dwóch dniach i się przedstawił: mówi agent Krost, i
      spytał, gdzie jestem i co robi§. Odpowiedziałem, że jestem na łące z psami,
      zbieram kamienie.

      E: Kamienie?

      T: Nad Wigrami, gdzie mieszkam, znajduje^ na polach kamienie osadowe sprzed
      kilkudziesięciu milionów lat. Zbieram je. Na tych kamieniach są odciski glonów,
      fragmenty muszli, szkieletów zwierząt. Gdy je oglądam przez szkło
      powiększające, doznaję zawsze dziwnych uczuć - od ciekawości poczynając, a na
      czułości kończąc. Żyły miliony lat temu, zostawiły po sobie ślad, więc czuję,
      że chcą, bym tych ich śladów szukał. Muszę znajdować i przynosić do domu nowe
      kamienie. To dla mnie ważne. Znacznie ważniejsze, niż słuchanie na przykład
      taśmy nagranej po wódce przez jakiegoś niedawnego prominenta.

      E: I kiedy byt pan na łące i zadzwonił przyjaciel Marek Piwowski, nie zapytał
      pan nawet o te dokumenty opublikowane w gazetach

      T: Nie. Za to, gdy jakaś pani zadzwoniła z radia i poprosiła o wypowiedz w tej
      sprawie, to wysłałem jej esemes, że nie zajmuję się maglem, zwłaszcza takim,
      który prasuje zaszczaną bieliznę. Żeby skrócić nieciekawy dla mnie temat:
      proszę§ pani, ja po raz pierwszy od wielu lat przestałem kupować gazety i
      odwróciłem telewizor szkłem do ściany. Tył telewizora wydaje mi się ciekawszy
      niż twarz wicepremiera.

      E: W jakich okolicznościach pan przestał?

      T: Przy którymś z kolejnych wystąpień ministra, a może... Nieważne. Brzydzą
      mnie ci, którym bardzo dobre samopoczucie starcza za całość.

      E: Ale przecież zawsze pan czytał gazety i oglądał telewizję. Nawet za Peerelu.

      T: Tak, to prawda. Ale słuchałem także Wolnej Europy i Głosu Ameryki.
      Zachowywałem się zatem jak większość. Powiedzmy sobie szczerze: jeden Jerzy
      Giedroyc wierzył, że doczeka upadku ZSRR. Ja nie miałem tak rozwiniętej
      wyobraźni.

      E: A dziś?

      T: Dziś tez nie mam żadnego powodu czegokolwiek się spodziewać. Sejm się
      przecież nie rozwiąże, koalicja się nie rozwiąże, ponieważ to się nie opłaca
      zainteresowanym. Te długoterminowe pożyczki bankowe pod zastaw pensji
      poselskich, te dziesiątki tysięcy złotych na prowadzenie biur poselskich... A
      nawet, nazwijmy to, nobilitacja w środowiskach, z których posłowie pochodzą,
      wszystko za dużo znaczy, żeby to stracić z powodu jakiejś abstrakcji -
      moralności, sumienia czy poczucia społecznej odpowiedzialności władzy. Te
      pojęcia przestały w ogóle istnieć. Można kłamać z trybuny sejmowej i na nikim
      to nie robi wrażenia. Widowisko trwa. Na następne trzy lata jest z pewnością
      ustalona lista kolejnych TW, którzy donosili ubecji. Będą nam w tygodnikach
      pokazywać kolejne mikrofilmy lub kserokopie pokwitowań...
      E: Rozumiem, że oczyszczanie życia społecznego za pomocą ustawy lustracyjnej
      specjalnie pana nie przekonuje?

      T: Proszę pani, już dość dawno wszyscy u nas - tak, wszyscy, łącznie z
      postkomunistami - zgodzili się, że PRL to by! parszywy czas, że był rodzajem
      zniewolenia, że nie szanowano wtedy prawdy, że ustrój byt bandycki,
      złodziejski, okropny śmierdzący, może pani sobie dołożyć tez jakieś inne
      przymiotniki. Ludzie doświadczali biedy i poniewierki. Nie mieli paszportów,
      siedzieli jak w półwięzieniu, czytali kłamane wiadomości o sukcesach, których
      nie było, i kupowali na kartki cukier oraz buty. I rzeczywiście, smród
      propagandy był taki, że się go czuło na co dzień.
      I teraz nagle okazuje się, że nie było tak źle. Okazało się, że była całkiem
      spora grupa ludzi uczciwych, dobrych, szanujących swoją prace, wykonujących ją
      uczciwie i rzetelni. Ludzi, którzy nie kłamali, którzy mówili i pisali prawdę.
      Tę prawdę nam dziś się udostępnia w postaci notatek oficerów SB. Nasza władza
      nie ma wątpliwości, że to są najuczciwsi pisarze historii, którzy najpełniej
      dokumentowali rzeczywistość. Najbardziej uczciwą grupą w PRL byli szeregowi
      oficerowie ubecji! O każdym innym można powiedzieć, że był mitomanem, że źle
      prowadził podziemny związek zawodowy, że pił, że zdradzał żonę; itd.

      E: Niektóre dokumenty oficjalnie uznaje się za sfałszowane.

      T:Jeden! Jedna teczka została na pewno sfałszowana. Teczka pana premiera. Pan
      premier publicznie to powiedział. Reszta teczek, jak wynika z tego, co się
      dzieje, jest prawdziwa. Więc możemy być spokojni o dalszy przebieg lustracji.

      E: Drażni ona pana bardzo.

      T: Bo to ujawnianie odbywa się w sposób skrajnie nieuczciwy. Na
      zasadzie ,,wypuśćmy psa, niech pogryzie tamtego gościa". Za chwile zawołamy psa
      i powiemy: ,,No, co się dziwić, pies jest pies. Jak się urwał z łańcucha, to
      gryzie". A pies - tak się szczęśliwie składa - co tydzień się urywa i co
      tydzień łapie kogoś za nogawkę.

      E: Pan by w ogóle nie myślał o tym, że czystość w ipeenowskiej kartotece jest
      miarą uczciwości.

      T: Nieuczciwe jest, że znów tak jak w PRL mówią człowiekowi: udowodnij nam, że
      nie jesteś wielbłądem, bo potrzebne to jest nam do dokumentacji. To sprzeczne z
      jakimikolwiek normami przyjętymi w kulturze europejskiej. Nie jest moją winą
      ani pani, że Polska trafiła w łapy facetów skrajnie nienowoczesnych. Że
      centralizacja władzy, strach przed społeczeństwem obywatelskim, to wszystko, co
      nam się przydarza, to jest starość śmierdząca naftaliną. Wystarczy sięgnąć po
      jakąkolwiek wnikliwą książkę, żeby się o tym przekonać. ,,Płynna nowoczesność"
      Zygmunta Baumana byłaby dobrą lekturą na przykład.

      E: Zygmunt Bauman też już został zlustrowany...

      T: Jako Żyd? No jasne.

      E: Zabetonowałby pan jeszcze te archiwa?

      T: Nie, bo wtedy posługiwano by się jedynie pamięcią ubeków. Sąd by pytał:
      panie Zdzisławie, a pamięta pan, co oskarżony mówił na klatce schodowej w
      listopadzie po południu o swoim przełożonym? I pan Zdzisław, ubek, mówiłby: No,
      jak mam nie pamiętać?

      E: Sprowadza pan całą tę akcję do absurdu.

      T: Zdaję sobie sprawę, że człowiek jako gatunek przeżywa bardzo silne napięcia,
      kiedy doświadcza świata. To powoduje, że popełnia masę błędów. A czasem spotyka
      szatana, który namawia, kusi, zapewnia, że na pewno nikt się nie dowie i będzie
      klawo. Nic nowego w tym mechanizmie nie ma. Ale robić z tego program
      polityczny, że ktoś ze strachu albo ze słabości charakteru coś podpisał?
      Jest tyle zagadnień, nad którymi trzeba się pochylić dla dobra przyszłych
      pokoleń. A my w Polsce mówimy ciągle o tym samym. Nie wiem, dlaczego. Strasznie
      jest przykro, że po 40 latach retoryka z czasów Gomułki jawi się w pełnej
      krasie. Z gomułczanego sosu wyłania się noga i rozdaje kopniaki na prawo i
      lewo. I znów inteligencja jest na cenzurowanym.

      E: Co inteligencja ma zrobić?

      T: Spuścić spodnie i tak chodzić, jak mówił mój kolega że szkoły przy ul.
      Drewnianej na
      • xyz_xyz_xyz Re: Tym - też aktor. I nie tylko. 20.04.07, 22:41
        Powiślu. A serio: musi przetrwać, jakoś przetrwa, jest w tym wytrenowana.
        Inteligencja przecież nie ma złudzeń, że zawsze może dojść do głosu i do władzy
        grupa tych, którzy nic nie umieją oprócz demonstrowania pogardy i zawiści wobec
        innych. Szacunek dla innego poglądu, innego wyglądu, innej orientacji, innego
        języka jest w tej grupie uznawany za zdradę.

        E: Nie ma pan żalu, kiedy pan idzie przez swoją ulubioną wieś i spotyka
        sąsiadów? Ci nienowocześni faceci u władzy to według socjologów był ich, ludzi
        z małych miast i wsi, polityczny wybór.

        T: To tak, jakby ktoś dał dziecku do ręki granat łzawiący i powiedział: wrzuć
        go do pokoju, gdzie siedzi dziadek nad gazetą, zobaczysz, będzie fajnie.
        Delikatnie mówiąc- wykorzystano biedny, niewiele rozumiejący naród
        chrześcijański, który wprawdzie powtarza co dzien. ,,i odpuść nam nasze winy
        jako i my odpuszczamy", ale w praktyce uważa, że jak ktoś mu ukradnie 200 zł,
        to powinien zostać bez sądu powieszony. A jak on zabije siostrę tego kogoś, to
        jest dobrze, bo to była stara ku... Połowa Polaków nie zna Dekalogu! Nie
        wiedzą, że to grzech mówić fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu.

        E: Jak się pana wieś zmienia? Jest pan obcym czy swoim misiem? Podobno tak pana
        nazywają.

        T: Mieszkam tam tak długo, że moja wieś myśli - od zawsze. Najstarsi, którzy
        pamiętali, że się tam przeprowadziłem, już umarli. A jak się wieś zmienia?
        Zupełnie niespodziewanie popadła w zdumienie, że Unia Europejska się opłacała.
        Poza tym - wieś się bardzo zmieniła. Konie zniknęły, wszyscy mają samochody,
        DVD. Nie ma już takiej mnogości dzieci jak kiedyś. Jeszcze są stare małżeństwa,
        które miały dziesięcioro, teraz mają dwoje, a na-wet tylko jedno.

        E: Ten trend ograniczania dzietności społeczeństwa próbuje się właśnie
        odwrócić.

        T: Przekonanie, że można centralnie sterować wszystkim, bo jest takie
        zapotrzebowanie, to są mrzonki. Podobnie jak informacja prasowa, którą bardzo
        ważny pan nadał oficjalnie z Kazachstanu. Wczoraj powiedział, że sprowadzanie
        do Polski ropy z Kazachstanu jest realne. Dziś już nic nie powiedział, bo się
        okazało, że to mrzonka właśnie. Mamy obecnie absolutny wysyp kabaretów.
        Człowiek włącza telewizor i może być prawie pewny, że na jakiś trafi. Zwłaszcza
        młodzi artyści czują się uskrzydleni.
        I bardzo dobrze. Słowami Zygmunta Krasińskiego posłużyłbym się tu na
        zachętę: ,,Śmiej się pan z tego".

        E: Ogląda pan ,,Szkło kontaktowe"? Podobno jest wentylem bezpieczeństwa dla
        inteligencji.

        T: A po co inteligencji wentyle? Chyba tylko wtedy, gdy pojedzie w niedzielę na
        rowerową wycieczkę. Na co dzień jest Internet, każdy ma paszport w szufladzie,
        zagraniczną prasę i światową telewizję. Ale najważniejsze - inteligencja ma
        inteligencję, a człowiek inteligentny jest obdarzony wyobraźnią. Wyobraźnia zaś
        w momentach kryzysów jest ważniejsza od wiedzy - co powtarzam za Einsteinem.
        A ,,Szkło kontaktowe"? Ja zawsze uważałem i uważam, że najwłaściwszą formą
        komentarza jest kpina, śmiech, ironia i szyderstwo z tych, którzy sobie
        wypolerowali korę mózgową na gładź cylindryczną.

        E: Kiedy pisał pan ,,Rysia", to pan mówił, że się specjalnie nie ogranicza w
        pisaniu, bo życie niesie nieskończoną nielogiczność. Co by pana ewentualnie
        zdziwiło?

        T: Urodziłem się w latach 30. ubiegłego wieku. Od tamtego czasu na kuli
        ziemskiej wymordowano ponad 300 mln ludzi. To jest niezły wynik i przy tych
        liczbach trudno czemukolwiek się dziwić. Na mniejszą skalę zrobiło na mnie
        wrażenie zdanie pana premiera, który na otwarciu konwencji samorządowej
        powiedział, że ,,chodzi o to, aby zbudować taki ustrój, w którym dobrym będzie
        dobrze, a złym źle". Lenin by tak nie potrafił.
        E: A co pana najbardziej uwiera to w PRL?

        T: Powtórzę, co powiedziałem przed chwila; najbardziej to, że nie myślałem, że
        PRL się skończy. Trzeba pamiętać, co mówili Rzymianie: ,,gwałty nie trwają
        wiecznie". Mówiłem już, że znałem tylko jednego człowieka, który tak myślał.
        Jerzego Giedroycia. Był najbardziej przenikliwym umysłem i bardzo tego pragnął,
        by Polska żyła w przyjaźni z Rosją, Ukrainą i Białorusią.
        Wie pani, kiedy kręciliśmy z Bareją ,,Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz",
        pojechaliśmy na krótko do Paryża i miałem okazję osobiście poznać Giedroycia.
        Wypytywał mnie o wszystko - o Warszawę, o stosunki na wsi, prosił o komentarze
        do ostatnich wydarzeń, o których często nie miałem pojęcia.

        E: Tak, opowiadał pan, jak po 10 minutach pana opowieści Giedroyc znudził się
        panem...

        T: Znudziłem go tak, że poszedł oglądać w TV jakiś mecz piłkarski drugiej ligi
        francuskiej. Zygmunt Hertz powiedział mi, że to się jeszcze nigdy nie zdarzyło.
        Nie przypuszczam, abym miał to traktować jako komplement. Wtedy widocznie nie
        byłem interesujący albo Giedroyciowi nie chciało się; dłużej korzystać z
        przemyśleń młodego intelektualisty z PRL. Najprawdopodobniej wiedział o mnie
        800 milionów razy więcej niż ja sam.

        E: Bardzo jednak trafnie opowiadał pan o peerelowskich gębach. Czy wyrósł już
        jakiś szczególny gatunek gąb w IV RP?

        T: Nie wiem, co to jest IV RP, bo gdy czytam konstytucję mojego kraju, to
        dowiaduję się, że została ona - konstytucja - ustanowiona dla dobra III RP.
        Więc nie wiem, o jakiej IV RP pani mówi?

        E: Jeszcze nowej RP nie ma w konstytucji, ale dążymy do tego. Ostatnie otwarcie
        drogi do IV RP miało miejsce na kongresie PiS całkiem niedawno.

        T: Mówiłem już, że oglądam telewizor od ciekawszej strony, wiec przeoczyłem
        ostatni kongres PiS. Bardzo mi przyjemnie z tego powodu.

        E: A te mordy?

        T: Musiałbym mieć kilkanaście procesów o zniesławienie.

        E: Strasznie nieprzyjemnie wypowiada się pan o obecnej rzeczywistości
        politycznej.

        T: Bo ona mi proponuje życie, na które nie wyrażam zgody. Nie interesuje mnie w
        ogóle. Kiedy robię o tej rzeczywistości komedię, to jakoś staram się zachować
        dystans i proporcje. Na żywo nasi politycy po prostu mnie brzydzą.

        E: Czego by się pan radził trzymać w skomplikowanych czasach?

        T: Ja się trzymam moich psów, Znajduję je przy różnych okazjach.

        E: Gdzie pan je znajduje?

        T: Wszędzie. Mam same znajdy i przybłędy. Położyć się przed kominkiem z moimi
        psami jest spełnieniem moich wszystkich zamierzeń życiowych. Albo położyć się w
        słońcu na łące. A jeśli do tego jeszcze znajdę kilka kamieni, które możemy
        wspólnie z psami podziwiać, to już w ogóle jest pięknie...
        • gosia.43 Re: A co po niektórzy 20.04.07, 23:12
          dziwią się jeszcze , że my "maluczkie " na tym forum - piszemy tak o naszej
          kochanej , niepowtarzalnej , niezastąpionej , jedynej ( w swoim
          rodzaju ) ....władzy .....
          • trudny2002 Czemu nie lubią go rózni? 20.04.07, 23:37
            No nie lubią,
            a ja Jana lubię i uwazam ze potrafi się napić jak człowiek,
            i niczego nie szkoda:)))
            trudny
        • zielonki Re: Tym - też aktor. I nie tylko. 21.04.07, 09:00
          Dla ciekawskich i fanów:
          Stanisław Tym jest dzisiaj w Krakowie.
          • trudny2002 A czemu to dyskryminujecie aktorki? 21.04.07, 11:39
            Panie tez potrafia i sie wyrazic i zachowac...
            odpowiednie dac rzeczy słowo:)))
            trudny
      • krzychut Re: Tym - też aktor. I nie tylko. 21.04.07, 13:51

        "T: Proszę pani, już dość dawno wszyscy u nas - tak, wszyscy, łącznie z
        postkomunistami - zgodzili się, że PRL to by! parszywy czas, że był rodzajem
        zniewolenia, że nie szanowano wtedy prawdy, że ustrój byt bandycki,
        złodziejski, okropny śmierdzący, może pani sobie dołożyć tez jakieś inne
        przymiotniki. Ludzie doświadczali biedy i poniewierki. Nie mieli paszportów,
        siedzieli jak w półwięzieniu, czytali kłamane wiadomości o sukcesach, których
        nie było, i kupowali na kartki cukier oraz buty. I rzeczywiście, smród
        propagandy był taki, że się go czuło na co dzień.
        I teraz nagle okazuje się, że nie było tak źle. Okazało się, że była całkiem
        spora grupa ludzi uczciwych, dobrych, szanujących swoją prace, wykonujących ją
        uczciwie i rzetelni. Ludzi, którzy nie kłamali, którzy mówili i pisali prawdę.
        Tę prawdę nam dziś się udostępnia w postaci notatek oficerów SB. Nasza władza
        nie ma wątpliwości, że to są najuczciwsi pisarze historii, którzy najpełniej
        dokumentowali rzeczywistość. Najbardziej uczciwą grupą w PRL byli szeregowi
        oficerowie ubecji! O każdym innym można powiedzieć, że był mitomanem, że źle
        prowadził podziemny związek zawodowy, że pił, że zdradzał żonę; itd.

        E: Niektóre dokumenty oficjalnie uznaje się za sfałszowane.

        T:Jeden! Jedna teczka została na pewno sfałszowana. Teczka pana premiera. Pan
        premier publicznie to powiedział. Reszta teczek, jak wynika z tego, co się
        dzieje, jest prawdziwa. Więc możemy być spokojni o dalszy przebieg lustracji."

        Lubię i szanuję Tyma, tym przyjmeniej stwierdzić, że myślimy prawie identycznie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=55081895&a=55081895
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka