Gość: rozczarowany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.07.07, 23:05
Ja wiem, czy efektowną?
Moim zdaniem słabiutką ...
Że co? Że kilka osób na szczudłach szło na początku?
Najpierw pomylili trasę na Rynku - początek parady skręcił w lewo pod Barany,
reszta poszła w kierunku Placu Szczepańskiego. A że akurat ustawiliśmy się z
dzieckiem koło Szewskiej no to sprint na Jagiellońską a tu ... pustka. Okazało
się, że wrócili na Rynek. Znaczy się - chyba wrócili na Rynek - tak
przynajmniej mówili ludzie już tam stojący.
Jak w końcu dotarli, to pierwsza grupa zamiast efektownie iść ... jechała na
meleksach. Przy czym wszystko i tak zagłuszał konferansjer ładujący decybele z
głośników tak, że aż się dziecko przestraszyło jak przejeżdżał obok. Druga
grupa muzyków idąca daleko za nimi (po pierwszej meleksowej myśleliśmy, że to
już koniec) grała już zdecydowanie bardziej "orleańsko", ale i tak nie byli w
stanie stłumić odczucia, że bardzo chciano żeby było dobrze, a wyszło jak zwykle.
Zupełnie czego innego oczekiwaliśmy - kilku zespołów idących w odstępach i
grających na żywo bez "wspomagania" wzmacniaczami - jazz ma w sobie tyle mocy,
że tego nie potrzebuje.