wininia 25.07.07, 10:30 Wysyłasz mnóstwo CV i zadnej dpowiedzi:( Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
broszka4 Re: Oferty pracy to chyba blef. 25.07.07, 10:41 a w jakiej branzy szukasz? bo tez jestem na etapie zmiany pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
amii2 Re: Oferty pracy to chyba blef. 25.07.07, 11:25 W dużym stopniu masz chyba rację... ja szukam od listopada - przez portale, osobiście latam z CV po mieście. Mam wyższe wykształcenie, dodatkowe umiejętności i staż pracy a roboty jak nie ma, tak nie ma; złapałam parę umów o dzieło, dzwoniono do mnie z propozycjami akwizycji itp. dorywczych zajęć... przeprowadziłam się do innego miasta, zostawiając stałą pracę i miałam nadzieję, że nie będę mieć kłopotu ze znalezieniem czegoś, ale to w sumie porażka. Jak jesteś po 35 roku życia i bez znajomości - jest ciężko znaleźć sensowną pracę - biurową, administracyjną, urzędową i inną, choć wykształcenie i doświadczenie powinno być brane pod uwagę. Podobnie szuka pracy kilka znajomych osób - porażka. Ostatnio dowiedziałam się z prasy ekonomicznej, że na różne stanowiska w państwowych firmach są rozpisywane ogłoszenia, potem rozmowy z kandydatami a i tak pracę dostaje ktoś, kto od początku miał ją dostać; ale takie numery z naborem pozwalają na uniknięcie kłopotów z prawem zwalczającym nepotyzm i korupcję. Odpowiedz Link Zgłoś
ugasienica Re: Oferty pracy to chyba blef. 25.07.07, 15:54 Ja mam na ten temat troszke do powiedzenia.... Do K. przeprowadzilismy się z małych miejscowości. U mnie wysoką pensją jest 700zł na rekę u mojego chłopaka 1000zł na rekę. Postanowilismy poszukac pracy, skoro juz dostalismy się na studia zaoczne. Ja studiuje przez 3 dni w tygodniu. Mój chłopak tylko w weekendy. Ja w ogole nie znalazłam pracy. Nie licząc kilkudniowych umów-zleceń lub prac na czarno, gdzie po 3 dniach mowiono "dziękuję". Moj chlopak... Najpierw pracował w firmie w Balicach. Bez umowy. Po dwoch tygodniach go zwolniono. Później w jednej z firm na prokocimiu. Pracował po 12 godzin za 1000zł, a zycie kosztuje... Teraz znalazł prace koło Ronda Matecznego. Zarabia 1500zł netto. Nadgodziny ma płatne 150%. Poprostu trzeba wytrwale szukac... Ja od kwietnia wysyłałam CV, chodziłam na spotkania i wszedzie mieli zadzwonic nazajutrz... więc chcąc nie chcąc kiedy w październiku wrocę do Krk poprostu bede musiec pojsc do jakiejs agencji pracy tymczasowej aby nie zmarnowac sobie kolejnego roku zycia... Odpowiedz Link Zgłoś
klaczkafiglaczka Re: Oferty pracy to chyba blef. 25.07.07, 17:10 Cóż... policzyłam swoje wysłane lub dane osobiście CV, co je od grudnia do maja składałam po krakowskich firmach, ogłaszających się (139) i nie (64). Odpowiedziało mi w ogóle 11; pozytywnie: 2 z czego 1 oferta była ofertą z dodatkowym wymogiem - NA CZARNO bez umowy. Wydaje mi się, że zmniejszające się bezrobocie dotyczy chyba tylko pracowników fizycznych do robót budowlano-remontowych i temu podobnych. Nikłe szanse zatrudnienia mają: panie po 30-tce, kobiety - matki, osoby z wyższym wykształceniem artystycznym i humaniści. Rząd się podnieca spadającym bezrobociem, przegląda chore statystyki i noie rozwiązuje problemu żyjąc z naszych podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
wzawzewzgle jedno pytanie... 25.07.07, 17:23 ... a co umiecie robić? przestańcie pisać, że osoba z wyższym wykształceniem nie może znaleźć pracy bo tak nie jest, a z drugiej strony wiadomo, że wyższe wykształcenie też trzeba mieć odpowiednie, a nie skończony marketing i zarządzanie na wyższej uczelni im. Koziołka Matołka w Pacanowie... to już lepiej mieć fach w ręce i iść do dobrze płatnej pracy fizycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
czesiekkk Re: jedno pytanie... 25.07.07, 17:39 Dobrze gadasz, tylko pomyśl za pieniądze bądź to studentów, bądź też ich rodzin nie wydając złamanej złotówki państwo Polskie podniosła sobie procent osób z wyższym wykształceniem. Państwo ze swej strony, stworzyło liberalną ustawę o szkolnictwie wyższym w wyniku której trudniej w Polsce było uzyskać pozwolenie na budowę niż otworzyć szkołę wyższą i wydawać dyplomy z godłem państwowym. Pretensji do bezrobotnych mieć nie możesz, po prostu dali się nabrać na artykuły z prasy. Odpowiedz Link Zgłoś
bunia1978 Re: jedno pytanie... 25.07.07, 19:18 hmm... skoro tej pracy nie ma, to gdzie pracują ci wszyscy ludzie? co decyduje: umiejętności, szczęście, a może po prostu znajomości? no i dlaczego wszyscy tak gremialnie zjeżdżają do tego miasta, skoro tu nie ma pracy? jakś fenomen socjologiczny.. Odpowiedz Link Zgłoś
amii2 Re: jedno pytanie... 25.07.07, 20:09 Odpowiem na te kilka pytań i stwierdzeń powyższych, bo "syty głodnego nie zrozumie", choć warto spróbować... Ja jestem magistrem filologii pol. z pełnym przygotowaniem pedagogicznym po Pomorskiej Akademii Pedagogicznej; Klaczkafiglaczka to polonista i dziennikarz po uniwerku, bodajże U. Gdańskim; znam z tego forum jeszcze kilka osób po uniwerkach - nie są ekonomistami, specami od zarządzania, informatykami, więc mają pecha. Wielu z nas przybywa tu za głosem serca - małżeństwo. Nie ma co się dziwić, że partner życiowy woli być w Krakowie, jeśli tu np. studiował, czy ma pracę; konieczność życiowa przyczynia się do zmiany miejsca zamieszkania i szczęśliwi ci, którzy nie muszą trajdać się z miasta do miasta, tym bardziej, że im większe miasto, tym większa niechęć mieszkańców do przybywających... to bardzo smutne. A wystarczy tylko pomyśleć, że duża część przyjeżdża tu z nadzieją, że jakoś sobie wszystko ułoży. Sporo przybywa z małych miejscowości, w których nie ma perspektyw na godne życie bez ubiegania się o zasiłek dla bezrobotnych! Nie wszyscy wyjadą np. do Anglii, część woli szukać szans w kraju. Nie potępiajcie ich, zrozumcie i pomóżcie! Łatwo jest mieszkać i pracować np. w Krakowie, na swoim, ze stałymi dochodami, mieć krąg znajomych ze szkoły, studiów, z osiedla - i obruszać się na tych, co przyjeżdżają... w końcu nie po to, by kraść, ale po to, by normalnie żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
wzawzewzgle Re: jedno pytanie... 25.07.07, 20:36 amii2 Ja rozumiem osoby szukające pracę, ale jak widzisz pracy szukają ludzie którzy głównie kończyli kierunki po których perspektywa pracy jest znikoma (historia sztuki, religioznawstwo itp). Ja osobiście uważam że kierunki takie są dla hobbistów, którzy kończą sobie kierunek z którego mają zamiar się utrzymywać i w ramach realizacji swoich zainteresowań kończą coś drugiego z czym nie wiążą raczej perspektyw zarobkowych. Jak sama widzisz kończyliście studia polonistyczne po których można pracować w ... szkole, dawać korepetycje i co jeszcze? Wiadomo że pensja nauczycielska wysoka nie jest (wiem bo moja mama uczy w szkole), żyć z korepetycji można tylko że konkurencja ogromna, a w innych zawodach nie ma raczej czego szukać, bo bez dodatkowych kursów czy szkoleń osoba mniej przygotowana do zawodu nie ma szans (ja mając do wyboru na stanowisko biurowe polonistę i osobę po liceum ekonomicznym wybrałbym tą drugą, bo zawsze zajmie się przy okazji kadrami czy pomoże księgowej, a polonista raczej nie będzie tego potrafił). Dlatego trzeba uzmysłowić młodzieży jak ważną decyzję podejmują wybierając kierunek studiów... bo jedno zainteresowania (czy ekstrawagancja... np. mój kolega skończył filmoznwastwo, całe studia bajka ... przeglądy filmowe, spotkania z reżyserami itp, a teraz o pracę kiepściutko), a drugie to możliwości pracy i egzystencji po studiach. Life is brutal i nie ma co liczyć że jakoś to będzie bo mam wyższe wykształcenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosia.43 Re: jedno pytanie... 25.07.07, 20:55 Jeszcze parę lat temu w Krakowie było rzeczywiście kiepsko z pracą. DW tej chwili jest bardzo duże zapotrebowanie szczególnie na robotników ; brakuje budowlańców , monterów , energetyków , spawaczy.. Duzo osób wyjechało. Z drugiej strony od dobrych już kilku lat zostały zlikwidowane tzw. szkoły zawodowe przygotowujące do powyższych zawodow - zwyczajnie z braku chętnych. Bardzo brakuje na rynku krakowskim inżynierów. Pracodawcy również pilnie poszukują dobrych pracowników. Faktem jest , ze lepszy ekonomista , czy kadrowiec niż filolog pol. Zupełnie nie wiem jak jest w szkolnictwie - ale przecież nauczycieli też chyba potrzeba.. Nastały trudne czasy dla polonistów. armii - nie poddawaj się ... _gosia Odpowiedz Link Zgłoś
bunia1978 Re: jedno pytanie... 25.07.07, 21:06 amii2 napisała: > Odpowiem na te kilka pytań i stwierdzeń powyższych, bo "syty głodnego nie zrozu > mie", choć warto spróbować... > Ja jestem magistrem filologii pol. z pełnym przygotowaniem pedagogicznym po Pom > orskiej Akademii Pedagogicznej; Klaczkafiglaczka to polonista i dziennikarz po > uniwerku, bodajże U. Gdańskim; znam z tego forum jeszcze kilka osób po uniwerka > ch - nie są ekonomistami, specami od zarządzania, informatykami, więc mają pech > a. > Wielu z nas przybywa tu za głosem serca - małżeństwo. Nie ma co się dziwić, że > partner życiowy woli być w Krakowie, jeśli tu np. studiował, czy ma pracę; koni > eczność życiowa przyczynia się do zmiany miejsca zamieszkania i szczęśliwi ci, > którzy nie muszą trajdać się z miasta do miasta, tym bardziej, że im większe mi > asto, tym większa niechęć mieszkańców do przybywających... to bardzo smutne. A > wystarczy tylko pomyśleć, że duża część przyjeżdża tu z nadzieją, że jakoś sobi > e wszystko ułoży. Sporo przybywa z małych miejscowości, w których nie ma perspe > ktyw na godne życie bez ubiegania się o zasiłek dla bezrobotnych! Nie wszyscy w > yjadą np. do Anglii, część woli szukać szans w kraju. Nie potępiajcie ich, zroz > umcie i pomóżcie! Łatwo jest mieszkać i pracować np. w Krakowie, na swoim, ze s > tałymi dochodami, mieć krąg znajomych ze szkoły, studiów, z osiedla - i obrusza > ć się na tych, co przyjeżdżają... w końcu nie po to, by kraść, ale po to, by no > rmalnie żyć. nie zruzumiałyśmy się.. ja też nie jestem stąd i też mam wykształcenie humanistyczne... zapytałam z czystej ciekawości, bo Kraków - na skali państwowej - ma niskie bezrobocie, wynajęcie mieszkanie (w cenie - powiedzmy - normalnej graniczy z cudem)... fakt, jest to miasto studenckie, ale chyba tym nie można tłumaczyć wszystkiego... więc nie gniewaj dię "na zapas" :) Odpowiedz Link Zgłoś
wininia Re: Oferty pracy to chyba blef. 26.07.07, 10:30 Właśnie się dowiedzałam ,że tylko 'po znajomości:( Odpowiedz Link Zgłoś
inspirationlane Re: Oferty pracy to chyba blef. 27.07.07, 11:14 a kto Ci tak powiedział, że tylko po znajomości? :-) sporo zależy od tego, co potrafisz, w jakiej branży szukasz i ile chcesz zarabiać.. ale nie poddawaj się, powodzenia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
frankk Re: Oferty pracy to chyba blef. 27.07.07, 17:38 Jak się umie, to się ma. Nie skończyłem studiów i mam bardzo dobrze płatną robotę... bo umiem! I za tą umiejętność pracodawca chce mi płacić. Uczcie się ludzie tego co może dać kasę, doszkalajcie jeśli już macie rękę w nocniku. A jeśli nie to na budowe do stryja i nie grymasić! Odpowiedz Link Zgłoś
monsteruser Re: Oferty pracy to chyba blef. 27.07.07, 17:51 przed wysłaniem CV zaleca sie zadzwonić, zapytać, czy aktualna jest oferta i zapowiedzieć aplikowanie, poprosić o rozmowę, dowiedzieć sie, jak przebiega proces rekrutacji. dodatkowy plus - list motywacyjny, b ważny dla HRów. wiem z doświadczenia. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
amii2 Re: Oferty pracy to chyba blef. 27.07.07, 20:12 Hmmm... a rachunek telefoniczny za to kto zapłaci? Odpowiedz Link Zgłoś
wzawzewzgle Re: Oferty pracy to chyba blef. 28.07.07, 11:57 oczywiście że osoba ogłaszająca się ... niestety z takim podejściem do szukania pracy raczej nie szybko ją znajdziesz, ale obym się mylił Odpowiedz Link Zgłoś
taktyl Re: Oferty pracy to chyba blef. 28.07.07, 13:12 troche mnie zaskakuje to, co piszecie; skonczylam filmoznawstwo (ekstrawagancki kierunek jak ktos napisal:) oraz etnologie (tez nie studia zawodowe) i ze znalezieniem pracy nie maialam zadnych problemow - a nie mam znajomosci; moi znajomi takze nie narzekaja; mysle ze duzym atutem jest znajomosc jezykow (jest na to czas w ciagu studiow) i soft factory (osobowosc, predyspozycje...) zycze wytrwalosci i powodzenia szukajacym! Odpowiedz Link Zgłoś
amii2 Re: Oferty pracy to chyba blef. 28.07.07, 15:57 Dzięki Bogu, pracę już mam. A w moim pytaniu brzmi trochę ironii, ale i sporo goryczy: żeby znaleźć pracę, trzeba ponosić spore koszty poszukiwania, problem mają ci, którzy nie mają możliwości pożyczyć gotówki, nie mają już oszczędności i nie mogą liczyć na dofinansowanie przez np. bliskich. A tacy ludzie naprawdę chodzą po tym świecie! Są wychowankami domów dziecka, samotnymi matkami, osobami rzuconymi gdzieś w obce miejsce przez los. Łatwo jest radzić w kwestii poszukiwania pracy temu, kto rzeczywiście nie poznał tego problemu na własnej skórze. Bardzo cenię sobie to, że pracę znalazłam dzięki osobie z forum, jej konkretnej radzie i mądrej życzliwości. Są jeszcze tacy, co umieją dać komuś potrzebującemu wędkę a nie rybę i nie uważają innych za niedorajdy, tylko dlatego, że nie byli w podobnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
klaczkafiglaczka Re: Oferty pracy to chyba blef. 28.07.07, 16:03 Amii, oki, dodaj tylko, że tyrasz za 350 zł miesięcznie na umowę o dzieło, czyli nadal bez ZUS. Więc nadal szukasz roboty. Bo pomyślą, że ci się trafił full etat i jesteś cholernie szczęśliwa... ---------- Ostatni gasi światło. Odpowiedz Link Zgłoś