Dodaj do ulubionych

Ekhm... A ja wczoraj znów byłam w kościele....

27.08.07, 23:12
Przyznaje się, że kiedyś rzadko tam chodziłam, traktując to jak jakąś
pańszczyznę do odrobienia.
Wstawałam, siadałam, klękałam kiedy trzeba (czyli wtedy co inni), klepałam ze
wszystkimi różne formułki nie zastanawiając się nad ich znaczeniem, po to żeby
usłyszeć upragnione "Idźcie OFIARA spełniona", westchnąć z ulgą że "Bogu niech
będą dzięki" i do domciu.

Zawsze miałam potem kaca moralnego ze tak niefrasobliwie do tego podchodzę.
Wydawało mi się że inni wiedzą i przeżywają więcej ode mnie, że są po prostu
lepsi.

Więc ostatnio staram się słuchać uważniej kazań, rozumieć mówione i śpiewane
elementy mszy.
I wiecie co?
Dochodzę do wniosku, że większość ludzi idzie na mszę właśnie po to, żeby na
niej BYĆ i nic więcej.
Najlepiej to słychać jak śpiewają. Przecież nie wszystkie pieśni są o
cierpieniu, smutku itp. Niektóre są naprawdę radosne, a cały kościół ludzi
zawodzi płaczliwie jakby ktoś umarł.

Słyszę, jak organista próbuje towarzystwo rozruszać, nadać tempo, a ludziska
(zwłaszcza stare baby) nic sobie z tego nie robią i dalej jęczą w tempie
marsza pogrzebowego.

A mi już się wtedy śmiać chce.
Też tak macie, czy ja czepialska jestem?
A może sami jęczycie bo tak trzeba?

No tak mi się na refleksje zebrało, to gdzie sie mam wygadać, jak nie tu?

Obserwuj wątek
    • faustyna_bez_spodni ja tam nie jęczę ani nie zawodzę ;) 28.08.07, 00:20
      bo do kościoła nie chodzę! ha!

      ale pamiętam z dzieciństwa conieco i przyznam, że trudno się z toba
      nie zgodzić
      • weronka77 bezbożnica;-) 28.08.07, 00:23
        pewnie dlatego ze z gołym zadkiem bez portek lata;-)))
        • faustyna_bez_spodni zaraz tam ;-) 28.08.07, 00:40
          lepiej powiedz, gdzie ciepłe gacie kupić? Zima idzie...
          • weronka77 Re: zaraz tam ;-) 28.08.07, 00:47
            w MAxMarze;-)linia SportMax;-)
            • gosia.43 Wiara zobowiązuje... 28.08.07, 08:26
              Zobowiązuje również do "chodzenia" do kościoła w niedziele i
              święta. Ale to chodzenie dla samego chodzenia , chodzenie - bo
              wypada , chodzenie - bo tak ktoś nas kiedyś nauczył , chodzenie -bo
              co powiedzą sąsiedzi , słowem chodzenie - "na pokaz" zupełnie mija
              się z celem.
              O wiele ważniejsze jest "uczestnictwo" w tych nabożeństwach ,
              prawdziwe uczestnictwo , przeżycie węwnetrzne i "wyniesienie "
              czegoś dla siebie , jakaś nutka refleksji , zatrzymanie się nad
              usłyszanym słowem i przełozenie tego wszystkiego na nasze zycie.
              gosia
              sprawa bardzo , bardzo indywidualna....
              g
              • kanapony Re: Wiara zobowiązuje... 28.08.07, 15:35
                to co mnie dziwi to pewne zjawisko widoczne w kościołach wiejskich i
                tych poza centrum Kraka
                wiele ludzi na mszę nie wchodzi do środka kościoła
                wydaje mi się, że stanie przy murku, gapienie się na innych i
                rozmowa z towarzyszami, gdy jest akurat nudna gadka księdza... to
                nie to

                zawsze śmiałam się z kuzynek - pobożniś, które tak robiły
                dla mnie nie jest to uczciwe
                ale one nic złego w tym nie widziały - były przecież "w" kościele...
                • gosia.43 Re: Wiara zobowiązuje... 28.08.07, 16:15
                  Można to zjawisko zaobserwować w centrum Krakowa również...

                  Zupełnie mnie nie interesuje czy ktoś chodzi do kościoła , czy
                  jedzie na wycieczkę i "podziwia przyrodę ". Dla każdego istnieje
                  jakaś "siła wyższa " i ma do tego niezaprzeczalne prawo. Natomiast
                  niechże rzeczywiście idzie pomodlić sie ten , kto ma i czuje taką
                  potrzebę wewnetrzną i czerpie z tego a nie za tzw. " owczym
                  pędem".
                  gosia
                  można tu jedynie "rozgrzeszyć " te " starowinki" , które pewnie
                  już z racji wieku i statystycznie zbliżajacego się "zejścia " z
                  tego świata szukają w kościele może jakiegoś ukojenia , pomocy ,
                  usprawiedliwienia na swoje życie i często już nie potrafią z
                  radością się modlić...
                  gosia
                  a hipokryzja wielu ludzi uważających się za tzw. wierzących jest u
                  nas wciąż niemała...
                  g
      • zielonki Re: ja tam nie jęczę ani nie zawodzę ;) 28.08.07, 11:06
        Może chociaż ma stringi?
        • nonna2 Re: ja tam nie jęczę ani nie zawodzę ;) 28.08.07, 12:33
          zielonki:
          ja tam nie jęczę ani nie zawodzę ;)

          Ja też. Za grosz nie ma we mnie tego mistycyzmu, który potrzebny jest aby
          przeżywać uniesienie w kościele. Prędzej takie uczucie odnajduję będąc na łonie
          przyrody. Ostatnio miałam je w Wielkim Kanionie....
          Tam dopada człowieka zdumienie co do siły natury... jakkolwiek ona jest
          pojmowana; jako Bóg czy Natura.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka