bluetab70 01.10.07, 14:23 taktyka wiejskiego kundla: szarpnąć za nogawkę, i uciec do budy, albo jazgotać zza ogrodzenia.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
weronka77 nie tylko ratlery 01.10.07, 14:26 bure suki też;-) Ale jak to zwykle bywa-hau,hau szczekały psy a karawana szła dalej;-) Nie każdy może być owczarkiem;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
peteen wszakże... 01.10.07, 14:59 z perspektywy takiego na ten przykład profesora bartoszewskiego, ratlerów nie widać, nie wystają nawet ponad szumiącą trawę... Odpowiedz Link Zgłoś
vertigo5 Re: wszakże... 01.10.07, 15:01 Do Bartoszewskiego pasuje fragment wpisu z bloga Ziemkiewicza: "wielu naszych bohaterów, ludzi symbolizujących polską walkę o demokrację, jest dziś jak sklerotyczna ciotka, która, owszem, była bohaterską łączniczką w powstaniu, ale dziś zasypuje sądy i komisariaty skargami, że sąsiedzi nasyłają na nią szkodliwe promienie" Odpowiedz Link Zgłoś
bluetab70 Re: wszakże... 01.10.07, 15:31 A czymże to się pan Ziemkiewicz wsławił, poza opowiadaniami i paroma książkami SF, że się czuje urawniony to obszczekiwania lepszych nod siebie?? Odpowiedz Link Zgłoś
bluetab70 przepraszam za literówki 01.10.07, 15:42 oczywiście miało być: A czymże to się pan Ziemkiewicz wsławił, poza opowiadaniami i paroma książkami SF, że się czuje uprawniony do obszczekiwania lepszych od siebie?? Odpowiedz Link Zgłoś
wertercom Re: przepraszam za literówki 01.10.07, 15:44 Powiedzmy to, że z Ziemkiewicza pisarz s-f też był przeciętny. Odpowiedz Link Zgłoś
akodo78 każdy jest uprawniony do oceny i własnego zdania 01.10.07, 15:51 możesz uznać Bartoszewskiego za autorytet i nie dopuszczać żadnego dialogu z tym co powie, tak samo Ziemkiewicz czy każdy inny kulturalny rozsądny człowiek może nie zgadzać się z jego judzeniem, obrażaniem i wyśmiewaniem uczciwych pracowitych ludzi. Ziemkiewicz zrobił to w sposób i tak wyjątkowo delikatny choć dosadny, powiedział bym nawet, że w porównaniu do podłych słów Bartoszewskiego wyjątkowo subtelny. Odpowiedz Link Zgłoś
vertigo5 Re: wszakże... 01.10.07, 16:25 Bez urazy - ale widzę u Ciebie podejście typowego "inteligenta" czy raczej wykształciucha wychowanego na Michniku. Twój przekaz jest prosty - autorytet Bartoszewskiego jest tak wielki, że taki Ziemkiewicz nie ma moralnego prawa go krytykować. Autorytety (samozwańcze bądź z nadania Michnikowszczyzny) nie podlegają osądowi czy co ? Dla mnie Bartoszewski nie jest i nigdy nie był żadnym autorytetem; to jest od jakiegoś czasu dziadzio łasy na zaszczyty i wyrożnienia czego najlepiej dowiódł przyjmując nagrodę im. Henryka Braunsa w 1996 roku za wkład w krzewienie katolickiej nauki społecznej. Duże i dobre piwo postawię każdemu kto poda mi jakikolwiek tekst napisany przez "profesora" a dotyczący dziedziny nauki za którą dostał nagrodę. To co napisałem powyżej nie oznacza bynajmniej, że kwestionuję zasługi Bartoszewskiego z czasów wojny czy komuny. Acha, tekst Ziemkiewicza akurat nie dotyczył Bartoszewskiego tylko oszołomów którzy zrobili niedawno wodę z mózgu Havlovi. Uważałem jednak, że do tej sytuacji pasuje co zaznaczyłem w poprzednim poście Odpowiedz Link Zgłoś
peteen jak mawia mój przyjaciel, doktor hiszpan... 01.10.07, 16:27 czy wolno psu na pana boga szczekać? wolno... Odpowiedz Link Zgłoś
vertigo5 Re: jak mawia mój przyjaciel, doktor hiszpan... 01.10.07, 16:39 porównanie Bartoszewskiego do Pana Boga, śmiałe, przyznasz acan... Odpowiedz Link Zgłoś
vertigo5 Naczelny Rzeczpospolitej o Bartoszewskim 01.10.07, 16:51 Dobry, wyważony tekst naczelnego "Rzepy" o Bartoszewskim. Wklejam poniżej: Komu zaszkodził profesor Bartoszewski Sobota, sądzę, była jednym z najsmutniejszych dni kampanii wyborczej. Słowa Władysława Bartoszewskiego sprawiły mi wyjątkową przykrość. Autokompromitacja autorytetu i to autorytetu prawdziwego, człowieka słynącego do tej pory z odwagi, niezależności myślenia i troski o Polskę, jest bowiem rzeczą bolesną. I nie chodzi tu przecież o ostrą krytykę braci Kaczyńskich i ich polityki zagranicznej, do której profesor miał pełne prawo. W końcu na tym polega dyskusja publiczna, by różni ludzie spierali się o to, co jest dla kraju pożyteczne. Czy bardziej skuteczna jest obecna polityka, której autorzy publicznie podkreślają wartość suwerenności i domagają się dla Polski więcej praw, czy też cicha dyplomacja? To rzecz do rozstrzygnięcia w trakcie debaty. Jednak debata to nie połajanka, awantura czy burda. Debata rządzi się regułami. Nazywając swoich przeciwników politycznych “frustratami”, “psychicznymi dewiantami” czy “dyplomatołkami” Władysław Bartoszewski te reguły złamał. Obelgi to nie argumenty. Po co się zatem nimi posłużył? Nie sądzę, by profesor zaszkodził tym specjalnie PiS - tak brutalny atak może się spotkać z uznaniem osób co najwyżej dawno już przekonanych. Z wypowiedzi profesora muszą się natomiast najbardziej cieszyć ci pozorni przyjaciele Polski, którzy od dawna opowiadają za granicą, że nasza demokracja chyli się ku upadkowi, że Polacy nie potrafią się sami rządzić, że obecne państwo znajduje się na progu katastrofy, bo przejęli w nim władzę ludzie nieodpowiedzialni. Obelgi Bartoszewskiego, właśnie ze względu na jego międzynarodową pozycję, są prezentem dla wszystkich polityków zainteresowanych osłabieniem roli Polski. A przecież nie wierzę, by profesor tego chciał. Wydaje się, że raczej dał upust swojej niechęci i złości. Tylko, obawiam się, że w ten sposób najbardziej zaszkodził samemu sobie i krajowi, któremu tyle lat służył. Przypadków podobnego zachowania było w ostatnich dniach więcej. Profesor Leszek Balcerowicz dostrzegł, że za polską gospodarkę odpowiadają osoby o mentalności irańskich ajatollahów, a Aleksander Kwaśniewski doradzał Niemcom zaostrzenie polityki wobec rządów Kaczyńskich. Pominę codzienne niemal tyrady Lecha Wałęsy. Takich wypowiedzi, szkodliwych, pełnych złego stylu, zacietrzewienia i braku miary jest coraz więcej. Co uderzające, ich autorami bywają profesorowie i znani intelektualiści. Skąd się biorą? Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, obserwatorzy są skazani na jedną z dwóch hipotez: albo te autorytety były od początku przeszacowane, a ich wielkość była w większym stopniu dziełem korzystnego układu medialnego i braku demokratycznej krytyki, albo wszystkich ogarnął chwilowy amok. Trudno rozstrzygnąć, która hipoteza jest bardziej prawdopodobna. Odpowiedz Link Zgłoś
krzychut Re: Naczelny Rzeczpospolitej o Bartoszewskim 01.10.07, 18:46 Toś chłopie rzeczywiście znalazł autorytet. Obiektywny, wyważony i... dyżurny. Autorytet, według którego Polsce nie przynoszą szkody sformułowania o: łżeelitach, zomowcach, burych sukach, lumpenliberałach, sowieckich agentach, itp. w ustach premiera rządu RP, bądź jego ministrów. Nie przynoszą szkody aresztowania o 6 rano, oskarżanie o najcięższe zbrodnie na konferencjach prasowych przez ministra sprawiedliwości też mieści się w standardach cywilizacji europejskiej. Dukanie bzdur przez inżyniera Skrzypka na konferencji prasowej po objęciu funkcji prezesa NBP zaczerpnięto z najlepszych wzorców cywilizowanego świata. Nazwanie ministrów spraw zagranicznych własnego, niepodległego państwa agentami obcych mocarstw, przez wysokiego urzędnika rządu to rzecz na porządku dziennym we wszystkich krajach UE i nie tylko. Pani minister spraw zagranicznych nie znająca dyplomatycznych zwyczajów i zasad obowiązujących w dyplomacji, że o językach nie wspomnę, to standard. Dopiero kiedyś ktoś ma odwagę nazwać to wszystko po imieniu znajduje się natychmiast dyżurny naczelny Rzepy, "wyważony" komentator niezależny od PiS co najmniej jak Urbański w TVP i pisze bzdury, że to ten co ośmiela się nazwać rzeczy po imieniu szkodzi Polsce. Jeśli jakieś resztki przyzwoitości w łepetynach tych redaktorów zostaną, powinni się spalić ze wstydu. Odpowiedz Link Zgłoś