yogy
07.09.03, 21:27
Lwów. Dawna stolica Galicji. Może gdyby Lwów nadal był polski, nie wyglądałby
tak jak wygląda teraz. Miasto to materialnie nie ucierpiało jakoś strasznie w
czasie II wojny, ale cierpi teraz. Jest to miasto surowe i piękne. I właśnie
tą surowością przyciąga turystów. Tam każda rzecz, każdy budynek
jest "nieruszany" chyba od wieków. Został wybudowany i koniec, stoi tak jak
stał. Kostka brukowa w starym mieście pamięta jeszcze II wojnę. No ale w
sumie to trudno się dziwić. Ukraina.
Tak samo surowe są tam tramwaje (ogółem komunikacja). Lwowskie tramwaje to
przede wszystkim KT4(prod. czeska), a także T4. Przy czym te ostatnie można
spotkać tylko na jednej linii - #2. Tabor tramwajowy jest w tragicznym
stanie, tak samo jak torowisko. We Lwowie, tramwaje jeżdżą przy
krawędzi "jezdni", a nie tak jak np. w Krakowie pośrodku ulicy. W każdym z
tramwajów chodzi pani, trzymająca w ręku rulonik, z którego odrywa bilety i
to jest jedyna możliwość zakupu biletu jednorazowego:-). Bilet kosztuje ok.
50 kopiejek, czyli 5, albo 50gr, nie wiem jak tam chrywny stoją. Niektórzy
motorowi, ci bardziej uprzejmi zapowiadają przez mikrofon nazwę następnego
przystanku, ponieważ z tego co słyszałem nie należy się raczej sugerować
tablicami z trasą w tramwajach.
Ciekawą sprawą są też reklamy zawieszane na trakcji tramwajowej. Kiedy
tramwaj wjedzie na jakiś bardziej krzywy odcinek torów i zacznie się "bujać",
to po prostu zahaczy pantografem o reklamę. Jednak tramwaje jeżdżą baaaaardo
wolno, czasem wolniej niż idący obok człowiek. Jest to spowodowane fatalnym
stanem torowiska, a także niskim napięciem w sieci trakcyjnej, co nie pozwala
na szybszą jazdę. We Lwowie na tramwaje mówi się "piłki", "piłeczki", bo jak
mawiają Lwowianie, tocząca się z góry piłka wyprzedza tramwaj.
Są dwie zajezdnie tramwajowe. Jedna nieopodal dworca podmiejskiego, a druga
na końcu trasy #6.
Dworzec główny jest niesamowity, gdyż architektonicznie jest wzorowany na
dworcu wiedeńskim.
Nie udało mi się zdobyć informacji na temat długości torów we Lwowie, jednak
na oko wydaje mi się, że jest tego baaaaaaaaaaardzo dużo.
Po ulicach Lwowa jeżdżą także trolejbusy, które docierają tam, gdzie nie ma
już torów tramwajowych, a trakcja dalej jest;-).
Są również autobusy, przeważnie na gaz. Polega to na tym, że autobus wozi na
dachu ok. 6 wielkich butli ze sprężonym propanem - butanem. Butle połączone
są poprzez rurkę z silnikiem. No cóż, trochę to ryzykowne, ale bezpieczne,
jak powiedział kiedyś pewien komentator sportowy.
Jednak cały problem komunikacji rozwiązują tzw. marszutki, czyli busiarze.
Szkoda.
Udało mi zrobić ok. 14 zdjęć tramwajów lwowskich i przy dobrym wietrze wrzucę
je do netu, albo pokażę przy okazji.