Gość: PROKOCIM
IP: *.client.attbi.com
11.09.03, 02:39
tak mi sie przypomnialo. kurcze to juz dwa lata temu.
pamietam, kilka dni wczesniej wrocilem z wakacji w polsce.
pracowalem normalnie ale po jakims czasie koledzy zaczeli mowic ze cos sie
stalo w nowym jorku (sluchali radio). podobno samolot uderzyl w wtc.
pracowalem nadal jak gdyby nigdy nic........
drugi samolot uderzyl w wtc. czyzby zarty kolegow?
jednak wygladali powaznie. zaczalem sluchac razem z nimi.
czyzby zart radiowy? chyba nie. sprawdzilismy kilka innych stacji, to samo.
czyli na prawde cos sie dzieje..............
nadal trudno uwierzyc, ktos dzwoni do zony. "to prawda, wlasnie ogladam w tv"
.....................
dziwne uczucie, niektorzy placza (maja rodziny lub znajomych w nowym jorku).
strach, przerazenie, niepewnosc..... dziwne uczucie
dzwonie do do znajomej baski w nowym jorku (nasza krakowianka). cholera,
ciagle zajete. w koncu udaje sie, basia jest ok. ufff
..........
oglaszaja zakaz lotow samolotow nad calym krajem. czyzby? wychodze na
papierosa. jednak prawda, niebo czyste, zadnego samolotu. zawsze bylo ich
duzo w powietrzu. pracujemy 2 mile od o'hare.
....
godzina 2pm, kompania decyduje. koniec pracy, mozemy jechac do domu.
korki, duze korki. kolejki na stacjach benzynowych, niektore stacje podniosly
cene na 5 dolarow za galon (zostali za to ukarani pozniej, szuje).
wrocilem do domu, wlaczam tv..........
dziwne uczucie, niby daleko a jednak.
hmm, stracilem tam przyjaciela. dwa lata temu a jednak pamietam.
pozdr