11 wrzesnia 2001

IP: *.client.attbi.com 11.09.03, 02:39
tak mi sie przypomnialo. kurcze to juz dwa lata temu.
pamietam, kilka dni wczesniej wrocilem z wakacji w polsce.
pracowalem normalnie ale po jakims czasie koledzy zaczeli mowic ze cos sie
stalo w nowym jorku (sluchali radio). podobno samolot uderzyl w wtc.
pracowalem nadal jak gdyby nigdy nic........
drugi samolot uderzyl w wtc. czyzby zarty kolegow?
jednak wygladali powaznie. zaczalem sluchac razem z nimi.
czyzby zart radiowy? chyba nie. sprawdzilismy kilka innych stacji, to samo.
czyli na prawde cos sie dzieje..............
nadal trudno uwierzyc, ktos dzwoni do zony. "to prawda, wlasnie ogladam w tv"
.....................
dziwne uczucie, niektorzy placza (maja rodziny lub znajomych w nowym jorku).
strach, przerazenie, niepewnosc..... dziwne uczucie
dzwonie do do znajomej baski w nowym jorku (nasza krakowianka). cholera,
ciagle zajete. w koncu udaje sie, basia jest ok. ufff
..........
oglaszaja zakaz lotow samolotow nad calym krajem. czyzby? wychodze na
papierosa. jednak prawda, niebo czyste, zadnego samolotu. zawsze bylo ich
duzo w powietrzu. pracujemy 2 mile od o'hare.
....
godzina 2pm, kompania decyduje. koniec pracy, mozemy jechac do domu.
korki, duze korki. kolejki na stacjach benzynowych, niektore stacje podniosly
cene na 5 dolarow za galon (zostali za to ukarani pozniej, szuje).
wrocilem do domu, wlaczam tv..........

dziwne uczucie, niby daleko a jednak.

hmm, stracilem tam przyjaciela. dwa lata temu a jednak pamietam.
pozdr
    • Gość: Australijczyk Re: 11 wrzesnia 2001 IP: *.goldcoast.qld.gov.au 11.09.03, 08:30

      a ja Prokocim bylem wtenczas na Alasce ,lowlismy takie male muszle z ktorych
      wyzyna sie -skalop. 11 wrzesnia rzucalo nas ogromnie na polnocnym Pacyfiku...
      myslelismy ze, to koniec bo fale kompletnie zalewaly poklad.
      Wszystko lecialo nam na glowe. Nie moglismy przejsc od swoich kajut, do messy
      zeby cos zjesc, zwyczajnie bylibysmy zmyci z pokladu.
      13 wrzesnia wplynelismy do malego portu - u wybrzezy Gulf of Alaska.
      Nie wiedzielsmy ze nastapil atak. Kiedy wplynelsmy do portu kapitan przyniosl
      video i nagrany reportaz z 11 wrzesnia ,oraz kupe gazet.
      Wszyscy milczeslimy. Zaloga byla "skopana" falami, zywiolem.
      Ktos powiedzial ze ,ma bliskiego przyjaciela ktory ,pracowal tam gdzie uderzyly
      samoloty. Pozniej ten czlowiek dowiedzial sie ze tam zginal jego przyjaciel!!!
      Widzialem smutek ,tragedie w oczach tych ludzi ktorzy, praktycznie cale zycie
      zajmowlai sie polowami. Ktos otworzyl butelczyne ,ktos wzial gitare.
      Zapalilsmy swiece.Tak to wygladalo.Ktos z zalogi powiedzial ze,
      Oni zobia wszystko zeby pomscic tych ktorzy- zgineli.Tak to wygladalo.
      11 wrzesnia 2001-13wrzesnia 2003.Pozniej poplynelsmy na poludniowa-zachodnia
      czesc Alaski. Ogromnie wzburzony Pacyfik.Tak to wygladalo.....


    • Gość: Zbigniew U mnie IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 09:01
      Wracałem pociągiem z Wawy do Krakowa, nagle telefon kolega dzwoni: Stary w NY
      samolot walnął w pierwszą wieżę, jakiś wypadek myślę, a za chwile drugi raz
      dzwoni: teraz w drugą. To chyba jakiś zamach terrorystyczny.

      W Krakowie w taksówce cisza i tylko relacja na żywo w radiu, a w domu już
      wszystko w TV.

      Widziałem to i nie mogłem uwierzyć:(
    • Gość: bonzaj Re: 11 wrzesnia 2001 IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 11.09.03, 09:06
      Ja wtedy wróciłem tak jak zwykle ze szkoły była chyba 14.Jadłęm obiad i
      mrugałeem pilotem po stacjach ażnagle trafiłęm na CNN a tam.Okazało sie żę
      kilka minut wcześniej pierwszy samotol uderzył w WTC.Na początku myślałem że to
      wypadek ,ale gdy uderzył drugi samolot wszytstko było jasne.Wszystkie stacje
      miały transmisje na żywo.Pamiętam że TVN włączyła TVN 24 ogólnodostępnie.Lis
      rozmawiał z gośćmi na temat tego co się wydarzyło.Ogląałem tątragedia
      praktycznie od samego początku, i na moich oczacz ci ludzi ginęli.Wtedy
      pomyślałem że to wojna.I się nie myliłem.
    • Gość: mtq Re: 11 wrzesnia 2001 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 11.09.03, 10:20
      Ja też pamiętam, wychodzilem do szkoły muzycznej, mama siedziała
      przed telewizoem i mówiła, że zamach na Nowy Jork. Jakoś mnie to
      wtedy w ogóle nie zainteresowało, spieszylem się, później już w
      szkole, przed lekcją, w parę osób się upewniliśmy, czy widzieliśmy
      to samo. No i po powrocie TV do nocy...
      • Gość: L@rs Re: 11 wrzesnia 2001 IP: *.earth.pl / 192.168.2.* 11.09.03, 19:32
        Ja wracałem ze szkoły muzycznej...czy my się aby nie znamy? ;) ktoś w bufecie
        walnął ze zrzucają bomby z samolotów na biły dom...pozniej wracając czułem się
        normalnie jakby była wojna bo prawie nic nie wiedziałem, z niepokojem
        spoglądałem na niebo, no i przed siebie co aby mnie ktoś na osiedlu Skarpa nie
        zabił...kumpel nic nie wiedząc dostał maila od wujka z manhatanu ze wszystko w
        porzadku ale wiele ludzi zgineło...tez myslal ze to jakis zart...

        <'><'><'>
    • peteen Re: 11 wrzesnia 2001 11.09.03, 11:34
      nigdy już nie będę myślał o tym mieście spokojnie
      gdzieś tam zostało złamane we mnie poczucie pewnej równowagi, że sa granice,
      których się nie przekracza... nie ma już tych granic...
      nienawidzę ekstremizmu w każdą stronę...

      gdy eremef nadawał relację na żywo, myślałem w pierwszej chwili, że robia
      słuchowisko w stylu "wojny światów" o.wellesa...
    • garg_ul Re: 11 wrzesnia 2001 11.09.03, 18:35
      To był chyba pierwszy raz w moim życiu, kiedy oglądałem wiadomości i chciało
      mi sie płakać. Mimo że w Stanach żadnych znajomych nie posiadam.

      A potem już tylko znieczulica na kolejne podawane informacje. Zdziwienie, jak
      się udało stacji TVN i wydawcy Newsweeka trafić ze startem na rynku mediów...
      I strach przed znacznie gorsza wojną niż w końcu miała miejsce..

      Bardzo mi tylko przykro i żal, że ci wszyscy ludzie, którzy zginęli, stali się
      teraz kolejnym filarem propagandy..

      _____________________________
      Historia uczy, jak ją fałszować.
      • Gość: JACEK Re: 11 wrzesnia 2001 IP: 64.9.159.* 11.09.03, 19:06
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=70&w=7921377
    • Gość: ania Re: 11 wrzesnia 2001 IP: *.markom.krakow.pl 11.09.03, 21:56
      Pamiętam, wracaliśmy skądś do domu, staliśmy na światłach przed wiaduktem na
      Wrocławskiej. Ja, mąż i nasza, wtedy półroczna córeczka. Radio włączone. Nagle
      słyszymy, że samolot uderzył w jakąś wieżę. Od razu pomyśleliśmy, że mała
      awionetka wpakowała się w jakiś budynek. Po chwili słyszymy o uderzeniu
      drugiego samolotu w kolejną wieżę. Wtedy już czuliśmy, że dzieje się coś
      strasznego. Wpadliśmy do domu, włączyliśmy telewizor, no i byliśmy już na
      bieżąco. Miałam wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę, że to jest po prostu
      niemożliwe...
      Niestety...
      A później, kiedy pokazywali powtórkę z wydarzeń stałam przed telewizorem, łzy
      mi się lały, przytulałam córeczkę i szeptałam jej: "Kiedyś Ci o tym wszystkim
      opowiem..."
      I wtedy, pół roku po urodzeniu dziecka naszły mnie straszne obawy, co czeka to
      moje dziecko na tym świecie... I zaczęłam się potwornie bać.
      • independent-girl 11 września 2001 11.09.03, 22:30
        Jak sobie przypomnę co czułam wtedy jak weszłam do domu i włączyłam TV, nie
        wiedząc jeszcze nic. Najpierw niedowierzałam. Jak to? Samolot w wieżowiec
        wleciał? To niemożliwe. Jak tak można zabic tylu ludzi w kilkadziesiąt minut,
        tylu niewinnych ludzi. Oglądałam kolejne wiadomości, ciągle wałkowane były te
        same zdjęcia jak najpierw jeden Boeing wbija się w pierwszą wieżę, później
        następny, widzę to raz, drugi, trzeci, a łzy co raz bardziej cisną się do
        oczu. To było 2 lata temu. W pierwszą rocznicę powtarzali te zdjęcia i łez
        wcale mniej nie było. Dzisiaj z resztą też nie :( Nie mam znajomych w USA,ale
        to nie jest ważne. To były tysiące niewinnych ludzi, którzy zginęli, bo "ktoś
        kogoś nienawidził" :((( Czy ludzie niczego nie nauczyli się przez te tysiące
        lat? Czy dwa ostatnie lata również nikomu nie dały do myślenia? Ileż tak
        można?

        Kasia z Załzawionymi Oczętami :(
    • emusia Re: 11 wrzesnia 2001 11.09.03, 22:42
      ja wróciałm wtedy ze spotkania z ku,mpelkami, szczesliwa uhahana weszłam do
      mieszkania, patrze a przed telewizorem siedzi moja babcia i płacze, a mami
      niwiele brakuj. w pierwszej chwili myślałam, ze ktoś nam umarł, a potem
      popatrzylam się na telewizor i akurat zobaczyłam to chyba już wszystkim na
      pamięć znane ujęcie kamerą amatoeską, jak samolot wpieprza się w wieżę. i aż
      usiadałm.
    • Gość: PROKOCIM mile zaskoczenie IP: *.client.attbi.com 12.09.03, 05:05
      • Gość: PROKOCIM Re: mile zaskoczenie IP: *.client.attbi.com 12.09.03, 05:09
        tyle wpisow i wszystkie normalne

        pozdr
Pełna wersja