Dodaj do ulubionych

Zdrowie na sprzedaż

IP: *.acn.waw.pl 12.05.08, 18:09
Oddłużą, wyremontują i wyposażą w najjnowsze urządzenia, wszystko za pieniądze
publiczne a potem sprzedadzą za trzy grosze.
Obserwuj wątek
    • maruda.r Zdrowie na sprzedaż 12.05.08, 19:07

      "Tylko co z tego będzie miała nowo stworzona spółka? Dostaje teren, budynki i
      urządzenia medyczne warte, powiedzmy, 100 mln zł i wchodzi na rynek usług
      medycznych z długiem 20 mln. Zapisuje się, że jej majątek wart jest 80 mln."

      ******************************

      Majątek wciąż wart jest 100 mln, a dług wynosi 20 mln. Nie ma żadnego
      odejmowania 100-20=80.

      Żeby otrzymać takie równanie, wierzyciele musieliby się stać rzeczywistymi
      posiadaczami 20 mln majątku spółki. Żeby odzyskać swoje pieniądze - musieliby go
      sprzedać (o ile znajdzie się nabywca gotowy zaoferować odpowiednią cenę).

      Ten dług nie jest wirtualny. To są niezapłacone pieniądze dostawcom, którzy już
      musieli od wystawionych faktur zapłacić podatki, a za brakujące pieniądze kupić
      żywność i opłacić czynsze.

      Rozumiem, że rząd chciałby rozwiązać problem spekulacją księgową. Ale tak się
      nie da. Długi trzeba spłacać.

      Proponowana reforma najlepsza nie jest. Ale obecny system pozwala generować
      długi w nieskończoność. Może zamieńmy eufemistyczne "generowanie długów" na
      okradanie dostawców. To pozwala lepiej kojarzyć. Okradany dostawca przestaje
      dostarczać towary i usługi. Szpital nie ma czym leczyć, a dostawca popada w
      ruinę. Tak to na dziś wygląda - bez nadziei, że dostawca odzyska pieniądze na
      drodze upadłości szpitala, bo szpitala państwowego w stan upadłości postawić się
      nie da.

      Tu pojawia się pytanie, co zrobi dostawca z przejętym za długi szpitalem?
      Wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że będzie to dalej szpital
      zarządzany przez nowy podmiot prawny. Sytuacja po reformie staje się bardziej
      klarowna.

    • Gość: ... Są dwa problemy IP: 64.124.166.* 12.05.08, 19:38
      Pierwszy to co zrobić z długami?
      Już raz oddłużano i znowu są długi, więc drugi problem to co zrobić
      żeby się już dłużej nie zadłużały?
      I tu właśnie jest potrzeba zamiany statusu ZOZ-ow w spółki prawa
      handlowego. Prywatyzacja może być albo i nie być ale logika
      wskazuje, że najlepszym sposobem rozwoju jest pozykanie prywatnego
      kapitału.
      Przykaład? Choćby stocznie, stoczniowcy ostatnio domagają się żeby
      ich rząd sprywatyzował, choćby nawet miał do tego dopłacić :-)
      • Gość: Mgła_jedwabna Re: Są dwa problemy IP: *.acn.waw.pl 13.05.08, 12:54
        Ale służba zdrowia to nie stocznie. Bez statków produkcji polskiej (lub ich
        napraw w Polsce) da się żyć, bez służby zdrowia dostępnej dla każdego - nie
        sposób. Zła kondycja stoczni to problem osób powiązanych z tą dziedziną
        gospodarki, a ze służby zdrowia korzystamy wszyscy - nie łudźmy się, nawet
        posiadacze super - abonamentu w prywatnym centrum medycznym musza gdzieś leczyć
        to, czego nie wyleczą im w imie albo Lux Medzie.

        Podstawowy błąd w rozumowaniu na temat szitali (i służby zdrowia w ogóle) polega
        na myśleniu, że muszą sie one opłacać. Czyli przynosić zyski. Może jestem
        naiwna, ale wydawało mi się, że podstawowym celem państwowej służby zdrowia jest
        zapewnienie dostępu do opieki medycznej wszystkim obywatelom. Nie da się go
        osiągnąć uznając szpital za przedsiębiorstwo, bo zawsze będą ludzie, których na
        usługi tego przedsiębiorstwa nie będzie stać.

        Żeby było łatwiej zrozumieć: czy leczenie babci, która ma głodową emeryturę,
        dzieci z patologicznych rodzin, bezrobotnych, niepełnosprawnych itd. może
        przynosić zyski? A czy mają oni wszyscy prawo do opieki zdrowotnej?

        A teraz trzy uwagi do krzyczących o "darmozjadach, którzy chcą się utrzymywać za
        moje podatki":

        1. Nie chcą tylko muszą. Czy dzieci z patologicznych rodzin, emeryci,
        niepełnosprawni, ludzie objęi bezrobociem strukturalnym (czyli niezależnym od
        własnej przedsiębiorczości i sprytu) mają jakiś wybór?

        2. Oni wszyscy płacą podatki. Oprócz podatku dochodowego jest też podatek VAT,
        którego niemałą część płacą ludzie, którzy zarabiają tylko tyle, aby wyżyć albo
        nie zarabiają w ogóle. Jeśli Kowalska - pracownica supermarketu - płaci rachunek
        50 zł za telefon, 11 zł to podatek. Jeśli Nowak - biznesmen zarabiający 4500 zł
        netto - płaci rachunek za telefon 50 zł, też płaci 11 zł podatku. Jakie
        znaczenie ma te 11 zł dla Nowaka a jakie dla Kowalskiej?

        3. Większość bezrobotnych nie dostaje zasiłku. Np. w Wałbrzychu dostaje je
        niecałe 15% bezrobotnych. Jest to właśnie miasto dotknięte bezrobociem
        strukturalnym. Zasiłki dla niepełnosprawnych, na dzieci itd. przypominają sumy,
        które klasa średnia wyższa zostawia w restauracji płacąc za kolację dla dwojga.

        Poza tym jest jeszcze zwykła ludzka przyzwoitość oraz (uwaga do wiebicieli JPII,
        którycj jest podobno mnóstwo) moralność chrześcijańska, nakazująca podzielić się
        z tymi, którzy mają mniej.
        • babariba-babariba jeden jest problem tak naprawdę... 14.05.08, 10:57
          ...a jest nim patologiczna konstrukcja organizacji i finansowania szeroko
          rozumianej służby zdrowia, co udowodnię tutaj na przykładzie własnych doświadczeń:
          urżnąłem się w łapę mocno latem zeszłego roku. Kaczan z kapusty wycinałem, bo
          się żonie gołąbków zachciało :)
          W niedzielę to było i po południu.
          Ponieważ krwawiłem paskudnie, doszedłem do wniosku, że do doktora jakiegoś by
          trzeba, zadzwoniłem do Izby Przyjęć miejscowego szpitala (bo tam tylko chirurgów
          od cerowania takich rozcięć mają), a bardzo miła pani powiedziała mi, że nie mam
          po co jechać prosto do szpitala, bo najpierw skierowanie muszę mieć wystawione w
          Ambulatorium Pogotowia Ratunkowego.
          No to zadzwoniłem po taksówkę (bo autobusy komunikacji miejskiej w międzyczasie
          już jeździć przestały) i pojechałem tą taksówką do Pogotowia Ratunkowego (!!!),
          gdzie bardzo miła pani doktor kazała mi rozwinąć bandaż, którym owinąłem w domu
          rozerżniętą łapę.
          Rozwinąłem, a p. doktor wypisała mi skierowanie do cerowania mojej łapy w szpitalu.
          Proponowała mi nawet założenie nowego bandaża, ale po co mi to było, jeśli za
          chwilę miałem być cerowany w szpitalu i tylko skierowania mi trzeba było.
          To mi nowego opatrunku nie założono i sobie starym, "domowym" jeszcze bandażem
          łapę owinąłem...
          Musiałem znowu po taksówkę zadzwonić, bo od dzisiejszej siedziby Pogotowia
          Ratunkowego w moim miasteczku do szpitala jest ok. 2 km.
          W szpitalu łapę mi zacnie zacerowano (8 szwów).
          A ja kolejną taksówką wrócić musiałem do domu.
          *
          Teraz rachunki będą niespecjalnie kompletne i szczegółowe, ale wskazujące
          durnotę "zreformowanego systemu":

          1-sze: mnie kosztowało to niepotrzebnie 21 zł wydanych na trzy przejazdy
          taksówkami (do Pogotowia, z Pogotowia do szpitala i ze szpitala do domu).
          Plus koszt telefonu do Izby Przyjęć szpitala i koszt wezwania telefonicznego dwa
          razy taksówki. O straconej w poczekalni ambulatorium Pogotowia godzinie
          wspominał nawet nie będę;

          2-gie: niepotrzebne jest całkiem, nieracjonalne i durne nawet, żebym przed
          "zacerowaniem" przez fachowca mojej rozwalonej nożem łapy musiał wcześniej
          skierowanie dostać od akurat dyżurującego w Pogotowiu lekarza - ja nie wiem,
          jaką specjalność ma bardzo miła p. doktor, która mi skierowanie wystawiła. Mogła
          być ginekologiem, albo specjalistą od opieki paliatywnej.

          Nie wiem także, co "zaksięgowano" pod pozycją obejmującą "usługę", jakiej mi
          udzielono w Pogotowiu (w ramach kontraktu z NFOZ-em).
          Wiem natomiast, że dyrektor szpitala na ok. 200 tys. rocznie wycenia straty,
          jakie z takich "usług" wynikają.
    • turpin Zdrowie na sprzedaż 12.05.08, 19:49
      To miłe, że P. Cichocka napisała jasno, że mityczne 'urynkowienie'
      służby zdrowia niekoniecznie poskutkuje wzrostem jej jakości,
      natomiast nieomal na pewno zwiększy jej koszta.

      To zdumiewające, jak wielu, skądinąd rozgarniętych i wykształconych
      ludzi ulega czarowi owego mitu Wspaniałej Taniej Efektywnej i
      Sprawnej Prywatnej Służby Zdrowia. I dotyka to nie tylko
      zaślepionych korwinistów, których z racji tunelowego postrzegania
      rzeczywistości, można jeszcze od biedy zrozumieć.

      Jestem lekarzem i osobiście na prywatyzacji bym tylko zyskał. Im
      dziksza, tym lepsza, pewnie wrócił bym nawet do Polski. Mieszkam
      bowiem w bogatym kraju, w którym ustalił się rodzaj równowagi między
      systemem państwowym i usługodawcami prywatnymi. Pracuję i w
      szpitalu państwowym i w prywatnym. Stać mnie spokojnie na
      ubezpieczenie w tym ostatnim, ale leczyć się tam bym nie poszedł, bo
      za dużo o nim wiem.
    • lubat Zdrowie na sprzedaż 12.05.08, 20:22
      Najbardziej sensowny artykuł o służbie zdrowia, jaki czytałem.

      Czy nikt sobie nie zadaje pytania, jak to się dzieje, że 80 - 90 procent
      wszystkich szpitali systematycznie popada w długi? Gdyby to dotyczyło 10 -20
      proc. można założyc, że dyrekcje są nieudolne. Ale przy takiej skali?
      Jeśli się coś wie o wycenach zabiegów i procedur szpitalnych, to wszystko będzie
      jasne. Praktycznie wszystkie szpitale dostają mniej pieniędzy za zabiegi, niż
      wynoszą ich rzeczywiste koszty. One bronią się co prawda różnymi trickami, ale
      to jest kropla w morzu potrzeb.

      Sytuację szpitali oddaje rysunek Mleczki: Stół operacyjny, na nim pacjent, wokół
      lekarze, a jeden z nich mówi: jeśli on przeżyje, to my zbankrutujemy.
    • Gość: ww Zdrowie na sprzedaż IP: 217.153.233.* 12.05.08, 21:10
      Państwo ma obowiazek dbać o zdrowie biednych! i bogatych
      jednakowo!!!. Czy ktoś zastanowił się co to jest prywatyzacja? to
      jest likwidacja części szpitali i pozostawienie tych które przynoszą
      zyski - ale zyski dadzą tylko bogaci pacjenci a biedni będą umierać
      na ulicy bo nie będzie się opłacało ich leczyć. Tylko jedno należy
      wziąć pod uwagę - budowaliśmy służbę zdrowia przez dziesięciolecia a
      teraz zlikwiduje się ją w ciągu 1-2 lat. Kto ją kiedyś odbuduje???
      Ktoś rozliczy decydentów za te likwidacje!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: ww Zdrowie na sprzedaż IP: 217.153.233.* 12.05.08, 21:10
      Państwo ma obowiazek dbać o zdrowie biednych! i bogatych
      jednakowo!!!. Czy ktoś zastanowił się co to jest prywatyzacja? to
      jest likwidacja części szpitali i pozostawienie tych które przynoszą
      zyski - ale zyski dadzą tylko bogaci pacjenci a biedni będą umierać
      na ulicy bo nie będzie się opłacało ich leczyć. Tylko jedno należy
      wziąć pod uwagę - budowaliśmy służbę zdrowia przez dziesięciolecia a
      teraz zlikwiduje się ją w ciągu 1-2 lat. Kto ją kiedyś odbuduje???
      Ktoś rozliczy decydentów za te likwidacje!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Robert T. Zdrowie na sprzedaż IP: *.deloitte.com 12.05.08, 21:44
      Mysle, ze przed pojeciem decyzji nasz rzad powinien zrozumiec jak
      dziala sluzba zdrowia w innych krajach. Na podstawie tych
      informacji stworzyc model, ktory biorac pod uwage polskie realia,
      obecna sytuacje, i mentalnosc obywateli, mialby szanse poprawienia
      swiadczen zdrowotnych. Moim zdaniem jedynym rozwiazaniem jest
      powszechna prywatyzacja szpitali jak rowniez firm
      ubezpieczeniowych. Jezeli rzad chce miec w posiadaniu czesc
      szpitali to powinien je rozliczac na podstawie osiaganych wynikow
      finansowych. Rowniez, rzad powinien sponsorowac plan powszechnych
      ubezpieczen dla osob z niskimi dochodami. Ponad wszystko, pacjent
      powinien doplacac do wizyt i zabiegow. Polisa ubezpieczeniowa
      powinna placic 100% za specjalistyczne lub drogie uslugi. Np. w USA
      za kazda wizyte u lekrza placi sie $20, lekarza specjalisty $40, a
      za jakakolwiek operacje $100. W taki sposob zapobiega sie duzej
      konsumpcji, zmenijsza kolejki, i poprawia serwis jaki otrzymuje
      pacjent. Mam nadzieje, ze bazujac na doswiadczeniu z przeszlosci
      bedziemy w stanie znalezc rozsadne rozwiazanie, ktore zadowoli
      wiekszosc wyborcow i pacjentow.

      Jezeli ktos ma jakies ciekawe wiadomosci na wyzej wymieniony temat z
      mila checia odpowiem na pytania na supermuciek@poczta.onet.pl.

      Pozdrawiam,

      Robert T.
      • Gość: Mgła jedwabna Re: Zdrowie na sprzedaż IP: *.acn.waw.pl 13.05.08, 13:13
        "jak
        > dziala sluzba zdrowia w innych krajach"

        Właśnie w wychwalanych przez ciebie Stanach jest fatalny dostęp do służby
        zdrowia. Polecam "Sicko" Michaela Moore'a.

        "Jezeli rzad chce miec w posiadaniu czesc
        > szpitali to powinien je rozliczac na podstawie osiaganych wynikow
        > finansowych."

        Jeśli ceem szitala jest przynoszenie zysków, to tak. Ale co zrobić, jeśli celem
        szpitala jest leczenie ludzi, w tym również biednych? Piszesz o ubezpieczeniach,
        wiedz, ze w Stanach ten system działa tak, że jeśli chorujesz, nikt cię nie
        ubezpieczy, jeśli zachorujesz, ubezpieczenie podwyższy ci składkę tak, że
        wyjdzie na to samo, co leczenie prywatne. Albo przestanie za ciebie płacić
        szpitalowi, a szpital wyrzuci cię na ulicę, bo przecież jest rozliczany z
        dochodów, a nie z tego, czy rzeczywiście leczy.

        "Np. w USA
        > za kazda wizyte u lekrza placi sie $20, lekarza specjalisty $40, a
        > za jakakolwiek operacje $100."

        A co robią ci, którzy nie mają tych 20, 40 lub 100 dolarów?

        "W taki sposob zapobiega sie duzej
        > konsumpcji"

        No teraz to spadam z krzesła. Naprawdę myślisz, że opieka zdrowotna to taki sam
        towar, jak ser francuski, który wybieram z półki stosownie do zawartości
        portfela oraz kaprysów (uwielbiam brie!)? Co do kolejek: jak wyprowadzić z
        kolejki tych, których nie stać na daną operację, rzeczywiście zostanie w niej
        jedna - dwie osoby. Tylko czy to będzie oznaczało lepsze zaspokojenie potrzeb?

        To tak, jakbyś w piekarni, pod która stoją kolejki, podwyższył cenę chleba na 60
        zł za bochenek Kolejki znikną, ale czy to oznacza nasycenie kolejkowiczów?
        "poprawia serwis jaki otrzymuje
        > pacjent." Tak, jak już zostaną ci, których stać na ten chleb za 60 zł, to
        obsługa też na pewno będzie milsza, jak we francuskich delikatesach.

        A na koniec historyjka. Maria Antonina, gdy powiedziano jej o wrzeszczącym pod
        Wersalem ludzie francuskim "nie mają chleba", odpowiedziała "niech jedzą
        ciastka". I co się stało z Marią Antoniną?
    • noyle Zdrowie na sprzedaż 12.05.08, 22:57
      spraw prosta
      można prywatyzować ale
      grunty i budynki w dzierżawę
    • mindflayer To nie przejdzie 12.05.08, 23:14
      Bo nawet idioci przewidują, że prezydent zawetuje każdą próbę reformy służby zdrowia, żeby mieć reelekcję. I na tym można by zakończyć dyskusję.

      Sądzę, że skoro prawo nie nadąża za rzeczywistością, to rzeczywistość zmiecie tą bezradną władzę.
      Od lat nisko cenię sobie opinie pani Cichockiej. Denerwują mnie teksty "Dostaje teren, budynki i urządzenia medyczne warte, powiedzmy, 100 mln zł i wchodzi na rynek usług medycznych z długiem 20 mln." Prędzej zasugerowałbym sumy: majątek 10-20 milionów, dług 5-12 milionów. I co z tym zrobić? Szpital nie może sprzedać wszystkiego żeby spłacić długi, bo ulegnie likwidacji, a na to nikt nie pozwoli. (W ogóle mało prawdopodobne, żeby szpital dostał cały swój teren, bo państwo polskie nie oddaje nic jeśli się tego mu z gardła nie wyrwie.) Szpital będzie musiał się bilansować, a to jest niewykonalne przy przymusowym kontrakcie z NFZ. Przykład z artykułu należy przetłumaczyć na polski jako "przedszkolak dostał od mamy 2 cegły i zadanie zbudowania z nich domu". Artykuł w przedostatnim akapicie wprowadza pojęcie prywatyzacji, a reforma według rządu ma polegać tylko na przekształceniach w SPH. Zupełnie różne pojęcia. Taki poziom prezentuje od lat redaktor Cichocka.

      A czy pani wie, że katalog JGP (w zaprezentowanej wersji roboczej) został żywcem zerżnięty z wersji brytyjskiej NHS, z tym że wycenę procedur oparto na zamianie funtów na złotówki z przelicznikiem 1:1?
      A zauważyła pani, że 2.5% PKB (z tych 6.5% podanych w artykule) przeznaczane z prywatnej kieszeni na opiekę zdrowotną w Polsce omija szerokim łukiem system publiczny?
    • opiniapollpressagency Spoleczna Sluzba Zdrowia X100 lepsza od Przemyslu 12.05.08, 23:45
      Najgorsza Spoleczna Sluzba Zdrowia jest X 100 sto razy lepsza od
      najlepszego Przemyslu Sluzby Zdrowia. Przemysl Sluzba Zdrowia na
      Zachodzie jest nazywany plaga cywilizacji gdzie ponad 85% lekow jest
      niepotrzebnie oedynowanych i 85% operacji jest calkowicie zbednych.
      Wprowadzenie Przemyslu Sluzby Zdrowia w kraju jest rownoznaczne z
      wyrzuceniem 65-85 % lekarzy na bruk i leciwych tlustych
      pielegniarek. Na Zachodzie Przemysl Sluzba Zdrowia posrednio i
      bezposrednio jedzie na dotacjach rzadowych czyli na podatkach
      spoleczenstwa. Przemysl SZ to wielka obrzydliwa osmiornica farm
      prawniczych i pasibrzuchow bankowych.
    • Gość: Robal Zdrowie na sprzedaż IP: 62.23.212.* 13.05.08, 08:13
      "Obowiązkiem władz publicznych jest pilnowanie, by cel konstytucyjny państwa -
      równy dostęp do opieki medycznej - był osiągany możliwie tanim kosztem"
      Proszę przeczytać Konstytucję ! Tam jest napisane, że ma być zapewniony równy
      dostęp do opieki medycznej FINANSOWANEJ ZE ŚRODKÓW PUBLICZNYCH.
      Czyli gdyby państwo, za pieniądze podatników, zapewniało wszystkim równy dostęp
      do leczenia kataru siennego i tylko kataru, to jak najbardziej byłoby to zgodne
      z Konstytucją.
      Kompletnie poronionym pomysłem jest zapewnienie, za podatki, nie tylko leczenia
      wszystkiego co się da ale także płacenia lekarzom stawek jakie dostają w
      prywatnym lecznictwie. Jest to niewykonalne. I dlatego opieka medyczna w tym
      kraju wymaga gruntownej zmiany strukturalnej. A nie tylko ponownego oddłużania
      szpitali. Szpitale są oddłużane średnio co 4 lata, za każdej kadencji sejmu.
    • Gość: Arek Zdrowie na sprzedaż IP: 150.210.51.* 13.05.08, 17:59
      Szanowna Pani Elzbieto,

      Niestety, nie ma Pani racji piszac, ze prywatyzacja sluzby zdrowia
      to nie najlepszy pomysl. Uwzama, ze sprywatyzowanie sluzby zdrowia
      to najlepsze rozwiazanie - przyklad USA, choc tam nie ma w pelni
      wolnego rynku na uslugi medyczne, to jednak jest to system
      najbardziej wydolny i najnowoczesniejszy na swiecie. Zapytala
      Pani "czy rząd ma realizować interesy tych firm, czy dbać o zdrowie
      społeczeństwa?". Mysle, ze rzad powinien zajac sie rzadeniem a o
      zdrowie sami powinnismy zadbac i sami wybierac ubezpieczyciela i
      tego, kto zajmie sie naszym zdrowiem. Niech rzad takze nie zajmuje
      sie firmami medycznymi czy farmaceutycznymi bowiem to rynek a nie
      panstwo jest dla nich najlepszym otoczeniem.

      Serdecznie pozdrawiam,

      Arek
      • Gość: ludowelobbyleppera Re: Zdrowie na sprzedaż IP: *.ula5.1000lecie.pl 13.05.08, 19:43
        Nie wyjeżdzajcie mi tu towarzyszu z najlepszymi wzorami z ameryki. Z
        ameryki przyszła też stonka. W onz jest ze 170 państw i wszystkie ze
        swoimi modelami na służbę zdrowia.
        Wymądrzać się możecie po referendum w sprawie pozostawienia lub nie
        art.68 Konstytucji RP.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka