Dodaj do ulubionych

..........Pan Felek...............

IP: Roland:* / 192.168.1.* 17.09.03, 08:05

"Jestem autentycznym, przedwojennym homo cracoviensis i na dobitkę Żydem,
krakowskim Żydem, który gotów jest na każde zawołanie do tego Krakowa przez
góry i lasy przypędzić"


www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1675053.html



Przyjaciel mojego Dziadka i Ojca
człowiek, którego od dzieciństwa podziwiałam
godzinami mogłam Go słuchać



tak mi przykro
Obserwuj wątek
    • trudny2002 Są ludzie 17.09.03, 08:13
      tacy, którzy nawet kiedy odejdą , to zostają na dłużej. On też zostanie i nie
      wszystek odszedł...tylko szkoda, że tacy mimo że bywają dość długo, to zawsze
      to jest za krótko.
      trudny
    • leofritz Tak przykro... 17.09.03, 21:21
      Tak przykro, kiedy ludzie odchodzą. Wyrywają kawałek naszego serca i zabierają
      ze sobą. L.
    • Gość: Tess Re: ..........Pan Felek............... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 09:52
      Bardzo smutna wiadomość...
      Pana Felka mogłem słuchać godzinami a jego piękna polszczyzna mogła służyć za
      wzór.

      Tess
    • Gość: dora5 Re: ..........Pan Felek............... IP: Roland:* / 192.168.1.* 18.09.03, 17:28
      "Mój Kraków to zamierzchłe czasy...Pozostały z nich nazwy ulic na Kazimierzu:
      Brzozowa, Podbrzezie, Bocheńska, Miodowa, Szeroka, Wolnica, Meiselsa, Plac
      Bawół...
      Zapuszczam się w te zaułki...Zieją pustką, choć mam przed oczyma tę ludzką
      ciżbę, setki twarzy, które znałem osobiście albo z widzenia, ludzki krajobraz
      mego dzieciństwa i młodości. "Pełno ich - nigdzie" - mówił Ficowski w wierszu
      o Korczaku. To poczucie straty nigdy mnie nie opuszcza, ale w Krakowie jest
      bardziej dotkliwe i namacalne."
      • Gość: dora5 Re: Obywatel nieistniejącego miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 19:20
        "Spotkanie z Scharfem zawsze pozostawiało ten sam, zdumiewający obraz: drobna
        postać w kłębach papierosowego dymu, równie otwarta, co przenikliwa, szybko
        zmieniająca kurtuazyjną rozmowę w gawędę. W niej zaś musiały się pojawić -
        zawsze ad rem - długie fragmenty tekstów Słowackiego, Wyspiańskiego, Leśmiana,
        Tuwima - recytowane melodyjnie i oczywiście z pamięci."
        (...)

        "Bo Scharf przez całe życie był krakowianinem, pamiętającym jeszcze prawdziwą
        żydowską dzielnicę miasta, Kazimierz. Przedstawicielem bardzo szczególnego
        pokolenia, wyrastającego tuż przed jej Zagładą."
        (...)


        "Spośród wszystkich ojczyzn Scharfa Kraków pozostał najważniejszą: “jest zwrot
        w języku hebrajskim Ir wa’em be’Israel - »Miasto i matka w Izraelu«. Niewiele
        miejsc na świecie się tym przydomkiem obdarza - Kraków, nasz Kraków
        błogosławionej pamięci jest jednym z tych miejsc”. To miasto umiera wraz z
        ostatnimi świadkami jego istnienia. Pozostają tylko książki, takie jak “Co
        mnie i tobie, Polsko”.

        W tradycji żydowskiej istnieje opowieść o Aniele Śmierci, który omija domy
        tych, którzy pracują nad książką. Tym razem ów wysłannik przeznaczenia bardzo
        się pomylił: “Abecadło”, które pisał Rafael Scharf w ostatnich, bardzo
        trudnych dla siebie latach choroby, nie zostanie już nigdy dokończone"



        tygodnik.onet.pl/1547,1134245,dzial.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka