Gość: obserwator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.09.08, 11:10
"Wydarzenia z ostatnich dwóch tygodni wskazują, że lada moment znów
możemy być świadkami niewypału. Tym jednak razem różnica polega na
tym, że do kierowania Filharmonią Krakowską dopuszczono już
sprawdzonego i przepytanego kandydata. I dopiero post factum próbuje
się go "spalić"."
To znaczy, że poprzedniego kandydata udało się "spalić" jeszcze
przed powołaniem go na stanowisko dyrektora. A wymysły anonima
niczym nie były poparte. Zdaje się, ze Gazeta Wyborcza wydrukowała
sprostowanie tych kłamstw- tylko rzecz jasna - małym druczkiem...
Gratuluję p.Handzlikowi, wreszcie się przyznał do wypisywania
kłamstw. Tak to juz jest, że nie można bezkarnie krzywdzic ludzi, bo
prędzej czy poźniej krzydwa zostanie ukarana... Komuś "na górze" nie
wyszły krętactwa po raz kolejny? Znów jakiś niewygodny kandydat się
trafił? Pan redaktor jak kukiełka- pisze co mu każą i już nawet nie
wie co napisał wcześniej...
Żal tylko muzyków, bo rzeczywiście zarabiają marnie i nie dziwi
fakt, ze dali sie złapac na kase nowemu panu dyrektorowi...