trudny2002
24.10.03, 09:53
Podhale. Powiedzmy Murzasichle. Powiedzmy przychodnia...
Przychodzi baba do doktora. Wchodzi do gabinetu.
Doktor : Godność...
Baba : Eee , godnom nie jes a ino harbatki bym sie napieła...
Sądzę , ze o tego typu godności trwa interesujący dialog między wschodzącą
gwiazdą pisarstwa na niebotycznym poziomie używającego ksywy gienia. gienia ,
z niemniej frapującą postacią ukrywającą się pod ksywą Rozczochrana Lena.
Gratulacje dla Państwa. Pierwsze za spontaniczną i arcyciekawą formę, ale
przecież takze za niebanalne spojrzenie i bystrość obserwacji. Słowem za
meritum i formę i fantastyczne klamrowanie zagadnienia.
Że też tak potrafi z rana błysnąć kwiat klawiaturowej twórczości, że też tak
analitycznie potrafią w harmonii podjąć tematy zajmujące ich jak widzę z
pasją i wysoką znajomością rzeczy.
Raz jeszcze gratuluję.
Rad przysłałbym bukiet i bilecik , a jedynie nieznajomość adresu to
uniemożliwia. Myślę iż wystarczy jeden , bo przecież jakoś podzielicie się
stawiając wazon na tych odrapanych biureczkach...
Woda z wazona nadaje się do picia. I treścią i formalnie. Nawet jeśli postoi,
a zapewne właśnie kiedy czas jakiś postoi.
Liczę na Państwa aktywność i na utrwalenie pojęcia GODNOŚĆ według szkoły Pani
Anity. To świetny wzór , a przecież jeśli nie ona to jest jeszcze spora grupa
myślących podobnie.
trudny