Gość: K. Analia IP: *.chello.pl 01.12.08, 22:33 z tekstu wynika, że dyspozytorzy pracowali bez stosownych przeszkoleń. ładnie, ładnie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: korniszoon Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.telnet.krakow.pl 01.12.08, 22:49 Niech Wam tez nie przyjdzie przyznawanie sie, ze macie jakies dodatkowe ubezpieczenie. Do mnie nie chcieli przyjechac (osoba samotna, po zabiegu chirurgicznym z objawami silnego zatrucia znieczuleniem), tylko zbywano mnie informacja, bym dzwonila na pogotowie Medicover. Prosba o polaczenie mnie z Medicoverem (gdyz bylam juz w takim stanie, ze ledwo sie wyslawialam, mialam problemy z obsluga komorki i za nic nie moglam samietac podawanego mi telefonu do Medicoveru) nie dzialala (podobno nie maja takiej opcji) i nie wiem, jak by sie to wszystko skonczylo, gdyby nie pomoc zawiadomionej rodziny i jej interwencja u policji. Suma sumarum, przyjechali dosc szybko, ale to nie byla reakcja na moje wezwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fraggles Re: Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.direct-adsl.nl 01.12.08, 23:13 Dyspozytorka miala ABSOLUTNIE racje ze nie wyslala karetki.Jesli lekarz psychiatra uwazal ze pacjent powinien trafic do szpitala powinien byl wystawic stosowne skierowanie i wezwac OSOBISCIE pogotowie a nie prosic o to jakies postronne osoby.Kropka Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Czy gdyby chory n.p. zmarł z powodu dyletanctwa 01.12.08, 23:12 pani dyspozytor, to zapewne wtedy dostała by ona pouczenie na piśmie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mnm Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.chello.pl 01.12.08, 23:22 A kto mnie i moją rodzinę przeprosi? jeszcze raz mój post do informacji o "Karetki nie dla samobójców" Mój ojciec (68 l) kilka miesięcy temu postanowił zmienić żarówkę w lampie pod sufitem. Wziął taboret i nagle mama usłyszała łomot. Pobiegła i zobaczyła że ojciec zbierał się z podłogi. Mówił że coś go boli, ale chodził. I po chwili poszedł spać. Dzień poźniej ok. 21 mama dzwoni do mnie, że ojciec nie może wstać, że upadł i go strasznie boli (chce iść do ubikacji i nie może). Przyjeżdżam i pytam co się stało. Słyszę o upadku z taboreta i że upadając chyba uderzył żebrami w rant taboreta. Próbuję z mamą go podnieśc nie da rady. Wiec dzwonię na pogotowie i mówię co się stało. Słysze pytanie kiedy? W swojej naiwności mówię prawdę, że wczoraj wieczorem (ok. 22 h wstecz) a pani mówi, że to nie jest nagły przypadek, bo nie zgłoszony natychmiast, i muszę udać się z ojcem do przychodni. Kiedy mówię, że próbowałem w 3 osoby (w między czasie zawołaliśmy jeszcze sąsiada) podnieść ojca i wrzeszczał jak zarzynane zwierzę i bez zastrzyku nie da się go ruszyć z łóżka usłyszałem, że sorry ale to było wczoraj i pogotowie nie przyjedzie, bo to nie nagły przypadek. - Gdyby pan zadzwonił wczoraj to bylibyśmy na pewno - usłyszałem w słuchawce. Pomyślałem sobie co za śmieć nieczuły pracuje w takiej instytucji. Ojciec jak się go dotknie, to kwiczy. Co robić? Przypomniałem sobie, że jeszcze są całodobowe ośrodki świadczące pomoc (pani z pogotowia nawet nie raczyła przypomnieć że coś takiego istnieje). Zadzwoniłem do takiego na os. Jagiellońskim i szczerze opisałem co mnie spotkało z pogotowiem, i że ni jak nie podniosę ojca jak nie dostanie znieczulenia. Tu była kolejna pani, ale jakże inna od tej z pogotowia - szybka reakcja. Do 30 min. przyjechał lekarz, który stwierdził złamanie żeber z przemieszczeniem na płuco, dał zastrzyk znieczulający i wypisał skierowanie do szpitala. Po kolejnych 30 min. z tego samego ośrodka przyjechał transport, który zabrał ojca do SOR w Rydygierze. Tam prześwietlenie potwierdziło diagnozę lekarza który był w domu i ok 1.00 w nocy bylismy już w domu. Dodam, że na pogotowie dzwoniłem ok 21. W sumie obyło się bez łaski jaśnie dyspozytorki z Bożej Łaski. Niech dalej krochmali fartuch, którego nie powinna nosić. Tylko co z innymi, bardziej bezradnymi, jak trafią na taką wykrochmaloną paniusię ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RMR Re: Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.ksi-system.net 01.12.08, 23:29 Od tego jest opieka całodobowa (i lekarz rodzinny) by zajmować się tego typu przypadkami. O co masz pretensje? Przecież ojciec otrzymał należną mu pomoc. Pogotowie nie jest informacją. Pacjent sam powinien wiedzieć gdzie szukać pomocy po godzinach zamknięcia przychodni (Lekarz rodzinny powinien swoich pacjentów o tym poinformować) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mnm Re: Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.chello.pl 01.12.08, 23:45 1. Ale się znalazł pracownik pogotowia, adwokat-amator. Od tego jest dyspozytorka, żeby w razie odmowy udzielic informacji zgłaszajacemu co ma robic dalej. Jako pracownik tzw. służby zdrowia wiesz co to znaczy złamanie żeber z przemieszczeniem na płuca i jak to boli. I nie mądrz się, nie każdy siedzi w tym na co dzień i musi wiedzieć jak się zachować. 2. Nie należymy do lekarza rodzinnego, więc nie mamy gdzie dzwonic o pomoc w nagłym przypadku. 3. W swoim życiu dwa razy dzwoniłem na policję pod 112 o poradę i potrafili mi powiedzieć co mam zrobić. Na pogotowiu jak widać nie potrafią, mimo że dzwoniłem z problemem medycznym. Żałuję, że ws ojca nie wykręciłem od razu 112. Policjant udzieliłby mi lepszej informacji niż wykrochmalony koczkodan w białym fartuchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RMR Re: Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.ksi-system.net 02.12.08, 00:33 Nie należycie do lekarza więc nie należy Wam się pomoc w zakresie zachorowań. Dziwne, że ktoś w ogóle do ojca przyjechał. Powtórzę jeszcze raz. Pogotowie nie jest informacją medyczną. Pacjent powinien sam (dzięki lekarzowi POZ) wiedzieć gdzie szukać pomocy w poszczególnych przypadkach. Nie każdy jest ekonomistą i zna się na podatkach. Jednak każdy musi wypełnić PIT-a i wiedzieć co z nim zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
ratmed999 Re: Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? 02.12.08, 10:03 A jakie to są stosowne szkolenia? Nie dziwmy się, że jeśli ustawodawca zostawia w wielu miejscach furtki i luki to dzieją się różne rzeczy. Więc wg ustawy o PRM dyspozytor "stosownego szkolenia" mieć nie musi: "2. Dyspozytorem medycznym może być osoba, która: 1) posiada pełną zdolność do czynności prawnych; 2) posiada wykształcenie wymagane dla lekarza systemu, pielęgniarki systemu lub ratownika medycznego; 3) przez okres co najmniej 5 lat była zatrudniona przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych w pogotowiu ratunkowym, szpitalnym oddziale ratunkowym, oddziale anestezjologii i intensywnej terapii lub w izbie przyjęć szpitala." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asfa Stara baba IP: *.ghnet.pl 02.12.08, 10:10 Stara baba jedyne, co może to ludziom robi na złość. To sprawa dla prokuratury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.chello.pl 02.12.08, 11:04 Jak długo jeszcze pogotowiem będzie kierował ten babsztyl z warkoczem, tolerujący zachowania drugiego babsztyla "w podeszłym wieku". Czy musi ktoś umrzeć by zrobiono z tym porządek. Mam nadzieje ,że zajmie się tym prokuratura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luki A czy karetka to taksówka? IP: *.fema.krakow.pl 02.12.08, 12:13 Jak ktoś po pijaku się wyżala to od razu ma przyjeżdżać pogotowie? A co stało na przeszkodzie, żeby któryś ze szlachetnych wolontariuszy wsiadł z tym panem do taksówki i pojechał do szpitala, skoro psychiatra stwierdził taką potrzebę? Przecież on nie był w amoku niebezpieczny dla otoczenia albo nie stał na gzymsie na 10. piętrze, tylko z własnej woli przyszedł wylać swoje żale do medyków. A ten psychiatra to swoją droga jakiś kretyn i w dodatku bezczelny sku...syn - "dzielni chłopcy" mają zadzwonić po pogotowie, a pogotowie jak na gwizdek ma przyjechać bo jakiś wielki Oleksy tak kazał - ale sam nie jest łaskaw zadać sobie trudu i wyjaśnić o co mu chodzi; najłatwiej powiedzieć "załatwcie to" i mieć wytłumaczenie - bo jak kazałem, żeby było dobrze. A znając życie to było tak: włóczył się pijany menel bo coś się działo ciekawego, a że trafili się naiwni, to miał okazję ponawijać pierdoły. Biedni wolontariusze zamiast zacytować prezydenta ("spieprzaj dziadu") to zaczęli wydzwaniać po pogotowie i zapewne wrzeszczeć w podnieceniu żeby prędko ratować życie ludzkie, ale niegłupia dyspozytorka trochę ich ustawiła do pionu. Smutny finał jest taki, że przy pomocy policji zmuszono pogotowie do irracjonalnej (i przecież kosztującej konkretne pieniądze) interwencji, ale najgorsze jest to, że dyrektorka pogotowia płaszczy się przed populistycznymi pismakami i obiecuje naganę dla swojego pracownika, zamiast go bronić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fraggles Re: A czy karetka to taksówka? IP: 193.173.142.* 02.12.08, 13:14 No z tym plaszczeniem sie to masz calkowita racje.Wiekszosc dyspozytorow w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym jest nie najgorzej wyszkolona i przeszla wielokrotnie kursy z zakresu przyjmowania wezwan jak i udzielania pierwszej pomocy.Uwazam ze dyspozytorka w tym konkretnym przypadku zachowala sie jak najbardziej prawidlowo i ze dyrekcja raczej powinna stanac w obronie pracownika niz bez sensu bic sie w piersi bez dokladnego wyjasnienia sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? IP: *.blast.pl 02.12.08, 19:05 jesli pani dyspozytorka jest w podeszlym wieku to chyba pora juz na zmiane? to chyba niedorzeczne zeby sie tlumaczyc, ze ona nie doslyszy !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ratmed999 Re: Dlaczego chory tak długo czekał na karetkę? 03.12.08, 22:11 Gość portalu: ja napisał(a): > jesli pani dyspozytorka jest w podeszlym wieku to chyba pora juz na zmiane? to > chyba niedorzeczne zeby sie tlumaczyc, ze ona nie doslyszy !!! Dyrektorka nie tłumaczyła się tym, że dyspozytorka nie dosłyszy. Odpowiedz Link Zgłoś