Gość: jancio wodnik
IP: *.chello.pl
11.02.09, 23:09
Jutro wpłacę datek. Mój dziadek był kawalerzystą i zaszczepił mi miłośc do
koni. Wiele lat byłem na zawodach spolecznym "luzakiem". Po kontuzji
kręgosłupa rzadko dosiadam konia, ale jak jest okazja to wbrew lekarzom
ubieram bryczesy, głaszczę go po "baraniej głowie", wyobrażam sobie, że
zapuszczam ostrogi i z lancą rozpoczynam szarżę kawalerzysty :):):)
Tego konia, tak jak każdego w kurnej oborze i traktowanego bez szacunku,
należy ratować !!! I koniecznie trzeba zrobic mu porządek z kopytami, żeby tak
nie cierpiał. Dla tego konia zadbane kopyta to też sprawa jego godności!!!!!!