Dodaj do ulubionych

Ksero studia, ksero studenci

    • Gość: gość Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 12:20
      ps. One more comment: Think about the future and what kind of habits these young people learn from their education system.
    • Gość: absolwent PŁ Nadchodzi pokolenie KOPIUJ-WKLEJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 12:22
      Pokolenie bez systemu wartości, bez własnych poglądów, bez własnych przekonań.

      Wychowane na MTV, Vivie, TVN i Polsacie.
      Urobione przez polskojęzyczne media typu Szechterzeitung.

      • Gość: ad Kupuj ,wklej czyli kibole IP: *.chello.pl 18.03.09, 15:21
        Jakieś "lewe"studia,

        ad 2006.10.21 10:32 (WP)
        może prawnicze albo historyczne, które bystrości i pilności nie
        wymagają, ukończył "kompetentny" do pełnienia władzy Tusk. Ruinę
        Polski zawdzięczamy właśnie takim szubr...awcom jak : Wałęsa,
        Rokita, Kwaśniewski, Tusk. Na pohybel im!


        Być magistrem to jeszcze nic nie znaczy , szczególnie po
        szkółce , którą ukończyłaś po uprzednich nocnych "ryciach " wiedzy
        i wysiadywaniu w bibliotece. "Wkuta" do głowy encyklopedyczna
        wiedza , często zbędna albo już fałszywa przynosi niekiedy zgubne
        skutki jej posiadaczowi: żyje w przekonaniu o iluzorycznej potędze
        swojego rozumu i wielkich możliwościach na załapanie się na
        atrakcyjną posadę po zdobyciu owego mgr. Trzeba jeszcze mieć rozum i
        go właściwie spożytkować, a tego rozumu wam po dzisiejszych
        szkółkach zanadto nie przybywa, a gdy już jest go trochę to nie
        wiecie co z nim zrobić, bo nie jesteście przygotowani do myślenia
        problemowego i nie jesteście również wyposażeni w narzędzia naukowe
        by owe problemy rozwiązywać. Ważne dla was jest wspomnienie po
        studiach - było fajnie: lekko , przyjemnie i bezstresowo oraz
        rozrywkowo studiowaliśmy. Jestem już emerytem, także dr inż.,
        którym nie staram się podpierać w swoich wywodach, ale podaję w celu
        rozwiania Twoich wątpliwości odnośnie co do ukończenia przeze mnie
        studiów wyższych.



        Politologia- modny lep

        ado (ad) 2006-06-13 20:22

        Teraz już wiem : każdy z was- oponentów moich, którzy jeszcze
        studiują lub już nie- to asinus asinorum, a w wydaniu żeńskim asina
        z nadzwyczaj wyciągniętymi uszami przez kolce, na nich zawieszonymi.
        Osoby pod pseudonimami: "olka", "kaj", "vesta", "negativ", "ja"
        zaświadczają dobitne swoją "wiedzą" z ortografii ( ich "napewno"),
        interpunkcji oraz konstrukcji logicznej zdania, że słusznie
        dopracowali się tego asinusa w swoim ego. Politologia a nauka- to
        nieporozumienie. Nauka jest dla wybrańców- tylko z grona fizyków,
        matematyków, biologów , inżynierów i filozofów. Nauka zajmuje się
        metodologiami, metodami, sposobami i ich wykorzystaniem do tworzenia
        ( poszukiwania) faktów oraz związków między nimi i prezentowania
        otrzymanych rezultatów w postaci zdań. Wy, matołki, nie jesteście w
        stanie myśli poprawnie sformułować oraz zapisać, bo każdy z was jest
        politologiem, a tłumacząc to na język prosty - asinus.



        Nie będzie nami kibol rządził

        Kibol to młody człowiek, kiepsko wykształcony (czasem po
        taśmowych studiach), wyprany z własnych poglądów przez media,
        konsumpcyjnie i hedonistycznie nastawiony do życia, wyzuty z
        utożsamiania się z narodem- swoją ojczyzną, nieodpowiedzialny za
        swoje czyny i słowa, nie rozumiejący otaczającej go rzeczywistości,
        kibic występu gladiatorów i zwolennik budowy aren dla tych celów.
        Kibol wszystko kupi co propaganda medialna podaje, co
        rządzący "wciskają". Kibol nie ma własnego racjonalnego zdania i
        przemyślanych poglądów. Kibol jest ludzkim pierwotniakiem. Kibolami
        są ci, co nie pojęli treści mojej pisemnej wypowiedzi.





    • Gość: Andrzej Wro Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 12:26
      Poziom nauczania zależy od samych wykładowców, jeśli egzekwują wiedzę na
      zajęciach odpytując studentów (nie słowo w słowo, ale zaznaczanie tendencji,
      kształtując sposób myślenia). Polityka zaliczeniowa powinna być zróżnicowana
      (prace pisemne zaliczeniowe, egzaminy, kolokwia zaliczeniowe)powinna być inna
      tylko polityka uczelniana dotycząca rozkładu zajęć. Ograniczenia czasowe i
      nieracjonalne wykorzystywanie sal w budynkach powinno zostać zaprzestane. Być
      może pozytywne zmiany nadejdą....
    • Gość: azox Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.09, 12:28
      To są właśnie "wykształciuchy" -kserostudenci, o których mówił L.Dorn/
      Pamiętam to oburzenie w mediach -jak on mógł tak powiedzieć, a tu po pewnym czasie przyznaje mu się rację(oczywiście nie wprost).
      • Gość: silence Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 14:13
        Prawda jest tak, że w naszym kraju niestety każdy musi studiować, bo później w
        internecie są ogłoszenia, że sekretarka czy recepcjonistka musi mieć
        wykształcenie wyższe. Jakoś w Niemczech czy Austrii nie ma tak dużo ludzi
        studiujących. A czemu? Bo oni po szkole średniej mają możliwość otrzymać pracę i
        nie są gorsi, bo nie studiowali. A Ci co naprawdę chcą studiować i czują
        powołanie do tego to to robią. A w Polsce jest tak, że jak się komuś wysyła CV -
        to trzeba mieć tam wpisaną ukończoną szkołę wyższą, żeby ktoś raczył je
        przeczytać. Więc dlaczego nie iść na uczelnie i zapłacić za naukę by otrzymać
        "jakiś" dyplom?
        Na mojej uczelni jest wiele osób, które naprawdę chcą się uczyć - niestety kadra
        nie zawsze nam to umożliwia - tak jak pisałam wcześniej - non stop robimy
        prezentacje w Power Poincie, a ostatnio doszło tłumaczenie zagranicznych
        artykułów - zapewne Pani Doktor potrzebowała darmowych tłumaczy by napisać jakąś
        pracę "swojego autorstwa". Więc niech autorka artykułu lepiej się weźmie za
        kadrę i za rynek pracy, a wtedy pogadamy o tym jak to jest na studiach. Bo gdyby
        rynek pracy nie wymagał od nas wszystkich papierka, to ludzi, którzy nie chcą
        się uczyć nie było by wiele na studiach
    • lubliner2 Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 12:29
      Warto zwrócić uwagę na pewne proporcje. Jaki był stosunek płacy nauczyciela do
      płacy robotnika przed II wojną światową i jaki był wtedy status nauki polskiej
      w świecie a jak wygląda sytuacja obecnie.
    • Gość: Andrze Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 12:32
      Owszem, jednak niech praktyki te będą wyraźnie zaznaczone w regulaminie ( u
      mnie na studiach zmieniało się to trzykrotnie i jest administracyjne
      zamieszanie, czego skutkiem jest to że studenci muszą do czerwca zaliczyć min. 3
      tygodnie praktyk, inaczej nie dostaną dyplomu licencjata, nie mogą opuszczać
      zajęć a oferujący praktykę wymaga obecności od pn do pt przez 8 godzin). I jak
      to tutaj wszystko pogodzić?
    • material_girl Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 12:36
      Wlaśnie wróciłam z zajęc dydaktycznych i przeczytałam ten artykuł...
      i mam mieszane uczucia. Jestem doktorantką na lubelskim
      uniwersytecie, moim obowiązkiem jest uczęszczanie na zajęcia w
      ramach studiów oraz dydaktyka (czyt. odrabianie pańszczyzny), a
      takze pisanie doktoratu, publikowanie, uczestnictwo w konferencjach.
      A to wszystko za 300 zl stypendium (na wyższe doktoranckie nie ma
      szans bo wydz. nie ma kasy). Zależy mi aby wywiązywać się z tych
      obowiązków jak najlepiej ale równa się to z wegetacją bo trudno
      pogodzić to z pracą zarobkową. Naprawde kreci mnie to co robię ale
      zastanawiam się czy nie jestem idealistką. Dodam że nie mam szans na
      zatrudnienie na mojej uczelni bo brak wolnych wakatów. Błędne koło...
      • Gość: greg Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.wsnhid.pl 18.03.09, 13:01
        Błędne koło, gdyż jak skończysz to będzie bardzo bardzo trudno o
        pracę. Wiem, gdyż sam jestem doktorem bez szans na zatrudnienie na
        Uczelni.
    • Gość: anka Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 12:38
      polski studencina to i moze tak robi. Ale jak go profesorowie prowadzą za
      rączke i przedstawiają swoję badania jako "prawdę jedyną" to takie są skutki.
      Dlaczego docenci boją się konfrontacji z innymi? Dlaczego nie dadzą studentom
      szansy na szukanie prawdy i rozwijanie się?
      polecam studia za granicą
    • Gość: xxx Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.retsat1.com.pl 18.03.09, 12:39
      Znam przypadek "studenta" który całe studia " przejechał " na plecach innych
      studentów, a najciekawsze jest to że pracuje w zawodzie i jest przewodniczącym
      związku zawodowego.
    • Gość: xxxx Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.retsat1.com.pl 18.03.09, 12:45
      Znam przypadek " studenta " który wszystkie egzaminy i zaliczenia zawdzięcza
      innym, porostu całe studia "przejechał" dzięki innym. Pracuje w zawodzie który
      studiował, a żeby było jeszcze śmiesznie jest przewodniczącym związku
      zawodowego. czy nie jest to ironią......
    • Gość: concerned teacher copied studies, copied students IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 12:48
      I have been an English Teacher here for 5 years (I have my own
      company now). In comparison to the USA and other places the
      education system here is a complete mess. Basically the teacher has
      no say in improving the system. It’s simply a business between the
      administration and students (“the system”).

      My experience was like this: I tried to push students to come to
      class by marking them down and giving them lower grades if they
      didn’t, I forced students to not cheat by kicking them out of the
      final exam when I caught them and in the end they simply ganged up
      and complained about me to the administration and I was fired.

      It’s simple really….if you are a teacher who pushes students to work
      harder….you are an unwanted teacher. Nobody wants to be pushed to
      work harder in Poland. It’s a corrupt business between the
      administration and the students.

      It’s a pretty sad system coming from the view of an outsider. To me
      (and to those I will have contact with about this in the future), a
      Polish degree is pretty much meaningless. A person with a Polish
      degree would have to really prove something to me far beyond their
      degree for me to ever want to hire them.

      Think about the future and what kind of habits these young people
      learn from their education system.
    • Gość: Studentka ambitna. A ja dla odmiany napiszę tak... IP: *.jjs-isp.pl 18.03.09, 12:53
      Anonimowe ankiety ewaluacyjne? Oczywiście na moim kierunku (społeczny, tryb
      stacjonarny, UW)dostajemy je po zakończeniu semestru. Plan, że nieelastyczny,
      narzucony itp.? Bzdura, sama układam sobie co semestr plan, dopasowując
      ćwiczenia do wykładów w odpowiadające mi dni i godziny, nie mówiąc o bogatym
      wyborze zajęć wf i języka obcego. Ale może to też specyfika mojego kierunku
      gdzie na roku uczy się ok. 90 osób, co oprócz całkiem niezłego poziomu
      zintegrowania daje mniej więcej 5 grup ćwiczeniowych - możliwość zapisu na
      zasadzie "kto pierwszy ten lepszy" przez internet. (Wiadomo, że student kierunku
      gdzie na rok przyjmuje się 15 osób - najczęściej studia kulturoznawcze z mało
      popularnym językiem - nie dopasuje planu do swoich potrzeb bo w jego przypadku
      jeden rocznik = jednej grupie.

      Przykro mi, że Pani Doktor dokonała tak dużego uogólnienia, że ach ci studenci
      tacy okropni, tacy nieambitni, nie czytają... Na niektórych kierunkach,
      uczelniach czytają, mało tego sami poszukują interesujących materiałów
      dodatkowych, związanych z kierunkiem (zwłaszcza jeśli zapisali się na niego z
      pasji a nie "na chybił trafił"). Nie biorą udziału w bezsensownym i
      niekonstruktywnym wyścigu szczurów ale nawzajem skanują sobie teksty na zajęcia
      w wyznaczonych turach. Większość moich znajomych to naprawdę inteligentni i
      ambitni młodzi ludzie, z którymi można pogadać "po godzinach", przy piwie, na
      tematy związane z kierunkiem.
      Nie identyfikuję się ze "statystycznym studentem" opisanym przez Panią Doktor.
      Pozdrawiam
    • Gość: rob Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 213.25.91.* 18.03.09, 12:55
      Absolutna prawda. Znam to z doświadczenia, bo studiowałem na
      Państwowej uczelni. Wiem też jednak, że są uczelnie i to w Karkowie
      (choć z pewnością niewiele), na których większość tych problemów
      została rozwiązana. Uczelnia, o której myślę nie ma problemów z
      kserowaniem podręczników. Dlaczego? Bo podstawową wiedzę
      przygotowaną przez wykładowców wydała na płytach CD, dzieki czemu
      koszt nie jest duży, a studenci mają dostęp do podstawowej wiedzy.
      Można pomyśleć. -No to teraz już nikt się nie uczy. Nie prawda.
      Uczelnia w programie założyła, że wiedza z podręczników jest jedynie
      podstawą, która nie wystarczy do zaliczenia (zaliczenie wymagane
      jest tam z każdych zajęć). Oceniane jest myślenie i twórcze
      podejście do omawianego problemu. Dzięki temu, że podręczniki
      zostały wydane na płytach nie ma też problemu z plagiatami, czy
      przepisywaniem podręcznika, bo łatwo to zweryfikować porównując
      pracę z materiałami, które student otrzymuje od uczelni. Obowiązku
      chodzenia na wykłady nie ma...bo nie ma wykładów. Po co wałkować to
      samo, co wykładowcy już wielokrotnie powiedzieli w podręcznikach.
      Stawia się więc na pracę w grupach warsztatowych i tu uczy się
      myślenia. Nie ma przebacz. Z dyplomami nie ma problemu, bo
      absolwenci dostają 2 - polski i brytyjski (jednej z prestiżowych
      uczleniw Wlk. Brytanii). Wiele by można na ten temat ile jest innych
      rzeczy. Szkoda, że nie zauważa się ich, gdy ciągle narzeka się (i
      słusznie) na polską edukację.
    • Gość: GRGOL "ksero studia... ksreo wykładowcy..." IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 12:55
      Studiowałem 2 kierunki dziennie i obecnie kończę 3 kierunek zaocznie. Na każdym
      z kierunków zdobyłem niezbędną mi wiedzę (wiedziałem co chcę wynieść) więc
      uważam, iż mogę mieć własną opinię.

      1. Dlaczego pozwala się na to, by ktoś robił doktorat, i habilitację na tej
      samej uczelni, gdzie pracują jego rodzice znajomi? Poziom doktorantów jest żenujący.
      Aby była wymiana myśli akademickiej powinien być OBOWIĄZEK zmiany uczelni.
      magisterium, doktorat, habilitacja - każdy etap w innym miejscu.

      2. Studia powinny być płatne ZAWSZE (tylko mniej płatne. Po pierwszym roku
      dopiero powinna zapadać decyzja, czy będą przydzielone stypendia bezpłatne/ ulgi
      w czesnym itd. czy nie.

      3.Egzaminy powinny być ustne. Co to znaczy, że profesorom się nie chce. Kiedyś
      było normą, że przez pół dnia były ustne, a gdy kogoś nie było, to był
      problem... Niedopuszczalne sa pisemne egzaminy, które potem sprawdzają
      doktoranci, albo profesor sprawdza 300 prac w 1h.

      O obecnej młodzieży:

      dawniej 10-15% studiowało, teraz 10-15% uczy się, więc nie widzę problemu. Jeśli
      ktoś nie zdaje, to niech płaci i niech płaci i niech płaci. Ale nie na konta
      uczelni, ale na Fundusze stypendialne, które będą rozliczane w ramach rocznika.
      Niech te osoby z rocznika, które zdały i dostał 5ki dostaną premię za wysiłek.
      Nie balowały, nie ściągały, to należy się im coś za wysiłek...
      • Gość: kwiekkk Re: "Panie GORGOL..." IP: *.nplay.net.pl 18.03.09, 15:00
        Wiele racji w Pana wypowiedzi sam pracowałem na uczelni dość długo i
        mogę z autopsji stwierdzić że nie nalezy aby dzieci studiowały na
        tym wydziale co pracuje ojciec, bo rzeczywiście poziom ich wiedzy
        jest żenujacy sa chornieni jak mimozka której nic nie wolni zrobić
        wymagać. Panuje twierdzenie ze jak wykładowca nie zlaiczy to teść
        albo ojciec napewno wpise.Tata mama dba że synek ma geny naukowca i
        robi za niego magisterium , doktorat , habilitacje w swoim gronie.
        Kiedyś ojciec jednego ze studentów przyszedł do mnie aby jego syna
        lżej potraktować, więc w miejscu oceny podpisałem sie w indeksie aby
        ocene wystawił sam. Poprostu prymitywizm w tym przypadku kiedy
        rodzice biegają za egzaminami swoich dzieci we wschodniej Polsce
        jest normą. POzom tych osób jest mierny jak i kadry która rozwija
        się poprzez ł.... a takich przykładów jest wiele obecnie sa to
        nobliwe profesury itp .
    • Gość: realista To ewolucja a nie rewolucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 13:08
      Zgadzam się, z tym co Autorka opisała w artykule. Przez ostatnie lata pracowałam jako nauczyciel akademicki i wspólnie z kolegami borykaliśmy się z tymi samymi problemami. Niestety są to problemy SYSTEMOWE i bardzo złożone. My postanowiliśmy robić swoje i dobrze kształcić naszych studentów, tzn. przekazywać im dobrą i aktualną wiedzę, ale i wymagać. Ci którzy chcieli z takiej oferty skorzystać byli zadowoleni, ale oczywiście wiele osób narzekało, że jesteśmy (na tle innych nauczycieli) za bardzo wymagający. Tych zweryfikuje życie. Podobnie jak tych, którzy marnie kształcą. Takie są reguły „niewidzialnej ręki rynku”.

      I tak właśnie poradziliśmy sobie z niedoskonałym systemem kształcenia :) Tym niemniej obecna sytuacja jest mocno frustrująca i to dla obydwu stron – studentów i nauczycieli.

      Na osłodę dodam, żebyśmy nie zapominali, że żyjemy w czasach TRANSFORMACJI GOSPODARCZEJ, a to jest EWOLUCJA a NIE REWOLUCJA. A ewolucja zabiera czas. Powoli i szkolnictwo się w Polsce zmieni, tylko zajmie to parę pokoleń (a nie parę lat). Ci, którzy chcą się w dzisiejszych czasach czegoś nauczyć, to się nauczą – albo uprą się i nauczą kiedy jest na to czas, czyli na studiach (i za to im bravo!!!), albo nie będą mieli wyboru i będą uczyć się po nocach, bo za dnia życie (rodzinne i zawodowe) będzie ich doganiać. I chodzi tu o nim innego jak o MOTYWACJĘ. Jeśli ją mamy, to pokona się wszystkie przeszkody i góry przenosi.

      Czego sobie i wszystkim życzę.
    • Gość: ANia Ksero studia, ksero studenci IP: *.icpnet.pl 18.03.09, 13:10
      Całe szczęście, że na mojej uczelni (Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu) prawie
      wszystko wygląda inaczej niż w opisanym artykule.

      "(...)wybór studiów to decyzja często pochopna i nieprzemyślana. Moim zdaniem
      jest to przede wszystkim wynik kalkulacji, swoistej selekcji negatywnej,
      składania podania tam, gdzie są największe szanse na przyjęcie"
      Na moją uczelnię, a zwłaszcza na wydział Ekonomii, mogą dostać się tylko osoby,
      które osiągnęły naprawdę dobre wyniki na maturze rozszerzonej. Rzadko ktoś
      trafia tu przypadkiem, albo dlatego bo nie dostał się gdzie indziej.

      "Dzisiejszy student myśli przede wszystkim o znalezieniu dobrej pracy, wielu
      kolegów z grupy nie zna. Rywalizacja w grupie niszczy wszystko, co
      najpiękniejsze, najważniejsze - przyjaźń i koleżeństwo. Dochodzi (na szczęście
      sporadycznie) do sytuacji, w której koledze leczonemu w szpitalu nie pożycza się
      notatek, bo stanowi konkurencję w walce o dobry staż czy stypendium naukowe."
      Znam wszystkich ze swojej grupy ćwiczeniowej, wielu z wykładowej. Nikt mi
      jeszcze nie odmówił pożyczenia notatek lub podręczników. Ja również nikomu
      jeszcze nie odmówiłam potrzebnych materiałów.

      "Harmonogramy zajęć układa się do narzuconych z góry terminów z języków i
      wychowania fizycznego,"
      Termin wybranych zajęć z WF-u każdy ustalał samodzielnie, terminy zajęć z
      języków obcych rzeczywiście są ustalane odgórnie.

      "Nauczyciela akademickiego od świata wiodących firm dzieli żelazna kurtyna, obce
      są mu zarówno realia, jak i oczekiwania firm"
      Większość moich nauczycieli akademickich ma bardzo dobre rozeznanie w branży,
      wielu pracuje dodatkowo w różnych firmach. Swoją wiedzą z praktyki chętnie
      dzielą się z nami, studentami.

      "(...)skrypty i podręczniki, są one jednak bardzo, bardzo drogie"
      Niestety potwierdzam. Nie mam zamiaru kupować podręcznika za 50-70zł, by
      przeczytać z niego 2 rozdziały.

      "Statystyczny student nie studiuje, nie siedzi w bibliotece, nie wyszukuje
      wiedzy, ale po prostu kseruje notatki, ściąga opracowania z internetu i
      przedstawia je jako referat."
      Chodzę na zajęcia. Na ćwiczeniach jest około 85% osób, na wykładach około
      40%-80%. Prawie wszyscy robią notatki. A internet to teraz źródło wiedzy jak
      kiedyś encyklopedie czy książki. Nie trzeba iść do biblioteki by zdobyć
      potrzebne informacje.

    • Gość: auburn Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 13:17
      Artykuł trąci bardziej eseistyką bez podstaw niz wnioskami, które
      można uogólnić dla wszystkich studentów. Tytuł dotyczy szkolnictwa
      wyżeszego, a ja odniosłam wrażenie, że autor/ka bazuje na
      doświadczeniach studentów uczelni prywatnych. Najzabawniejsze w tym
      wszystkim są jednak "złote rady" aby przywrócić świetlność
      instytucjom,z których wykluwa sie inteligencja polska. Zaliczenie na
      ocene? Obecności? Może wrócimy do systemu gimnazjalego. Jestem -
      zdaniem autorki- tym objającym się studentem, który miał czelność
      kserować skrypty, ale nie wiem czy jej "elitarne" wykształcenie
      można przełożyc na przekazywanie tej wiedzy - bo "złote rady" są
      warte mniej niż zero. Chcemy pisać artykuły na tak poważny temat?
      Nie bazumy na artykułach z Internetu i wiedzy potocznej. System jest
      zły na poziomie motywacji a nie samej dydaktyki. Młodej osoby nie
      uczmy kijem i marchewką, ale traktujmy go jak równego partnera i
      pozwólmy mu na indywidualny rozwój. Jak to zrobić? Przeznaczyć
      więcej pieniędzy na dochody kadry i szkolenie tej kadry. Autorka
      chcę leczyć skótek pewnej patologii (ksero studenci) a nie powody.
    • Gość: AWE Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 13:22
      Całkowicie zgadzam się z tym artykułem. Jednak takie sytuacje mają już miejsce w szkole podstawowej i gimnazjum. Mam dwoje dzieci, które już w podstawówce robiły takie "prace pisemne"- kopiuj, wklej. Na moje oburzenie odpowiadały, że nauczyciele pozwalają. I rzeczywiści dzieci dostawały piątki lub nawet szóstki.Za samodzielną pracę nigdy tak dobrej oceny nie dostały. Myślę, że należałoby ukrócić ten proceder już na tym etapie edukacji.Ale ilu nauczycielom chce się rzeczywiście przeczytać jakiś dłuższy referat? Lepiej spojrzeć na ilość stron, przelecieć wzokiem i postawić ocenę.
    • Gość: Harry Ksero studia, ksero studenci IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.03.09, 13:37
      Wszystko zaczyna się od szkoły podstawowej. Brak umiejętności myślenia ,
      kojarzenia faktów. Wykształciło się pokolenie KontrolCevaenowców (CTRL-C
      CTRL-V)i z każdym rokiem jest coraz gorzej...
    • Gość: WS Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 213.146.172.* 18.03.09, 13:50
      no jak zawsze receptą na wszystko ma być OBECNOŚĆ. Mam wrażenie, że
      wciąż zapomina się o takim drobnym fakcie, że "studiowanie" oznacza
      brak sprawdzania listy obecności. Innimi słowy jak chcę chodzić na
      zajęcia to jest to mój wybór, ale mogę zaliczyć również egzamin
      korzystając tylko z wiedzy wyniesionej z biblioteki. Dowcip polega
      tylko no tym, że z 20 pozycji wymienionych na zajęcia, spora częśc
      będzie autorstwa wykładowcy, ponad połowa będzie dotyczyła nie tego
      ustroju państwowego (studiowałam zarządzanie i większość książek w
      bibliotece dotyczyła sposobu postrzegania ekonomii w PRL'u), a z
      pozostałych oczywiście dowiem się ciekawych rzeczy tylko na egzminie
      żadne pytnie nie będzie dotyczyło zawartych w nich informacji. Bo
      prawda jest tak, że wykładowcy bardzo ułatwiają sobie sprawę
      układania takich egzminów i zadaja pytania dotyczące tylko i
      wyłącznie ich zajęć. Co w sporej części nie pokrywa się z zalecaną
      literaturą, innymi słowy bez notatek nie ma szans zaliczyć egzamin.
      Mało tego spotkałam się z praktyką, gdy wykładowca np. prawa
      stosował własną interpretację danego przepisu, sprzeczną z
      orzecznictwem np. Sądu Najwyższego. Poza tym policzyłam kiedyś, że w
      ciągu tygodnia mam 35 godzin zajęć dydaktycznych, mam rozumieć, że
      drugie tyle powinnam spędzić w bibliotece. Jak widać studentowi nie
      przysługują takie same prawa jak osobą pracującym, jak np. 40
      godzinny tydzień pracy. Moim zdaniem dopóki nie dostosuje się
      programów studiów do rzeczywistych potrzeb rynku pracy i
      jednocześnie będzie tak skonstruowany by studenci mogli pracować (bo
      niektórzy nie maja szans utrzymać się nie zarabijąc na to) to
      kserowanie będzie nadal jedyną możliwością zdobycia wykształcenia.
    • Gość: pos. Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 212.160.172.* 18.03.09, 13:52
      Jedno z ostatnich zdań rozbawiło mnie najbardziej, mianowicie "Należałoby
      wprowadzić obowiązek chodzenia na wykłady".

      PO CO?
      - poziom wykładów jest żenująco niski
      - na przedmiotach z IT ( szybka zmiana wiedzy ) jeden DR wykłada to
      samo od 14 lat
      - na czwartym roku informatyki przychodzi taki DR na wykład i mówi
      nam czym jest INFORMACJA
      - pani na 'wdrożeniach sys. inf' nie wie o czym mówi, nigdy
      nic nie wdrożyła i maksimum jej możliwości to instalacja Office'a
    • Gość: zenn Ot, wyniki państwowych uczelni. Najlepsze na IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.09, 13:57
      świecie uczelnie, to uczelnie prywatne. Harvard, MIT, Cornell, Yale, Purdue,
      Stanford...
    • Gość: nie-student Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.ib.pwr.wroc.pl 18.03.09, 13:59
      Aktualny "nowoczesny" system edukacji już od szkoły podstawowej nie wymaga
      myślenia i uczenia się, a tylko szukania po internecie, kopiowania, ściągania itd.
      Jak może tak być, żeby po liceum uczniowie nie znali funkcji
      trygonometrycznych i trzeba to robić na studiach? Zasługa reformy.
    • Gość: Student Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 14:00
      Otóż, jestem studentką Uniwersytetu Pedagogicznego, czyli uczelni na której
      autorka wykłada/uczy. Uważam, iż w poruszanym temacie mam mnóstwo do
      powiedzenia. W tamtym roku studiowałam filologię polską na Uniwersytecie Śląskim
      - dziennie, sesję zdałam, wzięłam urlop dziekański. W aktualnym roku akademickim
      zostałam przyjęta na studia dzienne na Uniwersytet Pedagogiczny. Obserwując
      sytuację na owej uczelni, trochę zwątpiłam w poziom. Po pierwsze, ćwiczenia
      tylko na zaliczenie. Takiej opcji nie było na UŚ, praca i to nie ściąganie z
      internetu, tylko prawdziwa praca, gdzie aby mieć co napisać musiałam zaczerpnąć
      trochę wiedzy z książek. Gdzie walczyłam o ocenę, a nie jeden się napoci drugi
      prawie oleje a zaliczenie i tak każdy uzyska. Katedry; na UŚ jest mnóstwo katedr
      i mnóstwo osób zajmujących się podobną tematyką. Na UP niestety, takich dobroci
      nie ma, jest jeden, może dwóch profesorów i na tym koniec. Wykład prowadzi jeden
      profesor, brak opcjonalnych przedmiotów, wykładów do tego plan z góry narzucony,
      bez możliwości przesunięć. Przedmiot np. socjologia odbywa się tylko we wtorki i
      to są tylko dwa ćwiczenia i nie ma innych dni, więc tym samym student nie może
      wybrać ani osoby prowadzącej ćwiczenia, ani studiować swobodnie drugi kierunek.
      Wiadomo, że każdy naukowiec ma swoje zainteresowania i każdy kładzie nacisk na
      zupełnie co innego, gdyby nie braki w kadrach zapewne mogłabym uczęszczać na
      zajęcia do osoby, gdzie i jej kompetencje i sposób prowadzenia zajęć napawałby
      mnie pasją - tak jak miało to miejsce na UŚ. Z wf się zgodzę. GŁUPOTA. Na UŚ
      możliwość wyboru wf od poniedziałku do soboty, w Katowicach a nawet Sosnowcu czy
      Rybniku, oczywiście student najpierw patrzy na plan, a później dobiera
      odpowiednią godzinę wf, miejsce oraz to, co będzie robił na wfie - airobic,
      koszykówka, siatkówka czy piłka nożna. Angielski był narzucony, to fakt, jednak
      grup językowych więcej, prowadzących więcej, idę tam gdzie pasuje prosząc
      prowadzącego o przepisanie do innej grupy, tutaj znowu UP kuleje... Bardzo
      brakuje mi tych możliwości wyboru, gdzie student jest swoim panem i władcą i jak
      rozegra tydzień w taki sposób zda lub i nie zda sesji. Dodatkowo dzięki
      opcjonalnym wykładom, mniejszym grupom na niektóre trudniejsze przedmioty
      student mógł dowiedzieć się od roczników starszych kto jak prowadzi zajęcia i
      zgodnie z własnymi zainteresowaniami oraz najbardziej odpowiadającemu sposobowi
      prowadzenia zajęć uczęszczał z pasją na wykłady czy zajęcia.
    • Gość: asdf Re: Ksero studia, ksero studenci IP: 195.82.180.* 18.03.09, 14:16
      Nie do końca się zgodzę. Potrzebna jest przede wszystkim współpraca z przemysłem
      (jeżeli mówimy o kierunkach technicznych) między innymi w formie praktyk.

      U mnie były właśnie takie obowiązkowe praktyki i co? Większość ludzi patrzyła
      tylko gdzie się załapać żeby się nie narobić.

      A powinno być tak, że renomowane firmy powinny mieć kontakt z poszczególnymi
      wydziałami tudzież katedrami. Katedra która przyjmuje na specjalizację X
      studentów powinna nagradzać tych najlepszych rekomendacją na staż do
      renomowanych firm.

      Ścisła współpraca powinna być także w sprawie praktyk, każdy powinien mieć dwóch
      opiekunów praktyk (jednego na uczelni i jednego w firmie) i co więcej
      opiekunowie ci powinni na bieżąco mieć ze sobą kontakt.

      Oczywiście jest to wyzwanie organizacyjne i legislacyjne, ale nie niemożliwe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka