Jak Kraków nie nęci profesorów

IP: *.tor.primus.ca 25.04.09, 02:23
Nie tylko CMUJ, caly UJ jest dokladnie taki jak komentarzu, niestety.
    • flamengista Nie Kraków, tylko UJ 25.04.09, 07:41
      Wypraszam sobie taki tytuł artykułu. Przecież AGH potrafiło przyciągnąć prof.
      Muchę, by otworzyć socjologię. WSE również kaperuje dobrych wykładowców spoza
      Krakowa.

      Oczywiście problemem są pieniądze i zapewnienie godnych warunków pracy. 4 tys.
      brutto dla profesora uczelnianego to skandal - na niektórych uczelniach
      krakowskich tyle zarabiają dobrze wynagradzani adiunkci bez habilitacji.

      Dobrze, że jest mało chętnych bo może to zmusi UJ, a przede wszystkim CM do
      zmian. Do tej pory niestety praca na UJ traktowana jest przez władze tej uczelni
      jako wielki przywilej, a wynagrodzenie to rzecz drugorzędna.
      • Gość: łapka na muchy Re: Nie Kraków, tylko UJ IP: *.zax.pl 25.04.09, 18:18
        akurat przykład Muchy jest niefortunny. pajac z niego nieprzeciętny..
      • Gość: Kagan Re: Nie Kraków, tylko UJ IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:57
        Na UJ pozostali glownie ci, ktorych nie chciano na Zachodzie... :(
    • Gość: jw decyzje kadrowe w restauracjach IP: *.autocom.pl 25.04.09, 08:26
      "Hermetyczne towarzystwo, nepotyzm, decyzje kadrowe zapadające
      podczas nieformalnych, wieczornych spotkań w restauracjach. Taki
      obraz Collegium Medicum wynoszą w świat naukowcy, którzy zaryzykowali
      karierę w Krakowie."
      Oczywiście że wszyscy wiedzą, ze tzw konkursy to lipa i są
      rozpisywane na konkretnego zwycięzcę. To jest przypadek nie tylko UJ
      ale to standard polskiej nauki, w ujęciu nepotycznym i towarzyskim.
      Bywa tak, że jak na 'konkurs' zgłosi się niepożądana osoba to
      stanowisko się likwiduje !
    • Gość: jw REKTOR UJ to pan życia i śmierci IP: *.autocom.pl 25.04.09, 08:31
      "Jeden z profesorów opowiadał mi kiedyś: szybko jestem w stanie
      umówić się z ważnym dyrektorem na spotkanie w siedzibie ONZ w Nowym
      Jorku, wystarczy że napiszę maila. Do rektora mojej własnej uczelni
      ślę podanie za podaniem. I nic, czekam drugi rok na audiencję. "
      Tylko drugi rok ? Można czekać wiekami ( ja od XX wieku) jak sie
      jest osoba niepożądaną
      nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/
      nie bedzie audiencji ani odpowiedzi. W końcu rektor to nie jakiś
      minister czy prezydent, który i sam zaprasza, REKTOR UJ to pan życia
      i śmierci a nawet życia po śmierci. Nie bez przyczyny czyści się
      przejawy życia akademickiego niewygodnych i skazywanych na śmierć
      zawodowa nauczycieli akademickich.
    • Gość: Gosc Jak Kraków nie nęci profesorów IP: 194.42.110.* 25.04.09, 08:47
      Nepotyzm, znajomość z króliczkiem jako główne kryterium konkursowe zalatwianie
      "praktycznie wszystkiego" (jak w sklepach w stanie wojennym) to cecha
      wiekszosci instytucji panstwowych w "katolickiej" południowej i wschodniej
      Polsce.

      Zmienić to moga jedynie ostre, JEDNOZNACZNE, kryteria, konkursy przeprowadzane
      przez wyspecjalizowane komisje zewnętrzne, scisłe przestrzeganie kadencyjności
      2 X 3 lata. Rozliczanie za osiągniecia naukowe potwierdzone publikacjami -
      wyłacznie FILADELFIJSKIMI a nie uznaniowość I KONTROLE ZEWNĘTRZNE - ale
      prawdziwie zewnętrzne. Ale kolejne reformy nauki idą w na łowienie w mętnej wodzie
      • Gość: LZ tzw. dorobek naukowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.09, 10:12
        Wiele lat zabawy w naukę przekonało mnie, że coś takiego jak "dorobek naukowy"
        nie tylko nie ma w większości sytuacji uczelnianych znaczenia, lecz nawet bywa
        przeszkodą. A już najgorszą rzeczą jest posiadanie dorobku choćby odrobinę
        istotniejszego, aniżeli najsłabsze ogniwo akademickiej koterii, decydującej o
        Twoich losach.
      • Gość: londyn Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.40.143.242.sub.mbb.three.co.uk 25.04.09, 15:43
        to ci opowiem cos o liscie filadelfijskiej. "Grzegorz, ale ja musze byc 1szym autorem" uslyszalem od swojego promotora tuz przed czytaniem przez niego mojej pracy doktorskiej. Chodzilo o moja publikacje w pewnym baaardzo dobrym czasopismie na samym samym toooopie. Publikacja byla juz po... drugich pozytywnych recenzjach. Nic sie nie zmieni. Ludzie sa zdemoralizowani. Po prostu. Jesli zmienisz kryteria to zaczna krasc jeszcze bardziej. Tylko czy bedzie juz komu.
        • Gość: Gosc Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: 194.42.110.* 25.04.09, 23:05
          Masz racje w 100% ale pseudo publikacje w kiepskich (spoza listy
          filadelfijskiej) czasopismach nie maja nawet tego waloru, ze przynajmniej jeden
          z autorów był w stanie zrobic coś na poziomie.

          Ja oczywiście słyszałem od moich kolegów opowieści identyczne jak Twoja. Ale
          wspolnym mianownikiem tych promotorów byl głównie ich wiek - tak zwana stara
          kadra - kolesiowata, zdemoralizowana, feudalna i co chyba najwazniejsze
          niekompetentna.

          Ja natomiast spotkałem się z sytuacja odwrotną, kiedy to mój promotor (47 lat
          wtedy) uwzględniony przeze mnie w dobrej publikacji jako 2-i autor, zażądał aby
          jego nazwisko usunąć bo on "nie akceptuje podszywania się pod pomysły swoich
          doktorantów".

          Nie przekonały go nawet moje argumenty, ze przecież brał udział w analizie
          uzyskiwanych wyników, i ze jego uwagi pozwoliły uniknąc wielu błedów.

          Skwitował to stwierdzeniem, ze od tego jest i za to mu płacą oraz, ze ważny jest
          pomysł a udział w jego realizacja to już tylko rzemiosło.
          W ciągu studiów doktoranckich zdążyłem (lismy) przygotować 12 publikacji
          filadelfijskich plus kilkadziesiat chłamów (w byle gazetach) i za każdym razem
          przed przystąpieniem do ustalania kolejności autorów podpisywaliśmy notatkę o %
          udziale poszczególnych autorów zaś pomoc w redagowaniu tekstu publikacji
          traktowalismy jako przyjacielska przysługa.

          Inna kwestię stanowi fakt, ze konkurs na etat (po doktoracie) wygrał syn pewnego
          profesora z liczba publikacji 2!!, w tym 0 jako pierwszy autor, za to (cytuje)
          " z niezwykle obiecującymi planami rozwoju zawodowego". Jak wiec widzisz,
          nieostrych, mętnych kryteriów konkursowych nie trzeba nawet próbować fałszować i
          po to są

    • Gość: sinpantalones Mam inny pomysl IP: *.205.219.87.dynamic.jazztel.es 25.04.09, 09:34
      Za 4k zaden profesor nie przyjdzie. A jezeli juz to taki, ktory
      gdzies dorabia na boku i chce sie przechowac do emerytury. Za te
      pieniadze mozna natomiast probowac sciagnac doktorantow. 4k to mniej
      wiecej godziwe stypendium, choc caly czas o wiele nizsze niz na
      tzw. "swiecie". Doktorant z motywacja da wiekszy "produkt" naukowy
      niz profesor bez motywacji.
    • 3cik <====================- 25.04.09, 09:48
      Chyba plaga procesów przegranych przez profesorów UJ skutecznie odstraszyła
      potencjalnych chętnych.
    • Gość: sisi Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.ver.airbites.pl 25.04.09, 10:25
      Dwa główne słowa: NEPOTYZM I FEUDALIZM oto krakowska "kliniczna" medycyna.
    • spokojny.zenek Re: Jak Kraków nie nęci profesorów 25.04.09, 10:55
      Trzeba by ogłosić, że konkursy wcale nie są na niby, to na pewno ktoś by się
      skusił.
    • Gość: .... Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.devs.futuro.pl 25.04.09, 10:56
      Dlaczego ktoś z gazety nie pokusi się o zbadanie powiązań m.in. rodzinnych
      między poszczególnymi osobami na różnych katedrach CMUJ.Dużo gadania od jakiegoś
      czasu,ale wszyscy sie boją ruszyc to towrzystwo wzajemnej adoracji...a tracą
      młodzi ludzie, bo poziom kształcenia , jeśli chodzi o praktykę jest mierny...
    • Gość: gonzo inbred IP: *.popl.adsl.virgin.net 25.04.09, 11:24
      Dobrze napisane
    • Gość: doktor Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.ver.airbites.pl 25.04.09, 11:46
      A ulica Kopernika i pobliższe "kliniczne" toż to CHÓW WSOBNY..tak jak całe to CMUJ... Tyle było gadania o zwalczaniu kumoterstwa itd. a tu kliniczne nadęcie i pycha. eeeeeh
      • Gość: lEn Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.198.cgg.com 25.04.09, 12:41
        skoro lekarz wiejski zarabia wiecej niz ma zarabiac profesor na CM to rozpisujac
        konkurs zaklada sie ze osoby z zewnatrz odpadaja na wstepie bo polasic sie moze
        na to ktos kto w srodowisku lokalnym ma juz robote za powiedzmy 40k na miesiac a
        dodatkowe 4k to wezmie przy okzaji zeby sobie tytul prof. przykleic przed nazwiskiem
        • Gość: Pati Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.ghnet.pl 25.04.09, 14:41
          Cały ten UJ to fabryka bezrobotnych doktorów i nienajlepszych profesorów, z
          przeciętnym, nieliczącym się w świecie dorobkiem naukowym. Kiedyś ta uczelnia
          słynęła z prawa, historii, medycyny, polonistyki, filozofii, a obecnie ? Bardzo
          to wszystko ubogo wygląda: brak osiągnięć naukowych, niskie pensje, coraz niższy
          poziom doktoratów i habilitacji.Czym ma UJ nęcić ?
      • Gość: KAGAN Jak Kraków nie nęci profesorów. IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:59
        Albowiem obecne status quo na polskich wyzszych uczelniach oznacza zwykle kumoterstwo, tzw. prorodzinna polityke zatrudniania na wyzszych uczelniach (czytaj: polityke zatrudniania potomstwa profesorow), wsobny wychow pracownikow naukowych (od magistra do rektora na tej samej uczelni) oraz zamkniecie sie na swiat, w tym nieuznawanie w Polsce dyplomow z najlepszych swiatowych wyzszych uczelni.

        Stad wiec jedyna rada jest pozbycie sie tego balastu w postaci PRLowskich profesorow poprzez nastepujace reformy:
        1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury (przeżytek feudalno-PRLowski, który powoduje, iż nie można się pozbyć profesora, którego wiedza dawno temu się zdeaktualizowała).
        2. Zlikwidować habilitacje, jako kolejny feudalno-PRLowski przeżytek, uniemożliwiający awans prawdziwym naukowcom, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
        3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
        4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
        5. Wprowadzić w Polsce, jako obowiazujace prawo, Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
        64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
        6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą wiec one odpowiadać.
        7. Wprowadzić wreszcie ograniczenia w wieloetatowości pracownikow naukowych.
        8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
        9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, nalezy przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
        10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać! W przeciwnym wypadku, takie uczelnie jak PWr, UWr, UPWr nadal pętać sie będą na koncu tabeli, gdzies w piątym tysiącu rankingu światowych uczelni.
        lech.keller@gmail.com
    • Gość: maria Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.09, 14:53
      Pracuję na CMUJ od prawie 20 lat i wiem,że to jedno wielkie bagno zasadzone na
      układach towarzyskich, a nawet łóżkowych. Podstawą przynależności do tego układu
      jest posiadanie habilitacji. Jej uzyskanie nie ma nic wspólnego z dorobkiem
      naukowym, ale z układami. Jeżeli posiada się układy rodzinno-towarzyskie w
      Radzie Wydziału, uzyskanie habilitacji jest prostsze od doktoratu. Jeżeli
      natomiast układów takich się nie posiada, łatwiej chyba o Nagrodę Nobla.
      Nepotyzm zżera uczelnię, dzieci profesorskie mają "zabukowane" posady asystentów
      w różnych klinikach, jeszcze zanim skończą studia, a ludzi z zewnątrz się nie
      dopuszcza.
      Kwitnie dopisywanie autorów do publikacji- zazwyczaj pracę pisze jedna osoba, a
      dopisywanych jest kolejnych 5 czy 6. Kierownik Kliniki obowiązkowo jest
      dopisywany wszędzie i to najczęściej na pierwszym miejscu. Koleżeńską przysługą
      jest też wzajemne cytowanie się, aby podnieść wskaźnik cytowań "naukowców" z CMUJ.
      To niesamowite, że takie rzeczy dzieją się w kraju należącym do UE. Dopóki nie
      będą prowadzone rzetelne, zewnętrzne (zagraniczne) kontrole to nic się nie
      zmieni. Kontrole przez kolegów z innych uczelni z kraju nic nie wnoszą, bo
      protokoły z kontroli podpisywane są przy winie wieczorem w restauracji z
      szanownymi profesorami CM.
      Bagno!!!
      • Gość: gość portalu Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: 188.33.54.* 25.04.09, 23:13
        tak dokładnie jest. co więcej młodzi lekarze zeby nie być w stanie
        zagrozić tej psedo elicie operują cały czas wyrostki, wypisują tony
        wypisów a jeśli już cokolwiek publikują to tylko pozwala im się to
        robić żeby nasze "sławy" były tam dopisane.
        zastanawiające jest jeszcze to że młodzi dają się tak strasznie
        wyzyskiwać za nic, za zero przyszłości i zero fajnej pracy.
        wiekszosc z asystentow to cieniasy ktorzy pozostana cieniasami zeby
        nie moc zagrosic swoim przełożonym - cieniasom rzecz jasna.

        mozna udawac ze leczy sie ludzi na wysokim poziomie i ze pracuje sie
        na wielkiej klinice ale kazdy wiejski szpital robi praktycznie to
        samo. halo! ludzie obudzcie sie. nie wlaznie w tylki i nie badzcie
        lizusami. nie ma komu sie podlizywac. sami jestescie w stanie sie
        rozwijac i byc dobrym w tym co robicie i nie potrzebujecie
        pozwolenia na kazdy swoj ruch i na kazde zlecone badania. nie
        badzcie ciotami i caly ten syf wczesniej czy pozniej sie rozpadnie.
        narazie to wszystko trwa ale niestety tez dzieki wam, bo wam
        zalezy... ale tak naprawde na czym??? na oklamywaniu samych siebie??
        w to nie uwierze.
        bedzie dobrze, tylko musicie wiedziec ile jestescie warci, a
        jestescie duzo. wszystko co trzeba to poprostu miec jaja a nie cale
        zycie byc wlazidupcem :-)
      • Gość: Kagan Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: 193.136.157.* 26.10.10, 13:56
        Neci tylko turystow...
    • Gość: miki Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.chello.pl 25.04.09, 18:02
      Warto byłoby sprawdzić na UJ nie tylko układy rodzinne, ale i
      biznesowe.
    • Gość: a Eee, przecież te konkursy są na niby IP: 77.236.0.* 25.04.09, 22:39
      Nie ma co się emocjonować.
    • Gość: Gosc Rzeczywiscie IP: 194.42.110.* 25.04.09, 23:30
      Rzeczywiscie nauki hymanistyczne stoja kipesko ale fizyka, chemia, matematyka,
      biotechnologia to całkiem przyzwoity swiatowy standard
      • Gość: F Re: Rzeczywiscie IP: *.chello.pl 14.05.09, 02:20
        hehe!!! dobre! tak sie sklada ze skonczylem jeden z tych kierunkow. potem jakis
        czas pracowalem na jednym z najlepszych instytutow na swiecie i wrocilem na UJ
        na studia doktoranckie (z powodow osobistych rzecz jasna)...To jest DRAMAT!
        poziom rowny 0 - kadry i doktorantow. seminaria to czysty kabaret. ludzie nie
        mowia po angielsku. warunki pracy koszmarne nie ma na nic pieniedzy - pewnie nie
        wiele z Was wie, ale UJ nawet nie ma dostepu do czasopism (pubmed) - jak tu
        prowadzic badania? cala masa dydaktyki - a to wszystko za 1000zl miesiecznie!
    • Gość: dr hab Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.chello.pl 26.04.09, 00:02
      Nikt nie chce startować? A po co? Jak te konkursy to lipa. Już dawno wiadomo
      kto jest zwycięzcą. Tak w CM jest we wszystkim. Rozpisuje się fikcyjne
      konkursy, że niby wszystko zgodnie z prawem etc. Dotyczy to stanowisko
      asystenckich, profesorskich itp. A zwycięzca już dawno jest wiadomy. Bo
      wszyscy Polacy to jedna rodzina - bo wszyscy w UJCM to prawie jedna rodzina.
      Wystarczy tylko na nazwiska spojrzeć, począwszy od ul. Anny 12 o skończywszy
      na ul. Kopernika. Po co więc marnować papier i czas i pisać podania na konkurs
      jak i tak wygra ten co ma wygrać, często bez przygotowania, doświadczenia i co
      najgorsze wiedzy !!!!!
    • Gość: zdzicha Jak Kraków nie nęci profesorów IP: 93.159.133.* 26.04.09, 09:23
      wpisujcie szkoły wyższe i miasta, gdzie znane są układy nepotyczne
      ASP Kraków!!!!
      • Gość: miroma Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.chello.pl 26.04.09, 22:31
        1. Collegium Medicum
        2. Collegium Medicum
        3. Collegium Medicum
        4. Collegium Medicum
        5. Collegium Medicum
        6. Collegium Medicum
        7. Collegium Medicum
        8. UJ (z racji że Collegium Medicum tam się mieści)
        9. Collegium Medicum
        10. Collegium Medicum
        a potem dopiero te inne

    • Gość: profuj Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 15:17
      Nihil novi sub sole,
      Mikołaj Kopernik jak zorientował się studiując przez 3 lata
      (1491/2 – 1495) na Akademii Krakowskiej, że zrobią z niego podpałkę na stosie
      to zwiał na studia medyczne do Padwy, a w 1503 r.
      w Ferrarze uzyskał tytuł doktora i prawo do wykonywania praktyki lekarskiej.
      Rada Wydziału Akademii nie dopuściłaby do pracy naukowej jakiegoś heretyka
      głoszącego niezrozumiałą i nieprawdziwą teorię heliocentryczną, który nie miał
      punktów z listy filadelfijskiej
      i żadnych cytowań.
      • Gość: grzesiek Re: Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.40.220.83.sub.mbb.three.co.uk 26.04.09, 17:12
        dokladnie, lektura zyciorysu Kopernika na wikipedii daje duzo do myslenia. Znowu ten zachod...
    • Gość: kasia ależ trzeba sięwkupić Krakówkowi IP: *.devs.futuro.pl 26.04.09, 18:37

      bez namaszczenia nikt tutaj miejsca nie zagrzeje.

      Takie towarzystwo podobne Warsiawce tylko bardziej snobistyczne.
    • Gość: pracownik CMUJ Jak Kraków nie nęci profesorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 23:21
      CMUJ to jedno wielkie bagno.Te konkursy to lipa. Wygra ten , kto ma
      wygrać. Czesto miernota z powiązaniami rodzinno-towarzyskimi..
      Później taki "szef kliniki" czując, jak jest słąby na swoim
      stanowisku , aby utzymać władzę poniża, deprecjonuje swoich
      pracowników. Jest to typowy objaw strachu "szefa kliniki" przed
      ujawnieniem jego niekompetencji, bo przecież nikt nie podskoczy
      chamowatemu profesorowi. Ale my, pracownicy CMUJ też jesteśmy sobie
      winni , bo pozwalamy sobą pomiatać, spiskujemy po kątach, płaczemy ,
      ale jak tylko pojawi się pan profesor na horyzoncie to merdamy
      ogonami i czekamy ,że być może teraz pan profesor pogłaszcze
      swojego "pieska". Odchodza najwartoścowsi ludzie, zrobia doktoraty,
      specjzlizacje i idą tam gdzie będą doceniani, a my z 15-20 letnim
      stażem pracy czekamy w poniżeniu emerytury (o ile wcześniej pan
      profesor nas nie wyrzuci bo za mało publikujemy w jakiś naukowych
      brukowcach). Naszą frustrację rekompensujemy nasza butą i chamstwem
      w stosunku do naszych kolegów ze szpitali rejonowych i pokazujamy
      pacjentowi gdzie jego miejsce. Klinika to brzmi dumnie.
    • Gość: novart Jak Kraków nie nęci profesorów IP: 67.159.5.* 27.04.09, 13:03
      Szanowna Pani Redaktor,
      domyslam sie ze ten artykul to z braku innego materialu redakcyjnego
      lub w ramach wiosennego zartu.
      Po co brac udzial w konkursie jak z gory jest znany wynik. Nominacje
      juz dawno zostaly wreczone a teraz tylko zostal rozpisany konkurs
      zeby sie nikt nie czepial. Tak w collegium jest dokladnie ze
      wszystkim. Collegium medicum to interes rodzinny i jak w kazdym
      dobrym (czyli przynoszacym korzysci) rodzinnym biznesie nie
      dopuszcza sie obcych. Bo i po co. Nowy to nowe porzadki nowe uklady
      itp. A niech nowy profesor nie bedzie zainteresowany starymi
      ukladami i wywali na zbity pysk jakas pocieche innego profesora, bo
      nic nie potrafi i jeszcze nic nie umie. to co wtedy? Albo zaglosuje
      przeciwko doktoratowi takiej osoby bo z braku rozumku to i nawet
      podstawowki nie powinna skonczyc? I bedzie pasztet. A tak to
      wszystko po staremu w rodzinie i jest super.
Pełna wersja