Dodaj do ulubionych

No to sobie uprałam suknię...

21.11.09, 13:01
Niedawno pytałam tutaj jak prać jedwab. Zgodnie z radami i własnym rozsądkiem zaniosłam do pralni, ale...odebrałam suknie o nieco odmiennym materiale niż pierwotnie zanosiłam.
No cóż, pani reklamacje przyjęła. Mam przyjść w przyszłym tyg. Ale zaznaczyłam, że nie interesuje mnie zwrot kosztu prania lecz refundacja kosztów sukni za zniszczenia jakie pralnia poczyniła.
Byłam też w sklepie gdzie ją kupiłam, wszystkie panie + właściciel stwierdzili że suknie była najprawdopodobnie prana w wysokiej temp. i dlatego z gładkiego jedwabiu, zrobiło się coś w postaci materiału z delikatną fakturą.
Czy któraś z Was miała takie przykre doświadczenia z praniem odzieży? Co mam zrobić? Co można w tej sytuacji zrobić?
Obserwuj wątek
    • agatita82 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 17:35
      Naprawdę nikt nie wie, co mogę sensownego w takiej sytuacji zrobić?
      • agusia3107 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 18:02
        i dlatego wlsnie nie zanioslam swojej sukni do pralni. Jakis czas temu zanioslam
        jasno kremowy plaszczyk do czyszczenia i z przykroscia stwierdzilam, ze
        plaszczyk wyglada tak samo jak przed czyszczeniem, dlatego teraz nie kozystam z
        takich uslug. A wlasna suknie wypralam sobie sama. Kupilam plyn do prania
        delikatnych tkanin, zlozylam suknie w kosteczke i nastawilam na delikatne pranie
        w 30stop. Po praniu szybko na wieszaczek i wygladala jak nowa. Dodam, ze suknie
        mam jednoczesciowa i pralam ja osobno z halka, bo niestety halka musiala byc
        krochmalona. Wybierajac taki sposob czyszczenia dal mi gwarancje, ze suknia nie
        zostanie uszkodzona, a jezeli juz bym ja popsula, to chociaz nie mialabym
        pretensji do nikogo tylko do samej siebie.
        • agatita82 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 18:17
          Moja suknie nie nadawała się do prania ani ręcznego, ani pralkowego.
          Metka wskazująca na 100% naturalnego materiału wskazuje na to, że nie
          pierze się takich rzeczy w wodzie. Ponad kiecka jest wyszywana
          koralikami, któe mogłyby poodpadac.

          Fajnie, że Tobie się suknia nie zniszczyła i że Ci się udało ją
          domowym sposobem wyczyścić. Ciekawe jakiej porady byś mi udzieliła,
          gdybym napisała, że mimo wyraźniej instrukcji prania uprałam w pralce
          i się mi zniszczyła...
          • misself Re: No to sobie uprałam suknię... 22.11.09, 10:13
            Ja mimo wszystko będę się upierać, że jedwab naturalny można prać w wodzie smile
            Chyba że jest nietypowy (np. tafta jedwabna). Ale to, co opisujesz, to jest jak
            dla mnie ewidentna wina zbyt wysokiej temperatury prania - jedwab pierze się w
            ZIMNEJ wodzie! Bywają nawet rady, żeby dodać kostek lodu.

            Dobrze Ci tu doradzono, złóż reklamację NA PIŚMIE i żądaj potwierdzenia odbioru.
            Z wartością sukni nie pomogę, nie jestem prawnikiem. Współczuję przykrych
            doświadczeń, trzymam kciuki, żeby jakoś to się rozwiązało.
            • agatita82 Re: No to sobie uprałam suknię... 22.11.09, 10:26
              Dzięki. Co do prania w wodzie czy na sucho. Może i w wodzie można
              prać mimo metki (mam kilka bluzek i swetrów, które piorę w pralce
              mimo metki, żeby prać na sucho i mają się dobrze). Rzecz jednak w
              tym, że jak zanosze do pralni to po praniu chemicznym nic się nie
              powinno stać - jeśli prane tak jak należy.
              Wolałam nieryzykować z wodą więc poszłam do pralni i się załatwiłam.
              Zadzwonię jutro do rzecznika praw konsumenta i się dowiem co i jak.
              Wstępnie rozmawiałam też z prawnikiem i wiem mniej wiecej co robić.
              Dam Wam znać później co to się z tym podziało - może komuś się
              przydadzą moje doświadczenia... oby nie...

              Przyszła mi do głowy jeszcze taka rzecz - jak im udowodnię, że
              przyniosłam suknię w dobrym stanie, a nie już taką "zbuforowaną"...
              • horpyna4 Re: No to sobie uprałam suknię... 22.11.09, 11:06
                Udowodnić jest bardzo prosto, poproś o opinię na piśmie właściciela
                sklepu. A byłoby idealnie, gdyby mógł załatwić ścinek tego materiału.
        • sajolina Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 18:43
          Co się robi ze zniszczonym jedwabiem nie wiem. Wiem za to, że masz prawo ubiegać
          się o zwrot kosztów prania i odszkodowanie w wys. pełnej wartości sukni. Jak
          znam życie, jak teraz pojedziesz po kieckę, pani będzie chciała Cię zbyć i ew
          zwróci koszt prania. Jeśli się da zażądaj rozmowy z przełożonym i postrasz go
          sądem. Złóż pisemną reklamację (napisz ją w dwóch egz - dla nich i
          dla Ciebie, na Twoim niech Ci się ktoś podpisze, że przyjął). Jak nie przyjmą
          reklamacji, to się nie użeraj, bo się tylko wkurzysz, napisz im pismo i wyślij
          poleconym (najlepiej za potw.odbioru). Znowu postrasz sądem (odpowiedzialność za
          nienależyte wykonanie zobowiązania art. 471kc). Jeśli to nic nie da, niestety
          ten sąd Ci tylko zostaje. Najlepiej pójdź do salonu jeszcze raz i niech Ci
          wystawią zaświadczenie, że suknia została zniszczona wskutek zbyt wysokiej
          temperatury prania.
          • k.l2 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 18:51
            O ile pralnia sie nie ubezpieczyla wiszaca gdzies i dobrze ukryta
            info,ze nie ponosi odpowiedzialnosci za ewentualne szkody..
            • sajolina Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 18:58
              nie można tak łatwo się zwolnić z odpowiedzialnoścismile tylko komis ma taką możliwość

              inaczej każdy usługodawca byłby zaopatrzony w takie wywieszki
          • agatita82 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 19:10
            Dzięki wielkie!!! Szukam treści tego przepisu który podałaś i jakoś
            nie umiem go znaleźć...Mogę prosić o pomoc w tym zakresie?
            Tzn znalazłam coś gdzie jest napisane, że Dłużnik powinien mi
            wynagrodzić stratę w wysokości poniesionej szkody, a Ty pisałaś, że
            100% wartości sukni.
            Jak w takim razie oszacuje się "wysokość poniesionej szkody" w
            przypadku używanej sukni? Czy też źle rozumiem i wartością szkody
            jest tutaj całość mojej sukni - bo tęże uszkodzono??
    • mylady21 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 20:45
      Często się z tym spotykam. Suknię którą powinno se prac chemicznie
      uprano Ci wodnie. Do JAKIEJ pralni zaniosłaś suknie?
      • mylady21 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 20:51
        Jesli jest to pralnia wodna typu 5asec to leżą i kwiczą bo oni w
        ogóle nie powinni sie podjąć tego prania, rozumiesz?
        • agatita82 Re: No to sobie uprałam suknię... 21.11.09, 21:03
          Ja rozumiem. Zaniosłam do pralni, do której nosze ciuchy od 2 lat. Jest
          to mała pralnia, chyba jedno-sklepowa.
          • monikapers Odrobina wyobrazni 22.11.09, 11:34
            jedwabiu nie nosi sie do KAZDEj pralni ale TYLKO tam, gdzie pierze salon sukien,
            dlaczego trafilas do nich PO wypraniu, a nie przyszlo Ci to do glowy PRZED?
            Duza niefrasobliwosc...
            Forum naprawde nie jest jedyna zyciowa wyrocznia....
            Sprawdz takze bo wiekszosc pralni ma jednak wywieszona tabliczke, ze pranie
            wodne TYLKO na odpowiedzialnosc Klienta i piora niestety zle, ale jesli wisi nic
            nie zrobisz...

            To jako nauczka dla innych!
            • agatita82 i tobie jej zycze 22.11.09, 12:02
              Ja mowilam, zeby nie prac wodnie tylko chemicznie, zaznaczalam przy oddaniu ze jest to jedwab. Nikt ich o pranie wodne nie prosil. Wodne to ja sobie w domu moge zrobic... Poza tym po co tekst o praniu wodnym? W sukni jest naszywka: material 100% naturalny i tego sie w wodzie nie pierze, a juz na pewno nie powinna takiej decyzji podejmowac pralnia chemiczna od gornie nie pytajac mnie o zdanie. Metarial wyglada tak jakby byl prany nie tylko w wodzie, ale w wysokiej temperaturze, co juz w ogole jest niedopuszczalne.
              O forum jako zyciowej wyroczni nie mysle, a skad Tobie to przyszlo do glowy?
              Wiem gdzie suknie pierze sklep, jednak w tamtej pralni dokonano pewnych szkod na plaszczu, ktory kiedys zanioslam. I dlatego nie poszlam tam z sukienka.

              Co do tabliczek... A jak ja sobie w samochodzie przylepie karteczke, ze jechanie za mna/przede mna tylko na odpowiedzialnosc innego kierowcy to czy w przypadku spowodowania kraksy jestem zwolniona z odpowiedzialnosci? Albo w restauracji: karteczka z napisem, za ewentualne niestrawnosci odpowiedzialnosci nie ponosimy?
              • monikapers Re: i tobie jej zycze 22.11.09, 17:13
                strata jest oczywista ale wiem, ze pralnie wywieszajac ta kartke tak sie wlasnie
                zabezpieczaja, jesli Ci sie uda, daj znac, bedziemy wiedzialy, jak to zrobic
                • budyniowa123 nie wiem jak jest w pralniach, ale... 22.11.09, 17:20
                  w hotelach jest tak, że właściciel może sobie wywiesić milion kartek, że "za
                  rzeczy pozostawione w pokoju nie ponosimy odpowiedzialność"
                  a i tak odpowiedzialność ponosi
                  , jeśli np coś winie z winy jego lub jego
                  pracowników.
                  Kartka nie jest żadnym zabezpieczeniem, raczej elementem zastraszającym "nie
                  zostawiaj cennych rzeczy bo ci ukradną" i ewentualnym żerowaniem na niewiedzy
                  ludzi "było napisane, panu się nic nie należy"

                  dlatego warto to sprawdzić, bo dla mnie wywieszenie kartki "pralnia nie ponosi
                  odpowiedzialności za zniszczone ubrania" to kuriozum jakieś.
                  A za co ponosi w takim razie?
                  Jakby tak każdy usługodawca pisał, to by dopiero byłosmile
                  np: lekarz wywiesi sobie kartkę: "lekarz nie ponosi odpowiedzialności za
                  ewentualne błędy i zgon pacjenta".
            • misself Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 12:30
              monikapers napisał:
              > wiekszosc pralni ma jednak wywieszona tabliczke, ze pranie
              > wodne TYLKO na odpowiedzialnosc Klienta i piora niestety zle, ale
              > jesli wisi nic nie zrobisz...

              Tak naprawdę każde pranie w pralni jest na odpowiedzialność klienta - ale pod
              warunkiem, że jest wykonane we właściwy sposób. Tutaj tego nie ma, tkaninę do
              prania chemicznego wyprano w wodzie, i to gorącej, a więc niezgodnie z zasadami
              prania tego typu odzieży.
              • sajolina Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 14:16
                art. 471 kodeksu cywilnego
                Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub
                nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte
                wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie
                ponosi.


                art. 472
                Jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic
                innego, dłużnik odpowiedzialny jest za niezachowanie należytej
                staranności.


                Zastanówcie się trochę - to klient ma wiedzieć na co stać danego ustawodawcę?!
                Zasada jest prosta: NIE WIESZ, NIE UMIESZ, NIE DOTYKAJ. Skoro pralnia nie
                wiedziała w jaki sposób pierze się jedwab (a wiedziała, ze ma do czynienia z
                jedwabiem), to nie powinna sukienki w ogóle przyjmować, a jak już przyjęła, to
                nie prać, tylko oddać brudną. Agatita ich przecież nie zmusiła prawda?

                Agatita, jeżeli sukienka stałą się bezużyteczna, to należy Ci się zwrot 100%
                wartości sukienki z chwili jej oddania do pralni. Czyli nie jej wartość z chwili
                zakupu, a więc nowiutkiej, tylko jej wartość jako już używanej. Musisz oszacować
                za ile ją chciałaś sprzedać i tej kwoty się domagać. Nie wiem o ile spada
                wartość kiecki po użyciu - o jakieś 30%?
                • monikapers Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 17:31
                  takich kuriozum jest w naszym kraju sporo - FAKT, zgodzicie sie.
                  mowie o kartce/informacji, ktora stanowi czesc oferty pralni i zostawiajac rzecz
                  w tej, a nie innej, na te oferte sie tym samym zgadzasz, a zatem zawierasz z
                  wykonawca umowe na wykonanie uslugi wg konkretnych zasad.
                  oczywiscie dotyczy to kilku wypadkow np jedwab wlasnie albo 100% welna

                  zepsucie to jedno, a fakty to drugie, pralnia wymowi sie, ze uprzedzala Klienta
                  o tym, ze pranie odbedzie sie wylacznie na jego odpowiedzialnosc, o czym ma
                  informowac wlasnie WSPOMNIANA kartka /bo np oni nie piora jedwabiu i nie wiedza,
                  jak taka tkanina sie zachowa/.

                  jesli to kuriozum dlaczego w kazdej sieciowej pralni w Krakowie taka wlasnie
                  informacja wisi?
                  i zawsze mam dylemat dawac czy nie bo, jak probuje to kuriozum od razu
                  wyjasniac, otrzymuje krotkie zwroty, TAKIE SA ZASADY...

                  dlatego powtarzam, probuj, jesli Ci sie uda bede wiedziala, na co konkretnie
                  mam/moge sie powolywac
                  • budyniowa123 Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 17:45
                    /bo np oni nie piora jedwabiu i nie wiedza
                    > ,
                    > jak taka tkanina sie zachowa/.




                    Tak jak np zamawiam pana od malowania ścian i mówię mu "pan mi też kafle położy"
                    On mówi, że nie kładzie kafli, a mi zależy, żeby cały remont robił jeden pan i
                    mówię "trudno, niech pan położy" i wtedy ok, na MOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
                    Ale jeśli wzywam pana od kafli i spartoli mi kafle to jest JEGO ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

                    ok, skoro nie piorą jedwabiu to faktycznie na odpowiedzialność klienta.
                    Ale jeśli w ofercie mają pranie jedwabiu, to już powinni wiedzieć jak się
                    zachowa, mieć maszyny, środki itp, żeby go nie zniszczyć

                    i w tym momencie bezzasadne jest wywieszanie kartki, bo jeśli ogłaszam się że
                    potrafię coś robić (leczyć zęby, kłaść kafle, czy prać jedwab) to ponoszę za to
                    odpowiedzialność bo to część mojej oferty

                    najlepiej zadzwonić do rzecznika praw konsumenta.
                  • budyniowa123 Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 17:46
                    > jesli to kuriozum dlaczego w kazdej sieciowej pralni w Krakowie taka wlasnie
                    > informacja wisi?


                    tak jak pisałam w sprawie hoteli: żeby "umyć ręce". Nie każdy klient wie, że ta
                    kartka może być zupełnie bezprawnie powieszona i nie będzie dociekał swoich praw.
                    • monikapers Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 21:54
                      sorry ale Twoje porownania nie maja sie do sytuacji za bardzo, mimo, ze barwne i
                      rozciagniete w fabule
                      rzecz w tym, ze na 100% nie maja w ofercie prania jedwabiu, a takie rzeczy, jak
                      suknia konsultuje sie byc moze nawet z szefem tejze pralni, niewazne, maja zapis
                      o odpowiedzialnosci KLIENTA za rzeczy im powierzone i czy to kuriozum czy nie,
                      czy kafle czy hotel, reklamacja moze byc nie uwzgledniona i tyle.
                      czym innym jest to, czego my / w tym ja/ bysmy chcieli, a czym innym to, co i
                      jak naprawde jest

                      polecam owszem rzecznika d/s konsumentow, nie wierzac jednoczesnie, ze pomoga,
                      korzystalam, ograniczja sie do wymiany korespondencji i pozniej radza proces
                      cywilny.

                      Polubowne zalatwienie sprawy zawsze jest najlepszym rozwiazaniem ale mozna
                      probowac powalczyc, jesli sie ma ochote.
                      • budyniowa123 Re: Odrobina wyobrazni 23.11.09, 09:16
                        > rzecz w tym, ze na 100% nie maja w ofercie prania jedwabiu
                        mam rozumieć, że nie mając w ofercie prania jedwabiu i powiedzieli Agaci "proszę
                        pani, my nie wiemy jak wyprać tę suknię, nie pierzemy jedwabiu" a Agacia na to
                        "nie szkodzi?" i suknie oddała?

                        Bo jeśli przyjęli bez słowa lub jeśli mają to w cenniku to to chyba mają to w
                        ofercie i biorą odpowiedzialność za swoje czyny?
                  • misself Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 18:53
                    monikapers napisał:
                    >
                    > jesli to kuriozum dlaczego w kazdej sieciowej pralni w Krakowie taka wlasnie
                    > informacja wisi?

                    W sklepach wisi "reklamacji nie uwzględnia się" albo "zwrotów bielizny nie
                    przyjmujemy", podczas gdy nawet biustonosz z metkami można zwrócić i dostać
                    pieniądze z powrotem. Według prawa. Tylko trzeba to prawo znać.

                    Jak pisze Budyniowa, to jest asekuracja. Gwarancja na usługi obowiązuje zawsze,
                    a kartki sobie można wieszać. Jak to mawia mój teść in spe, "jak będzie d... na
                    płocie napisane, to pocałujesz?".
                    • sajolina Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 21:10
                      zepsucie to jedno, a fakty to drugie, pralnia wymowi sie, ze uprzedzala
                      Klienta o tym, ze pranie odbedzie sie wylacznie na jego odpowiedzialnosc, o czym
                      ma informowac wlasnie WSPOMNIANA kartka /bo np oni nie piora jedwabiu i nie
                      wiedza, jak taka tkanina sie zachowa/.


                      To po cholerę przyjęli suknię jedwabną do prania....? Jak przyęli, to przyjęli,
                      trzeba było nie brać i po problemie. Poza tym ta dyskusja nie ma sensu dopóki
                      Agatita nie wyjaśni, czy tam była jakakolwiek wywieszka.

                      I jeszcze jedno - co to znaczy pralnia wymówi się?? a czemu słowo pani z pralni
                      ma być ważniejsze i bardziej wiarygodne niż słowo klientki? To tylko słowo
                      przeciwko słowu
                      • agatita82 Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 21:17
                        Ale tam karteluszki żadnej nie było. Poza tym to nie ma znaczenia,
                        gdyż w poniedziałek może się pojawić.
                        Kartka nie kartka - ona mocy prawnej nie ma przecież.
                        Spoko dziewczyny dzieki za zaangażowanie, dam znać jak się sprawy
                        mają jutro.
                        Kieckę do reklamacji mi przyjęto w sobotę. Mam iśc w środę po decyzję
                        wink
                    • monikapers Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 21:58
                      te Wasze porownania sa porazajace, kolejna cudowna, tym razem o plocie... no comment

                      Nie znasz chyba prawa, gdybys znala wiedzialbys, ze nie ma zwrotow
                      gwarantowanych jakim zapisem w kodeksie, takie prawo kazdorazowo ustala firma,
                      marka, podmiot, producent, sprzedawca, pralnia. Dlatego czasem mozna buty
                      zwrocic na luzie /Bata/ czasem nie /Venezia/, podobnie ciuszki H&M przyjmie
                      zawsze i wszedzie, Solar nie i nigdzie.
                      • monikapers Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 22:00
                        trzymam kciuki, a gwoli wyjasnienia to nie jest ZADNA karteluszka, to zapis w
                        ofercie, tak samo wiec istotny, jesli go nie, Twoja przewaga
                        • agatita82 Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 22:42
                          Monia nie chcę się kłócić w sprawie karteluszki, bo poprostu nie wiem
                          nic w tym zakresie (poza tym, że jak jej nie było w piątek, to w
                          poniedziałek może już wisieć na drzwiach wejściowych...).
                          Zmierzam do tego i ja kilka innych osób, że nie sądziemy, by tak
                          łatwo można było zwolnić się z odpowiedzialności za spartaczenie
                          usługi. Kafelki budyniowej nie są takim głupim przykładem, bo w
                          prawie usługi występują zbiorowo, jako usługa. Chodzi o szewca,
                          krawcową, pralnię itp. Nie jest tak, że zaniosłam płaszcz, oni uprali
                          zgodnie z metką i się schrzanił. Uprano mi go niezgodnie z metką i to
                          jest ich wina. Prawniczka do któej dzwoniłam, mówiła że pralnia ma
                          obowiązek prać chemicznie, wodnie tylko za zgodą klienta. Ja takiej
                          zgody nie dałam, a już na pewno nie pisemnie. Ale szkoda naszego
                          gdybania. Jak się coś dowiem, to Wam powiem wink
                      • misself Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 22:38
                        Owszem, nie ma zapisów o zwykłej sprzedaży, są natomiast jeśli chodzi o sprzedaż
                        internetową (Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej).

                        Tyle że Agatita nie chce zwrócić towaru, a składa reklamację (wadliwie wykonana
                        usługa).

                        www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=27
                      • budyniowa123 Re: Odrobina wyobrazni 23.11.09, 09:20
                        ze nie ma zwrotow
                        > gwarantowanych jakim zapisem w kodeksie, takie prawo kazdorazowo ustala firma,
                        > marka, podmiot, producent, sprzedawca, pralnia. Dlatego czasem mozna buty
                        > zwrocic na luzie /Bata/ czasem nie /Venezia/, podobnie ciuszki H&M przyjmie
                        > zawsze i wszedzie, Solar nie i nigdzie.


                        Monika, ale zwrot czy nawet reklamacja jak coś nam się zepsuje co
                        kupiliśmy np buty
                        to zupełnie inne przepisy i inna bajka niż źle wykonana
                        usługa i zniszczenie tym spowodowane.
                        Kartki "zwrotów nie przyjmujemy" są informacją o prowadzonej polityce i akurat
                        na taką kartkę sklep może sobie pozwolić
                        Ale kartka "odpowiedzialności nie ponosimy" jeśli tyczy się ona oferty w wielu
                        przypadkach (choć są od tego wyjątki) nie ma mocy prawnej.
                    • lili-2008 Re: Odrobina wyobrazni 23.11.09, 09:31
                      Przyjmowanie zwrotów w sklepach jest tylko dobrą wolą danego sklepu. Nie dotyczy
                      to sklepów www, tam masz prawo zwrócić towar w okreslonym czasie.
            • jamesonwhiskey Re: Odrobina wyobrazni 22.11.09, 23:25
              > Sprawdz takze bo wiekszosc pralni ma jednak wywieszona tabliczke, ze pranie
              > wodne TYLKO na odpowiedzialnosc Klienta i piora niestety zle, ale jesli wisi ni
              > c
              > nie zrobisz...
              >
              > To jako nauczka dla innych!

              kartki sobie moga wieszac nawet na czole, co nie zmienia faktu ze usluga zostala
              zle wykonana , sa sady konsumenckie i tam bym sie udal w pierwszej kolejnosci
    • agatita82 Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 12:10
      Zaniosłam dziś pisemną reklamację. Pismo napisałam najgrzeczniej jak
      umiałam i w ostatnim zdaniu padło słowo "sąd". Pismo przyjęła inna
      pani, równie miła jak ta pierwsza.
      Jutro mam przyjśc, dowiedzieć się co dalej. Mam nadzieję, że szef
      jest równie kulturalny jak pracownicy smile
      • sajolina Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 14:52
        A dostałaś pokwitowanie przyjęcia reklamacji?

        To jeszcze Ci tylko podpowiem, że nawet gdyby tabliczka o nieponoszeniu
        odpowiedzialności się nagle pojawiła w pralni, to, pomimo tego, ze trudno ją
        uznać za element Waszej umowy, to, gdyby się pralnia piekliła, powiedz im, że
        jest to tzw. niedozwolone postanowienie umowne, w związku z czym nie jesteś nim
        związana.

        Kodeks cywilny:
        Art. 385 ze zn 1 1. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie
        uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki
        w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy
        (niedozwolone postanowienia umowne).


        Art. 385ze zn. 3. W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi
        postanowieniami umownymi są te, które w szczególności:

        pkt 2) wyłączają lub istotnie ograniczają odpowiedzialność względem konsumenta
        za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania,
        • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 15:00
          Dzięki wielkie! Reklamację napisałam w dwóch kopiach, pani złozyła
          podpis na mojej w ramach "potwierdzenia odbioru" tejże.
          Tabliczka z "nieponoszeniem odpowiedzialności" się nie pojawiła do
          tej pory.
          • monikapers Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 15:53
            dziewczeta, bylam dzis w pralni w centrum krakowa, patrze wisi piekna suknia,
            pytam o nia, jakie sa zasady prania itp i pani oczywiscie mi na to, ze PRANIE
            SUKIEN TYLKO NA ODPOWIEDZIALNOSC KLIENTA!
            Pytam dlaczego i co ten zwrot wlasciwie znaczy, a ona na to, ze sa tak rozne
            tkaniny sukien, dodatki, koronki, krysztalki, ze ONI zalozyli, ze nie piora, a
            wiec nie ponosze odpowiedzilnosci za ew. szkody.
            Ze sa 'zwykla' pralnia i jesli ktos chce miec gwarancje oddaje do profesjonalnej
            pralni sukien, gdzie ta przyjemnosc kosztuje... 150 zl.

            Przemilczalam bo nie jest to prawda, sama pralam w 'zwyklej' pralni, tzn zrobila
            to dla mnie projektantka, wziela poprostu moja razem ze swoimi sukniami brudnymi
            po sesji.
            Koszt 30 zl.
            Tak wiec nie wymyslilam sobie tego, o czym tu wczesniej pisalam, takie sa fakty.
            A czym innym jest to, ze nikt takiej formulki TOBIE nie wyglosil, a mimo to
            spartolili. Z jednej strony to smutne, a z drugiej daje nadzieje, ze Ci zwroca
            kase, chociaz, jak mam byc szczera, watpie.
            Beda sie migac.

            Jaki to mialby byc koszt?
            • lili-2008 Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 15:59
              To mnie zszokowałaś... 30 zł? Jak ja się pytałam w pierwszej lepszej pralni
              usłyszałam, że pranie sukni ślubnej to koszt od 150 do 250 w zależności jaka to
              suknia i z czego wykonana. A zaręczam, że nie była to specjalna pralnia sukien
              ślubnych, tylko taka zwykła.
              • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 16:09
                Nie chodzi mi o koszta prania sukni. Jedwab to nie materiał z kosmosu przecież. Nie jest ani żadki, ani jakiś abstrakcyjny...Myślę, że pralnia się zagalopowała i wrzuciła mi kieckę do wody, tak jak to robi w przypadku "zwykłych" materiałów. No trudno. Zła jestem że sobie muszę tym głowę zawracać, na prawdę wolałabym nie mieć problemów, nie oczekiwać rekompensaty finansowej i powiesić suknię w szafie dla potomności. Zła jestem, że mi spieprzyli suknię i na prawdę wolałabym żeby się nikt w tej pralni tak głupio nie pomylił... Ale co zrobić, takie życie uncertain
            • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 16:05
              Monia,
              Pralnie może odmówić prania odzieży. Może powiedzieć, że pranie na odpowiedzialność klienta, ale winna się zabezpieczyć moją pisemną zgodą. Ogólnie karteczka "nie ponosimy odpowiedzialności" nie ma mocy prawnej, a juz na pewno nie ma jej kiedy odzież uprano niezgodnie z metką (co u mnie występuje). Karteczka owwa może być ochroną kiedy wyprano odzież zgodnie z metką, a mimo to się zniszczyła. Pytałam o to prawnika. Pralnia ma obowiązek(!) prania chemicznego, jeśli chcą inaczej winni pytać o zgodę i zabezpieczyć się zgodą na piśmie.
              Kartka może wisieć, tylko jak pójdziemy do sądu to nie będzie ona żadna kartą przetargową w konflikcie ani żadnym zabezpieczniem dla pralni.
              Byłam w "zwykłej" pralni i kosztowało mnie to 120zł.

              Jeśli prania, nie będzie chciała zachować z honorem i na poziomie zrobi to za nią sąd. Ja rozumiem, że pomyłki się zdarzają, ale niestety za niektóre trzeba płacić.

              Koszt bardzo duży. Uznaję, że wartość sukni po 1 ślubie to 50% wartości zakupu. Co daje na prawdę dużą kwotę. Nie chcę pisać jaką, bo nie chcę czytać komentarzy, że oszalałam kupując drogą kieckę.
              • monikapers Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 17:27
                to straszne, sadze, ze skonczy sie w sadzie
                • k.l2 Re: Doniesienia z frontu 1 24.11.09, 18:13
                  Nie wiem jak jest w "zwyklych" pralniach, ja oddalam swoja do
                  pralni, ktora miala w ofercie pranie sukien slubnych. I tam pani
                  przy mnie dokladnie obejrzala suknie, wlasnie pod katem wspomnianych
                  przez kogos koralikow itp. Powiedziala,ze jesli sa przyszyte to w
                  porzadku, ale gdyby byly przyklejone , to nie wezma
                  odpowiedzialnosci,ze nie odleca w trakcie czyszczenia.

                  3mam kciuki za przebieg reklamacji!
    • agatita82 Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 09:26
      Reklamacje mi przyjeto wczoraj. Oprocz mojego podania wypisalam tez
      druk reklamacyjny. Pan byl kulturalny, aczkolwiek staral sie "zniesc"
      moje opinie i twieredzenia dziwnymi komentarzami. Typu, ze zaden
      komis mi nie przyjmie tak drogiej sukni lub ze i tak nie sprzedam
      uzywanej kiecki za wiecej niz 1500, bo na allegro tyle nie stoja.
      W sukni bylo tez takie wydrapanie materialu i je tez reklamowalam,
      Pan stwierdzil, ze to mi ktos obcasem wydrapal, a ze suknie byla
      brudna (jak to "kazda" suknia slubna) to wydrapania nie widzialam.
      Problem w tym, ze bym zauwazayla, bo ogladalysmy z Pania przyjujaca
      suknie ja pod kontem plam, ktore zostaly opisane - zadrapania nie
      zuwazylam ani ja ani ona + ogladalam sukienke w domu przed wyjsciem -
      nie bylo go. No i moja suknia nie byla wcale taka brudna. Nie mialam
      sesji plenerowej, wiec byla brudna tyle ile moze byc brudna biala
      suknia po imprezie weselnej.
      No Pan ma 14 dni na ustosunkowanie sie do mojej reklamacji.
      Zobaczymy...
      • lili-2008 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 10:05
        Komentarze o sprzedaży drogiej sukni zupełnie nie na miejscu. Trzymam kciuki,
        żeby oddali Ci pieniądzesmile
        • ni24 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 11:52
          juz drugi raz slysze ze taka droga ..a z ciekawosci moge zapytac jak droga??
          • agatita82 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 12:37
            To nie ma znaczenia ile kosztowała. Chodzi o fakt, że została mi
            oddana w stanie znacznie odbiegającym od pierwotnego (chodzi o
            materiał) nie o plamy, które sobie sama zrobiłam i nie zeszły.
            Pisałam już, że nie będę się uzewnętrznać z ceną na forum, bo nie ma
            to żadnego sensu. Cenę zna pralnia, i ja i to wystarczy.
            • ni24 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 12:43
              agatita82 napisała:

              > To nie ma znaczenia ile kosztowała.

              to czemu podkreslasz ze byla taaak droga skoro to bez znaczenia..przepraszam ale
              to ty pierwsza napisalas...
              ale racja nie moja sprawa,nie bede juz taka wscibska
              • dorothy_mills Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 12:48
                ni24 dla mnie drogie to takie około 7-10 tysięcy,wiec jesli ta
                suknia serio była droga,to pralnia ma kłopot...wink
              • lili-2008 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 12:50
                Agatita tylko napisała, co powiedział Pan z pralni. To on podkreślił, że tak
                droga suknia.
                • ni24 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 12:59
                  dla jasnosci wg mnie agatika napisala, cytat z paru posto wyzej:
                  "Koszt bardzo duży. Uznaję, że wartość sukni po 1 ślubie to 50% wartości zakupu.
                  Co daje na prawdę dużą kwotę. Nie chcę pisać jaką, bo nie chcę czytać
                  komentarzy, że oszalałam kupując drogą kieckę."
                  --
              • agatita82 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 12:55
                Ja nie podkreślam jakoś zbytno faktu ceny wyjściowej sukni. (tak samo bym pisała, gdyby kosztowała przeciętnie dużo). Chodzi mi o to, że tradycyjna kiecka kosztuje około 2500 to koszt jaki musi zwrócić pralnia właścicielowi jest dużo mniejszy niż przy drogiej odzieży. Łatwiej jest przełknąć odszkodowanie do 1000zł niż np. 3000zł. Ale nie mnie tylko pralni.
                Jeszcze raz dodam, że nie chodzi mi o to by się chwalić i pienić za razem ile to straciłam - to pralnia ma problem, bo kwota jest nie mała i to pralnia próbowała mi wmówić, że sobie wymyślam.
                Mam nadzieję, że wytłumaczyłam o co mi chodzi. Ja tak mam, że rozmowy o kosztach/cenach/zarobkach mnie krępują i tyle. Nie pytam ludzi i nie lubię być pytana.
                • ni24 Re: Doniesieni z frontu 2 26.11.09, 13:01
                  czytajac to forum mi si wydaje ze tradycyjna kiecka kosztuje ok 3-4tys...ale to
                  tylko moja obserwacja
                • najta powielam prośbę 26.11.09, 14:26
                  o jakieś małe zdjęcie sukienki... Czy można? smile
                  • agatita82 Re: powielam prośbę 26.11.09, 16:59
                    Można, ja nawet szukałam wczoraj fotek - takich żeby było widać o
                    czym pisałam w tym innym watku, ale nie znalazłam niczego sensownego.
                    Mam jakieś fotki z przymiarki, ale wyglądam w niej jak w worku na
                    ziemniaki smile Miałam tu wątek ślubny, ale nie wydaje mi się żeby moja
                    suknia była tam jakoś pokazana. Pogrzebię i wkleję tam gdzie się
                    umawiałyśmy smile ale dopiero do domu weszłam ...
    • ni24 Re: No to sobie uprałam suknię... 26.11.09, 13:04
      ogolnie wycofuje moje pytanie (z postow wyzej)administracja moze wykasowac jesli
      uzna bo rzeczywiscie dyskusja nie na temat
      • sajolina Re: No to sobie uprałam suknię... 26.11.09, 13:57
        Agatita, podejrzewam,że skoro pan w pralni robił Ci głupie uwagi starając sie
        umniejszyć wartość sukni, to robił to dlatego, ze doskonale sobie zdaje sprawę,
        że należy Ci się odszkodowanie i chciałby je trochę zmniejszyć. Swoją drogą
        przemyśl polubowne załatwienie sprawy, jeśli możesz trochę zejść z
        odszkodowania, to to zrób, bo inaczej, w przypadku nieuznania reklamacji czeka
        Cię długi proces, możliwe, że nawet z opinią biegłego, potem egzekucja
        komornicza, a koszty tego wszystkiego poniesiesz Ty i niestety nie wiadomo czy
        Ci zwrócą - to zależy czy pralnia będzie miała jakiś majątek na zaspokojenie
        Twoich roszczeń i kosztów procesu. Jak się zgodzi, podpiszcie ugodę. Jak się nie
        zgodzi, zamiast procesu zacznij od zawezwania do próby ugodowej przed sądem
        rejonowym, koszt tylko 50złsmile a nuż wystarczy i podpiszecie ugodę sądową. Z taką
        ugodą sądową, można śmiało iść do komornika, jak pralnia dalej nie zapłaci.

        Monika, ja Ci wierzę, ze widziałaś takie wywieszki w setkach miejsc, ale to że
        ktoś sobie takie pierdoły wiesza, to mu tylko może poprawić samopoczucie, ale
        mocy prawnej to nie ma.NIE DAJ SIĘ NA TO ZŁAPAĆ! Usługodawca nie może się
        skutecznie zwolnić od odpowiedzialności za świadczone usługi względem
        konsumenta, więc jeśli czegoś nie potrafi wykonać nie powinien się tego
        podejmować. Wynika to wprost z kodeksu cywilnego, z przepisu który cytowałam
        gdzieś wyżej i jest to przepis bezwzględnie obowiązujący, ŻADNA tabliczka tego
        nie zmieni. Masz za to oczywiście rację, że w przypadku nie uwzględnienia
        reklamacji, zostaje tylko sąd.
      • agatita82 Re: No to sobie uprałam suknię... 26.11.09, 17:01
        Nie no spoko, aż takiego reżimu offtopowego tu nie ma smile
        I dodam jeszcze, że to forum nie reprezentuje średniej krajowej. Moim
        zdaniem przeciętna suknia ślubna kosztuje ok. 2500zł
    • agatita82 Do sajolina 14.12.09, 14:58
      Cześć, masz może maila jakiegoś na któego mogłabym Ci wysłać PW?
    • agatita82 Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 15:01
      Reklamację mi przyjęto, ale z zaznaczeniem, że kwota jakiej żądam
      jest za wysoka. Ustaliłam, że chcę 40% wartości kiecki. Dziś idę na
      spotkanie z panem właścicielem. Zobaczymy co to będzie...
      • emily_valentine Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 15:07
        Jak cena za wysoka?!? Pokaż rachunek ze sklepu.
        • monikapers Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 15:26
          mowilam??????
          wazne jest czy UZNAJA REKLAMACJE CZYLI SWOJA WINE, czy nie. Jesli TAK, nie ma
          dyskusji ceny, sa winni, a suknia kosztowala tyle i tyle i musza oddac.
          Jesli natomaist nie wzieli wiuny na siebie, albo sad albo nici z kasy.
          Trzymam kciuki, wynika z tego, ze jednak opcja 1-a wiec nie ma dyskusji bo niby
          dlaczego Ty masz opuszczac cene za suknie, zniszczona z ICH WINY??????
          • sajolina Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 16:16
            Agatita możesz wysłać maila na gazetowego, tylko daj mi o tym znać tutaj, bo ja
            rzadko sprawdzam.

            Monika ma racje - pralnia uznała Twoje roszczenie co do zasady, gorzej z
            wysokością szkody, ale tutaj idź w zaparte, a jak możesz to np znajdź w necie tę
            kieckę na allegro czy na innym portalu, albo kiecki z tej firmy, żeby udowodnić
            facetowi z pralni po ile one chodzą już jako używane.

            Powodzenia!smile
            • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 16:58
              Pisalam kiedys do Ciebie przez formularz kontaktowy Ludzie, ale nie
              wiem czy doszlo, bo nie odpisalas. Ale w sumie nie musialas big_grin

              Z kiecka jest tak, ze jak nie pojde na ugode, to sobie posiedze
              troche w sadzie.
              Problemem dodatkowym jest fakt, ze pan uwaza, ze wine za to ponosi
              Pani przyjmujaca suknie (bo nie zapisala na kartce, ze pranie na moja
              odpowiedzialnosc oraz ze nie zapisala, ze w srodku nie ma instrukcji
              prania). Jak sie okazalo instrukcji nie bylo (!?) ale byla notka, ze
              100% material naturlny. Z tego co zrozumialam pana ze wczesniejszych
              rozmow, winy jego zdaniem nie ponosi "pracz", ktory odruchowo wrucil
              kiecka do bebna z woda...
              Jestem bardzo ciekawa co to sie dzisiaj wydarzy...
              Ale czy pralnia nie powinna miec ubezpieczenia od takich wypadkow???

              Pan rachunek, za to moje nieszczesne cudo, widzial.
              • misself Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:05
                Ciebie to nie interesuje, który z pracowników ponosi winę. Przecież to nie winny
                pracownik wypłaca Ci odszkodowanie, tylko sam zakład. A jakim kosztem (np.
                zwolnienia odpowiedzialnego za szkodę pracownika), to już bez znaczenia dla Ciebie.

                Pralnia na pewno nie ma ubezpieczenia od głupoty pracowników smile
                • emily_valentine Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:15
                  Agatita, Ty się dziewczyno tylko na nic dzisiaj nie zgadzaj!
                  Jeśli już, to tylko na wypłatę odszkodowania równowartości ceny
                  sukienki!
                  Sama kiedyś składałam skargę do PIHu i wygrałam. Postrasz pana z
                  pralni tą instytucją, może zmięknie. A jak nie, to co najwyżej
                  odwleczesz termin odszkodowania, bo i tak Ci się należy. A przecież
                  chyba nigdzie Ci się nie spieszy wink

                  powodzenia i daj znać co na froncie smile
                  • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:18
                    PIH to Inspekcja Handlowa? I co mialabym im zglaszac? Prosze o rady do
                    rzeczowej dyskusji z Panem od pralni.
                    • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:26
                      O już wiem, to Państwowa Izba Handlu, ale czym konkretnie mam Pana
                      postraszyć?
                    • emily_valentine Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:35
                      Po pierwsze tak jak pisały już dziewczyny - pan przyznał się do
                      błędu uznając reklamację. Przyznał również, że sukienkę uprano w
                      wodzie, że nie było przepisu prania, że nie było warunku, że pranie
                      na odpowiedzialność klienta.
                      Po drugie nie zawierałaś umowy z pracownikiem pralni tylko z
                      pralnią, za którą (za pracowników też) odpowiedzialność ponosi
                      właściciel. Argument, że to wina pracownika Ciebie w ogóle nie
                      dotyczy. To jest sprawa między właścicielem, a pracownikiem.
                      Po trzecie - wysokość odszkodowania. Zapytaj pana w pralni czy jest
                      rzeczoznawcą, że tak na oko szacuje wartość rzeczy? A to po ile taka
                      sukienka *chodzi* na allegro, to nie jest argument. Dla Ciebie
                      sukienka, ta konkretna, ma wartość sentymentalną, której nie pokryje
                      nawet odszkodowanie 100% wartości nowej kiecki ze sklepu. Możesz
                      dodać, że sukienkę pragnęłaś zachować dla córki lub wnuczki albo, że
                      palanowałaś założyć ją na rocznicę lub odnowienie ślubów. Żadna nowa
                      kiecka nie zastąpi tej z dnia ślubu.
                      • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:43
                        emily_valentine napisała:

                        > Po pierwsze tak jak pisały już dziewczyny - pan przyznał się do
                        > błędu uznając reklamację.

                        A więc: dostałam pismo zwrotne od pralni, ale ono jest tak nielogicznie napisane, że nic z niego nie zrozumiałam. Gdyby nie to, że właściciel do mnie zadzwonił to bym poszła z prośbą o przetłumaczenie. Ogólnie w piśmie jest napisane, że nie ich wina, moja wina, moja wina i jeszcze moja, i sądzimy, że proponowana przez Panią kwota jest za wysoka... Czyli moja wina, nie ich, ale zapłacą odszkodowanie tylko mniejsze niż rządam... hehe bez komentarza.


                        >Przyznał również, że sukienkę uprano w
                        > wodzie, że nie było przepisu prania, że nie było warunku, że pranie
                        > na odpowiedzialność klienta.

                        Do tego się nie przyznał. Nigdy nie powiedział/nie napisał, że upraliśmy to w wodzie i w wysokiej temperaturze. Do tego musiałabym wzywać rzeczoznawcę. To że kiecka była czyszczona w wodzie przekonałay mnie panie ze sklepu, w którym ją kupiłam. Poszłam im ją pokazać i wszystkie stwierdziły, że jest schrzaniona w wyniku złego prania.

                        > Po drugie nie zawierałaś umowy z pracownikiem pralni tylko z
                        > pralnią, za którą (za pracowników też) odpowiedzialność ponosi
                        > właściciel. Argument, że to wina pracownika Ciebie w ogóle nie
                        > dotyczy. To jest sprawa między właścicielem, a pracownikiem.

                        Ja to wiem, ale ten pracownik jest w dość nietypowej sytuacji, ale nie będę tego wywlekać na forum. Ewentualnie na priva.

                        > Po trzecie - wysokość odszkodowania. Zapytaj pana w pralni czy jest
                        > rzeczoznawcą, że tak na oko szacuje wartość rzeczy? A to po ile taka
                        > sukienka *chodzi* na allegro, to nie jest argument. Dla Ciebie
                        > sukienka, ta konkretna, ma wartość sentymentalną, której nie pokryje
                        > nawet odszkodowanie 100% wartości nowej kiecki ze sklepu. Możesz
                        > dodać, że sukienkę pragnęłaś zachować dla córki lub wnuczki albo, że
                        > palanowałaś założyć ją na rocznicę lub odnowienie ślubów. Żadna nowa
                        > kiecka nie zastąpi tej z dnia ślubu.

                        Dzięki smile
                        • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:44
                          Sorry.. Żądam!
                          • ni24 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 18:59
                            ja z innej beczkismile
                            teraz tak sie zastanawiam czy to nie ciebie widzialam ostanio w Cymbelinie(jakis
                            1-2tyg temu...nie pamietam dokladnie) byla jakas dziewczyna ktora gadala z
                            paniami o zniszczonej sukni...i wspominala ze w ciazy jestsmileczy to ty czy nie
                            tysmile??? heheh pewnie to zbieg okolicznosci ale jak mowie teraz skojarzylam ta
                            historie
                            • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 19:32
                              Masz PW.
                    • emily_valentine Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:41
                      www.wiih.org.pl/
                      Podobno większość spraw wygrywają konsumenci. Kosztuje to tylko
                      napisanie podania oraz opłatę skarbową. Resztą zajmują się prawnicy
                      z Inspekcji.
              • dzieciuszek Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:35
                agatita82 napisała:
                > pan uwaza, ze wine za to ponosi Pani przyjmujaca suknie


                Pracodawca ponosi pełną odpowiedzialność za działania pracowników wykonywane w godzinach pracy w ramach ich obowiązków służbowych. To w jego interesie leży dopuścić do pracy na danym stanowisku osobę legitymującą się odpowiednimi kwalifikacjami do wykonywania danego zakresu obowiązków. Skoro dopuścił do pracy daną osobę, najwyraźniej uznał, że ma ona odpowiednią wiedzę. To nie Twój problem, że okazało się, że jest niestety inaczej.
                • agatita82 Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 17:46
                  Dziękuję za komentarz. Masz rację. Ja jestem tylko zszokowana, że
                  winiony jest pracownik przyjmujący odzież, a nie ten który ją
                  odruchowo uprał jak każdą inną kieckę, czyli w wysokiej temperaturze.
                  • monikapers Re: Doniesienia z frontu 3 14.12.09, 18:43
                    to wszystko jest bez znaczenia i TY nie powinnas sie w zadne szczegoly wdawac,
                    upraszczaj ta sprawe, zbieraj wszystkie dokumenty i zawsze rozmawiaj z
                    panem przy swiadkach, pan teraz bedzie probowal sie nieladnie
                    wywinac, oczywistym jest, ze on, jako wlasciciel ponosi odpowiedzialnosc. TAK
                    JAK MOWILAM wspomnial o tym, o czym pisalam tu wielokrotnie, ze przyjmujaca nie
                    pokazala Ci kartki o PRANIU NA ODPOWIEDZIALNOSC KLIENTA! A nie mowilam?
                    Oni zawsze w ten sposob sie zabezpieczaja.
                    Powinni im tego zabronic!
                    Teraz to niewazne, facet popelnil blad bo reklamacje przyjal czyli wine
                    swoja uznal, wykorzystaj to oraz jego nieznajomosc prawa.
                    On nie moze targowac sie z Toba co do ceny bo to absurd, to Ty decydujesz jaka
                    konkretna strate ponioslas bo oprocz ceny sukni dochodza tzw wartosci
                    niematerialne czyli dokladnie to, o czym pisze Emi.

                    zalecam:
                    zbieraj papiery
                    rozmawiaj przy swiadkach
                    poczytaj o PIH
                    oraz o Rzeczniku Praw Konsumenta

                    a panu z pralni spokojnie powiedz, ze Ci sie nie spieszy i albo jako powazny
                    przedsiebiorca i dorosly czlowiek poniesie odpowiedzialnosc albo bedziesz
                    dochodzic jej w sadzie.
                    Jak powiedzial A musi juz teraz wylacznie powiedziec B
    • agatita82 Finito! 14.12.09, 19:34
      Moje drogie, dziękuję bardzo za wsparcie, rady i pomoc. Były bardzo
      przydatne!
      Właśnie uzgodniłam z właścicielem warunki reklamacji, które były do
      zaakceptowania dla nas obojga i wszystko gra.

      Przykro mi, że się ta suknia zniszczyła. Każda panna młoda zrozumie
      co to za strata sad Ale z drugiej strony cieszę się, że dało się z
      Panem wszytsko załatwić w miarę polubownie i bez sądu. Wiem, że w
      sądzie bym wygrała, ale za spokój też trzeba "zapłacić".
      • emily_valentine Re: Finito! 14.12.09, 19:41
        I bardzo dobrze! Skoro jesteś usatysfakcjonowana rozwiązaniem to nie
        może być lepiej smile
        Gratulacje
      • misself Re: Finito! 14.12.09, 19:49
        Cieszę się, że Twoja epopeja sukniowa dobiegła końca. Gratuluję wytrwałości smile
        • monikapers Re: Finito! 14.12.09, 20:21
          no ale JAK sie porozumieliscie?
          Na ile % z kwoty sukni sie zgodzilas?
          • sajolina Re: Finito! 14.12.09, 20:46
            To się cieszę, że się udało Agatitasmile też uważam, że nie ze wszytskim warto iść
            do sądu, bo ciągnęłoby się to dobry rok, pewnie jeszcze trzebaby zapłacić za
            opinię rzeczoznawcy. Przykro mi z powodu straty,ale nie ma co psuś sobie krwi
            jeszcze bardziej.

            Monikapers - jak już wyżej pisałam kilka razy takie praktyki jak podsuwanie
            klientom karteczki, że coś jest robione tylko na jego odpowiedzialność nie
            mają mocy prawnej
            . SĄ NIEWAŻNE.
            • monikapers Re: Finito! 14.12.09, 23:43
              dziekuje ale mam to juz za soba, karteczka zostala uznana za fragment
              oferty/umowy, jasne i wprost przedstawienie mnie czyli klientowi, tym samym byla
              WAZNA.
              odmowiono mi pomocy prawnej wlasnie z tego tytulu, nie zgadzam sie z Toba wiec
              mimo, ze z zasady pewnie jest inaczej
              • sajolina Re: Finito! 15.12.09, 08:24
                Ale Ty tą karteczkę podpisałaś, wiedząc jaka była jej treść? Czy ona sobie
                wisiała w sklepie?
                • monikapers Re: Finito! 15.12.09, 11:59
                  wisiala i pani zwrocila mi uwage, ze TA RZECZ moze zostac przyjeta/wyprana tylko
                  na moja odpowiedzialnosc
                  informacja wisiala tam w momencie reklamacji i wisi do dzis, w KRK w kazdej
                  prawie pralni takowe wisza i nie sa swistkiem papieru tylko tabliczka przypieta
                  do oferty i cennika
                  • sajolina Re: Finito! 19.01.10, 11:37
                    Szukając czegoś zupełnie innego znalazłam dzisiaj wyrok Sądu Najwyższego o
                    takiej treści:
                    pralnia chemiczna, jako zakład wyspecjalizowany, ma obowiązek ustalenia w
                    momencie zawierania umowy o oczyszczenie odzieży, czy powierzona jej rzecz
                    (garderoba) nie wykazuje właściwości wyłączających prawidłowe wykonanie usługi;
                    powinna więc ona wykazać się znawstwem materiału i jego właściwości tak, aby nie
                    dopuścić do zniekształcenia rzeczy, jej fizycznego uszkodzenia czy zniszczenia
                    (orz. z 20 maja 1986 r., III CRN 82/86)
                    • monikapers Re: Finito! 19.01.10, 12:02
                      dokladnie! i dlatego od pocztaku mowilam, ze korzystajac z tego wlasnie zapisu
                      pralnie krakowskie stwierdzaja, ze danej /co drugiej/ tkaniny 'nie rozpoznaja'
                      wiec pranie moga zrobic na wlasna odpowiedzialnosc, a jesli nie, rzeczy nie
                      przyjmuja. Finito

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka